<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - NOWOŚCI - RECENZJE 2026]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2026 23:31:18 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Vital Degree]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4579</link>
			<pubDate>Sun, 02 Aug 2026 23:09:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4579</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Vital Degree - The Chronicle of War (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/5/8/1458797.jpg?5029" border="0" alt="[Obrazek: 1458797.jpg?5029]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Expedition 01:58       <br />
2. Fiat Lux 03:23      <br />
3. Return Order 04:09      <br />
4. The Mobilization 04:16      <br />
5. Marvelous Night 05:59      <br />
6. The Engagement (in the Battle Field) 06:55      <br />
7. The Hall of Valhalla 05:10      <br />
8. Orion Nebula 04:30      <br />
9. Cardiac Arrest (Boris version) 04:02      <br />
10. Different Views (re-recorded ver.) 03:40 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Korea Południowa<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Boris - śpiew<br />
Schevy Kim - gitara<br />
Yoon - perkusja<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VITAL DEGREE istnieje od 2020 roku, zdobywając uznanie lokalnej sceny singlami i wzbudzając zainteresowanie lokalnej wytwórni Joeun Music, która wydała debiut w lipcu 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To solidna dawka azjatyckiego melodic power metalu z pogranicza AZRAEL oraz KNIGHTS OF ROUND, co słychać już w bardzo dobrym i chwytliwym Fiat Lux, opartym na pozytywnej energii Keeperów i wysokich zaśpiewach Borisa, który jest wokalistą solidnym i nie szarżuje z górnymi partiami. Wyborny jest Return Order z orkiestracjami i gang chórkami, które przeradzają się w znakomite chóry w podniosłym, dumnym refrenie. Pięknie, epicko, z lekko bitewnym zacięciem i inspiracjami MINSTRELIX, szczególnie w sposobie realizacji dalszych planów i wplatania neoklasycznych motywów. Lider zespołu Schevy Kim to gitarzysta biegły i wszechstronny, nie jest to kolejny prosty shredder i w jego grze wyczuwa się ducha gry nowocześniejszej, w ozdobnikach momentami nawet modern. Przykładem takiego "modern" czy visual kei jest The Mobilization i to ma mało wspólnego z symfonicznym wysmakowaniem, a więcej z bardziej buntowniczą naturą heavy metalu tego regionu. Takie rzeczy EFREET grało zwyczajnie lepiej i te kontrasty JUPITER i AZRAEL zupełnie do siebie nie pasują. Marvelous Night powracają do melodic power z motywami pieśni Barda i tu na uznanie zasługuje perkusista Yoon, którego gra jest bogata i nie ogranicza się do prostego stukania w bębny.</div>
<div style="text-align: justify;">The Engagement (in the Battle Field) to próba uderzenia w ambitniejsze tony, kompozycja dłuższa i bardziej rozbudowana, gdzieś chwilami ocierająca się o GALNERYUS z czasów Reincarnation i tutaj połączenia motywów klasycznego power z nowocześniejszymi są lepiej zrealizowane, szczególnie w kwitnącym, chóralnym refrenie, delikatnie pastelowym, ale z rozdzierającym głosem wokalisty. Wspaniale tutaj gra gitarzysta i to wyśmienicie poprowadzona kompozycja. The Hall of Valhalla zaczyna się spokojnie przy pianinie i delikatniejsza strona Borisa tutaj naprawdę czaruje. Pięknie to idzie w stronę symphonic metalu ambitnego i w klimacie BETO VAZUEZ INFINITY z czasów bardzo dobrego Existence. Wyborna, operowa realizacja i w stylistyce takiego rycerskiego power metalu z elementami symfonicznymi realizują się najlepiej na tym LP. Orion Nebula to instrumentalne zakończenie głównej zawartości LP i jest to granie bardzo samolubne i chłodne w gitarze i pokaz umiejętności, których gitarzyście bez wątpienia nie brakuje.</div>
<div style="text-align: justify;">Cardiac Arrest oraz Different Views to starsze kompozycje, znane już z lat 2022-2023 i zagrane dobrze, ale tak jak sam album, lepiej to traktować jako bonusową ciekawostkę. Niezłą, pokazującą też, jak bardzo zespół i jego wizja przez te wszystkie lata się rozwinęły.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest solidna, z wokalistą wysuniętym na pierwszy plan i delikatniej zarysowanymi orkiestracjami oraz niezwykle ciepłymi gitarami, charakterystycznymi dla tego regionu. Świetna realizacja.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecujący debiutant z Seulu, który w udany sposób kultywuje azjatyckie tradycje power metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Vital Degree - The Chronicle of War (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/5/8/1458797.jpg?5029" border="0" alt="[Obrazek: 1458797.jpg?5029]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Expedition 01:58       <br />
2. Fiat Lux 03:23      <br />
3. Return Order 04:09      <br />
4. The Mobilization 04:16      <br />
5. Marvelous Night 05:59      <br />
6. The Engagement (in the Battle Field) 06:55      <br />
7. The Hall of Valhalla 05:10      <br />
8. Orion Nebula 04:30      <br />
9. Cardiac Arrest (Boris version) 04:02      <br />
10. Different Views (re-recorded ver.) 03:40 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Korea Południowa<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Boris - śpiew<br />
Schevy Kim - gitara<br />
