<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - X]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 11:43:50 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[XIL]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3702</link>
			<pubDate>Mon, 21 Feb 2022 22:07:41 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3702</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">XIL - Rip &amp; Tear (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/T1WHdWXqlkYKnVAAslfKjoyjAsLlwMaqKBlJOoEkuDs/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2MDk0/NDE4LTE2NzYzNDE2/ODYtMjA5OS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODYtMjA5OS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Rip &amp; Tear 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">2.Speedemons 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">3.Learn to Bleed 04:13<br />
4.Breakneck 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Motorcharge 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Gone Again 06:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Moonlight Mass 09:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Equinox 05:18</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy/thrash'n'roll</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Austin James - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Joseph Aguilar - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jordan Hoffart - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trio z San Antonio (Teksas) grało kilka lat temu po prostu thrash metal. Tyle setek zespołów w USA gra po prostu thrash metal. W roku 2020 przedstawili singiel "Breakneck" i ta kompozycja pokazała, że stać ich na więcej, niż na niższą ligę amerykańskiego thrashu. Ta wyborna, dynamiczna speed heavy metalowa kompozycja z popisową, brawurową partią gitary (co za zniszczenie w części instrumentalnej!) znalazła się oczywiście na debiutanckim albumie "Rip &amp; Tear", który zostanie wydany 25 lutego 2022 przez wytwórnię Confused Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Całościowo album nieco zaskakuje swoją zawartością i nie jest to w pełni muzyka mieszcząca się w ramach samego stylu Breakneck. Głęboko sięgają do estetyki stosunkowo rzadko granego gatunku thrash'n'roll w dosyć brutalnych, ale bardzo melodyjnych Motorcharge i Gone Again (tu doza mroku jakże posępnego, jak w horror metalu...). Spore skojarzenia z korzeniami MOTORHEAD są tu oczywiste, przy czym robią to lepiej niż podobnie grający ASOMVEL. Nieco crossover ze zmetalizowanym punkiem w bardzo szybkim Speedemons wypada umiarkowanie interesująco. We wstępie do Rip &amp; Tear grają zupełnie nie metalowo, ale sama kompozycja to ognisty speed/heavy w najlepszej amerykańskiej tradycji, wywodzącej się ze starej szkoły speed/power lat 80tych i to w instrumentalnej tylko aranżacji. Learn to Bleed to taki surowszy starszy brat Rip &amp; Tear i tu dewastujące, thrashujące partie gitary to taka sama ozdoba utworu, jak w Breakneck. Oddzielnie stoi prawie dziesięciominutowy kolos Moonlight Mass i rzadko się zdarza, by speed metalowe ekipy poważały się na branie za tak długie kompozycje. Tu jednak grupa daje spójną, mroczną historię, z długim wstępem instrumentalnym z narracją w tle, w umiarkowanym tempie w opcji horror metal i z doskonałymi, długimi wybrzmiewaniami gitarowymi. Warto tu nadmienić, że ustawienie soundu gitary jest na tym LP wyjątkowo dobre, ostre, mocne, przeszywające powietrze jak orkowy miecz. Potem jest kilka przyspieszeń, są także heavy/doom metalowe zagrywki w powtarzalnych sekwencjach i jest to dobrze ustawione w czasie. Jeśli jednak komuś ten numer do gustu specjalnie nie przypadł, to w ostatnim Equinox wracają do ognistego speed/heavy zabarwionego thrashem i rokendrolem. Mordercze solo Josepha Aguilara, no ten kapitalny cytat z najbardziej klasycznego BLACK SABBATh. Ci to by pewnie poradzili sobie także ze stoner metalem bez najmniejszego trudu...<br />
<br />
Kompetentny, zgrany band, pełen luzu i swobody przy jednocześnie zaawansowanej technice użytkowej.<br />
Dewizą zespołu jest "Harder, Stronger, Louder". I wszystko jest jak należy! <br />
<br />
<br />
ocena: 8,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.02.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości XIL i wytwórni Confused Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">XIL - Rip &amp; Tear (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/T1WHdWXqlkYKnVAAslfKjoyjAsLlwMaqKBlJOoEkuDs/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2MDk0/NDE4LTE2NzYzNDE2/ODYtMjA5OS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODYtMjA5OS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Rip &amp; Tear 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">2.Speedemons 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">3.Learn to Bleed 04:13<br />
4.Breakneck 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Motorcharge 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Gone Again 06:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Moonlight Mass 09:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Equinox 05:18</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy/thrash'n'roll</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Austin James - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Joseph Aguilar - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jordan Hoffart - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trio z San Antonio (Teksas) grało kilka lat temu po prostu thrash metal. Tyle setek zespołów w USA gra po prostu thrash metal. W roku 2020 przedstawili singiel "Breakneck" i ta kompozycja pokazała, że stać ich na więcej, niż na niższą ligę amerykańskiego thrashu. Ta wyborna, dynamiczna speed heavy metalowa kompozycja z popisową, brawurową partią gitary (co za zniszczenie w części instrumentalnej!) znalazła się oczywiście na debiutanckim albumie "Rip &amp; Tear", który zostanie wydany 25 lutego 2022 przez wytwórnię Confused Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Całościowo album nieco zaskakuje swoją zawartością i nie jest to w pełni muzyka mieszcząca się w ramach samego stylu Breakneck. Głęboko sięgają do estetyki stosunkowo rzadko granego gatunku thrash'n'roll w dosyć brutalnych, ale bardzo melodyjnych Motorcharge i Gone Again (tu doza mroku jakże posępnego, jak w horror metalu...). Spore skojarzenia z korzeniami MOTORHEAD są tu oczywiste, przy czym robią to lepiej niż podobnie grający ASOMVEL. Nieco crossover ze zmetalizowanym punkiem w bardzo szybkim Speedemons wypada umiarkowanie interesująco. We wstępie do Rip &amp; Tear grają zupełnie nie metalowo, ale sama kompozycja to ognisty speed/heavy w najlepszej amerykańskiej tradycji, wywodzącej się ze starej szkoły speed/power lat 80tych i to w instrumentalnej tylko aranżacji. Learn to Bleed to taki surowszy starszy brat Rip &amp; Tear i tu dewastujące, thrashujące partie gitary to taka sama ozdoba utworu, jak w Breakneck. Oddzielnie stoi prawie dziesięciominutowy kolos Moonlight Mass i rzadko się zdarza, by speed metalowe ekipy poważały się na branie za tak długie kompozycje. Tu jednak grupa daje spójną, mroczną historię, z długim wstępem instrumentalnym z narracją w tle, w umiarkowanym tempie w opcji horror metal i z doskonałymi, długimi wybrzmiewaniami gitarowymi. Warto tu nadmienić, że ustawienie soundu gitary jest na tym LP wyjątkowo dobre, ostre, mocne, przeszywające powietrze jak orkowy miecz. Potem jest kilka przyspieszeń, są także heavy/doom metalowe zagrywki w powtarzalnych sekwencjach i jest to dobrze ustawione w czasie. Jeśli jednak komuś ten numer do gustu specjalnie nie przypadł, to w ostatnim Equinox wracają do ognistego speed/heavy zabarwionego thrashem i rokendrolem. Mordercze solo Josepha Aguilara, no ten kapitalny cytat z najbardziej klasycznego BLACK SABBATh. Ci to by pewnie poradzili sobie także ze stoner metalem bez najmniejszego trudu...<br />
<br />
Kompetentny, zgrany band, pełen luzu i swobody przy jednocześnie zaawansowanej technice użytkowej.<br />
Dewizą zespołu jest "Harder, Stronger, Louder". I wszystko jest jak należy! <br />
<br />
<br />
ocena: 8,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.02.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości XIL i wytwórni Confused Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Xystus]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2803</link>
			<pubDate>Mon, 15 Jul 2019 15:22:31 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2803</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Xystus - Receiving Tomorrow (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/pwLxpycLhPoqFdyycGise6N8Ldw=/fit-in/600x594/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-598703-1490604416-1597.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-598703-1490604416-1597.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista :</div>
<div style="text-align: justify;">1.Journey: Shadow of Today 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Into the Void 05:17<br />
3.Element's Theme 01:12<br />
4.Elements of the Truth 05:07<br />
5.Lost in Misery Pt.1: A Tale of the Heart 03:39<br />
6.Lost in Misery Pt.2: Will to Live On 01:50<br />
7.Lost in Misery Pt.3: Why Me? 04:32<br />
8.Everlasting Burden 04:39<br />
9.The Luring Red 04:24<br />
10.Forgotten Years 03:20<br />
11.Tide 00:47<br />
12.The Prophecy 04:47<br />
13.A Waste of Compassion 06:13<br />
<br />
rok wydania: 2004<br />
gatunek: progressive melodic/power metal<br />
kraj: Holandia<br />
<br />
skład zespołu:<br />
 Bas Dolmans - śpiew, gitara, gitara akustyczna<br />
 Tim van Dijk - gitara basowa<br />
