<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - Z]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 11:43:49 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Zero Hour]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3768</link>
			<pubDate>Wed, 18 May 2022 15:03:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3768</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zero Hour - Agenda 21 (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/692V7RPVcZvOfFDmdDQvO496QEM4LvkIfFKgMWyL-cA/rs:fit/g:sm/q:90/h:225/w:225/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTIzMjQ1/MDA3LTE2NTI2OTI1/NDEtMzEzNi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NDEtMzEzNi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Democide 14:19       <br />
2. Technocracy 05:30       <br />
3. Stigmata 09:16       <br />
4. Memento Mori 05:16       <br />
5. Agenda 21 06:23      <br />
6. Patient Zero 10:07<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Erik Rosvold - śpiew<br />
Jasun Tipton - gitara<br />
Andreas Blomqvist - bas<br />
Roel van Helden - perkusja<br />
<br />
<br />
Zaskakująco i niespodziewanie, w 2020 roku zostało reaktywowane ZERO HOUR, niestety bez brata Jasuna Tiptona, Troya, z którego problemów zdrowotnych grupa zawiesiła działalność w 2008, a oficjalnie zakończyła w 2013.<br />
Pozyskani zostali za to inni znani i utalentowani muzycy, Andreas Blomqvist z SEVENTH WONDER i Roel van Helden z POWERWOLF, a całość zaśpiewał oryginalny wokalista grupy, Erik Rosvold.<br />
Album został wydany przez Frontiers Records 13 maja 2022 roku.<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wszystko o tej płycie mówi tak naprawdę Democide, 14 minutowy, rozbudowany i techniczny, w którym słychać pomysły zaczerpnięte z ABNORMAL TOUGHT PATTERNS, który mniej lub bardziej czerpało z wczesnego okresu ZERO HOUR.</div>
<div style="text-align: justify;">To nadal jest ZERO HOUR, ale podane w odświeżonej i delikatnie przystępniejszej formie. To zawsze była muzyka skomplikowana, momentami nieoczywista, ale wymagająca bardzo dużo uwagi. Tym razem melodie zostały mocniej podkreślone i są bardziej wyraziste, przy warsztacie technicznym na najwyższym poziomie i konstrukcji kompozycji powtarzalnej, ale w której chodzi o dramatyzm i ciągłość historii, a nie wystrzeliwaniu pomysłów jak pocisków z karabinu maszynowego. Democide to są rzeczy, które w mniejszym lub większym stopniu próbowały grać różne grupy (AEON ZEN, SEVENTH WONDER) , ale żadna nie osiągnęła takiego balansu, jaki jest tutaj. Wszystkie motywy są tutaj dobrze wykorzystane i nie są rozwleczone do granic możliwości i można tutaj mówić o precyzji na poziomie chirurgicznym.</div>
<div style="text-align: justify;">Technocracy to ciąg dalszy pomysłów innego projektu ex-ZERO HOUR, CYNTHESIS, może i coś z solowych nagrań Warrela Dane'a/NEVERMORE i tutaj słychać bardzo istotną rolę, jaką odgrywa bas, który prowadzi ten utwór znakomicie, ale w tym zespole to zawsze był ważny instrument, który miał swój plan i historię do opowiedzenia. Andreas Blomqvist to świetne i godne zastępstwo Troy Tiptona i gra tutaj nawet ciekawiej niż w SEVENTH WONDER.</div>
<div style="text-align: justify;">Roel van Heldenowi również niczemu nie brakuje i jego grę można tutaj określić mianem finezyjnej i nie boi się używać talerzy.</div>
<div style="text-align: justify;">Można by było zarzucić pewną oschłość Erik Rosvold i nie wychodzenie poza to, co śpiewał z CYNTHESIS, ale już w Stigmata te obawy znikają. Bardzo teatralny i emocjonujący występ.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie do końca jednak przekonuje mnie Memento Mori. To jest rockowe wyciszenie w stylu ostatnich płyt VOYAGER ze wskazaniem na rock, ostatnio bardzo popularny, i nie ma tutaj metalowej nostalgii i zadumy. Nie jest to złe, ale jak na tak rozbudowany album to jednak jest zbyt proste i ograne, a na pewno bardziej poruszające. Przemija bez żadnych emocji i szybko się o tym zapomina przy bardzo dobrym i treściwym Agenda 21, zagranym bardzo konsekwentnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Patient Zero... Wszystko, czego zabrakło w Memento Mori we wstępie, dalej twardo i konsekwentnie zagrany amerykański progressive metal, jakiego jest coraz mniej i spychany jest przez bardziej inspirowane rockiem grupy jak ALTA REIGN.</div>
<div style="text-align: justify;">6 kompozycji, w większości bardzo długich, ale nie odczuwa się tutaj zmęczenia i nie ma przerostu nad treścią wielu grup z tego gatunku, które próbują być kolejnymi SYMPHONY X i DREAM THEATER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest znakomita, ale przy tak uznanej wytwórni amatorszczyzna nie wchodzi w grę, szczególnie przy tak uznanym, choć obecnie może i zapomnianym zespole. Znakomity, selektywny sound z wyeksponowanym basem do poziomu gitary i delikatnie cofniętym wokalistą i perkusją. Nic nie przytłacza i nie męczy, wszystko jest ustawione tak, jak należy i jak należało od nowocześniej podanego ZERO HOUR AD 2022 oczekiwać.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy album i udany powrót, najbardziej przyswajalny, który nie powinien nikogo rozczarować, nawet najtwardszych fanów, a który można uznać za święto dla gatunku, którego nie można przegapić.</div>
<div style="text-align: justify;">Poprzeczka została zawieszona wysoko.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zero Hour - Agenda 21 (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/692V7RPVcZvOfFDmdDQvO496QEM4LvkIfFKgMWyL-cA/rs:fit/g:sm/q:90/h:225/w:225/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTIzMjQ1/MDA3LTE2NTI2OTI1/NDEtMzEzNi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NDEtMzEzNi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Democide 14:19       <br />
2. Technocracy 05:30       <br />
3. Stigmata 09:16       <br />
4. Memento Mori 05:16       <br />
5. Agenda 21 06:23      <br />
6. Patient Zero 10:07<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Erik Rosvold - śpiew<br />
Jasun Tipton - gitara<br />
Andreas Blomqvist - bas<br />
Roel van Helden - perkusja<br />
<br />
<br />
Zaskakująco i niespodziewanie, w 2020 roku zostało reaktywowane ZERO HOUR, niestety bez brata Jasuna Tiptona, Troya, z którego problemów zdrowotnych grupa zawiesiła działalność w 2008, a oficjalnie zakończyła w 2013.<br />
Pozyskani zostali za to inni znani i utalentowani muzycy, Andreas Blomqvist z SEVENTH WONDER i Roel van Helden z POWERWOLF, a całość zaśpiewał oryginalny wokalista grupy, Erik Rosvold.<br />
Album został wydany przez Frontiers Records 13 maja 2022 roku.<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wszystko o tej płycie mówi tak naprawdę Democide, 14 minutowy, rozbudowany i techniczny, w którym słychać pomysły zaczerpnięte z ABNORMAL TOUGHT PATTERNS, który mniej lub bardziej czerpało z wczesnego okresu ZERO HOUR.</div>
<div style="text-align: justify;">To nadal jest ZERO HOUR, ale podane w odświeżonej i delikatnie przystępniejszej formie. To zawsze była muzyka skomplikowana, momentami nieoczywista, ale wymagająca bardzo dużo uwagi. Tym razem melodie zostały mocniej podkreślone i są bardziej wyraziste, przy warsztacie technicznym na najwyższym poziomie i konstrukcji kompozycji powtarzalnej, ale w której chodzi o dramatyzm i ciągłość historii, a nie wystrzeliwaniu pomysłów jak pocisków z karabinu maszynowego. Democide to są rzeczy, które w mniejszym lub większym stopniu próbowały grać różne grupy (AEON ZEN, SEVENTH WONDER) , ale żadna nie osiągnęła takiego balansu, jaki jest tutaj. Wszystkie motywy są tutaj dobrze wykorzystane i nie są rozwleczone do granic możliwości i można tutaj mówić o precyzji na poziomie chirurgicznym.</div>
<div style="text-align: justify;">Technocracy to ciąg dalszy pomysłów innego projektu ex-ZERO HOUR, CYNTHESIS, może i coś z solowych nagrań Warrela Dane'a/NEVERMORE i tutaj słychać bardzo istotną rolę, jaką odgrywa bas, który prowadzi ten utwór znakomicie, ale w tym zespole to zawsze był ważny instrument, który miał swój plan i historię do opowiedzenia. Andreas Blomqvist to świetne i godne zastępstwo Troy Tiptona i gra tutaj nawet ciekawiej niż w SEVENTH WONDER.</div>
<div style="text-align: justify;">Roel van Heldenowi również niczemu nie brakuje i jego grę można tutaj określić mianem finezyjnej i nie boi się używać talerzy.</div>
<div style="text-align: justify;">Można by było zarzucić pewną oschłość Erik Rosvold i nie wychodzenie poza to, co śpiewał z CYNTHESIS, ale już w Stigmata te obawy znikają. Bardzo teatralny i emocjonujący występ.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie do końca jednak przekonuje mnie Memento Mori. To jest rockowe wyciszenie w stylu ostatnich płyt VOYAGER ze wskazaniem na rock, ostatnio bardzo popularny, i nie ma tutaj metalowej nostalgii i zadumy. Nie jest to złe, ale jak na tak rozbudowany album to jednak jest zbyt proste i ograne, a na pewno bardziej poruszające. Przemija bez żadnych emocji i szybko się o tym zapomina przy bardzo dobrym i treściwym Agenda 21, zagranym bardzo konsekwentnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Patient Zero... Wszystko, czego zabrakło w Memento Mori we wstępie, dalej twardo i konsekwentnie zagrany amerykański progressive metal, jakiego jest coraz mniej i spychany jest przez bardziej inspirowane rockiem grupy jak ALTA REIGN.</div>