Yoon - perkusja<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VITAL DEGREE istnieje od 2020 roku, zdobywając uznanie lokalnej sceny singlami i wzbudzając zainteresowanie lokalnej wytwórni Joeun Music, która wydała debiut w lipcu 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To solidna dawka azjatyckiego melodic power metalu z pogranicza AZRAEL oraz KNIGHTS OF ROUND, co słychać już w bardzo dobrym i chwytliwym Fiat Lux, opartym na pozytywnej energii Keeperów i wysokich zaśpiewach Borisa, który jest wokalistą solidnym i nie szarżuje z górnymi partiami. Wyborny jest Return Order z orkiestracjami i gang chórkami, które przeradzają się w znakomite chóry w podniosłym, dumnym refrenie. Pięknie, epicko, z lekko bitewnym zacięciem i inspiracjami MINSTRELIX, szczególnie w sposobie realizacji dalszych planów i wplatania neoklasycznych motywów. Lider zespołu Schevy Kim to gitarzysta biegły i wszechstronny, nie jest to kolejny prosty shredder i w jego grze wyczuwa się ducha gry nowocześniejszej, w ozdobnikach momentami nawet modern. Przykładem takiego "modern" czy visual kei jest The Mobilization i to ma mało wspólnego z symfonicznym wysmakowaniem, a więcej z bardziej buntowniczą naturą heavy metalu tego regionu. Takie rzeczy EFREET grało zwyczajnie lepiej i te kontrasty JUPITER i AZRAEL zupełnie do siebie nie pasują. Marvelous Night powracają do melodic power z motywami pieśni Barda i tu na uznanie zasługuje perkusista Yoon, którego gra jest bogata i nie ogranicza się do prostego stukania w bębny.</div>
<div style="text-align: justify;">The Engagement (in the Battle Field) to próba uderzenia w ambitniejsze tony, kompozycja dłuższa i bardziej rozbudowana, gdzieś chwilami ocierająca się o GALNERYUS z czasów Reincarnation i tutaj połączenia motywów klasycznego power z nowocześniejszymi są lepiej zrealizowane, szczególnie w kwitnącym, chóralnym refrenie, delikatnie pastelowym, ale z rozdzierającym głosem wokalisty. Wspaniale tutaj gra gitarzysta i to wyśmienicie poprowadzona kompozycja. The Hall of Valhalla zaczyna się spokojnie przy pianinie i delikatniejsza strona Borisa tutaj naprawdę czaruje. Pięknie to idzie w stronę symphonic metalu ambitnego i w klimacie BETO VAZUEZ INFINITY z czasów bardzo dobrego Existence. Wyborna, operowa realizacja i w stylistyce takiego rycerskiego power metalu z elementami symfonicznymi realizują się najlepiej na tym LP. Orion Nebula to instrumentalne zakończenie głównej zawartości LP i jest to granie bardzo samolubne i chłodne w gitarze i pokaz umiejętności, których gitarzyście bez wątpienia nie brakuje.</div>
<div style="text-align: justify;">Cardiac Arrest oraz Different Views to starsze kompozycje, znane już z lat 2022-2023 i zagrane dobrze, ale tak jak sam album, lepiej to traktować jako bonusową ciekawostkę. Niezłą, pokazującą też, jak bardzo zespół i jego wizja przez te wszystkie lata się rozwinęły.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest solidna, z wokalistą wysuniętym na pierwszy plan i delikatniej zarysowanymi orkiestracjami oraz niezwykle ciepłymi gitarami, charakterystycznymi dla tego regionu. Świetna realizacja.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecujący debiutant z Seulu, który w udany sposób kultywuje azjatyckie tradycje power metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gargant]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4578</link>
			<pubDate>Sat, 25 Jul 2026 03:07:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4578</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Gargant - Dead Night Defiance (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/4/1384267.jpg?2606" border="0" alt="[Obrazek: 1384267.jpg?2606]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Stormfall 03:43      <br />
2. Dead Night Defiance 03:43      <br />
3. Ghost Riders 03:06      <br />
4. Reckoning into the Mourning Hall 03:39      <br />
5. Fallen King 04:14      <br />
6. Sons of Chaos 04:07      <br />
7. Devil's River 04:23      <br />
8. Battlechaser 04:14<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Guilherme Sevens - śpiew<br />
Caio Mendonça - gitara<br />
Leandro Carvalho - gitara<br />
Paulo Doc - bas<br />
Phill Drigues - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GARGANT istnieje od 2022 roku i założony został przez byłych członków od lat nieaktywnego PAINSIDE - Guilherme Sevensa, który w 2025 roku podjął słuszną decyzję zostania pełnoetatowym wokalistą grupy oraz Phill Drigues. Z początku był to projekt lokalny, ale w 2025 roku skład został wzbogacony o gitarzystę Caio Mendonça, który działał jeszcze w pierwszej wersji PAINSIDE, THE RECKONING oraz basistę Paulo Doc. Skład dopełnia Leandro Carvalho z... PAINSIDE.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut grupa wydała nakładem własnym w wersji digital pod koniec 2025 roku, ale na szczęście grupą zainteresowała się niemiecka wytwórnia Fireflash Records, która zaprezentuje wersję CD dla szerszego grona 25 września 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To tradycyjny i ostry, brazylijski heavy/power metal, z klasycznym natarciem dwóch gitar i morderczą, precyzyjną sekcją rytmiczną, która zabija. Stormfall to klasyk w stylu SCELERATA i PASTORE z apokaliptycznymi solami gitarowymi, silną perkusją i oczywistymi inspiracjami USA. Dla Guilherme Sevensa czas się zatrzymał i śpiewa równie znakomicie, jak na debiucie PAINSIDE sprzed ponad 15 lat. Dumnie i z pazurem atakują w Dead Night Defiance, w którym jest coś z PASTORE i amerykańskiej filozofii w bojowym refrenie, a duet Mendonça/Carvalho na tym LP jest bardzo dobry, chociaż chwilami może zbyt