 Ivo van Dijk - perkusja, instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Holandia to na pewno kraj bogaty w metal progresywny w różnych odmianach. Jednym z elementów tego bogactwa był XYSTUS, który zadebiutował w roku 2004 albumem "Receiving Tomorrow".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół na tej płycie zaprezentował melodyjny power metal z elementami progresywnymi, ujawniającymi się przede wszystkim interesującym wykorzystaniem instrumentów klawiszowych oraz tworzeniem bardziej złożonych form metalowych, w tym kompozycji wieloskładnikowych. Nastawienie na ekspozycję melodii jest tu podstawą, a melodie te są bardzo dobre, tak jak w otwierającym ten LP Journey: Shadow of Today. Ciepłe, łagodne power metalowe granie w Into the Void jest zdecydowanie ubarwione różnorodnym wykorzystaniem instrumentów klawiszowych, tak na planie pierwszym, jak i masywnym, ale pozostającym  poza zasięgiem gitar w planie drugim. Elements of the Truth jest poprzedzony instrumentalnym Element's Theme i tu pojawiają się także akcenty symfoniczne, zaś sama kompozycja jest skrzyżowaniem stylu VISION DIVINE i EXIL MASQUERADE - tu w ramach aktorskiego i teatralnego przekazu. Interesujący jest tryptyk Lost in Misery, z delikatną, opartą na gitarze akustycznej, pianinie i pewnych elementach elektronicznych częścią pierwszą A Tale of the Heart, oraz dynamiczną trzecią Why Me?, niemal speed power z mocnymi klawiszami. Jest chwilami bardzo pompatycznie i bardzo monumentalnie. Tu wyraźnie uwydatnia się bardzo dobry wokalista Bas Dolmans o przyjemnym, łagodnym, młodzieńczym głosie. Typowo progresywne symfoniczne granie w ich wykonaniu jest dobre, ale nie porywa (Everlasting Burden, The Luring Red), za to nowocześnie zaaranżowany delikatny, ale wzmocniony power metalowymi szarżami Forgotten Years jest znakomity, szczególnie właśnie w ekspozycji melodyjnego refrenu oraz łączeniu różnych odmian metalu. Z pewnością do najlepszych na tym albumie należy nieco mroczny The Prophecy, gdzie słychać nawiązania do stylistyki EVERGREY, ale może także i holenderskiego giganta progresywnego metalu - ELEGY. Znakomite jest tu solo gitarowe oraz współdziałanie gitary i instrumentów klawiszowych w misternie utkaną jedną całość. Jak w soczewce w zamykającym ten LP A Waste of Compassion ogniskuje się całość muzycznej filozofii XYSTUS. Wysublimowana łagodność, melancholia, ciepło przekazu... Bardzo dobre zakończenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre, klasyczne w swej klarowności dla stylu progresywnego power metalu w lżejszej odmianie, ze szczególna dbałością o wyrazistość instrumentów klawiszowych.<br />
<br />
XYSTUS, mimo słabej promocji tego albumu przez mała wytwórnię holenderską The Electric Co., która go wydała, zdobył pewną popularność i kontynuował swoją działalność nagraniową w następnych latach, tworząc dwa albumy z metalem progresywnym - "Surreal" (2007) i konceptualny "Equilibrio" (2008). W roku 2016 grupa bezterminowo zawiesiła działalność.<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.07.2019</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Xystus - Receiving Tomorrow (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/pwLxpycLhPoqFdyycGise6N8Ldw=/fit-in/600x594/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-598703-1490604416-1597.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-598703-1490604416-1597.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista :</div>
<div style="text-align: justify;">1.Journey: Shadow of Today 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Into the Void 05:17<br />
3.Element's Theme 01:12<br />
4.Elements of the Truth 05:07<br />
5.Lost in Misery Pt.1: A Tale of the Heart 03:39<br />
6.Lost in Misery Pt.2: Will to Live On 01:50<br />
7.Lost in Misery Pt.3: Why Me? 04:32<br />
8.Everlasting Burden 04:39<br />
9.The Luring Red 04:24<br />
10.Forgotten Years 03:20<br />
11.Tide 00:47<br />
12.The Prophecy 04:47<br />
13.A Waste of Compassion 06:13<br />
<br />
rok wydania: 2004<br />
gatunek: progressive melodic/power metal<br />
kraj: Holandia<br />
<br />
skład zespołu:<br />
 Bas Dolmans - śpiew, gitara, gitara akustyczna<br />
 Tim van Dijk - gitara basowa<br />
 Ivo van Dijk - perkusja, instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Holandia to na pewno kraj bogaty w metal progresywny w różnych odmianach. Jednym z elementów tego bogactwa był XYSTUS, który zadebiutował w roku 2004 albumem "Receiving Tomorrow".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół na tej płycie zaprezentował melodyjny power metal z elementami progresywnymi, ujawniającymi się przede wszystkim interesującym wykorzystaniem instrumentów klawiszowych oraz tworzeniem bardziej złożonych form metalowych, w tym kompozycji wieloskładnikowych. Nastawienie na ekspozycję melodii jest tu podstawą, a melodie te są bardzo dobre, tak jak w otwierającym ten LP Journey: Shadow of Today. Ciepłe, łagodne power metalowe granie w Into the Void jest zdecydowanie ubarwione różnorodnym wykorzystaniem instrumentów klawiszowych, tak na planie pierwszym, jak i masywnym, ale pozostającym  poza zasięgiem gitar w planie drugim. Elements of the Truth jest poprzedzony instrumentalnym Element's Theme i tu pojawiają się także akcenty symfoniczne, zaś sama kompozycja jest skrzyżowaniem stylu VISION DIVINE i EXIL MASQUERADE - tu w ramach aktorskiego i teatralnego przekazu. Interesujący jest tryptyk Lost in Misery, z delikatną, opartą na gitarze akustycznej, pianinie i pewnych elementach elektronicznych częścią pierwszą A Tale of the Heart, oraz dynamiczną trzecią Why Me?, niemal speed power z mocnymi klawiszami. Jest chwilami bardzo pompatycznie i bardzo monumentalnie. Tu wyraźnie uwydatnia się bardzo dobry wokalista Bas Dolmans o przyjemnym, łagodnym, młodzieńczym głosie. Typowo progresywne symfoniczne granie w ich wykonaniu jest dobre, ale nie porywa (Everlasting Burden, The Luring Red), za to nowocześnie zaaranżowany delikatny, ale wzmocniony power metalowymi szarżami Forgotten Years jest znakomity, szczególnie właśnie w ekspozycji melodyjnego refrenu oraz łączeniu różnych odmian metalu. Z pewnością do najlepszych na tym albumie należy nieco mroczny The Prophecy, gdzie słychać nawiązania do stylistyki EVERGREY, ale może także i holenderskiego giganta progresywnego metalu - ELEGY. Znakomite jest tu solo gitarowe oraz współdziałanie gitary i instrumentów klawiszowych w misternie utkaną jedną całość. Jak w soczewce w zamykającym ten LP A Waste of Compassion ogniskuje się całość muzycznej filozofii XYSTUS. Wysublimowana łagodność, melancholia, ciepło przekazu... Bardzo dobre zakończenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre, klasyczne w swej klarowności dla stylu progresywnego power metalu w lżejszej odmianie, ze szczególna dbałością o wyrazistość instrumentów klawiszowych.<br />
<br />
XYSTUS, mimo słabej promocji tego albumu przez mała wytwórnię holenderską The Electric Co., która go wydała, zdobył pewną popularność i kontynuował swoją działalność nagraniową w następnych latach, tworząc dwa albumy z metalem progresywnym - "Surreal" (2007) i konceptualny "Equilibrio" (2008). W roku 2016 grupa bezterminowo zawiesiła działalność.<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.07.2019</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Xentrix]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2413</link>
			<pubDate>Thu, 02 Aug 2018 23:16:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2413</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Xentrix - Kin (1992)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/7hEp0Gr1ScvuCA3YkBpGqxVA-Rc=/fit-in/600x595/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2133866-1507106712-3022.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2133866-1507106712-3022.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Order of Chaos 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.A Friend to You 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.All Bleed Red 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.No More Time 06:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Waiting 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Come Tomorrow 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Release 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.See Through You 06:09</div>
<div style="text-align: justify;">9.Another Day 04:49</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1992</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Astley - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kristian Havard - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Paul MacKenzie - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dennis Gasser - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Carl Arnfield - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Thrash metal nigdy nie był w Wielkiej Brytanii nadmiernie popularny, niewiele też zespołów grających w tym kraju ten gatunek zdołali wypłynąć na szersze wody. Jednym z tych, którym się bardziej powiodło, był XENTRIX. Grupa wydała w latach 1989-1990 dwa albumy z klasycznym thrash metalem, które w powodzi podobnych produkcji zostały zauważone i docenione, jednak po roku 1990 musiała się zmierzyć z pytaniem - co dalej? XENTRIX obrał tę drogę, jaka obrała METALLICA na LP "Metallica" i Anglicy postanowili nagrać płytę z muzyką podobną. Melodyjną, gdzieś tam opartą o thrashowy fundament riffów, ale stonowaną, wolniejszą i refleksyjną. Zaprosili do współpracy klawiszowca Carla Arnfielda i w marcu 1992 nakładem Roadracer Records ukazał się "Kin".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Cóż, może i A Friend to You, All Bleed Red czy zbyt piosenkowy No More Time to nie są numery zbyt absorbujące w konwencji Czarna Metallica, ale cała reszta tego albumu jest znakomita w klimacie i melodiach. Z pewnością te melodie nie są tak przystępne jak Amerykanów, ale jako klimatyczne post-thrashowe granie otwieracz The Order of Chaos można postawić za wzór.</div>