<div style="text-align: justify;">6 kompozycji, w większości bardzo długich, ale nie odczuwa się tutaj zmęczenia i nie ma przerostu nad treścią wielu grup z tego gatunku, które próbują być kolejnymi SYMPHONY X i DREAM THEATER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest znakomita, ale przy tak uznanej wytwórni amatorszczyzna nie wchodzi w grę, szczególnie przy tak uznanym, choć obecnie może i zapomnianym zespole. Znakomity, selektywny sound z wyeksponowanym basem do poziomu gitary i delikatnie cofniętym wokalistą i perkusją. Nic nie przytłacza i nie męczy, wszystko jest ustawione tak, jak należy i jak należało od nowocześniej podanego ZERO HOUR AD 2022 oczekiwać.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy album i udany powrót, najbardziej przyswajalny, który nie powinien nikogo rozczarować, nawet najtwardszych fanów, a który można uznać za święto dla gatunku, którego nie można przegapić.</div>
<div style="text-align: justify;">Poprzeczka została zawieszona wysoko.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zierler]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3723</link>
			<pubDate>Thu, 17 Mar 2022 21:49:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3723</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zierler - ESC (2015)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/HzRdaD6mXx9dJAnkz65_TVHLfb3T6KijI_gB5BeUaM4/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTc2MzI5/MzktMTQ0NTU2Mzcz/OS0xMTI0LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OS0xMTI0LmpwZWc.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. A New Beginning 07:24     <br />
2. Aggrezzor 06:03       <br />
3. Darkness Delight 07:03       <br />
4. Dark to the Bone 05:17     <br />
5. Evil Spirit 05:56       <br />
6. Married to the Cause 06:00      <br />
7. No Chorus 05:37     <br />
8. Rainheart 07:11      <br />
9. You Can't Fix Me No More 04:44     <br />
10. Water 08:33      <br />
11. Whispers 08:10<br />
<br />
Rok wydania: 2015<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład:<br />
Kelly Sundown Carpenter - śpiew<br />
Truls Haugen - śpiew<br />
Per Nilsson - gitara, bas<br />
Bobby Jarzombek - perkusja<br />
Finn Zierler - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po rozpadzie BEYOND TWILIGHT, Finn Zierler zniknął ze sceny i ograniczył swoje występy do gościnnych epizodów. Powrócił, zakładając nowy projekt, z początku ZIERLER PROJECTS w 2012 roku, a od 2015 ZIERLER.</div>
<div style="text-align: justify;">Zierler to muzyk znany i wpływowy, który pomógł ukształtować pewien nurt progressive metalu. I odkrył dla świata Kelly Sundown Carpentera, który po starej znajomości dołączył do grupy.</div>
<div style="text-align: justify;">Skład all-star i z doświadczeniem, Per Nilsson z NOCTURNAL RITES, SCAR SYMMETRY, THE STORYTELLER, do tego znakomity perkusista Bobby Jarzombek oraz perkusista CIRCUS MAXIMUS Truls Haugen w roli... wokalisty.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany przez amerykański Vanity Music Group 16 października 2015 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OUTWORLD, ADAGIO, DARKOLOGY... A wszystko sprowadza się do TWILIGHT i to jest też spoiwem muzyki. Kompozycje są nieprzewidywalne, ciężkie i wyładowane po brzegi pomysłami.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej ten album zachwyca. Bobby Jarzombek po raz kolejny udowadnia, że jest rewelacyjnym perkusistą, pełnym energii i nie bojącym się użyć talerzy i mimo ciągle zmieniających się motywów jego przejścia są bardzo płynne. Per Nilsson to utalentowany gitarzysta, co można było usłyszeć wielokrotnie i tutaj daje radę, czasami nawet wspomagając wokalnie, chociaż jego rola jest w większości ograniczona do tworzenia gitarowej ściany, czasami dostając szansę na skromny występ, jak w rozpoczynającym album, potężnym A New Beginning z bardzo dobrym, przestrzennym refrenem. Bas jednak jest raczej przedłużeniem sekcji rytmicznej.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma, co się oszukiwać, Kelly Sundown Carpenter to połowa sukcesu tego albumu. Jak zwykle w wybornej formie, bez problemu przebijający się przez masywne brzmienie, głos pełen emocji i pazura, niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Tylko on to mógł zaśpiewać i to muzyka stworzona dla niego.</div>
<div style="text-align: justify;">No i Finn Zierler. Znakomity klawiszowiec, który nie zawodzi również tym razem. Jego partie są bardzo bogate, kompozycyjnie jest to bardzo niestabilne i sprawdza się on w tym pokrętnym stylu, czasami dominując gitarę.</div>
<div style="text-align: justify;">Najsłabszym punktem jest tutaj Truls Haugen, którego można usłyszeć w łagodniejszych partiach i do tej muzyki on nie pasuje. Ugłaskany, bardziej rockowy i kompletnie nietrafiony, ale i Per Nilsson nie wypada jako wokalista wyjątkowo dobrze. Rozumiem próby tworzenia kontrastów, ale Zierler tutaj przesadził. Tylko czy można było oczekiwać czegoś innego?</div>
<div style="text-align: justify;">Inspiracji różnymi gatunkami muzyki jest tutaj wiele, jest jazz, jest pop, rap, modern talking, melodic death, tradycyjny progressive... Wszystko, czego można się było spodziewać po kontynuacji BEYOND TWILIGHT, ale jest to w formie bardziej przystępnej i bardziej strawnej. Przynajmniej na tyle, na ile taka muzyka może być. Na pewno jest bezkompromisowa, ale są momenty, kiedy można odnieść wrażenie, że nie ma pomysłu na sensowne poprowadzenie kompozycji i Water jest to zlepek różnych pomysłów, którym brakuje spoiwa, tak jak w bardzo dobrym A New Beginning i to jest zlepek różnych, niekoniecznie do siebie pasujących pomysłów albo zwykłych zapychaczy, jak w Rainheart, który niepotrzebnie ma chwilę ciszy przy pianinie. Evil Spirit to próba połączenia LED ZEPPELIN z DARKOLOGY i tutaj ponownie można mieć poczucie zlepka losowych pomysłów czy nawet bezradności ostatniego albumu SCAR SYMMETRY.</div>
<div style="text-align: justify;">Haugen jest średnim uzupełnieniem Carpentera, który ma głos bardzo mocny i to jest kontrast zbyt agresywny, często nawet zbędny, co słychać w łagodniejszym Whispers.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja Jacoba Hansena oczywiście bezbłędna, bo i inna być nie mogła. W końcu kto zna muzykę TWILIGHT poza Zierlerem, jak nie on?</div>
<div style="text-align: justify;">Sound bardziej selektywny mógłby tylko potęgować poczucie zmęczenia tym bardzo wymagającym uwagi materiałem.</div>
<div style="text-align: justify;">Muzyka ciekawa i poza schematami, wymykająca się klasyfikacji, a tego typu progressive metalu nadal jest mało.</div>
<div style="text-align: justify;">Album dobry, ale wolę DARKOLOGY i OUTWORLD, które są bardziej konkretne i zdecydowane, jeśli chodzi o ramy gatunkowe i co chcą muzyką przekazać. Moim zdaniem gdzieś jednak trzeba wyznaczyć sobie granicę, aby to jeszcze była muzyka, a nie kakofonia.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj można odnieść wrażenie, że jest przerost formy nad treścią, ale to jest coś, za co niektórzy uwielbiają TWILIGHT, a inni nienawidzą.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście taki album all-star został zauważony i jak każdy album TWILIGHT wywołał zmieszanie, nadal to jednak była sensacja, nawet dla zamkniętego grona sweterkowców.</div>
<div style="text-align: justify;">Projekt jednak nie przejawia żadnej aktywności od wielu lat, choć oficjalnie nie został rozwiązany.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zierler - ESC (2015)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/HzRdaD6mXx9dJAnkz65_TVHLfb3T6KijI_gB5BeUaM4/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTc2MzI5/MzktMTQ0NTU2Mzcz/OS0xMTI0LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OS0xMTI0LmpwZWc.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. A New Beginning 07:24     <br />
2. Aggrezzor 06:03       <br />
3. Darkness Delight 07:03       <br />
4. Dark to the Bone 05:17     <br />
5. Evil Spirit 05:56       <br />
6. Married to the Cause 06:00      <br />
7. No Chorus 05:37     <br />
8. Rainheart 07:11      <br />
9. You Can't Fix Me No More 04:44     <br />
10. Water 08:33      <br />
11. Whispers 08:10<br />
<br />
Rok wydania: 2015<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład:<br />
Kelly Sundown Carpenter - śpiew<br />
Truls Haugen - śpiew<br />
Per Nilsson - gitara, bas<br />
Bobby Jarzombek - perkusja<br />
