<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - Latin Metal]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Fri, 10 Apr 2026 22:06:46 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Trueno Negro]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4534</link>
			<pubDate>Wed, 08 Oct 2025 00:36:21 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4534</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Trueno Negro - Neogenesis (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/9/1299089.jpg?0612" border="0" alt="[Obrazek: 1299089.jpg?0612]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Furia del trueno 06:39      <br />
2. Inmortalidad 04:18      <br />
3. Alma ardiente 04:45      <br />
4. Ciega enfermedad 05:01      <br />
5. Predestinado 04:59      <br />
6. Rojo amanecer 04:41      <br />
7. Tiranos 05:03      <br />
8. Después de la tormenta 04:12      <br />
9. Neogenesis 05:21      <br />
10. Mysteria 05:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Progressive/Power Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Bruno Baulde - śpiew, gitara<br />
Matías Frascino - gitara    <br />
Nicolás Aguirre - bas<br />
Nicolás Narváez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">TRUENO NEGRO zaczynało jako niezobowiązujący projekt muzyczny braci Baulde, Bruno i Daniela, w którym we dwóch grali power metal od 2005 roku, nagrywając 3 albumy w latach 2006 - 2008 z muzyką typową dla sceny argentyńskiej, ale bez polotu.</div>
<div style="text-align: justify;">Potem o projekcie ucichło i Bruno Baulde grał od 2016 roku sam, ale zmieniło się to w okolicach 2024 roku, kiedy TRUENO NEGRO ewoluowało do rangi pełnoprawnego zespołu, z pełnoprawną sekcją rytmiczną oraz dodatkowym gitarzystą, bez większych osiągnięć poza zapomnianym przez czas WERKEN.</div>
<div style="text-align: justify;">W kwietniu 2025 roku, zostaje wydany album nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poziom wykonania pomiędzy tym, co grali w 2006 czy nawet w 2021, a na tym LP to jest ogromna przepaść i skok jakościowy i od przeciętnego latin power metalu przeskoczyli do bardzo dobrego, wieloplanowego power metalu z elementami progressive, gdzie istotna jest melodia. Coś w tym jest z DRAGONFLY z ostatnich, bardziej progressive metalowych lat, może i nawet iberyjskiego AZEROTH w sposobie, w jaki ten progressive metal został wykorzystany w aranżacjach i jest bardziej środkiem do stworzenia muzyki bardziej wieloplanowej niż celem samym w sobie, jak w bardzo dobrym Alma Ardiente, opartym na delikatnie zarysowanym motywie ancient. Autentyczny i ładny jest ten nostalgiczny klimat, tak jak Bruno Baulde okazuje się wokalistą kompetentnym i bardzo dobrym, o głosie ciepłym i delikatnym, zwiewnym jak łagodne plany klawiszowe i symfoniczne, które zrealizował sam.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zaczyna się wybornym, heavy metalowym hymnem La Furia del Trueno z genialną melodią oraz refrenem, który szybko zapada w pamięć. Do tego wyborna praca sekcji rytmicznej i litaury Nicolása Narváeza wbijają w ziemię. Wspaniały jest wytworzony tutaj epicki klimat i po części może szkoda, że z kompozycji na tym albumie w tym stylu wiele nie ma. Siedem minut absolutnego zniszczenia i ten utwór, tak jak wyborny Inmortalidad stawiają poziom niesamowicie wysoki. Może nawet zbyt wysoki i oczekiwania stają się nierealne, kiedy stopniowo zaczyna dominować progressive power i Ciega enfermedad odznacza to grubą linią. To progressive power zagrany dobrze, ale oparty na schematach już dobrze znanych i melodiach nie tak dobrych, ze zwrotkami mniej atrakcyjnymi, gdzie pomysłów na refreny nie brakuje. Kompozycji złych tutaj nie ma, co najwyżej niezbyt porywające, jak Rojo Amanecer, niezwykle surowo zagrany Tiranos czy sztampowy progressive metal tytułowego Neogenesis.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy jest muzyka cieplejsza, jest znakomicie i powracają do takiego grania w Después de la tormenta, zagranym nowocześnie, ale charakterystycznie dla tego regionu i szkoda, że kończący ten LP Mysteria przy nim wypada tak blado w refrenie. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na produkcję własną brzmienie jest wyborne, z potężną i miażdżącą sekcją rytmiczną przy delikatnie rozmytych, ale wyrazistych gitarach. Sharp &amp; clear wysokiej klasy!</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół mógłby popracować nad spójnością oraz atrakcyjnością kompozycji, ale jak na pełno składowy "debiut", to jest to bardzo dobre i obiecujące. La Furia del trueno to prawdziwy hit, który wskazuje na ogromny potencjał, jaki tutaj drzemie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawa i udana ewolucja garażowego projektu entuzjastów w pełnoprawny band.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Trueno Negro - Neogenesis (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/9/1299089.jpg?0612" border="0" alt="[Obrazek: 1299089.jpg?0612]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Furia del trueno 06:39      <br />
2. Inmortalidad 04:18      <br />
3. Alma ardiente 04:45      <br />
4. Ciega enfermedad 05:01      <br />
5. Predestinado 04:59      <br />
6. Rojo amanecer 04:41      <br />
7. Tiranos 05:03      <br />
8. Después de la tormenta 04:12      <br />
9. Neogenesis 05:21      <br />
10. Mysteria 05:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Progressive/Power Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Bruno Baulde - śpiew, gitara<br />
Matías Frascino - gitara    <br />
Nicolás Aguirre - bas<br />
Nicolás Narváez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">TRUENO NEGRO zaczynało jako niezobowiązujący projekt muzyczny braci Baulde, Bruno i Daniela, w którym we dwóch grali power metal od 2005 roku, nagrywając 3 albumy w latach 2006 - 2008 z muzyką typową dla sceny argentyńskiej, ale bez polotu.</div>
<div style="text-align: justify;">Potem o projekcie ucichło i Bruno Baulde grał od 2016 roku sam, ale zmieniło się to w okolicach 2024 roku, kiedy TRUENO NEGRO ewoluowało do rangi pełnoprawnego zespołu, z pełnoprawną sekcją rytmiczną oraz dodatkowym gitarzystą, bez większych osiągnięć poza zapomnianym przez czas WERKEN.</div>
<div style="text-align: justify;">W kwietniu 2025 roku, zostaje wydany album nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poziom wykonania pomiędzy tym, co grali w 2006 czy nawet w 2021, a na tym LP to jest ogromna przepaść i skok jakościowy i od przeciętnego latin power metalu przeskoczyli do bardzo dobrego, wieloplanowego power metalu z elementami progressive, gdzie istotna jest melodia. Coś w tym jest z DRAGONFLY z ostatnich, bardziej progressive metalowych lat, może i nawet iberyjskiego AZEROTH w sposobie, w jaki ten progressive metal został wykorzystany w aranżacjach i jest bardziej środkiem do stworzenia muzyki bardziej wieloplanowej niż celem samym w sobie, jak w bardzo dobrym Alma Ardiente, opartym na delikatnie zarysowanym motywie ancient. Autentyczny i ładny jest ten nostalgiczny klimat, tak jak Bruno Baulde okazuje się wokalistą kompetentnym i bardzo dobrym, o głosie ciepłym i delikatnym, zwiewnym jak łagodne plany klawiszowe i symfoniczne, które zrealizował sam.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zaczyna się wybornym, heavy metalowym hymnem La Furia del Trueno z genialną melodią oraz refrenem, który szybko zapada w pamięć. Do tego wyborna praca sekcji rytmicznej i litaury Nicolása Narváeza wbijają w ziemię. Wspaniały jest wytworzony tutaj epicki klimat i po części może szkoda, że z kompozycji na tym albumie w tym stylu wiele nie ma. Siedem minut absolutnego zniszczenia i ten utwór, tak jak wyborny Inmortalidad stawiają poziom niesamowicie wysoki. Może nawet zbyt wysoki i oczekiwania stają się nierealne, kiedy stopniowo zaczyna dominować progressive power i Ciega enfermedad odznacza to grubą linią. To progressive power zagrany dobrze, ale oparty na schematach już dobrze znanych i melodiach nie tak dobrych, ze zwrotkami mniej atrakcyjnymi, gdzie pomysłów na refreny nie brakuje. Kompozycji złych tutaj nie ma, co najwyżej niezbyt porywające, jak Rojo Amanecer, niezwykle surowo zagrany Tiranos czy sztampowy progressive metal tytułowego Neogenesis.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy jest muzyka cieplejsza, jest znakomicie i powracają do takiego grania w Después de la tormenta, zagranym nowocześnie, ale charakterystycznie dla tego regionu i szkoda, że kończący ten LP Mysteria przy nim wypada tak blado w refrenie. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na produkcję własną brzmienie jest wyborne, z potężną i miażdżącą sekcją rytmiczną przy delikatnie rozmytych, ale wyrazistych gitarach. Sharp &amp; clear wysokiej klasy!</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół mógłby popracować nad spójnością oraz atrakcyjnością kompozycji, ale jak na pełno składowy "debiut", to jest to bardzo dobre i obiecujące. La Furia del trueno to prawdziwy hit, który wskazuje na ogromny potencjał, jaki tutaj drzemie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawa i udana ewolucja garażowego projektu entuzjastów w pełnoprawny band.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Helios (AR)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4429</link>
			<pubDate>Wed, 10 Jul 2024 21:51:56 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4429</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Helios - Cenizas del caos (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1340894785_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1340894785_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Cenizas (Intro) 01:51       <br />
2. Venciendo los miedos 04:31      <br />
3. Ecos de los nocturno 03:27      <br />
4. Gritale al viento 03:44      <br />
5. Vivir con este dolor 04:06      <br />
6. Huellas en la eternidad 04:43      <br />
7. Caos en mi mente 04:17      <br />
8. Por tus sueños 04:40      <br />
9. Ser uno mismo 04:33      <br />
10. Rebelion 04:08      <br />
11. Nuevo amanecer 04:04      <br />
12. Un mandato divino 04:17 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Marcelo Ríos - śpiew<br />
Pablo Centeno - gitara     <br />
Marcelo Blanco - gitara<br />
Diego Fabella - bas<br />
Marino López - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">HELIOS z Buenos Aires debiutował w 2021 roku albumem Rebelión, który był tylko niezłym, ale synkretycznym LP z rozkrzyczanym wokalistą i brakowało w tym wszystkim spójności.</div>
<div style="text-align: justify;">Po 3 latach powracają z drugim albumem i nowym gitarzystą, Pablo Centeno, a premiera odbyła się 7 czerwca 2024 roku nakładem portorykańskiej wytwórni Acero Latino Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem grają heavy metal zdecydowany, pewny siebie i spójny, z mocnym, ochrypłym oraz ekspresyjnym głosem Marcelo Ríos, któremu nie ustępują w żadnym stopniu znakomici instrumentaliści. Sekcja rytmiczna gra bardzo swobodnie, z energią i pasją, a gitarzyści to wulkan pomysłów, którzy raczą słuchacza znakomitymi solami i ornamentacjami gitarowymi. Jest w tym wszystkim typowa dla latin metalu pasja i pozytywna energia, to już słychać w Venciendo los miedos, który jest równie bardzo dobry jak Ser uno mismo, ale nie tak dobre jak kroczący, rozrywający refrenem Ecos de los nocturno czy znakomity Gritale al viento z rewelacyjnym dialogiem gitarzystów. Vivir con este dolor jest bezbłędny w delikatnym malowaniu nostalgicznego klimatu z rockowym feelingiem. Huellas en la eternidad ma zaraźliwe zwrotki i refren, po nim jest delikatnie powerowy Caos en mi mente, typowo rozegrany dla argentyńskiej sceny z łatwą, szybko wpadającą melodią i najlepszymi solami gitarowymi na całej płycie.</div>
<div style="text-align: justify;">Por tus sueños to dumna ballada, w której można doszukać się delikatności RENACER. Mocny Rebelion ma w sobie coś z mocnej, gęstej gry HEADON, z kolei Nuevo amanecer masakruje energią, gdzie Marcelo Ríos zdziera gardło niczym Mark Tornillo z ACCEPT.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec bonusowy Un mandato divino, który jest bardzo chwytliwy, z bardzo dobrymi ozdobnikami gitarowymi i jest w tym coś z wczesnych płyt HELKER, tylko wyciszająca partia środkowa jest zupełnie niepotrzebna. Słychać, że nie zostało to tak dopracowane, jak kompozycje wcześniejsze, ale to nadal utwór co najmniej dobry.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie w wykonaniu Germán Delgado jest znacznie atrakcyjniejsze od tego, co zrobił na debiucie. Sound jest bardziej selektywny, gitary nie tak brudne i każdy instrument jest tutaj dobrze słyszalny. Może tylko chwilami Marcelo Ríos wydaje się niepotrzebnie cofnięty, bo to głos bezbłędny i idealny dla tego zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut tego nie zapowiadał, ale pojawił się kolejny gracz na latin metalowej scenie, którego warto zapamiętać.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.6/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Helios - Cenizas del caos (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1340894785_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1340894785_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Cenizas (Intro) 01:51       <br />
2. Venciendo los miedos 04:31      <br />
3. Ecos de los nocturno 03:27      <br />
4. Gritale al viento 03:44      <br />
5. Vivir con este dolor 04:06      <br />
6. Huellas en la eternidad 04:43      <br />
7. Caos en mi mente 04:17      <br />
8. Por tus sueños 04:40      <br />
9. Ser uno mismo 04:33      <br />
10. Rebelion 04:08      <br />
11. Nuevo amanecer 04:04      <br />
12. Un mandato divino 04:17 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Marcelo Ríos - śpiew<br />
Pablo Centeno - gitara     <br />
Marcelo Blanco - gitara<br />
Diego Fabella - bas<br />
Marino López - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">HELIOS z Buenos Aires debiutował w 2021 roku albumem Rebelión, który był tylko niezłym, ale synkretycznym LP z rozkrzyczanym wokalistą i brakowało w tym wszystkim spójności.</div>
<div style="text-align: justify;">Po 3 latach powracają z drugim albumem i nowym gitarzystą, Pablo Centeno, a premiera odbyła się 7 czerwca 2024 roku nakładem portorykańskiej wytwórni Acero Latino Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem grają heavy metal zdecydowany, pewny siebie i spójny, z mocnym, ochrypłym oraz ekspresyjnym głosem Marcelo Ríos, któremu nie ustępują w żadnym stopniu znakomici instrumentaliści. Sekcja rytmiczna gra bardzo swobodnie, z energią i pasją, a gitarzyści to wulkan pomysłów, którzy raczą słuchacza znakomitymi solami i ornamentacjami gitarowymi. Jest w tym wszystkim typowa dla latin metalu pasja i pozytywna energia, to już słychać w Venciendo los miedos, który jest równie bardzo dobry jak Ser uno mismo, ale nie tak dobre jak kroczący, rozrywający refrenem Ecos de los nocturno czy znakomity Gritale al viento z rewelacyjnym dialogiem gitarzystów. Vivir con este dolor jest bezbłędny w delikatnym malowaniu nostalgicznego klimatu z rockowym feelingiem. Huellas en la eternidad ma zaraźliwe zwrotki i refren, po nim jest delikatnie powerowy Caos en mi mente, typowo rozegrany dla argentyńskiej sceny z łatwą, szybko wpadającą melodią i najlepszymi solami gitarowymi na całej płycie.</div>
<div style="text-align: justify;">Por tus sueños to dumna ballada, w której można doszukać się delikatności RENACER. Mocny Rebelion ma w sobie coś z mocnej, gęstej gry HEADON, z kolei Nuevo amanecer masakruje energią, gdzie Marcelo Ríos zdziera gardło niczym Mark Tornillo z ACCEPT.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec bonusowy Un mandato divino, który jest bardzo chwytliwy, z bardzo dobrymi ozdobnikami gitarowymi i jest w tym coś z wczesnych płyt HELKER, tylko wyciszająca partia środkowa jest zupełnie niepotrzebna. Słychać, że nie zostało to tak dopracowane, jak kompozycje wcześniejsze, ale to nadal utwór co najmniej dobry.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie w wykonaniu Germán Delgado jest znacznie atrakcyjniejsze od tego, co zrobił na debiucie. Sound jest bardziej selektywny, gitary nie tak brudne i każdy instrument jest tutaj dobrze słyszalny. Może tylko chwilami Marcelo Ríos wydaje się niepotrzebnie cofnięty, bo to głos bezbłędny i idealny dla tego zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut tego nie zapowiadał, ale pojawił się kolejny gracz na latin metalowej scenie, którego warto zapamiętać.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.6/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Astral Experience]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4158</link>
			<pubDate>Thu, 14 Dec 2023 13:49:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4158</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Astral Experience - Emovere (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/0/3/3/603331.jpg?1432" border="0" alt="[Obrazek: 603331.jpg?1432]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Emovere 02:09</div>
<div style="text-align: justify;">2.Ego 05:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Renacer 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sin perdón 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Allá donde estés 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.Negro puñal 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ella 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.No hay cadenas 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.Delirio 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">10.Horus 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">11.I Drove All Night (Roy Orbison cover) 04:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ovidi Bea - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rubén Albaladejo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Rafael Such - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Antonio Cantos - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Fran Carrasco - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Héctor Sierra - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ASTRAL EXPERIENCE z Walencji znany do roku 2013 jako ASTRAL wydał swój pierwszy album we wrześniu 2016 nakładem wytwórni Rock CD Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Istotą ich muzyki na tej płycie jest synteza melodyjnego power metalu z pełnymi żaru romantycznymi refrenami w latino stylu z przystępnymi, aczkolwiek nieraz zaskakującymi elementami progresywnymi i bardzo udany pod tym względem Ego jest swoistym credo zespołu. Jest i dumnie, i elegancko, i interesująco w dosyć oszczędnym planie symfonicznym, no refren jest znakomity. Co ważne, Ovidi Bea jest wokalistą bardzo wysokiej klasy i pewnie jednym z bardziej niedocenianych na power metalowej scenie hiszpańskiej. O jego możliwościach świadczy Ella, song semi balladowy o ogromnym ładunku latino ekspresji i melodyjnego dramatyzmu. Niekiedy dążą do prostszej przebojowości, zachowując misterne aranżacje gitarowe w Renacer i wówczas skutecznie konkurują ze ścisłą latino power progressive czołówką z Hiszpanii, przypominając chociażby DARKSUN. Także No hay cadenas to najwyższej kasy kompozycja w zasadzie melodic power w czystej postaci, poza pewną dawką nowocześnie podanych instrumentów klawiszowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także dumnie i epicko w spokojnie poprowadzonym Sin perdón, gdzie akcentują kolejny nośny refren, a frontmana wspiera w dostojnych dramatycznych duetach Jose Vicente Broseta z OPERA MAGNA. Znakomicie i tym razem szybko grają w hipnotyzującym modern progressive Allá donde estés z ultra nośnym refrenem, a dodatkowe brutalne wokale wykonuje David Mancha Bleda z grającego deathcore SKILL TO KILL. Bujający killer! Z budowaniem niepokojącego klimatu jest tu umiarkowanie dobrze w Negro puñal, ale przecież ten poetycki refren, na zasadzie kontrapunktu jest urzekający... W Delirio poszli chyba najgłębiej w progressive w zwrotkach i bardzo dobrze, że stworzyli do tego wyrazisty, melodyjny i dramatyczny refren. Tak, te kontrapunkty to ich mocna strona. Niemniej, ostatnia z ich kompozycji, Horus, jest to po prostu tylko dobrym melodic progressive power utworem i to zwieńczenie trochę rozczarowuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zgranie tej ekipy jest doskonałe, robota instrumentalistów wyborna, przy czym czasem gitarzyści nie jeden raz po prostu zdumiewają biegłością i pomysłowością w tworzeniu oryginalnych motywów i riffów. Do tego dochodzi fantastyczny mix i mastering wykonany przez Mistrzów Fernando Asensi i Enrique Mompó i po prostu słychać, że to oni to zrobili. Absolutna klarowność i elegancja produkcji.<br />
Mimo ogromnej wartości muzycznej tego albumu zespół jakoś pozostał w cieniu krajowej czołówki, a szkoda.<br />
 <br />
<br />
ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 14.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Astral Experience - Emovere (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/0/3/3/603331.jpg?1432" border="0" alt="[Obrazek: 603331.jpg?1432]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Emovere 02:09</div>
<div style="text-align: justify;">2.Ego 05:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Renacer 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sin perdón 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Allá donde estés 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.Negro puñal 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ella 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.No hay cadenas 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.Delirio 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">10.Horus 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">11.I Drove All Night (Roy Orbison cover) 04:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ovidi Bea - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rubén Albaladejo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Rafael Such - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Antonio Cantos - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Fran Carrasco - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Héctor Sierra - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ASTRAL EXPERIENCE z Walencji znany do roku 2013 jako ASTRAL wydał swój pierwszy album we wrześniu 2016 nakładem wytwórni Rock CD Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Istotą ich muzyki na tej płycie jest synteza melodyjnego power metalu z pełnymi żaru romantycznymi refrenami w latino stylu z przystępnymi, aczkolwiek nieraz zaskakującymi elementami progresywnymi i bardzo udany pod tym względem Ego jest swoistym credo zespołu. Jest i dumnie, i elegancko, i interesująco w dosyć oszczędnym planie symfonicznym, no refren jest znakomity. Co ważne, Ovidi Bea jest wokalistą bardzo wysokiej klasy i pewnie jednym z bardziej niedocenianych na power metalowej scenie hiszpańskiej. O jego możliwościach świadczy Ella, song semi balladowy o ogromnym ładunku latino ekspresji i melodyjnego dramatyzmu. Niekiedy dążą do prostszej przebojowości, zachowując misterne aranżacje gitarowe w Renacer i wówczas skutecznie konkurują ze ścisłą latino power progressive czołówką z Hiszpanii, przypominając chociażby DARKSUN. Także No hay cadenas to najwyższej kasy kompozycja w zasadzie melodic power w czystej postaci, poza pewną dawką nowocześnie podanych instrumentów klawiszowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także dumnie i epicko w spokojnie poprowadzonym Sin perdón, gdzie akcentują kolejny nośny refren, a frontmana wspiera w dostojnych dramatycznych duetach Jose Vicente Broseta z OPERA MAGNA. Znakomicie i tym razem szybko grają w hipnotyzującym modern progressive Allá donde estés z ultra nośnym refrenem, a dodatkowe brutalne wokale wykonuje David Mancha Bleda z grającego deathcore SKILL TO KILL. Bujający killer! Z budowaniem niepokojącego klimatu jest tu umiarkowanie dobrze w Negro puñal, ale przecież ten poetycki refren, na zasadzie kontrapunktu jest urzekający... W Delirio poszli chyba najgłębiej w progressive w zwrotkach i bardzo dobrze, że stworzyli do tego wyrazisty, melodyjny i dramatyczny refren. Tak, te kontrapunkty to ich mocna strona. Niemniej, ostatnia z ich kompozycji, Horus, jest to po prostu tylko dobrym melodic progressive power utworem i to zwieńczenie trochę rozczarowuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zgranie tej ekipy jest doskonałe, robota instrumentalistów wyborna, przy czym czasem gitarzyści nie jeden raz po prostu zdumiewają biegłością i pomysłowością w tworzeniu oryginalnych motywów i riffów. Do tego dochodzi fantastyczny mix i mastering wykonany przez Mistrzów Fernando Asensi i Enrique Mompó i po prostu słychać, że to oni to zrobili. Absolutna klarowność i elegancja produkcji.<br />
Mimo ogromnej wartości muzycznej tego albumu zespół jakoś pozostał w cieniu krajowej czołówki, a szkoda.<br />
 <br />
<br />
ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 14.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kronos SV]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4020</link>