oszczędny, jak w tylko poprawnym Ghost Riders, który powtarza błędy obecnej sceny USPM. Do Brazylii wracamy w wybornym Reckoning into the Mourning Hall, w którym jest wszystko, co najlepsze w RAGE IN MY EYES, od wściekłych, dzikich wokali, bezlitosnej sekcji rytmicznej, która działa z chirurgiczną precyzją, po kruszące mury gitary. I ten refren, bojowy, delikatnie kontrastujący z agresywniejszymi przejściami. Konsekwentnie miażdżą w Fallen King i takiego killera nie powstydziłby się PASTORE czy nawet PAINSIDE. Balladowy Sons of Chaos jest co najwyżej poprawny w klimatach nostalgicznego USPM w klimatach ICED EARTH lat 90. i zdecydowanie lepiej wypada Devil's River w tych klimatach, gdzie rządzą gitary i wysokie zaśpiewy Sevensa. Brazylijczycy mają talent do takich kompozycji podbarwionych lekko progressive i potrafią sprawić, aby było to atrakcyjne. Battlechaser to dobre zakończenie, pokazujące potencjał tej grupy, kiedy dalsze plany wzbogacone są o wstawki symfoniczne i tutaj wyjątkowo zbliżają się do HELKER czy nawet rozwijając pomysły HEVILAN, których im się nie udało. Słuchając tego LP jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkie dobre pomysły zostały wykorzystane w pełnii, ale to jednak materiał wyjątkowo krótki, zaledwie 30 minut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest wzorowa i w Brazylii mają niesamowity talent w kwestii realizacji takich albumów. Sound przepotężny, sharp &amp; clear, bez sztuczności i nie męczący, za to z mocnymi, soczystymi bębnami, które nie brzmią jak karton z USA, a bas metaliczny.</div>
<div style="text-align: justify;">Ameryki tutaj nie odkryto, ale GARGANT zaznaczył swoją obecność jako obiecujący i bez wątpienia utalentowany zespół, który dobrze rokuje i ma ogromny potencjał, tak jak miało PAINSIDE.</div>
<div style="text-align: justify;">PAINSIDE to już jednak historia... Teraz czas na GARGANT!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fireflash Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Gargant - Dead Night Defiance (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/4/1384267.jpg?2606" border="0" alt="[Obrazek: 1384267.jpg?2606]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Stormfall 03:43      <br />
2. Dead Night Defiance 03:43      <br />
3. Ghost Riders 03:06      <br />
4. Reckoning into the Mourning Hall 03:39      <br />
5. Fallen King 04:14      <br />
6. Sons of Chaos 04:07      <br />
7. Devil's River 04:23      <br />
8. Battlechaser 04:14<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Guilherme Sevens - śpiew<br />
Caio Mendonça - gitara<br />
Leandro Carvalho - gitara<br />
Paulo Doc - bas<br />
Phill Drigues - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GARGANT istnieje od 2022 roku i założony został przez byłych członków od lat nieaktywnego PAINSIDE - Guilherme Sevensa, który w 2025 roku podjął słuszną decyzję zostania pełnoetatowym wokalistą grupy oraz Phill Drigues. Z początku był to projekt lokalny, ale w 2025 roku skład został wzbogacony o gitarzystę Caio Mendonça, który działał jeszcze w pierwszej wersji PAINSIDE, THE RECKONING oraz basistę Paulo Doc. Skład dopełnia Leandro Carvalho z... PAINSIDE.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut grupa wydała nakładem własnym w wersji digital pod koniec 2025 roku, ale na szczęście grupą zainteresowała się niemiecka wytwórnia Fireflash Records, która zaprezentuje wersję CD dla szerszego grona 25 września 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To tradycyjny i ostry, brazylijski heavy/power metal, z klasycznym natarciem dwóch gitar i morderczą, precyzyjną sekcją rytmiczną, która zabija. Stormfall to klasyk w stylu SCELERATA i PASTORE z apokaliptycznymi solami gitarowymi, silną perkusją i oczywistymi inspiracjami USA. Dla Guilherme Sevensa czas się zatrzymał i śpiewa równie znakomicie, jak na debiucie PAINSIDE sprzed ponad 15 lat. Dumnie i z pazurem atakują w Dead Night Defiance, w którym jest coś z PASTORE i amerykańskiej filozofii w bojowym refrenie, a duet Mendonça/Carvalho na tym LP jest bardzo dobry, chociaż chwilami może zbyt oszczędny, jak w tylko poprawnym Ghost Riders, który powtarza błędy obecnej sceny USPM. Do Brazylii wracamy w wybornym Reckoning into the Mourning Hall, w którym jest wszystko, co najlepsze w RAGE IN MY EYES, od wściekłych, dzikich wokali, bezlitosnej sekcji rytmicznej, która działa z chirurgiczną precyzją, po kruszące mury gitary. I ten refren, bojowy, delikatnie kontrastujący z agresywniejszymi przejściami. Konsekwentnie miażdżą w Fallen King i takiego killera nie powstydziłby się PASTORE czy nawet PAINSIDE. Balladowy Sons of Chaos jest co najwyżej poprawny w klimatach nostalgicznego USPM w klimatach ICED EARTH lat 90. i zdecydowanie lepiej wypada Devil's River w tych klimatach, gdzie rządzą gitary i wysokie zaśpiewy Sevensa. Brazylijczycy mają talent do takich kompozycji podbarwionych lekko progressive i potrafią sprawić, aby było to atrakcyjne. Battlechaser to dobre zakończenie, pokazujące potencjał tej grupy, kiedy dalsze plany wzbogacone są o wstawki symfoniczne i tutaj wyjątkowo zbliżają się do HELKER czy nawet rozwijając pomysły HEVILAN, których im się nie udało. Słuchając tego LP jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że nie wszystkie dobre pomysły zostały wykorzystane w pełnii, ale to jednak materiał wyjątkowo krótki, zaledwie 30 minut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest wzorowa i w Brazylii mają niesamowity talent w kwestii realizacji takich albumów. Sound przepotężny, sharp &amp; clear, bez sztuczności i nie męczący, za to z mocnymi, soczystymi bębnami, które nie brzmią jak karton z USA, a bas metaliczny.</div>