Finn Zierler - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po rozpadzie BEYOND TWILIGHT, Finn Zierler zniknął ze sceny i ograniczył swoje występy do gościnnych epizodów. Powrócił, zakładając nowy projekt, z początku ZIERLER PROJECTS w 2012 roku, a od 2015 ZIERLER.</div>
<div style="text-align: justify;">Zierler to muzyk znany i wpływowy, który pomógł ukształtować pewien nurt progressive metalu. I odkrył dla świata Kelly Sundown Carpentera, który po starej znajomości dołączył do grupy.</div>
<div style="text-align: justify;">Skład all-star i z doświadczeniem, Per Nilsson z NOCTURNAL RITES, SCAR SYMMETRY, THE STORYTELLER, do tego znakomity perkusista Bobby Jarzombek oraz perkusista CIRCUS MAXIMUS Truls Haugen w roli... wokalisty.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany przez amerykański Vanity Music Group 16 października 2015 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OUTWORLD, ADAGIO, DARKOLOGY... A wszystko sprowadza się do TWILIGHT i to jest też spoiwem muzyki. Kompozycje są nieprzewidywalne, ciężkie i wyładowane po brzegi pomysłami.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej ten album zachwyca. Bobby Jarzombek po raz kolejny udowadnia, że jest rewelacyjnym perkusistą, pełnym energii i nie bojącym się użyć talerzy i mimo ciągle zmieniających się motywów jego przejścia są bardzo płynne. Per Nilsson to utalentowany gitarzysta, co można było usłyszeć wielokrotnie i tutaj daje radę, czasami nawet wspomagając wokalnie, chociaż jego rola jest w większości ograniczona do tworzenia gitarowej ściany, czasami dostając szansę na skromny występ, jak w rozpoczynającym album, potężnym A New Beginning z bardzo dobrym, przestrzennym refrenem. Bas jednak jest raczej przedłużeniem sekcji rytmicznej.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma, co się oszukiwać, Kelly Sundown Carpenter to połowa sukcesu tego albumu. Jak zwykle w wybornej formie, bez problemu przebijający się przez masywne brzmienie, głos pełen emocji i pazura, niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Tylko on to mógł zaśpiewać i to muzyka stworzona dla niego.</div>
<div style="text-align: justify;">No i Finn Zierler. Znakomity klawiszowiec, który nie zawodzi również tym razem. Jego partie są bardzo bogate, kompozycyjnie jest to bardzo niestabilne i sprawdza się on w tym pokrętnym stylu, czasami dominując gitarę.</div>
<div style="text-align: justify;">Najsłabszym punktem jest tutaj Truls Haugen, którego można usłyszeć w łagodniejszych partiach i do tej muzyki on nie pasuje. Ugłaskany, bardziej rockowy i kompletnie nietrafiony, ale i Per Nilsson nie wypada jako wokalista wyjątkowo dobrze. Rozumiem próby tworzenia kontrastów, ale Zierler tutaj przesadził. Tylko czy można było oczekiwać czegoś innego?</div>
<div style="text-align: justify;">Inspiracji różnymi gatunkami muzyki jest tutaj wiele, jest jazz, jest pop, rap, modern talking, melodic death, tradycyjny progressive... Wszystko, czego można się było spodziewać po kontynuacji BEYOND TWILIGHT, ale jest to w formie bardziej przystępnej i bardziej strawnej. Przynajmniej na tyle, na ile taka muzyka może być. Na pewno jest bezkompromisowa, ale są momenty, kiedy można odnieść wrażenie, że nie ma pomysłu na sensowne poprowadzenie kompozycji i Water jest to zlepek różnych pomysłów, którym brakuje spoiwa, tak jak w bardzo dobrym A New Beginning i to jest zlepek różnych, niekoniecznie do siebie pasujących pomysłów albo zwykłych zapychaczy, jak w Rainheart, który niepotrzebnie ma chwilę ciszy przy pianinie. Evil Spirit to próba połączenia LED ZEPPELIN z DARKOLOGY i tutaj ponownie można mieć poczucie zlepka losowych pomysłów czy nawet bezradności ostatniego albumu SCAR SYMMETRY.</div>
<div style="text-align: justify;">Haugen jest średnim uzupełnieniem Carpentera, który ma głos bardzo mocny i to jest kontrast zbyt agresywny, często nawet zbędny, co słychać w łagodniejszym Whispers.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja Jacoba Hansena oczywiście bezbłędna, bo i inna być nie mogła. W końcu kto zna muzykę TWILIGHT poza Zierlerem, jak nie on?</div>
<div style="text-align: justify;">Sound bardziej selektywny mógłby tylko potęgować poczucie zmęczenia tym bardzo wymagającym uwagi materiałem.</div>
<div style="text-align: justify;">Muzyka ciekawa i poza schematami, wymykająca się klasyfikacji, a tego typu progressive metalu nadal jest mało.</div>
<div style="text-align: justify;">Album dobry, ale wolę DARKOLOGY i OUTWORLD, które są bardziej konkretne i zdecydowane, jeśli chodzi o ramy gatunkowe i co chcą muzyką przekazać. Moim zdaniem gdzieś jednak trzeba wyznaczyć sobie granicę, aby to jeszcze była muzyka, a nie kakofonia.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj można odnieść wrażenie, że jest przerost formy nad treścią, ale to jest coś, za co niektórzy uwielbiają TWILIGHT, a inni nienawidzą.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście taki album all-star został zauważony i jak każdy album TWILIGHT wywołał zmieszanie, nadal to jednak była sensacja, nawet dla zamkniętego grona sweterkowców.</div>
<div style="text-align: justify;">Projekt jednak nie przejawia żadnej aktywności od wielu lat, choć oficjalnie nie został rozwiązany.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zonata]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2231</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 18:50:05 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2231</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zonata - Tunes of Steel (1999)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/QhpUwwRIERc0clNvuCVMRUmZZU8=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-3297802-1331722151.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3297802-1331722151.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dream Child 03:36 <br />
2. Geronimo 04:55 <br />
3. Thor (The Thundergod) 04:20 <br />
4. Beyond the Rainbow 03:30 <br />
5. Criticized 07:50 <br />
6. Welcome to This World of Fun 03:46 <br />
7. The Evil Shadow 05:13 <br />
8. Bring You Down to Hell 03:36 <br />
9. Zonata 03:24 <br />
10. Viking 05:13<br />
<br />
Rok wydania: 1999<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Johannes Nyberg - śpiew, instrumenty klawiszowe<br />
Henke Carlson - gitara<br />
John Nyberg - gitara<br />
Mattias Asplund - bas<br />
Mikael Hörnqvist - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ZONATA powstał w roku 1998 jako jeden z zespołów założonych na fali odrodzenia melodyjnego power i heavy metalu w Europie, poniekąd także jako pokłosie sukcesu HAMMERFALL i wystartował mniej więcej w tym samym czasie co ZEELION, MORIFADE, STEEL ATTACK i inne grupy, prezentując równocześnie zbliżoną muzykę.<br />
 Wokalista tego zespołu to Johannes Nyberg, który jest także klawiszowcem i często w studio wspierał tym instrumentem FALCONER. Pozostali muzycy byli i są mniej znani, występowali jednak też w innych zespołach, głównie z kręgu power i heavy metalu.<br />
 <br />
 Na tym LP  wydanym w listopadzie przez Century Media Records, zespół zaprezentował power metal melodyjny i szybki, gdzie główną siłą uderzeniową był atak dwóch gitarzystów i dynamiczne solówki. Niestety, wokalne wyczyny Nyberga bardzo słabe. Sporo krzyków i fałszów w wyższych partiach, a same utwory sprawiają wrażenie bliźniaczo podobnych. Do lepszych należą te, gdzie nie pędzą bez sensu do przodu w ogranych, powerowych galopadach. Tu zapewne wymienić należy "Thor (The Thundergod)". Marszowy rytm i bojowo pogrywająca gitara są tu bardzo dobrze zrobione. Tylko ten wokal jest doprawdy trudny do strawienia. Niestety, w innych numerach nudzą sztampowym naśladowaniem HELLOWEEN, jak w "Dream Child" czy grających nieco ciężej zespołów w "Geronimo", choć przyznam, że gdy pogrywają neoklasycznie jak w instrumentalnej części "Criticized", to jest czego posłuchać, mimo że stosują proste środki wyrazu. Zaskakujący jest "Viking", gdzie motyw początkowy to muzyka raczej celtycka niż skandynawska, a galopada powerowa nie ma w sobie nic z godności Wojownika z Drakkara.<br />
 Ogólnie, szybki melodyjny power metal w rycerskiej odmianie na bardzo średnim poziomie, jeśli chodzi o konstrukcję i chwytliwość kompozycji. Do tego wokal, jakiego słuchać się bez zniecierpliwienia nie da dłużej niż 10 minut. Za sola gitarowe można zazwyczaj pochwalić, bo są czytelne, nieraz o lepszych melodiach niż te zasadnicze z kompozycji i pierwiastek neoklasyczny ujęty jest subtelnie. Ich granie niekiedy nabiera cech speed metalowych z Kai Hansenem w tle jak w "The Evil Shadow", ale żywiołowości gitarzystom odmówić nie można. Tylko w "Bring You Down to Hell" wśród szybkich kompozycji pomyśleli nad bardziej oryginalnym tempem poza pędzeniem na oślep do przodu. Zagrali też raczej śmieszny niż fajny instrumental "Zonata", gdzie jest wszystko i nic zarazem, bardzo denerwujące klawisze, których jest i tak bardzo mało na tym albumie.<br />
 <br />