			<pubDate>Thu, 15 Jun 2023 21:37:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4020</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kronos SV - Hijos del metal (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/6/1136603.jpg?2748" border="0" alt="[Obrazek: 1136603.jpg?2748]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 01:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.Profecía 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Madre tierra 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.Maldito dinero 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Poser 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Punto y final 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Psicosis 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tu funeral 05:48</div>
<div style="text-align: justify;">9.Latinoamérica 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">10.Hijos del metal 06:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Salwador</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power metal</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Oswaldo Galicia - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mauricio Orellana</div>
<div style="text-align: justify;">Rey Lobo</div>
<div style="text-align: justify;">Jhoalmo Cruz</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O power i heavy metalowych zespołach z Ameryki Środkowej wiadomo poza lokalnym obszarem muzycznym niewiele i pewnie poza kostarykańskim WIND OF DESTINY z Antonem Darusso w Europie o innych grupach mało kto słyszał. Tymczasem, warto się zagłębić czasem w to pustynne, jakby się wydało terytorium muzyczne, by odkryć na tej pustyni perłę... no, może perełkę. W maju nakładem własnym swój debiut wydała grupa KRONOS z Salwadoru, przy czym ponieważ ta nazwa nie jest specjalnie oryginalna, to LP jest sygnowany konkretniejszą - KRONOS SV(Salwador).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niby nic takiego. Proste, czytelne granie heavy metalu opartego na wzorach lat 80tych oraz power metal klasyczny dla latino XXI wieku gdzieś z rejonów stylu WARCRY i TIERRA SANTA...</div>
<div style="text-align: justify;">Niby ekipa bez wirtuozów, ale lider to utalentowany człowiek, który potrafi zaśpiewać i z heavy metalową mocą, i rockowym rozbujaniem, i power metalowym stylem narracji fantasy, a lider - jako gitarzysta Oswaldo Galicia, prowadzący ten projekt ze zmiennym szczęściem od roku 2004 gra zróżnicowane sola i ciekawe riffy przewodnie, choć nie zawsze jakoś szczególnie odkrywcze.</div>
<div style="text-align: justify;">Proste. Czytelne. Rozbujane. To podkreślam, gdy się słucha znakomitych melodic heavy i przesyconych rockiem, i zagranych w nonszalancki i lekko bezczelny sposób Poser, czy też Madre tierra, zmuszającym po prostu do rytmicznego podrygiwania, gdy rozbrzmiewają zwrotki. To vintage solo gitarowe jest kapitalnie zrobione! Buja? Buja! Pewnie, że nie wszystko, jak przeciętny classic heavy metalowy, tytułowy Hijos del metal, czy taki wzorowany na nazbyt rozkrzyczanym oraz przekolorowanym heavy meksykańskim - Maldito dinero musi się udać, ale jaki muzyczny gniew generują w politycznie zaangażowanym Latinoamérica. I nie zapominają przy tym o nośności melodii. Świetny refren! Z lekkością, swobodnie galopują w średnim tempie w heroicznym power metalowym Profecía i to jest klasyczny czar gorącego latino melodic power. Perfekcyjny numer! Jest bardzo dobry, uroczysty i niemal hymnowy Punto y final i ta kompozycja dostarcza sporo wzruszeń. Potrafią też zagrać ciężej, mocniej i szybciej w stylu SARATOGA w nośnym, dumnym Psicosis i z ciekawym, przepełnionym gniewem refrenem. Moc, taka w stylu heavy/power i nawet z elementami klasycznego riffowania USPM. A ponieważ to album z metalem latino, to sentymentalizmu musi być więcej niż tylko w jednym utworze i mamy smutny balladowo-poetycki Tu funeral, też to metal, a nie jakaś tam poezja śpiewana. Zadbali o to odpowiednią gitarową aranżacją, choć jest i sporo gitary akustycznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przewaga co najmniej bardzo dobrych kompozycji, kilka killerów, do tego wyważone brzmienie z wybornie ustawioną gitarą i głębokim, lekko rozmytym soundzie. Produkcja własna, bez udziału studia znaczącego w świecie, a jednak można uzyskać należyty, stosowny efekt. </div>
<div style="text-align: justify;">Trzeba od czasu do czasu zerknąć na to, co się dzieje na melodic metalowej scenie Panamy, Nikaragui, Salwadoru, Kostaryki, Gwatemali i Hondurasu. Może pojawi się inny zespół na miarę KRONOS SV, a jemu wypada życzyć sukcesów w przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 15.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kronos SV - Hijos del metal (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/6/1136603.jpg?2748" border="0" alt="[Obrazek: 1136603.jpg?2748]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 01:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.Profecía 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Madre tierra 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.Maldito dinero 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Poser 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Punto y final 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Psicosis 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tu funeral 05:48</div>
<div style="text-align: justify;">9.Latinoamérica 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">10.Hijos del metal 06:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Salwador</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power metal</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Oswaldo Galicia - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mauricio Orellana</div>
<div style="text-align: justify;">Rey Lobo</div>
<div style="text-align: justify;">Jhoalmo Cruz</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O power i heavy metalowych zespołach z Ameryki Środkowej wiadomo poza lokalnym obszarem muzycznym niewiele i pewnie poza kostarykańskim WIND OF DESTINY z Antonem Darusso w Europie o innych grupach mało kto słyszał. Tymczasem, warto się zagłębić czasem w to pustynne, jakby się wydało terytorium muzyczne, by odkryć na tej pustyni perłę... no, może perełkę. W maju nakładem własnym swój debiut wydała grupa KRONOS z Salwadoru, przy czym ponieważ ta nazwa nie jest specjalnie oryginalna, to LP jest sygnowany konkretniejszą - KRONOS SV(Salwador).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niby nic takiego. Proste, czytelne granie heavy metalu opartego na wzorach lat 80tych oraz power metal klasyczny dla latino XXI wieku gdzieś z rejonów stylu WARCRY i TIERRA SANTA...</div>
<div style="text-align: justify;">Niby ekipa bez wirtuozów, ale lider to utalentowany człowiek, który potrafi zaśpiewać i z heavy metalową mocą, i rockowym rozbujaniem, i power metalowym stylem narracji fantasy, a lider - jako gitarzysta Oswaldo Galicia, prowadzący ten projekt ze zmiennym szczęściem od roku 2004 gra zróżnicowane sola i ciekawe riffy przewodnie, choć nie zawsze jakoś szczególnie odkrywcze.</div>
<div style="text-align: justify;">Proste. Czytelne. Rozbujane. To podkreślam, gdy się słucha znakomitych melodic heavy i przesyconych rockiem, i zagranych w nonszalancki i lekko bezczelny sposób Poser, czy też Madre tierra, zmuszającym po prostu do rytmicznego podrygiwania, gdy rozbrzmiewają zwrotki. To vintage solo gitarowe jest kapitalnie zrobione! Buja? Buja! Pewnie, że nie wszystko, jak przeciętny classic heavy metalowy, tytułowy Hijos del metal, czy taki wzorowany na nazbyt rozkrzyczanym oraz przekolorowanym heavy meksykańskim - Maldito dinero musi się udać, ale jaki muzyczny gniew generują w politycznie zaangażowanym Latinoamérica. I nie zapominają przy tym o nośności melodii. Świetny refren! Z lekkością, swobodnie galopują w średnim tempie w heroicznym power metalowym Profecía i to jest klasyczny czar gorącego latino melodic power. Perfekcyjny numer! Jest bardzo dobry, uroczysty i niemal hymnowy Punto y final i ta kompozycja dostarcza sporo wzruszeń. Potrafią też zagrać ciężej, mocniej i szybciej w stylu SARATOGA w nośnym, dumnym Psicosis i z ciekawym, przepełnionym gniewem refrenem. Moc, taka w stylu heavy/power i nawet z elementami klasycznego riffowania USPM. A ponieważ to album z metalem latino, to sentymentalizmu musi być więcej niż tylko w jednym utworze i mamy smutny balladowo-poetycki Tu funeral, też to metal, a nie jakaś tam poezja śpiewana. Zadbali o to odpowiednią gitarową aranżacją, choć jest i sporo gitary akustycznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przewaga co najmniej bardzo dobrych kompozycji, kilka killerów, do tego wyważone brzmienie z wybornie ustawioną gitarą i głębokim, lekko rozmytym soundzie. Produkcja własna, bez udziału studia znaczącego w świecie, a jednak można uzyskać należyty, stosowny efekt. </div>
<div style="text-align: justify;">Trzeba od czasu do czasu zerknąć na to, co się dzieje na melodic metalowej scenie Panamy, Nikaragui, Salwadoru, Kostaryki, Gwatemali i Hondurasu. Może pojawi się inny zespół na miarę KRONOS SV, a jemu wypada życzyć sukcesów w przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 15.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ars Nova]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3957</link>
			<pubDate>Sat, 18 Feb 2023 19:52:31 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3957</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ars Nova - Abrazando las sombras (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/0/9/1109021.jpg?2242" border="0" alt="[Obrazek: 1109021.jpg?2242]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Abrazando las sombras 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.En el fondo del lago 06:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sacrificio 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.El efecto mariposa 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">5.Otra vida 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.Kyoto 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Fantasma (Motoko) 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">8.Con tu recuerdo 07:13</div>
<div style="text-align: justify;">9.2020 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">10.El encuentro 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">11.Sueño lúcido 07:05</div>
<div style="text-align: justify;">12.Paradoja de la memoria 04:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alfonso Sánchez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Alonso - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Damià Ferràndiz - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Javier Suárez - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ARS NOVA z Badalony w Katalonii istnieje już wiele lat, faktycznie od roku 1998, przy czym do 2008 pod nazwa MAZO. Do tej pory mają na koncie dwie płyty z lat 2009 i 2018 (tylko digital) i mimo, że mówią o sobie jako o grupie grającej melodic metal z elementami progresywnymi, to ta progresywność w średnio udanym wydaniu do tej pory przeważała. Teraz, w lutym 2023 nakładem własnym i dzięki dystrybucji przez Rock CD Records, prezentują trzeci LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem jest album zdecydowanie godny uwagi, bo element melodyjnego grania został wysunięty ponad progresywność przekazu i ekipa proponuje miks power i heavy metalu w latino stylu, w pewnym stopniu przypominający tegoroczny niedawny debiut DELALMA.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynają od tytułowego melodic power Abrazando las sombras, z gościnnym udziałem jako wokalisty Israela Ramosa Solomando (AVALANCH, ALQUIMIA, AMADEUS) i mamy bardzo dobry, ciepły bujający w refrenie utwór zagrany z pasją i elegancją. Progresywnie? Wcale. Nie oznacza to, że to w ich grze zupełnie zanikło, bo jest kilka dłuższych utworów, gdzie progresywne aranżacje i wątki się pojawiają, choć nie stanowią głównej osi muzycznych wydarzeń. Mało tego w romantycznym i na swój sposób epickim En el fondo del lago z gustownymi partiami klawiszowymi i też od razu można powiedzieć, że Alfonso Sánchez to znakomity, a przy tym mało jednak znany wokalista, doprawdy dysponujący głosem, którego nie powstydziłby się żaden czołowy zespół z kręgu latino power i heavy. Dużo potrafi, bardzo dużo i to słychać w rozbudowanym, niezbyt szybkim i poetyckim songu Con tu recuerdo i gdyby szukać tu poza piękną latino romantyczną melodią jakichś składników progresywnych, to są to może tylko śladowe ilości. Piękne sola gitarowe w wykonaniu gościa - Guille T. Vargasa. I trzeci taki najdłuższy tu numer to Sueño lúcido, rytmiczny, pełen elegancji klasyczny power, gdzie także zadbano o misterne solowe partie gitar w tym w wykonaniu kolejnego zaproszonego muzyka, którego gościem nazwać trudno, bo to Juan Miguel Valero Pérez, członek MAZO w latach 2004-2007. I tu naprawdę nie ma nic progresywnego...</div>
<div style="text-align: justify;">Tymczasem jest sporo tych progresywnych zmian tempa i melodii w iberyjsko- orientalnym Sacrificio. może warto było jednak zbudować tę kompozycję bliżej muzycznie świetnego melodic power refrenu niż mrocznej narracji z centralnej części. Wirtuozerski pojedynek Daniela Alonso z kolejnym gościem Jesúsem Sanzem. Ależ mocarny shred! Zniszczenie!</div>
<div style="text-align: justify;">Liczne neoklasyczne ornamentacje w gorącym songu latino heavy El efecto mariposa i to jest także po prostu porywająca kompozycja! Z gracją, z wdziękiem grają przebojowy, melodyjny wręcz radiowo chwytliwy Otra vida z urzekającym refrenem, który można przypisać szkole fińskiej. Takie zapożyczenia do latino są zazwyczaj bardzo dane i w tym przypadku także. Onirycznie, lirycznie i dosyć brzmieniowo nowocześnie prezentują się w Kyoto i jeśli mówić o jakiejś progresywności na planie pierwszym, to w tej właśnie kompozycji. Nagle przechodzą do mocnej gitarowej brutalności we wstępie do szybkiego Fantasma (Motoko), z frapującym wykorzystaniem elektroniki w przerywnikach. Tak, jeszcze jedna potoczysta i zapadająca w pamięć melodia. Tak, mają pomysły jak tu zachwycić pod tym względem słuchacza. Progresywność? Raczej ujęcie modern. Gdzieś w 2020 pojawiają się echa stylu OPERA MAGNA i to także znakomicie zostało zrobione. Te refreny po raz kolejny pełne życia i te zdecydowane power metalowe ataki gitarowe! Klasa! Seria jest wspaniale kontynuowała w El encuentro, takim łagodnie dramatycznym, równocześnie podniosłym i majestatycznym w tym niezbyt szybkim tempie zwrotek. Nieco progresywności w aranżacji, ale akurat tyle, by to po prostu ubarwić i uczynić jeszcze ciekawszym. Tak piękna płyta musi mieć piękne zwieńczenie. Ma takie i to jest Paradoja de la memoria, fenomenalny nieubłagany killer na neoklasycznym fundamencie, gdzie także solo zagrał do niedawna jeszcze grający w zespole ARS NOVA, a poprzednio w MAZO, Carlos Sierra. W zasadzie instrumentalny utwór, bo jest to tylko krótka posępna teatralna narracja, ale to wszystko rozgrywa się doskonale bez słów...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Israel Ramos nie tylko zaśpiewał, ale przede wszystkim wykonał mix i mastering i jak zwykle to świetna robota. Wyborny sound każdego instrumentu z osobna (bas wymiata!) i umiejętne ich powiązanie w przestrzeni, słuszna i celna ekspozycja głosu wokalisty. </div>
<div style="text-align: justify;">Gdzieś tam na obrzeżu wielkiego metalu hiszpańskiego ARS NOVA przez lata się znajdował, teraz tym wspaniałym, pełnym treści i wyśmienicie wykonanym albumem dołączył do ścisłej czołówki. Fani gatunku nie mogą przejść obok tej pozycji obojętnie.</div>
<br />
<br />
ocena: 9,6/10<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 18.02.2023</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ars Nova - Abrazando las sombras (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/0/9/1109021.jpg?2242" border="0" alt="[Obrazek: 1109021.jpg?2242]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Abrazando las sombras 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.En el fondo del lago 06:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sacrificio 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.El efecto mariposa 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">5.Otra vida 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.Kyoto 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Fantasma (Motoko) 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">8.Con tu recuerdo 07:13</div>
<div style="text-align: justify;">9.2020 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">10.El encuentro 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">11.Sueño lúcido 07:05</div>
<div style="text-align: justify;">12.Paradoja de la memoria 04:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alfonso Sánchez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Alonso - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Damià Ferràndiz - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Javier Suárez - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ARS NOVA z Badalony w Katalonii istnieje już wiele lat, faktycznie od roku 1998, przy czym do 2008 pod nazwa MAZO. Do tej pory mają na koncie dwie płyty z lat 2009 i 2018 (tylko digital) i mimo, że mówią o sobie jako o grupie grającej melodic metal z elementami progresywnymi, to ta progresywność w średnio udanym wydaniu do tej pory przeważała. Teraz, w lutym 2023 nakładem własnym i dzięki dystrybucji przez Rock CD Records, prezentują trzeci LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem jest album zdecydowanie godny uwagi, bo element melodyjnego grania został wysunięty ponad progresywność przekazu i ekipa proponuje miks power i heavy metalu w latino stylu, w pewnym stopniu przypominający tegoroczny niedawny debiut DELALMA.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynają od tytułowego melodic power Abrazando las sombras, z gościnnym udziałem jako wokalisty Israela Ramosa Solomando (AVALANCH, ALQUIMIA, AMADEUS) i mamy bardzo dobry, ciepły bujający w refrenie utwór zagrany z pasją i elegancją. Progresywnie? Wcale. Nie oznacza to, że to w ich grze zupełnie zanikło, bo jest kilka dłuższych utworów, gdzie progresywne aranżacje i wątki się pojawiają, choć nie stanowią głównej osi muzycznych wydarzeń. Mało tego w romantycznym i na swój sposób epickim En el fondo del lago z gustownymi partiami klawiszowymi i też od razu można powiedzieć, że Alfonso Sánchez to znakomity, a przy tym mało jednak znany wokalista, doprawdy dysponujący głosem, którego nie powstydziłby się żaden czołowy zespół z kręgu latino power i heavy. Dużo potrafi, bardzo dużo i to słychać w rozbudowanym, niezbyt szybkim i poetyckim songu Con tu recuerdo i gdyby szukać tu poza piękną latino romantyczną melodią jakichś składników progresywnych, to są to może tylko śladowe ilości. Piękne sola gitarowe w wykonaniu gościa - Guille T. Vargasa. I trzeci taki najdłuższy tu numer to Sueño lúcido, rytmiczny, pełen elegancji klasyczny power, gdzie także zadbano o misterne solowe partie gitar w tym w wykonaniu kolejnego zaproszonego muzyka, którego gościem nazwać trudno, bo to Juan Miguel Valero Pérez, członek MAZO w latach 2004-2007. I tu naprawdę nie ma nic progresywnego...</div>
<div style="text-align: justify;">Tymczasem jest sporo tych progresywnych zmian tempa i melodii w iberyjsko- orientalnym Sacrificio. może warto było jednak zbudować tę kompozycję bliżej muzycznie świetnego melodic power refrenu niż mrocznej narracji z centralnej części. Wirtuozerski pojedynek Daniela Alonso z kolejnym gościem Jesúsem Sanzem. Ależ mocarny shred! Zniszczenie!</div>
<div style="text-align: justify;">Liczne neoklasyczne ornamentacje w gorącym songu latino heavy El efecto mariposa i to jest także po prostu porywająca kompozycja! Z gracją, z wdziękiem grają przebojowy, melodyjny wręcz radiowo chwytliwy Otra vida z urzekającym refrenem, który można przypisać szkole fińskiej. Takie zapożyczenia do latino są zazwyczaj bardzo dane i w tym przypadku także. Onirycznie, lirycznie i dosyć brzmieniowo nowocześnie prezentują się w Kyoto i jeśli mówić o jakiejś progresywności na planie pierwszym, to w tej właśnie kompozycji. Nagle przechodzą do mocnej gitarowej brutalności we wstępie do szybkiego Fantasma (Motoko), z frapującym wykorzystaniem elektroniki w przerywnikach. Tak, jeszcze jedna potoczysta i zapadająca w pamięć melodia. Tak, mają pomysły jak tu zachwycić pod tym względem słuchacza. Progresywność? Raczej ujęcie modern. Gdzieś w 2020 pojawiają się echa stylu OPERA MAGNA i to także znakomicie zostało zrobione. Te refreny po raz kolejny pełne życia i te zdecydowane power metalowe ataki gitarowe! Klasa! Seria jest wspaniale kontynuowała w El encuentro, takim łagodnie dramatycznym, równocześnie podniosłym i majestatycznym w tym niezbyt szybkim tempie zwrotek. Nieco progresywności w aranżacji, ale akurat tyle, by to po prostu ubarwić i uczynić jeszcze ciekawszym. Tak piękna płyta musi mieć piękne zwieńczenie. Ma takie i to jest Paradoja de la memoria, fenomenalny nieubłagany killer na neoklasycznym fundamencie, gdzie także solo zagrał do niedawna jeszcze grający w zespole ARS NOVA, a poprzednio w MAZO, Carlos Sierra. W zasadzie instrumentalny utwór, bo jest to tylko krótka posępna teatralna narracja, ale to wszystko rozgrywa się doskonale bez słów...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Israel Ramos nie tylko zaśpiewał, ale przede wszystkim wykonał mix i mastering i jak zwykle to świetna robota. Wyborny sound każdego instrumentu z osobna (bas wymiata!) i umiejętne ich powiązanie w przestrzeni, słuszna i celna ekspozycja głosu wokalisty. </div>
<div style="text-align: justify;">Gdzieś tam na obrzeżu wielkiego metalu hiszpańskiego ARS NOVA przez lata się znajdował, teraz tym wspaniałym, pełnym treści i wyśmienicie wykonanym albumem dołączył do ścisłej czołówki. Fani gatunku nie mogą przejść obok tej pozycji obojętnie.</div>
<br />
<br />
ocena: 9,6/10<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 18.02.2023</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Delalma]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3951</link>
			<pubDate>Tue, 31 Jan 2023 14:21:03 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3951</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Delal</span><span style="font-weight: bold;">ma - Delalma (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/6cakO1tW9LPagxcssr6q0NkwIM2Yox0eiyJiCER03jA/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI1OTIz/Njg1LTE2NzQ5OTY0/MjItMjEzNy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjItMjEzNy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Acto de Fe 7:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Renegar de Ti 6:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Mañana Vuelve a Oscurecer 4:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ritual 4:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Y Aún Siento Estar Allí 5:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Pido a Dios 1:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.La última Noche 4:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Luz ni Tiempo 10:12</div>
<div style="text-align: justify;">9.¿Y Ahora Qué? 6:22</div>
<div style="text-align: justify;">10.El Mirlo 5:06</div>
<div style="text-align: justify;">11.Cárcel de Cristal 5:57</div>
<div style="text-align: justify;">12.Quédate 5:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ramón Lage - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Manuel Seoane París - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jesús Cámara Ruiz - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Lande - perkusja<br />
Manuel Ramil - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">DELALMA to kolejna nowa super grupa gwiazd power metalowej sceny hiszpańskiej, tym razem skupiona wokół Manuela Seoane, znanego z LUJURIA, a w ostatnich latach z niemieckiego SINBREED i hiszpańskiej ikony MAGO DE OZ. To on jest twórcą kompozycji umieszczonych na tej pierwszej ich płycie, wydanej w styczniu przez Maldito Records. Wokalistą jest Ramón Lage z AVALANCH, a instrumenty klawiszowe to Mistrz Manuel Ramil (WARCRY, ADVENTUS, AVALANCH).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Stylistycznie można by powiedzieć, że mamy tu do czynienia z wypadkową łagodnej melodyjności ADVENTUS i lekko podanej wysublimowanej progresywności AVALANCH z pewnym rysem melodic metal/hard rock, który w przypadku kompozycji Seoane, jeśli się spojrzy na jego poza stricte metalowy dorobek, wcale nie dziwi. To wszystko słychać już w pierwszym rozbudowanym Acto de Fe, pięknym utworze w latino sentymentalne manierze i jak to miło usłyszeć ponownie w takim repertuarze będącego w wybornej formie Ramóna Lage. I jak miło usłyszeć te zgrabne, zwiewne dialogi gitarzysty i Manuela Ramila, który bardzo dużo interesujących motywów klawiszowych planu drugiego zaprezentował na tym albumie. Także w takich, powiedzmy lekko dyskotekowo - fińskim stylu w przebojowym i przepełnionym emocjami znakomitym Renegar de Ti. I zaraz potem wspaniały w wykorzystaniu europower motywów mega energiczny Mañana Vuelve a Oscurecer. Klasa, klasa!  Jaki nośny refren! Jest tu także oparty w dużym stopniu o wzorce skandynawskiego gothic metalu spokojny i miarowy Ritual, jest także niezbyt szybki, lekko progresywny w manierze AVALANCH Luz ni Tiempo z mroczną narracją i aktorskim, dramatycznym przekazem wokalnym Ramona, a przy tym jaki ładny, romantyczny refren się tu pojawia. Długi, bardzo długi utwór, ale trzyma w napięciu i przykuwa uwagę do ostatniej sekundy. Bardziej rockowe, choć oparte o melodic metalowe, romantyczne fundamenty kompozycje to Y Aún Siento Estar Allí i urzekający partiami utkanymi z gitar akustycznych i mocniejszymi akcentami La última Noche. Pięknie tu śpiewa Ramón Lage, przepięknie! Podobnie jak w jakże delikatnym i wysublimowanym ¿Y Ahora Qué? z elementami progresywnymi w sposobie przekazu, przy czym rewelacyjny refren wyrasta tu tak niespodziewanie z pastelowej melodii głównej. Tak, jest tu sporo tej przyjaznej progresywności, także w łagodnym El Mirlo, gdzie po raz kolejny mamy zdecydowany mix AVALANCH i ADVENTUS bardzo wysokiej jakości.</div>