<div style="text-align: justify;">Riffy i użyte środki są skromne, momentami nawet ascetyczne w ich nieustannym powtarzaniu, ale dotąd raczej krzykliwy Astley pokazał się jako całkiem niezły wokalista. Nie piszczy, nie jęczy, trochę przypomina we frazowaniu Hetfielda, jest zdecydowany w przekazie. Ciekawie radzi sobie w połamanym riffowo, niepokojącym Waiting, potrafi też zaśpiewać delikatnie, albo ostro i surowo. Oszczędne są sola gitarowe, oszczędna jest gra sekcji rytmicznej, a klawiszowiec tylko podkreśla pewne tła. Można mieć zastrzeżenia do gry perkusisty Gassera, który chyba nie bardzo umie odnaleźć się w takiej muzyce i gra momentami bardzo nieprofesjonalnie, nie rozumiejąc sensu gry zespołowej. Znakomicie wypada druga część tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">XENTRIX wprowadza tu taki nastrój melancholijnej zadumy, kruchości, nostalgii wspartej jednak monumentalnymi motywami gitarowymi jak w Come Tomorrow, gdzie też pięknie rozpędzają się thrashowo w drugiej części. Akustyczny wstęp do Release nie zwiastuje tak kapitalnego elegijnego numeru o wielowarstwowych pokładach smutku, a See Through You pokazał, jak można walcować w najwolniejszych tempach grając atrakcyjnie niemal power/doom. Na koniec zaprezentowany został żywszy, oparty zdecydowanie na thrashowej stylistyce Another Day, z gęstymi partiami basu MacKenzie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcyjnie ta płyta budzi pewne zastrzeżenia. Astley chwilami jest zbyt cichy, za to perkusja zbyt głośna i Gasser nadużywa ostro ustawionego werbla.</div>
<div style="text-align: justify;">Album wywołał niezadowolenie ortodoksyjnych fanów XENTRIX, zaś wśród miłośników bardziej melodyjnego grania płyta przeszła po części niezauważona, bo XENTRIX był zbyt kojarzony z ostrym rozbujanym thrashem. "Kin" doceniony został dopiero znacznie później, gdy ustabilizowała się post-thrashowa scena i osiągnęła większe zainteresowanie. Sama grupa rozwiązała się w roku 1997 po klapie kolejnego LP "Scourge" (1996). Potem reaktywowała się jeszcze na krótko na przełomie 2005-2006 i ponownie już na dobre w 2013 z Gasserem i Havardem, ale jak do tej pory nic nowego nie wydała.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.08.2018</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Xentrix - Kin (1992)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/7hEp0Gr1ScvuCA3YkBpGqxVA-Rc=/fit-in/600x595/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2133866-1507106712-3022.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2133866-1507106712-3022.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Order of Chaos 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.A Friend to You 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.All Bleed Red 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.No More Time 06:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Waiting 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Come Tomorrow 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Release 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.See Through You 06:09</div>
<div style="text-align: justify;">9.Another Day 04:49</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1992</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Astley - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kristian Havard - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Paul MacKenzie - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dennis Gasser - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Carl Arnfield - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Thrash metal nigdy nie był w Wielkiej Brytanii nadmiernie popularny, niewiele też zespołów grających w tym kraju ten gatunek zdołali wypłynąć na szersze wody. Jednym z tych, którym się bardziej powiodło, był XENTRIX. Grupa wydała w latach 1989-1990 dwa albumy z klasycznym thrash metalem, które w powodzi podobnych produkcji zostały zauważone i docenione, jednak po roku 1990 musiała się zmierzyć z pytaniem - co dalej? XENTRIX obrał tę drogę, jaka obrała METALLICA na LP "Metallica" i Anglicy postanowili nagrać płytę z muzyką podobną. Melodyjną, gdzieś tam opartą o thrashowy fundament riffów, ale stonowaną, wolniejszą i refleksyjną. Zaprosili do współpracy klawiszowca Carla Arnfielda i w marcu 1992 nakładem Roadracer Records ukazał się "Kin".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Cóż, może i A Friend to You, All Bleed Red czy zbyt piosenkowy No More Time to nie są numery zbyt absorbujące w konwencji Czarna Metallica, ale cała reszta tego albumu jest znakomita w klimacie i melodiach. Z pewnością te melodie nie są tak przystępne jak Amerykanów, ale jako klimatyczne post-thrashowe granie otwieracz The Order of Chaos można postawić za wzór.</div>
<div style="text-align: justify;">Riffy i użyte środki są skromne, momentami nawet ascetyczne w ich nieustannym powtarzaniu, ale dotąd raczej krzykliwy Astley pokazał się jako całkiem niezły wokalista. Nie piszczy, nie jęczy, trochę przypomina we frazowaniu Hetfielda, jest zdecydowany w przekazie. Ciekawie radzi sobie w połamanym riffowo, niepokojącym Waiting, potrafi też zaśpiewać delikatnie, albo ostro i surowo. Oszczędne są sola gitarowe, oszczędna jest gra sekcji rytmicznej, a klawiszowiec tylko podkreśla pewne tła. Można mieć zastrzeżenia do gry perkusisty Gassera, który chyba nie bardzo umie odnaleźć się w takiej muzyce i gra momentami bardzo nieprofesjonalnie, nie rozumiejąc sensu gry zespołowej. Znakomicie wypada druga część tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">XENTRIX wprowadza tu taki nastrój melancholijnej zadumy, kruchości, nostalgii wspartej jednak monumentalnymi motywami gitarowymi jak w Come Tomorrow, gdzie też pięknie rozpędzają się thrashowo w drugiej części. Akustyczny wstęp do Release nie zwiastuje tak kapitalnego elegijnego numeru o wielowarstwowych pokładach smutku, a See Through You pokazał, jak można walcować w najwolniejszych tempach grając atrakcyjnie niemal power/doom. Na koniec zaprezentowany został żywszy, oparty zdecydowanie na thrashowej stylistyce Another Day, z gęstymi partiami basu MacKenzie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcyjnie ta płyta budzi pewne zastrzeżenia. Astley chwilami jest zbyt cichy, za to perkusja zbyt głośna i Gasser nadużywa ostro ustawionego werbla.</div>
<div style="text-align: justify;">Album wywołał niezadowolenie ortodoksyjnych fanów XENTRIX, zaś wśród miłośników bardziej melodyjnego grania płyta przeszła po części niezauważona, bo XENTRIX był zbyt kojarzony z ostrym rozbujanym thrashem. "Kin" doceniony został dopiero znacznie później, gdy ustabilizowała się post-thrashowa scena i osiągnęła większe zainteresowanie. Sama grupa rozwiązała się w roku 1997 po klapie kolejnego LP "Scourge" (1996). Potem reaktywowała się jeszcze na krótko na przełomie 2005-2006 i ponownie już na dobre w 2013 z Gasserem i Havardem, ale jak do tej pory nic nowego nie wydała.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.08.2018</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Xxaron]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2223</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 18:02:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2223</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Xxaron - The Legacy (1985)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/0u1upRuEK03zbyTG387KED8w2GI=/fit-in/600x597/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3576097-1335905513.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3576097-1335905513.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Legacy 01:14 <br />
2. Straight From Hell 04:35 <br />
3. Nomed Rules Again 04:23 <br />
4. Born By the Sin 03:10 <br />
5. Son of Light 06:26 <br />
6. The Key 04:22 <br />
7. Dance on Fire 03:59 <br />
8. Dust and Diamonds 04:01 <br />
9. Lost in the Dark 04:25 <br />
10. Black Magic Mystery 05:21<br />
<br />
Rok wydania: 1985<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Andreas Kwiatkowski - śpiew<br />
Detlev Bruns - gitara<br />
Ralf Hanameyer - gitara<br />
Peter Damm - bas<br />
Marcus Greiner - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Połowa lat 80-tych to okres wielkiego rozwoju niemieckiej sceny heavy metalowej. Po sukcesach ACCEPT, GRAVE DIGGER, STORMWITCH czy RUNNING WILD, zaczęło powstawać mnóstwo nowych zespołów i XXARON był jednym z nich. Zespół powstał w roku 1984 w Kolonii z przekształcenia lokalnej heavy metalowej grupy BLIZZARD. Grupa zaprezentowała tylko jeden album wydany przez Earthshaker Records z Esseni, jak wiele innych zespołów, szybko zniknęła ze sceny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ich "Testament" muzyczny to tradycyjny heavy metal, typowy dla Niemiec tego okresu, prosty, toporny i siłowy, gdzie styl ACCEPT z dwu gitarowym atakiem łączy się z pewnymi echami NWOBHM. Zespół starał się, aby utwory były melodyjne, brakowało jednak tu dobrych pomysłów na te melodie i wokalista Kwiatkowski niestety pozbawiony był talentu. Ten śpiew brzmi bardzo amatorsko i typowy dla zespołów niemieckich, grających klasyczny heavy metal, także obecnie. Jest też nieco zagłuszany przez gitary, a mała siła głosu nie pozwala mu się przebić jak należy. Jego braki mocno obnaża balladowy rycerski "Black Magic Mystery" z gitarami akustycznymi. Do lepszych utworów należy tu "Born By the Sin", gdzie grają proste, energiczne riffy czy zagrany z zębem melodyjny "Dance on Fire", natomiast gdy próbują być rycersko-epiccy wypada to bardzo nieporadnie, jak w "Son of Light" z długim, wręcz za długim, akustycznym wstępem. Czasem wchodzą w stylistykę speed metalową ("The Key") i tu brzmią pewniej, reszta utworów to jednak bardzo przeciętny heavy metal. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zresztą umiejętności muzyków są umiarkowane i żaden z nich nie zaprezentował tu niczego specjalnie interesującego. Sola gitarowe bardzo przeciętne, sekcja rytmiczna bardziej łupie niż gra coś konkretnego. Brzmienie jest słabe, suche i płaskie i na produkcji odcisnął się zapewne skromny budżet. Pewne aranżacje są niemal zupełnie nieczytelne.<br />