 Standardowe, lekko surowe i ostre brzmienie, raczej zimne, jak na Szwecję przystało. Głośna i zdecydowana sekcja rytmiczna z pełnym werwy perkusistą nieraz lekko zagłusza wokalistę, co akurat jest pozytywem w tym przypadku.<br />
 Przeciętny album, który zestarzał się szybko wraz z pojawieniem się płyt lepszych zespołów z tego nurtu w Skandynawii.</div>
<br />
<br />
Ocena: 6,5/10<br />
<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">13.04.2008</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zonata - Tunes of Steel (1999)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/QhpUwwRIERc0clNvuCVMRUmZZU8=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-3297802-1331722151.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3297802-1331722151.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dream Child 03:36 <br />
2. Geronimo 04:55 <br />
3. Thor (The Thundergod) 04:20 <br />
4. Beyond the Rainbow 03:30 <br />
5. Criticized 07:50 <br />
6. Welcome to This World of Fun 03:46 <br />
7. The Evil Shadow 05:13 <br />
8. Bring You Down to Hell 03:36 <br />
9. Zonata 03:24 <br />
10. Viking 05:13<br />
<br />
Rok wydania: 1999<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Johannes Nyberg - śpiew, instrumenty klawiszowe<br />
Henke Carlson - gitara<br />
John Nyberg - gitara<br />
Mattias Asplund - bas<br />
Mikael Hörnqvist - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ZONATA powstał w roku 1998 jako jeden z zespołów założonych na fali odrodzenia melodyjnego power i heavy metalu w Europie, poniekąd także jako pokłosie sukcesu HAMMERFALL i wystartował mniej więcej w tym samym czasie co ZEELION, MORIFADE, STEEL ATTACK i inne grupy, prezentując równocześnie zbliżoną muzykę.<br />
 Wokalista tego zespołu to Johannes Nyberg, który jest także klawiszowcem i często w studio wspierał tym instrumentem FALCONER. Pozostali muzycy byli i są mniej znani, występowali jednak też w innych zespołach, głównie z kręgu power i heavy metalu.<br />
 <br />
 Na tym LP  wydanym w listopadzie przez Century Media Records, zespół zaprezentował power metal melodyjny i szybki, gdzie główną siłą uderzeniową był atak dwóch gitarzystów i dynamiczne solówki. Niestety, wokalne wyczyny Nyberga bardzo słabe. Sporo krzyków i fałszów w wyższych partiach, a same utwory sprawiają wrażenie bliźniaczo podobnych. Do lepszych należą te, gdzie nie pędzą bez sensu do przodu w ogranych, powerowych galopadach. Tu zapewne wymienić należy "Thor (The Thundergod)". Marszowy rytm i bojowo pogrywająca gitara są tu bardzo dobrze zrobione. Tylko ten wokal jest doprawdy trudny do strawienia. Niestety, w innych numerach nudzą sztampowym naśladowaniem HELLOWEEN, jak w "Dream Child" czy grających nieco ciężej zespołów w "Geronimo", choć przyznam, że gdy pogrywają neoklasycznie jak w instrumentalnej części "Criticized", to jest czego posłuchać, mimo że stosują proste środki wyrazu. Zaskakujący jest "Viking", gdzie motyw początkowy to muzyka raczej celtycka niż skandynawska, a galopada powerowa nie ma w sobie nic z godności Wojownika z Drakkara.<br />
 Ogólnie, szybki melodyjny power metal w rycerskiej odmianie na bardzo średnim poziomie, jeśli chodzi o konstrukcję i chwytliwość kompozycji. Do tego wokal, jakiego słuchać się bez zniecierpliwienia nie da dłużej niż 10 minut. Za sola gitarowe można zazwyczaj pochwalić, bo są czytelne, nieraz o lepszych melodiach niż te zasadnicze z kompozycji i pierwiastek neoklasyczny ujęty jest subtelnie. Ich granie niekiedy nabiera cech speed metalowych z Kai Hansenem w tle jak w "The Evil Shadow", ale żywiołowości gitarzystom odmówić nie można. Tylko w "Bring You Down to Hell" wśród szybkich kompozycji pomyśleli nad bardziej oryginalnym tempem poza pędzeniem na oślep do przodu. Zagrali też raczej śmieszny niż fajny instrumental "Zonata", gdzie jest wszystko i nic zarazem, bardzo denerwujące klawisze, których jest i tak bardzo mało na tym albumie.<br />
 <br />
 Standardowe, lekko surowe i ostre brzmienie, raczej zimne, jak na Szwecję przystało. Głośna i zdecydowana sekcja rytmiczna z pełnym werwy perkusistą nieraz lekko zagłusza wokalistę, co akurat jest pozytywem w tym przypadku.<br />
 Przeciętny album, który zestarzał się szybko wraz z pojawieniem się płyt lepszych zespołów z tego nurtu w Skandynawii.</div>
<br />
<br />
Ocena: 6,5/10<br />
<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">13.04.2008</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zihard]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2230</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 18:48:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2230</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zihard - Life of Passion (2007)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/_02YUDbSPjRdRWCIaIckvKRZPHg=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-12937600-1544907492-8854.png.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-12937600-1544907492-8854.png.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 01:13 <br />
2. Crying In The Midnight 04:19 <br />
3. Viper 04:31 <br />
4. Strange Without You 04:56 <br />
5. Adversity Of My Life 03:57 <br />
6. Once Again 04:28 <br />
7. Against The World 05:21 <br />
8. Sad Memories 05:48 <br />
9. Fire In The Sky 05:29 <br />
<br />
Rok wydania: 2007<br />
Gatunek: Neoclassical Melodic Power Metal<br />
Kraj: Korea Południowa<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Kim Seong-Hoon - śpiew<br />
Bak Yeong-Su - gitara<br />
Jang Jong-Gweon - bas<br />
Shim Dong-Nim - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tradycje neoklasycznego grania w Korei Południowej sięgają daleko w przeszłość, do lat 90-tych XX wieku, a i ZIHARD to zespół, który został założony w tamtym okresie. Debiut płytowy to jednak dopiero rok 2007, czyli czas, gdy taka muzyka znalazła się w odwrocie. Płyta początkowo ukazała się tylko  w Korei nakładem wytwórni Doremi w styczniu 2007, szerszą popularność zyskała dwa lata później, gdy w grudniu 2008 zdecydowała się ją wydać słynna japońska Soundholic.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Koreańczycy pokazują jednak, że wciąż można tu zagrać coś ciekawego oraz to, że azjatyckiego, melodyjnego metalu nigdy lekceważyć nie można.<br />
 Grupa prezentuje neoklasyczną odmianę power metalu z gitarmistrzem Bak Yeong-Su w roli głównej. To niezwykle biegły w swoim fachu gitarzysta, wyraźnie czerpiący inspiracje ze stylu gry Yngwie Malmsteena, jednak dodający od siebie więcej ciepła i nieco egzotyki, ale nie stanowiący kopii wybitnych shredderów japońskich. W dużej mierze to, co dzieje się na tej płycie, zależy od niego i wokół jego gry się skupia, jednak wszystko to jest podane jako zestaw bardzo zgrabnych kompozycji, melodyjnych i zagranych zespołowo.<br />
 Kapitalny, dynamiczny otwieracz w postaci "Crying In The Midnight" to kawał energicznego power metalu, gdzie słychać zarówno styl europejski, jak i coś z nagrań grup japońskich z bardzo nośnym refrenem i autentycznie neoklasycznymi atakami gitarowymi. Bardzo dobry jest też "Viper" - tych numerów nie powstydziłby się najlepszy zespół z tego kręgu. Balladowy "Strange Without You" zaśpiewany po koreańsku bardzo delikatny i bardzo azjatycki. Takie kompozycje są niemal obowiązkowe na podobnych albumach i tu wzorowanie się na Japończykach jest zdecydowanie słyszalne. W instrumentalnym "Adversity Of My Life" popis gitarzysty jest po prostu doskonały - słychać, że to on trzyma tu wszystko w garści. "Once Again" jest również świetny. To jakby nieco lżejsza wersja numerów GALNERYUS. Tu nastawienie na rytm i przebojową melodię łączy się z kolejnym popisem gitarowego kunsztu i wypada też odnotować udane chórki w refrenach. "Against The World" to sympatyczny standardowy utwór melodic power - bardzo poukładany, ale troszeczkę zepsuty przez mało przekonujący wokal. Ogólnie, wokalista śpiewa bardzo dobrze, czysto, wyciąga bez problemu górki, potrafi krzyknąć, jest przy tym mniej agresywny od analogicznych śpiewaków japońskich. "Sad Memory" znów instrumentalny - nieco smutny i melancholijny, a jednocześnie bardzo elegancki - udany i znakomicie poprowadzony przez gitarzystę, choć klawisze nieco tu wstawione niepotrzebnie. Samo słuchanie gitary w zupełności wystarcza. Płytę kończy skrojony według ściśle neoklasycznych zasad "Fire In The Sky". Skrojony jest znakomicie i swoboda oraz lekkość, z jaką to zostało zrobione, jest zachwycająca. Tak jak i wypieszczony drugi plan, dyskretny, ale wspaniale uzupełniający całość.<br />
 <br />
 Brzmienie jest bardzo dobre, może nawet lepsze niż niektórych płyt japońskich z czołówki, jedynie może perkusja wydaje się czasem zbyt sterylna.<br />
 W momencie, gdy Europa nie ma w zasadzie nic do zaprezentowania w takim graniu, na scenę wkraczają przedstawiciele Azji. ZIHARD od razu znalazł się w czołówce i jak pokazała przyszłość, mocno się w niej umiejscowił.</div>
<br />