<div style="text-align: justify;">Ameryki tutaj nie odkryto, ale GARGANT zaznaczył swoją obecność jako obiecujący i bez wątpienia utalentowany zespół, który dobrze rokuje i ma ogromny potencjał, tak jak miało PAINSIDE.</div>
<div style="text-align: justify;">PAINSIDE to już jednak historia... Teraz czas na GARGANT!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fireflash Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Varras]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4577</link>
			<pubDate>Sat, 18 Jul 2026 01:46:43 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4577</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Varras - Electric Stardom (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://steelgallery.com/metal-store/wp-content/uploads/sites/6/2026/04/Cover1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Cover1.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
<br />
1. Electric Stardom<br />
2. In My Life<br />
3. Holy Periza<br />
4. The Tears Of The World<br />
5. Enlightened By God<br />
6. On The Megadeath Crossroads<br />
7. Sexy Love<br />
8. Layzer Mark<br />
9. Concerto In G Minor RV 578<br />
10. Lonely Dreamer<br />
11. Palisha (CD Bonus)<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Costas Varras - gitara<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Mark Boals - śpiew (1, 2, 4)<br />
Goran Edman - śpiew (3, 7, 10)<br />
Leonidas Petropoulos - bas, instrumenty klawiszowe (1-3, 8-9)<br />
Aggelos Tsoukalas - perkusja<br />
Bob Katsionis - instrumenty klawiszowe (3-7, 10)<br />
Sotiris Pomonis - gitara (7)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzący z Aten Costas Varras to mniej znany gitarzysta sceny greckiej, który od lat 2000 jest jednym z herosów, promujących heavy/power metal z ciągotami do neoklasyki. Bez wątpienia to gitarzysta utalentowany, ale i ze specyficznym podejściem do gry i kompozycji, co można było usłyszeć na mało znanym debiucie OVERLORD'S PERPETUAL (obecnie PERPETUAL) z 2005 roku czy jego solowym albumie z 2018 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Nagrywa mało i rzadko, ale grecka wytwórnia Steel Gallery Records zaprezentowała jego trzeci w karierze album, wydany pod własnym nazwiskiem w maju 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To album równie eklektyczny, jak jego poprzednie, gdzie prezentuje grę od progressive metalu z ciągotami neoklasycznymi, które mogą się kojarzyć z RING OF FIRE czy może nawet w jakimś stopniu z solową twórczością Marka Boalsa, jak w tytułowym Electric Stardom, po epicki heavy metal skrzyżowany z wczesnym NORTHWIND Holy Periza. Holy Periza to kompozycja zaskakująco dobra, w typowo greckiej manierze grania epickiego i kto by pomyślał, że Goran Edman zaśpiewa to tak wybornie! Tutaj Varras wyjątkowo schodzi na dalszy plan i dominuje Edman z chórem wojowników! Zaskakujący utwór i gdyby tylko cały LP trzymał tak wysoki poziom.</div>
<div style="text-align: justify;">Electric Stardom, jak i In My Life można uznać za kompozycje dobre, gdzie ten pierwszy zaskakuje dramatyzmem, ale ich największym atutem jest bez wątpienia forma wokalna Marka Boalsa, wyborna praca sekcji rytmicznej (szczególnie w In My Life, co za bas!), no i oczywiście sam guitar hero Costas Varras, który prezentuje podejście dość nieszablonowe w ornamentacjach, ale bez wątpienia frapujące i odmienne od ogólnie przyjętych standardów. Rereny może nie należą do najoryginalniejszych, ale jest w tym jakieś nawiązanie do PERPETUAL. The Tears Of The World zaczyna się pompatycznie i to po części zaskakujące, jak dobrze Varras czuje tutaj stylistykę twórczości Boalsa, jest to kompozycja w jego stylu i do tego całkiem udana, chociaż nie można jej porównywać do tych najlepszych, czy to z RING OF FIRE, czy solowej twórczości. Enlightened By God to prezentacja specyficznej gry Varrasa z ciekawymi klawiszami Boba Katsionisa, chociaż bardziej by pasowały do space metalu, ale jako instrumental to nie porywa. Za to On The Megadeath Crossroads to bardzo energicznie zagrany neoclassical metal, podany w bardzo dobrej formie i ponownie warto tutaj posłuchać gry nie tylko lidera, ale i basisty Leonidasa Petropoulosa. Aggelos Tsoukalas to solidny perkusista i gra z wyczuciem, no ale w końcu miał okazję współpracować z samym Angelo Perlepesem. Sexy Love z Edmanem niestety bardzo słaby i to taki heavy rock z pogłosami VICE HUMAN, gdzie sam wokalista prezentuje się z mniej interesującej strony, podobnie jak samo wykonanie. Blado wypadają sola i to granie niestety nudne. Layzer Mark to przerywnik instrumentalny w bardziej progressive metalowej manierze, gdzie Varras pokazuje swoją specyficzną grę. Oczywiście Vivaldiego zawsze się słucha dobrze i Concerto In G Minor RV 578 nie budzi zastrzeżeń.</div>
<div style="text-align: justify;">Lonely Dreamer to znów progressive metal, ale bardziej uderzający greckim chłodem i tutaj Edman sprawdza się tak sobie, refren jest słabo zaznaczony i to wszystko rozpływa się w nijakiej melodii.</div>
