<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - Female Fronted Metal]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 13 May 2026 14:17:10 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Starforce]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4563</link>
			<pubDate>Thu, 29 Jan 2026 01:36:16 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4563</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Starforce - </span><span style="font-weight: bold;">Beyond the Eternal Night (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/5/1/1351134.jpg?3357" border="0" alt="[Obrazek: 1351134.jpg?3357]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Up to the Collapse in the Far Future 00:57       <br />
2. Andrómeda 04:44       <br />
3. Rock 'N' Roll Slave 05:01       <br />
4. Prophecy 06:48       <br />
5. Space Warrior 05:04       <br />
6. Piel helada 05:51       <br />
7. R.T.K. (Sadistic Impulses) 03:43       <br />
8. Sonata en Bm (Drapped in Light) 02:22       <br />
9. Sign of an Angel 04:47       <br />
10. Stay Heavy! 06:26       <br />
11. Lejos de ti 06:33<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Meksyk<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mely Wild - śpiew<br />
Kevin Valencia - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Yeux Garcia - gitara<br />
Angel-O Vyper - bas<br />
Rockdrigo Rockdriguez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół ze stolicy Meksyku został założony w 2021 roku przez muzyków w większości związanych z brutalnymi i bardziej ekstremalnymi formami metalu, od thrash po grindcore. Takie doświadczenia potrafią dać interesujące rezultaty i na scenie lokalnej bardzo szybko STARFORCE zostało ogłoszone wschodzącą gwiazdą NWOTHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut na początku został wydany nakładem własnym w lipcu w wersji digital, w sierpniu nakładem lokalnym przez wytwórnię Evil Noise Records, a w listopadzie 2025 przez szwedzką wytwórnię Jawbreaker Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To jest zabójczy heavy metal w najbardziej klasycznej jego formie, gdzie Wyspy łączą się z USA, IRON MAIDEN z wściekłością SLAYER, z miażdżącymi gang chórkami rodem z Bay Area w morderczym Rock'n'Roll Slave, w którym prezentują heavy metal wysokiej klasy rodem z debiutu SKULLFIST czy nawet z nawiązaniami do szwedzkiego ENFORCER. Lekkość, z jaką to wszystko zostało zagrane przypomina Potwory z Calgary z RIOT CITY na czele i Andromeda jak i Prophecy są tego dowodem.</div>
<div style="text-align: justify;">Pewność siebie tego zespołu rozszarpuje słuchacza, to jest prawdziwy true metal, zagrany na poziomie wirtuozerskim i dialogi gitarzystów są tutaj niemożliwe. Zgrabne, techniczne, niesamowicie melodyjne, rozbudowane i czytelne, ale nieprzytłaczające i dające jeszcze pole do popisu dla sekcji rytmicznej, która w niczym im nie ustępuje i tegoroczny SOLICITOR wygląda przy tym zwyczajnie biednie. Poziom światowy i duet Valencia/Garcia to najprawdziwsi Guitar Hero, których słucha się ze zdumieniem.</div>
<div style="text-align: justify;">W takich zespołach z wokalistkami bywa różnie, ale Mely Wild to głos prawdziwej mistrzyni, z heavy metalowym pazurem i szorstkością, odpowiednio wysoki w egzaltowanych, znakomitych zaśpiewach, jak i partiach, wymagających głosu bardziej surowego i ochrypłego. Głos równie dewastujący i rozrywający jak Katheryn Scary z OWLBEAR! Heroiczny Piel helada wzrusza i porusza, zdumiewa, jak wybornie można coś tak epickiego zagrać i zaśpiewać. Wyborne, wyborne i prawdziwe arcydzieło, które ustawia do szeregu i pozostawia daleko w tyle wiele zespołów grających epic heavy czy doom z paniami za mikrofonem. </div>
R.T.K. (Sadistic Impulses) to zabójczy speed metal z wściekłością SLAYER i SOLICITOR, który udowadnia, że panie nie tylko mogą taką muzykę śpiewać z polotem bez problemu i nie musi mieć ACROSTICHON w nazwie, ale że w takim graniu nadal można powiedzieć wiele. A STARFORCE ma do powiedzenia tutaj bardzo dużo! To szokujące i godne uznania, jak wysoki poziom ta grupa prezentuje nie tylko technicznie, ale i od strony kompozycyjnej. To jest album niezwykle spójny, równy, różnorodny w melodiach i pomysłach oraz niebanalnym wykonaniu, że kompozycje nie zlewają się w jedną całość, ale i sam materiał nie męczy i nie jest wtórny. Atakują killerem za killerem, Sign of an Angel to bardzo dobry ENFORCER, Stay Heavy! SKULLFIST z mocą RIOT CITY z fenomenalnym solem perkusyjnym! No, może tylko raz grają tylko dobrze w Lejos de ti, gdzie idą w prosty, brytyjski heavy metal, spokojny i bezpieczny i bez takich technicznych fejerwerków.<br />
<br />
Znakomite brzmienie, perfekcyjnie uchwytujące ducha lat 80., ale bez kurzu i braków. O sound zespół zadbał sam i jest on równie fenomenalny jak wykonanie.<br />
STARFORCE, zespół znikąd, z cienia, który swoim debiutem zostaje towarem eksportowym z Meksyku, wysoce pożądanym i kultywującym ducha NWOTHM na najwyższym możliwym poziomie.<br />
Stay Heavy!<br />
<br />
<br />
Ocena: 9.7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Starforce - </span><span style="font-weight: bold;">Beyond the Eternal Night (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/5/1/1351134.jpg?3357" border="0" alt="[Obrazek: 1351134.jpg?3357]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Up to the Collapse in the Far Future 00:57       <br />
2. Andrómeda 04:44       <br />
3. Rock 'N' Roll Slave 05:01       <br />
4. Prophecy 06:48       <br />
5. Space Warrior 05:04       <br />
6. Piel helada 05:51       <br />
7. R.T.K. (Sadistic Impulses) 03:43       <br />
8. Sonata en Bm (Drapped in Light) 02:22       <br />
9. Sign of an Angel 04:47       <br />
10. Stay Heavy! 06:26       <br />
11. Lejos de ti 06:33<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Meksyk<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mely Wild - śpiew<br />
Kevin Valencia - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Yeux Garcia - gitara<br />
Angel-O Vyper - bas<br />
Rockdrigo Rockdriguez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół ze stolicy Meksyku został założony w 2021 roku przez muzyków w większości związanych z brutalnymi i bardziej ekstremalnymi formami metalu, od thrash po grindcore. Takie doświadczenia potrafią dać interesujące rezultaty i na scenie lokalnej bardzo szybko STARFORCE zostało ogłoszone wschodzącą gwiazdą NWOTHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut na początku został wydany nakładem własnym w lipcu w wersji digital, w sierpniu nakładem lokalnym przez wytwórnię Evil Noise Records, a w listopadzie 2025 przez szwedzką wytwórnię Jawbreaker Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To jest zabójczy heavy metal w najbardziej klasycznej jego formie, gdzie Wyspy łączą się z USA, IRON MAIDEN z wściekłością SLAYER, z miażdżącymi gang chórkami rodem z Bay Area w morderczym Rock'n'Roll Slave, w którym prezentują heavy metal wysokiej klasy rodem z debiutu SKULLFIST czy nawet z nawiązaniami do szwedzkiego ENFORCER. Lekkość, z jaką to wszystko zostało zagrane przypomina Potwory z Calgary z RIOT CITY na czele i Andromeda jak i Prophecy są tego dowodem.</div>
<div style="text-align: justify;">Pewność siebie tego zespołu rozszarpuje słuchacza, to jest prawdziwy true metal, zagrany na poziomie wirtuozerskim i dialogi gitarzystów są tutaj niemożliwe. Zgrabne, techniczne, niesamowicie melodyjne, rozbudowane i czytelne, ale nieprzytłaczające i dające jeszcze pole do popisu dla sekcji rytmicznej, która w niczym im nie ustępuje i tegoroczny SOLICITOR wygląda przy tym zwyczajnie biednie. Poziom światowy i duet Valencia/Garcia to najprawdziwsi Guitar Hero, których słucha się ze zdumieniem.</div>
<div style="text-align: justify;">W takich zespołach z wokalistkami bywa różnie, ale Mely Wild to głos prawdziwej mistrzyni, z heavy metalowym pazurem i szorstkością, odpowiednio wysoki w egzaltowanych, znakomitych zaśpiewach, jak i partiach, wymagających głosu bardziej surowego i ochrypłego. Głos równie dewastujący i rozrywający jak Katheryn Scary z OWLBEAR! Heroiczny Piel helada wzrusza i porusza, zdumiewa, jak wybornie można coś tak epickiego zagrać i zaśpiewać. Wyborne, wyborne i prawdziwe arcydzieło, które ustawia do szeregu i pozostawia daleko w tyle wiele zespołów grających epic heavy czy doom z paniami za mikrofonem. </div>
R.T.K. (Sadistic Impulses) to zabójczy speed metal z wściekłością SLAYER i SOLICITOR, który udowadnia, że panie nie tylko mogą taką muzykę śpiewać z polotem bez problemu i nie musi mieć ACROSTICHON w nazwie, ale że w takim graniu nadal można powiedzieć wiele. A STARFORCE ma do powiedzenia tutaj bardzo dużo! To szokujące i godne uznania, jak wysoki poziom ta grupa prezentuje nie tylko technicznie, ale i od strony kompozycyjnej. To jest album niezwykle spójny, równy, różnorodny w melodiach i pomysłach oraz niebanalnym wykonaniu, że kompozycje nie zlewają się w jedną całość, ale i sam materiał nie męczy i nie jest wtórny. Atakują killerem za killerem, Sign of an Angel to bardzo dobry ENFORCER, Stay Heavy! SKULLFIST z mocą RIOT CITY z fenomenalnym solem perkusyjnym! No, może tylko raz grają tylko dobrze w Lejos de ti, gdzie idą w prosty, brytyjski heavy metal, spokojny i bezpieczny i bez takich technicznych fejerwerków.<br />
<br />
Znakomite brzmienie, perfekcyjnie uchwytujące ducha lat 80., ale bez kurzu i braków. O sound zespół zadbał sam i jest on równie fenomenalny jak wykonanie.<br />
STARFORCE, zespół znikąd, z cienia, który swoim debiutem zostaje towarem eksportowym z Meksyku, wysoce pożądanym i kultywującym ducha NWOTHM na najwyższym możliwym poziomie.<br />
Stay Heavy!<br />
<br />
<br />
Ocena: 9.7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Scardust]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4548</link>
			<pubDate>Fri, 09 Jan 2026 02:13:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4548</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Scardust - Sands of Time (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/6/6/0/0/660087.jpeg?1201" border="0" alt="[Obrazek: 660087.jpeg?1201]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sands of Time: Overture 04:37       <br />
2. Sands of Time: Eyes of Agony 03:26       <br />
3. Sands of Time: Dials 08:08       <br />
4. Sands of Time: Hourglass 05:43       <br />
5. Sands of Time: Sands of Time 05:41       <br />
6. Arrowhead 05:07       <br />
7. Out of Strong Came Sweetness 05:32       <br />
8. Queen of Insanity 04:39       <br />
9. Blades 04:24       <br />
10. Gift Divine 06:27<br />
<br />
Rok wydania: 2017<br />
Gatunek: Symphonic Progressive Power Metal<br />
Kraj: Izrael<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Noa Gruman - śpiew<br />
Yadin Moyal - gitara<br />
Yanai Avnet - bas<br />
Yoav "Steel" Weinberg - perkusja<br />
Alex Nicola - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SCARDUST zostało założone w 2013 roku, do 2015 roku działając pod nazwą SOMNIA przez Noa Gruman, znaną instruktorkę śpiewu, która kieruje chórem HELLSCORE, który współpracował z takimi zespołami jak THERION, AMORPHIS czy ALESTORM. Znana jest również z wieloletniej współpracy z izraelskim ORPHANED LAND.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydany został 13 lipca 2017 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mimo że skład to debiutanci, to słychać, że są to muzycy niezwykle utalentowani, którzy doskonale się rozumieją i współpracują. Sekcja rytmiczna jest tutaj bezbłędna, gra Yanai Avneta jest wyborna, tak jak niezwykle płynne i inteligentne partie Yoav "Steel" Weinberga. Aranżacje Alex Nicola i jego sola są znakomite, a Yadin Moyal to na tym albumie może gitarzysta nieco skromny, ale grający technicznie i rewelacyjnie. Arrowhead to absolutny geniusz i idealny przykład zgrania, ale i umiejętności zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Głos Noa Gruman jest wspaniały, mocny i donośny, pełen ciepła i emocji, z siłą Adrienne Cowan i elegancją Floor Jansen, bez przesadnych wysokich zaśpiewów. Pięknie prowadzi kompozycje, która są wieloplanowe i złożone, z wyrazistymi melodiami i zapadającymi w pamięć melodiami, gdzie progressive metal jest wykorzystywany w aranżacjach i kreowaniu dalszych planów, a nie niepotrzebnym komplikowaniem kompozycji. Tam, gdzie TO-MERA przesadzało z techniką i progressive, które przyćmiewały melodie, tutaj są bardzo mocno zaznaczone, podkreślone przez wybornie zrealizowane przez całą armię gości chóry, zrealizowane po mistrzowsku, tak jak partie skrzypiec i symfoniczne. Pięknie i płynnie przechodzą do różnych motywów, od delikatnych, zwiewnych niczym NIGHTWISH, progressive metalowych pasaży w stylu TO-MERA, po bogatych niczym EPICA partii symfonicznych, dodając też tutaj coś z ADAGIO (Hourglass) i robi to wrażenie w składającej się z pięciu części historii Sands of Time. Queen of Insanity to absolutne zniszczenie, tak jak kolorowy Blades, przepięknie zrealizowanym na dwa głosy. Ze wszystkich kompozycji, delikatnie odstają Out of Strong Came Sweetness oraz Gift Divine, które są dobre,ale jednak nie tak wyraziste i zapadające w pamięć, jak inne i może rozwijają się zbyt długo, szczególnie Gift Divine, który jako finał wydaje się zbyt rozciągnięty jak na tak skromną realizację. Na plus chóry dziecięce.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix w wykonaniu Priel Refael Horesh bardzo dobry, sound sharp &amp; clear, niesamowicie selektywny z doskonale słyszalnym basem, gdzie każdy instrument ma swoje miejsce. Mastering Jensa Bogrena potwierdza poraz kolejny, że to prawdziwy Mistrz i bębny są absolutnie dewastujące.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie godne mistrzów, chociaż jeszcze nie tak zrównoważone i dopracowane. Bardzo dobry debiut, który szybko pomógł SCARDUST zasłynąć na scenie lokalnej, ale i powoli torować drogę do kariery światowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Scardust - Sands of Time (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/6/6/0/0/660087.jpeg?1201" border="0" alt="[Obrazek: 660087.jpeg?1201]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sands of Time: Overture 04:37       <br />
2. Sands of Time: Eyes of Agony 03:26       <br />
3. Sands of Time: Dials 08:08       <br />
4. Sands of Time: Hourglass 05:43       <br />
5. Sands of Time: Sands of Time 05:41       <br />
6. Arrowhead 05:07       <br />
7. Out of Strong Came Sweetness 05:32       <br />
8. Queen of Insanity 04:39       <br />
9. Blades 04:24       <br />
10. Gift Divine 06:27<br />
<br />
Rok wydania: 2017<br />
Gatunek: Symphonic Progressive Power Metal<br />
Kraj: Izrael<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Noa Gruman - śpiew<br />
Yadin Moyal - gitara<br />
Yanai Avnet - bas<br />
Yoav "Steel" Weinberg - perkusja<br />
Alex Nicola - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SCARDUST zostało założone w 2013 roku, do 2015 roku działając pod nazwą SOMNIA przez Noa Gruman, znaną instruktorkę śpiewu, która kieruje chórem HELLSCORE, który współpracował z takimi zespołami jak THERION, AMORPHIS czy ALESTORM. Znana jest również z wieloletniej współpracy z izraelskim ORPHANED LAND.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydany został 13 lipca 2017 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mimo że skład to debiutanci, to słychać, że są to muzycy niezwykle utalentowani, którzy doskonale się rozumieją i współpracują. Sekcja rytmiczna jest tutaj bezbłędna, gra Yanai Avneta jest wyborna, tak jak niezwykle płynne i inteligentne partie Yoav "Steel" Weinberga. Aranżacje Alex Nicola i jego sola są znakomite, a Yadin Moyal to na tym albumie może gitarzysta nieco skromny, ale grający technicznie i rewelacyjnie. Arrowhead to absolutny geniusz i idealny przykład zgrania, ale i umiejętności zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Głos Noa Gruman jest wspaniały, mocny i donośny, pełen ciepła i emocji, z siłą Adrienne Cowan i elegancją Floor Jansen, bez przesadnych wysokich zaśpiewów. Pięknie prowadzi kompozycje, która są wieloplanowe i złożone, z wyrazistymi melodiami i zapadającymi w pamięć melodiami, gdzie progressive metal jest wykorzystywany w aranżacjach i kreowaniu dalszych planów, a nie niepotrzebnym komplikowaniem kompozycji. Tam, gdzie TO-MERA przesadzało z techniką i progressive, które przyćmiewały melodie, tutaj są bardzo mocno zaznaczone, podkreślone przez wybornie zrealizowane przez całą armię gości chóry, zrealizowane po mistrzowsku, tak jak partie skrzypiec i symfoniczne. Pięknie i płynnie przechodzą do różnych motywów, od delikatnych, zwiewnych niczym NIGHTWISH, progressive metalowych pasaży w stylu TO-MERA, po bogatych niczym EPICA partii symfonicznych, dodając też tutaj coś z ADAGIO (Hourglass) i robi to wrażenie w składającej się z pięciu części historii Sands of Time. Queen of Insanity to absolutne zniszczenie, tak jak kolorowy Blades, przepięknie zrealizowanym na dwa głosy. Ze wszystkich kompozycji, delikatnie odstają Out of Strong Came Sweetness oraz Gift Divine, które są dobre,ale jednak nie tak wyraziste i zapadające w pamięć, jak inne i może rozwijają się zbyt długo, szczególnie Gift Divine, który jako finał wydaje się zbyt rozciągnięty jak na tak skromną realizację. Na plus chóry dziecięce.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix w wykonaniu Priel Refael Horesh bardzo dobry, sound sharp &amp; clear, niesamowicie selektywny z doskonale słyszalnym basem, gdzie każdy instrument ma swoje miejsce. Mastering Jensa Bogrena potwierdza poraz kolejny, że to prawdziwy Mistrz i bębny są absolutnie dewastujące.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie godne mistrzów, chociaż jeszcze nie tak zrównoważone i dopracowane. Bardzo dobry debiut, który szybko pomógł SCARDUST zasłynąć na scenie lokalnej, ale i powoli torować drogę do kariery światowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Front Row Warriors]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4528</link>
			<pubDate>Thu, 05 Jun 2025 23:25:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4528</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Front Row Warriors - Running Out of Time (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/2/5/1325608.jpg?0523" border="0" alt="[Obrazek: 1325608.jpg?0523]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Turn the Tide 04:07          <br />
2. Theory of Mind 01:05          <br />
3. The Holy 05:38          <br />
4. Cast a Spell 04:51          <br />
5. New Horizons 04:46          <br />
6. Running Out of Time 05:33           <br />
7. Rise Against 03:58          <br />
8. Don't Think the Night Is Over 05:15          <br />
9. Seems like Paradise 05:08         <br />
10. Heartbreaker 04:18         <br />
11. Front Row Warriors 05:01<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal/Power Rock<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Elkie G - śpiew<br />
Stefan Binnig - gitara<br />
Timo Michels - bas<br />
Jay G - perkusja<br />
Richie Seibel - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa istnieje od 2019 roku i w środowisku niemieckim została ciepło przyjęta, podobnie jak debiut, który wydany został dopiero w 2023 roku nakładem greckiej wytwórni ROAR! Rock of Angels Records. To był sprawny AOR i niemiecki hard rock, ale mało metalowy. Premiera drugiego albumu ma się odbyć 11 lipca 2025 roku, ponownie nakładem greckiej wytwórni ROAR!, która obecnie jest częścią Reigning Phoenix Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest tutaj więcej metalu niż na debiucie, ale i znacznie bardziej porywającego power rocka, jak w znakomitym, morderczym Turn the Tide czy wolniejszym, tradycyjnie niemieckim, rytmicznym New Horizons. BONFIRE? Na pewno, ale zagrane z pasją i autentyzmem. Elkie G. śpiewa ze znacznie większym pazurem i pewnością siebie niż w 2023 roku, jest też zdecydowanie bardziej wysunięta ponad bardziej ryczącą gitarę i punktującą sekcję rytmiczną. Bardzo dobry jest też Running Out of Time, w którym jest coś z GOTTHARD i wspaniale gra tutaj Richie Seibel z IVANHOE. Kiedy uciekają od ogranego glamu The Holy i Cast the Spell, to są bezbłędni, jak w niezłym Rise Against, który nie ucieka się do arena metalu i jest w nim coś z hitów DYNAZTY, chociaż nie jest to tak eleganckie. W końcu gitary ryczą jak to w teutońskim heavy metalu przystało! Stefan Binnig gra tutaj lekko, a jego sola są bardzo melodyjne i świetnie uzupełnia się z Seibelem w pojedynkach. Na pewno gra bardziej interesująca niż to, co można było usłyszeć w łupaninie SEPTAGON.</div>