 Płyta w zalewie podobnych w tamtym czasie przeszła niezauważona i zespół działalności zaniechał już w roku następnym. Z muzyków go tworzących, tylko basista Peter Damm wykazywany jest w składzie power metalowego SURGEON.</div>
<br />
<br />
Ocena: 5.3/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">30.08.2009</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Xxaron - The Legacy (1985)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/0u1upRuEK03zbyTG387KED8w2GI=/fit-in/600x597/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3576097-1335905513.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3576097-1335905513.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Legacy 01:14 <br />
2. Straight From Hell 04:35 <br />
3. Nomed Rules Again 04:23 <br />
4. Born By the Sin 03:10 <br />
5. Son of Light 06:26 <br />
6. The Key 04:22 <br />
7. Dance on Fire 03:59 <br />
8. Dust and Diamonds 04:01 <br />
9. Lost in the Dark 04:25 <br />
10. Black Magic Mystery 05:21<br />
<br />
Rok wydania: 1985<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Andreas Kwiatkowski - śpiew<br />
Detlev Bruns - gitara<br />
Ralf Hanameyer - gitara<br />
Peter Damm - bas<br />
Marcus Greiner - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Połowa lat 80-tych to okres wielkiego rozwoju niemieckiej sceny heavy metalowej. Po sukcesach ACCEPT, GRAVE DIGGER, STORMWITCH czy RUNNING WILD, zaczęło powstawać mnóstwo nowych zespołów i XXARON był jednym z nich. Zespół powstał w roku 1984 w Kolonii z przekształcenia lokalnej heavy metalowej grupy BLIZZARD. Grupa zaprezentowała tylko jeden album wydany przez Earthshaker Records z Esseni, jak wiele innych zespołów, szybko zniknęła ze sceny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ich "Testament" muzyczny to tradycyjny heavy metal, typowy dla Niemiec tego okresu, prosty, toporny i siłowy, gdzie styl ACCEPT z dwu gitarowym atakiem łączy się z pewnymi echami NWOBHM. Zespół starał się, aby utwory były melodyjne, brakowało jednak tu dobrych pomysłów na te melodie i wokalista Kwiatkowski niestety pozbawiony był talentu. Ten śpiew brzmi bardzo amatorsko i typowy dla zespołów niemieckich, grających klasyczny heavy metal, także obecnie. Jest też nieco zagłuszany przez gitary, a mała siła głosu nie pozwala mu się przebić jak należy. Jego braki mocno obnaża balladowy rycerski "Black Magic Mystery" z gitarami akustycznymi. Do lepszych utworów należy tu "Born By the Sin", gdzie grają proste, energiczne riffy czy zagrany z zębem melodyjny "Dance on Fire", natomiast gdy próbują być rycersko-epiccy wypada to bardzo nieporadnie, jak w "Son of Light" z długim, wręcz za długim, akustycznym wstępem. Czasem wchodzą w stylistykę speed metalową ("The Key") i tu brzmią pewniej, reszta utworów to jednak bardzo przeciętny heavy metal. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zresztą umiejętności muzyków są umiarkowane i żaden z nich nie zaprezentował tu niczego specjalnie interesującego. Sola gitarowe bardzo przeciętne, sekcja rytmiczna bardziej łupie niż gra coś konkretnego. Brzmienie jest słabe, suche i płaskie i na produkcji odcisnął się zapewne skromny budżet. Pewne aranżacje są niemal zupełnie nieczytelne.<br />
 Płyta w zalewie podobnych w tamtym czasie przeszła niezauważona i zespół działalności zaniechał już w roku następnym. Z muzyków go tworzących, tylko basista Peter Damm wykazywany jest w składzie power metalowego SURGEON.</div>
<br />
<br />
Ocena: 5.3/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">30.08.2009</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Xcel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2222</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 18:01:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2222</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Xcel - Deliver This Dream (1986)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/8h83xoCI8AqwYl8vGedOlUu9jwI=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4948410-1478772291-5226.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4948410-1478772291-5226.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deliver The Dream 03:00 <br />
2. The Vision 03:36 <br />
3. I'll Make It Someway 04:17 <br />
4. Hold Your Faith 03:25 <br />
5. King Of Fools 04:31 <br />
6. Teaser 03:30 <br />
7. Beware The Night 03:43 <br />
8. Last Ride Of Ichabod Crane 05:13 <br />
<br />
Rok wydania: 1986<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Kevin Luke - śpiew<br />
Kevin Cox - gitara<br />
Barry Duncan - gitara<br />
Peter Voight - bas<br />
Dag Gabourel - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten, założony w 1985 pochodzi z Teksasu z niedużego miasta Port Arthur, wydał tylko ten jeden LP nakładem Tri Records z Memphis, rozpadł się już w 1987 i pozostaje praktycznie zupełnie nieznany.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Jednak gdy raz się posłucha ich płyty, to z pewnością jedna rzecz zapada w pamięć na bardzo długo.<br />
 To głos wokalisty Kevina Luke. Niezależnie od tego, że grupa gra power metal w stylu amerykańskim, raczej typowy, niezbyt szybki, ale energiczny z dosyć ostrymi gitarami, to chyba równie delikatnego głosu w power metalu z USA szukać by długo, no może poza niektórymi grupami christian metalowymi. To głos bardzo miękki, wysoki naturalnie i te super wysokie zaśpiewy w jego wykonaniu są niezwykłe, a przy tym nie męczą uszu piskami produkowanymi przez rzeszę innych śpiewaków operujących w górnych rejestrach. Potrafi ubarwić nawet takie raczej blade utwory jak "Deliver The Dream", "Hold Your Faith" czy "Teaser" zagrane zupełnie bez prawdziwego power metalowego zacięcia. Z tych zagranych średnio szybko numerów najlepiej prezentuje się rytmiczny "Beware The Night" i tu te partie wysokie są doprawdy niesamowite. Bardziej dostojnym w tym wolniejszemu "The Vision" umie on nadać wymiar epicki w takim łagodnym "anielskim" stylu. Ten głos sprawdza się także w balladowym songu "I'll Make It Someway" z przestrzennymi delikatnymi partiami gitarowymi, a szczególnie niezwykle brzmi w "King Of Fools" kompozycji z bardzo typową dla christan metalowych grup wzniosłą melodią poprowadzoną w umiarkowanym tempie. W zaprezentowanym na końcu "Last Ride Of Ichabod Crane" jest duża porcja rycerskiego metalu stanowiącego połączenie stylu amerykańskiego i NWOBHM w takiej łagodniejszej hard rockowo epickiej formie z nastrojową częścią instrumentalną, ale niezbyt dobrze wpisaną w całość.<br />
 <br />
 Reszta składu to poprawni instrumentaliści, jednak bez polotu i w pewnym sensie cofnięci są wszyscy do tyłu, podgrywając wokaliście, na którym tu spoczywa cały ciężar koncentrowania uwagi słuchacza. Poprawne tradycyjne sola, poprawna lekko ugrzeczniona gra sekcji rytmicznej.<br />
 Produkcyjnie płyta uwydatnia walory wokalisty i jego słychać wybornie, tuszuje natomiast poczynania reszty grupy i to błąd, bo mocniejsze brzmienie jednak by tu wcale nie zaszkodziło.<br />
 <br />
 Album jednego aktora, który niestety nie pojawił się potem na metalowej scenie. Tym razem szkoda, bo w otoczeniu lepszych muzyków i w lepszych kompozycjach mógłby poruszyć serce niejednego miłośnika wysokich wokali w metalowej muzyce.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">20.09.2010</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Xcel - Deliver This Dream (1986)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/8h83xoCI8AqwYl8vGedOlUu9jwI=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4948410-1478772291-5226.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4948410-1478772291-5226.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deliver The Dream 03:00 <br />
2. The Vision 03:36 <br />
3. I'll Make It Someway 04:17 <br />
4. Hold Your Faith 03:25 <br />
5. King Of Fools 04:31 <br />
6. Teaser 03:30 <br />
7. Beware The Night 03:43 <br />
8. Last Ride Of Ichabod Crane 05:13 <br />
<br />
Rok wydania: 1986<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Kevin Luke - śpiew<br />
Kevin Cox - gitara<br />
Barry Duncan - gitara<br />
Peter Voight - bas<br />
Dag Gabourel - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten, założony w 1985 pochodzi z Teksasu z niedużego miasta Port Arthur, wydał tylko ten jeden LP nakładem Tri Records z Memphis, rozpadł się już w 1987 i pozostaje praktycznie zupełnie nieznany.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Jednak gdy raz się posłucha ich płyty, to z pewnością jedna rzecz zapada w pamięć na bardzo długo.<br />
 To głos wokalisty Kevina Luke. Niezależnie od tego, że grupa gra power metal w stylu amerykańskim, raczej typowy, niezbyt szybki, ale energiczny z dosyć ostrymi gitarami, to chyba równie delikatnego głosu w power metalu z USA szukać by długo, no może poza niektórymi grupami christian metalowymi. To głos bardzo miękki, wysoki naturalnie i te super wysokie zaśpiewy w jego wykonaniu są niezwykłe, a przy tym nie męczą uszu piskami produkowanymi przez rzeszę innych śpiewaków operujących w górnych rejestrach. Potrafi ubarwić nawet takie raczej blade utwory jak "Deliver The Dream", "Hold Your Faith" czy "Teaser" zagrane zupełnie bez prawdziwego power metalowego zacięcia. Z tych zagranych średnio szybko numerów najlepiej prezentuje się rytmiczny "Beware The Night" i tu te partie wysokie są doprawdy niesamowite. Bardziej dostojnym w tym wolniejszemu "The Vision" umie on nadać wymiar epicki w takim łagodnym "anielskim" stylu. Ten głos sprawdza się także w balladowym songu "I'll Make It Someway" z przestrzennymi delikatnymi partiami gitarowymi, a szczególnie niezwykle brzmi w "King Of Fools" kompozycji z bardzo typową dla christan metalowych grup wzniosłą melodią poprowadzoną w umiarkowanym tempie. W zaprezentowanym na końcu "Last Ride Of Ichabod Crane" jest duża porcja rycerskiego metalu stanowiącego połączenie stylu amerykańskiego i NWOBHM w takiej łagodniejszej hard rockowo epickiej formie z nastrojową częścią instrumentalną, ale niezbyt dobrze wpisaną w całość.<br />