<div style="text-align: justify;">A pod koniec wielki hit, pełen emocji i elegancji Cárcel de Cristal, gdzie z ogromną pewnością siebie dążą do mocarnego, chwytliwego refrenu i doprawdy większość refrenów z tego albumu jest po prostu mistrzowska. Gustowna partia pianina i gitary akustycznej rozpoczyna Quédate i album zamyka poetyka klasycznego, ciepłego i refleksyjnego stylu latino metal. </div>
<div style="text-align: justify;">Tyle hitów...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie jest wyborne i chyba po raz pierwszy Seoane jako gitarzysta w pełni do siebie przekonuje, grając niezmiernie kreatywnie i różnorodnie. Sound znakomity także na granicy tego co można usłyszeć w przypadku AVALANCH i ADVENTUS. Mix wieloplanowy i głęboki.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdy zbiera się ekipa takich gwiazd jak tutaj, to o końcowy rezultat można być spokojnym. Doskonały zespół gra świetną muzykę. Dla fanów latino power metalu pozycja absolutnie obowiązkowa.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.01.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Delal</span><span style="font-weight: bold;">ma - Delalma (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/6cakO1tW9LPagxcssr6q0NkwIM2Yox0eiyJiCER03jA/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI1OTIz/Njg1LTE2NzQ5OTY0/MjItMjEzNy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjItMjEzNy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Acto de Fe 7:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Renegar de Ti 6:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Mañana Vuelve a Oscurecer 4:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ritual 4:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Y Aún Siento Estar Allí 5:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Pido a Dios 1:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.La última Noche 4:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Luz ni Tiempo 10:12</div>
<div style="text-align: justify;">9.¿Y Ahora Qué? 6:22</div>
<div style="text-align: justify;">10.El Mirlo 5:06</div>
<div style="text-align: justify;">11.Cárcel de Cristal 5:57</div>
<div style="text-align: justify;">12.Quédate 5:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ramón Lage - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Manuel Seoane París - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jesús Cámara Ruiz - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Lande - perkusja<br />
Manuel Ramil - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">DELALMA to kolejna nowa super grupa gwiazd power metalowej sceny hiszpańskiej, tym razem skupiona wokół Manuela Seoane, znanego z LUJURIA, a w ostatnich latach z niemieckiego SINBREED i hiszpańskiej ikony MAGO DE OZ. To on jest twórcą kompozycji umieszczonych na tej pierwszej ich płycie, wydanej w styczniu przez Maldito Records. Wokalistą jest Ramón Lage z AVALANCH, a instrumenty klawiszowe to Mistrz Manuel Ramil (WARCRY, ADVENTUS, AVALANCH).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Stylistycznie można by powiedzieć, że mamy tu do czynienia z wypadkową łagodnej melodyjności ADVENTUS i lekko podanej wysublimowanej progresywności AVALANCH z pewnym rysem melodic metal/hard rock, który w przypadku kompozycji Seoane, jeśli się spojrzy na jego poza stricte metalowy dorobek, wcale nie dziwi. To wszystko słychać już w pierwszym rozbudowanym Acto de Fe, pięknym utworze w latino sentymentalne manierze i jak to miło usłyszeć ponownie w takim repertuarze będącego w wybornej formie Ramóna Lage. I jak miło usłyszeć te zgrabne, zwiewne dialogi gitarzysty i Manuela Ramila, który bardzo dużo interesujących motywów klawiszowych planu drugiego zaprezentował na tym albumie. Także w takich, powiedzmy lekko dyskotekowo - fińskim stylu w przebojowym i przepełnionym emocjami znakomitym Renegar de Ti. I zaraz potem wspaniały w wykorzystaniu europower motywów mega energiczny Mañana Vuelve a Oscurecer. Klasa, klasa!  Jaki nośny refren! Jest tu także oparty w dużym stopniu o wzorce skandynawskiego gothic metalu spokojny i miarowy Ritual, jest także niezbyt szybki, lekko progresywny w manierze AVALANCH Luz ni Tiempo z mroczną narracją i aktorskim, dramatycznym przekazem wokalnym Ramona, a przy tym jaki ładny, romantyczny refren się tu pojawia. Długi, bardzo długi utwór, ale trzyma w napięciu i przykuwa uwagę do ostatniej sekundy. Bardziej rockowe, choć oparte o melodic metalowe, romantyczne fundamenty kompozycje to Y Aún Siento Estar Allí i urzekający partiami utkanymi z gitar akustycznych i mocniejszymi akcentami La última Noche. Pięknie tu śpiewa Ramón Lage, przepięknie! Podobnie jak w jakże delikatnym i wysublimowanym ¿Y Ahora Qué? z elementami progresywnymi w sposobie przekazu, przy czym rewelacyjny refren wyrasta tu tak niespodziewanie z pastelowej melodii głównej. Tak, jest tu sporo tej przyjaznej progresywności, także w łagodnym El Mirlo, gdzie po raz kolejny mamy zdecydowany mix AVALANCH i ADVENTUS bardzo wysokiej jakości.</div>
<div style="text-align: justify;">A pod koniec wielki hit, pełen emocji i elegancji Cárcel de Cristal, gdzie z ogromną pewnością siebie dążą do mocarnego, chwytliwego refrenu i doprawdy większość refrenów z tego albumu jest po prostu mistrzowska. Gustowna partia pianina i gitary akustycznej rozpoczyna Quédate i album zamyka poetyka klasycznego, ciepłego i refleksyjnego stylu latino metal. </div>
<div style="text-align: justify;">Tyle hitów...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie jest wyborne i chyba po raz pierwszy Seoane jako gitarzysta w pełni do siebie przekonuje, grając niezmiernie kreatywnie i różnorodnie. Sound znakomity także na granicy tego co można usłyszeć w przypadku AVALANCH i ADVENTUS. Mix wieloplanowy i głęboki.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdy zbiera się ekipa takich gwiazd jak tutaj, to o końcowy rezultat można być spokojnym. Doskonały zespół gra świetną muzykę. Dla fanów latino power metalu pozycja absolutnie obowiązkowa.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.01.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mirada De Ángel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3948</link>
			<pubDate>Thu, 19 Jan 2023 19:37:58 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3948</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Mirada De Ángel - Secretos del espíritu (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/4/7/124748.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 124748.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Libre 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">2.Arropados por la luna 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Asesinos 07:21</div>
<div style="text-align: justify;">4.7:35 A.M. 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Reconquista 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Tiempo de olvido 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hasta que se apague el sol 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">8.A cara o cruz 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.Castigo maldito 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">10.Cama llena alma vacía 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">11.Pelea de perros 05:17</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Víctor Aceña Bartolomé - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Ismael Sanz Molinero - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Agustín Arroyo Pérez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alberto Ibáñez "Hippy" Olmos - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">José Luis Caballero Molinos - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">María Isabel Ardid Álvarez - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Metalowa scena nie znosi próżni. Gdy zamilkł na pewien czas BEETHOVEN R. pojawił się MIRADA DE ANGEL z Aranda de Duero. Grupa wydała swój pierwszy album w maju 2006 nakładem krajowej, dosyć prężnie działającej wytwórni Expo Rock Music. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć okładka wskazywałaby raczej na obszary włoskiego fantasy power metalu z klawiszami, to MIRADA DE ANGEL kieruje się zdecydowanie w stronę miłośników muzyki BEETHOVEN R. z pierwszych płyt, choć z akcentem heroicznym w niektórych kompozycjach. W tych klimatach zdecydowanie najlepiej prezentuje się killer Reconquista, chwytliwy jak power rockowe hity Beethovenów i bojowy w eleganckiej formie jak numery WARCRY czy TIERRA SANTA. Bardzo dobry wokalista Víctor Aceña i dwaj nader kompetentni gitarzyści oraz solidna pozostała część zespołu. Jest potencjał i jest on wykorzystany jak należy. Zanim usłyszymy Reconquista, jest na tym albumie bardzo dużo zgrabnie zaaranżowanego mixu melodic heavy z power metalem i power rockiem. Proste, sympatyczne i zagrane w umiarkowanym tempie przebojowe Libre, Tiempo De Olvido i takiej muzyki jest jeszcze więcej.<br />
Szybszy, ze znakomitym refrenem Arropados por la luna jasno pokazuje, że zespół się inspiruje BEETHOVEN R. i nie jest to marna kalka. Podobnie żywiołowy, zdecydowanie w tradycji latino Asesinos, gdzie jest nawet nieco mocniejszych heavy/power momentów w zderzeniu z eterycznymi klawiszami Marii. Jest tu także duch nagrań rock/metalowych z Hiszpanii z lat 80tych, a może nawet 70tych... Tak w tym zaraźliwych refrenie, który potem się mimowolnie nuci na ulicy... Ciekawie się toczy ten rozbudowany, najdłuższy na płycie utwór. Zresztą wiele aranżacji tu wychodzi poza prostotę radiowego rock/metalu i to słychać w 7:35 A.M. Coś tu jest więcej poza jakże ekspresyjnym wykonaniem i melodyjnym dramatyzmem. Możliwości głosowe wokalisty w pełni odkrywa romantyczny song Hasta Que Se Apague El Sol o cechach semi-ballady, całkiem dobry, przy czym nieco w manierze AOR, której zasadniczo na tym albumie zespół muzycznie unika. A cara o cruz trochę kiepsko się zaczyna, ale nabiera to kształtu w miarę rozwoju sytuacji i ostatecznie mamy melodyjny speed metal z hard rockowym refrenem i tak ogólnie ścigają się tu z najszybszymi utworami BEETHOVEN R. Miejscami to się może podobać, ale ogólnie bez tej kompozycji album niczego by nie stracił. Nomen omen ten utwór został pominięty przypadkowo na trackliście wydrukowanej na odwrocie CD... Prawdziwa, łzawa ballada sentymentalna. Łagodnie zaczyna się co prawda Castigo Maldito, ale potem to szybki melodic power rock/metal i tak oczywiście w stylu Beethovenów ponownie. Lepszy jest bardziej oryginalny w melodii, rytmiczny i chwytliwy w refrenie Cama llena alma vacía z rysem epickim, po raz drugi po Reconquista bardzo przekonującym. Podsumowują wszystko utworem Pelea de perros, gdzie jest i łagodna latino melodia, i iberyjskie ciepło, i umiarkowany hit dla każdego fana melodyjnego metalu i rocka.<br />
<br />
Absolutnie na luzie i bez kompleksów ta grupa gra swoje na tym albumie. Żadnej napinki, żadnego AOR puszenia się. Metal ulicy, ale takiej w sympatycznej i bezpiecznej dzielnicy.<br />
Trochę surowy jest mastering zrobiony przez mało doświadczonego inżyniera dźwięku Jesús Arispont. Za ostra perkusja (to się słyszy chociażby w Cama llena alma vacía i Pelea de perros), za ostre czasem mało czytelne w stalowym soundzie gitary. Pod tym względem mogłoby być lepiej, tym bardziej, gdy się pamięta do jakiego kręgu publiczności skierowana jest ta płyta. A ten krąg publiczności jest rozpieszczony przez najlepszych speców od realizacji dźwięku w Hiszpanii...</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie jest jednak bardzo dobrze, a ilość sprzedanych płyt, choć nie imponująca, to jednak kilka tysięcy w ramach trzech wydań tego albumu przez wytwórnię, przy czym każde z tych wydań zawierało jakąś bonusową niespodziankę. Ten umiarkowany sukces komercyjny i ciepłe przyjęcie grupy na koncertach spowodowało przedłużenie kontraktu z Expo Rock Music na kolejny album, nagrany już jednak z nowym klawiszowcem Rubénem Barriuso.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 19.01.2023</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Mirada De Ángel - Secretos del espíritu (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/4/7/124748.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 124748.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Libre 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">2.Arropados por la luna 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Asesinos 07:21</div>
<div style="text-align: justify;">4.7:35 A.M. 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Reconquista 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Tiempo de olvido 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hasta que se apague el sol 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">8.A cara o cruz 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.Castigo maldito 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">10.Cama llena alma vacía 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">11.Pelea de perros 05:17</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Víctor Aceña Bartolomé - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Ismael Sanz Molinero - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Agustín Arroyo Pérez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alberto Ibáñez "Hippy" Olmos - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">José Luis Caballero Molinos - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">María Isabel Ardid Álvarez - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Metalowa scena nie znosi próżni. Gdy zamilkł na pewien czas BEETHOVEN R. pojawił się MIRADA DE ANGEL z Aranda de Duero. Grupa wydała swój pierwszy album w maju 2006 nakładem krajowej, dosyć prężnie działającej wytwórni Expo Rock Music. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć okładka wskazywałaby raczej na obszary włoskiego fantasy power metalu z klawiszami, to MIRADA DE ANGEL kieruje się zdecydowanie w stronę miłośników muzyki BEETHOVEN R. z pierwszych płyt, choć z akcentem heroicznym w niektórych kompozycjach. W tych klimatach zdecydowanie najlepiej prezentuje się killer Reconquista, chwytliwy jak power rockowe hity Beethovenów i bojowy w eleganckiej formie jak numery WARCRY czy TIERRA SANTA. Bardzo dobry wokalista Víctor Aceña i dwaj nader kompetentni gitarzyści oraz solidna pozostała część zespołu. Jest potencjał i jest on wykorzystany jak należy. Zanim usłyszymy Reconquista, jest na tym albumie bardzo dużo zgrabnie zaaranżowanego mixu melodic heavy z power metalem i power rockiem. Proste, sympatyczne i zagrane w umiarkowanym tempie przebojowe Libre, Tiempo De Olvido i takiej muzyki jest jeszcze więcej.<br />
Szybszy, ze znakomitym refrenem Arropados por la luna jasno pokazuje, że zespół się inspiruje BEETHOVEN R. i nie jest to marna kalka. Podobnie żywiołowy, zdecydowanie w tradycji latino Asesinos, gdzie jest nawet nieco mocniejszych heavy/power momentów w zderzeniu z eterycznymi klawiszami Marii. Jest tu także duch nagrań rock/metalowych z Hiszpanii z lat 80tych, a może nawet 70tych... Tak w tym zaraźliwych refrenie, który potem się mimowolnie nuci na ulicy... Ciekawie się toczy ten rozbudowany, najdłuższy na płycie utwór. Zresztą wiele aranżacji tu wychodzi poza prostotę radiowego rock/metalu i to słychać w 7:35 A.M. Coś tu jest więcej poza jakże ekspresyjnym wykonaniem i melodyjnym dramatyzmem. Możliwości głosowe wokalisty w pełni odkrywa romantyczny song Hasta Que Se Apague El Sol o cechach semi-ballady, całkiem dobry, przy czym nieco w manierze AOR, której zasadniczo na tym albumie zespół muzycznie unika. A cara o cruz trochę kiepsko się zaczyna, ale nabiera to kształtu w miarę rozwoju sytuacji i ostatecznie mamy melodyjny speed metal z hard rockowym refrenem i tak ogólnie ścigają się tu z najszybszymi utworami BEETHOVEN R. Miejscami to się może podobać, ale ogólnie bez tej kompozycji album niczego by nie stracił. Nomen omen ten utwór został pominięty przypadkowo na trackliście wydrukowanej na odwrocie CD... Prawdziwa, łzawa ballada sentymentalna. Łagodnie zaczyna się co prawda Castigo Maldito, ale potem to szybki melodic power rock/metal i tak oczywiście w stylu Beethovenów ponownie. Lepszy jest bardziej oryginalny w melodii, rytmiczny i chwytliwy w refrenie Cama llena alma vacía z rysem epickim, po raz drugi po Reconquista bardzo przekonującym. Podsumowują wszystko utworem Pelea de perros, gdzie jest i łagodna latino melodia, i iberyjskie ciepło, i umiarkowany hit dla każdego fana melodyjnego metalu i rocka.<br />
<br />
Absolutnie na luzie i bez kompleksów ta grupa gra swoje na tym albumie. Żadnej napinki, żadnego AOR puszenia się. Metal ulicy, ale takiej w sympatycznej i bezpiecznej dzielnicy.<br />
Trochę surowy jest mastering zrobiony przez mało doświadczonego inżyniera dźwięku Jesús Arispont. Za ostra perkusja (to się słyszy chociażby w Cama llena alma vacía i Pelea de perros), za ostre czasem mało czytelne w stalowym soundzie gitary. Pod tym względem mogłoby być lepiej, tym bardziej, gdy się pamięta do jakiego kręgu publiczności skierowana jest ta płyta. A ten krąg publiczności jest rozpieszczony przez najlepszych speców od realizacji dźwięku w Hiszpanii...</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie jest jednak bardzo dobrze, a ilość sprzedanych płyt, choć nie imponująca, to jednak kilka tysięcy w ramach trzech wydań tego albumu przez wytwórnię, przy czym każde z tych wydań zawierało jakąś bonusową niespodziankę. Ten umiarkowany sukces komercyjny i ciepłe przyjęcie grupy na koncertach spowodowało przedłużenie kontraktu z Expo Rock Music na kolejny album, nagrany już jednak z nowym klawiszowcem Rubénem Barriuso.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 19.01.2023</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Moonlight Fear]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3947</link>
			<pubDate>Wed, 18 Jan 2023 19:38:23 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3947</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Moonlight Fear - Géminis (2003)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/4/5/104534.jpg?4439" border="0" alt="[Obrazek: 104534.jpg?4439]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.La última hora (1945) 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Nadie a tu lado 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hasta siempre 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Géminis (Almas gemelas) 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Antes de partir 07:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.La rosa y la estrella 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Entre hielo y fuego 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nuevo destino 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">9.Alas de metal 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">10.Al pie del cañón (Panzer cover) 04:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2003</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/neoclassical metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">José Ángel Díaz Abolafia - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Ramírez Segura - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Francisco Manuel Suárez Vico - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Guillermo Vilagrassa - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jesús Luis "Txus" Suárez Vico - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Javier Expósito Pérez - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Andaluzyjski MOONLIGHT FEAR zadebiutował po trzech latach istnienia w ramach kontraktu z madrycką wytwórnią Red Dragon Records w maju 2003. Grupę stworzyło sześciu bardzo uzdolnionych muzyków, którzy za cel postawili sobie nagranie albumu z power metalem w stylu neoklasycznym, przy czym inspirowanym bardziej szkołą szwedzką i fińską niż iberyjską. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dodatkowo fantasy heroizm zbliża ich do flower power z Italii i wszystko słychać w szybkich, niezmiernie dynamicznych utworach takich jak La última hora (1945), Nadie a tu lado i tytułowy Géminis, opartych na ostrym dialogu dwóch gitar i wsparciem ze strony klawiszy, a wszystko pod dyktando dosyć wysoko śpiewającego José Ángeal Díaza, który bez problemu góruje nad mocnym, realnie power metalowym soundem gitar. Neoklasyka pojawia się tu w jasno wyrażonych, konkretnych partiach instrumentalnych i ekipa okazuje się w tym zakresie nad wyraz biegła i kompetentna. A melodie są w tych utworach po prostu doskonałe, także w elemencie heroicznym. Co do śladu włoskiego, to jest rozpoznawalny w łagodniejszym epicko Hasta siempre z rozległymi wokalami i pasażami klawiszowymi.</div>
<div style="text-align: justify;">Centralne miejsce zajmuje na płycie rozbudowany, monumentalny, niezbyt szybki song Antes de partir, dostojny w swej poetyckiej refleksyjności i wzbogacony wysmakowanymi partiami solowymi gitar w interludiach i pianinem. Interesujący samoistny produkt myśli kompozytorskiej zespołu. Natomiast power metalowy z ornamentacjami orientalnymi La rosa y la estrella  jest nieudany i daremne są wysiłki aż trzech znanych zaproszonych tu wokalistów (Manuel Rodríguez ze SPHINX, Narci Lara z SAUROM i Kiko Hagal z BEETHOVEN R.), by nadać temu jakiś sensowniejszy wymiar. Chóralny refren bardzo słaby. W dalszej części płyty wracają do sprawdzonych patentów neoclassical heroicznego grania w znakomitym szczególnie w instrumentalnych przerywnikach Entre hielo y fuego i tu jest także zdecydowanie klasowy refren, może jeden tak bardzo wchodzący w obszar stylu latino power. I tak ładnie brzmi spokojna partia instrumentalna. Brawa dla obu gitarzystów! I wyrazy uznania dla całego zespołu za utrzymany w podobnym stylu szybkim, dumnym jak WARCRY Nuevo destino. Zgrabnie i zdecydowanie galopują tu w drugiej części z delikatnym klawiszowym planem. Tak bardziej w classic heavy metalowym stylu grają na koniec zasadniczej części płyty w miarowym, także bardzo udanym Alas de metal, gdzie José Ángel Díaz jest najbardziej rozkrzyczany, ale bardzo fajnie to wychodzi w refrenie sławiącym potęgę metalowej muzyki. I po raz kolejny pełna inwencji solowa gra gitarzystów. Dużo atrakcyjnej muzyki, bardzo dużo.<br />
<br />