<div style="text-align: justify;">Tradycyjnego AOR tutaj nie brakuje i Don't Think the Night is Over oraz Seems Like Paradise to typowi przedstawiciele tego nurtu, zagrane dobrze i z sercem, chociaż jest to nieco powszednie, tak jak Heartbreaker. Te kompozycje wynikają jednak z przyjętej konwencji, ale uważam, że można takie rzeczy grać ciekawiej. Jak w prostym, rockowym i słonecznym Front Row Warriors.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem za sound odpowiada Achim Köhler i stworzył on brzmienie potężne, metalowe i nieprzytłaczające, które wyciąga wszystko, co najlepsze. Na uznanie zasługują szczególnie typowo germańskie, potężne bębny. MOC!</div>
<div style="text-align: justify;">Album spójny, z garścią hitów i bez wątpienia ciekawszy od debiutu. Zmiana jak najbardziej korzystna i dla takich kompozycji, jak Turn the Tide takich zespołów się słucha! Prawdziwe zniszczenie i trochę szkoda, że cały album nie jest utrzymany w tym stylu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni  RPM ROAR.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Front Row Warriors - Running Out of Time (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/2/5/1325608.jpg?0523" border="0" alt="[Obrazek: 1325608.jpg?0523]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Turn the Tide 04:07          <br />
2. Theory of Mind 01:05          <br />
3. The Holy 05:38          <br />
4. Cast a Spell 04:51          <br />
5. New Horizons 04:46          <br />
6. Running Out of Time 05:33           <br />
7. Rise Against 03:58          <br />
8. Don't Think the Night Is Over 05:15          <br />
9. Seems like Paradise 05:08         <br />
10. Heartbreaker 04:18         <br />
11. Front Row Warriors 05:01<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal/Power Rock<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Elkie G - śpiew<br />
Stefan Binnig - gitara<br />
Timo Michels - bas<br />
Jay G - perkusja<br />
Richie Seibel - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa istnieje od 2019 roku i w środowisku niemieckim została ciepło przyjęta, podobnie jak debiut, który wydany został dopiero w 2023 roku nakładem greckiej wytwórni ROAR! Rock of Angels Records. To był sprawny AOR i niemiecki hard rock, ale mało metalowy. Premiera drugiego albumu ma się odbyć 11 lipca 2025 roku, ponownie nakładem greckiej wytwórni ROAR!, która obecnie jest częścią Reigning Phoenix Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest tutaj więcej metalu niż na debiucie, ale i znacznie bardziej porywającego power rocka, jak w znakomitym, morderczym Turn the Tide czy wolniejszym, tradycyjnie niemieckim, rytmicznym New Horizons. BONFIRE? Na pewno, ale zagrane z pasją i autentyzmem. Elkie G. śpiewa ze znacznie większym pazurem i pewnością siebie niż w 2023 roku, jest też zdecydowanie bardziej wysunięta ponad bardziej ryczącą gitarę i punktującą sekcję rytmiczną. Bardzo dobry jest też Running Out of Time, w którym jest coś z GOTTHARD i wspaniale gra tutaj Richie Seibel z IVANHOE. Kiedy uciekają od ogranego glamu The Holy i Cast the Spell, to są bezbłędni, jak w niezłym Rise Against, który nie ucieka się do arena metalu i jest w nim coś z hitów DYNAZTY, chociaż nie jest to tak eleganckie. W końcu gitary ryczą jak to w teutońskim heavy metalu przystało! Stefan Binnig gra tutaj lekko, a jego sola są bardzo melodyjne i świetnie uzupełnia się z Seibelem w pojedynkach. Na pewno gra bardziej interesująca niż to, co można było usłyszeć w łupaninie SEPTAGON.</div>
<div style="text-align: justify;">Tradycyjnego AOR tutaj nie brakuje i Don't Think the Night is Over oraz Seems Like Paradise to typowi przedstawiciele tego nurtu, zagrane dobrze i z sercem, chociaż jest to nieco powszednie, tak jak Heartbreaker. Te kompozycje wynikają jednak z przyjętej konwencji, ale uważam, że można takie rzeczy grać ciekawiej. Jak w prostym, rockowym i słonecznym Front Row Warriors.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem za sound odpowiada Achim Köhler i stworzył on brzmienie potężne, metalowe i nieprzytłaczające, które wyciąga wszystko, co najlepsze. Na uznanie zasługują szczególnie typowo germańskie, potężne bębny. MOC!</div>
<div style="text-align: justify;">Album spójny, z garścią hitów i bez wątpienia ciekawszy od debiutu. Zmiana jak najbardziej korzystna i dla takich kompozycji, jak Turn the Tide takich zespołów się słucha! Prawdziwe zniszczenie i trochę szkoda, że cały album nie jest utrzymany w tym stylu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni  RPM ROAR.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Visionatica]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4523</link>
			<pubDate>Mon, 14 Apr 2025 18:10:03 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4523</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Visionatica - Force of Luna (2016)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/3/3/583344.jpg?2622" border="0" alt="[Obrazek: 583344.jpg?2622]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Visions (Intro) 01:22       <br />
2. Swamp of the World 04:19      <br />
3. Lilith 04:18       <br />
4. She Wolf 04:15      <br />
5. Imprinting Lies 04:47      <br />
6. Certainty of Benevolence 04:37       <br />
7. The Thorns 03:53       <br />
8. Totem 04:26       <br />
9. Never Will Die 04:59<br />
<br />
Rok wydania: 2016<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Amara Avodem - śpiew<br />
Manuel Buhl - gitara<br />
Michael Wolnitza - bas<br />
Gerhard Spanner - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VISIONATICA z Norymbergi powstała w 2013 roku z inicjatywy wokalistki Tamara Amedova, do której dołączył gitarzysta Manuela Buhla. Skład udało się uzupełnić szybko, a singiel zaprezentowany w 2015 roku zaowocował kontraktem z wytwórnią Dr. Music Records, która wydała debiut 20 maja 2016 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Największym atutem grupy jest Amara Avodem, której czysty głos pięknie współgra z delikatnymi melodiami w stylu NIGHTWISH, ubogaconymi skrzypcami oraz planami klawiszowymi w wykonaniu Armina Haasa z WINTERSTORM. Buhl jako gitarzysta się tutaj sprawdza, grając swobodnie i będąc na drugim planie, wygrywając od czasu do czasu sola gitarowe, które uzupełniają swoją melodyjnością motyw przewodni kompozycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Stylistycznie, zespół operuje tutaj aranżacjami i pomysłami z NIGHTWISH w lekkości, z jaką zaprezentowane są tutaj melodie, jak i XANDRIA i EPICA w mocy chórów i potężnym ustawieniu sekcji rytmicznej z syczącymi blachami oraz mocarnymi bębnami. To jest debiut Gerhard Spannera, ale jego gra jest tutaj dewastująca w tym, jak chwilami bogata potrafi być w swojej klasycznej niemieckości.</div>
<div style="text-align: justify;">Same utwory są dobre, chociaż VISIONATICA raczej wizjonerem tutaj nie jest. Wszystko są to patenty znane i sprawdzone, dobrze odegrane, ale niepozwalające zespołowi wybić się ponad pewien poziom i bez szans na uzyskanie własnej tożsamości. Dobry jest Swamp of the World w stylu NIGHTWISH, solidny Lilith w stylu EPICA czy klasyczny dla gatunku She Wolf, gdzie w centrum jest wokalistka. Album jest raczej jednostajny i utrzymany w większości w średnio-wolnych tempach i plusem jest, że grupa stara się unikać dłużyzn, jednak trudno określić ten album jako świeży czy urozmaicony.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli wybrać najbardziej wyróżniające się i najlepsze kompozycje, to Totem wyróżnia się melodią, która łatwo wpada w ucho, z kolei kończący ten LP Never Will Die to lekki i przyjemny hit w stylu SIRENIA, pięknie zaśpiewany i ze znakomitymi planami symfonicznymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest bardzo dobra, szczególnie w bębnach i rozstawieniu orkiestracji i wokalistki, ale Olaf Reitmeier to uznany inżynier dźwięku i w takiej muzyce ma doświadczenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Bezpieczny i hermetyczny gatunkowo debiut, który został dobrze zagrany, ale skierowany jest  do słuchaczy, którzy nie oczekują zbyt wiele oryginalności.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6.5/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Visionatica - Force of Luna (2016)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/3/3/583344.jpg?2622" border="0" alt="[Obrazek: 583344.jpg?2622]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Visions (Intro) 01:22       <br />
2. Swamp of the World 04:19      <br />
3. Lilith 04:18       <br />
4. She Wolf 04:15      <br />
5. Imprinting Lies 04:47      <br />
6. Certainty of Benevolence 04:37       <br />
7. The Thorns 03:53       <br />
8. Totem 04:26       <br />
9. Never Will Die 04:59<br />
<br />
Rok wydania: 2016<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Amara Avodem - śpiew<br />
Manuel Buhl - gitara<br />
Michael Wolnitza - bas<br />
Gerhard Spanner - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VISIONATICA z Norymbergi powstała w 2013 roku z inicjatywy wokalistki Tamara Amedova, do której dołączył gitarzysta Manuela Buhla. Skład udało się uzupełnić szybko, a singiel zaprezentowany w 2015 roku zaowocował kontraktem z wytwórnią Dr. Music Records, która wydała debiut 20 maja 2016 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Największym atutem grupy jest Amara Avodem, której czysty głos pięknie współgra z delikatnymi melodiami w stylu NIGHTWISH, ubogaconymi skrzypcami oraz planami klawiszowymi w wykonaniu Armina Haasa z WINTERSTORM. Buhl jako gitarzysta się tutaj sprawdza, grając swobodnie i będąc na drugim planie, wygrywając od czasu do czasu sola gitarowe, które uzupełniają swoją melodyjnością motyw przewodni kompozycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Stylistycznie, zespół operuje tutaj aranżacjami i pomysłami z NIGHTWISH w lekkości, z jaką zaprezentowane są tutaj melodie, jak i XANDRIA i EPICA w mocy chórów i potężnym ustawieniu sekcji rytmicznej z syczącymi blachami oraz mocarnymi bębnami. To jest debiut Gerhard Spannera, ale jego gra jest tutaj dewastująca w tym, jak chwilami bogata potrafi być w swojej klasycznej niemieckości.</div>
<div style="text-align: justify;">Same utwory są dobre, chociaż VISIONATICA raczej wizjonerem tutaj nie jest. Wszystko są to patenty znane i sprawdzone, dobrze odegrane, ale niepozwalające zespołowi wybić się ponad pewien poziom i bez szans na uzyskanie własnej tożsamości. Dobry jest Swamp of the World w stylu NIGHTWISH, solidny Lilith w stylu EPICA czy klasyczny dla gatunku She Wolf, gdzie w centrum jest wokalistka. Album jest raczej jednostajny i utrzymany w większości w średnio-wolnych tempach i plusem jest, że grupa stara się unikać dłużyzn, jednak trudno określić ten album jako świeży czy urozmaicony.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli wybrać najbardziej wyróżniające się i najlepsze kompozycje, to Totem wyróżnia się melodią, która łatwo wpada w ucho, z kolei kończący ten LP Never Will Die to lekki i przyjemny hit w stylu SIRENIA, pięknie zaśpiewany i ze znakomitymi planami symfonicznymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest bardzo dobra, szczególnie w bębnach i rozstawieniu orkiestracji i wokalistki, ale Olaf Reitmeier to uznany inżynier dźwięku i w takiej muzyce ma doświadczenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Bezpieczny i hermetyczny gatunkowo debiut, który został dobrze zagrany, ale skierowany jest  do słuchaczy, którzy nie oczekują zbyt wiele oryginalności.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6.5/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Arch Enemy]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4518</link>
			<pubDate>Sat, 29 Mar 2025 16:14:26 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4518</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Arch Enemy - Blood Dynasty (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/7/8/1278155.jpg?5233" border="0" alt="[Obrazek: 1278155.jpg?5233]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dream Stealer 04:29       <br />
2. Illuminate the Path 04:48       <br />
3. March of the Miscreants 04:49       <br />
4. A Million Suns 03:45      <br />
5. Don't Look Down 04:07      <br />
6. Presage 00:47      <br />
7. Blood Dynasty 03:51       <br />
8. Paper Tiger 03:56      <br />
9. Vivre libre (Blaspheme cover) 04:07       <br />
10. The Pendulum 03:42       <br />
11. Liars &amp; Thieves 04:20<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Alissa White-Gluz - śpiew<br />
Michael Amott - gitara<br />
Joey Concepcion - gitara<br />
Sharlee D'Angelo - bas<br />
Daniel Erlandsson - perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">To już trzynasty album ekipy Michael Amotta i pierwszy od 2017 roku bez Jeffa Loomisa z NEVERMORE, którego zastąpił inny Amerykanin, Michael Amott z THE ABSENCE. Amerykańskie Century Media wydało ten album 28 marca 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Powroty do korzeni są ostatnio bardzo popularne w melodic death metalu, co pokazała chociażby ostatnia płyta IN FLAMES, co nie znaczy, że jest to materiał skostniały, kontynuując przy tym kierunek obrany na Deceviers z 2022 roku. Amott z Erlandssonem stworzyli repertuar klasyczny dla gatunku, gdzie agresja kontrastuje z wyrazistymi, mocno zaznaczonymi melodiami. Jest CHILDREN OF BODOM, jest duch pierwotnego IN FLAMES, są i echa SOILWORK. Szorstki Dream Stealer z symfonicznym wstępem to ewidentnie muzyka, która wyrosła z GRAVE i IN FLAMES, chociaż w porównaniu z pozostałymi, to ta kompozycja odstaje najbardziej. Są tutaj oczywiście czystsze wokale, screamo, thrash metalowa motoryka, która przypomina debiut SURVIVORS ZERO, w dużej części jest to jednak muzyka utrzymana w średnich tempach. Znakomity jest wolniejszy Illuminate the Path w stylu MERCENARY ze znakomitymi, czystymi wokalami Alissa White-Gluz, która jest w formie wybornej, a wspomagają ją gościnnie m.in. Jens Bogren.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetny jest też March of the Miscreants, w którym SURVIVORS ZERO i bitewne okrzyki rodem z THOUSAND YEAR WAR nadają tej kompozycji bardziej bitewnego klimatu. Bardzo udany jest Don't Look Down z apokaliptycznymi okrzykami i gitarowymi szarżami, a A Million Suns miażdży swoim zwalistym tempem i klasycznie szwedzkimi tempami. Presage oddziela grubą linią drugą część albumu, którą rozpoczyna refleksyjny i wolniejszy Blood Dynasty o korzeniach gothic i doom/death, ale jest to granie co najwyżej poprawne i nie tak interesujące, jak cover BLASPHEME Vivre libre. Ciekawie słucha się delikatniejszej wersji ARCH ENEMY, chociaż gdyby ten LP składał się tylko z takich kompozycji czy Blood Dynasty, to wyszłoby przeciętnie. Co do CHILDREN OF BODOM, to rozbujany Paper Tiger czy bardziej power metalowy The Pendulum wskazują na inspirację Finami.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec energiczny, dynamiczny Liars &amp; Thieves, klasycznie w stylu ARCH ENEMY z rockowym pazurem i czystymi wokalizami White-Gluz. Bardzo udane zakończenie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej, zostało to zrealizowane znakomicie i jak zwykle Michael Amott pokazuje swoją wirtuozerię i jego gra jest tutaj zdecydowanie ciekawsza od tego, co było w 2022 roku, z kolei Joey Concepcion jest dobrym jego uzupełnieniem. Sekcja rytmiczna jak zwykle miażdży i ma siłę tysiąca gwiazd.</div>
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiadają mistrzowie Jens Bogren i Tony Lindgren i jest to brzmienie soczyste, mięsiste i klasycznie szwedzkie.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry LP z melodic death metalem, łączący stare z nowym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Arch Enemy - Blood Dynasty (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/7/8/1278155.jpg?5233" border="0" alt="[Obrazek: 1278155.jpg?5233]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dream Stealer 04:29       <br />
2. Illuminate the Path 04:48       <br />
3. March of the Miscreants 04:49       <br />
4. A Million Suns 03:45      <br />
5. Don't Look Down 04:07      <br />
6. Presage 00:47      <br />
7. Blood Dynasty 03:51       <br />
8. Paper Tiger 03:56      <br />
9. Vivre libre (Blaspheme cover) 04:07       <br />
10. The Pendulum 03:42       <br />
11. Liars &amp; Thieves 04:20<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Alissa White-Gluz - śpiew<br />
Michael Amott - gitara<br />
Joey Concepcion - gitara<br />
Sharlee D'Angelo - bas<br />
Daniel Erlandsson - perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">To już trzynasty album ekipy Michael Amotta i pierwszy od 2017 roku bez Jeffa Loomisa z NEVERMORE, którego zastąpił inny Amerykanin, Michael Amott z THE ABSENCE. Amerykańskie Century Media wydało ten album 28 marca 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Powroty do korzeni są ostatnio bardzo popularne w melodic death metalu, co pokazała chociażby ostatnia płyta IN FLAMES, co nie znaczy, że jest to materiał skostniały, kontynuując przy tym kierunek obrany na Deceviers z 2022 roku. Amott z Erlandssonem stworzyli repertuar klasyczny dla gatunku, gdzie agresja kontrastuje z wyrazistymi, mocno zaznaczonymi melodiami. Jest CHILDREN OF BODOM, jest duch pierwotnego IN FLAMES, są i echa SOILWORK. Szorstki Dream Stealer z symfonicznym wstępem to ewidentnie muzyka, która wyrosła z GRAVE i IN FLAMES, chociaż w porównaniu z pozostałymi, to ta kompozycja odstaje najbardziej. Są tutaj oczywiście czystsze wokale, screamo, thrash metalowa motoryka, która przypomina debiut SURVIVORS ZERO, w dużej części jest to jednak muzyka utrzymana w średnich tempach. Znakomity jest wolniejszy Illuminate the Path w stylu MERCENARY ze znakomitymi, czystymi wokalami Alissa White-Gluz, która jest w formie wybornej, a wspomagają ją gościnnie m.in. Jens Bogren.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetny jest też March of the Miscreants, w którym SURVIVORS ZERO i bitewne okrzyki rodem z THOUSAND YEAR WAR nadają tej kompozycji bardziej bitewnego klimatu. Bardzo udany jest Don't Look Down z apokaliptycznymi okrzykami i gitarowymi szarżami, a A Million Suns miażdży swoim zwalistym tempem i klasycznie szwedzkimi tempami. Presage oddziela grubą linią drugą część albumu, którą rozpoczyna refleksyjny i wolniejszy Blood Dynasty o korzeniach gothic i doom/death, ale jest to granie co najwyżej poprawne i nie tak interesujące, jak cover BLASPHEME Vivre libre. Ciekawie słucha się delikatniejszej wersji ARCH ENEMY, chociaż gdyby ten LP składał się tylko z takich kompozycji czy Blood Dynasty, to wyszłoby przeciętnie. Co do CHILDREN OF BODOM, to rozbujany Paper Tiger czy bardziej power metalowy The Pendulum wskazują na inspirację Finami.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec energiczny, dynamiczny Liars &amp; Thieves, klasycznie w stylu ARCH ENEMY z rockowym pazurem i czystymi wokalizami White-Gluz. Bardzo udane zakończenie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej, zostało to zrealizowane znakomicie i jak zwykle Michael Amott pokazuje swoją wirtuozerię i jego gra jest tutaj zdecydowanie ciekawsza od tego, co było w 2022 roku, z kolei Joey Concepcion jest dobrym jego uzupełnieniem. Sekcja rytmiczna jak zwykle miażdży i ma siłę tysiąca gwiazd.</div>
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiadają mistrzowie Jens Bogren i Tony Lindgren i jest to brzmienie soczyste, mięsiste i klasycznie szwedzkie.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry LP z melodic death metalem, łączący stare z nowym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Savage Master]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4517</link>