 <br />
 Reszta składu to poprawni instrumentaliści, jednak bez polotu i w pewnym sensie cofnięci są wszyscy do tyłu, podgrywając wokaliście, na którym tu spoczywa cały ciężar koncentrowania uwagi słuchacza. Poprawne tradycyjne sola, poprawna lekko ugrzeczniona gra sekcji rytmicznej.<br />
 Produkcyjnie płyta uwydatnia walory wokalisty i jego słychać wybornie, tuszuje natomiast poczynania reszty grupy i to błąd, bo mocniejsze brzmienie jednak by tu wcale nie zaszkodziło.<br />
 <br />
 Album jednego aktora, który niestety nie pojawił się potem na metalowej scenie. Tym razem szkoda, bo w otoczeniu lepszych muzyków i w lepszych kompozycjach mógłby poruszyć serce niejednego miłośnika wysokich wokali w metalowej muzyce.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">20.09.2010</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Xalt]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2221</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 17:59:46 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2221</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Xalt - Dark War (1988)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/STD3Zd-Lho1jm7gRo7dObc5b7lA=/fit-in/579x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10202999-1493328853-2979.png.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10202999-1493328853-2979.png.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Ariel /The Cross <br />
2. 03:14 <br />
3. God in a Box 02:47 <br />
4. Where Victory Storms 02:58 <br />
5. Angry Fire 04:07 <br />
6. Ready for the Fight 02:29 <br />
7. A Warriors Honor 02:44 <br />
8. Looking Down a Loaded Gun 04:14 <br />
9. Palace Daydream 02:04 <br />
10. Soldiers in the Midst 03:02 <br />
11. Dark War 05:17 <br />
<br />
Rok wydania: 1988<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Scott Doerfler - śpiew<br />
James Erdman - gitara<br />
Randy Carlson - bas<br />
Todd Gleason - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">XALT z Holt w Michigan był jednym z zespołów, które w ramach rozwoju christian metalu po sukcesach STRYPER, BARREN CROSS czy BLOODGOOD masowo pojawiły się jak Stany długie i szerokie w drugiej połowie lat 80tych. Kwartet ten powstał w roku 1987 i już w następnym przedstawił swój pierwszy album "Dark War" wydany przez E&amp;E Records z Detroit.<br />
 <br />
 Płyta nieco różniła się od innych w gatunku bowiem znalazły się tu aż trzy kompozycje instrumentalne "Palace Daydream", "Soldiers in the Mist" oraz "Where Victory Storms", niezbyt szybkie, zdominowane przez gitarę w solowych zagrywkach tworzących epicką opowieść. Najlepiej z nich prezentuje się "Soldiers in the Mist", który po dosyć dynamicznym początku nabiera cech epic/heavy/doom z bardzo ładnie uchwyconym uroczystym i melancholijnym zarazem klimatem. Gitarzysta James Erdman gra dosyć oszczędnie, rzeczy proste ale bardzo starannie dobrane i praktycznie nie ma tu ani jednego zbędnego dźwięku.<br />
 Utwory z wokalem Scotta Doerflera to również niezbyt szybki tradycyjny heavy metal w odmianie pośredniej między tym co grały brytyjskie zespoły NWOBHM kilka lat wcześniej w mniej rokendrolowych a bardziej rycerskich kompozycjach a tym rycersko-epickim classic metalem amerykańskim. Wokalista ma czysty, jasny młodzieńczy głos i takie głosy często można było spotkać w mniej agresywnych zespołach NWOBHM z Wielkiej Brytanii. Udane jest takie właśnie rozpoczęcie albumu od "The Cross" czy też podobny częściowo galopujący "A Warriors Honor", zakończenie jednak w postaci utworu tytułowego nieco rozczarowuje, bo grają powolnego zmetalizowanego rocka o cechach epic heavy/doom w pewnych partiach instrumentalnych. Dużo rocka i to nawet wzorowanego na latach 70tych zawiera również "Angry Fire" oraz dosyć energiczny z kilkoma zmianami temp "Looking Down a Loaded Gun".<br />
 Przebojowymi jak STRYPER ten zespół nie potrafi być i nieco lżejsze w melodiach "God in a Box" są poprawne, ale ze względu na dosyć ospałe tempo trudno uznać je za jakieś christian metalowe koncertowe wymiatacze.<br />
 <br />
 XALT zagrał spokojnie wyważony heavy metal z elementami niekomercyjnego rocka w nie najgorszej oprawie brzmieniowej. Może więcej mocy przydało by się gitarze, ale już perkusja jest bardzo dobrze z realizowana i przestrzennie ustawiona. Perkusista zresztą wraz z basistą tworzą bardzo zgrany duet i bas Randy Carlsona uzupełnia nieraz w interesujący sposób gitarę.<br />
 Album wzbudził zainteresowanie głównie w kręgach christian metalowych i grupa kontynuowała działalność nagraniową przez wiele następnych lat. Drugi album "Under the Ruins" z 1990 był jednak jako płyta heavy metalowa zupełnie nieudany i wkrótce grupa zmieniła styl na melodic rock/AOR  i w tym stylu grała do końca swojego istnienia. XALT rozwiązany został około roku 1999. </div>
<br />
<br />
Ocena: 7,5/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">8.09.2010</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Xalt - Dark War (1988)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/STD3Zd-Lho1jm7gRo7dObc5b7lA=/fit-in/579x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10202999-1493328853-2979.png.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10202999-1493328853-2979.png.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Ariel /The Cross <br />
2. 03:14 <br />
3. God in a Box 02:47 <br />
4. Where Victory Storms 02:58 <br />
5. Angry Fire 04:07 <br />
6. Ready for the Fight 02:29 <br />
7. A Warriors Honor 02:44 <br />
8. Looking Down a Loaded Gun 04:14 <br />
9. Palace Daydream 02:04 <br />
10. Soldiers in the Midst 03:02 <br />
11. Dark War 05:17 <br />
<br />
Rok wydania: 1988<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Scott Doerfler - śpiew<br />
James Erdman - gitara<br />
Randy Carlson - bas<br />
Todd Gleason - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">XALT z Holt w Michigan był jednym z zespołów, które w ramach rozwoju christian metalu po sukcesach STRYPER, BARREN CROSS czy BLOODGOOD masowo pojawiły się jak Stany długie i szerokie w drugiej połowie lat 80tych. Kwartet ten powstał w roku 1987 i już w następnym przedstawił swój pierwszy album "Dark War" wydany przez E&amp;E Records z Detroit.<br />
 <br />
 Płyta nieco różniła się od innych w gatunku bowiem znalazły się tu aż trzy kompozycje instrumentalne "Palace Daydream", "Soldiers in the Mist" oraz "Where Victory Storms", niezbyt szybkie, zdominowane przez gitarę w solowych zagrywkach tworzących epicką opowieść. Najlepiej z nich prezentuje się "Soldiers in the Mist", który po dosyć dynamicznym początku nabiera cech epic/heavy/doom z bardzo ładnie uchwyconym uroczystym i melancholijnym zarazem klimatem. Gitarzysta James Erdman gra dosyć oszczędnie, rzeczy proste ale bardzo starannie dobrane i praktycznie nie ma tu ani jednego zbędnego dźwięku.<br />
 Utwory z wokalem Scotta Doerflera to również niezbyt szybki tradycyjny heavy metal w odmianie pośredniej między tym co grały brytyjskie zespoły NWOBHM kilka lat wcześniej w mniej rokendrolowych a bardziej rycerskich kompozycjach a tym rycersko-epickim classic metalem amerykańskim. Wokalista ma czysty, jasny młodzieńczy głos i takie głosy często można było spotkać w mniej agresywnych zespołach NWOBHM z Wielkiej Brytanii. Udane jest takie właśnie rozpoczęcie albumu od "The Cross" czy też podobny częściowo galopujący "A Warriors Honor", zakończenie jednak w postaci utworu tytułowego nieco rozczarowuje, bo grają powolnego zmetalizowanego rocka o cechach epic heavy/doom w pewnych partiach instrumentalnych. Dużo rocka i to nawet wzorowanego na latach 70tych zawiera również "Angry Fire" oraz dosyć energiczny z kilkoma zmianami temp "Looking Down a Loaded Gun".<br />
 Przebojowymi jak STRYPER ten zespół nie potrafi być i nieco lżejsze w melodiach "God in a Box" są poprawne, ale ze względu na dosyć ospałe tempo trudno uznać je za jakieś christian metalowe koncertowe wymiatacze.<br />
 <br />
 XALT zagrał spokojnie wyważony heavy metal z elementami niekomercyjnego rocka w nie najgorszej oprawie brzmieniowej. Może więcej mocy przydało by się gitarze, ale już perkusja jest bardzo dobrze z realizowana i przestrzennie ustawiona. Perkusista zresztą wraz z basistą tworzą bardzo zgrany duet i bas Randy Carlsona uzupełnia nieraz w interesujący sposób gitarę.<br />
 Album wzbudził zainteresowanie głównie w kręgach christian metalowych i grupa kontynuowała działalność nagraniową przez wiele następnych lat. Drugi album "Under the Ruins" z 1990 był jednak jako płyta heavy metalowa zupełnie nieudany i wkrótce grupa zmieniła styl na melodic rock/AOR  i w tym stylu grała do końca swojego istnienia. XALT rozwiązany został około roku 1999. </div>
<br />
<br />
Ocena: 7,5/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">8.09.2010</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[X-Wild]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2220</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 17:57:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2220</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">X-Wild - So What! (1994)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/1dKHqDKgQyHApDzfty8px-8Iny4=/fit-in/600x585/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2308519-1281970626.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2308519-1281970626.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Can't Tame The Wild 05:17 <br />
2. Dealing With The Devil 03:36 <br />