Płyta charakteryzuje się selektywnym brzmieniem, najbardziej zbliżonym do soundu szwedzkiego w tym gatunku. Muzycy bez wątpienia należą do technicznie zaawansowanej hiszpańskiej czołówki tego okresu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W późniejszym okresie grupa zaczęła kierować się w stronę bardziej progresywnego grania, melodyjnego w power metalowym stylu na albumie "Prueba de fuego" (2006), jednak bez własnej muzycznej tożsamości. W marcu 2008 w atmosferze narastającej różnicy zdań wśród członków grupy co do artystycznej drogi zespołu MOONLIHGT FEAR wydał płytę "Nereida" z progresywnym power metalem, w jakimś stopniu inspirowanym dokonaniami amerykańskiego SYMPHONY X. Animozje na tle artystycznym i personalnym były już jednak nie do przezwyciężenia i w tymże roku 2008 zespół został oficjalnie rozwiązany. Trzech członków sformowało w 2010 progressive metalowy band ARIA INFERNO, który działa mniej więcej do roku 2018 i miał na koncie dwie płyty. José Ángel Díaz Abolafia pojawił się w roku 2013 w nowo utworzonym heavy/speed/power metalowym RAZORBLADE i można go usłyszeć na wydanym w 2016 LP "Inferno".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.01.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Moonlight Fear - Géminis (2003)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/4/5/104534.jpg?4439" border="0" alt="[Obrazek: 104534.jpg?4439]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.La última hora (1945) 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Nadie a tu lado 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hasta siempre 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Géminis (Almas gemelas) 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Antes de partir 07:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.La rosa y la estrella 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Entre hielo y fuego 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nuevo destino 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">9.Alas de metal 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">10.Al pie del cañón (Panzer cover) 04:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2003</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/neoclassical metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">José Ángel Díaz Abolafia - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Ramírez Segura - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Francisco Manuel Suárez Vico - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Guillermo Vilagrassa - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jesús Luis "Txus" Suárez Vico - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Javier Expósito Pérez - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Andaluzyjski MOONLIGHT FEAR zadebiutował po trzech latach istnienia w ramach kontraktu z madrycką wytwórnią Red Dragon Records w maju 2003. Grupę stworzyło sześciu bardzo uzdolnionych muzyków, którzy za cel postawili sobie nagranie albumu z power metalem w stylu neoklasycznym, przy czym inspirowanym bardziej szkołą szwedzką i fińską niż iberyjską. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dodatkowo fantasy heroizm zbliża ich do flower power z Italii i wszystko słychać w szybkich, niezmiernie dynamicznych utworach takich jak La última hora (1945), Nadie a tu lado i tytułowy Géminis, opartych na ostrym dialogu dwóch gitar i wsparciem ze strony klawiszy, a wszystko pod dyktando dosyć wysoko śpiewającego José Ángeal Díaza, który bez problemu góruje nad mocnym, realnie power metalowym soundem gitar. Neoklasyka pojawia się tu w jasno wyrażonych, konkretnych partiach instrumentalnych i ekipa okazuje się w tym zakresie nad wyraz biegła i kompetentna. A melodie są w tych utworach po prostu doskonałe, także w elemencie heroicznym. Co do śladu włoskiego, to jest rozpoznawalny w łagodniejszym epicko Hasta siempre z rozległymi wokalami i pasażami klawiszowymi.</div>
<div style="text-align: justify;">Centralne miejsce zajmuje na płycie rozbudowany, monumentalny, niezbyt szybki song Antes de partir, dostojny w swej poetyckiej refleksyjności i wzbogacony wysmakowanymi partiami solowymi gitar w interludiach i pianinem. Interesujący samoistny produkt myśli kompozytorskiej zespołu. Natomiast power metalowy z ornamentacjami orientalnymi La rosa y la estrella  jest nieudany i daremne są wysiłki aż trzech znanych zaproszonych tu wokalistów (Manuel Rodríguez ze SPHINX, Narci Lara z SAUROM i Kiko Hagal z BEETHOVEN R.), by nadać temu jakiś sensowniejszy wymiar. Chóralny refren bardzo słaby. W dalszej części płyty wracają do sprawdzonych patentów neoclassical heroicznego grania w znakomitym szczególnie w instrumentalnych przerywnikach Entre hielo y fuego i tu jest także zdecydowanie klasowy refren, może jeden tak bardzo wchodzący w obszar stylu latino power. I tak ładnie brzmi spokojna partia instrumentalna. Brawa dla obu gitarzystów! I wyrazy uznania dla całego zespołu za utrzymany w podobnym stylu szybkim, dumnym jak WARCRY Nuevo destino. Zgrabnie i zdecydowanie galopują tu w drugiej części z delikatnym klawiszowym planem. Tak bardziej w classic heavy metalowym stylu grają na koniec zasadniczej części płyty w miarowym, także bardzo udanym Alas de metal, gdzie José Ángel Díaz jest najbardziej rozkrzyczany, ale bardzo fajnie to wychodzi w refrenie sławiącym potęgę metalowej muzyki. I po raz kolejny pełna inwencji solowa gra gitarzystów. Dużo atrakcyjnej muzyki, bardzo dużo.<br />
<br />
Płyta charakteryzuje się selektywnym brzmieniem, najbardziej zbliżonym do soundu szwedzkiego w tym gatunku. Muzycy bez wątpienia należą do technicznie zaawansowanej hiszpańskiej czołówki tego okresu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W późniejszym okresie grupa zaczęła kierować się w stronę bardziej progresywnego grania, melodyjnego w power metalowym stylu na albumie "Prueba de fuego" (2006), jednak bez własnej muzycznej tożsamości. W marcu 2008 w atmosferze narastającej różnicy zdań wśród członków grupy co do artystycznej drogi zespołu MOONLIHGT FEAR wydał płytę "Nereida" z progresywnym power metalem, w jakimś stopniu inspirowanym dokonaniami amerykańskiego SYMPHONY X. Animozje na tle artystycznym i personalnym były już jednak nie do przezwyciężenia i w tymże roku 2008 zespół został oficjalnie rozwiązany. Trzech członków sformowało w 2010 progressive metalowy band ARIA INFERNO, który działa mniej więcej do roku 2018 i miał na koncie dwie płyty. José Ángel Díaz Abolafia pojawił się w roku 2013 w nowo utworzonym heavy/speed/power metalowym RAZORBLADE i można go usłyszeć na wydanym w 2016 LP "Inferno".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.01.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zeldar]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3946</link>
			<pubDate>Wed, 18 Jan 2023 18:18:32 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3946</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Zeldar - En tus miradas (2001)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/5/2/0/55205.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 55205.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 01:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Falsa verdad 03:14</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fué una vez 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ladrón de tu alma 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">5.Trampas de tu amor 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.En el camino 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">7.En tus miradas 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.Este gran lugar 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">9.Solo vos 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">10.Encarcelar mi alma 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">11.Lloverá 05:27</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2001</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Leonardo Andino - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mariano Lopez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alfredo Jurek - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Esteban Callegari - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Jorge Minutella - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa ta powstała na gruzach ekipy HOMENAJE NEGRO w Buenos Aires w roku 1995 i pierwsze lata przygotowywanie repertuaru na płytę, która ukazała się w roku 2001 nakładem własnym, z nadzieją na uzyskanie kontraktu płytowego z którąś ze znanych krajowych wytwórni.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka tej grupy jest mieszanką melodyjnego heavy metalu z elementami power, który jest faktycznie bardziej markowany przez gitarzystów, niż realnie emanujący energią typową dla gatunku power. ZELDAR najlepiej wypada w tempach średnio szybkich i zdecydowanie zarysowanych, chwytliwych refrenach, do których dążą po sprawnie gitarowo rozegranych refrenach.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki jest tu otwierający Falsa verdad. Bardzo dobry jest wokalista Leonardo Andino o sporym zasięgu w średnio wysokich, naturalnych rejestrach, udane są na całej płycie łagodne zazwyczaj drugoplanowe pasaże klawiszowca. No i jest w solach gitarowych element neoklasyczny skromny, ale interesujący także w Falsa verdad. ZELDAR chyba sam wie co jest jego najmocniejszą bronią, bo tytułowy En tus miradas także jest skrojony według tego wzorca. Wyborne melodie, niszczące refreny! W tym numerze także więcej indywidualnych popisów Jorge Minutella. I kwintesencją tej stylistyki jest znakomity Ladrón de tu alma z kilkoma wolniejszymi momentami przed atakiem w zwiewnych, rytmicznych refrenach. I jeszcze bardzo wysokiej klasy Este gran lugar, rozpoczynający się od perkusyjnego solo i wybuchowego klawiszowego pasażu Este gran lugar. </div>
<div style="text-align: justify;">Nieco bardziej typowy melodic heavy metal w nostalgicznej, romantycznej odmianie grają w dobrym, wyważonym En el camino i Fué una vez ze zgrabnym delikatnym, a zarazem przebojowym refrenem. Najwięcej latino romantyzmu jest oczywiście w songu o semi balladowym charakterze Trampas de tu amor i jest to udany utwór, choć do najlepszych tego typu utworów z Argentyny trochę brakuje. I sporo brakuje także drugiemu podobnemu Solo vos o bardziej hymnowym, podniosłym refrenie i z partiami para symfonicznymi w planie drugim.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu także nieco power folka w Encarcelar mi alma, są też dzwony i nawiązania do neoklasyki, ale co najważniejsze, jest najwspanialsza melodia refrenu na tej płycie. No po prostu coś pięknego i tak to nieoczekiwanie się pojawia. Absolutnie piękny melodic power tym razem! Natomiast w ostatnim Lloverá przeważa łagodnie potraktowany styl heroiczny typowy dla grup hiszpańskich i w takim graniu zespół także się sprawdza i dobrą robotę wykonał tu szczególnie grający z dużym wyczuciem gitarzysta Mariano Lopez.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólne wrażenie nieco psuje niespecjalnie udana produkcja, gdzie chyba zbyt płasko ustawione są gitary i zastrzeżeń nie można mieć co najwyżej do soundu klawiszy. Większa ekspozycja wokalisty też by wyszła tu na dobre. Jest to jednak Argentyna roku 2001 i płyta wydana własnym nakładem, więc trudno oczekiwać technicznych fajerwerków produkcyjnych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa zwróciła na siebie uwagę Adriána Barilari z RATA BLANCA i mini album "Superstición" w roku 2003 został wydany jakby przy okazji debiutu BARILARI przez powołaną przez niego małą wytwórnię Rock and Roll Discos. Płyta ta zawierała dobrze tym razem wyprodukowany zestaw kompozycji, zabrakło jednak tu tak pięknych melodii jak na albumie z 2001. Pozostając pod opieką Barilari w 2004 zespół zaprezentował nakładem Rata (wytwórnia RATA BLANCA) LP "Mistico", będący jednak tylko bladym i pozbawionym w większości heavy metalowej mocy odbiciem dotychczasowych nagrań. Płyta nie zdobyła uznania słuchaczy i grupa zamilkła na wiele lat, przypominając jeszcze o sobie zaprezentowanym tylko w wersji digital w 2012 "Sentidos" z melodyjną muzyką z pogranicza rocka i metalu. Dalsze losy zespołu są niejasne.<br />
<br />
<br />
ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.01.2023</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Zeldar - En tus miradas (2001)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/5/2/0/55205.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 55205.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 01:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Falsa verdad 03:14</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fué una vez 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ladrón de tu alma 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">5.Trampas de tu amor 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.En el camino 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">7.En tus miradas 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.Este gran lugar 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">9.Solo vos 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">10.Encarcelar mi alma 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">11.Lloverá 05:27</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2001</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Leonardo Andino - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mariano Lopez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alfredo Jurek - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Esteban Callegari - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Jorge Minutella - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa ta powstała na gruzach ekipy HOMENAJE NEGRO w Buenos Aires w roku 1995 i pierwsze lata przygotowywanie repertuaru na płytę, która ukazała się w roku 2001 nakładem własnym, z nadzieją na uzyskanie kontraktu płytowego z którąś ze znanych krajowych wytwórni.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka tej grupy jest mieszanką melodyjnego heavy metalu z elementami power, który jest faktycznie bardziej markowany przez gitarzystów, niż realnie emanujący energią typową dla gatunku power. ZELDAR najlepiej wypada w tempach średnio szybkich i zdecydowanie zarysowanych, chwytliwych refrenach, do których dążą po sprawnie gitarowo rozegranych refrenach.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki jest tu otwierający Falsa verdad. Bardzo dobry jest wokalista Leonardo Andino o sporym zasięgu w średnio wysokich, naturalnych rejestrach, udane są na całej płycie łagodne zazwyczaj drugoplanowe pasaże klawiszowca. No i jest w solach gitarowych element neoklasyczny skromny, ale interesujący także w Falsa verdad. ZELDAR chyba sam wie co jest jego najmocniejszą bronią, bo tytułowy En tus miradas także jest skrojony według tego wzorca. Wyborne melodie, niszczące refreny! W tym numerze także więcej indywidualnych popisów Jorge Minutella. I kwintesencją tej stylistyki jest znakomity Ladrón de tu alma z kilkoma wolniejszymi momentami przed atakiem w zwiewnych, rytmicznych refrenach. I jeszcze bardzo wysokiej klasy Este gran lugar, rozpoczynający się od perkusyjnego solo i wybuchowego klawiszowego pasażu Este gran lugar. </div>
<div style="text-align: justify;">Nieco bardziej typowy melodic heavy metal w nostalgicznej, romantycznej odmianie grają w dobrym, wyważonym En el camino i Fué una vez ze zgrabnym delikatnym, a zarazem przebojowym refrenem. Najwięcej latino romantyzmu jest oczywiście w songu o semi balladowym charakterze Trampas de tu amor i jest to udany utwór, choć do najlepszych tego typu utworów z Argentyny trochę brakuje. I sporo brakuje także drugiemu podobnemu Solo vos o bardziej hymnowym, podniosłym refrenie i z partiami para symfonicznymi w planie drugim.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu także nieco power folka w Encarcelar mi alma, są też dzwony i nawiązania do neoklasyki, ale co najważniejsze, jest najwspanialsza melodia refrenu na tej płycie. No po prostu coś pięknego i tak to nieoczekiwanie się pojawia. Absolutnie piękny melodic power tym razem! Natomiast w ostatnim Lloverá przeważa łagodnie potraktowany styl heroiczny typowy dla grup hiszpańskich i w takim graniu zespół także się sprawdza i dobrą robotę wykonał tu szczególnie grający z dużym wyczuciem gitarzysta Mariano Lopez.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólne wrażenie nieco psuje niespecjalnie udana produkcja, gdzie chyba zbyt płasko ustawione są gitary i zastrzeżeń nie można mieć co najwyżej do soundu klawiszy. Większa ekspozycja wokalisty też by wyszła tu na dobre. Jest to jednak Argentyna roku 2001 i płyta wydana własnym nakładem, więc trudno oczekiwać technicznych fajerwerków produkcyjnych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa zwróciła na siebie uwagę Adriána Barilari z RATA BLANCA i mini album "Superstición" w roku 2003 został wydany jakby przy okazji debiutu BARILARI przez powołaną przez niego małą wytwórnię Rock and Roll Discos. Płyta ta zawierała dobrze tym razem wyprodukowany zestaw kompozycji, zabrakło jednak tu tak pięknych melodii jak na albumie z 2001. Pozostając pod opieką Barilari w 2004 zespół zaprezentował nakładem Rata (wytwórnia RATA BLANCA) LP "Mistico", będący jednak tylko bladym i pozbawionym w większości heavy metalowej mocy odbiciem dotychczasowych nagrań. Płyta nie zdobyła uznania słuchaczy i grupa zamilkła na wiele lat, przypominając jeszcze o sobie zaprezentowanym tylko w wersji digital w 2012 "Sentidos" z melodyjną muzyką z pogranicza rocka i metalu. Dalsze losy zespołu są niejasne.<br />
<br />
<br />
ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.01.2023</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ariadna Project]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3907</link>
			<pubDate>Tue, 01 Nov 2022 14:33:49 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3907</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ariadna Project - Novus Mundus (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/7/1/587174.jpg?5305" border="0" alt="[Obrazek: 587174.jpg?5305]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Apocalypse 050 00:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Desata el fuego 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">3.Corriendo libre 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Enfrenta el destino 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.El final de la oscuridad 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Brillando en la eternidad 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Otro tiempo, otro lugar 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sosteniendo mi alma 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.Al cerrar mis ojos 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.La furia en tu ser 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">11.Novus Mundus 09:49</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Emmanuel Gerbam - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rodrigo Alejandro Gudiña - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alexis Espinosa - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jorge Perini - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Hernán Vasallo - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album ten odnosi się do drugiego okresu działalności tego zespołu, który pierwotnie powstał w roku 1999 w Buenos Aires i po nagraniu jednej płyty z muzyką zbliżoną do stylu INFINITY Beto ("Mundos paralelos" 2005) został w 2008 rozwiązany. Z nowym wokalistą pojawił się ponownie w 2013 z inicjatywy lidera Rodrigo Alejandro Gudiña i w czerwcu 2016 nakładem własnym przedstawił album "Novus Mundus", który zainteresował wkrótce Japończyków i w sierpniu Spiritual Beast zaprezentował wersję tego LP na rynku japońskim.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zainteresowanie Japończyków muzyką z kręgu latino tym razem nie dziwi, bo grupa przedstawiła melodyjny power metal z elementami symfonicznymi w stylu skandynawskim, a może ściślej fińskim i zbliżyła się do takich grup jak ARION czy DREAMTALE, a w pewnych bogatszych, lekko progresywnych aranżacjach do STRATOVARIUS. Nie zawsze jest to łatwe i typowo przebojowe, bo dramatyzm i swoisty monumentalizm jest dobrze słyszalny w Desata el fuego, a elementy łagodnego romantyzmu w licznych zwrotach muzycznej akcji typowe dla STRATOVARIUS, czy SONATA ARCTICA w najdłuższym tytułowym Novus Mundus. Z pewnością bardzo dobrą stroną tych wszystkich kompozycji jest plan klawiszowy, bogaty ale nie przeładowany i zawsze w udany sposób podkreślający klimat utworów. Gra je były członek RENACER Hernán Vasallo.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo jest przebojowego, melodyjnego power metalu z pięknymi refrenami jak te z Corriendo libre i El final de la oscuridad i to jest bardzo, bardzo fińskie, bezpretensjonalne, a zarazem starannie wykonane. W El final de la oscuridad wplecione zostały nawet interesujące motywy i ornamentacje neoklasyczne. No i te klawisze są zawsze gustowne i nie trącą wiejską dyskoteką. Jest sporo temp umiarkowanych, z nutą melancholii o przyjemnych barwach jak w Enfrenta el destino, La furia en tu ser czy Brillando en la eternidad, semi ballady w pastelowych barwach. Pewnie najwięcej ze stylu STRATOVARIUS można usłyszeć w ciekawie łączącym elementy melodic power i progressive fińskiego Otro tiempo, otro lugar i na pewno w sentymentalnym Sosteniendo mi alma. Pewnie także przy okazji tej właśnie kompozycji można się przekonać, jak dobrym wokalistą jest Emmanuel Gerbam, którego talent w grupach HAKEN i JASON nigdy nie został w pełni wykorzystany. On się bardzo dobrze czuje w tym romantycznym, wyższym śpiewie i to także słychać w przebojowym rock/metalowym songu Al cerrar mis ojos. Ogólnie wykonanie przez cały zespół jest na tej płycie znakomite i nacechowane pewnością siebie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To wrażenie obcowania z muzyką metalową z Finlandii rzecz jasna potęguje wykonany w Finlandii mix i mastering, a ten wykonał sam Mistrz Svante Forsbäck i brzmi to znakomicie, choć bas mniej zaznaczony niż na albumach grup fińskich. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest to jak na razie jedyny album zreformowanego ARIADNA PROJECT.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">
ocena: 8,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.11.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ariadna Project - Novus Mundus (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/7/1/587174.jpg?5305" border="0" alt="[Obrazek: 587174.jpg?5305]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Apocalypse 050 00:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Desata el fuego 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">3.Corriendo libre 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Enfrenta el destino 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.El final de la oscuridad 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Brillando en la eternidad 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Otro tiempo, otro lugar 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sosteniendo mi alma 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.Al cerrar mis ojos 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.La furia en tu ser 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">11.Novus Mundus 09:49</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Emmanuel Gerbam - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rodrigo Alejandro Gudiña - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alexis Espinosa - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jorge Perini - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Hernán Vasallo - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album ten odnosi się do drugiego okresu działalności tego zespołu, który pierwotnie powstał w roku 1999 w Buenos Aires i po nagraniu jednej płyty z muzyką zbliżoną do stylu INFINITY Beto ("Mundos paralelos" 2005) został w 2008 rozwiązany. Z nowym wokalistą pojawił się ponownie w 2013 z inicjatywy lidera Rodrigo Alejandro Gudiña i w czerwcu 2016 nakładem własnym przedstawił album "Novus Mundus", który zainteresował wkrótce Japończyków i w sierpniu Spiritual Beast zaprezentował wersję tego LP na rynku japońskim.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zainteresowanie Japończyków muzyką z kręgu latino tym razem nie dziwi, bo grupa przedstawiła melodyjny power metal z elementami symfonicznymi w stylu skandynawskim, a może ściślej fińskim i zbliżyła się do takich grup jak ARION czy DREAMTALE, a w pewnych bogatszych, lekko progresywnych aranżacjach do STRATOVARIUS. Nie zawsze jest to łatwe i typowo przebojowe, bo dramatyzm i swoisty monumentalizm jest dobrze słyszalny w Desata el fuego, a elementy łagodnego romantyzmu w licznych zwrotach muzycznej akcji typowe dla STRATOVARIUS, czy SONATA ARCTICA w najdłuższym tytułowym Novus Mundus. Z pewnością bardzo dobrą stroną tych wszystkich kompozycji jest plan klawiszowy, bogaty ale nie przeładowany i zawsze w udany sposób podkreślający klimat utworów. Gra je były członek RENACER Hernán Vasallo.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo jest przebojowego, melodyjnego power metalu z pięknymi refrenami jak te z Corriendo libre i El final de la oscuridad i to jest bardzo, bardzo fińskie, bezpretensjonalne, a zarazem starannie wykonane. W El final de la oscuridad wplecione zostały nawet interesujące motywy i ornamentacje neoklasyczne. No i te klawisze są zawsze gustowne i nie trącą wiejską dyskoteką. Jest sporo temp umiarkowanych, z nutą melancholii o przyjemnych barwach jak w Enfrenta el destino, La furia en tu ser czy Brillando en la eternidad, semi ballady w pastelowych barwach. Pewnie najwięcej ze stylu STRATOVARIUS można usłyszeć w ciekawie łączącym elementy melodic power i progressive fińskiego Otro tiempo, otro lugar i na pewno w sentymentalnym Sosteniendo mi alma. Pewnie także przy okazji tej właśnie kompozycji można się przekonać, jak dobrym wokalistą jest Emmanuel Gerbam, którego talent w grupach HAKEN i JASON nigdy nie został w pełni wykorzystany. On się bardzo dobrze czuje w tym romantycznym, wyższym śpiewie i to także słychać w przebojowym rock/metalowym songu Al cerrar mis ojos. Ogólnie wykonanie przez cały zespół jest na tej płycie znakomite i nacechowane pewnością siebie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To wrażenie obcowania z muzyką metalową z Finlandii rzecz jasna potęguje wykonany w Finlandii mix i mastering, a ten wykonał sam Mistrz Svante Forsbäck i brzmi to znakomicie, choć bas mniej zaznaczony niż na albumach grup fińskich. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest to jak na razie jedyny album zreformowanego ARIADNA PROJECT.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">