<br />
Ocena: 9/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">29.04.2010</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zihard - Life of Passion (2007)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/_02YUDbSPjRdRWCIaIckvKRZPHg=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-12937600-1544907492-8854.png.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-12937600-1544907492-8854.png.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 01:13 <br />
2. Crying In The Midnight 04:19 <br />
3. Viper 04:31 <br />
4. Strange Without You 04:56 <br />
5. Adversity Of My Life 03:57 <br />
6. Once Again 04:28 <br />
7. Against The World 05:21 <br />
8. Sad Memories 05:48 <br />
9. Fire In The Sky 05:29 <br />
<br />
Rok wydania: 2007<br />
Gatunek: Neoclassical Melodic Power Metal<br />
Kraj: Korea Południowa<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Kim Seong-Hoon - śpiew<br />
Bak Yeong-Su - gitara<br />
Jang Jong-Gweon - bas<br />
Shim Dong-Nim - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tradycje neoklasycznego grania w Korei Południowej sięgają daleko w przeszłość, do lat 90-tych XX wieku, a i ZIHARD to zespół, który został założony w tamtym okresie. Debiut płytowy to jednak dopiero rok 2007, czyli czas, gdy taka muzyka znalazła się w odwrocie. Płyta początkowo ukazała się tylko  w Korei nakładem wytwórni Doremi w styczniu 2007, szerszą popularność zyskała dwa lata później, gdy w grudniu 2008 zdecydowała się ją wydać słynna japońska Soundholic.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Koreańczycy pokazują jednak, że wciąż można tu zagrać coś ciekawego oraz to, że azjatyckiego, melodyjnego metalu nigdy lekceważyć nie można.<br />
 Grupa prezentuje neoklasyczną odmianę power metalu z gitarmistrzem Bak Yeong-Su w roli głównej. To niezwykle biegły w swoim fachu gitarzysta, wyraźnie czerpiący inspiracje ze stylu gry Yngwie Malmsteena, jednak dodający od siebie więcej ciepła i nieco egzotyki, ale nie stanowiący kopii wybitnych shredderów japońskich. W dużej mierze to, co dzieje się na tej płycie, zależy od niego i wokół jego gry się skupia, jednak wszystko to jest podane jako zestaw bardzo zgrabnych kompozycji, melodyjnych i zagranych zespołowo.<br />
 Kapitalny, dynamiczny otwieracz w postaci "Crying In The Midnight" to kawał energicznego power metalu, gdzie słychać zarówno styl europejski, jak i coś z nagrań grup japońskich z bardzo nośnym refrenem i autentycznie neoklasycznymi atakami gitarowymi. Bardzo dobry jest też "Viper" - tych numerów nie powstydziłby się najlepszy zespół z tego kręgu. Balladowy "Strange Without You" zaśpiewany po koreańsku bardzo delikatny i bardzo azjatycki. Takie kompozycje są niemal obowiązkowe na podobnych albumach i tu wzorowanie się na Japończykach jest zdecydowanie słyszalne. W instrumentalnym "Adversity Of My Life" popis gitarzysty jest po prostu doskonały - słychać, że to on trzyma tu wszystko w garści. "Once Again" jest również świetny. To jakby nieco lżejsza wersja numerów GALNERYUS. Tu nastawienie na rytm i przebojową melodię łączy się z kolejnym popisem gitarowego kunsztu i wypada też odnotować udane chórki w refrenach. "Against The World" to sympatyczny standardowy utwór melodic power - bardzo poukładany, ale troszeczkę zepsuty przez mało przekonujący wokal. Ogólnie, wokalista śpiewa bardzo dobrze, czysto, wyciąga bez problemu górki, potrafi krzyknąć, jest przy tym mniej agresywny od analogicznych śpiewaków japońskich. "Sad Memory" znów instrumentalny - nieco smutny i melancholijny, a jednocześnie bardzo elegancki - udany i znakomicie poprowadzony przez gitarzystę, choć klawisze nieco tu wstawione niepotrzebnie. Samo słuchanie gitary w zupełności wystarcza. Płytę kończy skrojony według ściśle neoklasycznych zasad "Fire In The Sky". Skrojony jest znakomicie i swoboda oraz lekkość, z jaką to zostało zrobione, jest zachwycająca. Tak jak i wypieszczony drugi plan, dyskretny, ale wspaniale uzupełniający całość.<br />
 <br />
 Brzmienie jest bardzo dobre, może nawet lepsze niż niektórych płyt japońskich z czołówki, jedynie może perkusja wydaje się czasem zbyt sterylna.<br />
 W momencie, gdy Europa nie ma w zasadzie nic do zaprezentowania w takim graniu, na scenę wkraczają przedstawiciele Azji. ZIHARD od razu znalazł się w czołówce i jak pokazała przyszłość, mocno się w niej umiejscowił.</div>
<br />
<br />
Ocena: 9/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">29.04.2010</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zeelion]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2229</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 18:46:21 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2229</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zeelion - Zeelion (1998)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/xCqm4FabsKkd4yX-ZIIGIHIHhtI=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-5318614-1454513784-4004.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-5318614-1454513784-4004.jpeg.jpg]" /> <br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Prelude In La Minore (Instrumental) 00:59 <br />
2. Lightning Strikes 05:14 <br />
3. Crying 04:51 <br />
4. Can This Be Love 03:45 <br />
5. Save Me 05:55 <br />
6. Ice Into Fire 03:19 <br />
7. Into The Madness 04:13 <br />
8. Blind Illusion (Instrumental) 03:17 <br />
9. Warrior 03:25 <br />
10. Sound Of A Hurricane 04:25 <br />
11. In Love 04:22 <br />
12. Reach For The Sky 04:06 <br />
<br />
Rok wydania: 1999 (w Japonii 1998) <br />
Gatunek: Melodic / Power Metal <br />
Kraj: Szwecja <br />
<br />
Skład: <br />
Lenny De Rose – śpiew <br />
Sudden – gitara <br />
Johnathan Oke – bas <br />
Mats Olsson – instrumenty klawiszowe <br />
Fredo – perkusja <br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jednym z pierwszych zespołów szwedzkich przed wielką eksplozją melodyjnego power metalu w XXI wieku który wydał płytę był ZEELION. Album ten ukazał początkowo w Japonii, w kwietniu 1998, a w Europie dopiero w roku następnym, nakładem Point Music Distribution z Monachium. Sam zespół pochodził z Västerås i był to szybki debiut, bo grupa została założona w roku 1997.<br />
<br />
Trochę to dziwna płyta, bo tyleż plusów, co minusów. W zasadzie jest to album hard rockowy z powerowo dociążonymi gitarami i ma wiele cech płyt melodic metal. Mamy tu do czynienia z melodyjnymi, raczej łatwo przyswajalnymi kompozycjami, momentami nawet bardzo dobrze się tego słucha - jak ballady 'Save Me'. Wiele jednak jest tu pseudometalowych wypełniaczy albo numerów niezmiernie typowych dla gatunku ('Ice Into Fire'). Lekka domieszka neoklasyki jak w 'Into The Madness' zrobionym pod Malmsteena pokazuje, że w tym zakresie grupa ma pewien potencjał i utwór ten należy do najlepszych na tym LP, podobnie jak instrumentalny 'Blind Illusion', całkowicie skrojony według neoklasycznego wzorca. Niestety większość proponowanych utworów jest po prostu mimo melodyjności mało chwytliwa. 'Reach For The Sky' kończący ten LP - bujający, przebojowy zagrany z pazurem dobitnie pokazuje, że w konwencji hard rockowej przy odrobinie wysiłku mogliby też zrobić coś ciekawego. <br />
 Jest kilka plusów. Bardzo dobry wokalista Lenny De Rose o przyjemnej barwie głosu, wspomagany nienagannymi chórkami to zdecydowanie najmocniejszy punkt zespołu. <br />
 Wykonanie całości mimo miałkości większości kompozycji na solidnym poziomie. Dobra gra obydwu gitarzystów ujawnia się szczególnie w momentach gdzie słychać neoklasykę, kilka udanych solówek. Do tego przyjemne klawiszowe wstawki, typowo skandynawskie, bez wirtuozerii, ale dobrze dopasowane do całości. </div>
<div style="text-align: justify;">Największy atut to rewelacyjna wręcz produkcja. Brzmienie idealnie ustawione, wieloplanowa realizacja, selektywność. Tu duże brawa dla producenta, bo pod tym względem to album jest znakomity. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Ze względu na rozrzut stylistyczny, płyta strawna raczej dla tych, który lubią hard rocka, melodyjny power metal i nie gardzą neoklasyką, bo zróżnicowanie jest duże.<br />
 Album cieszył się niezbyt dużym powodzeniem i grupa zamilkła na kilka lat przypominając o sobie drugim LP dopiero w roku 2006. </div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">3.03.2008</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zeelion - Zeelion (1998)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/xCqm4FabsKkd4yX-ZIIGIHIHhtI=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-5318614-1454513784-4004.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-5318614-1454513784-4004.jpeg.jpg]" /> <br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Prelude In La Minore (Instrumental) 00:59 <br />
2. Lightning Strikes 05:14 <br />
3. Crying 04:51 <br />
4. Can This Be Love 03:45 <br />
5. Save Me 05:55 <br />
6. Ice Into Fire 03:19 <br />
7. Into The Madness 04:13 <br />