3. Scarred And Boned 04:29 <br />
4. Wild Frontier 05:03 <br />
5. Skybolter 03:15 <br />
6. Beatmaster 04:59 <br />
7. Kid Racer 03:47 <br />
8. Into The Light 01:31 <br />
9. Freeway Devils 06:12 <br />
10. Mystica Deamonica 05:04 <br />
11. Thousand Guns 04:26 <br />
12. Different (So What) 03:43 <br />
<br />
Rok wydania: 1994 <br />
Gatunek: Heavy Metal <br />
Kraj: Niemcy <br />
<br />
Skład zespołu: <br />
Frank Knight - śpiew <br />
Axel Morgan Kohlmorgen - gitara <br />
Jens Becker - bas <br />
Stefan Schwarzmann - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy Kasparek rozstał się z całym składem RUNNING WILD po nagraniu "Pile Of Skulls", osieroceni muzycy postanowili kontynuować działalność nadal razem, dołączając wokalistę Franka Knighta. Sama nazwa grupy jest także bardzo znamienna i zresztą nie tylko nazwa. Jak się okazuje, od demonów RUNNING WILD uwolnić się ciężko i ekipa X-WILD zaproponowała muzykę bardzo podobną, a w pewnych aspektach wręcz bliźniaczo podobną do tego co grali w grupie Rolfa. Chętnego wydawcy w Europie nie było, więc ostatecznie płyta ukazała się w lutym 1994 nakładem własnym (Tricolor), a w czerwcu w Japonii (Victor).</div>
<div style="text-align: justify;">
 <br />
 Zapewne utwór Can't Tame The Wild jako otwieracz znalazł się na tej pozycji nieprzypadkowo. Typowe szybkie runningowe granie pirackiego metalu z nieco ostrzejszym wokalem, a że brzmi to jak RUNING WILD to oczywiste, bo przecież grają to ci sami ludzie. Ciąg dalszy w Dealing With The Devil, gdzie może tylko nieco więcej klasycznego niemieckiego heavy w topornej wersji, no i jest trochę ostrzej niż w RUNNING WILD. Ogólnie, jest to granie nieco ostrzejsze i cięższe. Schwarzmann ciężko pracuje, aby to było obudowane mocną perkusją, niestety zazwyczaj więcej tu monotonnego walenia w instrument niż sensu. No, może poza bardzo dobrą grą w Scarred And Boned, potoczystym pirackim i zawadiackim kawałku, gdzie Knight stosuje kilka technik wokalnych, przy czym to skrzeczenie robione nieco pod Udo Dirkschneidera takie sobie. Także i w tej kompozycji mamy ryczącą gitarę i melodyjny refren, i jest ogólnie bardzo kasparkowo i niemiecko. Ciąg dalszy RUNNING WILD w wolniejszym Wild Frontier i ta kompozycja jest udana, zapewne dlatego, że zdecydowanie całościowo brzmi jak bardzo dobry, zagubiony track Kasparka. Swoją drogą, refren świetny, z chórkami i niewymuszonym śpiewem Knighta. Z drugiej strony, jak im nie wstyd było tak bezczelnie zrzynać styl kompozycyjny Kasparka? Mniejsza z tym - fajny kawałek, do tego wzbogacony o recytację epicką, oczywiście. Skybolter to z kolei numer taki sobie, mimo świdrującego riffu głównego, zresztą pierwotnie miał się znaleźć pod tytułem Skulldozer na jednym z singli RUNNING WILD. Słaby refren, słabe solo, dużo chaosu i łupaniny na wielkiej szybkości. <br />
 W ponurawym kroczącym Beatmaster dają więcej od siebie, trochę z Ameryki i trochę z niemieckiego tradycyjnego heavy metalu i ogólnie nie jest źle, jeśli się liczy na odrobinę oddechu od speed heavy grania. W Kid Racer nadrabiają stracony czas i pędzą do przodu, przy czym melodia mało atrakcyjna i raczej warto się skupić na samym sprawnie wypluwającym riffy gitarzyście. Trochę dzwonów, nieco podniosłego klimatu i kolejny zaginiony track RUNNING WILD Freeway Devils, a raczej kawałek stworzony z riffów wprost pożyczonych z płyt poprzedniego zespołu. Sprytnie jednak zrobiono tu odmienny refren, znów bardziej typowy dla tradycyjnego heavy metalu z USA. Średniej kasy solo i ogólnie można odnieść wrażenie, że Morgan sam niewiele potrafi wymyślić w tym zakresie. <br />
 Jedyny, naprawdę oryginalny numer na tym albumie to Mystica Deamonica w kroczącym tempie i z refrenem prostym, ale o potężnej sile rażenia i wbijającym się w pamięć chyba na zawsze. Thousand Guns to znów taki heavy metal bez historii rozpoczynający od irytująco długiej gadki i taki na koniec nijaki Different (So What). Ogólnie, średniej klasy rzemiosło, choć uzyskane brzmienie jest lepsze od większości płyt RUNNING WILD. Tych wszystkich porównań uniknąć się nie da. <br />
 <br />
 Przy okazji taka dygresja - czy naprawdę dobrych muzyków, jacy stworzyli ten zespół nie stać było na przygotowanie swojego oryginalnego materiału? Czy liczyli, że kopia zespołu o tak wielkiej renomie przyniesie im prawdziwy sukces? <br />
 Debiut X-WILD to album totalnie wtórny i jeśli chce się posłuchać kasparkowego metalu, to jednak lepiej ten czas poświęcić na przypomnienie sobie albumów RUNNING WILD. <br />
 Tu, na tym albumie są przebłyski, są fajne momenty, ale tak naprawdę to już wszystko było i było lepiej. </div>
<br />
<br />
Ocena: 6.5/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">17.06.2009</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">X-Wild - So What! (1994)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/1dKHqDKgQyHApDzfty8px-8Iny4=/fit-in/600x585/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2308519-1281970626.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2308519-1281970626.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Can't Tame The Wild 05:17 <br />
2. Dealing With The Devil 03:36 <br />
3. Scarred And Boned 04:29 <br />
4. Wild Frontier 05:03 <br />
5. Skybolter 03:15 <br />
6. Beatmaster 04:59 <br />
7. Kid Racer 03:47 <br />
8. Into The Light 01:31 <br />
9. Freeway Devils 06:12 <br />
10. Mystica Deamonica 05:04 <br />
11. Thousand Guns 04:26 <br />
12. Different (So What) 03:43 <br />
<br />
Rok wydania: 1994 <br />
Gatunek: Heavy Metal <br />
Kraj: Niemcy <br />
<br />
Skład zespołu: <br />
Frank Knight - śpiew <br />
Axel Morgan Kohlmorgen - gitara <br />
Jens Becker - bas <br />
Stefan Schwarzmann - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy Kasparek rozstał się z całym składem RUNNING WILD po nagraniu "Pile Of Skulls", osieroceni muzycy postanowili kontynuować działalność nadal razem, dołączając wokalistę Franka Knighta. Sama nazwa grupy jest także bardzo znamienna i zresztą nie tylko nazwa. Jak się okazuje, od demonów RUNNING WILD uwolnić się ciężko i ekipa X-WILD zaproponowała muzykę bardzo podobną, a w pewnych aspektach wręcz bliźniaczo podobną do tego co grali w grupie Rolfa. Chętnego wydawcy w Europie nie było, więc ostatecznie płyta ukazała się w lutym 1994 nakładem własnym (Tricolor), a w czerwcu w Japonii (Victor).</div>
<div style="text-align: justify;">
 <br />
 Zapewne utwór Can't Tame The Wild jako otwieracz znalazł się na tej pozycji nieprzypadkowo. Typowe szybkie runningowe granie pirackiego metalu z nieco ostrzejszym wokalem, a że brzmi to jak RUNING WILD to oczywiste, bo przecież grają to ci sami ludzie. Ciąg dalszy w Dealing With The Devil, gdzie może tylko nieco więcej klasycznego niemieckiego heavy w topornej wersji, no i jest trochę ostrzej niż w RUNNING WILD. Ogólnie, jest to granie nieco ostrzejsze i cięższe. Schwarzmann ciężko pracuje, aby to było obudowane mocną perkusją, niestety zazwyczaj więcej tu monotonnego walenia w instrument niż sensu. No, może poza bardzo dobrą grą w Scarred And Boned, potoczystym pirackim i zawadiackim kawałku, gdzie Knight stosuje kilka technik wokalnych, przy czym to skrzeczenie robione nieco pod Udo Dirkschneidera takie sobie. Także i w tej kompozycji mamy ryczącą gitarę i melodyjny refren, i jest ogólnie bardzo kasparkowo i niemiecko. Ciąg dalszy RUNNING WILD w wolniejszym Wild Frontier i ta kompozycja jest udana, zapewne dlatego, że zdecydowanie całościowo brzmi jak bardzo dobry, zagubiony track Kasparka. Swoją drogą, refren świetny, z chórkami i niewymuszonym śpiewem Knighta. Z drugiej strony, jak im nie wstyd było tak bezczelnie zrzynać styl kompozycyjny Kasparka? Mniejsza z tym - fajny kawałek, do tego wzbogacony o recytację epicką, oczywiście. Skybolter to z kolei numer taki sobie, mimo świdrującego riffu głównego, zresztą pierwotnie miał się znaleźć pod tytułem Skulldozer na jednym z singli RUNNING WILD. Słaby refren, słabe solo, dużo chaosu i łupaniny na wielkiej szybkości. <br />
 W ponurawym kroczącym Beatmaster dają więcej od siebie, trochę z Ameryki i trochę z niemieckiego tradycyjnego heavy metalu i ogólnie nie jest źle, jeśli się liczy na odrobinę oddechu od speed heavy grania. W Kid Racer nadrabiają stracony czas i pędzą do przodu, przy czym melodia mało atrakcyjna i raczej warto się skupić na samym sprawnie wypluwającym riffy gitarzyście. Trochę dzwonów, nieco podniosłego klimatu i kolejny zaginiony track RUNNING WILD Freeway Devils, a raczej kawałek stworzony z riffów wprost pożyczonych z płyt poprzedniego zespołu. Sprytnie jednak zrobiono tu odmienny refren, znów bardziej typowy dla tradycyjnego heavy metalu z USA. Średniej kasy solo i ogólnie można odnieść wrażenie, że Morgan sam niewiele potrafi wymyślić w tym zakresie. <br />
 Jedyny, naprawdę oryginalny numer na tym albumie to Mystica Deamonica w kroczącym tempie i z refrenem prostym, ale o potężnej sile rażenia i wbijającym się w pamięć chyba na zawsze. Thousand Guns to znów taki heavy metal bez historii rozpoczynający od irytująco długiej gadki i taki na koniec nijaki Different (So What). Ogólnie, średniej klasy rzemiosło, choć uzyskane brzmienie jest lepsze od większości płyt RUNNING WILD. Tych wszystkich porównań uniknąć się nie da. <br />
 <br />
 Przy okazji taka dygresja - czy naprawdę dobrych muzyków, jacy stworzyli ten zespół nie stać było na przygotowanie swojego oryginalnego materiału? Czy liczyli, że kopia zespołu o tak wielkiej renomie przyniesie im prawdziwy sukces? <br />
 Debiut X-WILD to album totalnie wtórny i jeśli chce się posłuchać kasparkowego metalu, to jednak lepiej ten czas poświęcić na przypomnienie sobie albumów RUNNING WILD. <br />
 Tu, na tym albumie są przebłyski, są fajne momenty, ale tak naprawdę to już wszystko było i było lepiej. </div>
<br />
<br />