			<pubDate>Fri, 28 Mar 2025 00:52:09 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4517</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Savage Master - Dark &amp; Dangerous (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/0/3/1303042.jpg?0224" border="0" alt="[Obrazek: 1303042.jpg?0224]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Three Red Candles 01:04      <br />
2. Warriors Call 03:12       <br />
3. Black Rider 02:56       <br />
4. The Edge of Evil 03:51     <br />
5. Devil's Child 02:52       <br />
6. Screams from the Cellar 03:32      <br />
7. Never Ending Fire 03:09       <br />
8. Devil Rock 04:06       <br />
9. I Never Wanna Fall in Love 03:31       <br />
10. When the Twilight Meets the Dawn 04:16      <br />
11. Cold Hearted Death 06:14<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Stacey Savage - śpiew<br />
Nicholas Burks - gitara<br />
River Jordan - gitara<br />
Adam Neal - bas, instrumenty klawiszowe<br />
John Wayne Littlejohn - perkusja<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SAVAGE MASTER istnieje od 2013 roku i jego motorem napędowym jest Stacey Peak oraz basista Adam Neal. Od tamtego czasu nagrali 4 albumy ze sprawnym heavy metale, zyskując uznanie na lokalnej scenie. Premiera piątej płyty odbędzie się28 marca 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W przeciwieństwie do LADY BEAST, SAVAGE MASTER gra autostradowy, klasyczny heavy metal, chociaż jest to album lżejszy od poprzedniego. Jest to LP solidnie zagrany, z dobrze rozumiejącą się sekcją rytmiczną, dobrymi szarżami basowymi Neala i klasycznie amerykańską perkusją John Wayne Littlejohna, których rola jest bardzo istotna w nadaniu pędu kompozycjom. W USA takie granie skręcające lekko w stronę SKID ROW, jak w Never Ending Fire, ma wzięcie i nie można tutaj odmówić zespołowi zaangażowania, jak i zrozumienia samej formuły. Sola są melodyjne i proste, ale zagrane z energią. To nie jest muzyka w żaden sposób odkrywcza i klasyczny heavy metal lat 80. z kręgów MANOWAR i WARRIOR w Devil Rock, tak jak lekko glamowy Warriors Call to nic nowego, ale zagrane jest to z energią i szacunkiem dla sceny NWOTHM. To nie brzmi sztucznie i słychać, że przekaz jest szczery.</div>
<div style="text-align: justify;">Może Stacey Savage jest mało "savage" w Black Rider i ten typ śpiewu mnie osobiście nigdy nie przekonywał, tak jak kiczowaty arena rock/mtal The Edge of Evil i lepiej wypada, kiedy pokazuje odrobinę pazura w Devil's Child. W wolniejszych kompozycjach nudzą, jak w nijakim Screams From the Cellar, w którym chyba wszyscy muzycy przysypiają. Dzieje się tutaj mało, dlatego też Never Ending Fire to zdecydowanie potrzebny zastrzyk energii. Ten album ma problem z tym, co chcą tutaj przekazać i prostolinijny, ale szczery heavy metal często przeplata się tutaj z prostym arena metalem czy glamem pokroju I Never Wanna Fall in Love czy rozmytą, dłużącą się pościelówą Cold Hearted Death. Bezdyskusyjnie najlepszy na tym LP jest When the Twilight Meets the Dawn, w którym jest moc na poziomie JAG PANZER z Ample of Destruction i tutaj czapki z głów dla zespołu, że zagrali solidny USPM.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie głębokie i bardzo dobre, klasyczne w gitarach, z wysuniętym basem i cofniętą perkusją, która nie bije i nie irytuje sterylnością. Jest klasycznie i przyjemnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest to LP tak spójny jak poprzedni, mniej jest też tutaj ducha IRON MAIDEN niż na Those Who Hunt at Night, ale mimo słabszych momentów zagrane to zostało dobrze. I tylko dobrze, ponieważ nie da się zignorować OWLBEAR.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Shadow Kingdom Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Savage Master - Dark &amp; Dangerous (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/0/3/1303042.jpg?0224" border="0" alt="[Obrazek: 1303042.jpg?0224]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Three Red Candles 01:04      <br />
2. Warriors Call 03:12       <br />
3. Black Rider 02:56       <br />
4. The Edge of Evil 03:51     <br />
5. Devil's Child 02:52       <br />
6. Screams from the Cellar 03:32      <br />
7. Never Ending Fire 03:09       <br />
8. Devil Rock 04:06       <br />
9. I Never Wanna Fall in Love 03:31       <br />
10. When the Twilight Meets the Dawn 04:16      <br />
11. Cold Hearted Death 06:14<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Stacey Savage - śpiew<br />
Nicholas Burks - gitara<br />
River Jordan - gitara<br />
Adam Neal - bas, instrumenty klawiszowe<br />
John Wayne Littlejohn - perkusja<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SAVAGE MASTER istnieje od 2013 roku i jego motorem napędowym jest Stacey Peak oraz basista Adam Neal. Od tamtego czasu nagrali 4 albumy ze sprawnym heavy metale, zyskując uznanie na lokalnej scenie. Premiera piątej płyty odbędzie się28 marca 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W przeciwieństwie do LADY BEAST, SAVAGE MASTER gra autostradowy, klasyczny heavy metal, chociaż jest to album lżejszy od poprzedniego. Jest to LP solidnie zagrany, z dobrze rozumiejącą się sekcją rytmiczną, dobrymi szarżami basowymi Neala i klasycznie amerykańską perkusją John Wayne Littlejohna, których rola jest bardzo istotna w nadaniu pędu kompozycjom. W USA takie granie skręcające lekko w stronę SKID ROW, jak w Never Ending Fire, ma wzięcie i nie można tutaj odmówić zespołowi zaangażowania, jak i zrozumienia samej formuły. Sola są melodyjne i proste, ale zagrane z energią. To nie jest muzyka w żaden sposób odkrywcza i klasyczny heavy metal lat 80. z kręgów MANOWAR i WARRIOR w Devil Rock, tak jak lekko glamowy Warriors Call to nic nowego, ale zagrane jest to z energią i szacunkiem dla sceny NWOTHM. To nie brzmi sztucznie i słychać, że przekaz jest szczery.</div>
<div style="text-align: justify;">Może Stacey Savage jest mało "savage" w Black Rider i ten typ śpiewu mnie osobiście nigdy nie przekonywał, tak jak kiczowaty arena rock/mtal The Edge of Evil i lepiej wypada, kiedy pokazuje odrobinę pazura w Devil's Child. W wolniejszych kompozycjach nudzą, jak w nijakim Screams From the Cellar, w którym chyba wszyscy muzycy przysypiają. Dzieje się tutaj mało, dlatego też Never Ending Fire to zdecydowanie potrzebny zastrzyk energii. Ten album ma problem z tym, co chcą tutaj przekazać i prostolinijny, ale szczery heavy metal często przeplata się tutaj z prostym arena metalem czy glamem pokroju I Never Wanna Fall in Love czy rozmytą, dłużącą się pościelówą Cold Hearted Death. Bezdyskusyjnie najlepszy na tym LP jest When the Twilight Meets the Dawn, w którym jest moc na poziomie JAG PANZER z Ample of Destruction i tutaj czapki z głów dla zespołu, że zagrali solidny USPM.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie głębokie i bardzo dobre, klasyczne w gitarach, z wysuniętym basem i cofniętą perkusją, która nie bije i nie irytuje sterylnością. Jest klasycznie i przyjemnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest to LP tak spójny jak poprzedni, mniej jest też tutaj ducha IRON MAIDEN niż na Those Who Hunt at Night, ale mimo słabszych momentów zagrane to zostało dobrze. I tylko dobrze, ponieważ nie da się zignorować OWLBEAR.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Shadow Kingdom Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lady Beast]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4516</link>
			<pubDate>Thu, 27 Mar 2025 23:32:28 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4516</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lady Beast - </span><span style="font-weight: bold;">The Inner Alchemist (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/0/4/1304909.jpg?1246" border="0" alt="[Obrazek: 1304909.jpg?1246]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Oracle's Omen 04:08       <br />
2. Through the Eyes of War 03:47      <br />
3. Inner Alchemist 03:48     <br />
4. Starborn 06:56      <br />
5. Crone's Crossroads 03:27      <br />
6. Feed Your Fire 04:37      <br />
7. Witch Light 02:19      <br />
8. The Wild Hunt 03:28      <br />
9. Off with Their Heads 03:09<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Deborah Levine - śpiew<br />
Chris Tritschler - gitara<br />
Andy Ramage - gitara<br />
Amy Bianco - bas<br />
Adam Ramage - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po pięciu latach studyjnego milczenia, Deborah Levine powraca z piątym już albumem LADY BEAST, którego wydania podjęła się wytwórnia Dying Victims Productions. Premiera wyznaczona została na 28 marca 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak zwykle, okładka w wykonaniu Adama Burke jest estetycznie i kolorystycznie zadowalająca, z ładną kolorystyką, która od razu zwraca uwagę, tak jak sam styl. Żadnego komputerowego kiczu, tylko okładka rodem z czasopisma Heavy Metal. Tylko tak jak u Burke motyw gwiazd na niebie wydaje się powtarzać często i to nie przeszkadza, tak schematyczność i zachowawczość LADY BEAST na tym albumie już niestety tak.</div>
<div style="text-align: justify;">Przez pięć lat na scenie zdążyły już wyrosnąć nowe potęgi w heavy/power metalu czy nawet speed, jak SPLINTERED THRONE, OWLBEAR czy SOLICITOR. LADY BEAST prezentuje materiał powszedni i zachowawczy, odegrany w większości poprawnie, chociaż zaangażowania Amy Bianco nie można odmówić, ponieważ gra tutaj żywiołowo i z nieukrywaną pasją. Deborah Levine jest w formie dobrej, ale nie tak angażującej, jak pięć lat temu i to słychać już w Oracle's Omen, poprawnym USPM z melodiami ogranymi do bólu. Najlepiej na tym LP prezentuje się Through the Eyes of War, w którym jest coś z energii JAG PANZER, która udziela się całemu zespołowi i gitarzyści grają tutaj solidne sola, a Levine odżywa. Reszta to poprawny heavy metal lat 80., jak boleśnie oklepany tytułowy Inner Alchemist w stylu NWOTHM. Jakieś to bez życia, jak przynudzający wstęp do Starborn, który prowadzi do niezbyt wyszukanych zapędów IRON MAIDEN z chudych lat. Pokazem bezradności kompozycyjnej jest jednak thrash metalowy Crone's Crossroads, który sola ma niezbyt wyszukane. A kiedy zapędza się w rejony wczesnego OVERKILL, to sola muszą miażdżyć. Witch Light to utwór instrumentalny i perfekcyjnie uwypukla wszystkie problemy tego albumu, bo poza Amy Bianco niestety nie ma tutaj nic ciekawego. Gitarzyści nudzą, perkusja jest opukiwana i tak bez przekonania wprowadzają do utrzymanego w średnich tempach, mulastego The Wild Hunt.</div>
<div style="text-align: justify;">Ostatnie podrygi w Off with Their Heads są nawet niezłe, chociaż melodia w USA ograna do bólu i wyeksploatowana już w latach 80.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest przeciętne. Znakomite ustawienie basu, który świetnie słychać, gitary ustawione klasycznie na lata 80., ale perkusja jest bardzo sterylna, momentami brzmiąca jak automat. Przy takim ustawieniu pozostałych instrumentów perkusja męczy, szczególnie, że nie gra nic ciekawego.</div>
<div style="text-align: justify;">Gwiazdą bez wątpienia jest tutaj Amy Bianco, której gra zachwyca, ale to jednak za mało, aby uratować tak przeciętny LP.</div>
<div style="text-align: justify;">No i jest jeszcze okładka, ale muzyki więcej się raczej słucha niż ogląda.</div>
<br />
<br />
Ocena: 5.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lady Beast - </span><span style="font-weight: bold;">The Inner Alchemist (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/0/4/1304909.jpg?1246" border="0" alt="[Obrazek: 1304909.jpg?1246]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Oracle's Omen 04:08       <br />
2. Through the Eyes of War 03:47      <br />
3. Inner Alchemist 03:48     <br />
4. Starborn 06:56      <br />
5. Crone's Crossroads 03:27      <br />
6. Feed Your Fire 04:37      <br />
7. Witch Light 02:19      <br />
8. The Wild Hunt 03:28      <br />
9. Off with Their Heads 03:09<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Deborah Levine - śpiew<br />
Chris Tritschler - gitara<br />
Andy Ramage - gitara<br />
Amy Bianco - bas<br />
Adam Ramage - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po pięciu latach studyjnego milczenia, Deborah Levine powraca z piątym już albumem LADY BEAST, którego wydania podjęła się wytwórnia Dying Victims Productions. Premiera wyznaczona została na 28 marca 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak zwykle, okładka w wykonaniu Adama Burke jest estetycznie i kolorystycznie zadowalająca, z ładną kolorystyką, która od razu zwraca uwagę, tak jak sam styl. Żadnego komputerowego kiczu, tylko okładka rodem z czasopisma Heavy Metal. Tylko tak jak u Burke motyw gwiazd na niebie wydaje się powtarzać często i to nie przeszkadza, tak schematyczność i zachowawczość LADY BEAST na tym albumie już niestety tak.</div>
<div style="text-align: justify;">Przez pięć lat na scenie zdążyły już wyrosnąć nowe potęgi w heavy/power metalu czy nawet speed, jak SPLINTERED THRONE, OWLBEAR czy SOLICITOR. LADY BEAST prezentuje materiał powszedni i zachowawczy, odegrany w większości poprawnie, chociaż zaangażowania Amy Bianco nie można odmówić, ponieważ gra tutaj żywiołowo i z nieukrywaną pasją. Deborah Levine jest w formie dobrej, ale nie tak angażującej, jak pięć lat temu i to słychać już w Oracle's Omen, poprawnym USPM z melodiami ogranymi do bólu. Najlepiej na tym LP prezentuje się Through the Eyes of War, w którym jest coś z energii JAG PANZER, która udziela się całemu zespołowi i gitarzyści grają tutaj solidne sola, a Levine odżywa. Reszta to poprawny heavy metal lat 80., jak boleśnie oklepany tytułowy Inner Alchemist w stylu NWOTHM. Jakieś to bez życia, jak przynudzający wstęp do Starborn, który prowadzi do niezbyt wyszukanych zapędów IRON MAIDEN z chudych lat. Pokazem bezradności kompozycyjnej jest jednak thrash metalowy Crone's Crossroads, który sola ma niezbyt wyszukane. A kiedy zapędza się w rejony wczesnego OVERKILL, to sola muszą miażdżyć. Witch Light to utwór instrumentalny i perfekcyjnie uwypukla wszystkie problemy tego albumu, bo poza Amy Bianco niestety nie ma tutaj nic ciekawego. Gitarzyści nudzą, perkusja jest opukiwana i tak bez przekonania wprowadzają do utrzymanego w średnich tempach, mulastego The Wild Hunt.</div>
<div style="text-align: justify;">Ostatnie podrygi w Off with Their Heads są nawet niezłe, chociaż melodia w USA ograna do bólu i wyeksploatowana już w latach 80.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest przeciętne. Znakomite ustawienie basu, który świetnie słychać, gitary ustawione klasycznie na lata 80., ale perkusja jest bardzo sterylna, momentami brzmiąca jak automat. Przy takim ustawieniu pozostałych instrumentów perkusja męczy, szczególnie, że nie gra nic ciekawego.</div>
<div style="text-align: justify;">Gwiazdą bez wątpienia jest tutaj Amy Bianco, której gra zachwyca, ale to jednak za mało, aby uratować tak przeciętny LP.</div>
<div style="text-align: justify;">No i jest jeszcze okładka, ale muzyki więcej się raczej słucha niż ogląda.</div>
<br />
<br />
Ocena: 5.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Obsidian Fall]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4512</link>
			<pubDate>Fri, 07 Mar 2025 12:46:13 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4512</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Obsidian Fall - Elegy From a Dying World (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1317094500_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1317094500_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.The Invention of Hate 02:06    <br />
2.Smash the Sinergy 04:46    <br />
3.Fading Skylines 04:47    <br />
4.The Last Rain on Earth 05:15    <br />
5.Surviving the Aftermath 04:19    <br />
6.Ember 05:18    <br />
7.A Pale Yellow Sun 05:01    <br />
8.Chased 05:49    <br />
9.Interstellar 10:48    <br />
10.The Invention of Love 02:22 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mira (Claudia Gigante) - śpiew<br />
Promether (Giulio De Gaetano) - gitara, syntezatory, śpiew<br />
Nanse - bas<br />
Iskandar- perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O grupie nie wiadomo zbyt wiele poza tym, że założona została w 2023 roku w Bolonii i skład został szybko stworzony, a materiał na debiut został zarejestrowany w 2024 roku. Premiera planowana jest na 7 marca 2025 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OBSIDIAN FALL oferuje ciekawe, delikatniejsze spojrzenie na melodic death metal z rozbudowanymi aranżacjami, wieloplanowością i kontrastami progressive metalowej łagodności z melodic death metalową wściekłością i ostrzem. Jest w tym coś heroicznego i chłodnego, co czarowało na debiucie SERENITY IN MURDER, jednocześnie partie łagodniejsze są pełne melancholii, co przywodzi na myśl EVERGREY, w pewnym stopniu SUNBURST czy nawet THE FORESHADOWING.</div>
<div style="text-align: justify;">To muzyka pełna klimatu, rozmyślań nad staniem świata, gdzie słychać wściekłość i bezsilność, które są tutaj we wspaniały sposób połączone. Znakomity jest refleksyjny The Last Rain on Earth, cudowny, zamyślony Smash the Sinergy, rozpisany na dwa głosy, w którym jest coś z DIMLIGHT i WINTERHORDE, chwyta od razu i nie odpuszcza. Tak jak przygnębiający i ostry Fading Skylines, w którym słychać inspiracje wczesnym SERENITY IN MURDER. Może growl Mira nie jest jednym z najlepszych i w tej kwestii nie prezentuje wiele więcej niż to, co można było usłyszeć w KALAH, za to jej czysty głos to poezja, która świetnie nakreśla oniryczny klimat tego albumu, dodając przy tym delikatne promyki nadziei. Claudia Gigante zaśpiewała tutaj fantastycznie i zaprezentowała się jeszcze lepiej, niż w swojej macierzystej kapeli. Wystarczy posłuchać Surviving the Aftermath.</div>
<div style="text-align: justify;">Melodie są tutaj znakomite i należycie wyeksponowane, a progressive metal jest tutaj wykorzystywany w aranżacjach i wieloplanowości, bez zbędnego komplikowania muzyki. Melodie i refreny są tutaj bardzo ważne i to jest ten znakomity, włoski progressive metal bez snobizmu i elitarności. O Giulio De Gaetano niewiele wiadomo, ale jako gitarzysta sprawdza się tutaj bardzo dobrze. Riffy są techniczne, ale nie brakuje im melodii, sola chaotyczne i apokaliptyczne, ale jest w nich coś frapującego. Najlepiej prezentują się w kompozycjach wolniejszych i A Pale Yellow Sun to kolejny hit pełen nostalgii i klimatu, podanego w inteligentny sposób, tak jak to robi LOCH VOSTOK. Chased ewidentnie kojarzy się z ostatnimi dwoma albumiami Szwedów z Uppsali, szczególnie w sposobie, w jaki jest tutaj zarysowany delikatnie epicki, filmowy rozmach.</div>
<div style="text-align: justify;">Interstellar to prawie 11 minut gothic/doom w stylu klasycznego THE FORESHADOWING i bez wątpienia jest to ciekawsze i bardziej metalowe od tego, co Rzymianie zaprezentowali w zeszłym roku. Klimat jest autentyczny i odpowiednio budowany, niezbyt rockowy, ale i nie za ciężki, aby nie przytłoczyć. Pięknie to prowadzi Claudia Gigante i trudno wyobrazić sobie tutaj inną wokalistkę. Coś wspaniałego. Szkoda, że tę wspaniałą podróż i jej spójność burzy tylko poprawny Ember, gdzie równowaga nie została zachowana i agresja została źle ukierunkowana z mało wyrazistą melodią. Na plus znakomite łagodne partie i solo gitarowe, ale wydaje się to równie bez siły jak ostatnie nagrania SCAR SYMMETRY.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada nieznany mi P. Radu, ale stworzył on tutaj znakomity, selektywny i pastelowy sound, gdzie gitary nie są zbyt ostre, sekcja rytmiczna jest wyrazista, a wokalistka ma własny plan i można odnieść wrażenie, że zwraca się bezpośrednio do słuchacza. Gigante jest tutaj bezbłędna, tak jak reszta zespołu, który pracuje jak dobrze naoliwiona maszyna.</div>
Wspaniały debiut, pełen zadumy i skłaniający do przemyśleń, wykonany na niesłychanie wysokim poziomie.<br />
<br />
<br />
Ocena: 9.2/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla zespołu OBSIDIAN FALL za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Obsidian Fall - Elegy From a Dying World (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1317094500_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1317094500_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.The Invention of Hate 02:06    <br />