ocena: 8,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.11.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[En-Negro]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3906</link>
			<pubDate>Mon, 31 Oct 2022 14:39:47 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3906</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">En-Negro - Sueños de gloria (2018)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/2/1/0/721023.jpg?5422" border="0" alt="[Obrazek: 721023.jpg?5422]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Despierta 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hijo del viento 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.Cuando cae el sol 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.La esencia de quien sos 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ángel de la muerte 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.El reflejo de tu alma 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Venciendo al miedo 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">8.Luz del alba 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Resplandece tu poder 03:58<br />
10.Rompe el silencio 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">11.A través del tiempo 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">12.Sueños de gloria 04:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2018</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matias Ochoa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Lescano - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Abraham Diaz - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Federico Martinez - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Z Buenos Aires pochodzi ten zespół, który powstał w roku 2009, ale rozkręcał się długo w różnych składach i po wydanym w 2015 własnym nakładem "La nueva sangre", dopiero w 2018 podpisał kontrakt płytowy z Pacheco Records na "Sueños de gloria", który pojawił się początkowo tylko w wersji digital. Pacheco Records przedstawiła ten LP publiczności w listopadzie 2018 roku. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Filarem i liderem zespołu jest Matias Ochoa, wokalista, który przez krótki czas, w roku 2003 był frontmanem słynnego heavy/power metalowego HELKER. Obdarzony potężnym głosem stworzonym do śpiewania mocnego heavy metalu Ochoa jest na pewno na tym albumie punktem centralnym, spaja wszystko znakomicie w jedną całość, nie można jednak zapominać także o wysokiej klasy gitarzyście Danielu Lescano, grającemu piękne, czytelne sola i nadającemu muzyce tego zespołu specyficznej energii. Ta energia wyładowuje się w heavy/power, gdzie nastawienie na ekspozycję melodii jest pierwszoplanowe. I to jakich melodii! Są tu fenomenalne killery takie jak Cuando cae el sol czy tytułowy Sueños de gloria, zagrane z niezachwianym przekonaniem, krusząco, a zarazem z ogromną dbałością o szczegóły i atrakcyjność refrenów. Te numery są po prostu dewastujące! Ależ moc i elegancja! I w tym samym stylu zagrany jest wyborny Rompe el silencio, z nieubłaganymi atakami gitarowymi o atomowej mocy. I jeszcze więcej mocy z dodatkiem lekkiego mroku w potoczystym Ángel de la muerte. Z jaką swobodą oni to wszystko grają, jakim autentycznym i niezmanierowanym wokalistą jest Matias Ochoa. Eklstraklasa! Mocno, ale wolniej grają w znakomitym songu Resplandece tu poder i nie muszą tylko pędzić do przodu, by zachwycać. Tyle emocji, tyle emocjii...</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno jest na tak stosunkowo długiej płycie mieć same ultra killery i pewne utwory są na pewno słabsze, ale tylko pod względem samych melodii, bo wykonanie jest zawsze mistrzowskie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wizerunek twardego heavy/power bandu ocieplają w dobrych melodic metalowych La esencia de quien sos i El reflejo de tu alma i A través del tiempo, grają także bardzo udany, lekko romantyczny melodic power w czystej postaci w Venciendo al miedo. Jest także delikatna ballada semi akustyczna z pięknym poetyckim śpiewem lidera Luz del alba.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, mocne i soczyste, co nie dziwi, bo mastering wykonał argentyński Mistrz Alberto Ariel Ranieri, którego kunszt można podziwiać chociażby na płytach JEZABEL.</div>
<div style="text-align: justify;">Po wydaniu tego albumu w grupie zaszły bardzo poważne zmiany. Odszedł także w 2019 Daniel Lescano. Matias Ochoa zaprosił do współpracy innych muzyków, rozszerzył skład o drugiego gitarzystę. Na razie jednak grupa nic nowego nie nagrała, a sam lider ponownie został w roku 2021 wokalistą HELKER, zastępując wybornego Aarona Briglia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.10.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">En-Negro - Sueños de gloria (2018)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/2/1/0/721023.jpg?5422" border="0" alt="[Obrazek: 721023.jpg?5422]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Despierta 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hijo del viento 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.Cuando cae el sol 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.La esencia de quien sos 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ángel de la muerte 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.El reflejo de tu alma 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Venciendo al miedo 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">8.Luz del alba 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Resplandece tu poder 03:58<br />
10.Rompe el silencio 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">11.A través del tiempo 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">12.Sueños de gloria 04:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2018</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matias Ochoa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Lescano - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Abraham Diaz - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Federico Martinez - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Z Buenos Aires pochodzi ten zespół, który powstał w roku 2009, ale rozkręcał się długo w różnych składach i po wydanym w 2015 własnym nakładem "La nueva sangre", dopiero w 2018 podpisał kontrakt płytowy z Pacheco Records na "Sueños de gloria", który pojawił się początkowo tylko w wersji digital. Pacheco Records przedstawiła ten LP publiczności w listopadzie 2018 roku. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Filarem i liderem zespołu jest Matias Ochoa, wokalista, który przez krótki czas, w roku 2003 był frontmanem słynnego heavy/power metalowego HELKER. Obdarzony potężnym głosem stworzonym do śpiewania mocnego heavy metalu Ochoa jest na pewno na tym albumie punktem centralnym, spaja wszystko znakomicie w jedną całość, nie można jednak zapominać także o wysokiej klasy gitarzyście Danielu Lescano, grającemu piękne, czytelne sola i nadającemu muzyce tego zespołu specyficznej energii. Ta energia wyładowuje się w heavy/power, gdzie nastawienie na ekspozycję melodii jest pierwszoplanowe. I to jakich melodii! Są tu fenomenalne killery takie jak Cuando cae el sol czy tytułowy Sueños de gloria, zagrane z niezachwianym przekonaniem, krusząco, a zarazem z ogromną dbałością o szczegóły i atrakcyjność refrenów. Te numery są po prostu dewastujące! Ależ moc i elegancja! I w tym samym stylu zagrany jest wyborny Rompe el silencio, z nieubłaganymi atakami gitarowymi o atomowej mocy. I jeszcze więcej mocy z dodatkiem lekkiego mroku w potoczystym Ángel de la muerte. Z jaką swobodą oni to wszystko grają, jakim autentycznym i niezmanierowanym wokalistą jest Matias Ochoa. Eklstraklasa! Mocno, ale wolniej grają w znakomitym songu Resplandece tu poder i nie muszą tylko pędzić do przodu, by zachwycać. Tyle emocji, tyle emocjii...</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno jest na tak stosunkowo długiej płycie mieć same ultra killery i pewne utwory są na pewno słabsze, ale tylko pod względem samych melodii, bo wykonanie jest zawsze mistrzowskie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wizerunek twardego heavy/power bandu ocieplają w dobrych melodic metalowych La esencia de quien sos i El reflejo de tu alma i A través del tiempo, grają także bardzo udany, lekko romantyczny melodic power w czystej postaci w Venciendo al miedo. Jest także delikatna ballada semi akustyczna z pięknym poetyckim śpiewem lidera Luz del alba.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, mocne i soczyste, co nie dziwi, bo mastering wykonał argentyński Mistrz Alberto Ariel Ranieri, którego kunszt można podziwiać chociażby na płytach JEZABEL.</div>
<div style="text-align: justify;">Po wydaniu tego albumu w grupie zaszły bardzo poważne zmiany. Odszedł także w 2019 Daniel Lescano. Matias Ochoa zaprosił do współpracy innych muzyków, rozszerzył skład o drugiego gitarzystę. Na razie jednak grupa nic nowego nie nagrała, a sam lider ponownie został w roku 2021 wokalistą HELKER, zastępując wybornego Aarona Briglia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.10.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Panzer Chile]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3904</link>
			<pubDate>Sun, 23 Oct 2022 19:25:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3904</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Panzer - En el nombre de... (1996)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/8/3/58837.jpg?1051" border="0" alt="[Obrazek: 58837.jpg?1051]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Negro amanecer 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Línea artificial 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">3.Soledad mortal 02:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lethal intensidad 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ojo de Odín 02:13</div>
<div style="text-align: justify;">6.Preludio carnal 01:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.1794, la misión 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ángel audaz 03:36<br />
9.Pequeño niño 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">10.Panzer al ataque 02:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1996</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chile</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Beto López - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Felipe López - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Juan "Juanzer" Álvarez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alexander Álvarez - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Coty Correa - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W latach 90tych chilijski metal był uznawany za egzotyczną ciekawostkę, zresztą po prawdzie nie było tam w obszarach heavy i power grup na tyle interesujących, by jakoś ten obraz zmienić. Tym bardziej nie było mowy o tym, by powstające tam płyty znalazły wydawców wśród uznanych światowych wytwórni fonograficznych. Poza jednym wyjątkiem. </div>
<div style="text-align: justify;">PANZER z Santiago, dla Chilijczyków kultowy w zasadzie od założenia w roku 1985 osiągnął coś, co się wcześniej nikomu z tego kraju nie udało i w roku 1996 wydał swój drugi album w ramach kontraktu z potężnym koncernem Warner Bros. Records, który brał pod swoje skrzydła i inwestował tylko w najlepszych. Do tej pory grupa miała na koncie tylko kiepsko wyprodukowaną kasetę "Tierra de metales" zaprezentowaną w roku 1989 i popularną  w Chile, ale chyba nigdzie poza jego granicami.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno jednoznacznie stwierdzić, co skłoniło WBM do wydania "En el nombre de..."  z metalem po hiszpańsku, więc praktycznie nieeksportowym, przynajmniej w tym czasie. Krok ten jednak pozwolił na utrwalenie w dobrej jakości muzyki, która w obrębie stylu heavy/power z całą pewnością była tego warta.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sam początek to coś na kształt BLACK SABBATH Dio Era z monumentalnymi i dostojnymi riffami w średnich tempach i wyborną, zapadającą w pamięć melodią w Negro amanecer i wydaje się, że mamy do czynienia z lokalnymi epigonami słynnych Brytyjczyków, potem jednak, poza kilkoma miniaturami instrumentalnymi, mamy klasyczny melodyjny USPM w najczystszej postaci, jakiego w latach 90tych praktycznie nikt już nie grał. PANZER zabiera słuchacza w nostalgiczną wycieczkę w czasie, cofając się o dziesięć lat i grając z pasją i wielką energią takie wysokiej klasy heroiczne killery jak Línea artificial oraz Pequeño niño i czuje się tu styl grup skupionych wokół tego, co na debiucie przedstawił chociażby JAG PANZER. Bez wątpienia bohaterem tego albumu jest gitarzysta Felipe López, znakomity technicznie, kreatywny i czujący co trzeba grać w dynamicznych solówkach, który w tej długowiecznej ekipie, gdzie zmiany składu następowały bardzo często, grał krótko, ale zapisał się znakomicie. Kapitalnie zagrał w porywającym, dumnym Soledad mortal z zagrywkami w stylu neoklasycznym.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie cały ówczesny skład PANZER prezentował wysoki poziom i na pewno także i perkusista, i wokalista Beto López, jeden z filarów ekipy, spisali się jak należy, pokazując, że i w Chile są utalentowani metalowi muzycy. Bardzo ładnie zaśpiewał Beto łagodny, metalowy, balladowy song Lethal intensidad, w romantycznym latino stylu oraz ujmujący spokojem i epickością w poetyckiej formie 1794, la misión. Piękne są te utkane z gitarowych duetów tła dla wokalisty, świetne jest dramatyczne solo, pełne treści i emocji. Bardziej przebojowy, chwytliwy heavy/power metal zagrali w szybkim, rytmicznym i chwytliwym w refrenie Ángel audaz.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre, może nie rewelacyjne, ale tak, nieco sucho, w tym czasie nagrywano heavy i power także w USA. Twórcą soundu jest jeden z najbardziej cenionych w owym czasie chilijskich inżynierów dźwięku Mariano Pávez. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dla Warner Bros. Records PANZER nagrał jeszcze w roku 1998 kompilacyjny album "Rock &amp; Roll Addiction", na którym znalazły się nowe wersje przedstawianych wcześniej utworów, nagrania koncertowe i dwie zupełnie nowe kompozycje. Na tym współpraca się zakonczyła, zresztą sam zespół zamilkł na wiele lat. Powrócił w roku 2007 w zupełnie nowym składzie skromnym CDr "Generación del Alkithran" i istnieje na podziemnej scenie chilijskiej do dziś, od czasu do czasu coś nagrywając i nadal ciesząc się szacunkiem i estymą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.10.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Panzer - En el nombre de... (1996)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/8/3/58837.jpg?1051" border="0" alt="[Obrazek: 58837.jpg?1051]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Negro amanecer 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Línea artificial 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">3.Soledad mortal 02:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lethal intensidad 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ojo de Odín 02:13</div>
<div style="text-align: justify;">6.Preludio carnal 01:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.1794, la misión 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ángel audaz 03:36<br />
9.Pequeño niño 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">10.Panzer al ataque 02:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1996</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chile</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Beto López - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Felipe López - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Juan "Juanzer" Álvarez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alexander Álvarez - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Coty Correa - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W latach 90tych chilijski metal był uznawany za egzotyczną ciekawostkę, zresztą po prawdzie nie było tam w obszarach heavy i power grup na tyle interesujących, by jakoś ten obraz zmienić. Tym bardziej nie było mowy o tym, by powstające tam płyty znalazły wydawców wśród uznanych światowych wytwórni fonograficznych. Poza jednym wyjątkiem. </div>
<div style="text-align: justify;">PANZER z Santiago, dla Chilijczyków kultowy w zasadzie od założenia w roku 1985 osiągnął coś, co się wcześniej nikomu z tego kraju nie udało i w roku 1996 wydał swój drugi album w ramach kontraktu z potężnym koncernem Warner Bros. Records, który brał pod swoje skrzydła i inwestował tylko w najlepszych. Do tej pory grupa miała na koncie tylko kiepsko wyprodukowaną kasetę "Tierra de metales" zaprezentowaną w roku 1989 i popularną  w Chile, ale chyba nigdzie poza jego granicami.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno jednoznacznie stwierdzić, co skłoniło WBM do wydania "En el nombre de..."  z metalem po hiszpańsku, więc praktycznie nieeksportowym, przynajmniej w tym czasie. Krok ten jednak pozwolił na utrwalenie w dobrej jakości muzyki, która w obrębie stylu heavy/power z całą pewnością była tego warta.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sam początek to coś na kształt BLACK SABBATH Dio Era z monumentalnymi i dostojnymi riffami w średnich tempach i wyborną, zapadającą w pamięć melodią w Negro amanecer i wydaje się, że mamy do czynienia z lokalnymi epigonami słynnych Brytyjczyków, potem jednak, poza kilkoma miniaturami instrumentalnymi, mamy klasyczny melodyjny USPM w najczystszej postaci, jakiego w latach 90tych praktycznie nikt już nie grał. PANZER zabiera słuchacza w nostalgiczną wycieczkę w czasie, cofając się o dziesięć lat i grając z pasją i wielką energią takie wysokiej klasy heroiczne killery jak Línea artificial oraz Pequeño niño i czuje się tu styl grup skupionych wokół tego, co na debiucie przedstawił chociażby JAG PANZER. Bez wątpienia bohaterem tego albumu jest gitarzysta Felipe López, znakomity technicznie, kreatywny i czujący co trzeba grać w dynamicznych solówkach, który w tej długowiecznej ekipie, gdzie zmiany składu następowały bardzo często, grał krótko, ale zapisał się znakomicie. Kapitalnie zagrał w porywającym, dumnym Soledad mortal z zagrywkami w stylu neoklasycznym.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie cały ówczesny skład PANZER prezentował wysoki poziom i na pewno także i perkusista, i wokalista Beto López, jeden z filarów ekipy, spisali się jak należy, pokazując, że i w Chile są utalentowani metalowi muzycy. Bardzo ładnie zaśpiewał Beto łagodny, metalowy, balladowy song Lethal intensidad, w romantycznym latino stylu oraz ujmujący spokojem i epickością w poetyckiej formie 1794, la misión. Piękne są te utkane z gitarowych duetów tła dla wokalisty, świetne jest dramatyczne solo, pełne treści i emocji. Bardziej przebojowy, chwytliwy heavy/power metal zagrali w szybkim, rytmicznym i chwytliwym w refrenie Ángel audaz.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre, może nie rewelacyjne, ale tak, nieco sucho, w tym czasie nagrywano heavy i power także w USA. Twórcą soundu jest jeden z najbardziej cenionych w owym czasie chilijskich inżynierów dźwięku Mariano Pávez. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dla Warner Bros. Records PANZER nagrał jeszcze w roku 1998 kompilacyjny album "Rock &amp; Roll Addiction", na którym znalazły się nowe wersje przedstawianych wcześniej utworów, nagrania koncertowe i dwie zupełnie nowe kompozycje. Na tym współpraca się zakonczyła, zresztą sam zespół zamilkł na wiele lat. Powrócił w roku 2007 w zupełnie nowym składzie skromnym CDr "Generación del Alkithran" i istnieje na podziemnej scenie chilijskiej do dziś, od czasu do czasu coś nagrywając i nadal ciesząc się szacunkiem i estymą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.10.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Azeroth]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3899</link>
			<pubDate>Sun, 16 Oct 2022 11:06:54 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3899</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Azeroth - Azeroth (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/3/6/6/7366.jpg?4917" border="0" alt="[Obrazek: 7366.jpg?4917]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.El dominio 01:14</div>
<div style="text-align: justify;">2.En agonía 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">3.La salida 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">4.Esclavo del tiempo 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Campaña al desierto 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">6.En la frontera de toda razón 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">7.El fin 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">8.Historias de hoy 07:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.El ocaso de los reyes 06:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Bertoncelli  - śpiew (3, 5, 6, 9)</div>
<div style="text-align: justify;">Adrián Barilari - śpiew (2, 4, 5, 8)</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Manuel Villagra - gitara<br />
 Fernando Ricciardulli - gitara basowa, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">María Eugenia Ricciardulli - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">AZEROTH z Buenos Aires, założony w roku 1995 należał do prekursorów power metalu w Argentynie. Po serii zmian składu zdołał w końcu w roku 2000, nakładem krajowej wytwórni NEMS Enterprises wydać swoją pierwszą płytę, która przedstawiona została także w Europie przez uznaną Arise Records z Bilbao. Ten fakt nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę wokalistów, którzy na tym LP zaśpiewali. Formalnie od roku 1999 frontmanem tej ekipy był Diego Valdez, w tym czasie jeszcze raczej nieznany, jednak partie wokalne wykonał Christian Ariel Bertoncelli, wschodząca gwiazda latino power metalu oraz gwiazda powszechnie uznana i lubiana czyli Adrián Eduardo Barilari z RAT BLANCA.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Panowie sprawiedliwie podzieli między siebie przedstawione na tym LP utwory i w jakimś stopniu można mówić o dwóch muzycznych obliczach tej płyty w obrębie power metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Bertoncelli zaśpiewał w większości utwory nieco lżejsze, w stylu melodic power metal, nasycone większą dawką rocka i przebojowości. Świetnie się spisał w La salida, zrobionym w niemieckim stylu i mocno przypominającym także w stylu riffowania gitarzystów wczesne nagrania HELLOWEEN. En la frontera de toda razón jest dodatkowo mocno nasycony epickim stylem i to utwór dumny i bojowy, z bardzo ciekawymi partiami basu, przypominającymi te Grosskopfa z debiutu HELLOWEEN. I coś uroczego, to w jego wykonaniu wstęp w stylu barda w El ocaso de los reyes i może trochę szkoda, że potem to się tak przekształca w typowy rycerski power metal w manierze BLIND GUARDIAN, choć wolne partie, takie podniosłe i uroczyste są tu wyborne z dodatkowymi klawiszami Fernando.</div>
<div style="text-align: justify;">Barilari wykonał kompozycje bardziej dramatyczne, takie jak szybki i nerwowy w riffach En agonía i zrobiony z rozmachem, ocierający się o speed metal Esclavo del tiempo z pewnymi neoklasycznymi ornamentacjami i o smutnym klimacie w finale. Łagodny, refleksyjny Historias de hoy w wolnym tempie to wielki popis aktorskiego śpiewu Barilari i to najbardziej wysmakowana i dopieszczona w szczegółach kompozycja z tej płyty. Piękne siedem minut melodyjnego heavy metalu, z maidenowkim stylem rozpędzania się w części instrumentalnej i brawurowej części finałowej. Kapitalne! Campaña al desierto pod względem melodii trochę przypomina w niektórych motywach IRON MAIDEN jest na tym albumie także robiącą największe wrażenie kompozycją o poruszającej melodii i wspaniałym gitarowym motywie przewodnim i tu w roli głównej Bertoncelli, ale wsparty przez Barilari w refrenach. Zaskakuje motyw neofolkowy w partii instrumentalnej dodaje to jednak autentyzmu ogólnemu wyrazowi utworu rycersko heroicznego.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także na tym albumie nastrojowy, poetycki utwór epicki El fin, gdzie wokalistów zastępuje klimatyczna narracja w wykonaniu Juana Vanrella.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix wykonał słynny niemiecki inżynier dźwięku Charlie Bauerfeind, znany ze współpracy z największymi niemieckimi zespołami power i heavy metalowymi i pod tym względem jest to płyta perfekcyjna. Jednak mastering wydaje się być nieco zbyt ostry i suchy, co słychać także w ustawieniu perkusji, choć bas akurat brzmi bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Dwóch Tenorów zrobiło co do nich należało, a nawet jeszcze więcej, gitarzysta Juan Manuel Villagra spisał się jak należy, a z całą pewnością na brawa zasługuje sekcja rytmiczna duetu Ricciardulli. Maria Eugenia to wyborna perkusista po prostu! Było jednak jasne, że w takim składzie grupa nie przetrwa. Bertoncelii w roku 2001 stanął na czele RENCER, a Barilari w 2000 reaktywowanego w tym czasie RATA BLANCA. <br />