Ocena: 6.5/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">17.06.2009</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[X-Piral]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2219</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 17:55:31 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2219</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">X-Piral - Hunters (2007)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/eSJ9BC8betXJF7rmD3yW1rPfT44=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10749291-1503606723-7640.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10749291-1503606723-7640.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. .com - fusion 06:11 <br />
2. Golden Wings 05:26 <br />
3. Fall Into Oblivion 07:31 <br />
4. Hunters 05:44 <br />
5. Duat (Land Of The Dead) 07:18 <br />
6. Timechaser 03:42 <br />
7. Powerlust 06:30 <br />
8. Hear Me Calling 07:04 <br />
9. The Fire is Burning Bright 06:28 <br />
10. Dead Within 06:15 <br />
11. Lie Down Free 06:13 <br />
<br />
Rok wydania: 2007<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Michael Apostolakis - śpiew<br />
Nick Papanikolaou - gitara<br />
Dimitris Marinis - instrumenty klawiszowe, pianino<br />
Makis Petritsis - bas<br />
Fragiskos Samoilis - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy power metal z klawiszami. Taką kombinację zaproponował na swojej drugiej płycie, wydanej w marcu przez Burning Star Records grecki X-PIRAL, występujący w pięcioosobowym składzie i niekiedy nie do końca słusznie obdarzany przymiotnikiem progresywny. Bo też i niczego wykraczającego poza ramy dynamicznego, melodyjnego metalu z mocnymi gitarami i stosowną dawką power metalowego sposobu wykonania tu nie ma.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Fakt, utwory są długie, przeważnie trwają ponad sześć minut, ale nie obfitują w jakieś specjalnie nieoczekiwane momenty i instrumentalne fragmenty o nietypowej innowacyjnej strukturze.<br />
 Surowy głos wokalisty Apostolakisa, typowego dla greckiego heavy/power ogranicza stosowanie żonglerki klimatami, bo po prostu w śpiewie delikatnym nie ma on wiele do zaoferowania. To słychać już w wolniejszej części ".com-fusion" czy w rozgrywanym w miarowym tempie "Golden Wings" oraz najbardziej w balladowym songu "Hear Me Calling". Energiczny, sprawny w swoim fachu gitarzysta, kompetentna sekcja rytmiczna i... klawiszowiec Marinis. Ten pan jest tu wyciągnięty jakby z zupełnie innej muzycznej bajki. Bardzo interesująco gra, w różnorodnych klimatach się obraca. Jest to dyskretny i eteryczny w tle, to znów wysuwa się w pasażach na plan pierwszy. To najmocniejszy punkt zespołu i gdyby go odjąć od tego wszystkiego, to X-PIRAL byłby jednym z wielu takich sobie zespołów heavy/power metalowych nawet ograniczając się tylko do sceny greckiej. Marinis jest w znacznym stopniu spokrewniony muzycznie ze stylem gry Boba Katsionisa i jeśli już na siłę doszukiwać się czegoś progresywnego w muzyce X-PIRAL, to chyba tylko tych granych w manierze Katsionisa rozległych i pełnych ukrytych treści pasażach. Płyta jest bardzo długa, trochę nawet za długa, niemniej obok mniej udanych numerów w rodzaju "Duat", gdzie jest co najwyżej poprawny i mało atrakcyjny pod względem melodii heavy/power, jest i co nieco charakterystycznego dla Grecji melodyjnego, wzniosłego grania na granicy epiki. Tu wyróżnia się "Fall Into Oblivion" z wyjątkowo interesującymi ponadto zagrywkami perkusisty oraz "Dead Within", gdzie łagodne tło klawiszowe doskonale uzupełnia się z mocnymi power gitarami w bojowej, ale zarazem nastrojowej melodii. W jakiś sposób zespół w wielu utworach, mimo wykorzystania klawiszy, upodabnia się do stylu innych grup ze swojego kraju i zapewne najwięcej tu można usłyszeć MARAUDER z różnych okresów działalności, choć oczywiście nie tylko. Przykładem może tu być "Lie Down Free" albo najkrótszy bardzo szybki "Timechaser" ze strzelistymi nowoczesnymi klawiszami. <br />
 Świetny klawiszowiec, bardzo dobry perkusista. Dobre, ale tylko dobre sola gitarowe, trochę ubogie w porównaniu z tym co solo tu prezentuje Marinis. W tym wszystkim najsłabiej wypada jednak wokalista, który gdyby tu tych klawiszy nie było, swoją chropawo-toporną manierą by tak nie raził. Zresztą, Apostolakis pożegnał się z zespołem jakiś czas po nagraniu tego albumu i został zastąpiony przez technicznie znacznie bardziej zaawansowanego Tassosa K.<br />
 <br />
 Produkcja jest bardzo dobra i o ile gitary są po prostu klasycznie mięsiste i głębokie, to perkusja jest wspaniała w brzmieniu i przestrzennym rozplanowaniu. Wyjątkowo starannie ustawiono również dalsze plany zagospodarowane przez klawisze. Pod względem produkcyjnym ten LP zdecydowanie różni się od ascetycznych i nieraz nawet prymitywnie zrealizowanych albumów greckich. Wystarczy posłuchać jak perfekcyjnie została zrobiona przepiękna instrumentalna druga część kompozycji "Hear Me Calling". Smaczki i niuanse, niuanse i smaczki.<br />
 To dobra, mimo wszystkich niedostatków płyta, tyle, że jednocześnie trzeba lubić zarówno mocny metalowy sound gitar, jak i delikatne klawisze i pianino. To w przypadku tej płyty X-PIRAL dwie rzeczy nierozerwalnie ze sobą związane.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7,7/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">27.10.2007</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">X-Piral - Hunters (2007)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/eSJ9BC8betXJF7rmD3yW1rPfT44=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10749291-1503606723-7640.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10749291-1503606723-7640.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. .com - fusion 06:11 <br />
2. Golden Wings 05:26 <br />
3. Fall Into Oblivion 07:31 <br />
4. Hunters 05:44 <br />
5. Duat (Land Of The Dead) 07:18 <br />
6. Timechaser 03:42 <br />
7. Powerlust 06:30 <br />
8. Hear Me Calling 07:04 <br />
9. The Fire is Burning Bright 06:28 <br />
10. Dead Within 06:15 <br />
11. Lie Down Free 06:13 <br />
<br />
Rok wydania: 2007<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Michael Apostolakis - śpiew<br />
Nick Papanikolaou - gitara<br />
Dimitris Marinis - instrumenty klawiszowe, pianino<br />
Makis Petritsis - bas<br />
Fragiskos Samoilis - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy power metal z klawiszami. Taką kombinację zaproponował na swojej drugiej płycie, wydanej w marcu przez Burning Star Records grecki X-PIRAL, występujący w pięcioosobowym składzie i niekiedy nie do końca słusznie obdarzany przymiotnikiem progresywny. Bo też i niczego wykraczającego poza ramy dynamicznego, melodyjnego metalu z mocnymi gitarami i stosowną dawką power metalowego sposobu wykonania tu nie ma.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Fakt, utwory są długie, przeważnie trwają ponad sześć minut, ale nie obfitują w jakieś specjalnie nieoczekiwane momenty i instrumentalne fragmenty o nietypowej innowacyjnej strukturze.<br />
 Surowy głos wokalisty Apostolakisa, typowego dla greckiego heavy/power ogranicza stosowanie żonglerki klimatami, bo po prostu w śpiewie delikatnym nie ma on wiele do zaoferowania. To słychać już w wolniejszej części ".com-fusion" czy w rozgrywanym w miarowym tempie "Golden Wings" oraz najbardziej w balladowym songu "Hear Me Calling". Energiczny, sprawny w swoim fachu gitarzysta, kompetentna sekcja rytmiczna i... klawiszowiec Marinis. Ten pan jest tu wyciągnięty jakby z zupełnie innej muzycznej bajki. Bardzo interesująco gra, w różnorodnych klimatach się obraca. Jest to dyskretny i eteryczny w tle, to znów wysuwa się w pasażach na plan pierwszy. To najmocniejszy punkt zespołu i gdyby go odjąć od tego wszystkiego, to X-PIRAL byłby jednym z wielu takich sobie zespołów heavy/power metalowych nawet ograniczając się tylko do sceny greckiej. Marinis jest w znacznym stopniu spokrewniony muzycznie ze stylem gry Boba Katsionisa i jeśli już na siłę doszukiwać się czegoś progresywnego w muzyce X-PIRAL, to chyba tylko tych granych w manierze Katsionisa rozległych i pełnych ukrytych treści pasażach. Płyta jest bardzo długa, trochę nawet za długa, niemniej obok mniej udanych numerów w rodzaju "Duat", gdzie jest co najwyżej poprawny i mało atrakcyjny pod względem melodii heavy/power, jest i co nieco charakterystycznego dla Grecji melodyjnego, wzniosłego grania na granicy epiki. Tu wyróżnia się "Fall Into Oblivion" z wyjątkowo interesującymi ponadto zagrywkami perkusisty oraz "Dead Within", gdzie łagodne tło klawiszowe doskonale uzupełnia się z mocnymi power gitarami w bojowej, ale zarazem nastrojowej melodii. W jakiś sposób zespół w wielu utworach, mimo wykorzystania klawiszy, upodabnia się do stylu innych grup ze swojego kraju i zapewne najwięcej tu można usłyszeć MARAUDER z różnych okresów działalności, choć oczywiście nie tylko. Przykładem może tu być "Lie Down Free" albo najkrótszy bardzo szybki "Timechaser" ze strzelistymi nowoczesnymi klawiszami. <br />
 Świetny klawiszowiec, bardzo dobry perkusista. Dobre, ale tylko dobre sola gitarowe, trochę ubogie w porównaniu z tym co solo tu prezentuje Marinis. W tym wszystkim najsłabiej wypada jednak wokalista, który gdyby tu tych klawiszy nie było, swoją chropawo-toporną manierą by tak nie raził. Zresztą, Apostolakis pożegnał się z zespołem jakiś czas po nagraniu tego albumu i został zastąpiony przez technicznie znacznie bardziej zaawansowanego Tassosa K.<br />
 <br />
 Produkcja jest bardzo dobra i o ile gitary są po prostu klasycznie mięsiste i głębokie, to perkusja jest wspaniała w brzmieniu i przestrzennym rozplanowaniu. Wyjątkowo starannie ustawiono również dalsze plany zagospodarowane przez klawisze. Pod względem produkcyjnym ten LP zdecydowanie różni się od ascetycznych i nieraz nawet prymitywnie zrealizowanych albumów greckich. Wystarczy posłuchać jak perfekcyjnie została zrobiona przepiękna instrumentalna druga część kompozycji "Hear Me Calling". Smaczki i niuanse, niuanse i smaczki.<br />