8. Blind Illusion (Instrumental) 03:17 <br />
9. Warrior 03:25 <br />
10. Sound Of A Hurricane 04:25 <br />
11. In Love 04:22 <br />
12. Reach For The Sky 04:06 <br />
<br />
Rok wydania: 1999 (w Japonii 1998) <br />
Gatunek: Melodic / Power Metal <br />
Kraj: Szwecja <br />
<br />
Skład: <br />
Lenny De Rose – śpiew <br />
Sudden – gitara <br />
Johnathan Oke – bas <br />
Mats Olsson – instrumenty klawiszowe <br />
Fredo – perkusja <br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jednym z pierwszych zespołów szwedzkich przed wielką eksplozją melodyjnego power metalu w XXI wieku który wydał płytę był ZEELION. Album ten ukazał początkowo w Japonii, w kwietniu 1998, a w Europie dopiero w roku następnym, nakładem Point Music Distribution z Monachium. Sam zespół pochodził z Västerås i był to szybki debiut, bo grupa została założona w roku 1997.<br />
<br />
Trochę to dziwna płyta, bo tyleż plusów, co minusów. W zasadzie jest to album hard rockowy z powerowo dociążonymi gitarami i ma wiele cech płyt melodic metal. Mamy tu do czynienia z melodyjnymi, raczej łatwo przyswajalnymi kompozycjami, momentami nawet bardzo dobrze się tego słucha - jak ballady 'Save Me'. Wiele jednak jest tu pseudometalowych wypełniaczy albo numerów niezmiernie typowych dla gatunku ('Ice Into Fire'). Lekka domieszka neoklasyki jak w 'Into The Madness' zrobionym pod Malmsteena pokazuje, że w tym zakresie grupa ma pewien potencjał i utwór ten należy do najlepszych na tym LP, podobnie jak instrumentalny 'Blind Illusion', całkowicie skrojony według neoklasycznego wzorca. Niestety większość proponowanych utworów jest po prostu mimo melodyjności mało chwytliwa. 'Reach For The Sky' kończący ten LP - bujający, przebojowy zagrany z pazurem dobitnie pokazuje, że w konwencji hard rockowej przy odrobinie wysiłku mogliby też zrobić coś ciekawego. <br />
 Jest kilka plusów. Bardzo dobry wokalista Lenny De Rose o przyjemnej barwie głosu, wspomagany nienagannymi chórkami to zdecydowanie najmocniejszy punkt zespołu. <br />
 Wykonanie całości mimo miałkości większości kompozycji na solidnym poziomie. Dobra gra obydwu gitarzystów ujawnia się szczególnie w momentach gdzie słychać neoklasykę, kilka udanych solówek. Do tego przyjemne klawiszowe wstawki, typowo skandynawskie, bez wirtuozerii, ale dobrze dopasowane do całości. </div>
<div style="text-align: justify;">Największy atut to rewelacyjna wręcz produkcja. Brzmienie idealnie ustawione, wieloplanowa realizacja, selektywność. Tu duże brawa dla producenta, bo pod tym względem to album jest znakomity. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Ze względu na rozrzut stylistyczny, płyta strawna raczej dla tych, który lubią hard rocka, melodyjny power metal i nie gardzą neoklasyką, bo zróżnicowanie jest duże.<br />
 Album cieszył się niezbyt dużym powodzeniem i grupa zamilkła na kilka lat przypominając o sobie drugim LP dopiero w roku 2006. </div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">3.03.2008</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zaxas]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2228</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 18:44:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2228</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zaxas - Zaxas (1995)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/FFFxQhkvNlHn8Bu-u5ZDQ0xXSSE=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-3574509-1369087718-2042.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3574509-1369087718-2042.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Anvil 03:21 <br />
2. Images of Princes 04:07 <br />
3. Mr. Primetime 04:22 <br />
4. Lies in the Balance 03:36 <br />
5. Revolving Door 03:07 <br />
6. In the Beginning 03:09 <br />
7. Soul Survivor 04:27<br />
8. White Room Life 03:36 <br />
9. Last Chance Believer 04:28 <br />
10. Ashes to Ashes 05:24<br />
<br />
Rok wydania: 1995<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Dale Anthony - śpiew, gitara<br />
Mikki Christian Suvia - gitara<br />
A.C. - bas<br />
Rik Veale - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten założony został przez grupę przyjaciół z wojska w roku 1985 i mimo że grał power metal w głównym nurcie amerykańskiego stylu w latach rozkwitu gatunku, nie zdołał nic wydać. Jedyny album został nagrany w 1984 roku i wydany przez niemiecką wytwórnię Noise Records w następnym dziesięcioleciu (luty 1995), a więc w czasie, gdy wielu uznanych konkurentów zawiesiło działalność lub grupy te od dawna nie istniały.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Prawdę mówiąc ZAXAS trudno uznać za jakąś realną konkurencje dla czołówki.<br />
 Największym mankamentem muzyki ZAXAS jest ewidentny brak mocy i energii. Te kompozycje przypominają poniekąd pozbawione zęba i siły kompozycje METAL CHURCH, zagrane na zwolnionych obrotach. Słychać to w "Mr. Primetime" i w "Lies in the Balance" jeszcze bardziej i te utwory, podobnie jak cała pierwsza część albumu, nie przykuwają uwagi, choć wokalista jest zupełnie dobry i śpiewa to wyżej, to niżej, nie mając z tym żadnych problemów. Dobre sola i kilka rozwiązań aranżacyjnych to wszystko, co tu można odnotować jako wartego uwagi, natomiast monotonia podawania tej muzyki, szczególnie "Revolving Door", zniechęca do słuchania. W drugiej części albumu jest trochę prób bardziej rycersko-epickiego grania w "In the Beginning", ale i w takim tradycyjniejszym metalu też nie zachwycają, pomimo prób wplecenia klimatycznych wolniejszych fragmentów. Speed power o rycerskim zabarwieniu w "Soul Survivor" cierpi oczywiście na brak energii, a lekkie zapędy w rejony progresywnego melodic metalu w "White Room Life" i "Last Chance Believer" owocują tylko w miarę poprawną kompozycją.<br />
 Dosyć głębokie gitary i wyrazista sekcja rytmiczna to plusy produkcji, ale to plusy nieliczne w ogólnej przeciętności. Szybciej, ostrzej zagrane utwory i może byłby to album z dobrym power metalem w amerykańskim, ale wyszło anemicznie i nawet jakby bojaźliwie.<br />
 <br />
 Zespół ten istnieje nadal, choć przez te wszystkie lata nic nowego już nie nagrał. Aktualnie jednak od jakiegoś czasu trwają prace nad nową, drugą płytą długogrającą.</div>
<br />
<br />
Ocena: 5.5/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">29.06.2010</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zaxas - Zaxas (1995)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/FFFxQhkvNlHn8Bu-u5ZDQ0xXSSE=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-3574509-1369087718-2042.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3574509-1369087718-2042.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Anvil 03:21 <br />
2. Images of Princes 04:07 <br />
3. Mr. Primetime 04:22 <br />
4. Lies in the Balance 03:36 <br />
5. Revolving Door 03:07 <br />
6. In the Beginning 03:09 <br />
7. Soul Survivor 04:27<br />
8. White Room Life 03:36 <br />
9. Last Chance Believer 04:28 <br />
10. Ashes to Ashes 05:24<br />
<br />
Rok wydania: 1995<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Dale Anthony - śpiew, gitara<br />
Mikki Christian Suvia - gitara<br />
A.C. - bas<br />
Rik Veale - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten założony został przez grupę przyjaciół z wojska w roku 1985 i mimo że grał power metal w głównym nurcie amerykańskiego stylu w latach rozkwitu gatunku, nie zdołał nic wydać. Jedyny album został nagrany w 1984 roku i wydany przez niemiecką wytwórnię Noise Records w następnym dziesięcioleciu (luty 1995), a więc w czasie, gdy wielu uznanych konkurentów zawiesiło działalność lub grupy te od dawna nie istniały.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Prawdę mówiąc ZAXAS trudno uznać za jakąś realną konkurencje dla czołówki.<br />
 Największym mankamentem muzyki ZAXAS jest ewidentny brak mocy i energii. Te kompozycje przypominają poniekąd pozbawione zęba i siły kompozycje METAL CHURCH, zagrane na zwolnionych obrotach. Słychać to w "Mr. Primetime" i w "Lies in the Balance" jeszcze bardziej i te utwory, podobnie jak cała pierwsza część albumu, nie przykuwają uwagi, choć wokalista jest zupełnie dobry i śpiewa to wyżej, to niżej, nie mając z tym żadnych problemów. Dobre sola i kilka rozwiązań aranżacyjnych to wszystko, co tu można odnotować jako wartego uwagi, natomiast monotonia podawania tej muzyki, szczególnie "Revolving Door", zniechęca do słuchania. W drugiej części albumu jest trochę prób bardziej rycersko-epickiego grania w "In the Beginning", ale i w takim tradycyjniejszym metalu też nie zachwycają, pomimo prób wplecenia klimatycznych wolniejszych fragmentów. Speed power o rycerskim zabarwieniu w "Soul Survivor" cierpi oczywiście na brak energii, a lekkie zapędy w rejony progresywnego melodic metalu w "White Room Life" i "Last Chance Believer" owocują tylko w miarę poprawną kompozycją.<br />