<br />
<br />
ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.10.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Azeroth - Azeroth (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/3/6/6/7366.jpg?4917" border="0" alt="[Obrazek: 7366.jpg?4917]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.El dominio 01:14</div>
<div style="text-align: justify;">2.En agonía 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">3.La salida 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">4.Esclavo del tiempo 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Campaña al desierto 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">6.En la frontera de toda razón 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">7.El fin 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">8.Historias de hoy 07:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.El ocaso de los reyes 06:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Bertoncelli  - śpiew (3, 5, 6, 9)</div>
<div style="text-align: justify;">Adrián Barilari - śpiew (2, 4, 5, 8)</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Manuel Villagra - gitara<br />
 Fernando Ricciardulli - gitara basowa, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">María Eugenia Ricciardulli - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">AZEROTH z Buenos Aires, założony w roku 1995 należał do prekursorów power metalu w Argentynie. Po serii zmian składu zdołał w końcu w roku 2000, nakładem krajowej wytwórni NEMS Enterprises wydać swoją pierwszą płytę, która przedstawiona została także w Europie przez uznaną Arise Records z Bilbao. Ten fakt nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę wokalistów, którzy na tym LP zaśpiewali. Formalnie od roku 1999 frontmanem tej ekipy był Diego Valdez, w tym czasie jeszcze raczej nieznany, jednak partie wokalne wykonał Christian Ariel Bertoncelli, wschodząca gwiazda latino power metalu oraz gwiazda powszechnie uznana i lubiana czyli Adrián Eduardo Barilari z RAT BLANCA.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Panowie sprawiedliwie podzieli między siebie przedstawione na tym LP utwory i w jakimś stopniu można mówić o dwóch muzycznych obliczach tej płyty w obrębie power metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Bertoncelli zaśpiewał w większości utwory nieco lżejsze, w stylu melodic power metal, nasycone większą dawką rocka i przebojowości. Świetnie się spisał w La salida, zrobionym w niemieckim stylu i mocno przypominającym także w stylu riffowania gitarzystów wczesne nagrania HELLOWEEN. En la frontera de toda razón jest dodatkowo mocno nasycony epickim stylem i to utwór dumny i bojowy, z bardzo ciekawymi partiami basu, przypominającymi te Grosskopfa z debiutu HELLOWEEN. I coś uroczego, to w jego wykonaniu wstęp w stylu barda w El ocaso de los reyes i może trochę szkoda, że potem to się tak przekształca w typowy rycerski power metal w manierze BLIND GUARDIAN, choć wolne partie, takie podniosłe i uroczyste są tu wyborne z dodatkowymi klawiszami Fernando.</div>
<div style="text-align: justify;">Barilari wykonał kompozycje bardziej dramatyczne, takie jak szybki i nerwowy w riffach En agonía i zrobiony z rozmachem, ocierający się o speed metal Esclavo del tiempo z pewnymi neoklasycznymi ornamentacjami i o smutnym klimacie w finale. Łagodny, refleksyjny Historias de hoy w wolnym tempie to wielki popis aktorskiego śpiewu Barilari i to najbardziej wysmakowana i dopieszczona w szczegółach kompozycja z tej płyty. Piękne siedem minut melodyjnego heavy metalu, z maidenowkim stylem rozpędzania się w części instrumentalnej i brawurowej części finałowej. Kapitalne! Campaña al desierto pod względem melodii trochę przypomina w niektórych motywach IRON MAIDEN jest na tym albumie także robiącą największe wrażenie kompozycją o poruszającej melodii i wspaniałym gitarowym motywie przewodnim i tu w roli głównej Bertoncelli, ale wsparty przez Barilari w refrenach. Zaskakuje motyw neofolkowy w partii instrumentalnej dodaje to jednak autentyzmu ogólnemu wyrazowi utworu rycersko heroicznego.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także na tym albumie nastrojowy, poetycki utwór epicki El fin, gdzie wokalistów zastępuje klimatyczna narracja w wykonaniu Juana Vanrella.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix wykonał słynny niemiecki inżynier dźwięku Charlie Bauerfeind, znany ze współpracy z największymi niemieckimi zespołami power i heavy metalowymi i pod tym względem jest to płyta perfekcyjna. Jednak mastering wydaje się być nieco zbyt ostry i suchy, co słychać także w ustawieniu perkusji, choć bas akurat brzmi bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Dwóch Tenorów zrobiło co do nich należało, a nawet jeszcze więcej, gitarzysta Juan Manuel Villagra spisał się jak należy, a z całą pewnością na brawa zasługuje sekcja rytmiczna duetu Ricciardulli. Maria Eugenia to wyborna perkusista po prostu! Było jednak jasne, że w takim składzie grupa nie przetrwa. Bertoncelii w roku 2001 stanął na czele RENCER, a Barilari w 2000 reaktywowanego w tym czasie RATA BLANCA. <br />
<br />
<br />
ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.10.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nordica]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3892</link>
			<pubDate>Sun, 25 Sep 2022 11:12:49 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3892</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nordica - La Memoria de la Luna (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/1/3/6/513629.jpg?0915" border="0" alt="[Obrazek: 513629.jpg?0915]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sizygia 01:21</div>
<div style="text-align: justify;">2.Las puertas de la noche 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.Eliz 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.El anhelo de un sueño 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">5.El lenguaje de las hojas 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.La fuerza en tu interior 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.En la distancia 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ecos en la eternidad 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Cada vez que te encuentro en mis sueños 03:10</div>
<div style="text-align: justify;">10.La noche eterna 04:38</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">José Luis Giménez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Adrián Massella - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Spesia - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Darío Calluqueo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Molina - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Patricio Molini - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten powstał w mieście Centenario w roku 2002 poza wielkimi centrami power metalu w Argentynie. W roku 2010 przestawił nakładem własnym poprawny melodic power metalowy album "El llama de la noche", który jednak głównie ze względu na przeciętny wokal nie został szerzej dostrzeżony. Kilka nagrań przedstawiono potem w 2013 na demo z nowym wokalistą Héctorem Hidalgo, ten jednak w 2014 zastąpiony został przez José Luisa Giméneza i z nim nagrany został drugi LP, wydany także przez sam zespół w maju 2015 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem NORDICA przedstawił znacznie bardziej interesujący zestaw kompozycji w stylu melodic power metal z ciekawym, dosyć wysokim śpiewem frontmana i chwytliwymi melodiami, a efekt wzmacniają lekko zaznaczone progresywne inklinacje obu gitarzystów. Znakomicie otwierają całość utworem Las puertas de la noche, pełnym energii i ze znakomitymi tak zwrotkami, jak i refrenami. Dużo ujmującego wdzięku jest w ich muzyce, także delikatnie budowanego nastrojowego klimatu przez instrumenty klawiszowe w romantycznym Eliz i nie po raz pierwszy i nie ostatni proponują wyborne refreny, bo taki można też usłyszeć w En la distancia utworze z początku dynamicznym, jednak ostatecznie semi balladowym i nostalgicznym, w lekko dramatycznym stylu. Łagodnie i z bogatymi, grającymi własną historię klawiszami rozgrywają La noche eterna, ciepło i przytulnie brzmi melancholijny song El lenguaje de las hojas, choć aranżacyjnie poniżej ogólnego poziomu tego albumu. Jakby dla kontrastu zaraz potem jest szybki i z rozmachem zaśpiewany La fuerza en tu interiori i tu ponownie przychodzi podziwiać doskonały refren. Może nawet najlepszy i najbardziej ze wszystkich oryginalny? Z pianinem w roli głównej wykonany został poetycki song Cada vez que te encuentro en mis sueños i jest to bardzo dobry utwór, choć mało metalowy, w przeciwieństwie do rytmicznego, niezbyt szybkiego El anhelo de un sueño doskonale zaśpiewanego przez José Luisa i przypomina to te bardziej romantyczne kompozycje RENACER oraz najszybszego z zagranych tutaj Ecos en la eternidad z grzmiącą perkusją, natarciami basowymi i zwiewnym pasażem instrumentów klawiszowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomity mix, przestrzenny i pozostawiający dużo miejsca dla planu klawiszowego, mastering nieco słabszy, bo może gitary są miejscami za suche.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo ciekawy zespół i ciekawa płyta i jest to zespół spośród argentyńskich chyba najbardziej "klawiszowy", a te klawisze w wykonaniu Patricio Molini są zdecydowanie warte uwagi.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2015 odchodzi José Luis Giménez i powraca na jego miejsce Héctor Hidalgo, jednak poza singlem w roku 2018 grupa jak do tej pory nic nowego nie przedstawiła.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 25.09.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nordica - La Memoria de la Luna (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/1/3/6/513629.jpg?0915" border="0" alt="[Obrazek: 513629.jpg?0915]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sizygia 01:21</div>
<div style="text-align: justify;">2.Las puertas de la noche 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.Eliz 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.El anhelo de un sueño 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">5.El lenguaje de las hojas 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.La fuerza en tu interior 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.En la distancia 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ecos en la eternidad 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Cada vez que te encuentro en mis sueños 03:10</div>
<div style="text-align: justify;">10.La noche eterna 04:38</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">José Luis Giménez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Adrián Massella - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Spesia - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Darío Calluqueo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Molina - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Patricio Molini - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten powstał w mieście Centenario w roku 2002 poza wielkimi centrami power metalu w Argentynie. W roku 2010 przestawił nakładem własnym poprawny melodic power metalowy album "El llama de la noche", który jednak głównie ze względu na przeciętny wokal nie został szerzej dostrzeżony. Kilka nagrań przedstawiono potem w 2013 na demo z nowym wokalistą Héctorem Hidalgo, ten jednak w 2014 zastąpiony został przez José Luisa Giméneza i z nim nagrany został drugi LP, wydany także przez sam zespół w maju 2015 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem NORDICA przedstawił znacznie bardziej interesujący zestaw kompozycji w stylu melodic power metal z ciekawym, dosyć wysokim śpiewem frontmana i chwytliwymi melodiami, a efekt wzmacniają lekko zaznaczone progresywne inklinacje obu gitarzystów. Znakomicie otwierają całość utworem Las puertas de la noche, pełnym energii i ze znakomitymi tak zwrotkami, jak i refrenami. Dużo ujmującego wdzięku jest w ich muzyce, także delikatnie budowanego nastrojowego klimatu przez instrumenty klawiszowe w romantycznym Eliz i nie po raz pierwszy i nie ostatni proponują wyborne refreny, bo taki można też usłyszeć w En la distancia utworze z początku dynamicznym, jednak ostatecznie semi balladowym i nostalgicznym, w lekko dramatycznym stylu. Łagodnie i z bogatymi, grającymi własną historię klawiszami rozgrywają La noche eterna, ciepło i przytulnie brzmi melancholijny song El lenguaje de las hojas, choć aranżacyjnie poniżej ogólnego poziomu tego albumu. Jakby dla kontrastu zaraz potem jest szybki i z rozmachem zaśpiewany La fuerza en tu interiori i tu ponownie przychodzi podziwiać doskonały refren. Może nawet najlepszy i najbardziej ze wszystkich oryginalny? Z pianinem w roli głównej wykonany został poetycki song Cada vez que te encuentro en mis sueños i jest to bardzo dobry utwór, choć mało metalowy, w przeciwieństwie do rytmicznego, niezbyt szybkiego El anhelo de un sueño doskonale zaśpiewanego przez José Luisa i przypomina to te bardziej romantyczne kompozycje RENACER oraz najszybszego z zagranych tutaj Ecos en la eternidad z grzmiącą perkusją, natarciami basowymi i zwiewnym pasażem instrumentów klawiszowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomity mix, przestrzenny i pozostawiający dużo miejsca dla planu klawiszowego, mastering nieco słabszy, bo może gitary są miejscami za suche.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo ciekawy zespół i ciekawa płyta i jest to zespół spośród argentyńskich chyba najbardziej "klawiszowy", a te klawisze w wykonaniu Patricio Molini są zdecydowanie warte uwagi.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2015 odchodzi José Luis Giménez i powraca na jego miejsce Héctor Hidalgo, jednak poza singlem w roku 2018 grupa jak do tej pory nic nowego nie przedstawiła.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 25.09.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Paco Ventura Black Moon]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3889</link>
			<pubDate>Sun, 18 Sep 2022 18:31:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3889</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Paco Ventura Black Moon - Black Moon (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/7/3/9/773968.jpg?5729" border="0" alt="[Obrazek: 773968.jpg?5729]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Vencer tu miedo 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">2.Black Moon 04:33<br />
3.El final 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">4.Solo por ti 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">5.El juego 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">6.Despiértame 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.En tú piel 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">8.Frágil cristal 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.Por ti volveré 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Buscando la luz 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">11.Get over It Forever 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">12.The End 04:59<br />
13.Fragile Crystal 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">14.Arabestia 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">15.The End (acoustic version) 05:07</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Javier González - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Paco Ventura - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Charly Rivera - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Tini Fernández - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Rafa Peña -instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Paco Ventura zdobył w Hiszpanii ogromną popularność jako gitarzysta hard rockowej formacji MEDINA AZAHARA, w której występuje i nagrywa nieprzerwanie od roku 1989. Nagrywa także albumy solowe, a w roku 2015 utworzył projekt BLACK MOON i w towarzystwie wielu znamienitych gości nagrał płytę "Black Moon" wydaną przez Avispa Records w końcu października 2015.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Idea muzyki RAINBOW i RISING FORCE z lat 80tych jest wiecznie żywa. Ventura stworzył jako kolejny płytę z taką właśnie muzyką idąc w latino metalu śladami argentyńskiego RATA BLANCA.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie może być lepszej wizytówki dla takiej płyty niż wspaniały tytułowy Black Moon w stylu Turner Era RAINBOW i ten refren jest po prostu śmiertelnie zaraźliwy. Absolutne zniszczenie! A solo gościnnie zagrał John Norum ze szwedzkiego EUROPE. Zniszczenie na tym albumie to jednak nie tylko wyborna gra Paco Ventura jako gitarzysty, ale także kapitalny występ wokalisty Javiera Gonzáleza. Jest dla mnie niepojętne, jak ten wokalista obdarzony wspaniałym rockowym głosem o nieskazitelnej barwie był do tego momentu tak niedoceniony i nie znalazł miejsca w żadnym zespole, choć na scenie metalowej pojawił się już w roku 2000. Tak czy inaczej, odkrył go dla świata Paco Ventura i chwała mu za to. Javier pięknie ciągnie do przodu bardzo udane melodic heavy kompozycje Vencer tu miedo czy rytmiczny Despiértame oddalone od stylu RAINBOW i na tym albumie Paco Ventura nie jest tylko kopistą, wnosi także własne, zupełnie oryginalne pomysły.</div>
<div style="text-align: justify;">Są tu hity, zdecydowanie są. Takim jest spokojny El final pełen elegancji AOR i z wybornymi chórkami wspierającymi frontmana i solem w stylu Blackmore'a. W bonusowej wersji angielskiej zaśpiewał to sam Joe Lynn Turner i też jest pięknie i bardzo epicko, ale już wersji akustycznej jeszcze raz czaruje, po prostu czaruje Javier González. A z gości czaruje Kiko Loureiro (ANGRA, MEGADETH) w lekko progresywnym instrumentalnym Arabestia. A w  Frágil cristal Roland Grapow podkreśla styl RISING FORCE z czasów Turnera i Boalsa i jest to kolejna wybitna kompozycja z tej płyty w lekko neoklasycznym, przy ogólnym heroizmie stylu. A w wersji angielskiej zaśpiewał to Mistrz Fabio Lione! Dominuje ognisty heavy melodic metal i ten w stylu RAINBOW z ryczącą gitarą (ale solo w zasadzie neoklasyczne!) Pacho porywa w Solo por ti i znowu dewastujący refren. Pomysły na refreny to on ma tu genialne! Tak łagodnie i tak zdecydowanie zarazem brzmi w stylu lat 80tych El juego, gdzie piękne solo zagrał słynny francuski gitarzysta Patrick Rondat. I ten niezwykle urzekający, szczególnie w zwrotkach (jednak tak!) Por ti volveré, gdzie solo w "białych rękawiczkach" zagrał Carlitos czyli Juan Carlos Marín López z MAGO DE OZ. Jest także coś pomiędzy RAINBOW a DEEP PURPLE z nutą amerykańskiego rock arena w En tú piel, gdzie solo zagrał Bruce Kulick z KISS. I RISING FORCE i RAINBOW w jednym w fantastycznym Buscando la luz stylizowanym na nagranie live. Atak gitarowy w solo pana Francisco Ventura Cano wyśmienity we współpracy z klawiszami. Blackmore, Blackmore! I jeszcze jeden gość Goran Edman w Get over It Forever. Ależ kapitalny utwór w szybszym tempie, ależ wyborny po raz kolejny refren i ten styl RAINBOW tu nabiera jeszcze dodatkowego wymiaru.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeszcze raz brawa dla wszystkich Gości, którzy tu włożyli cały swój talent i serce. Ekstraklasa!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Krystaliczny, a zarazem ciepły raczej sound jest przepiękny. Tu Paco Ventura skorzystał z pomocy amerykańskiego Mistrza Andy VanDette, który w tym czasie pracował także nad masteringiem albumów MEDINA AZAHARA. Ten duch klasyki się unosi nad każdą z tych kompozycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Wspaniała nostalgiczna wycieczka w przeszłość. Może jeszcze kiedyś BLACK MOON i Paco zabiorą nas w jeszcze jedną taką wycieczkę. Oby!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 19.09.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Paco Ventura Black Moon - Black Moon (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/7/3/9/773968.jpg?5729" border="0" alt="[Obrazek: 773968.jpg?5729]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Vencer tu miedo 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">2.Black Moon 04:33<br />
3.El final 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">4.Solo por ti 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">5.El juego 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">6.Despiértame 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.En tú piel 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">8.Frágil cristal 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.Por ti volveré 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Buscando la luz 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">11.Get over It Forever 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">12.The End 04:59<br />
13.Fragile Crystal 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">14.Arabestia 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">15.The End (acoustic version) 05:07</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Javier González - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Paco Ventura - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Charly Rivera - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Tini Fernández - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Rafa Peña -instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Paco Ventura zdobył w Hiszpanii ogromną popularność jako gitarzysta hard rockowej formacji MEDINA AZAHARA, w której występuje i nagrywa nieprzerwanie od roku 1989. Nagrywa także albumy solowe, a w roku 2015 utworzył projekt BLACK MOON i w towarzystwie wielu znamienitych gości nagrał płytę "Black Moon" wydaną przez Avispa Records w końcu października 2015.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Idea muzyki RAINBOW i RISING FORCE z lat 80tych jest wiecznie żywa. Ventura stworzył jako kolejny płytę z taką właśnie muzyką idąc w latino metalu śladami argentyńskiego RATA BLANCA.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie może być lepszej wizytówki dla takiej płyty niż wspaniały tytułowy Black Moon w stylu Turner Era RAINBOW i ten refren jest po prostu śmiertelnie zaraźliwy. Absolutne zniszczenie! A solo gościnnie zagrał John Norum ze szwedzkiego EUROPE. Zniszczenie na tym albumie to jednak nie tylko wyborna gra Paco Ventura jako gitarzysty, ale także kapitalny występ wokalisty Javiera Gonzáleza. Jest dla mnie niepojętne, jak ten wokalista obdarzony wspaniałym rockowym głosem o nieskazitelnej barwie był do tego momentu tak niedoceniony i nie znalazł miejsca w żadnym zespole, choć na scenie metalowej pojawił się już w roku 2000. Tak czy inaczej, odkrył go dla świata Paco Ventura i chwała mu za to. Javier pięknie ciągnie do przodu bardzo udane melodic heavy kompozycje Vencer tu miedo czy rytmiczny Despiértame oddalone od stylu RAINBOW i na tym albumie Paco Ventura nie jest tylko kopistą, wnosi także własne, zupełnie oryginalne pomysły.</div>
<div style="text-align: justify;">Są tu hity, zdecydowanie są. Takim jest spokojny El final pełen elegancji AOR i z wybornymi chórkami wspierającymi frontmana i solem w stylu Blackmore'a. W bonusowej wersji angielskiej zaśpiewał to sam Joe Lynn Turner i też jest pięknie i bardzo epicko, ale już wersji akustycznej jeszcze raz czaruje, po prostu czaruje Javier González. A z gości czaruje Kiko Loureiro (ANGRA, MEGADETH) w lekko progresywnym instrumentalnym Arabestia. A w  Frágil cristal Roland Grapow podkreśla styl RISING FORCE z czasów Turnera i Boalsa i jest to kolejna wybitna kompozycja z tej płyty w lekko neoklasycznym, przy ogólnym heroizmie stylu. A w wersji angielskiej zaśpiewał to Mistrz Fabio Lione! Dominuje ognisty heavy melodic metal i ten w stylu RAINBOW z ryczącą gitarą (ale solo w zasadzie neoklasyczne!) Pacho porywa w Solo por ti i znowu dewastujący refren. Pomysły na refreny to on ma tu genialne! Tak łagodnie i tak zdecydowanie zarazem brzmi w stylu lat 80tych El juego, gdzie piękne solo zagrał słynny francuski gitarzysta Patrick Rondat. I ten niezwykle urzekający, szczególnie w zwrotkach (jednak tak!) Por ti volveré, gdzie solo w "białych rękawiczkach" zagrał Carlitos czyli Juan Carlos Marín López z MAGO DE OZ. Jest także coś pomiędzy RAINBOW a DEEP PURPLE z nutą amerykańskiego rock arena w En tú piel, gdzie solo zagrał Bruce Kulick z KISS. I RISING FORCE i RAINBOW w jednym w fantastycznym Buscando la luz stylizowanym na nagranie live. Atak gitarowy w solo pana Francisco Ventura Cano wyśmienity we współpracy z klawiszami. Blackmore, Blackmore! I jeszcze jeden gość Goran Edman w Get over It Forever. Ależ kapitalny utwór w szybszym tempie, ależ wyborny po raz kolejny refren i ten styl RAINBOW tu nabiera jeszcze dodatkowego wymiaru.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeszcze raz brawa dla wszystkich Gości, którzy tu włożyli cały swój talent i serce. Ekstraklasa!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Krystaliczny, a zarazem ciepły raczej sound jest przepiękny. Tu Paco Ventura skorzystał z pomocy amerykańskiego Mistrza Andy VanDette, który w tym czasie pracował także nad masteringiem albumów MEDINA AZAHARA. Ten duch klasyki się unosi nad każdą z tych kompozycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Wspaniała nostalgiczna wycieczka w przeszłość. Może jeszcze kiedyś BLACK MOON i Paco zabiorą nas w jeszcze jedną taką wycieczkę. Oby!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 19.09.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dragonfly]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3885</link>