<div style="text-align: justify;">Bonusem do wersji CD jest rockowa ballada Palisha, którą można było usłyszeć już w zeszłym roku i przepięknie tutaj zaśpiewał Mark Boals, świetne są tutaj subtelne plany klawiszowe Leonidasa Petropoulosa i pięknie grający na gitarze akustycznej Varras. Ta kompozycja spokojnie mogłaby zastąpić nijaki Lonely Dreamer i byłoby to zakończenie przepiękne. I dla wersji CD takie jest. Co za romantyzm i wyczucie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound w wykonaniu Leonidasa Petropoulosa oczywiście wozorwy i bez zastrzeżeń, ze świetnie ustawioną, grzmiącą sekcją rytmiczną i metalicznym basem. Twórczość Varrasa jest eklektyczna i synkretyczna, kompozycyjnie nie zawsze trafia z powodu tych wszystkich kombinacji, ale ma własny styl i kiedy działa, to jest to granie ciekawe.</div>
<div style="text-align: justify;">Costas Varras pozostaje sobą i prezentuje kolejny album w swojej dyskografii, technicznie wykonany solidnie i z paroma killerami. Holy Periza pokazuje, że warto wyczekiwać takich powrotów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Steel Gallery Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Varras - Electric Stardom (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://steelgallery.com/metal-store/wp-content/uploads/sites/6/2026/04/Cover1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Cover1.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
<br />
1. Electric Stardom<br />
2. In My Life<br />
3. Holy Periza<br />
4. The Tears Of The World<br />
5. Enlightened By God<br />
6. On The Megadeath Crossroads<br />
7. Sexy Love<br />
8. Layzer Mark<br />
9. Concerto In G Minor RV 578<br />
10. Lonely Dreamer<br />
11. Palisha (CD Bonus)<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Costas Varras - gitara<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Mark Boals - śpiew (1, 2, 4)<br />
Goran Edman - śpiew (3, 7, 10)<br />
Leonidas Petropoulos - bas, instrumenty klawiszowe (1-3, 8-9)<br />
Aggelos Tsoukalas - perkusja<br />
Bob Katsionis - instrumenty klawiszowe (3-7, 10)<br />
Sotiris Pomonis - gitara (7)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzący z Aten Costas Varras to mniej znany gitarzysta sceny greckiej, który od lat 2000 jest jednym z herosów, promujących heavy/power metal z ciągotami do neoklasyki. Bez wątpienia to gitarzysta utalentowany, ale i ze specyficznym podejściem do gry i kompozycji, co można było usłyszeć na mało znanym debiucie OVERLORD'S PERPETUAL (obecnie PERPETUAL) z 2005 roku czy jego solowym albumie z 2018 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Nagrywa mało i rzadko, ale grecka wytwórnia Steel Gallery Records zaprezentowała jego trzeci w karierze album, wydany pod własnym nazwiskiem w maju 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To album równie eklektyczny, jak jego poprzednie, gdzie prezentuje grę od progressive metalu z ciągotami neoklasycznymi, które mogą się kojarzyć z RING OF FIRE czy może nawet w jakimś stopniu z solową twórczością Marka Boalsa, jak w tytułowym Electric Stardom, po epicki heavy metal skrzyżowany z wczesnym NORTHWIND Holy Periza. Holy Periza to kompozycja zaskakująco dobra, w typowo greckiej manierze grania epickiego i kto by pomyślał, że Goran Edman zaśpiewa to tak wybornie! Tutaj Varras wyjątkowo schodzi na dalszy plan i dominuje Edman z chórem wojowników! Zaskakujący utwór i gdyby tylko cały LP trzymał tak wysoki poziom.</div>
<div style="text-align: justify;">Electric Stardom, jak i In My Life można uznać za kompozycje dobre, gdzie ten pierwszy zaskakuje dramatyzmem, ale ich największym atutem jest bez wątpienia forma wokalna Marka Boalsa, wyborna praca sekcji rytmicznej (szczególnie w In My Life, co za bas!), no i oczywiście sam guitar hero Costas Varras, który prezentuje podejście dość nieszablonowe w ornamentacjach, ale bez wątpienia frapujące i odmienne od ogólnie przyjętych standardów. Rereny może nie należą do najoryginalniejszych, ale jest w tym jakieś nawiązanie do PERPETUAL. The Tears Of The World zaczyna się pompatycznie i to po części zaskakujące, jak dobrze Varras czuje tutaj stylistykę twórczości Boalsa, jest to kompozycja w jego stylu i do tego całkiem udana, chociaż nie można jej porównywać do tych najlepszych, czy to z RING OF FIRE, czy solowej twórczości. Enlightened By God to prezentacja specyficznej gry Varrasa z ciekawymi klawiszami Boba Katsionisa, chociaż bardziej by pasowały do space metalu, ale jako instrumental to nie porywa. Za to On The Megadeath Crossroads to bardzo energicznie zagrany neoclassical metal, podany w bardzo dobrej formie i ponownie warto tutaj posłuchać gry nie tylko lidera, ale i basisty Leonidasa Petropoulosa. Aggelos Tsoukalas to solidny perkusista i gra z wyczuciem, no ale w końcu miał okazję współpracować z samym Angelo Perlepesem. Sexy Love z Edmanem niestety bardzo słaby i to taki heavy rock z pogłosami VICE HUMAN, gdzie sam wokalista prezentuje się z mniej interesującej strony, podobnie jak samo wykonanie. Blado wypadają sola i to granie niestety nudne. Layzer Mark to przerywnik instrumentalny w bardziej progressive metalowej manierze, gdzie Varras pokazuje swoją specyficzną grę. Oczywiście Vivaldiego zawsze się słucha dobrze i Concerto In G Minor RV 578 nie budzi zastrzeżeń.</div>
<div style="text-align: justify;">Lonely Dreamer to znów progressive metal, ale bardziej uderzający greckim chłodem i tutaj Edman sprawdza się tak sobie, refren jest słabo zaznaczony i to wszystko rozpływa się w nijakiej melodii.</div>