2.Smash the Sinergy 04:46    <br />
3.Fading Skylines 04:47    <br />
4.The Last Rain on Earth 05:15    <br />
5.Surviving the Aftermath 04:19    <br />
6.Ember 05:18    <br />
7.A Pale Yellow Sun 05:01    <br />
8.Chased 05:49    <br />
9.Interstellar 10:48    <br />
10.The Invention of Love 02:22 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mira (Claudia Gigante) - śpiew<br />
Promether (Giulio De Gaetano) - gitara, syntezatory, śpiew<br />
Nanse - bas<br />
Iskandar- perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O grupie nie wiadomo zbyt wiele poza tym, że założona została w 2023 roku w Bolonii i skład został szybko stworzony, a materiał na debiut został zarejestrowany w 2024 roku. Premiera planowana jest na 7 marca 2025 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OBSIDIAN FALL oferuje ciekawe, delikatniejsze spojrzenie na melodic death metal z rozbudowanymi aranżacjami, wieloplanowością i kontrastami progressive metalowej łagodności z melodic death metalową wściekłością i ostrzem. Jest w tym coś heroicznego i chłodnego, co czarowało na debiucie SERENITY IN MURDER, jednocześnie partie łagodniejsze są pełne melancholii, co przywodzi na myśl EVERGREY, w pewnym stopniu SUNBURST czy nawet THE FORESHADOWING.</div>
<div style="text-align: justify;">To muzyka pełna klimatu, rozmyślań nad staniem świata, gdzie słychać wściekłość i bezsilność, które są tutaj we wspaniały sposób połączone. Znakomity jest refleksyjny The Last Rain on Earth, cudowny, zamyślony Smash the Sinergy, rozpisany na dwa głosy, w którym jest coś z DIMLIGHT i WINTERHORDE, chwyta od razu i nie odpuszcza. Tak jak przygnębiający i ostry Fading Skylines, w którym słychać inspiracje wczesnym SERENITY IN MURDER. Może growl Mira nie jest jednym z najlepszych i w tej kwestii nie prezentuje wiele więcej niż to, co można było usłyszeć w KALAH, za to jej czysty głos to poezja, która świetnie nakreśla oniryczny klimat tego albumu, dodając przy tym delikatne promyki nadziei. Claudia Gigante zaśpiewała tutaj fantastycznie i zaprezentowała się jeszcze lepiej, niż w swojej macierzystej kapeli. Wystarczy posłuchać Surviving the Aftermath.</div>
<div style="text-align: justify;">Melodie są tutaj znakomite i należycie wyeksponowane, a progressive metal jest tutaj wykorzystywany w aranżacjach i wieloplanowości, bez zbędnego komplikowania muzyki. Melodie i refreny są tutaj bardzo ważne i to jest ten znakomity, włoski progressive metal bez snobizmu i elitarności. O Giulio De Gaetano niewiele wiadomo, ale jako gitarzysta sprawdza się tutaj bardzo dobrze. Riffy są techniczne, ale nie brakuje im melodii, sola chaotyczne i apokaliptyczne, ale jest w nich coś frapującego. Najlepiej prezentują się w kompozycjach wolniejszych i A Pale Yellow Sun to kolejny hit pełen nostalgii i klimatu, podanego w inteligentny sposób, tak jak to robi LOCH VOSTOK. Chased ewidentnie kojarzy się z ostatnimi dwoma albumiami Szwedów z Uppsali, szczególnie w sposobie, w jaki jest tutaj zarysowany delikatnie epicki, filmowy rozmach.</div>
<div style="text-align: justify;">Interstellar to prawie 11 minut gothic/doom w stylu klasycznego THE FORESHADOWING i bez wątpienia jest to ciekawsze i bardziej metalowe od tego, co Rzymianie zaprezentowali w zeszłym roku. Klimat jest autentyczny i odpowiednio budowany, niezbyt rockowy, ale i nie za ciężki, aby nie przytłoczyć. Pięknie to prowadzi Claudia Gigante i trudno wyobrazić sobie tutaj inną wokalistkę. Coś wspaniałego. Szkoda, że tę wspaniałą podróż i jej spójność burzy tylko poprawny Ember, gdzie równowaga nie została zachowana i agresja została źle ukierunkowana z mało wyrazistą melodią. Na plus znakomite łagodne partie i solo gitarowe, ale wydaje się to równie bez siły jak ostatnie nagrania SCAR SYMMETRY.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada nieznany mi P. Radu, ale stworzył on tutaj znakomity, selektywny i pastelowy sound, gdzie gitary nie są zbyt ostre, sekcja rytmiczna jest wyrazista, a wokalistka ma własny plan i można odnieść wrażenie, że zwraca się bezpośrednio do słuchacza. Gigante jest tutaj bezbłędna, tak jak reszta zespołu, który pracuje jak dobrze naoliwiona maszyna.</div>
Wspaniały debiut, pełen zadumy i skłaniający do przemyśleń, wykonany na niesłychanie wysokim poziomie.<br />
<br />
<br />
Ocena: 9.2/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla zespołu OBSIDIAN FALL za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Deathless Legacy]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4510</link>
			<pubDate>Wed, 05 Mar 2025 18:25:34 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4510</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Deathless Legacy - Damnatio Aeterna (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/0/0/1300118.jpg?4132" border="0" alt="[Obrazek: 1300118.jpg?4132]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Damnatio Aeterna 06:10          <br />
2. Miserere 05:21       <br />
3. Get on Your Knees 04:52         <br />
4. Communion 06:25          <br />
5. Indulgentia Plenaria 06:30          <br />
6. Oblivion 04:46          <br />
7. Spiritus Sanctus Diabolicus 04:48      <br />
8. Sanctified 04:59       <br />
9. Mother of God 04:41          <br />
10. Nightshade 04:44          <br />
11. Gehennae 06:32<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Steva Deathless (Eleonora Vaiana) - śpiew<br />
Stg. Bones - gitara<br />
Deadwood Nick - bas<br />
Frater Orion - perkusja<br />
Alex Van Eden - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DEATHLESS LEGACY założone zostało w 2006 roku jako cover band DEATH SS, w 2013 roku zmieniając nazwę i spróbować tworzyć własny repertuar. Zaczynali lekko debiutem Rise from the Grave w 2013 roku, z czasem rozwijając i dopracowując styl i dodając do tego więcej metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Wydaniem szóstego już albumu grupy podjęła się tradycyjnie wytwórnia Scarlet Records, z premierą wyznaczoną na 7 marca 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kompozycje utrzymane w wolniejszych tempach, z jasno zaznaczonymi melodiami i przebojowymi, ale nie płytkimi refrenami, z wyrazistymi planami klawiszowymi Alex Van Eden. Kontynuowany jest tutaj kierunek obrany na Mater Larvarum z 2022 roku, ale z większą dawką mroku i znakomitymi chórami, co słychać już w rozpoczynającym album Damnatio Aeterna, udanym i chwytliwym, ze wspaniałym, teatralnym głosem Eleonora Vaiana, która z płyty na płytę śpiewa z większym przekonaniem i charyzmą. HARTLIGHT inspiruje się nimi mniej lub bardziej w niektórych kompozycjach, szczególnie tych wolniejszych, gdzie ważna jest melodia, chociaż DEATHLESS LEGACY nie jest tak zaawansowane technicznie.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście sola i ozdobniki gitarowe jak i klawiszowe są obecne, ale są one bardzo skromne i służą raczej za przedłużenie motywu głównego. Wspaniały jest Miserere, w którym mrok TRISTANIA, filmowy rozmach EPICA łączą się z WITHIN TEMPTATION z płynącą melodią gitarową, tworzącą oniryczny klimat, dobrze to połączenie też wychodzi w Spiritus Sanctus Diabolicus. Świetny jest sceniczny Get On Your Kness z jazzowo-bluesową nutą, a sześciominutowy Communion w ogóle się nie dłuży dzięki hipnotyzującemu refrenowi i konsekwetnie wygrywanej melodii. Wspaniałe w tej kompozycji są dalsze plany, tak jak w rozpędzonym, mrocznym i rewelacyjnym Oblivion, w którym można doszukać się inspiracji CRADLE OF FILTH. Bardzo elegancko wyszła romantyczna ballada Sanctified i nie bez powodu została wybrana na utwór pilotażowy tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Zamaszysty Nightshade z echami WITHIN TEMPTATION czy wczesnego LACUNA COIL jest bardzo dobre, tak jak energiczne Mother of God. Wątpliwości na tym LP budzą jedynie Indulgentia Plenaria i Gehennae, które za bardzo próbują iść w klimaty POWERWOLF i APOSTOLICA, przesadzają z mrokiem, który próbuje zastąpić melodię i przykryć przeciętne refreny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Może gitara mogłaby brzmieć ostrzej i mocniej, ale nie taki był cel tego albumu. W centrum uwagi jest tutaj Steva, która jest w znakomitej dyspozycji wokalnej, orkiestracje oraz plany klawiszowe, które zostały wplecione wzorowo. Simone Mularoni zwyczajnie się nie myli.</div>
<div style="text-align: justify;">DEATHLESS LEGACY kontynuuje swoją zwycięską formułę i udowadnia po raz kolejny, że jest grupą, którą warto znać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Deathless Legacy - Damnatio Aeterna (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/0/0/1300118.jpg?4132" border="0" alt="[Obrazek: 1300118.jpg?4132]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Damnatio Aeterna 06:10          <br />
2. Miserere 05:21       <br />
3. Get on Your Knees 04:52         <br />
4. Communion 06:25          <br />
5. Indulgentia Plenaria 06:30          <br />
6. Oblivion 04:46          <br />
7. Spiritus Sanctus Diabolicus 04:48      <br />
8. Sanctified 04:59       <br />
9. Mother of God 04:41          <br />
10. Nightshade 04:44          <br />
11. Gehennae 06:32<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Steva Deathless (Eleonora Vaiana) - śpiew<br />
Stg. Bones - gitara<br />
Deadwood Nick - bas<br />
Frater Orion - perkusja<br />
Alex Van Eden - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DEATHLESS LEGACY założone zostało w 2006 roku jako cover band DEATH SS, w 2013 roku zmieniając nazwę i spróbować tworzyć własny repertuar. Zaczynali lekko debiutem Rise from the Grave w 2013 roku, z czasem rozwijając i dopracowując styl i dodając do tego więcej metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Wydaniem szóstego już albumu grupy podjęła się tradycyjnie wytwórnia Scarlet Records, z premierą wyznaczoną na 7 marca 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kompozycje utrzymane w wolniejszych tempach, z jasno zaznaczonymi melodiami i przebojowymi, ale nie płytkimi refrenami, z wyrazistymi planami klawiszowymi Alex Van Eden. Kontynuowany jest tutaj kierunek obrany na Mater Larvarum z 2022 roku, ale z większą dawką mroku i znakomitymi chórami, co słychać już w rozpoczynającym album Damnatio Aeterna, udanym i chwytliwym, ze wspaniałym, teatralnym głosem Eleonora Vaiana, która z płyty na płytę śpiewa z większym przekonaniem i charyzmą. HARTLIGHT inspiruje się nimi mniej lub bardziej w niektórych kompozycjach, szczególnie tych wolniejszych, gdzie ważna jest melodia, chociaż DEATHLESS LEGACY nie jest tak zaawansowane technicznie.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście sola i ozdobniki gitarowe jak i klawiszowe są obecne, ale są one bardzo skromne i służą raczej za przedłużenie motywu głównego. Wspaniały jest Miserere, w którym mrok TRISTANIA, filmowy rozmach EPICA łączą się z WITHIN TEMPTATION z płynącą melodią gitarową, tworzącą oniryczny klimat, dobrze to połączenie też wychodzi w Spiritus Sanctus Diabolicus. Świetny jest sceniczny Get On Your Kness z jazzowo-bluesową nutą, a sześciominutowy Communion w ogóle się nie dłuży dzięki hipnotyzującemu refrenowi i konsekwetnie wygrywanej melodii. Wspaniałe w tej kompozycji są dalsze plany, tak jak w rozpędzonym, mrocznym i rewelacyjnym Oblivion, w którym można doszukać się inspiracji CRADLE OF FILTH. Bardzo elegancko wyszła romantyczna ballada Sanctified i nie bez powodu została wybrana na utwór pilotażowy tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Zamaszysty Nightshade z echami WITHIN TEMPTATION czy wczesnego LACUNA COIL jest bardzo dobre, tak jak energiczne Mother of God. Wątpliwości na tym LP budzą jedynie Indulgentia Plenaria i Gehennae, które za bardzo próbują iść w klimaty POWERWOLF i APOSTOLICA, przesadzają z mrokiem, który próbuje zastąpić melodię i przykryć przeciętne refreny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Może gitara mogłaby brzmieć ostrzej i mocniej, ale nie taki był cel tego albumu. W centrum uwagi jest tutaj Steva, która jest w znakomitej dyspozycji wokalnej, orkiestracje oraz plany klawiszowe, które zostały wplecione wzorowo. Simone Mularoni zwyczajnie się nie myli.</div>
<div style="text-align: justify;">DEATHLESS LEGACY kontynuuje swoją zwycięską formułę i udowadnia po raz kolejny, że jest grupą, którą warto znać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Daemon Lost]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4501</link>
			<pubDate>Fri, 07 Feb 2025 23:52:01 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4501</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Daemon Lost - When Violence Is Your Guide (201</span><span style="font-weight: bold;">5)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/5/0/1/3/501311.jpg?0022" border="0" alt="[Obrazek: 501311.jpg?0022]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Symphony of Choice 01:40     <br />
2. Deviate from Obsession 04:33      <br />
3. Thanatos 05:24      <br />
4. Beyond Torture 05:49       <br />
5. Persistance of Thought 02:41      <br />
6. Shadows of Reality 04:33      <br />
7. Consequence 06:12      <br />
8. When Violence Is Your Guide 06:19      <br />
9. Your Sacrifice 04:31     <br />
10. The Final Struggle 05:55       <br />
11. Eager 07:39<br />
<br />
Rok wydania: 2015<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Ludmila Disa - śpiew<br />
Marto Boianelli - gitara<br />
Leandro Arteaga - bas<br />
Ezequiel Remus - perkusja<br />
Damián Fiorentini - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DAEMON LOST założone zostało w Buenos Aires w 2008 roku, działając bez większych sukcesów na lokalnej scenie i w końcu wydając 30 marca 2015 roku nakładem własnym debiutancki album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Inspiracje AGHONYA, NIGHTWISH czy EPICA są tutaj wyczuwalne, szczególnie w pełnych rozmachu orkiestracjach, które mają tutaj swój osobny plan, chociaż tutaj klimat jest chłodniejszy i bardziej nieprzystępny. Ludmila Disa dysponuje ciekawym głosem, który bez problemu przebija się przez pancerne gitary i głośno grzmiącą sekcję rytmiczną, gdzie talerze wściekle syczą. To głos spokojny, kojący, wysoki, ale bez egzaltowanych, przerysowanych sopranów. Thanatos to ciekawy przykład łączenia kontrastów delikatnego i romantycznego NIGHTWISH z wczesnych albumów z surowym klimatem TRISTANIA i EPICA w drugiej połowie.</div>
<div style="text-align: justify;">Zaczyna się to ładnie i elegancko, Deviate from Obsession, który rozpoczyna trans i rozpościera oniryczny klimat tego LP. Znakomicie zagrany został Beyond Torture, który wykorzystuje po mistrzowsku motyw ancient, dzięki któremu jest jeszcze więcej przestrzeni. Wspaniale nakreślana jest tutaj nostalgia, z której bezlitośnie wybudza ostra jak brzytwa gitara. Chociaż to symphonic power metal, to czerpią tutaj również z innych gatunków, jak doom/death, czy to w melorecytacjach, czy w ciepłym Persistance of Thought ze znakomitym popisem gitarowym Marto Boianelli, który gra tutaj bardzo dobrze, technicznie i wygrywane przez niego melodie nie zawsze są tak oczywiste. Wspaniały jest gotycki Shadows of Reality z bogatymi aranżacjami klawiszowymi Damián Fiorentin, którego rola jest tutaj nieodzowna w tworzeniu klimatu, tak jak bezlitosnej sekcji rytmicznej. Consequence to przykład idealnej współpracy i synchronizacji, w graniu muzyki chłodnej i surowej, zaprezentowanej w sposób niebanalny, ale przejrzysty i wyrazisty. To LP niezwykle spójny, mimo że inspiracje są różne i chwilami niemal death metalowy Consequence idealnie wpisuje się w tę wizję odległego snu. To jest frapujące i interesujące, jak skromnymi środkami ten zespół operuje, a jednocześnie tworzy tak bogato zaaranżowane kompozycje jak niepokojący, tytułowy When Violence Is Your Guide i może tylko dobry My Sacrifice delikatnie na tym albumie odstaje. Zbyt skromnie, chociaż chwila wytchnienia jak najbardziej wskazana, bo miażdżą bezlitośnie ciężarem, apokaliptycznym klimatem i duetami w The Final Struggl, których niepowstydziłoby się ETERNAL TEARS OF SORROW. </div>
<div style="text-align: justify;">Najdłuższy Eager nie jest już tak duszny, jak kompozycje wcześniejsze, jest bardziej podniosły i spokojny, może nawet w pewnym stopniu delikatnie romantyczny jak wczesne płyty EPICA i NIGHTWISH. Bardzo ładne zakończenie bardzo spójnego albumu, który próbuje tworzyć historię.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest duszne, szczególnie w sekcji rytmicznej, przytłaczające w gitarze i to raczej przypomina realizację z początków gatunku symphonic metalu, jak TRISTANIA czy może nawet w pewnym stopniu doom/death. Bardzo dopasowane do tego, co zespół chciał tu zaprezentować i nie ma co się dziwić, że takie rozwiązania w tym gatunku są raczej rzadkością.</div>
<div style="text-align: justify;">Okładka bardzo trafna i można odnieść wrażenie duszności, ale ten oniryczny klimat nadaje tylko uroku temu LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, grupa nie zyskała swoim debiutem zbyt wielkiej popularności. Były zmiany w składzie, lokalne koncerty, ale od 2018 roku zespół nie przejawia żadnej aktywności.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostaje liczyć, że może jeszcze kiedyś powrócą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Daemon Lost - When Violence Is Your Guide (201</span><span style="font-weight: bold;">5)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/5/0/1/3/501311.jpg?0022" border="0" alt="[Obrazek: 501311.jpg?0022]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Symphony of Choice 01:40     <br />
2. Deviate from Obsession 04:33      <br />
3. Thanatos 05:24      <br />
4. Beyond Torture 05:49       <br />
5. Persistance of Thought 02:41      <br />
6. Shadows of Reality 04:33      <br />
7. Consequence 06:12      <br />
8. When Violence Is Your Guide 06:19      <br />
9. Your Sacrifice 04:31     <br />
10. The Final Struggle 05:55       <br />
11. Eager 07:39<br />
<br />
Rok wydania: 2015<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Ludmila Disa - śpiew<br />
Marto Boianelli - gitara<br />
Leandro Arteaga - bas<br />
Ezequiel Remus - perkusja<br />
Damián Fiorentini - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DAEMON LOST założone zostało w Buenos Aires w 2008 roku, działając bez większych sukcesów na lokalnej scenie i w końcu wydając 30 marca 2015 roku nakładem własnym debiutancki album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Inspiracje AGHONYA, NIGHTWISH czy EPICA są tutaj wyczuwalne, szczególnie w pełnych rozmachu orkiestracjach, które mają tutaj swój osobny plan, chociaż tutaj klimat jest chłodniejszy i bardziej nieprzystępny. Ludmila Disa dysponuje ciekawym głosem, który bez problemu przebija się przez pancerne gitary i głośno grzmiącą sekcję rytmiczną, gdzie talerze wściekle syczą. To głos spokojny, kojący, wysoki, ale bez egzaltowanych, przerysowanych sopranów. Thanatos to ciekawy przykład łączenia kontrastów delikatnego i romantycznego NIGHTWISH z wczesnych albumów z surowym klimatem TRISTANIA i EPICA w drugiej połowie.</div>
<div style="text-align: justify;">Zaczyna się to ładnie i elegancko, Deviate from Obsession, który rozpoczyna trans i rozpościera oniryczny klimat tego LP. Znakomicie zagrany został Beyond Torture, który wykorzystuje po mistrzowsku motyw ancient, dzięki któremu jest jeszcze więcej przestrzeni. Wspaniale nakreślana jest tutaj nostalgia, z której bezlitośnie wybudza ostra jak brzytwa gitara. Chociaż to symphonic power metal, to czerpią tutaj również z innych gatunków, jak doom/death, czy to w melorecytacjach, czy w ciepłym Persistance of Thought ze znakomitym popisem gitarowym Marto Boianelli, który gra tutaj bardzo dobrze, technicznie i wygrywane przez niego melodie nie zawsze są tak oczywiste. Wspaniały jest gotycki Shadows of Reality z bogatymi aranżacjami klawiszowymi Damián Fiorentin, którego rola jest tutaj nieodzowna w tworzeniu klimatu, tak jak bezlitosnej sekcji rytmicznej. Consequence to przykład idealnej współpracy i synchronizacji, w graniu muzyki chłodnej i surowej, zaprezentowanej w sposób niebanalny, ale przejrzysty i wyrazisty. To LP niezwykle spójny, mimo że inspiracje są różne i chwilami niemal death metalowy Consequence idealnie wpisuje się w tę wizję odległego snu. To jest frapujące i interesujące, jak skromnymi środkami ten zespół operuje, a jednocześnie tworzy tak bogato zaaranżowane kompozycje jak niepokojący, tytułowy When Violence Is Your Guide i może tylko dobry My Sacrifice delikatnie na tym albumie odstaje. Zbyt skromnie, chociaż chwila wytchnienia jak najbardziej wskazana, bo miażdżą bezlitośnie ciężarem, apokaliptycznym klimatem i duetami w The Final Struggl, których niepowstydziłoby się ETERNAL TEARS OF SORROW. </div>