 Dosyć głębokie gitary i wyrazista sekcja rytmiczna to plusy produkcji, ale to plusy nieliczne w ogólnej przeciętności. Szybciej, ostrzej zagrane utwory i może byłby to album z dobrym power metalem w amerykańskim, ale wyszło anemicznie i nawet jakby bojaźliwie.<br />
 <br />
 Zespół ten istnieje nadal, choć przez te wszystkie lata nic nowego już nie nagrał. Aktualnie jednak od jakiegoś czasu trwają prace nad nową, drugą płytą długogrającą.</div>
<br />
<br />
Ocena: 5.5/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">29.06.2010</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zanister]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2227</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 18:43:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2227</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zanister - Symphonica Millennia (1999)</span><br />
<br />
<img src="http://1.bp.blogspot.com/_XlKrTFU27FY/SJ0qQ7F2RhI/AAAAAAAAA18/p0Ef_k6r1-Y/s320/folder.jpg" width="400" height="400" border="0" alt="[Obrazek: folder.jpg]" /> <br />
<br />
Tracklista: <br />
1. Fighters In The Sky 05:56 <br />
2. We Will Bring Glory Tonight 04:04 <br />
3. Save Me Now 07:37 <br />
4. Searching For Freedom 04:53 <br />
5. The Edge Of Sanity 05:03 <br />
6. Let Them Live 04:17 <br />
7. Born In Cold Blood 07:40 <br />
8. Downfall 05:17 <br />
9. Children Of The Gods 07:17 <br />
10. The Evil Will Survive 07:13 <br />
<br />
Rok wydania: 1999 <br />
Gatunek: Power Metal <br />
Kraj: USA <br />
<br />
Skład: <br />
Brian Sarvela - Śpiew <br />
David T. Chastain - Gitara i instrumenty klawiszowe <br />
Michael Harris - Gitara i instrumenty klawiszowe <br />
James Martin - Bas <br />
Brian Harris - Perkusja <br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jednym z mniej znanych projektów świetnego gitarzysty Davida T. Chastaina jest zespół ZANISTER. Wokalistą był w tej grupie bardzo zdolny śpiewak Brian Sarvela, a pozostali muzycy znani z wielu innych zespołów. Debiut został wydany w marcu 1999 roku, w Europie nakładem niemieckiej Shark Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mamy tu melodyjny, rytmiczny i dynamicznie podany power metal, będący czymś pośrednim pomiędzy odmianą amerykańską i europejską. Pierwsze skrzypce gra Chastain i momentami zadziwia kunsztem gitarowym i pomysłami na jego wyeksponowanie. Kompozycje mają interesującą motorykę, a wokal bardzo dobrze pasuje do całości, bo Sarvela umie zaśpiewać i ostrzej i wyżej, jeśli jest taka potrzeba. Na początek otrzymujemy dwie bardzo dobre kompozycje ‘Fighters In The Sky’ i ‘We Will Bring Glory Tonight’, w których słychać pewne echa z debiutu HEATHEN, niemniej interesujący jest też bardziej rozbudowany ‘Save Me Now’, gdzie wolne kroczące partie przeplatają się z szybkimi. ‘Searching For Freedom’ to już surowszy US power metal i tu na uwagę zasługuje solo Chastaina i rewelacyjna praca sekcji rytmicznej.  Jeśli chodzi o ocenę tej sekcji to można za ten LP wystawić im najwyższa notę. Słychać, że to zorientowani w swojej robocie profesjonaliści. Warto posłuchać tego albumu także pod tym kątem. Kolejny ‘The Edge Of Sanity’ ogólnie słabszy, ale ‘Let Them Live’ w tradycji amerykańskiego heavy/power za to udany. Dla urozmaicenia mamy bardzo ciekawy ‘Born In Cold Blood’ gdzie mieszają się motywy neoklasyczne, epickie i typowe dla heavy metalu tradycyjnego jest też wiele z doświadczeń Chastaina z zespołu CHASTAIN. Zapewne także do najlepszych zaliczyć można ‘Downfall’, energiczny killer z kolejną porcją wybornych zagrywek Chastaina. Dalej jest także bardzo dobrze ze wskazaniem na zamykający ten LP ‘The Evil Will Survive’ o zdecydowanie neoklasycznym charakterze z dodatkiem progresywnych ozdobników. <br />
 Jest to bardzo dobry album wart polecenia, nie tylko ze względu na obecność Chastaina. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Chyba najbardziej powerowe dzieło tego gitarzysty, przy czym ciężar jest tu dawkowany w umiarkowany sposób. Produkcja i brzmienie na dobrym poziomie, chociaż to ostatnie nieco sterylne. Chastain po raz kolejny udowodnił, że swobodnie potrafi przemieszczać się pomiędzy różnymi gatunkami muzyki i łączyć je w interesujący sposób. Dodatkowo na tym albumie stworzył repertuar wyrównany na wysokim poziomie, co w przeszłości nie zawsze mu się udawało. </div>
<br />
<br />
Ocena: 8/10<br />
<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">6.02.2010</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zanister - Symphonica Millennia (1999)</span><br />
<br />
<img src="http://1.bp.blogspot.com/_XlKrTFU27FY/SJ0qQ7F2RhI/AAAAAAAAA18/p0Ef_k6r1-Y/s320/folder.jpg" width="400" height="400" border="0" alt="[Obrazek: folder.jpg]" /> <br />
<br />
Tracklista: <br />
1. Fighters In The Sky 05:56 <br />
2. We Will Bring Glory Tonight 04:04 <br />
3. Save Me Now 07:37 <br />
4. Searching For Freedom 04:53 <br />
5. The Edge Of Sanity 05:03 <br />
6. Let Them Live 04:17 <br />
7. Born In Cold Blood 07:40 <br />
8. Downfall 05:17 <br />
9. Children Of The Gods 07:17 <br />
10. The Evil Will Survive 07:13 <br />
<br />
Rok wydania: 1999 <br />
Gatunek: Power Metal <br />
Kraj: USA <br />
<br />
Skład: <br />
Brian Sarvela - Śpiew <br />
David T. Chastain - Gitara i instrumenty klawiszowe <br />
Michael Harris - Gitara i instrumenty klawiszowe <br />
James Martin - Bas <br />
Brian Harris - Perkusja <br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jednym z mniej znanych projektów świetnego gitarzysty Davida T. Chastaina jest zespół ZANISTER. Wokalistą był w tej grupie bardzo zdolny śpiewak Brian Sarvela, a pozostali muzycy znani z wielu innych zespołów. Debiut został wydany w marcu 1999 roku, w Europie nakładem niemieckiej Shark Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mamy tu melodyjny, rytmiczny i dynamicznie podany power metal, będący czymś pośrednim pomiędzy odmianą amerykańską i europejską. Pierwsze skrzypce gra Chastain i momentami zadziwia kunsztem gitarowym i pomysłami na jego wyeksponowanie. Kompozycje mają interesującą motorykę, a wokal bardzo dobrze pasuje do całości, bo Sarvela umie zaśpiewać i ostrzej i wyżej, jeśli jest taka potrzeba. Na początek otrzymujemy dwie bardzo dobre kompozycje ‘Fighters In The Sky’ i ‘We Will Bring Glory Tonight’, w których słychać pewne echa z debiutu HEATHEN, niemniej interesujący jest też bardziej rozbudowany ‘Save Me Now’, gdzie wolne kroczące partie przeplatają się z szybkimi. ‘Searching For Freedom’ to już surowszy US power metal i tu na uwagę zasługuje solo Chastaina i rewelacyjna praca sekcji rytmicznej.  Jeśli chodzi o ocenę tej sekcji to można za ten LP wystawić im najwyższa notę. Słychać, że to zorientowani w swojej robocie profesjonaliści. Warto posłuchać tego albumu także pod tym kątem. Kolejny ‘The Edge Of Sanity’ ogólnie słabszy, ale ‘Let Them Live’ w tradycji amerykańskiego heavy/power za to udany. Dla urozmaicenia mamy bardzo ciekawy ‘Born In Cold Blood’ gdzie mieszają się motywy neoklasyczne, epickie i typowe dla heavy metalu tradycyjnego jest też wiele z doświadczeń Chastaina z zespołu CHASTAIN. Zapewne także do najlepszych zaliczyć można ‘Downfall’, energiczny killer z kolejną porcją wybornych zagrywek Chastaina. Dalej jest także bardzo dobrze ze wskazaniem na zamykający ten LP ‘The Evil Will Survive’ o zdecydowanie neoklasycznym charakterze z dodatkiem progresywnych ozdobników. <br />
 Jest to bardzo dobry album wart polecenia, nie tylko ze względu na obecność Chastaina. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> Chyba najbardziej powerowe dzieło tego gitarzysty, przy czym ciężar jest tu dawkowany w umiarkowany sposób. Produkcja i brzmienie na dobrym poziomie, chociaż to ostatnie nieco sterylne. Chastain po raz kolejny udowodnił, że swobodnie potrafi przemieszczać się pomiędzy różnymi gatunkami muzyki i łączyć je w interesujący sposób. Dodatkowo na tym albumie stworzył repertuar wyrównany na wysokim poziomie, co w przeszłości nie zawsze mu się udawało. </div>
<br />
<br />
Ocena: 8/10<br />
<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">6.02.2010</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zandelle]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2226</link>
			<pubDate>Thu, 28 Jun 2018 18:39:27 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2226</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zandelle - Twilight on Humanity (2002)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/IAH3pbStgIIO9_NEekMH-5GeMhQ=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-5587204-1526847216-9350.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-5587204-1526847216-9350.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Warlords of Steel 05:47 <br />
2. The Champion 06:18 <br />
3. A Hero's Quest 07:22 <br />
4. Lord of Thunder 06:10 <br />
5. Immortal Realms 04:44 <br />
6. Delusions 06:02<br />
7. Eternal Love 06:59 <br />
8. Sunrise 01:31 <br />
9. The Cycle 05:09 <br />
10. Twilight On Humanity 12:02<br />