<div style="text-align: justify;">Bonusem do wersji CD jest rockowa ballada Palisha, którą można było usłyszeć już w zeszłym roku i przepięknie tutaj zaśpiewał Mark Boals, świetne są tutaj subtelne plany klawiszowe Leonidasa Petropoulosa i pięknie grający na gitarze akustycznej Varras. Ta kompozycja spokojnie mogłaby zastąpić nijaki Lonely Dreamer i byłoby to zakończenie przepiękne. I dla wersji CD takie jest. Co za romantyzm i wyczucie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound w wykonaniu Leonidasa Petropoulosa oczywiście wozorwy i bez zastrzeżeń, ze świetnie ustawioną, grzmiącą sekcją rytmiczną i metalicznym basem. Twórczość Varrasa jest eklektyczna i synkretyczna, kompozycyjnie nie zawsze trafia z powodu tych wszystkich kombinacji, ale ma własny styl i kiedy działa, to jest to granie ciekawe.</div>
<div style="text-align: justify;">Costas Varras pozostaje sobą i prezentuje kolejny album w swojej dyskografii, technicznie wykonany solidnie i z paroma killerami. Holy Periza pokazuje, że warto wyczekiwać takich powrotów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Steel Gallery Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lex Legion]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4575</link>
			<pubDate>Mon, 29 Jun 2026 17:09:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4575</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lex Legion - Lex Legion (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/3/5/1435503.jpg?0152" border="0" alt="[Obrazek: 1435503.jpg?0152]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sleep Eternally 03:55       <br />
2. Gypsy Tears 03:57       <br />
3. When the Stars Align 03:52       <br />
4. (I Am) The Ressurected 04:26       <br />
5. Lost Inside 03:35       <br />
6. Dreams of Darkness 04:27       <br />
7. Saviours 04:04       <br />
8. Life Eternal 03:26       <br />
9. Far Away 02:54<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (USA/Norwegia/Szwecja)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Nils K. Rue - śpiew<br />
Pete Blakk - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Andy LaRocque - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Hal Patino - bas<br />
Mikkey Dee - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół założony został w 2008 roku przez bardzo dobrze znanego gitarzystę i producenta Andy LaRocque razem z innym gitarzystą, Pete Blakk. Skład był uzupełniany długo, komponowanie i nagrywanie trwało jeszcze dłużej i wydawało się, że to projekt, z którego niewiele wyjdzie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ostatecznie jednak, debiut został wydany 12 czerwca 2026 nakładem amerykańskiej wytwórni MNRK Heavy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycy znani i uznani, Mikkey Dee z legendarnego MOTORHEAD, basista Hasse Patino i wspomnianą czwórkę łączy KING DIAMOND. Bardzo interesującym wyborem jest znany z progressive metalowego PAGAN'S MIND Nils K. Rue, szczególnie, że LEX LEGION prezentuje sobą heavy metal, oczywiście inspirowany twórczością KING DIAMOND, kiedy większość grupy była jeszcze jego członkami w latach 80.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tutaj mrok, elementy horroru, ale i typowy, dumny heavy metal szwedzki, w stylistyce, którą takie zespoły jak LION'S SHARE czy ASTRAL DOORS dopracowały do perfekcji i otwieracz Sleep Eternally jest tego idealnym przykładem. Klimat jest autentyczny, tak jak ryczące gitary, a wysokie, dramatyczne wokale Nils K. Rue zdumiewają i zaskakują. To jego najlepszy występ w całej karierze i mroczny Gypsy Tears z płynącymi gitarami, chłodną sekcją rytmiczną i rewelacyjnymi chórami jest to idealnym przykładem. To utalentowani muzycy i technicznie nie ma tutaj nic do zarzucenia, dialogi Blakk/LaRocque są bardzo dobre i słucha się ich z przyjemnością, tak jak pełnej mocy sekcji rytmicznej. Mikkey Dee absolutnie tutaj dewastuje i nie bez powodu został ustawiony w centrum, gdzie jego bębny grzmią, a talerze wściekle syczą.</div>
<div style="text-align: justify;">When the Stars Align jest wyborny, tak pod względem współpracy zespołu, jak i opętańczego klimatu heavy/doom, zagranego chłodno, z dyskretnymi, fantastycznymi aranżacjami klawiszowymi. Skromnymi, ale rozegranymi perfekcyjnie i nadającymi atmosfery KING DIAMOND. Jest i odhumanizowany heavy metal (I Am) The Ressurected, w którym jest coś z MERCYFUL FATE i momentami może klimatycznie jest nie do końca trafiony, tak jak Lost Inside to tylko dobry heavy metal szwedzki lat 80. Do grania najwyższej klasy wracają w rewelacyjnym, rozpędzonym Dreams of Darkness z bardzo udanymi solami gitarowymi, długimi i niezwykle melodyjnymi, z epickimi przejściami, delikatnie malowanymi barwami doom. Saviours to klasycznie wypracowany szwedzki styl, dopracowany przez ASTRAL DOORS w stylistyce epickiego heavy metalu zabijają. I nawet nie wiadomo, kiedy mijają te cztery minuty.</div>
<div style="text-align: justify;">Life Eternal to pełen energii killer w wolniejszych tempach z elementami horror metalu, apokaliptycznymi okrzykami Nils K. Rue, który zdumiewa swoim heavy metalowym wyczuciem, a nie jest to materiał ani łatwy, ani manieryczny. I może tylko szkoda, że Far Away to raczej obligatoryjna miniatura zagrana dobrze, rockowo, ale raczej wnosząca mało.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest rewelacyjne, klasyczne w gitarach akustycznych i brzmieniu sekcji rytmicznej, ale w żaden sposób archaiczne i wzorowo Andy LaRocque pogodził tutaj klasyczne brzmienie heavy metalu szwedzkiego z nowoczesnymi technikami nagraniowymi. Arcydzieło.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest to LP długi, standardowa długość longplaya lat 80. i może nieco wytracają w środkowej części, ale potencjał w tym zespole jest ogromny, i to nie tylko od strony wykonawczej i technicznej, bo to w końcu muzycy z ogromnym doświadczeniem, ale i kompozycyjnym. Czasami potencjał melodii nie jest tutaj wykorzystany w pełni, ale to zmusza do kolejnych odsłuchów, co jest zabiegiem celowym i co słychać już w Sleep Eternally...</div>