<div style="text-align: justify;">Najdłuższy Eager nie jest już tak duszny, jak kompozycje wcześniejsze, jest bardziej podniosły i spokojny, może nawet w pewnym stopniu delikatnie romantyczny jak wczesne płyty EPICA i NIGHTWISH. Bardzo ładne zakończenie bardzo spójnego albumu, który próbuje tworzyć historię.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest duszne, szczególnie w sekcji rytmicznej, przytłaczające w gitarze i to raczej przypomina realizację z początków gatunku symphonic metalu, jak TRISTANIA czy może nawet w pewnym stopniu doom/death. Bardzo dopasowane do tego, co zespół chciał tu zaprezentować i nie ma co się dziwić, że takie rozwiązania w tym gatunku są raczej rzadkością.</div>
<div style="text-align: justify;">Okładka bardzo trafna i można odnieść wrażenie duszności, ale ten oniryczny klimat nadaje tylko uroku temu LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, grupa nie zyskała swoim debiutem zbyt wielkiej popularności. Były zmiany w składzie, lokalne koncerty, ale od 2018 roku zespół nie przejawia żadnej aktywności.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostaje liczyć, że może jeszcze kiedyś powrócą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jinjer]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4500</link>
			<pubDate>Thu, 06 Feb 2025 23:40:38 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4500</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Jinjer - Duel (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://mystic.pl/hpeciai/fd2163c5029d4ac169ca016d012591d1/pol_pl_Jinjer-Duel-77562_1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: pol_pl_Jinjer-Duel-77562_1.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tantrum<br />
2. Hedonist<br />
3. Rogue<br />
4. Tumbleweed<br />
5. Green Serpent<br />
6. Kafka<br />
7. Dark Bile<br />
8. Fast Draw<br />
9. Someone's Daughter<br />
10. A Tongue So Sly<br />
11. Duél<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death/Modern Metal<br />
Kraj: Ukraina<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tatiana Shmayluk – śpiew        <br />
Roman Ibramkhalilov – gitara              <br />
Eugene Abdukhanov – bas                    <br />
Vlad Ulasevich – perkusja <br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">JINJER istnieje od 2009 roku i Duel, który zostanie wydany przez Napalm Records 7 lutego 2025 roku, będzie ich piątym albumem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na poprzednich LP, JINJER grał różne rzeczy, z pogranicza rocka i metalu, muzyki eksperymentalnej, ale trudnej do jednoznacznego określenia jej metalem. Duel to zmiany, muzyka jest cięższa, bardziej gitarowa, chwilami bezsensownie brutalna, jak w otwierającym Tantrum, który nie prezentuje sobą nic ciekawego w ramach melodic death metalu. Znacznie ciekawsze są partie wolniejsze, łagodniejsze, gdzie bardziej koncentrują się na melodii i klimacie, gdzie Tatiana Shmayluk nie ryczy, tylko śpiewa, jak w opartym na progressive metalowym fundamencie, znakomitym Hedonist. Tutaj ciężar jest idealnie wyważony i ostra jak brzytwa gitara i sekcja rytmiczna, uderzająca z mocą ciężkiego karabinu maszynowego pięknie komponują się z łagodną melodią i ciepłym śpiewem Tatiany Shmayluk. Partie ostrzejsze są tutaj wplecione z głową i to jedna z najlepszych kompozycji tego LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Po części szkoda, że tak mało pomysłowe i brutalne kompozycje jak Rogue są przeplatane bardzo udanymi, bawiącymi się kontrastami kompozycjami jak Tumbleweed czy Green Serpent. Takie brutalniejsze rzeczy, jak Fast Draw grało lepiej nie tylko ARCH ENEMY, ale i ACOSTRICHON... Grubo ponad 30 lat temu. Nie wątpię, że są tacy, na których te same "ciężkie" riffy robią wrażenie, ale dziś ludzie szukają przede wszystkim melodii, niekoniecznie odrzutów z zaginionego w akcji GRIMFIST. Mają talent, bo ładnie grają w Kafka, Dark Bile i progressive metalowym  Someone's Daughter i jakoś udaje im się odnaleźć równowagę pomiędzy rąbanką a melodią. A Tongue So Sly i tytułowy Duel są dobre, ale nie wyróżniają się niczym szczególnym i zaczyna się wkradać tutaj doza kompozycyjnej monotonii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Lubię produkcje wykonane przez Maxa Mortona, bo to często dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach albumy o brzmieniu światowej klasy i tak też jest tutaj w kwestii gitar i metalicznego basu. Tylko bębny wyszły głucho, bo talerze jak zwykle u niego są bardzo dobre.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy, choć niepotrzebnie brutalny album, chociaż złość i frustracja tutaj zawarte są w pełni uzasadnione. Osobiście bardziej preferuję innowacyjność takich grup, jak TELMA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Jinjer - Duel (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://mystic.pl/hpeciai/fd2163c5029d4ac169ca016d012591d1/pol_pl_Jinjer-Duel-77562_1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: pol_pl_Jinjer-Duel-77562_1.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tantrum<br />
2. Hedonist<br />
3. Rogue<br />
4. Tumbleweed<br />
5. Green Serpent<br />
6. Kafka<br />
7. Dark Bile<br />
8. Fast Draw<br />
9. Someone's Daughter<br />
10. A Tongue So Sly<br />
11. Duél<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death/Modern Metal<br />
Kraj: Ukraina<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tatiana Shmayluk – śpiew        <br />
Roman Ibramkhalilov – gitara              <br />
Eugene Abdukhanov – bas                    <br />
Vlad Ulasevich – perkusja <br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">JINJER istnieje od 2009 roku i Duel, który zostanie wydany przez Napalm Records 7 lutego 2025 roku, będzie ich piątym albumem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na poprzednich LP, JINJER grał różne rzeczy, z pogranicza rocka i metalu, muzyki eksperymentalnej, ale trudnej do jednoznacznego określenia jej metalem. Duel to zmiany, muzyka jest cięższa, bardziej gitarowa, chwilami bezsensownie brutalna, jak w otwierającym Tantrum, który nie prezentuje sobą nic ciekawego w ramach melodic death metalu. Znacznie ciekawsze są partie wolniejsze, łagodniejsze, gdzie bardziej koncentrują się na melodii i klimacie, gdzie Tatiana Shmayluk nie ryczy, tylko śpiewa, jak w opartym na progressive metalowym fundamencie, znakomitym Hedonist. Tutaj ciężar jest idealnie wyważony i ostra jak brzytwa gitara i sekcja rytmiczna, uderzająca z mocą ciężkiego karabinu maszynowego pięknie komponują się z łagodną melodią i ciepłym śpiewem Tatiany Shmayluk. Partie ostrzejsze są tutaj wplecione z głową i to jedna z najlepszych kompozycji tego LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Po części szkoda, że tak mało pomysłowe i brutalne kompozycje jak Rogue są przeplatane bardzo udanymi, bawiącymi się kontrastami kompozycjami jak Tumbleweed czy Green Serpent. Takie brutalniejsze rzeczy, jak Fast Draw grało lepiej nie tylko ARCH ENEMY, ale i ACOSTRICHON... Grubo ponad 30 lat temu. Nie wątpię, że są tacy, na których te same "ciężkie" riffy robią wrażenie, ale dziś ludzie szukają przede wszystkim melodii, niekoniecznie odrzutów z zaginionego w akcji GRIMFIST. Mają talent, bo ładnie grają w Kafka, Dark Bile i progressive metalowym  Someone's Daughter i jakoś udaje im się odnaleźć równowagę pomiędzy rąbanką a melodią. A Tongue So Sly i tytułowy Duel są dobre, ale nie wyróżniają się niczym szczególnym i zaczyna się wkradać tutaj doza kompozycyjnej monotonii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Lubię produkcje wykonane przez Maxa Mortona, bo to często dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach albumy o brzmieniu światowej klasy i tak też jest tutaj w kwestii gitar i metalicznego basu. Tylko bębny wyszły głucho, bo talerze jak zwykle u niego są bardzo dobre.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy, choć niepotrzebnie brutalny album, chociaż złość i frustracja tutaj zawarte są w pełni uzasadnione. Osobiście bardziej preferuję innowacyjność takich grup, jak TELMA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Risen Crow]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4492</link>
			<pubDate>Thu, 30 Jan 2025 00:24:03 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4492</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Risen Crow - Requiem for a Damned Love (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://rockshots.eu/cdn/shop/files/RIsen_Crow_Requiem_for_a_Damned_Love_small_a02959da-1bc8-45d0-89fe-2cf3854d69d6.jpg?v=1732746900&amp;width=2048" border="0" alt="[Obrazek: RIsen_Crow_Requiem_for_a_Damned_Love_sma...width=2048]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Never Surrender<br />
2. Black Widow<br />
3. Funeral Jack<br />
4. Risen Crow<br />
5. Revelation<br />
6. Dark In My Life<br />
7. Believe In Me<br />
8. Black Rose<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Antonella Della Monica - śpiew<br />
Claudio Vattone - śpiew<br />
Giuseppe Longo - gitara<br />
Francesco Menale - gitara<br />
Flavio Cicchetti - bas<br />
Filippo Martini - perkusja<br />
Alessandro Bernabei - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w Rzymie w 2020 roku, w którego skład wchodzą byli gitarzyści włoskiego WINDROW, gitarzysta death metalowej grupy LAST PROTOTYPE i wokalista Claudio Vattone, którego występ został uwieczniony na debiucie przeciętnego EDENSLAVE. Reszta to debiutanci i pierwszy ich album będzie można usłyszeć 28 lutego 2025 roku nakładem włoskiej wytwórni Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest album długi, zawiera 8 kompozycji i trwa zaledwie 40 minut, prezentując typowy dla Włoch power metal przełomu wieków, wzbogacony o inspiracje KAMELOT i DYING PHOENIX. TEMPERANCE jest tutaj niewiele, chociaż jego echa słychać w znakomitym Risen Crow, chociaż zdecydowanie większą uwagę przywiązuje się tutaj do aranżacji i planów klawiszowych bez elementów modern, a sola gitarowe są energiczne, melodyjne i przy tym techniczne. Grają rewelacyjnie w niemal każdej kompozycji i prezentują tutaj sobą znakomitą, włoską szkołę gry. Sekcja rytmiczna jest wyśmienita i grają z dużym wyczuciem i mocą. Świetnie łączą symphonic power z ostrymi riffami i słychać, że grają tutaj utalentowani muzycy. Antonella Della Monica to debiutantka i jest ona bezbłędna, charyzmatyczna i z ostrym głosem, który bez problemu przebija się przez ścianę gitar i bogate plany symfoniczne z niszczącym falsetem. Claudio Vattone jest kapitalny i świetnie uzupełnia się tutaj z wokalistką, którego głos jest bardzo przyjemny. </div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobrze zaczynają w wysoko energetycznym Never Surrender z echami KAMELOT w tle i poziom nie spada ani w typowo włoskim Black Widow, ani w wolniejszym, mroczniejszym Funeral Jack pełnym gracji SECRET SPHERE. Najlepszy jednak jest bezapelacyjnie Risen Crow. Esencja Italii, wspaniały refren i klimat malowany delikatnie progressive. To samo jest w bardzo dobrym Revelation, podniosłym i refleksyjnym Dark in my Life, a Believe in Me od pierwszych sekund czaruje orkiestracjami i znakomicie wykonanymi chórami. Wspaniale budują tutaj klimat i słychać, jak ważne w tym zespole są duety wokalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Najgorszy na tym albumie jest Black Rose, bardzo miałka i płaska ballada, z oklepanymi do bólu aranżacjami i z bardzo ograniczoną ilością gitar, które są ogromnym atutem grupy. Tutaj gitarzyści nie mają zbyt wielkiego pola do popisu, a kiedy dochodzą do głosy, to prezentują ozdobniki bardzo zachowawcze i poniżej poziomu, jaki prezentowali wcześniej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">O brzmienie zadbali Kate Nord oraz Francesco Mattei i stworzyli sound znakomity, czytelny i soczysty w perkusji z niezbyt ostrymi, ale wyrazistymi gitarami i osobnym planem dla wokalistów. Świetnie się tego słucha i to typowa, włoska robota.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetny, klasyczny debiut włoski prosto z Rzymu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Risen Crow - Requiem for a Damned Love (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://rockshots.eu/cdn/shop/files/RIsen_Crow_Requiem_for_a_Damned_Love_small_a02959da-1bc8-45d0-89fe-2cf3854d69d6.jpg?v=1732746900&amp;width=2048" border="0" alt="[Obrazek: RIsen_Crow_Requiem_for_a_Damned_Love_sma...width=2048]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Never Surrender<br />
2. Black Widow<br />
3. Funeral Jack<br />
4. Risen Crow<br />
5. Revelation<br />
6. Dark In My Life<br />
7. Believe In Me<br />
8. Black Rose<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Antonella Della Monica - śpiew<br />
Claudio Vattone - śpiew<br />
Giuseppe Longo - gitara<br />
Francesco Menale - gitara<br />
Flavio Cicchetti - bas<br />
Filippo Martini - perkusja<br />
Alessandro Bernabei - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w Rzymie w 2020 roku, w którego skład wchodzą byli gitarzyści włoskiego WINDROW, gitarzysta death metalowej grupy LAST PROTOTYPE i wokalista Claudio Vattone, którego występ został uwieczniony na debiucie przeciętnego EDENSLAVE. Reszta to debiutanci i pierwszy ich album będzie można usłyszeć 28 lutego 2025 roku nakładem włoskiej wytwórni Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest album długi, zawiera 8 kompozycji i trwa zaledwie 40 minut, prezentując typowy dla Włoch power metal przełomu wieków, wzbogacony o inspiracje KAMELOT i DYING PHOENIX. TEMPERANCE jest tutaj niewiele, chociaż jego echa słychać w znakomitym Risen Crow, chociaż zdecydowanie większą uwagę przywiązuje się tutaj do aranżacji i planów klawiszowych bez elementów modern, a sola gitarowe są energiczne, melodyjne i przy tym techniczne. Grają rewelacyjnie w niemal każdej kompozycji i prezentują tutaj sobą znakomitą, włoską szkołę gry. Sekcja rytmiczna jest wyśmienita i grają z dużym wyczuciem i mocą. Świetnie łączą symphonic power z ostrymi riffami i słychać, że grają tutaj utalentowani muzycy. Antonella Della Monica to debiutantka i jest ona bezbłędna, charyzmatyczna i z ostrym głosem, który bez problemu przebija się przez ścianę gitar i bogate plany symfoniczne z niszczącym falsetem. Claudio Vattone jest kapitalny i świetnie uzupełnia się tutaj z wokalistką, którego głos jest bardzo przyjemny. </div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobrze zaczynają w wysoko energetycznym Never Surrender z echami KAMELOT w tle i poziom nie spada ani w typowo włoskim Black Widow, ani w wolniejszym, mroczniejszym Funeral Jack pełnym gracji SECRET SPHERE. Najlepszy jednak jest bezapelacyjnie Risen Crow. Esencja Italii, wspaniały refren i klimat malowany delikatnie progressive. To samo jest w bardzo dobrym Revelation, podniosłym i refleksyjnym Dark in my Life, a Believe in Me od pierwszych sekund czaruje orkiestracjami i znakomicie wykonanymi chórami. Wspaniale budują tutaj klimat i słychać, jak ważne w tym zespole są duety wokalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Najgorszy na tym albumie jest Black Rose, bardzo miałka i płaska ballada, z oklepanymi do bólu aranżacjami i z bardzo ograniczoną ilością gitar, które są ogromnym atutem grupy. Tutaj gitarzyści nie mają zbyt wielkiego pola do popisu, a kiedy dochodzą do głosy, to prezentują ozdobniki bardzo zachowawcze i poniżej poziomu, jaki prezentowali wcześniej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">O brzmienie zadbali Kate Nord oraz Francesco Mattei i stworzyli sound znakomity, czytelny i soczysty w perkusji z niezbyt ostrymi, ale wyrazistymi gitarami i osobnym planem dla wokalistów. Świetnie się tego słucha i to typowa, włoska robota.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetny, klasyczny debiut włoski prosto z Rzymu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Talia Hoit]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4477</link>
			<pubDate>Mon, 09 Dec 2024 22:48:09 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4477</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Talia Hoit - Oceans (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/2/1292694.jpeg?5936" border="0" alt="[Obrazek: 1292694.jpeg?5936]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Castaway 03:46      <br />
2. Unanchored 04:23      <br />
3. Ocean 04:25       <br />
4. Beautiful 04:01      <br />
5. Stolen 05:28      <br />
6. Abyss 04:39      <br />
7. Vastdeep 03:50      <br />
8. Island of Hope 05:28       <br />
9. Infinity 04:37      <br />
10. Significance 04:13<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: USA/Austria<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Talia Hoit - śpiew<br />
Mat Plekhanov - gitara<br />
Max Stoner - gitara, bas<br />
Roland Navratil - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Talia Hoit, znana z długo milczącego BEYOND FORGIVNESS, powraca na scenę z solowym albumem, na którym zagrali doświadczeni muzycy, którzy są tutaj na zasadach sesyjnych.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut został wydany nakładem własnym z pomocą hanowerskiego SAOL 24 listopada 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dziesięć spójnych kompozycji, w większości zagranych w wolniejszych tempach, gdzie Talia Hoit jest w centrum, a muzyka to przekrój twórczości NIGHTWISH lat 2002-2007, EDENBRIDGE oraz VISIONS OF ATLANTIS w całej otoczce delikatności. Ładnie to wszystko zostało zagrane i może oryginalności zbyt wiele tutaj nie ma, ale jest solidna ekspozycja melodii, solidnych refrenów bez irytującej, siłowej przebojowości, gdzie orkiestracje w przeciwieństwie do gitar są potężne.</div>
<div style="text-align: justify;">Mat Plekhanov gra tutaj proste, ale bardzo melodyjne sola, dopasowując się do prezentowanego tutaj materiału. Gra Roland Navratil również nie budzi zastrzeżeń, gra z wyczuciem i słychać doświadczenie, wynikające z lat w EDENBRIDGE oraz LEAVES' EYES, którego echa delikatnie pobrzmiewają w Significance oraz Abyss, ozdobionym eleganckimi klawiszami i onirycznymi aranżacjami. Najszybszy Vastdeep to definicja VISIONS OF ATLANTIS i NIGHTWISH, zagrany szybko, lekko i pastelowo, z dramatycznymi orkiestracjami i bez wątpienia są one plusem tego LP. Zostały zrealizowane bardzo dobrze i nie można powiedzieć o nich złego słowa. Talia Hoit śpiewa delikatnie i poetycko, czasami uderzając w wyższe tony, ale brzmi to bardzo naturalnie i ciepło. Przyjemny głos i można powiedzieć, że mimo długiej nieobecności, zaśpiewała bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje trzymają równy poziom, chociaż końcówka albumu jest słabsza od początku i nie ma tak chwytliwych i przebojowych refrenów jak w Castaway, Unanchored czy Oceans. Bardzo ładnie wyszedł delikatny, balladowy Stolen i jest to znacznie ciekawsze od tego, co zaprezentowali w bezbarwnych Island of Hope i Significance, które niczym się nie wyróżniają. Udany jest za to Infinity, łagodny i oniryczny z dobrym solem Mata Plekhanova.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie zrealizował Frank Pitters i wykorzystał tutaj swoje doświadczenie z VISIONS OF ATLANTIS, brzmienie łagodne i melodic metalowe w gitarach, z łagodną, ale klarowną perkusją i pulsującym basem.</div>
<div style="text-align: justify;">Niezobowiązujący symphonic melodic metal, dobrze zagrany i zaśpiewany, który nie sili się niepotrzebnie na oryginalność, bo i słychać, że nie taki był cel, tylko koncentruje się na ekspozycji swojego najmocniejszego atutu - Talia Hoit.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla MDPR za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Talia Hoit - Oceans (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/2/1292694.jpeg?5936" border="0" alt="[Obrazek: 1292694.jpeg?5936]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Castaway 03:46      <br />