<br />
Rok wydania: 2002<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
George Tsalikis -śpiew<br />
Anthony Maglio - gitara<br />
Bob Delmini - gitara<br />
Joe Hartoularos -bas<br />
TW Durfy - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy George Tsalikis opuścił GOTHIC KNIGHTS i nagrał ze swoim własnym zespołem pierwszy album "Shadows of Reality", można było sądzić, że pojawił się kolejny zespół jakich wiele, heavy metalowy, tworzący w ramach sztywnego schematu rycerskiego heavy z USA, dobry ale w gruncie rzeczy bez własnej osobowości, a do tego trapiony codziennymi problemami nękającymi niezależne bandy, pozbawione wsparcia wytwórni. Zespół miał również problemy z obsadzeniem pozycji basisty, ale sytuację uratował zaprzyjaźniony z Tsalikisem Hartouloros i jako muzyk współpracujący nagrał partie tego instrumentu. Do stworzenia "Twilight Of Humanity" Tsalikis podszedł inaczej niż poprzednio, wspierany radami i pomysłami przez pozostałych członków ZANDELLE i postanowił bardziej skorzystać z doświadczeń gwałtownie rozwijającej się sceny power metalowej, w tym także europejskiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album , wydany w listopadzie 2002 przez niemiecką wytwórnię Limb Music to ponad godzina muzyki dumnej, formalnie rozbudowanej, gdzie słychać zarówno specyfikę mocy amerykańskiej sekcji rytmicznej, jak i dużo melodii rycerskich jakie w tym czasie stały się podstawą repertuaru zespołów power metalowych z Europy, szczególnie Szwecji.<br />
 Credo muzycznym albumu jest otwierający go "Warlord Of Steel" zbudowany z potężnych galopujących riffów, wysokich wokali i tego rycersko-epickiego klimatu, jaki w znacznej mierze jest typowy dla tradycyjnego metalu z obu stron Atlantyku. Jest tu i zaduma i nostalgia w wolniejszym "The Champion", gdzie słychać ponadto, że grupa przykłada dużą uwagę uwagę do refrenów, także chóralnych. Te kompozycje są bogate, pełne niuansów, umiarkowanie masywne, dzieje się tu dużo i bojowe opowieści o sławie i śmierci podane są w interesujący sposób.<br />
 Są długie, rozwijające się czasem powoli, jak "A Hero's Quest" z otwarciem w stylu rycerskiej ballady ogniskowej i dumnymi powtarzanymi motywami gitarowymi, czy rozpoczynający się odgłosami burzy szybkim i bardzo melodyjnym "Lord Of Thunder" o zdecydowanie power metalowym rozwinięciu.<br />
 Mniej melodii, a za to więcej posępnego nastroju słychać w klasycznie amerykańskim "Immortal Realm" nastawionym na rytm. Ciekawie rozwiązany został "Delusion", gdzie epicki wokal ma w tle niezwykle dynamiczne i szybkie a zarazem surowe riffy. "The Cycle" zrobiony bardzo zwiewnie i to zgrabna kompozycja wyróżnia się tu prostotą i wartymi odnotowania szarżami basu na drugim planie oraz płynnym przejściem do wolniejszej bardziej epickiej części drugiej. Pięknie wkomponowany jest w to wszystko, jakże nostalgiczny "Eternal Love", pełen akustyki, płaczącej gitary i emocjonalnego śpiewu Tsakilisa, który gdy się nie przesila, ma bardzo dobry, czysty głos. Wspaniały przykład tradycyjnego heavy metalowego songu w najlepszej tradycji lat 80tych. Przy okazji tej kompozycji można zauważyć, jak dobrze wyprodukowany został ten album. Klarowne, selektywne brzmienie z przestrzenną perkusją, głębokim czytelnym basem i wyważonym, nie za ciężkim brzmieniem gitar. To, co najlepsze, zebrali w heavy metalowym kolosie "Twilight Of Humanity" i ta pełna dramatyzmu opowieść, to esencja muzycznej filozofii ZANDELLE na tym albumie. Znów akustyczne tło, pełne rozpaczy ozdobniki gitarowe i narastające napięcie oraz ekspresja po części power metalowego przekazu.<br />
 <br />
 Album jest przemyślany i dopracowany w szczegółach, jednolity pod względem stylu i tradycyjny w formie. Jest także popisem gry zespołowej, epicki bez nadmiaru surowizny i atrakcyjny pod względem melodii. Spośród płyt odświeżających formułę rycerskiego power i heavy lat 80tych z USA, jedna z najbardziej interesujących pozycji początku XXI wieku.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8,8/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">14.08.2009</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Zandelle - Twilight on Humanity (2002)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/IAH3pbStgIIO9_NEekMH-5GeMhQ=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-5587204-1526847216-9350.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-5587204-1526847216-9350.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Warlords of Steel 05:47 <br />
2. The Champion 06:18 <br />
3. A Hero's Quest 07:22 <br />
4. Lord of Thunder 06:10 <br />
5. Immortal Realms 04:44 <br />
6. Delusions 06:02<br />
7. Eternal Love 06:59 <br />
8. Sunrise 01:31 <br />
9. The Cycle 05:09 <br />
10. Twilight On Humanity 12:02<br />
<br />
Rok wydania: 2002<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
George Tsalikis -śpiew<br />
Anthony Maglio - gitara<br />
Bob Delmini - gitara<br />
Joe Hartoularos -bas<br />
TW Durfy - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy George Tsalikis opuścił GOTHIC KNIGHTS i nagrał ze swoim własnym zespołem pierwszy album "Shadows of Reality", można było sądzić, że pojawił się kolejny zespół jakich wiele, heavy metalowy, tworzący w ramach sztywnego schematu rycerskiego heavy z USA, dobry ale w gruncie rzeczy bez własnej osobowości, a do tego trapiony codziennymi problemami nękającymi niezależne bandy, pozbawione wsparcia wytwórni. Zespół miał również problemy z obsadzeniem pozycji basisty, ale sytuację uratował zaprzyjaźniony z Tsalikisem Hartouloros i jako muzyk współpracujący nagrał partie tego instrumentu. Do stworzenia "Twilight Of Humanity" Tsalikis podszedł inaczej niż poprzednio, wspierany radami i pomysłami przez pozostałych członków ZANDELLE i postanowił bardziej skorzystać z doświadczeń gwałtownie rozwijającej się sceny power metalowej, w tym także europejskiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album , wydany w listopadzie 2002 przez niemiecką wytwórnię Limb Music to ponad godzina muzyki dumnej, formalnie rozbudowanej, gdzie słychać zarówno specyfikę mocy amerykańskiej sekcji rytmicznej, jak i dużo melodii rycerskich jakie w tym czasie stały się podstawą repertuaru zespołów power metalowych z Europy, szczególnie Szwecji.<br />
 Credo muzycznym albumu jest otwierający go "Warlord Of Steel" zbudowany z potężnych galopujących riffów, wysokich wokali i tego rycersko-epickiego klimatu, jaki w znacznej mierze jest typowy dla tradycyjnego metalu z obu stron Atlantyku. Jest tu i zaduma i nostalgia w wolniejszym "The Champion", gdzie słychać ponadto, że grupa przykłada dużą uwagę uwagę do refrenów, także chóralnych. Te kompozycje są bogate, pełne niuansów, umiarkowanie masywne, dzieje się tu dużo i bojowe opowieści o sławie i śmierci podane są w interesujący sposób.<br />
 Są długie, rozwijające się czasem powoli, jak "A Hero's Quest" z otwarciem w stylu rycerskiej ballady ogniskowej i dumnymi powtarzanymi motywami gitarowymi, czy rozpoczynający się odgłosami burzy szybkim i bardzo melodyjnym "Lord Of Thunder" o zdecydowanie power metalowym rozwinięciu.<br />
 Mniej melodii, a za to więcej posępnego nastroju słychać w klasycznie amerykańskim "Immortal Realm" nastawionym na rytm. Ciekawie rozwiązany został "Delusion", gdzie epicki wokal ma w tle niezwykle dynamiczne i szybkie a zarazem surowe riffy. "The Cycle" zrobiony bardzo zwiewnie i to zgrabna kompozycja wyróżnia się tu prostotą i wartymi odnotowania szarżami basu na drugim planie oraz płynnym przejściem do wolniejszej bardziej epickiej części drugiej. Pięknie wkomponowany jest w to wszystko, jakże nostalgiczny "Eternal Love", pełen akustyki, płaczącej gitary i emocjonalnego śpiewu Tsakilisa, który gdy się nie przesila, ma bardzo dobry, czysty głos. Wspaniały przykład tradycyjnego heavy metalowego songu w najlepszej tradycji lat 80tych. Przy okazji tej kompozycji można zauważyć, jak dobrze wyprodukowany został ten album. Klarowne, selektywne brzmienie z przestrzenną perkusją, głębokim czytelnym basem i wyważonym, nie za ciężkim brzmieniem gitar. To, co najlepsze, zebrali w heavy metalowym kolosie "Twilight Of Humanity" i ta pełna dramatyzmu opowieść, to esencja muzycznej filozofii ZANDELLE na tym albumie. Znów akustyczne tło, pełne rozpaczy ozdobniki gitarowe i narastające napięcie oraz ekspresja po części power metalowego przekazu.<br />
 <br />
 Album jest przemyślany i dopracowany w szczegółach, jednolity pod względem stylu i tradycyjny w formie. Jest także popisem gry zespołowej, epicki bez nadmiaru surowizny i atrakcyjny pod względem melodii. Spośród płyt odświeżających formułę rycerskiego power i heavy lat 80tych z USA, jedna z najbardziej interesujących pozycji początku XXI wieku.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8,8/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">14.08.2009</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>