<div style="text-align: justify;">Szwedzka Stal bardzo wysokiej klasy, nie tylko dla fanów KING DIAMOND, chociaż inspiracje i nawiązania są tutaj w pełni zamierzone.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lex Legion - Lex Legion (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/3/5/1435503.jpg?0152" border="0" alt="[Obrazek: 1435503.jpg?0152]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sleep Eternally 03:55       <br />
2. Gypsy Tears 03:57       <br />
3. When the Stars Align 03:52       <br />
4. (I Am) The Ressurected 04:26       <br />
5. Lost Inside 03:35       <br />
6. Dreams of Darkness 04:27       <br />
7. Saviours 04:04       <br />
8. Life Eternal 03:26       <br />
9. Far Away 02:54<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (USA/Norwegia/Szwecja)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Nils K. Rue - śpiew<br />
Pete Blakk - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Andy LaRocque - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Hal Patino - bas<br />
Mikkey Dee - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół założony został w 2008 roku przez bardzo dobrze znanego gitarzystę i producenta Andy LaRocque razem z innym gitarzystą, Pete Blakk. Skład był uzupełniany długo, komponowanie i nagrywanie trwało jeszcze dłużej i wydawało się, że to projekt, z którego niewiele wyjdzie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ostatecznie jednak, debiut został wydany 12 czerwca 2026 nakładem amerykańskiej wytwórni MNRK Heavy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycy znani i uznani, Mikkey Dee z legendarnego MOTORHEAD, basista Hasse Patino i wspomnianą czwórkę łączy KING DIAMOND. Bardzo interesującym wyborem jest znany z progressive metalowego PAGAN'S MIND Nils K. Rue, szczególnie, że LEX LEGION prezentuje sobą heavy metal, oczywiście inspirowany twórczością KING DIAMOND, kiedy większość grupy była jeszcze jego członkami w latach 80.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tutaj mrok, elementy horroru, ale i typowy, dumny heavy metal szwedzki, w stylistyce, którą takie zespoły jak LION'S SHARE czy ASTRAL DOORS dopracowały do perfekcji i otwieracz Sleep Eternally jest tego idealnym przykładem. Klimat jest autentyczny, tak jak ryczące gitary, a wysokie, dramatyczne wokale Nils K. Rue zdumiewają i zaskakują. To jego najlepszy występ w całej karierze i mroczny Gypsy Tears z płynącymi gitarami, chłodną sekcją rytmiczną i rewelacyjnymi chórami jest to idealnym przykładem. To utalentowani muzycy i technicznie nie ma tutaj nic do zarzucenia, dialogi Blakk/LaRocque są bardzo dobre i słucha się ich z przyjemnością, tak jak pełnej mocy sekcji rytmicznej. Mikkey Dee absolutnie tutaj dewastuje i nie bez powodu został ustawiony w centrum, gdzie jego bębny grzmią, a talerze wściekle syczą.</div>
<div style="text-align: justify;">When the Stars Align jest wyborny, tak pod względem współpracy zespołu, jak i opętańczego klimatu heavy/doom, zagranego chłodno, z dyskretnymi, fantastycznymi aranżacjami klawiszowymi. Skromnymi, ale rozegranymi perfekcyjnie i nadającymi atmosfery KING DIAMOND. Jest i odhumanizowany heavy metal (I Am) The Ressurected, w którym jest coś z MERCYFUL FATE i momentami może klimatycznie jest nie do końca trafiony, tak jak Lost Inside to tylko dobry heavy metal szwedzki lat 80. Do grania najwyższej klasy wracają w rewelacyjnym, rozpędzonym Dreams of Darkness z bardzo udanymi solami gitarowymi, długimi i niezwykle melodyjnymi, z epickimi przejściami, delikatnie malowanymi barwami doom. Saviours to klasycznie wypracowany szwedzki styl, dopracowany przez ASTRAL DOORS w stylistyce epickiego heavy metalu zabijają. I nawet nie wiadomo, kiedy mijają te cztery minuty.</div>
<div style="text-align: justify;">Life Eternal to pełen energii killer w wolniejszych tempach z elementami horror metalu, apokaliptycznymi okrzykami Nils K. Rue, który zdumiewa swoim heavy metalowym wyczuciem, a nie jest to materiał ani łatwy, ani manieryczny. I może tylko szkoda, że Far Away to raczej obligatoryjna miniatura zagrana dobrze, rockowo, ale raczej wnosząca mało.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest rewelacyjne, klasyczne w gitarach akustycznych i brzmieniu sekcji rytmicznej, ale w żaden sposób archaiczne i wzorowo Andy LaRocque pogodził tutaj klasyczne brzmienie heavy metalu szwedzkiego z nowoczesnymi technikami nagraniowymi. Arcydzieło.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest to LP długi, standardowa długość longplaya lat 80. i może nieco wytracają w środkowej części, ale potencjał w tym zespole jest ogromny, i to nie tylko od strony wykonawczej i technicznej, bo to w końcu muzycy z ogromnym doświadczeniem, ale i kompozycyjnym. Czasami potencjał melodii nie jest tutaj wykorzystany w pełni, ale to zmusza do kolejnych odsłuchów, co jest zabiegiem celowym i co słychać już w Sleep Eternally...</div>
<div style="text-align: justify;">Szwedzka Stal bardzo wysokiej klasy, nie tylko dla fanów KING DIAMOND, chociaż inspiracje i nawiązania są tutaj w pełni zamierzone.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Icarus]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4573</link>