2. Unanchored 04:23      <br />
3. Ocean 04:25       <br />
4. Beautiful 04:01      <br />
5. Stolen 05:28      <br />
6. Abyss 04:39      <br />
7. Vastdeep 03:50      <br />
8. Island of Hope 05:28       <br />
9. Infinity 04:37      <br />
10. Significance 04:13<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: USA/Austria<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Talia Hoit - śpiew<br />
Mat Plekhanov - gitara<br />
Max Stoner - gitara, bas<br />
Roland Navratil - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Talia Hoit, znana z długo milczącego BEYOND FORGIVNESS, powraca na scenę z solowym albumem, na którym zagrali doświadczeni muzycy, którzy są tutaj na zasadach sesyjnych.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut został wydany nakładem własnym z pomocą hanowerskiego SAOL 24 listopada 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dziesięć spójnych kompozycji, w większości zagranych w wolniejszych tempach, gdzie Talia Hoit jest w centrum, a muzyka to przekrój twórczości NIGHTWISH lat 2002-2007, EDENBRIDGE oraz VISIONS OF ATLANTIS w całej otoczce delikatności. Ładnie to wszystko zostało zagrane i może oryginalności zbyt wiele tutaj nie ma, ale jest solidna ekspozycja melodii, solidnych refrenów bez irytującej, siłowej przebojowości, gdzie orkiestracje w przeciwieństwie do gitar są potężne.</div>
<div style="text-align: justify;">Mat Plekhanov gra tutaj proste, ale bardzo melodyjne sola, dopasowując się do prezentowanego tutaj materiału. Gra Roland Navratil również nie budzi zastrzeżeń, gra z wyczuciem i słychać doświadczenie, wynikające z lat w EDENBRIDGE oraz LEAVES' EYES, którego echa delikatnie pobrzmiewają w Significance oraz Abyss, ozdobionym eleganckimi klawiszami i onirycznymi aranżacjami. Najszybszy Vastdeep to definicja VISIONS OF ATLANTIS i NIGHTWISH, zagrany szybko, lekko i pastelowo, z dramatycznymi orkiestracjami i bez wątpienia są one plusem tego LP. Zostały zrealizowane bardzo dobrze i nie można powiedzieć o nich złego słowa. Talia Hoit śpiewa delikatnie i poetycko, czasami uderzając w wyższe tony, ale brzmi to bardzo naturalnie i ciepło. Przyjemny głos i można powiedzieć, że mimo długiej nieobecności, zaśpiewała bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje trzymają równy poziom, chociaż końcówka albumu jest słabsza od początku i nie ma tak chwytliwych i przebojowych refrenów jak w Castaway, Unanchored czy Oceans. Bardzo ładnie wyszedł delikatny, balladowy Stolen i jest to znacznie ciekawsze od tego, co zaprezentowali w bezbarwnych Island of Hope i Significance, które niczym się nie wyróżniają. Udany jest za to Infinity, łagodny i oniryczny z dobrym solem Mata Plekhanova.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie zrealizował Frank Pitters i wykorzystał tutaj swoje doświadczenie z VISIONS OF ATLANTIS, brzmienie łagodne i melodic metalowe w gitarach, z łagodną, ale klarowną perkusją i pulsującym basem.</div>
<div style="text-align: justify;">Niezobowiązujący symphonic melodic metal, dobrze zagrany i zaśpiewany, który nie sili się niepotrzebnie na oryginalność, bo i słychać, że nie taki był cel, tylko koncentruje się na ekspozycji swojego najmocniejszego atutu - Talia Hoit.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla MDPR za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dark Lightning]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4470</link>
			<pubDate>Sat, 23 Nov 2024 23:21:34 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4470</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dark Lightning - The Demons We Create (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://time-for-metal.eu/wp-content/uploads/2024/11/Dark-Lightning-The-Demons-We-Create.png" border="0" alt="[Obrazek: Dark-Lightning-The-Demons-We-Create.png]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Glimpse Of Freedom 01:09<br />
2. Trapped Forever 04:31<br />
3. The Unknown Mind 04:33<br />
4. Into The Night Sky 03:10<br />
5. Hall Of Tears 05:00<br />
6. Take Off 04:01<br />
7. The Lonely Ruler 05:38<br />
8. Solace In My Solitude 04:48<br />
9. Born Without A Heart 04:38<br />
10. Beautiful Beast 04:18<br />
11. Quest For Light 03:11<br />
12. The Demons We Create 09:13<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lea Diekmann - śpiew<br />
Alexander Jung - gitara<br />
Mike Richter - gitara<br />
Frank Pirnay - bas<br />
Nepo - perkusja<br />
Marvin - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DARK LIGHTNING założone zostało w 2018 roku, jednak jego realna działalność rozpoczęła się dopiero w 2023 kiedy, kiedy nakładem własnym wydali EP Dark Lightning. Debiutancki album będzie można usłyszeć 6 grudnia 2024 roku i zostanie on wydany nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">XANDRIA spotyka wczesne TRISTANIA, SIRENIA i AFTER FOREVER to chyba najlepszy i najprostszy opis tego, co oferuje tutaj zespół, chociaż można też się doszukać tutaj inspiracji szwajcarskim LUNATICA. To słychać szczególnie w śpiewie Lea Diekmann, jak i prezentacji samych melodii, klimat jest tutaj oniryczny, a wokalistka śpiewa bardzo delikatnie, ale zdecydowanie i słychać charyzmę w głosie. Na plus samodzielnie wykonany growl, który jest na solidnym poziomie i te kontrasty wokalne są wykonane dobrze. Dobrym przykładem tego jest bardzo dobry Solace In My Solitude, który chwilami ociera się o stylistykę doom metalową.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki mroczny symphonic metal może kojarzyć się też z amerykańskim SEVEN SPIRES i to słychać w Born Without A Heart, chociaż nie jest to tak przytłaczające i masywne w klimacie.</div>
<div style="text-align: justify;">Odnośnie SIRENIA czy TRISTANIA, to Beautiful Beast te inspiracje wskazuje najlepiej, tak jak rozpoczynający ten LP Trapped Forever to ukłon w stronę XANDRIA. Ciekawie prezentuje się delikatny i utrzymany w średnio-wolnych tempach The Unknown Mind, chociaż  tutaj delikatnie rozwiązania wokalne inspirowane EVERRIME są średnio trafione. Jest też tutaj trochę niepotrzebnego eklektyzmu i pozytywny Into the Night Sky kojarzy się bardziej z NIGHTWISH czy EDENBRIDGE. Zagrane to zostało dobrze, ale do posępnego klimatu Hall of Tears tak lekkie kompozycje zwyczajnie nie pasują, szczególnie, kiedy ten LP jako całość próbuje stworzyć właśnie taką atmosferę.</div>
<div style="text-align: justify;">Poziom wykonania wszystkiego jest tutaj dobry, zdecydowanie w centrum jest Lea Diekmann, reszta zespołu skupia się raczej na dopasowaniu do wokalistki. Technicznie nie jest to granie zaawansowane, ale każdy zagrał sprawnie. Melodie są solidne i dobrze zaprezentowane, sekcja rytmiczna gra tutaj bez zarzutu i zdecydowanie na plus jest oddzielny plan dla basu, do czego nie zawsze przywiązuje się uwagę przy realizacji takich albumów. Plany klawiszowe Marvina ciekawe i dobrze zaaranżowane i odpowiednio pomagają stopniować klimat. To dobrze słychać w tytułowym, najdłuższym na tym albumie The Demons We Create, gdzie zdecydowanie podkreślany jest oniryczny klimat tej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre, delikatne w gitarach, jak i perkusji, może nawet zbyt delikatne i bardziej kojarzące się z grupami z pogranicza VISIONS OF ATLANTIS czy EDENBRIDGE niż XANDRIA czy TRISTANIA. Na plus realizacja basu, który ma metaliczne, głębokie brzmienie.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny, debiutancki album, nastawiony bardziej na klasyczne brzmienie symphonic metalu i zdecydowanie skierowane do fanów gatunku z przełomu wieków.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Metal Message.</span></span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dark Lightning - The Demons We Create (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://time-for-metal.eu/wp-content/uploads/2024/11/Dark-Lightning-The-Demons-We-Create.png" border="0" alt="[Obrazek: Dark-Lightning-The-Demons-We-Create.png]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Glimpse Of Freedom 01:09<br />
2. Trapped Forever 04:31<br />
3. The Unknown Mind 04:33<br />
4. Into The Night Sky 03:10<br />
5. Hall Of Tears 05:00<br />
6. Take Off 04:01<br />
7. The Lonely Ruler 05:38<br />
8. Solace In My Solitude 04:48<br />
9. Born Without A Heart 04:38<br />
10. Beautiful Beast 04:18<br />
11. Quest For Light 03:11<br />
12. The Demons We Create 09:13<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lea Diekmann - śpiew<br />
Alexander Jung - gitara<br />
Mike Richter - gitara<br />
Frank Pirnay - bas<br />
Nepo - perkusja<br />
Marvin - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DARK LIGHTNING założone zostało w 2018 roku, jednak jego realna działalność rozpoczęła się dopiero w 2023 kiedy, kiedy nakładem własnym wydali EP Dark Lightning. Debiutancki album będzie można usłyszeć 6 grudnia 2024 roku i zostanie on wydany nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">XANDRIA spotyka wczesne TRISTANIA, SIRENIA i AFTER FOREVER to chyba najlepszy i najprostszy opis tego, co oferuje tutaj zespół, chociaż można też się doszukać tutaj inspiracji szwajcarskim LUNATICA. To słychać szczególnie w śpiewie Lea Diekmann, jak i prezentacji samych melodii, klimat jest tutaj oniryczny, a wokalistka śpiewa bardzo delikatnie, ale zdecydowanie i słychać charyzmę w głosie. Na plus samodzielnie wykonany growl, który jest na solidnym poziomie i te kontrasty wokalne są wykonane dobrze. Dobrym przykładem tego jest bardzo dobry Solace In My Solitude, który chwilami ociera się o stylistykę doom metalową.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki mroczny symphonic metal może kojarzyć się też z amerykańskim SEVEN SPIRES i to słychać w Born Without A Heart, chociaż nie jest to tak przytłaczające i masywne w klimacie.</div>
<div style="text-align: justify;">Odnośnie SIRENIA czy TRISTANIA, to Beautiful Beast te inspiracje wskazuje najlepiej, tak jak rozpoczynający ten LP Trapped Forever to ukłon w stronę XANDRIA. Ciekawie prezentuje się delikatny i utrzymany w średnio-wolnych tempach The Unknown Mind, chociaż  tutaj delikatnie rozwiązania wokalne inspirowane EVERRIME są średnio trafione. Jest też tutaj trochę niepotrzebnego eklektyzmu i pozytywny Into the Night Sky kojarzy się bardziej z NIGHTWISH czy EDENBRIDGE. Zagrane to zostało dobrze, ale do posępnego klimatu Hall of Tears tak lekkie kompozycje zwyczajnie nie pasują, szczególnie, kiedy ten LP jako całość próbuje stworzyć właśnie taką atmosferę.</div>
<div style="text-align: justify;">Poziom wykonania wszystkiego jest tutaj dobry, zdecydowanie w centrum jest Lea Diekmann, reszta zespołu skupia się raczej na dopasowaniu do wokalistki. Technicznie nie jest to granie zaawansowane, ale każdy zagrał sprawnie. Melodie są solidne i dobrze zaprezentowane, sekcja rytmiczna gra tutaj bez zarzutu i zdecydowanie na plus jest oddzielny plan dla basu, do czego nie zawsze przywiązuje się uwagę przy realizacji takich albumów. Plany klawiszowe Marvina ciekawe i dobrze zaaranżowane i odpowiednio pomagają stopniować klimat. To dobrze słychać w tytułowym, najdłuższym na tym albumie The Demons We Create, gdzie zdecydowanie podkreślany jest oniryczny klimat tej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre, delikatne w gitarach, jak i perkusji, może nawet zbyt delikatne i bardziej kojarzące się z grupami z pogranicza VISIONS OF ATLANTIS czy EDENBRIDGE niż XANDRIA czy TRISTANIA. Na plus realizacja basu, który ma metaliczne, głębokie brzmienie.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny, debiutancki album, nastawiony bardziej na klasyczne brzmienie symphonic metalu i zdecydowanie skierowane do fanów gatunku z przełomu wieków.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Metal Message.</span></span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dawn of Destiny]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4467</link>
			<pubDate>Thu, 21 Nov 2024 16:02:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4467</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dawn of Destiny - IX (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/7/0/1270195.jpg?1203" border="0" alt="[Obrazek: 1270195.jpg?1203]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Mortem Vidi          <br />
2. A Child’s Hand          <br />
3. Alive           <br />
4. Crown of Creation          <br />
5. Abandoned          <br />
6. Keep Fighting          <br />
7. Wings          <br />
8. Better Hold Me Tight          <br />
9. For All the Pain          <br />
10. Through This Nightmare          <br />
11. I Live for Your Pain          <br />
12. You Won’t Be There<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jeanette Scherff - śpiew<br />
Jens Faber - śpiew, gitara, bas<br />
Veith Offenbächer - gitara<br />
Philipp Bock - perkusja<br />
Dirk Raczkiewicz - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DAWN OF DESTINY w tym samym składzie, co w 2022 roku, nagrywa nowy materiał, który będzie można usłyszeć 22 listopada 2024 roku dzięki niemieckiej wytwórni El Puerto Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie ma tak długich kompozycji, jak na Of Silence, kontynuowany jest jednak kierunek filmowego rozmachu z delikatną dawką mroku i inspiracjami BLIND GUARDIAN oraz ORDEN OGAN. To słychać w bardzo dobrym, dramatycznym i filmowym Mortem Vidi i jeszcze bardziej w absolutnie bezbłędnym, chwytliwym A Child's Hand. Jeanette Scherff ponownie okazuje się znakomitą wokalistką, która bez problemu przebija się przez potężną sekcję rytmiczną i ostre gitary, czarując wysokimi zaśpiewami i ciepłem swojego głosu. Jens Faber jako duet również daje radę i ciekawe jest to, że potrafi stworzyć znacznie bardziej interesujący i porywający repertuar niż w LEGIONS OF THE NIGHT.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście klasycznego power metalu DAWN OF DESTINY nie mogło zabraknąć i jest nim prosty, ale bardzo udany Alive, wsparty energiczną, atomową grą Philippa Bocka. Pozytywny Abandoned w stylu EDENBRIDGE również wypada całkiem nieźle Dirk Raczkiewicz niczym tutaj nie zaskakuje i jego plany klawiszowe oraz orkiestracje są jak zwykle na solidnym poziomie. W Crown of Creation próbują wpisać się w mainstream gatunkowy włoskich i holenderskich grup female fronted metal i wyszło to bardzo przeciętnie, melodia w stylu ORDEN OGAN ograna i mało wyrazista, ale i sama kompozycja nie do końca przemyślana, z niepotrzebnymi growlami i mało oryginalnymi zwrotkami. Keep Fighting to znów ORDEN OGAN i ponownie wyszło to elegancko i z gracją, chociaż Wings to kolejna kompozycja, która trwa za długo. Z kompozycji słabszych, to fatalnie wypadają Better Hold Me Tight oraz Through This Nightmare w stylu METALITE i nowoczesnością Final Days ORDEN OGAN. Po co idą w taką nowoczesność bez odpowiednich aranżacji klawiszowych i melodyjnego refrenu trudno zrozumieć i nie brzmi to dobrze. Znacznie lepiej prezentuje się epicki, podniosły For All The Pain, w którym jest coś z XANDRIA i EPICA z mocnym, dobrze zaakcentowanym refrenem i świetnymi zmianami tempa, która znacznie urozmaicają kompozycję.</div>
Przyzwoicie grają w stylu NIGHTWISH w I Live For Your Pain, chociaż zakończenie w postaci You Won't Be There niestety mało oryginalne ze śpiewem Fabera. Gatunkowa poprawność i nic więcej.<br />
<br />
Za brzmienie odpowiada towarzyszący zespołowi od początku Dennis Köhne i ponownie stworzył on sound potężny, klarowny i wieloplanowy, z ogromnym rozmachem, który odpowiednio eksponuje wszystkie zalety grupy.<br />
Udana kontynuacja i rozwinięcie pomysłów z Of Silence, zagrana jak zwykle na solidnym dla DAWN OF DESTINY poziomie.<br />
<br />
<br />
Ocena: 7.9/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni El Puerto Records.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dawn of Destiny - IX (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/7/0/1270195.jpg?1203" border="0" alt="[Obrazek: 1270195.jpg?1203]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Mortem Vidi          <br />
2. A Child’s Hand          <br />
3. Alive           <br />
4. Crown of Creation          <br />
5. Abandoned          <br />
6. Keep Fighting          <br />
7. Wings          <br />
8. Better Hold Me Tight          <br />
9. For All the Pain          <br />
10. Through This Nightmare          <br />
11. I Live for Your Pain          <br />
12. You Won’t Be There<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jeanette Scherff - śpiew<br />
Jens Faber - śpiew, gitara, bas<br />
Veith Offenbächer - gitara<br />
Philipp Bock - perkusja<br />
Dirk Raczkiewicz - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DAWN OF DESTINY w tym samym składzie, co w 2022 roku, nagrywa nowy materiał, który będzie można usłyszeć 22 listopada 2024 roku dzięki niemieckiej wytwórni El Puerto Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie ma tak długich kompozycji, jak na Of Silence, kontynuowany jest jednak kierunek filmowego rozmachu z delikatną dawką mroku i inspiracjami BLIND GUARDIAN oraz ORDEN OGAN. To słychać w bardzo dobrym, dramatycznym i filmowym Mortem Vidi i jeszcze bardziej w absolutnie bezbłędnym, chwytliwym A Child's Hand. Jeanette Scherff ponownie okazuje się znakomitą wokalistką, która bez problemu przebija się przez potężną sekcję rytmiczną i ostre gitary, czarując wysokimi zaśpiewami i ciepłem swojego głosu. Jens Faber jako duet również daje radę i ciekawe jest to, że potrafi stworzyć znacznie bardziej interesujący i porywający repertuar niż w LEGIONS OF THE NIGHT.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście klasycznego power metalu DAWN OF DESTINY nie mogło zabraknąć i jest nim prosty, ale bardzo udany Alive, wsparty energiczną, atomową grą Philippa Bocka. Pozytywny Abandoned w stylu EDENBRIDGE również wypada całkiem nieźle Dirk Raczkiewicz niczym tutaj nie zaskakuje i jego plany klawiszowe oraz orkiestracje są jak zwykle na solidnym poziomie. W Crown of Creation próbują wpisać się w mainstream gatunkowy włoskich i holenderskich grup female fronted metal i wyszło to bardzo przeciętnie, melodia w stylu ORDEN OGAN ograna i mało wyrazista, ale i sama kompozycja nie do końca przemyślana, z niepotrzebnymi growlami i mało oryginalnymi zwrotkami. Keep Fighting to znów ORDEN OGAN i ponownie wyszło to elegancko i z gracją, chociaż Wings to kolejna kompozycja, która trwa za długo. Z kompozycji słabszych, to fatalnie wypadają Better Hold Me Tight oraz Through This Nightmare w stylu METALITE i nowoczesnością Final Days ORDEN OGAN. Po co idą w taką nowoczesność bez odpowiednich aranżacji klawiszowych i melodyjnego refrenu trudno zrozumieć i nie brzmi to dobrze. Znacznie lepiej prezentuje się epicki, podniosły For All The Pain, w którym jest coś z XANDRIA i EPICA z mocnym, dobrze zaakcentowanym refrenem i świetnymi zmianami tempa, która znacznie urozmaicają kompozycję.</div>
Przyzwoicie grają w stylu NIGHTWISH w I Live For Your Pain, chociaż zakończenie w postaci You Won't Be There niestety mało oryginalne ze śpiewem Fabera. Gatunkowa poprawność i nic więcej.<br />
<br />
Za brzmienie odpowiada towarzyszący zespołowi od początku Dennis Köhne i ponownie stworzył on sound potężny, klarowny i wieloplanowy, z ogromnym rozmachem, który odpowiednio eksponuje wszystkie zalety grupy.<br />
Udana kontynuacja i rozwinięcie pomysłów z Of Silence, zagrana jak zwykle na solidnym dla DAWN OF DESTINY poziomie.<br />
<br />
<br />
Ocena: 7.9/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni El Puerto Records.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Autumn Bride]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4460</link>
			<pubDate>Wed, 16 Oct 2024 19:31:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4460</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Autumn Bride - Bedtime Stories (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/5/6/1256371.jpeg?1437" border="0" alt="[Obrazek: 1256371.jpeg?1437]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Lilith (Intro) 01:00      <br />