 To dobra, mimo wszystkich niedostatków płyta, tyle, że jednocześnie trzeba lubić zarówno mocny metalowy sound gitar, jak i delikatne klawisze i pianino. To w przypadku tej płyty X-PIRAL dwie rzeczy nierozerwalnie ze sobą związane.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7,7/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">27.10.2007</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[X Opus]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2218</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 17:54:22 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2218</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">X Opus - The Epiphany (2011)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1282081313_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1282081313_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Terrified 05:43 <br />
2. On Top of the World 03:56 <br />
3. Pharaohs of Lies 06:22 <br />
4. I’ll find the Truth 04:19 <br />
5. In the Heavens 05:38 <br />
6. The Epiphany (Opus Benedictus Interlude) 01:50 <br />
7. I Will Fly 07:09 <br />
8. Forsaken (Requiem of the Forsaken) 10:39 <br />
9. Angels of War 04:56 <br />
10. Never Forgotten 06:58 <br />
<br />
Rok wydania: 2011<br />
Gatunek: neoclassical progressive metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Brian Dixon - śpiew<br />
David Crocker - śpiew<br />
James Williams - gitary, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Jesse Gallegos - bas<br />
Corbett Tucker - perkusja<br />
Matthew Bowers - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa X OPUS powstała z inicjatywy bardzo interesującego gitarzysty młodego pokolenia Jamesa Williamsa uważanego w USA za jednego z następców i kontynuatorów gitarowego stylu Yngwie Malmsteena. Początkowo był to projekt jednoosobowy i Williams sam przygotował wszystkie kompozycje oraz w wersjach wstępnych sam zagrał na wszystkich instrumentach. Niebawem stworzył skład z nowych, bliżej nie znanych muzyków, zaprosił także aż dwóch wokalistów i X OPUS zadebiutował w maju 2011 roku nakładem wytwórni Magna Carta Records.<br />
<br />
<br />
 Trudno wyobrazić sobie bardziej amerykańskie podejście do wykorzystania neoklasyki w metalu.<br />
 Progresywność SYMPHONY X, dbałość o ekspozycję gitarowego kunsztu typowa dla albumów mistrzów tego instrumentu z USA, wykorzystanie doświadczeń w budowaniu klimatu charakterystycznego dla ARTENSION czy RING OF FIRE. Bardzo to amerykański album. Dwóch wokalistów to pomysł godny uwagi, tym bardziej że obaj prezentują niezłe umiejętności i dobrze się uzupełniają oraz wypadają bardzo dobrze gdy śpiewają jednocześnie. <br />
 Otwierający ten album "Terrified" nie jest kompozycyjnie niczym szczególnym i wymienione tu wcześniej zespoły prezentowały podobne chłodne i masywne kompozycje w znacznie lepszym wydaniu ale już równie chłodny i posępny "On Top of the World" z nowoczesnymi klawiszami, harshem przenikającymi się wokalami i ozdobnikami gitarowymi w tle jest znakomity. "Pharaohs of Lies" z chóralnym wstępem niezwykle dostojny w zimnej epickości i oszczędnej grze gitarzysty. Dużo tu malmsteenowskiej i ogólnie skandynawskiej filozofii neoklasyki wspartej motywami orientalnymi. Duszne granie a jednocześnie bogate formalnie. Znakomita kompozycja rozegrana z godną podziwu precyzją. W podobny sposób zagrany i zaaranżowany został także "I Will Fly" gdzie nieco większą rolę pełnią instrumenty klawiszowe wykorzystane w sposób typowy dla ADAGIO. W "I’ll find the Truth" ten posępny chłód trochę został złagodzony bardziej melodyjnym refrenem i może niepotrzebnie ale Williams gra kapitalnie, a jego styl jest bardzo swoisty i przy całej wirtuozerii oszczędny. Wspaniale prezentuje się także w pełnym dramatyzmu powolnym "In the Heavens", gdzie wypada także odnotować wyborny występ obu wokalistów. Solo gitarowe w tym utworze jest niesamowite!<br />
 Niestety w "Forsaken" w tych ponad 10 minutach zespół zaprezentował niewiele i idea chłodnego ponurego grania rozpłynęła się nieczytelnych aranżacjach i bardzo mechanicznej perkusji. Ostrzejszy "Angels of War" to najlepsze na płycie powiązanie power metalowych riffów z frapującymi partiami klawiszowymi i mimo pozornego spokoju ten utwór kipi podskórną energią. Na koniec nieco więcej ciepła i melancholii w zdradzającym różne poza metalowe wpływy instrumentalnym "Never Forgotten", gdzie Williams gra przepięknie sam praktycznie opowiadając całą historię.<br />
<br />
 Nie jest to album dla każdego. Jest chłodny, posępny, wystudiowany i obliczony z matematyczną precyzją. Trochę nierówny, wymagający uwagi, a przede wszystkim autentycznego zainteresowania tego rodzajem muzyki. Nie ma tu miejsca na łatwą przebojowość, na szybkość i prostą energiczność i siłę power metalu.<br />
 Poruszając się w wąskich ramach podgatunku ukształtowanego w USA X OPUS nie unikając porównań wychodzi obronną ręką, grając niby podobnie do mistrzów ale jednak zarazem w swoim własnym stylu, przede wszystkim za sprawą specyficznej zdystansowanej i oszczędnej gry lidera.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8,2/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><br />
2.06.2011</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">X Opus - The Epiphany (2011)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1282081313_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1282081313_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Terrified 05:43 <br />
2. On Top of the World 03:56 <br />
3. Pharaohs of Lies 06:22 <br />
4. I’ll find the Truth 04:19 <br />
5. In the Heavens 05:38 <br />
6. The Epiphany (Opus Benedictus Interlude) 01:50 <br />
7. I Will Fly 07:09 <br />
8. Forsaken (Requiem of the Forsaken) 10:39 <br />
9. Angels of War 04:56 <br />
10. Never Forgotten 06:58 <br />
<br />
Rok wydania: 2011<br />
Gatunek: neoclassical progressive metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Brian Dixon - śpiew<br />
David Crocker - śpiew<br />
James Williams - gitary, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Jesse Gallegos - bas<br />
Corbett Tucker - perkusja<br />
Matthew Bowers - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa X OPUS powstała z inicjatywy bardzo interesującego gitarzysty młodego pokolenia Jamesa Williamsa uważanego w USA za jednego z następców i kontynuatorów gitarowego stylu Yngwie Malmsteena. Początkowo był to projekt jednoosobowy i Williams sam przygotował wszystkie kompozycje oraz w wersjach wstępnych sam zagrał na wszystkich instrumentach. Niebawem stworzył skład z nowych, bliżej nie znanych muzyków, zaprosił także aż dwóch wokalistów i X OPUS zadebiutował w maju 2011 roku nakładem wytwórni Magna Carta Records.<br />
<br />
<br />
 Trudno wyobrazić sobie bardziej amerykańskie podejście do wykorzystania neoklasyki w metalu.<br />
 Progresywność SYMPHONY X, dbałość o ekspozycję gitarowego kunsztu typowa dla albumów mistrzów tego instrumentu z USA, wykorzystanie doświadczeń w budowaniu klimatu charakterystycznego dla ARTENSION czy RING OF FIRE. Bardzo to amerykański album. Dwóch wokalistów to pomysł godny uwagi, tym bardziej że obaj prezentują niezłe umiejętności i dobrze się uzupełniają oraz wypadają bardzo dobrze gdy śpiewają jednocześnie. <br />
 Otwierający ten album "Terrified" nie jest kompozycyjnie niczym szczególnym i wymienione tu wcześniej zespoły prezentowały podobne chłodne i masywne kompozycje w znacznie lepszym wydaniu ale już równie chłodny i posępny "On Top of the World" z nowoczesnymi klawiszami, harshem przenikającymi się wokalami i ozdobnikami gitarowymi w tle jest znakomity. "Pharaohs of Lies" z chóralnym wstępem niezwykle dostojny w zimnej epickości i oszczędnej grze gitarzysty. Dużo tu malmsteenowskiej i ogólnie skandynawskiej filozofii neoklasyki wspartej motywami orientalnymi. Duszne granie a jednocześnie bogate formalnie. Znakomita kompozycja rozegrana z godną podziwu precyzją. W podobny sposób zagrany i zaaranżowany został także "I Will Fly" gdzie nieco większą rolę pełnią instrumenty klawiszowe wykorzystane w sposób typowy dla ADAGIO. W "I’ll find the Truth" ten posępny chłód trochę został złagodzony bardziej melodyjnym refrenem i może niepotrzebnie ale Williams gra kapitalnie, a jego styl jest bardzo swoisty i przy całej wirtuozerii oszczędny. Wspaniale prezentuje się także w pełnym dramatyzmu powolnym "In the Heavens", gdzie wypada także odnotować wyborny występ obu wokalistów. Solo gitarowe w tym utworze jest niesamowite!<br />
 Niestety w "Forsaken" w tych ponad 10 minutach zespół zaprezentował niewiele i idea chłodnego ponurego grania rozpłynęła się nieczytelnych aranżacjach i bardzo mechanicznej perkusji. Ostrzejszy "Angels of War" to najlepsze na płycie powiązanie power metalowych riffów z frapującymi partiami klawiszowymi i mimo pozornego spokoju ten utwór kipi podskórną energią. Na koniec nieco więcej ciepła i melancholii w zdradzającym różne poza metalowe wpływy instrumentalnym "Never Forgotten", gdzie Williams gra przepięknie sam praktycznie opowiadając całą historię.<br />
<br />
 Nie jest to album dla każdego. Jest chłodny, posępny, wystudiowany i obliczony z matematyczną precyzją. Trochę nierówny, wymagający uwagi, a przede wszystkim autentycznego zainteresowania tego rodzajem muzyki. Nie ma tu miejsca na łatwą przebojowość, na szybkość i prostą energiczność i siłę power metalu.<br />
 Poruszając się w wąskich ramach podgatunku ukształtowanego w USA X OPUS nie unikając porównań wychodzi obronną ręką, grając niby podobnie do mistrzów ale jednak zarazem w swoim własnym stylu, przede wszystkim za sprawą specyficznej zdystansowanej i oszczędnej gry lidera.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8,2/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><br />
2.06.2011</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>