			<pubDate>Mon, 12 Sep 2022 18:29:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3885</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dragonfly - Domine (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/7/112791.jpg?5740" border="0" alt="[Obrazek: 112791.jpg?5740]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Domine 02:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sólo depende de ti 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">3.Entre el odio y la pasión 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Delirio eterno 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">5.Nuevo Judas 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Estrella 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">7.Aries 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">8.Regresa a mí 07:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.En los confines del infierno 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">10.Guárdame en ti 06:23</div>
<div style="text-align: justify;">11.Paganini Suite 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">12.Sin salida 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">13.Dragonfly 04:52</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/ symphonic/neoclassical</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna/Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Solano Sánchez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Ariel Mittica - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Bautista Nadal Tomás - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Gastón Scornaienchi - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Isauro Aljaro - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2000 grupa muzyków z Buenos Aires sformowała zespół DRAGONFLY, lecz szczęścia i sukcesu postanowiła poszukać w Hiszpanii i przeniosła się do Walencji. Twarda rzeczywistość szybko zweryfikowała sny o potędze i w krótkim czasie większość składu powróciła w rodzinne strony. Nie poddał się jednak lider i gitarzysta Ariel Mittica i postanowił działać w Hiszpanii dalej, pozyskując do współpracy muzyków z tego kraju. Jednym z nich był wokalista Pablo Solano, w tym czasie związany z OPERA MAGNA. Solano nagrał z tym zespołem jedno demo "Opera Prima" w 2002 i pożegnał się z kolegami w roku następnym. O tym, dlaczego Solano odszedł z OPERA MAGNA mówiło się różnie, jednak w dobie obecnej są to już sprawy przedawnione i nieaktualne. Co by było, gdyby to on zaśpiewał w roku 2006 na pierwszym albumie OPERA MAGNA, kto wie? Zaśpiewał jednak na przygotowanym przez DRAGONFLY debiucie "Domine" wydanym przez renomowaną Avispa Records w marcu 2006 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta płyta była skazana na sukces. Była skazana na sukces, bo Mittica był niesamowicie zdolnym kompozytorem, a także dlatego, że zaśpiewał Pablo Solano. W galerii najwybitniejszych i najwspanialszych głosów metalowych Hiszpanii zajmuje on miejsce szczególne. Tenor operowy o ogromnym zasięgu i nieskazitelnej barwie, obdarzony talentem interpretacyjnym w różnych konwencjach power metalowych, hipnotyzujący Solano...</div>
<div style="text-align: justify;">"Domine" to ponad godzina majestatycznego, heroicznego power metalu bogatego w elementy symfoniczne, choć nie jest to power metal symfoniczny w czystej formie gatunkowej. Jest to album zwarty lecz różnorodny, do tego zawierający interesujące kompozycje instrumentalne Aries i Paganini Suite, gdzie Mittica daje upust swoim fascynacjom neoklasyką, zresztą przewijającą się często także jako element aranżacyjny innych utworów. Chóry, triumfalne wstępy - to Sólo depende de ti i operowy rozmach pełen epickiej dumy,  </div>
<div style="text-align: justify;">Goście zaproszeni do wykonania duetów z Solano spisali się znakomicie. Dostojny Entre el odio y la pasión został wzbogacony przez wyższy głos Leo Jiméneza z SARATOGA i obaj dewastują w refrenie o niebywałej nośności, a po raz drugi można Leo usłyszeć w nowocześniej zaaranżowanym, o pewnych cechach progresywnych i z bardziej romantyczną, przepełnioną dramatyzmem melodią Guárdame en ti. Wybornie się obaj Mistrzowie uzupełniają w tych utworach. Podobnie jak Solano i wspaniały Argentyńczyk Adrián Barilari (RATA BLANCA) w pełnym uroku, zagranym w umiarkowanym tempie Estrella z mocnymi akcentami symfonicznymi i neoklasycznymi oraz w zamykającym ten album sztandarowym Dragonfly. Ta neoklasyka wsparta przepięknym planem drugim, generowanym przez klawisze, jest power metalowo dynamiczna i podniosła.</div>
<div style="text-align: justify;">W bardzo ciepłym i spokojnym Delirio eterno zagrali nieco bardziej standardowy latino power,  prezentując kolejny chwytający za serce refren, a w Nuevo Judas pojawił się jako gitarzysta kolejny gość - szwedzki gitarzysta DIONYSUS Johnny Öhlin i tu łączą latynoski gorący styl bardziej wyważonym i zdystansowanym szwedzkim w heroiczno - neoklasycznej manierze. I jeszcze ten wirtuozerski duet w stricte neoklasycznym solo z elementami progresywnymi, wielka klasa! Smutek pojawia się we wstępnej partii pianina w rozbudowanym Regresa a mí i tu, gdy wchodzi w pewnym momencie Solano, to można powiedzieć tylko jedno - po prostu Wielki Czarodziej. Patetyczny i poetycki Regresa a mí i gitara tak płacze w solo... Zdecydowanie epicko grają w szybszym En los confines del infierno, rozkwitającym w chóralnych, pompatycznych refrenach i brawurowym pojedynku gitary i klawiszy. I wielki sentymentalny hit z tej płyty, czyli Sin salida zagrany jednak z dużą gitarową mocą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Shred  Arela Mittica jest najwyższej klasy, pełen elegancji i jednocześnie bardzo zdecydowany i ostry, a nawet surowy miejscami. Świetna gra sekcji rytmicznej ze wskazaniem na Argentyńczyka Christian Gastón Scornaienchi oraz zachwycające partie klawiszowe i orkiestracje symfoniczne Isauro Aljaro, który został pozyskany do DRAGONFLY już w Walencji z rekomendacji Solano, z którym występował lokalnej formacji OUTER HEAVEN. Także basista Juanba Nadal grał z nimi w tej grupie.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał nagrany w Walencji został przekazany Martínowi Toledo, czołowemu argentyńskiemu specowi od mixu i masteringu i ten dał temu dziełu właściwy wymiar we wszystkich planach. Sound jest wyrazisty, wieloplanowy z nastawieniem na ekspozycję wspaniałych głosów wokalistów. Wspaniała robota!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I tak podsumowując. Jeszcze raz napiszę - wspaniała robota!</div>
<br />
<br />
ocena: 9,9/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 12.09.2022</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dragonfly - Domine (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/7/112791.jpg?5740" border="0" alt="[Obrazek: 112791.jpg?5740]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Domine 02:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sólo depende de ti 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">3.Entre el odio y la pasión 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Delirio eterno 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">5.Nuevo Judas 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Estrella 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">7.Aries 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">8.Regresa a mí 07:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.En los confines del infierno 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">10.Guárdame en ti 06:23</div>
<div style="text-align: justify;">11.Paganini Suite 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">12.Sin salida 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">13.Dragonfly 04:52</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/ symphonic/neoclassical</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna/Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Solano Sánchez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Ariel Mittica - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Bautista Nadal Tomás - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Gastón Scornaienchi - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Isauro Aljaro - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2000 grupa muzyków z Buenos Aires sformowała zespół DRAGONFLY, lecz szczęścia i sukcesu postanowiła poszukać w Hiszpanii i przeniosła się do Walencji. Twarda rzeczywistość szybko zweryfikowała sny o potędze i w krótkim czasie większość składu powróciła w rodzinne strony. Nie poddał się jednak lider i gitarzysta Ariel Mittica i postanowił działać w Hiszpanii dalej, pozyskując do współpracy muzyków z tego kraju. Jednym z nich był wokalista Pablo Solano, w tym czasie związany z OPERA MAGNA. Solano nagrał z tym zespołem jedno demo "Opera Prima" w 2002 i pożegnał się z kolegami w roku następnym. O tym, dlaczego Solano odszedł z OPERA MAGNA mówiło się różnie, jednak w dobie obecnej są to już sprawy przedawnione i nieaktualne. Co by było, gdyby to on zaśpiewał w roku 2006 na pierwszym albumie OPERA MAGNA, kto wie? Zaśpiewał jednak na przygotowanym przez DRAGONFLY debiucie "Domine" wydanym przez renomowaną Avispa Records w marcu 2006 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta płyta była skazana na sukces. Była skazana na sukces, bo Mittica był niesamowicie zdolnym kompozytorem, a także dlatego, że zaśpiewał Pablo Solano. W galerii najwybitniejszych i najwspanialszych głosów metalowych Hiszpanii zajmuje on miejsce szczególne. Tenor operowy o ogromnym zasięgu i nieskazitelnej barwie, obdarzony talentem interpretacyjnym w różnych konwencjach power metalowych, hipnotyzujący Solano...</div>
<div style="text-align: justify;">"Domine" to ponad godzina majestatycznego, heroicznego power metalu bogatego w elementy symfoniczne, choć nie jest to power metal symfoniczny w czystej formie gatunkowej. Jest to album zwarty lecz różnorodny, do tego zawierający interesujące kompozycje instrumentalne Aries i Paganini Suite, gdzie Mittica daje upust swoim fascynacjom neoklasyką, zresztą przewijającą się często także jako element aranżacyjny innych utworów. Chóry, triumfalne wstępy - to Sólo depende de ti i operowy rozmach pełen epickiej dumy,  </div>
<div style="text-align: justify;">Goście zaproszeni do wykonania duetów z Solano spisali się znakomicie. Dostojny Entre el odio y la pasión został wzbogacony przez wyższy głos Leo Jiméneza z SARATOGA i obaj dewastują w refrenie o niebywałej nośności, a po raz drugi można Leo usłyszeć w nowocześniej zaaranżowanym, o pewnych cechach progresywnych i z bardziej romantyczną, przepełnioną dramatyzmem melodią Guárdame en ti. Wybornie się obaj Mistrzowie uzupełniają w tych utworach. Podobnie jak Solano i wspaniały Argentyńczyk Adrián Barilari (RATA BLANCA) w pełnym uroku, zagranym w umiarkowanym tempie Estrella z mocnymi akcentami symfonicznymi i neoklasycznymi oraz w zamykającym ten album sztandarowym Dragonfly. Ta neoklasyka wsparta przepięknym planem drugim, generowanym przez klawisze, jest power metalowo dynamiczna i podniosła.</div>
<div style="text-align: justify;">W bardzo ciepłym i spokojnym Delirio eterno zagrali nieco bardziej standardowy latino power,  prezentując kolejny chwytający za serce refren, a w Nuevo Judas pojawił się jako gitarzysta kolejny gość - szwedzki gitarzysta DIONYSUS Johnny Öhlin i tu łączą latynoski gorący styl bardziej wyważonym i zdystansowanym szwedzkim w heroiczno - neoklasycznej manierze. I jeszcze ten wirtuozerski duet w stricte neoklasycznym solo z elementami progresywnymi, wielka klasa! Smutek pojawia się we wstępnej partii pianina w rozbudowanym Regresa a mí i tu, gdy wchodzi w pewnym momencie Solano, to można powiedzieć tylko jedno - po prostu Wielki Czarodziej. Patetyczny i poetycki Regresa a mí i gitara tak płacze w solo... Zdecydowanie epicko grają w szybszym En los confines del infierno, rozkwitającym w chóralnych, pompatycznych refrenach i brawurowym pojedynku gitary i klawiszy. I wielki sentymentalny hit z tej płyty, czyli Sin salida zagrany jednak z dużą gitarową mocą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Shred  Arela Mittica jest najwyższej klasy, pełen elegancji i jednocześnie bardzo zdecydowany i ostry, a nawet surowy miejscami. Świetna gra sekcji rytmicznej ze wskazaniem na Argentyńczyka Christian Gastón Scornaienchi oraz zachwycające partie klawiszowe i orkiestracje symfoniczne Isauro Aljaro, który został pozyskany do DRAGONFLY już w Walencji z rekomendacji Solano, z którym występował lokalnej formacji OUTER HEAVEN. Także basista Juanba Nadal grał z nimi w tej grupie.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał nagrany w Walencji został przekazany Martínowi Toledo, czołowemu argentyńskiemu specowi od mixu i masteringu i ten dał temu dziełu właściwy wymiar we wszystkich planach. Sound jest wyrazisty, wieloplanowy z nastawieniem na ekspozycję wspaniałych głosów wokalistów. Wspaniała robota!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I tak podsumowując. Jeszcze raz napiszę - wspaniała robota!</div>
<br />
<br />
ocena: 9,9/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 12.09.2022</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Beethoven R.]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3882</link>
			<pubDate>Sat, 10 Sep 2022 20:56:26 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3882</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Beethoven R. - Ja, ja (1999)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/9/0/14904.jpg?0816" border="0" alt="[Obrazek: 14904.jpg?0816]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prepárate 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Que no, que no 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Rompe el hielo 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Yo me pierdo 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.El aliento del miedo 04:06<br />
6.Ja, ja 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sangriento y mortal 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Pasa el tiempo (Y sigue aquí) 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">9.Salvaje como un huracán 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">10.En el límite 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">11.Dejándonos la piel 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">12.Una noche de rock 04:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1999</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Iván Urbistondo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">José Luis Saiz - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Javier Kierchebén - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">José María Sansegundo Congosto (Pepe Mari) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Antonio Alcoba Sancho - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W sierpniu 1998 popularny w latach 80tych hiszpański rock/metalowy band BELLA BESTIA, reaktywowany w 1996, po przyjęciu nowego wokalisty Ivána Urbistondo postanowił zmienić nazwę na BEETHOVEN R. Nagrania demo zainteresowały wytwórnię A la Caza de Ñu Producciones z Madrytu i ta w czerwcu 1999 roku wydała album "Ja, ja", a tytuł można przetłumaczyć po prostu jako "Ha, ha".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BEETHOVEN R. zagrał coś zupełnie innego niż kiedyś BELLA BESTIA, co więcej, zagrał coś w pełni oryginalnego i takiej muzyki metalowa Hiszpania jeszcze nie słyszała.</div>
<div style="text-align: justify;">Nasycony niebywałą energią wykonania melodyjny heavy miał tu w ich wykonaniu bardzo wiele cech power rocka, gatunku, który rozwinął się dopiero później, kilkanaście lat później za sprawą grup niemieckich, szwedzkich i fińskich. Mylnie często zaliczany do kręgu hard rocka zespół miał z tym gatunkiem bardzo mało wspólnego, zarówno z powodu intensywności gitarowego wykonania, jak i specyficznego, wybornie dopasowanego ostrego i chuligańskiego wręcz czasem wokalu Ivána Urbistondo, od razu awansował on do czołówki frontmanów hiszpańskich tego okresu. A warto przypomnieć, że był to wokalista, którego po nagraniu pierwszego demo DARK MOOR uznano za nieprzydatnego i zastąpiono Elisą C. Martin...</div>
<div style="text-align: justify;">BEETHOVEN R. z neoklasyką nie ma nic wspólnego, a jego największą, nieodpartą bronią są szybkie, opatrzone mega chwytliwymi refrenami metalowe torpedy, takie jak Prepárate czy Dejándonos la piel, zagrane z wielką biegłością przez duet gitarzystów, rozgrywających misterne pojedynki i dialogi. Bogato, bogato aranżacyjnie jest tutaj i na pewno nie ma tej hard rockowej prostolinijności. To tak zaraźliwe melodie, że po prostu nie mogą wyjść z głowy, a już niesamowity hit El aliento del miedo to z całą pewnością nigdy. Absolutny, mega dynamiczny killer! Wolniej także grają wspaniale w rytmicznym Que no, que no i jak tu potrafi wybornie i zadziornie krzyknąć, gdy trzeba. Wielkie brawa za chórki, krystaliczne i wykonawczo bezbłędne. <br />
 Są tu i kompozycje tylko po prostu dobre w rock/metalowej kategorii, takie jak Rompe el hielo, Yo me pierdo, En el límite, ale ile ikry i energii jest w Ja, ja, choć może ktoś powie, że kopiują tu BARON ROJO czy OBUS. Łagodniej i faktycznie rockowo poczynają sobie w Sangriento y mortal i coś jest tu z najlepszego amerykańskiego arena/hair metalu. Świetne solo, takie nawet wyrastające ponad ogólny styl tego utworu w stopniu muzycznego technicznego zaawansowania. I wielka ekspresja i moc w umiarkowanych tempach Pasa el tiempo (Y sigue aquí) przy czym wiodącą rolę odgrywają chyba jednak wyborne zwrotki. I jakże eleganccy są w Salvaje como un huracán. Chwyta też niby sama melodia, bezpretensjonalna i szczera w przekazie. Tak jak i w zamykającym ten LP Una noche de rock. I to bardzo dobre zakończenie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli większość albumów z hiszpańskim metalem była w tym czasie wyprodukowana co najwyżej przeciętnie, to "Ja, ja" jest majstersztykiem sztuki inżynierii dźwięku. Sound jest niezwykły, ostry, wręcz krystaliczny w brzmieniu każdego instrumentu i nie ma nic wspólnego z radiowym ugładzeniem melodyjnego rock/metalu. Jest można by rzecz surowy, ale ta surowość jest urzekająco wciągająca.</div>
<div style="text-align: justify;">Coś nowego, coś innego. Debiut BEETHOVEN R.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.09.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Beethoven R. - Ja, ja (1999)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/9/0/14904.jpg?0816" border="0" alt="[Obrazek: 14904.jpg?0816]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prepárate 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Que no, que no 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Rompe el hielo 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Yo me pierdo 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.El aliento del miedo 04:06<br />
6.Ja, ja 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sangriento y mortal 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Pasa el tiempo (Y sigue aquí) 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">9.Salvaje como un huracán 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">10.En el límite 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">11.Dejándonos la piel 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">12.Una noche de rock 04:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1999</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Iván Urbistondo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">José Luis Saiz - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Javier Kierchebén - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">José María Sansegundo Congosto (Pepe Mari) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Antonio Alcoba Sancho - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W sierpniu 1998 popularny w latach 80tych hiszpański rock/metalowy band BELLA BESTIA, reaktywowany w 1996, po przyjęciu nowego wokalisty Ivána Urbistondo postanowił zmienić nazwę na BEETHOVEN R. Nagrania demo zainteresowały wytwórnię A la Caza de Ñu Producciones z Madrytu i ta w czerwcu 1999 roku wydała album "Ja, ja", a tytuł można przetłumaczyć po prostu jako "Ha, ha".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BEETHOVEN R. zagrał coś zupełnie innego niż kiedyś BELLA BESTIA, co więcej, zagrał coś w pełni oryginalnego i takiej muzyki metalowa Hiszpania jeszcze nie słyszała.</div>
<div style="text-align: justify;">Nasycony niebywałą energią wykonania melodyjny heavy miał tu w ich wykonaniu bardzo wiele cech power rocka, gatunku, który rozwinął się dopiero później, kilkanaście lat później za sprawą grup niemieckich, szwedzkich i fińskich. Mylnie często zaliczany do kręgu hard rocka zespół miał z tym gatunkiem bardzo mało wspólnego, zarówno z powodu intensywności gitarowego wykonania, jak i specyficznego, wybornie dopasowanego ostrego i chuligańskiego wręcz czasem wokalu Ivána Urbistondo, od razu awansował on do czołówki frontmanów hiszpańskich tego okresu. A warto przypomnieć, że był to wokalista, którego po nagraniu pierwszego demo DARK MOOR uznano za nieprzydatnego i zastąpiono Elisą C. Martin...</div>
<div style="text-align: justify;">BEETHOVEN R. z neoklasyką nie ma nic wspólnego, a jego największą, nieodpartą bronią są szybkie, opatrzone mega chwytliwymi refrenami metalowe torpedy, takie jak Prepárate czy Dejándonos la piel, zagrane z wielką biegłością przez duet gitarzystów, rozgrywających misterne pojedynki i dialogi. Bogato, bogato aranżacyjnie jest tutaj i na pewno nie ma tej hard rockowej prostolinijności. To tak zaraźliwe melodie, że po prostu nie mogą wyjść z głowy, a już niesamowity hit El aliento del miedo to z całą pewnością nigdy. Absolutny, mega dynamiczny killer! Wolniej także grają wspaniale w rytmicznym Que no, que no i jak tu potrafi wybornie i zadziornie krzyknąć, gdy trzeba. Wielkie brawa za chórki, krystaliczne i wykonawczo bezbłędne. <br />
 Są tu i kompozycje tylko po prostu dobre w rock/metalowej kategorii, takie jak Rompe el hielo, Yo me pierdo, En el límite, ale ile ikry i energii jest w Ja, ja, choć może ktoś powie, że kopiują tu BARON ROJO czy OBUS. Łagodniej i faktycznie rockowo poczynają sobie w Sangriento y mortal i coś jest tu z najlepszego amerykańskiego arena/hair metalu. Świetne solo, takie nawet wyrastające ponad ogólny styl tego utworu w stopniu muzycznego technicznego zaawansowania. I wielka ekspresja i moc w umiarkowanych tempach Pasa el tiempo (Y sigue aquí) przy czym wiodącą rolę odgrywają chyba jednak wyborne zwrotki. I jakże eleganccy są w Salvaje como un huracán. Chwyta też niby sama melodia, bezpretensjonalna i szczera w przekazie. Tak jak i w zamykającym ten LP Una noche de rock. I to bardzo dobre zakończenie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli większość albumów z hiszpańskim metalem była w tym czasie wyprodukowana co najwyżej przeciętnie, to "Ja, ja" jest majstersztykiem sztuki inżynierii dźwięku. Sound jest niezwykły, ostry, wręcz krystaliczny w brzmieniu każdego instrumentu i nie ma nic wspólnego z radiowym ugładzeniem melodyjnego rock/metalu. Jest można by rzecz surowy, ale ta surowość jest urzekająco wciągająca.</div>
<div style="text-align: justify;">Coś nowego, coś innego. Debiut BEETHOVEN R.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.09.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Virthual]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3881</link>
			<pubDate>Sat, 10 Sep 2022 18:19:33 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3881</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Virthual - La imagen del silencio (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/7/1017542.jpg?4209" border="0" alt="[Obrazek: 1017542.jpg?4209]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Virthual 00:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.Justos por pecadores 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">3.Esperar 03:48<br />