2. Underworld 04:21      <br />
3. The Wolf 05:02      <br />
4. Bedtime Stories 04:09      <br />
5. Ashes to Ashes 04:40      <br />
6. Sparks 03:51       <br />
7. H.eart.h 05:27       <br />
8. Your Hand 05:15      <br />
9. Foreign Flames 04:05      <br />
10. Northwind 04:18<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Symphonic Gothic Metal<br />
Kraj: Austria<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Suzy "Alison" Q - śpiew<br />
Alex Schmid - gitara<br />
Ken Straetman - bas <br />
Maximilian Fingernagel - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć AUTUMN BRIDE istnieje od 2015 roku, to debiutował dopiero w 2021 roku albumem Undying, który został wydany nakłądem Stamping Ground Records 30 kwietnia. Był to zbiór poprawnych gatunkowo kompozycji, dobrze zagranych, ale niczym nie wyróżniających się, poza znakomitym głosem Suzy Q (Susanne Pointinger).</div>
<div style="text-align: justify;">Po wydaniu debiutu o zespole ucichło, przypomniał o sobie singlem w 2023 roku, a 27 września 2024 roku został wydany nakładem własnym drugi album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Suzy Q śpiewa tutaj jeszcze lepiej niż na debiucie, z jeszcze większą mocą i pewnością w głosie, gdzie nie ma choćby cienia manieryzmu, ale i niepotrzebnych sopranów czy wysokich zaśpiewów. Trzyma się średnio-niższych rejestrów i brzmi bardzo dobrze. To też zapewne zasługa bardziej przemyślanych, przebojowych kompozycji, które są bardziej metalowe niż na debiucie. Może Underworld to tylko przeciętne kopiowanie TRISTANIA i NIGHTWISH, ale The Wolf swoim fińskim, gothic metalowym zacięciem i zrozumieniem tej muzyki robi wrażenie. Sola gitarowe Alex Schmid są również ciekawsze niż na debiucie, tak jak melodie. Absolutnie znakomity i bezbłędny jest Bedtime Stories, gdzie mrok TRISTANIA zderza się z przebojowością NIGHTWISH w refrenie, chociaż w zwrotkach jest też coś z KATRA. Rozmach w refrenie godny DAMNATION ANGELS.</div>
<div style="text-align: justify;">Więcej tutaj jest tęsknego, chłodnego klimatu Skandynawii niż ciepła EDENBRIDGE i nostalgiczny Ashes to Ashes jest równie chłodny i mechaniczny jak BLACK SUN AEON. Ładnie grają w stylu NIGHTWISH w Sparks, które jest ozdobione świetnym solem gitarowym, pełnym kontrastującego, rockowego ciepła. H.eart.h to singiel i tła klawiszowe są tutaj udane, podobnie jak ochrypły, bardziej mroczny śpiew Susanne Pointinger i nawet kiedy kompozycje nie wyróżniają się niczym szczególnym, to stara się to dźwigać swoim dalekosiężnym głosem. Gothic metal w takiej formie jest już raczej rzadki, wystarczy posłuchać Foreign Flames, gdzie gitara niemal płacze, a gęsty bas punktuje posępny klimat i jedynie szkoda, że chóry są tak rzadko tutaj wykorzystywane. Ta kompozycja by zyskała znacznie więcej, gdyby wzbogacić nimi drugi plan, co słychać w drugiej połowie, z drugiej strony jednak mogłoby to zaburzyć konstrukcję i klimat vintage późnych lat 90./wczesnych 2000. Z odstających kompozycji należy wymienić poprawny i manieryczny, symfoniczny Northwind, który niczym nie zaskakuje i zbyt długą i ascetyczną balladę Your Hand, która rozwija się o wiele za długo i nie spełnia oczekiwań.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przy brzmieniu pomagał Norbert Leitner, który już współpracował z zespołem przy okazji debiutu, ale tutaj brzmienie jest zdecydowanie bogatsze, bardziej soczyste i selektywne, gdzie na uznanie zasługuje sekcja rytmiczna i typowo dla Austrii ustawiona gitara. To inaczej nie mogło brzmieć i nie powinno.</div>
<div style="text-align: justify;">AUTUMN BRIDE nagrało solidny album z klasycznym gatunkowo gothic metalem, za co należy się uznanie, chociaż na tym LP jest to miecz obosieczny i niektóre kompozycje na tym cierpią.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno jest to album ciekawszy od debiutu i można go polecić fanom gothic metalu bardziej skoncentrowanym na tworzeniu melodii i klimatu niż piosenkach do podśpiewywania.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Autumn Bride - Bedtime Stories (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/5/6/1256371.jpeg?1437" border="0" alt="[Obrazek: 1256371.jpeg?1437]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Lilith (Intro) 01:00      <br />
2. Underworld 04:21      <br />
3. The Wolf 05:02      <br />
4. Bedtime Stories 04:09      <br />
5. Ashes to Ashes 04:40      <br />
6. Sparks 03:51       <br />
7. H.eart.h 05:27       <br />
8. Your Hand 05:15      <br />
9. Foreign Flames 04:05      <br />
10. Northwind 04:18<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Symphonic Gothic Metal<br />
Kraj: Austria<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Suzy "Alison" Q - śpiew<br />
Alex Schmid - gitara<br />
Ken Straetman - bas <br />
Maximilian Fingernagel - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć AUTUMN BRIDE istnieje od 2015 roku, to debiutował dopiero w 2021 roku albumem Undying, który został wydany nakłądem Stamping Ground Records 30 kwietnia. Był to zbiór poprawnych gatunkowo kompozycji, dobrze zagranych, ale niczym nie wyróżniających się, poza znakomitym głosem Suzy Q (Susanne Pointinger).</div>
<div style="text-align: justify;">Po wydaniu debiutu o zespole ucichło, przypomniał o sobie singlem w 2023 roku, a 27 września 2024 roku został wydany nakładem własnym drugi album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Suzy Q śpiewa tutaj jeszcze lepiej niż na debiucie, z jeszcze większą mocą i pewnością w głosie, gdzie nie ma choćby cienia manieryzmu, ale i niepotrzebnych sopranów czy wysokich zaśpiewów. Trzyma się średnio-niższych rejestrów i brzmi bardzo dobrze. To też zapewne zasługa bardziej przemyślanych, przebojowych kompozycji, które są bardziej metalowe niż na debiucie. Może Underworld to tylko przeciętne kopiowanie TRISTANIA i NIGHTWISH, ale The Wolf swoim fińskim, gothic metalowym zacięciem i zrozumieniem tej muzyki robi wrażenie. Sola gitarowe Alex Schmid są również ciekawsze niż na debiucie, tak jak melodie. Absolutnie znakomity i bezbłędny jest Bedtime Stories, gdzie mrok TRISTANIA zderza się z przebojowością NIGHTWISH w refrenie, chociaż w zwrotkach jest też coś z KATRA. Rozmach w refrenie godny DAMNATION ANGELS.</div>
<div style="text-align: justify;">Więcej tutaj jest tęsknego, chłodnego klimatu Skandynawii niż ciepła EDENBRIDGE i nostalgiczny Ashes to Ashes jest równie chłodny i mechaniczny jak BLACK SUN AEON. Ładnie grają w stylu NIGHTWISH w Sparks, które jest ozdobione świetnym solem gitarowym, pełnym kontrastującego, rockowego ciepła. H.eart.h to singiel i tła klawiszowe są tutaj udane, podobnie jak ochrypły, bardziej mroczny śpiew Susanne Pointinger i nawet kiedy kompozycje nie wyróżniają się niczym szczególnym, to stara się to dźwigać swoim dalekosiężnym głosem. Gothic metal w takiej formie jest już raczej rzadki, wystarczy posłuchać Foreign Flames, gdzie gitara niemal płacze, a gęsty bas punktuje posępny klimat i jedynie szkoda, że chóry są tak rzadko tutaj wykorzystywane. Ta kompozycja by zyskała znacznie więcej, gdyby wzbogacić nimi drugi plan, co słychać w drugiej połowie, z drugiej strony jednak mogłoby to zaburzyć konstrukcję i klimat vintage późnych lat 90./wczesnych 2000. Z odstających kompozycji należy wymienić poprawny i manieryczny, symfoniczny Northwind, który niczym nie zaskakuje i zbyt długą i ascetyczną balladę Your Hand, która rozwija się o wiele za długo i nie spełnia oczekiwań.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przy brzmieniu pomagał Norbert Leitner, który już współpracował z zespołem przy okazji debiutu, ale tutaj brzmienie jest zdecydowanie bogatsze, bardziej soczyste i selektywne, gdzie na uznanie zasługuje sekcja rytmiczna i typowo dla Austrii ustawiona gitara. To inaczej nie mogło brzmieć i nie powinno.</div>
<div style="text-align: justify;">AUTUMN BRIDE nagrało solidny album z klasycznym gatunkowo gothic metalem, za co należy się uznanie, chociaż na tym LP jest to miecz obosieczny i niektóre kompozycje na tym cierpią.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno jest to album ciekawszy od debiutu i można go polecić fanom gothic metalu bardziej skoncentrowanym na tworzeniu melodii i klimatu niż piosenkach do podśpiewywania.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Marble]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4455</link>
			<pubDate>Tue, 24 Sep 2024 14:59:05 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4455</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Marble - T.I.M.E. (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://shop.rockshots.eu/4297-large_default/marble-time.jpg" border="0" alt="[Obrazek: marble-time.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Through The Veil<br />
2. The Jester Duplicity<br />
3. The Sleepless King<br />
4. Face of Deceit<br />
5. Aftermath<br />
6. Voice Of Awareness<br />
7. The Garden Of Despair<br />
8. Heliosyncrasy<br />
9. Smile In Decay<br />
10. Theater Is My Essence<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Eleonora Travaglino – śpiew<br />
Paul Beretta – gitara<br />
Omar Gornati – gitara<br />
Daniel Fleba – bas<br />
Norman Ceriotti – perkusja<br />
Jacopo Marchesi – instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MARBLE na scenie włoskiej istnieje od 2003 roku, zaczynając jako zwykły, progressive metalowy band z wokalistą Giancomo "Jack" Cherubini, z którym debiutowali w 2008 roku bez większych sukcesów. Oferowali muzykę pomiędzy LABYRINTH i VISION DIVINE, jednak niewystarczająco melodyjną i wykonaną na poziomie, aby zadowolić kogokolwiek.</div>
<div style="text-align: justify;">Po tym o zespole ucichło, zmienili podejście, pojawiła się wokalistka Eleonora Travaglino i jej debiut można było usłyszeć w 2021 roku na albumie zatytułowanym S.A.V.E. Było ciekawiej, było więcej melodii, ale nadal to był mało wyrazisty progressive metal sceny włoskiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Trzeci album wyda Rockshots Records 8 listopada 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem melodie są znacznie ciekawsze i lepiej nakreślone, słychać to w delikatnie nostalgicznym, bardzo dobrym The Sleepless King, który ozdobiony jest bardzo dobrymi solami gitarzystów i klawiszowca Jacopo Marchesi. Grają bardziej zdecydowanie, sięgając po inspiracje do Francji, co słychać w surowym, ale też udanym Through the Veil, którego duszny klimat jest dobrze wyważony przez znakomitą pracę sekcji rytmicznej oraz śpiew Eleonora Travaglino, która śpiewa z większym przekonaniem niż na LP poprzednim. Progressive metal jest tutaj przystępny i bardziej słyszalny w aranżacjach klawiszowych i The Jester Duplicity z gościnnym występem Ivan Adami jest bardzo udany. Kto wie, czy ten zespół więcej by nie zdziałał w duetach wokalnych, bo tutaj wyszło to zaskakująco dobrze i bez zachłyśnięcia się stylistyką, jak to bywało w niektórych kompozycjach STRANGER VISION.</div>
<div style="text-align: justify;">Face of Deceit niepotrzebnie próbuje być nowoczesny i niewiele tutaj robią z tą koncepcją, lepiej wypada Aftermath ze znakomitym refrenem i szkoda, że zwrotki typowo power metalowe nie są równie atrakcyjne. Druga połowa albumu jest zdecydowanie słabsza i Voice of Awerness, jak i The Garden of Despair to bezbarwny progressive metal podbarwiony nutą modern. Coś z DIMLIGHT w Heliosyncrasy, poza solami gitarowymi jednak nie ma tutaj zbyt wiele ciekawego i druga część LP nawiązuje bardziej do LP poprzedniego. Szkoda, bo to granie bardzo bezpieczne, ale i bez własnej tożsamości, poprawne, ale nie tak porywające jak początek albumu. Smile in Decay ma w sobie coś z XANDRIA jest dobre, tak jak delikatnie rysowany Theater is my Essence, w którym słychać echa XANDRIA i EPICA w orkiestracjach i progressive metalowych rozwiązaniach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Marco Zanibelli zadbał o brzmienie i jest dobre, nieprzytłaczające w gitarze i gęste w perkusji, która jednak mogłaby być mocniejsza. Ciekawszy sound jednak miały jego albumy MYRIAD LIGHTS.</div>
<div style="text-align: justify;">Album nierówny, zdecydowanie mocniejszy w pierwszej połowie niż drugiej, ale nie schodzący poniżej dobrego poziomu. Może to chwilami generyczny progressive metal, ale jest to duży skok jakościowy w porównaniu z S.A.V.E. i jest to LP zdecydowanie bardziej atrakcyjny i lepiej zrealizowany.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy album MARBLE.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Marble - T.I.M.E. (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://shop.rockshots.eu/4297-large_default/marble-time.jpg" border="0" alt="[Obrazek: marble-time.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Through The Veil<br />
2. The Jester Duplicity<br />
3. The Sleepless King<br />
4. Face of Deceit<br />
5. Aftermath<br />
6. Voice Of Awareness<br />
7. The Garden Of Despair<br />
8. Heliosyncrasy<br />
9. Smile In Decay<br />
10. Theater Is My Essence<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Eleonora Travaglino – śpiew<br />
Paul Beretta – gitara<br />
Omar Gornati – gitara<br />
Daniel Fleba – bas<br />
Norman Ceriotti – perkusja<br />
Jacopo Marchesi – instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MARBLE na scenie włoskiej istnieje od 2003 roku, zaczynając jako zwykły, progressive metalowy band z wokalistą Giancomo "Jack" Cherubini, z którym debiutowali w 2008 roku bez większych sukcesów. Oferowali muzykę pomiędzy LABYRINTH i VISION DIVINE, jednak niewystarczająco melodyjną i wykonaną na poziomie, aby zadowolić kogokolwiek.</div>
<div style="text-align: justify;">Po tym o zespole ucichło, zmienili podejście, pojawiła się wokalistka Eleonora Travaglino i jej debiut można było usłyszeć w 2021 roku na albumie zatytułowanym S.A.V.E. Było ciekawiej, było więcej melodii, ale nadal to był mało wyrazisty progressive metal sceny włoskiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Trzeci album wyda Rockshots Records 8 listopada 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem melodie są znacznie ciekawsze i lepiej nakreślone, słychać to w delikatnie nostalgicznym, bardzo dobrym The Sleepless King, który ozdobiony jest bardzo dobrymi solami gitarzystów i klawiszowca Jacopo Marchesi. Grają bardziej zdecydowanie, sięgając po inspiracje do Francji, co słychać w surowym, ale też udanym Through the Veil, którego duszny klimat jest dobrze wyważony przez znakomitą pracę sekcji rytmicznej oraz śpiew Eleonora Travaglino, która śpiewa z większym przekonaniem niż na LP poprzednim. Progressive metal jest tutaj przystępny i bardziej słyszalny w aranżacjach klawiszowych i The Jester Duplicity z gościnnym występem Ivan Adami jest bardzo udany. Kto wie, czy ten zespół więcej by nie zdziałał w duetach wokalnych, bo tutaj wyszło to zaskakująco dobrze i bez zachłyśnięcia się stylistyką, jak to bywało w niektórych kompozycjach STRANGER VISION.</div>
<div style="text-align: justify;">Face of Deceit niepotrzebnie próbuje być nowoczesny i niewiele tutaj robią z tą koncepcją, lepiej wypada Aftermath ze znakomitym refrenem i szkoda, że zwrotki typowo power metalowe nie są równie atrakcyjne. Druga połowa albumu jest zdecydowanie słabsza i Voice of Awerness, jak i The Garden of Despair to bezbarwny progressive metal podbarwiony nutą modern. Coś z DIMLIGHT w Heliosyncrasy, poza solami gitarowymi jednak nie ma tutaj zbyt wiele ciekawego i druga część LP nawiązuje bardziej do LP poprzedniego. Szkoda, bo to granie bardzo bezpieczne, ale i bez własnej tożsamości, poprawne, ale nie tak porywające jak początek albumu. Smile in Decay ma w sobie coś z XANDRIA jest dobre, tak jak delikatnie rysowany Theater is my Essence, w którym słychać echa XANDRIA i EPICA w orkiestracjach i progressive metalowych rozwiązaniach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Marco Zanibelli zadbał o brzmienie i jest dobre, nieprzytłaczające w gitarze i gęste w perkusji, która jednak mogłaby być mocniejsza. Ciekawszy sound jednak miały jego albumy MYRIAD LIGHTS.</div>
<div style="text-align: justify;">Album nierówny, zdecydowanie mocniejszy w pierwszej połowie niż drugiej, ale nie schodzący poniżej dobrego poziomu. Może to chwilami generyczny progressive metal, ale jest to duży skok jakościowy w porównaniu z S.A.V.E. i jest to LP zdecydowanie bardziej atrakcyjny i lepiej zrealizowany.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy album MARBLE.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lay of the Autumn]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4453</link>
			<pubDate>Tue, 10 Sep 2024 00:38:33 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4453</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lay of the Autumn - Of Love and Sorrow (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/6/8/1268770.jpg?0705" border="0" alt="[Obrazek: 1268770.jpg?0705]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. When It Rains... 02:26      <br />
2. Flowing Tears 05:52       <br />
3. Lost in Your Eyes 05:51      <br />
4. After All This Time? Always 05:43      <br />
5. Thrown Away 05:53      <br />
6. Undergo Deconstruction 05:55      <br />
7. Love You to Death 06:20      <br />
8. Si sta come d'autunno sugli alberi le foglie 05:01     <br />
9. Of Love and Sorrow 05:59      <br />
10. Who Is to Blame 05:39      <br />
11. After All This Time Always (Acoustic) 05:46<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Irina Boyarkina - śpiew<br />
Davide Lovecchio - gitara<br />
Cesare Ferrari - bas<br />
Michele Olmi - perkusja<br />
Davide Scuteri - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład dobrze znanych i doświadczonych włoskich muzyków, po rozpadzie RAVENWORD nagrywa kolejny debiut, tym razem z ukraińską wokalistką Irina Boyarkina. Album wyda Rockshots Records 30 października 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak jak RAVENWORD, jest to symphonic power metal z inspiracjami DARK MOOR i NIGHTWISH, tym razem jednak aranżacje wydają się być nowocześniejsze, a muzyka chłodniejsza. Więcej jest dialogów Davide Scuteri z Davide Lovecchio, sam Scuteri również wydaje się aktywniejszy, chociaż to nie poziom CHOIRS OF VERITAS. Michele Olmi jako perkusista oczywiście również nie rozczarowuje i jego gra jest bardzo energiczna i bogata. Kompozycyjnie Scuteri postawił na bardziej podniosły klimat, co słychać w znakomitym After All This Time? Always. Oczywiście Flowing Tears oraz Lost In Your Eyes są udane, ale są bardzo podobne do siebie i zaczyna się powtarzanie błędów RAVENWORD, gdzie również kompozycje nie były złe, tylko był to materiał gatunkowo aż nazbyt bezpieczny.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawie prezentuje się Thrown Away w stylu AFTER FOREVER i tutaj Irina Boyarkina błyszczy, chociaż chwilami potrafi zabrzmieć kontrowersyjnie, szczególnie w Undergo Deconstruction czy wstępie Love You to Death. Na pewno jest to głos pełen ekspresji i przekonania w partiach pieśni barda Love You to Death, która niepotrzebnie próbuje przeradzać się w progressive metal. Si sta come d'autunno sugli alberi le foglie to instrumentalny pokaz umiejętności muzyków i nikt nie miał wątpliwości, że ci panowie mają talent. Jedynie szkoda, że nie zawsze grają tak nieszablonowo i z taką energią w pozostałych kompozycjach. Tytułowy Of Love and Sorrow to mieszanina AFTER FOREVER z EPICA i NIGHTWISH i trudno powiedzieć, co zespół chciał tutaj przekazać i na tym LP zdarzają się takie momenty, kiedy porzucają w trakcie kompozycji jeden motyw, aby zaatakować drugim i to wychodzi z różnym skutkiem. Na konieć Who is to Blame i tutaj grają bardziej tradycyjnie. Na plus spokojna, partia środkowa, gdzie każdy daje popis. Może delikatnie o progressive szwedzki tutaj zaczepiają, ale zostało to wplecione z głową.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite i to zasługa włoskiego inżyniera dźwięku Ettore Rigotti. Potężna perkusja i znakomite orkiestracje, coś innego i nawet trochę świeżego w opcji female fronted metal.</div>
<div style="text-align: justify;">LAY OF THE AUTUMN może i popełnia podobne błędy, co RAVENWORD, ale tak jak RAVENWORD zagrane i zaśpiewane zostało to wszystko sprawnie, chociaż trudno mówić tutaj o oryginalności.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidnie wykonany debiut przez utalentowanych muzyków, gdzie dodatkowym plusem jest dość oryginalna i utalentowana Irina Boyarkina.</div>
<div style="text-align: justify;">After All This Time? Always. Perła w koronie tego zespołu i kolejny hit Krainy Łagodności.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lay of the Autumn - Of Love and Sorrow (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/6/8/1268770.jpg?0705" border="0" alt="[Obrazek: 1268770.jpg?0705]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. When It Rains... 02:26      <br />
2. Flowing Tears 05:52       <br />
3. Lost in Your Eyes 05:51      <br />
4. After All This Time? Always 05:43      <br />
5. Thrown Away 05:53      <br />
6. Undergo Deconstruction 05:55      <br />
7. Love You to Death 06:20      <br />
8. Si sta come d'autunno sugli alberi le foglie 05:01     <br />
9. Of Love and Sorrow 05:59      <br />
10. Who Is to Blame 05:39      <br />
11. After All This Time Always (Acoustic) 05:46<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Irina Boyarkina - śpiew<br />
Davide Lovecchio - gitara<br />
Cesare Ferrari - bas<br />
Michele Olmi - perkusja<br />
Davide Scuteri - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład dobrze znanych i doświadczonych włoskich muzyków, po rozpadzie RAVENWORD nagrywa kolejny debiut, tym razem z ukraińską wokalistką Irina Boyarkina. Album wyda Rockshots Records 30 października 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak jak RAVENWORD, jest to symphonic power metal z inspiracjami DARK MOOR i NIGHTWISH, tym razem jednak aranżacje wydają się być nowocześniejsze, a muzyka chłodniejsza. Więcej jest dialogów Davide Scuteri z Davide Lovecchio, sam Scuteri również wydaje się aktywniejszy, chociaż to nie poziom CHOIRS OF VERITAS. Michele Olmi jako perkusista oczywiście również nie rozczarowuje i jego gra jest bardzo energiczna i bogata. Kompozycyjnie Scuteri postawił na bardziej podniosły klimat, co słychać w znakomitym After All This Time? Always. Oczywiście Flowing Tears oraz Lost In Your Eyes są udane, ale są bardzo podobne do siebie i zaczyna się powtarzanie błędów RAVENWORD, gdzie również kompozycje nie były złe, tylko był to materiał gatunkowo aż nazbyt bezpieczny.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawie prezentuje się Thrown Away w stylu AFTER FOREVER i tutaj Irina Boyarkina błyszczy, chociaż chwilami potrafi zabrzmieć kontrowersyjnie, szczególnie w Undergo Deconstruction czy wstępie Love You to Death. Na pewno jest to głos pełen ekspresji i przekonania w partiach pieśni barda Love You to Death, która niepotrzebnie próbuje przeradzać się w progressive metal. Si sta come d'autunno sugli alberi le foglie to instrumentalny pokaz umiejętności muzyków i nikt nie miał wątpliwości, że ci panowie mają talent. Jedynie szkoda, że nie zawsze grają tak nieszablonowo i z taką energią w pozostałych kompozycjach. Tytułowy Of Love and Sorrow to mieszanina AFTER FOREVER z EPICA i NIGHTWISH i trudno powiedzieć, co zespół chciał tutaj przekazać i na tym LP zdarzają się takie momenty, kiedy porzucają w trakcie kompozycji jeden motyw, aby zaatakować drugim i to wychodzi z różnym skutkiem. Na konieć Who is to Blame i tutaj grają bardziej tradycyjnie. Na plus spokojna, partia środkowa, gdzie każdy daje popis. Może delikatnie o progressive szwedzki tutaj zaczepiają, ale zostało to wplecione z głową.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite i to zasługa włoskiego inżyniera dźwięku Ettore Rigotti. Potężna perkusja i znakomite orkiestracje, coś innego i nawet trochę świeżego w opcji female fronted metal.</div>
<div style="text-align: justify;">LAY OF THE AUTUMN może i popełnia podobne błędy, co RAVENWORD, ale tak jak RAVENWORD zagrane i zaśpiewane zostało to wszystko sprawnie, chociaż trudno mówić tutaj o oryginalności.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidnie wykonany debiut przez utalentowanych muzyków, gdzie dodatkowym plusem jest dość oryginalna i utalentowana Irina Boyarkina.</div>
<div style="text-align: justify;">After All This Time? Always. Perła w koronie tego zespołu i kolejny hit Krainy Łagodności.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Forgotten Tales]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4437</link>
			<pubDate>Thu, 18 Jul 2024 01:20:26 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4437</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Forgotten Tales - The Promise (2001</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/oLdBxzTIuQBF2elKVAT_aU78igciVryLhybWjBE-rjI/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE4MTcy/ODgtMTI0NTMxODI2/MC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MC5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 01:41      <br />
2. Word of Truth 05:22       <br />
3. Cold Heart 04:52       <br />
4. Far Away 06:03      <br />
5. Gates Beyond Reality 03:57     <br />
6. Sanctuary 04:18      <br />
7. Part I - She's Falling 03:58       <br />
8. Part II - Deadly Grasp 04:08     <br />
9. Part III - Endless Dream 05:48      <br />
10. Part IV - The Promise 05:21<br />
<br />
Rok wydania: 2001<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Kanada<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Sonia Pineault - śpiew<br />
Martin Desharnais - gitara<br />
Patrick Vir - bas<br />
Cédric Prévost - perkusja<br />
Frédéric Desroches - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół powstał w 1999 roku i początkowo był to cover band różnych grup europejskich. Do stworzenia własnego materiału natchnął ich wspólny koncert z NIGHTWISH w 2000 roku i szybko zaczęto tworzyć kompozycje na pierwszy album. Debiut został wydany we wrześniu 2001 roku nakładem własnej wytwórni, Union Metal International.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Publikacje w tamtym czasie często określały ten zespół jako bliski GAMMA RAY i EDGUY, ale łatka Hansena w tamtym czasie przylegała do wszystkiego, co tutaj jest błędem. EDGUY jak najbardziej tutaj występuje, jest w Cold Heart, wolniejszym, balladowym Far Away czy Gates Beyond Reality, który można by przypisać Vain Glory Opera. Bardzo dobry jest też Sanctuary, ponownie słychać EDGUY, chociaż ogólna maniera gry, jak w całkiem niezłym Word of Truth wskazują na inspiracje Szwecją, a w szczególności MORIFADE, głównie za sprawą lekkości melodii i gitar, które są naprawdę łagodne. She's Falling to dobry tego przykład, delikatnie malowany song barda czy 100% szwedzki, delikatnie neoklasyczny Deadly Grasp. </div>
<div style="text-align: justify;">MORIFADE rozbrzmiewa w eleganckim, delikatnie rycerskim Endless Dream, a po nim kolejne power metalowe natarcie w stylu SINERGY czy nawet THE STORYTELLER The Promise w łagodniejszej formie. To najlepsza kompozycja na całym albumie z barwnymi ozdobnikami gitarowymi Martina Desharnaisa, który gra tutaj bardzo skromnie i można odnieść wrażenie, że się ogranicza. Bardzo dobra jest tutaj gra Frédéric Desroches, dyskretna i lekko malująca dalsze plany, czasami nawiązując dialog z gitarzystą i szkoda, że nie ma tego częściej. Sekcja rytmiczna jest bez zarzutu, chociaż to gra dla gatunku raczej standardowa.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetna jest Sonia Pineault, która nie próbuje atakować słuchacza sopranami czy wysokimi zaśpiewami, serwując raczej szkołę śpiewu SINERGY. Śpiewa naturalnie, nie ma tutaj manieryczności i sztuczności, idealnie wpisuje się w konwencję melodic power metalu, jaką tutaj obrali.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za mix odpowiada uznany kanadyjski inżynier dźwięku Pierre Rémillard i stworzył on świetny, selektywny sound, a mastering André Dorval dopracował delikatność w opcji szwedzkiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo ładny, dobrze zagrany fantasy metal, który zainteresował wielu fanów melodic power metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno jest to muzyka ciekawsza od rockowego CYCLONE, od którego ta grupa zaczynała i jest to lepsze wykorzystanie głosu Sonia Pineault.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Forgotten Tales - The Promise (2001</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/oLdBxzTIuQBF2elKVAT_aU78igciVryLhybWjBE-rjI/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE4MTcy/ODgtMTI0NTMxODI2/MC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MC5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 01:41      <br />
2. Word of Truth 05:22       <br />
3. Cold Heart 04:52       <br />
4. Far Away 06:03      <br />
5. Gates Beyond Reality 03:57     <br />
6. Sanctuary 04:18      <br />
7. Part I - She's Falling 03:58       <br />
8. Part II - Deadly Grasp 04:08     <br />
9. Part III - Endless Dream 05:48      <br />
10. Part IV - The Promise 05:21<br />
<br />
Rok wydania: 2001<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Kanada<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Sonia Pineault - śpiew<br />
Martin Desharnais - gitara<br />
Patrick Vir - bas<br />
Cédric Prévost - perkusja<br />
Frédéric Desroches - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół powstał w 1999 roku i początkowo był to cover band różnych grup europejskich. Do stworzenia własnego materiału natchnął ich wspólny koncert z NIGHTWISH w 2000 roku i szybko zaczęto tworzyć kompozycje na pierwszy album. Debiut został wydany we wrześniu 2001 roku nakładem własnej wytwórni, Union Metal International.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Publikacje w tamtym czasie często określały ten zespół jako bliski GAMMA RAY i EDGUY, ale łatka Hansena w tamtym czasie przylegała do wszystkiego, co tutaj jest błędem. EDGUY jak najbardziej tutaj występuje, jest w Cold Heart, wolniejszym, balladowym Far Away czy Gates Beyond Reality, który można by przypisać Vain Glory Opera. Bardzo dobry jest też Sanctuary, ponownie słychać EDGUY, chociaż ogólna maniera gry, jak w całkiem niezłym Word of Truth wskazują na inspiracje Szwecją, a w szczególności MORIFADE, głównie za sprawą lekkości melodii i gitar, które są naprawdę łagodne. She's Falling to dobry tego przykład, delikatnie malowany song barda czy 100% szwedzki, delikatnie neoklasyczny Deadly Grasp. </div>
<div style="text-align: justify;">MORIFADE rozbrzmiewa w eleganckim, delikatnie rycerskim Endless Dream, a po nim kolejne power metalowe natarcie w stylu SINERGY czy nawet THE STORYTELLER The Promise w łagodniejszej formie. To najlepsza kompozycja na całym albumie z barwnymi ozdobnikami gitarowymi Martina Desharnaisa, który gra tutaj bardzo skromnie i można odnieść wrażenie, że się ogranicza. Bardzo dobra jest tutaj gra Frédéric Desroches, dyskretna i lekko malująca dalsze plany, czasami nawiązując dialog z gitarzystą i szkoda, że nie ma tego częściej. Sekcja rytmiczna jest bez zarzutu, chociaż to gra dla gatunku raczej standardowa.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetna jest Sonia Pineault, która nie próbuje atakować słuchacza sopranami czy wysokimi zaśpiewami, serwując raczej szkołę śpiewu SINERGY. Śpiewa naturalnie, nie ma tutaj manieryczności i sztuczności, idealnie wpisuje się w konwencję melodic power metalu, jaką tutaj obrali.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za mix odpowiada uznany kanadyjski inżynier dźwięku Pierre Rémillard i stworzył on świetny, selektywny sound, a mastering André Dorval dopracował delikatność w opcji szwedzkiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo ładny, dobrze zagrany fantasy metal, który zainteresował wielu fanów melodic power metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno jest to muzyka ciekawsza od rockowego CYCLONE, od którego ta grupa zaczynała i jest to lepsze wykorzystanie głosu Sonia Pineault.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Eleanor (JPN)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4434</link>
			<pubDate>Wed, 17 Jul 2024 00:06:35 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4434</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Eleanor - Downhearted (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/NDjClcgoAYNxOBwiph22B4U0hfONtFMBJpB2yrMC8lA/rs:fit/g:sm/q:90/h:500/w:500/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTIzNTMz/MDU1LTE2NTQ4OTU4/MjYtMTU0Ni5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjYtMTU0Ni5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Solstice 01:27      <br />
2. Live Your Own Life 03:34      <br />
3. This Lamentation 04:24      <br />
4. The Immortal Light 04:50      <br />
5. Elegy 04:53      <br />
6. Corrupted 04:44      <br />
7. Black Swan 04:42      <br />
8. Calendula 05:09      <br />
9. Catharsis 05:22      <br />
10. Greed 05:03<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Gothic/Melodic Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Shiori Vitus - śpiew<br />
Ippei Shimada - gitara<br />
Nao - gitara<br />
Takahiro Chihara - bas<br />
Masaki Kamomiya - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ELEANOR z Osaki założone zostało w 2005 roku, debiutując nakładem Black-listed Records surowym i typowym gothic metalowym LP A Circle of Lament 11 listopada 2008 roku. W 22 marca 2013 roku, ponownie nakładem Black-listed Records, wydany został drugi LP, chłodniejszy Breathe Life into the Essence, który był bogatszy aranżacyjne, ale przeciętna produkcja i melodie sprawiły, że był to kolejny poprawny album. W 2016 roku nadeszła zmiana i grupą zainteresowała się wytwórnia Rubicon Music, która wydała trzecią płytę 10 sierpnia. Był to album ciekawszy od poprzednich, z większą dawką melodii i lepszą produkcją, ale był niespójny i dość synkretyczny.</div>
<div style="text-align: justify;">19 maja 2021 roku został wydany czwarty album, nakładem japońskiej wytwórni 413tracks.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest tutaj więcej melodii i inspiracji niderlandzkim THE GATHERING z okresu, kiedy jeszcze grali metal, chociaż od strony technicznej jest to bardziej zaawansowane i dobrze o to dba bardzo dobra sekcja rytmiczna, co słychać w Live Your Own Life. Typowo japońskie wykonanie nadaje temu sporo uroku i ciepła i delikatne gitary są tutaj wspaniałe. This Lamentation to bardzo dobry, japoński melodic metal, w którego aranżacjach można doszukiwać się ulotności kompozycji Yuhki z GALNERYUS.</div>
<div style="text-align: justify;">Ładnie grają w tęsknym The Immortal Light, jest tutaj coś z EVANESCENCE, ale styl Nippon gryzie się z zachodnią stylistyką w Elegy.</div>
<div style="text-align: justify;">Emocjonalny Corrupted w stylu THE GATHERING jest ujmujący i dobrze wykonany, Black Swan jednak poza wspaniałymi skrzypkami w zakończeniu ma niewiele do zaoferowania. Bardzo dobry za to jest Calendula, który idealnie łączy melancholię z romantyzmem, co daje hipnotyzujący efekt.</div>
<div style="text-align: justify;">Instrumentalny Catharsis jest elegancki i klimatyczny i byłoby to idealne zakończenie albumu, jednak zakończeniem jest bardzo poprawny i przeciętny Greed. Coś z DRACONICON, coś z MY DYING BRIDE, ale wyszło to nijako i w porównaniu z poprzednimi kompozycjami wypada to zwyczajnie blado.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Delikatna produkcja, gdzie w centrum jest Shiori Vitus nie budzi zastrzeżeń. Nie ma sztucznego brudu czy głuchej perkusji i jest to brzmienie bardziej dopracowane od poprzednich LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo ładnie śpiewa tutaj Shiori Vitus, nie ma sztucznych sopranów czy męczących, wysokich zaśpiewów inspirowanych j-rockiem, jest elegancki śpiew w średnich rejestrach, bardzo teatralny i bez wątpienia to jest ogromny plus tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Może zabrakło hitów z prawdziwego zdarzenia, ale jest to pierwsza płyta, co do której można powiedzieć, że styl grupy się wyklarował i zagrali coś bardziej spójnego stylistycznie, a to już jest krok w dobrym kierunku.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.6/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Eleanor - Downhearted (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/NDjClcgoAYNxOBwiph22B4U0hfONtFMBJpB2yrMC8lA/rs:fit/g:sm/q:90/h:500/w:500/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTIzNTMz/MDU1LTE2NTQ4OTU4/MjYtMTU0Ni5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjYtMTU0Ni5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Solstice 01:27      <br />
2. Live Your Own Life 03:34      <br />
3. This Lamentation 04:24      <br />
4. The Immortal Light 04:50      <br />
5. Elegy 04:53      <br />
6. Corrupted 04:44      <br />
7. Black Swan 04:42      <br />
8. Calendula 05:09      <br />
9. Catharsis 05:22      <br />
10. Greed 05:03<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Gothic/Melodic Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Shiori Vitus - śpiew<br />
Ippei Shimada - gitara<br />
Nao - gitara<br />
Takahiro Chihara - bas<br />
Masaki Kamomiya - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ELEANOR z Osaki założone zostało w 2005 roku, debiutując nakładem Black-listed Records surowym i typowym gothic metalowym LP A Circle of Lament 11 listopada 2008 roku. W 22 marca 2013 roku, ponownie nakładem Black-listed Records, wydany został drugi LP, chłodniejszy Breathe Life into the Essence, który był bogatszy aranżacyjne, ale przeciętna produkcja i melodie sprawiły, że był to kolejny poprawny album. W 2016 roku nadeszła zmiana i grupą zainteresowała się wytwórnia Rubicon Music, która wydała trzecią płytę 10 sierpnia. Był to album ciekawszy od poprzednich, z większą dawką melodii i lepszą produkcją, ale był niespójny i dość synkretyczny.</div>
<div style="text-align: justify;">19 maja 2021 roku został wydany czwarty album, nakładem japońskiej wytwórni 413tracks.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest tutaj więcej melodii i inspiracji niderlandzkim THE GATHERING z okresu, kiedy jeszcze grali metal, chociaż od strony technicznej jest to bardziej zaawansowane i dobrze o to dba bardzo dobra sekcja rytmiczna, co słychać w Live Your Own Life. Typowo japońskie wykonanie nadaje temu sporo uroku i ciepła i delikatne gitary są tutaj wspaniałe. This Lamentation to bardzo dobry, japoński melodic metal, w którego aranżacjach można doszukiwać się ulotności kompozycji Yuhki z GALNERYUS.</div>
<div style="text-align: justify;">Ładnie grają w tęsknym The Immortal Light, jest tutaj coś z EVANESCENCE, ale styl Nippon gryzie się z zachodnią stylistyką w Elegy.</div>
<div style="text-align: justify;">Emocjonalny Corrupted w stylu THE GATHERING jest ujmujący i dobrze wykonany, Black Swan jednak poza wspaniałymi skrzypkami w zakończeniu ma niewiele do zaoferowania. Bardzo dobry za to jest Calendula, który idealnie łączy melancholię z romantyzmem, co daje hipnotyzujący efekt.</div>
<div style="text-align: justify;">Instrumentalny Catharsis jest elegancki i klimatyczny i byłoby to idealne zakończenie albumu, jednak zakończeniem jest bardzo poprawny i przeciętny Greed. Coś z DRACONICON, coś z MY DYING BRIDE, ale wyszło to nijako i w porównaniu z poprzednimi kompozycjami wypada to zwyczajnie blado.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Delikatna produkcja, gdzie w centrum jest Shiori Vitus nie budzi zastrzeżeń. Nie ma sztucznego brudu czy głuchej perkusji i jest to brzmienie bardziej dopracowane od poprzednich LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo ładnie śpiewa tutaj Shiori Vitus, nie ma sztucznych sopranów czy męczących, wysokich zaśpiewów inspirowanych j-rockiem, jest elegancki śpiew w średnich rejestrach, bardzo teatralny i bez wątpienia to jest ogromny plus tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Może zabrakło hitów z prawdziwego zdarzenia, ale jest to pierwsza płyta, co do której można powiedzieć, że styl grupy się wyklarował i zagrali coś bardziej spójnego stylistycznie, a to już jest krok w dobrym kierunku.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.6/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>