4.Soy lo que ves 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.En tu mente estaré 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">6.No te alejes 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.Algo cambia 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.La imagen del silencio 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">9.Aprender a vivir sin ti 04:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo David Ruiz Diaz - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Knapp - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Akiles - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luis Cardozo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Hernán Montes - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2021 wokalista znany z grecko-argentyńskich grup SINNER GUARD i EVIL KING Pablo David Ruiz Diaz połączył siły z gitarzystą Christianem Knappem i innymi muzykami z Buenos Aires w nowym zespole VIRTHUAL. Grupa wydała początkowo swój debiut w wersji digital w lutym, a wersję CD przedstawiła w lipcu grecka wytwórnia Alone Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Co potrafi Pablo, to już pokazał grając z Grekami, a tutaj, w VIRTHUAL pokazuje się wspaniale z innej strony, w muzyce cięższej, w mocnym heavy/power bliskim estetyce niemiecko/amerykańskiej. Mocnym to w zasadzie mało powiedziane. Jest heavy/power miażdżący i wbijający w ziemię potężnymi, głębokimi w brzmieniu gitarami Knappa i Akilesa oraz nieubłaganie nabijająca rytm sekcją rytmiczną, gdzie na perkusji finezyjne rzeczy wygrywa Christian Hernán Montes, który także pojawił się w ostatnim składzie EVIL KING. To nie jest ani pędzenie do przodu, ani wolne grindujące granie. To tempa średnie z kapitalną rytmiką i trochę to przypomina styl MYSTIC PROPHECY z Gusem G. Do tego mamy tu zdecydowanie wyrażone melodie, mroczne, posępne ale i z promykiem światła i gęsta atmosferą. <br />
Wielki killer serwują już na początku w dewastującym Justos por pecadores i wszelkie betonowe bunkry rozpadają się w pył i proch! I nieco szybciej, najszybciej na tym albumie niszczą w Esperar. Króciutki elektroniczny wstęp to takie niewinnie rozpoczęcie miarowego Soy lo que ves i jest to melodyjny mrok od początku do końca i jeszcze te misterne sola zagrane tu przez obu gitarzystów. Wyborne! W En tu mente estaré więcej latino romantycznego dramatyzmu i nad wszystkim góruje wspaniale śpiewający Pablo David. Także w zdecydowanie łagodniejszym songu refleksyjnym No te alejes, który stanowi tu pewną odskocznię od nieustannego gitarowego naporu. Dobre, ale wolę gdy przygniatają do ziemi. Może nie tak jak w Algo cambia, bo ten utwór ma słabszą melodię niż inne, ale La imagen del silencio to już na pewno tak. Tu jest wiele emocji, wiele treści i po raz kolejny dramatyzm o epickim wymiarze. I kończą tak jak zaczynali - killerem Aprender a vivir sin ti w średnim tempie i pięknymi solowymi gitarowymi ornamentacjami.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał gitarzysta progressive power metalowego XEVEN Sebastián López. Warto zapamiętać to nazwisko, bo on dopiero zaczyna swoją karierę inżyniera dźwięku od roku 2019, a już zachwycił swoją pracą i to ponoć nie tylko dla VITRHUAL. Fachowiec światowej klasy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VIRTHUAL. Nowa gwiazda na mocnej argentyńskiej scenie heavy/power? Na pewno i oby to potwierdzili w przyszłości. Ta płyta jest doskonała.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.09.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Virthual - La imagen del silencio (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/7/1017542.jpg?4209" border="0" alt="[Obrazek: 1017542.jpg?4209]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Virthual 00:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.Justos por pecadores 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">3.Esperar 03:48<br />
4.Soy lo que ves 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.En tu mente estaré 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">6.No te alejes 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.Algo cambia 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.La imagen del silencio 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">9.Aprender a vivir sin ti 04:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo David Ruiz Diaz - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Knapp - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Akiles - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luis Cardozo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Hernán Montes - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2021 wokalista znany z grecko-argentyńskich grup SINNER GUARD i EVIL KING Pablo David Ruiz Diaz połączył siły z gitarzystą Christianem Knappem i innymi muzykami z Buenos Aires w nowym zespole VIRTHUAL. Grupa wydała początkowo swój debiut w wersji digital w lutym, a wersję CD przedstawiła w lipcu grecka wytwórnia Alone Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Co potrafi Pablo, to już pokazał grając z Grekami, a tutaj, w VIRTHUAL pokazuje się wspaniale z innej strony, w muzyce cięższej, w mocnym heavy/power bliskim estetyce niemiecko/amerykańskiej. Mocnym to w zasadzie mało powiedziane. Jest heavy/power miażdżący i wbijający w ziemię potężnymi, głębokimi w brzmieniu gitarami Knappa i Akilesa oraz nieubłaganie nabijająca rytm sekcją rytmiczną, gdzie na perkusji finezyjne rzeczy wygrywa Christian Hernán Montes, który także pojawił się w ostatnim składzie EVIL KING. To nie jest ani pędzenie do przodu, ani wolne grindujące granie. To tempa średnie z kapitalną rytmiką i trochę to przypomina styl MYSTIC PROPHECY z Gusem G. Do tego mamy tu zdecydowanie wyrażone melodie, mroczne, posępne ale i z promykiem światła i gęsta atmosferą. <br />
Wielki killer serwują już na początku w dewastującym Justos por pecadores i wszelkie betonowe bunkry rozpadają się w pył i proch! I nieco szybciej, najszybciej na tym albumie niszczą w Esperar. Króciutki elektroniczny wstęp to takie niewinnie rozpoczęcie miarowego Soy lo que ves i jest to melodyjny mrok od początku do końca i jeszcze te misterne sola zagrane tu przez obu gitarzystów. Wyborne! W En tu mente estaré więcej latino romantycznego dramatyzmu i nad wszystkim góruje wspaniale śpiewający Pablo David. Także w zdecydowanie łagodniejszym songu refleksyjnym No te alejes, który stanowi tu pewną odskocznię od nieustannego gitarowego naporu. Dobre, ale wolę gdy przygniatają do ziemi. Może nie tak jak w Algo cambia, bo ten utwór ma słabszą melodię niż inne, ale La imagen del silencio to już na pewno tak. Tu jest wiele emocji, wiele treści i po raz kolejny dramatyzm o epickim wymiarze. I kończą tak jak zaczynali - killerem Aprender a vivir sin ti w średnim tempie i pięknymi solowymi gitarowymi ornamentacjami.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał gitarzysta progressive power metalowego XEVEN Sebastián López. Warto zapamiętać to nazwisko, bo on dopiero zaczyna swoją karierę inżyniera dźwięku od roku 2019, a już zachwycił swoją pracą i to ponoć nie tylko dla VITRHUAL. Fachowiec światowej klasy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VIRTHUAL. Nowa gwiazda na mocnej argentyńskiej scenie heavy/power? Na pewno i oby to potwierdzili w przyszłości. Ta płyta jest doskonała.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.09.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Hyedrah]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3878</link>
			<pubDate>Thu, 08 Sep 2022 18:57:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3878</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Hyedrah - Rompiendo en silencio (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/2/1/4/521476.jpg?0412" border="0" alt="[Obrazek: 521476.jpg?0412]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Vientos de furia 01:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Arde en llamas 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Caminos errados 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">4.Desafiando al destino 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Alma eterna 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Tu sangre 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Trampa mortal 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Último vuelo 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">9.Busca tu perdón 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">10.Fuego en la oscuridad 04:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Aaron Briglia - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Leonidas Vera-Janavel - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Gamarra - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Adolfo Arbeláez - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Hernán Montes - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz gościnnie </div>
<div style="text-align: justify;">Emmanuel Gerbam - śpiew (7,9) i wokale poboczne</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">HYEDRAH z Buenos Aires to pod pewnym względem zespół bardzo ciekawy. Ciekawy, bo prowadzony od roku 2006 przez gitarzystę Leonidasa Vera-Janavela przechodził niezliczone zmiany składu i ten się nigdy na dłużej nie ustabilizował, ale grała lub gra prawdziwa elita argentyńskiego power metalu i dotyczy to tak instrumentalistów, jak i wokalistów. Owacyjnie przyjmowany na koncertach grał swoje i cudze utwory, a te swoje zostały ostatecznie utrwalone w roku 2015 na jedynym albumie "Rompiendo en silencio", wydanym w maju tegoż roku nakładem własnym.</div>
<div style="text-align: justify;">Leonidas zebrał na tę sesję grupę nie tylko przyjaciół, ale i znakomitych power metalowych muzyków oraz może mniej znanego jeszcze w tym momencie wokalistę Aarona Briglia, któremu jednak ten Lp utorował drogę dołączenia do jakże prestiżowego heavy/power metalowego HELKER w roku 2017. Pablo Gamarra gitarowo dewastował w IMPERO  w roku 2010, jest także filarem AZEROTH. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">HYEDRAH gra heavy/power metal bardziej uniwersalny niż ten rozumiany jako wąski styl latino, mocny jak amerykański i melodyjny jak europejski i to połączenie daje świetny efekt w zdecydowanym i nośnym Arde en llamas. Pięknie grają i pięknie śpiewa średnio wysoko Aaaron! Poziom tych kompozycji jest nadzwyczaj wysoki. W latynoskim stylu pobrzmiewa pełen uroku, romantyczny Caminos errados i tu warto czekać po tych spokojnych ciętych riffach w zwrotkach i refrenach na wyborny fragment instrumentalny.</div>
<div style="text-align: justify;">Są wspaniali, gdy grają heroiczny, rycerski Desafiando al destino i jeszcze raz wielkie brawa dla Aarona Briglia. Ma talent do epickiego, ma zdecydowanie! To potwierdza także w nieco surowszym i miejscami bardzo dramatycznym Tu sangre. Ten dramatyzm to on właśnie generuje tu najbardziej. Bliżej USA jest twardy i posępny Alma eterna z nieustępliwą grą gitarzystów i poruszającym refleksyjnym refrenem. Pewnie także do tej amerykańskiej tradycji, może nawet USPM można odnieść niezbyt szybki, ponury Trampa mortal. Te umiarkowane tempa to ulubione tempa zespołu, w nich umiejscawiają także kroczący mrocznie Último vuelo i tylko chyba równie mroczny refren byłby tu bardziej na miejscu, niż ten zbyt łagodny jaki dali. I dialog gitarzystów ponownie przedniej marki. Melodic metalowy, balladowy song Busca tu perdón zaśpiewał pięknie w duecie z Aaronem Emmanuel Gerbam, wchodzącą gwiazdą argentyńskiego power metalu, odkryty w kultowym JASON, a od 2014 występujący w nowej odsłonie ARIADNA PROJECT. Piękny, melodyjny nostalgiczny i umiarkowanie smutny song z pełnym wyczucia solem gitarowym lidera. I może, żeby jednak ten latino akcent power metalowy był jakoś mocniej zaznaczony na tym albumie, na koniec bardzo dobry, potoczysty Fuego en la oscuridad, gdzie ZENOBIA spotyka RENACER. Zachwyca potężna, finezyjna gra gitarzystów i ich kipiące inwencją solówki, pełne pędu i odniesień do klasyki tradycyjnego metalu lat 80tych oraz inteligentna gra perkusisty Christiana Hernána Montesa, który towarzyszył Leonidasowi w HYEDRAH od roku 2006, obecnie jednak już z nim nie występuje i można go usłyszeć w grecko/argentyńskim EVIL KING oraz nowym argentyńskim VIRTHUAL.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład z tego albumu się utrzymał i obecnie Leonidas występuje z innymi znanymi muzykami argentyńskimi w tym Germánem Lópezem pierwszym wokalistą... HELKER.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdy właściwi ludzie biorą się za właściwie rzeczy, otrzymujemy taki album jak "Rompiendo en silencio".</div>
<div style="text-align: justify;">Tak, argentyńskie zniszczenie!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.09.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Hyedrah - Rompiendo en silencio (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/2/1/4/521476.jpg?0412" border="0" alt="[Obrazek: 521476.jpg?0412]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Vientos de furia 01:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Arde en llamas 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Caminos errados 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">4.Desafiando al destino 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Alma eterna 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Tu sangre 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Trampa mortal 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Último vuelo 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">9.Busca tu perdón 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">10.Fuego en la oscuridad 04:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Aaron Briglia - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Leonidas Vera-Janavel - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Gamarra - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Adolfo Arbeláez - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Hernán Montes - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz gościnnie </div>
<div style="text-align: justify;">Emmanuel Gerbam - śpiew (7,9) i wokale poboczne</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">HYEDRAH z Buenos Aires to pod pewnym względem zespół bardzo ciekawy. Ciekawy, bo prowadzony od roku 2006 przez gitarzystę Leonidasa Vera-Janavela przechodził niezliczone zmiany składu i ten się nigdy na dłużej nie ustabilizował, ale grała lub gra prawdziwa elita argentyńskiego power metalu i dotyczy to tak instrumentalistów, jak i wokalistów. Owacyjnie przyjmowany na koncertach grał swoje i cudze utwory, a te swoje zostały ostatecznie utrwalone w roku 2015 na jedynym albumie "Rompiendo en silencio", wydanym w maju tegoż roku nakładem własnym.</div>
<div style="text-align: justify;">Leonidas zebrał na tę sesję grupę nie tylko przyjaciół, ale i znakomitych power metalowych muzyków oraz może mniej znanego jeszcze w tym momencie wokalistę Aarona Briglia, któremu jednak ten Lp utorował drogę dołączenia do jakże prestiżowego heavy/power metalowego HELKER w roku 2017. Pablo Gamarra gitarowo dewastował w IMPERO  w roku 2010, jest także filarem AZEROTH. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">HYEDRAH gra heavy/power metal bardziej uniwersalny niż ten rozumiany jako wąski styl latino, mocny jak amerykański i melodyjny jak europejski i to połączenie daje świetny efekt w zdecydowanym i nośnym Arde en llamas. Pięknie grają i pięknie śpiewa średnio wysoko Aaaron! Poziom tych kompozycji jest nadzwyczaj wysoki. W latynoskim stylu pobrzmiewa pełen uroku, romantyczny Caminos errados i tu warto czekać po tych spokojnych ciętych riffach w zwrotkach i refrenach na wyborny fragment instrumentalny.</div>
<div style="text-align: justify;">Są wspaniali, gdy grają heroiczny, rycerski Desafiando al destino i jeszcze raz wielkie brawa dla Aarona Briglia. Ma talent do epickiego, ma zdecydowanie! To potwierdza także w nieco surowszym i miejscami bardzo dramatycznym Tu sangre. Ten dramatyzm to on właśnie generuje tu najbardziej. Bliżej USA jest twardy i posępny Alma eterna z nieustępliwą grą gitarzystów i poruszającym refleksyjnym refrenem. Pewnie także do tej amerykańskiej tradycji, może nawet USPM można odnieść niezbyt szybki, ponury Trampa mortal. Te umiarkowane tempa to ulubione tempa zespołu, w nich umiejscawiają także kroczący mrocznie Último vuelo i tylko chyba równie mroczny refren byłby tu bardziej na miejscu, niż ten zbyt łagodny jaki dali. I dialog gitarzystów ponownie przedniej marki. Melodic metalowy, balladowy song Busca tu perdón zaśpiewał pięknie w duecie z Aaronem Emmanuel Gerbam, wchodzącą gwiazdą argentyńskiego power metalu, odkryty w kultowym JASON, a od 2014 występujący w nowej odsłonie ARIADNA PROJECT. Piękny, melodyjny nostalgiczny i umiarkowanie smutny song z pełnym wyczucia solem gitarowym lidera. I może, żeby jednak ten latino akcent power metalowy był jakoś mocniej zaznaczony na tym albumie, na koniec bardzo dobry, potoczysty Fuego en la oscuridad, gdzie ZENOBIA spotyka RENACER. Zachwyca potężna, finezyjna gra gitarzystów i ich kipiące inwencją solówki, pełne pędu i odniesień do klasyki tradycyjnego metalu lat 80tych oraz inteligentna gra perkusisty Christiana Hernána Montesa, który towarzyszył Leonidasowi w HYEDRAH od roku 2006, obecnie jednak już z nim nie występuje i można go usłyszeć w grecko/argentyńskim EVIL KING oraz nowym argentyńskim VIRTHUAL.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład z tego albumu się utrzymał i obecnie Leonidas występuje z innymi znanymi muzykami argentyńskimi w tym Germánem Lópezem pierwszym wokalistą... HELKER.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdy właściwi ludzie biorą się za właściwie rzeczy, otrzymujemy taki album jak "Rompiendo en silencio".</div>
<div style="text-align: justify;">Tak, argentyńskie zniszczenie!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.09.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lethargus]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3877</link>
			<pubDate>Wed, 07 Sep 2022 23:08:27 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3877</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lethargus - Origen (2019)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/zOEC4J4ncmcyAH8bNT-tQSotjBeW9hwPVfsskabP4BI/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE1MzUz/ODg0LTE1OTAxOTI1/OTgtODM2OS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OTgtODM2OS5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Despertar 00:56      <br />
2. Última voluntad 05:22      <br />
3. Alas de mimbre 04:53      <br />
4. Triste mortal 05:03      <br />
5. Corazón delator 05:30      <br />
6. Perdido 05:24      <br />
7. Letargo 05:59      <br />
8. Sin perdón 04:46 <br />
<br />
Rok wydania: 2019<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład:<br />
Alfonso De Lope - śpiew<br />
Miguel Bueno - gitara<br />
Juanjo Alcaraz - gitara<br />
Sergio Martínez - bas<br />
Ezequiel Marimón - perkusja<br />
Elena Alonso - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LETHARGUS zostało założone w 2018 roku i bardzo szybko zainteresowało madrycką wytwórnię Rock-CD Records, która wydała album 1 maja 2019 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LETHARGUS gra progressive metal amerykański z echami SYMPHONY X, choć to nie jedyne wpływy, a sam album jest dość eklektyczny. Uderza tutaj hiszpańskie wykonanie Letargo inaczej nie mogło zostać zagrane, technicznie, ciepło i z wysmakowanymi partiami sekcji rytmicznej i skromnymi ornamentacjami gitarowymi i bardzo żywiołowym wokaliście Alfonso De Lope, który na tym albumie jest w kilku wersjach. Otwierający album Última voluntad to heavy/power wysokiej próby w zwrotkach przypominający SNAKEYES i HEADON, aby w refrenie eksplodować orkiestracjami i chórami i tutaj są gdzieś pomiędzy DREAM THEATER a DARK MOOR.</div>
<div style="text-align: justify;">W Alas de mimbre wita znów słoneczna i zjednoczona Hiszpania, aby w Triste Mortal zaatakować growlami i dramaturgią progresywnego AVALANCH lat 2000, ale Corazón delator to już brutalność i szorstkość heavy/power nie do końca jasno wyrażona w melodii i tutaj mam wrażenie, że próbują uderzać w heavy/power SARATOGA, który próbują przecinać SYMPHONY X i to jest mieszanina średnia. Znacznie bardziej podoba mi się hiszpański Perdido, w którym jest wszystko, co w słonecznej Iberii jest najlepsze. Świetnie nakreślona melodia, klawisze dobrze podkreślające melodię i znakomita praca sekcji rytmicznej. Tutaj błyszczy selektywna produkcja i bas z perkusją brzmią tutaj rewelacyjnie i to metal najwyższej próby. Piękna progresywna kompozycja, nieprzekombinowana i nie tak pretensjonalna jak mniej udane wcześniejsze z niepotrzebnymi zagrywkami metali cięższych.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec znów coś z DARK MOOR i SYMPHONY X w Sin Perdon i to również jest bardzo dobre, a orkiestracje tutaj są świetne i miło przełamują tutaj monotonię i dobrze podkreślają teatralność i dramaturgię, jaką stara się tutaj kreować Alfonso De Lope.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja Fernando Asensi jest niezawodna i jak zwykle na wysokim poziomie.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał zagrany został tutaj na bardzo wysokim poziomie i każdy z muzyków się tutaj wykazał i strona techniczna jest jak najbardziej warta docenienia, tak jak współpraca muzyków.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał mimo pewnej dozy eklektyzmu jest spójny, ale nierówny i nie w każdym stylu zespół odnajduje się tak dobrze i najgorzej wychodzą fragmenty brutalniejsze i bardziej kłaniające się w stronę USA.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut warty uwagi.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lethargus - Origen (2019)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/zOEC4J4ncmcyAH8bNT-tQSotjBeW9hwPVfsskabP4BI/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE1MzUz/ODg0LTE1OTAxOTI1/OTgtODM2OS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OTgtODM2OS5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Despertar 00:56      <br />
2. Última voluntad 05:22      <br />
3. Alas de mimbre 04:53      <br />
4. Triste mortal 05:03      <br />
5. Corazón delator 05:30      <br />
6. Perdido 05:24      <br />
7. Letargo 05:59      <br />
8. Sin perdón 04:46 <br />
<br />
Rok wydania: 2019<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład:<br />
Alfonso De Lope - śpiew<br />
Miguel Bueno - gitara<br />
Juanjo Alcaraz - gitara<br />
Sergio Martínez - bas<br />
Ezequiel Marimón - perkusja<br />
Elena Alonso - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LETHARGUS zostało założone w 2018 roku i bardzo szybko zainteresowało madrycką wytwórnię Rock-CD Records, która wydała album 1 maja 2019 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LETHARGUS gra progressive metal amerykański z echami SYMPHONY X, choć to nie jedyne wpływy, a sam album jest dość eklektyczny. Uderza tutaj hiszpańskie wykonanie Letargo inaczej nie mogło zostać zagrane, technicznie, ciepło i z wysmakowanymi partiami sekcji rytmicznej i skromnymi ornamentacjami gitarowymi i bardzo żywiołowym wokaliście Alfonso De Lope, który na tym albumie jest w kilku wersjach. Otwierający album Última voluntad to heavy/power wysokiej próby w zwrotkach przypominający SNAKEYES i HEADON, aby w refrenie eksplodować orkiestracjami i chórami i tutaj są gdzieś pomiędzy DREAM THEATER a DARK MOOR.</div>
<div style="text-align: justify;">W Alas de mimbre wita znów słoneczna i zjednoczona Hiszpania, aby w Triste Mortal zaatakować growlami i dramaturgią progresywnego AVALANCH lat 2000, ale Corazón delator to już brutalność i szorstkość heavy/power nie do końca jasno wyrażona w melodii i tutaj mam wrażenie, że próbują uderzać w heavy/power SARATOGA, który próbują przecinać SYMPHONY X i to jest mieszanina średnia. Znacznie bardziej podoba mi się hiszpański Perdido, w którym jest wszystko, co w słonecznej Iberii jest najlepsze. Świetnie nakreślona melodia, klawisze dobrze podkreślające melodię i znakomita praca sekcji rytmicznej. Tutaj błyszczy selektywna produkcja i bas z perkusją brzmią tutaj rewelacyjnie i to metal najwyższej próby. Piękna progresywna kompozycja, nieprzekombinowana i nie tak pretensjonalna jak mniej udane wcześniejsze z niepotrzebnymi zagrywkami metali cięższych.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec znów coś z DARK MOOR i SYMPHONY X w Sin Perdon i to również jest bardzo dobre, a orkiestracje tutaj są świetne i miło przełamują tutaj monotonię i dobrze podkreślają teatralność i dramaturgię, jaką stara się tutaj kreować Alfonso De Lope.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja Fernando Asensi jest niezawodna i jak zwykle na wysokim poziomie.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał zagrany został tutaj na bardzo wysokim poziomie i każdy z muzyków się tutaj wykazał i strona techniczna jest jak najbardziej warta docenienia, tak jak współpraca muzyków.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał mimo pewnej dozy eklektyzmu jest spójny, ale nierówny i nie w każdym stylu zespół odnajduje się tak dobrze i najgorzej wychodzą fragmenty brutalniejsze i bardziej kłaniające się w stronę USA.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut warty uwagi.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>