			<pubDate>Tue, 02 Jun 2026 01:04:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4573</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Icarus (Peru) - </span><span style="font-weight: bold;">Rising from the Ashes (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/3/7/1437614.jpg?0747" border="0" alt="[Obrazek: 1437614.jpg?0747]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Hero of the Light 04:23      <br />
2. Fury of Angels 05:47      <br />
3. Immortal Warrior 04:46      <br />
4. Power of My Steel 04:06      <br />
5. Carry On 04:31      <br />
6. Desert of Pain 04:01      <br />
7. The One 05:14      <br />
8. End of Times 04:41      <br />
9. Revelations 03:37      <br />
10. Icarus 06:10 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Peru<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lucho Jibaja - śpiew<br />
Jesús Parra - gitara<br />
Óscar Martín - gitara<br />
Ricardo Zarate - bas<br />
Vearliz Chambergo - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ICARUS założony został w 1998 roku przez utalentowanego gitarzystę Óscar Martína, którego można było usłyszeć w 2020 roku na debiucie DANGEROUS PROJECT. Przez ten zespół przewinęło się wielu muzyków z różnych grup, w tym z DANGEROUS PROJECT czy nawet METAL CRUCIFIER, ale ciągłe zmiany składu sprawiły, że DANGEROUS PROJECT debiutowało jednak pierwsze.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu, w maju 2026 roku został wydany debiut ICARUS, wydany nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to album stylistycznie inny od tego, co gra DANGEROUS PROJECT i jest tutaj więcej power metalu szwedzkiego, szczególnie INSANIA, HELLOWEEN czy GAMMA RAY i bliskie stylistycznie temu, co prezentuje sobą kolumbijskie ENERGEMA oraz solowe wyczyny Nicolasa Waldo. Nie brakuje tutaj oczywiście gitarowego kunsztu Óscara Martína, który razem z Jesús Parra zdumiewają swoimi neoklasycznymi, rozbudowanymi popisami, ale nie brakuje tutaj niczego również pozostałym muzykom i sekcja rytmiczna jest tutaj znakomita. Partie basowe Ricardo Zarate zabijają w Power of My Steel, tak jak energiczna gra Vearliz Chambergo, ale ta kompozycja sama w sobie jest bardzo dobra i dobrze podkreśla talent Lucho Jibaja, którego wysokie rejestry nie są męczące.</div>
<div style="text-align: justify;">Ładnie zaczynają w zamaszystym Hero of the Light z typowo hansenowskim refrenem. Na pewno lepiej rozumieją filozofię HELLOWEEN w Fury of Angels, którzy nagrali poprawny album w 2025 roku. To muzyka tradycyjna i uporządkowana i może w jakimś stopniu nawet zbyt tradycyjna i niezaskakująca, bardzo dobra, jak Immortal Warrior, równa, ale momentami wpadająca w gatunkową zachowawczość jak w Carry On, któremu zabrakło bardziej wyrazistego refrenu i wykonania. Desert of Pain to neoklasyczna ekstraklasa i kompozycja, która spokojnie mogłaby się znaleźć na debiucie DANGEROUS PROJECT, ale różnicę pomiędzy tymi zespołami nakreśla The One, w którym pobrzmiewają echa INSANIA.</div>
<div style="text-align: justify;">End of Times próbuje nawiązywać do innego stylu power metalu, bardzo chłodnego i wysublimowanego, mało przebojowego o przeciętnym poziomie atrakcyjności i tutaj zdecydowanie bardziej zwraca się uwagę na mistrzowskie wykonanie, tak jak w instrumentalym Revelations.</div>
<div style="text-align: justify;">Icarus to punkt kulminacyjny albumu, utrzymanym w klimacie Keeperów, ale jest to tylko dobry power metal, który słyszało się już wiele razy i lepiej, a i od strony technicznej nie powala jak pozostałe kompozycje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie zostało zrealizowane znakomicie i jak na self-release jest godne podziwu, jak selektywny i czysty sound udało się im tutaj uzyskać. Każdy instrument słychać tutaj doskonale, nie ma trzasków i nikt nikogo nie zagłusza. W pełni profesjonalnie wykonane, niemieckie, studyjne brzmienie.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to sensacja i odkrycie na miarę DANGEROUS PROJECT, ale jest to bardzo dobry power metal, tradycyjny, prosty i bez zobowiązań, nawiązujący do czasów już dawno minionych i zagrany szczerze. Są pewne aranżacyjne archaizmy, ale są one w pełni zrozumiałe.</div>
<div style="text-align: justify;">Óscar Martín otacza się bez wątpienia muzykami utalentowanymi i należy mu się więcej rozgłosu, bo to Guitar Hero z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Icarus (Peru) - </span><span style="font-weight: bold;">Rising from the Ashes (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/3/7/1437614.jpg?0747" border="0" alt="[Obrazek: 1437614.jpg?0747]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Hero of the Light 04:23      <br />
2. Fury of Angels 05:47      <br />
3. Immortal Warrior 04:46      <br />
4. Power of My Steel 04:06      <br />
5. Carry On 04:31      <br />
6. Desert of Pain 04:01      <br />
7. The One 05:14      <br />
8. End of Times 04:41      <br />
9. Revelations 03:37      <br />
10. Icarus 06:10 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Peru<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lucho Jibaja - śpiew<br />
Jesús Parra - gitara<br />
Óscar Martín - gitara<br />
Ricardo Zarate - bas<br />
Vearliz Chambergo - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ICARUS założony został w 1998 roku przez utalentowanego gitarzystę Óscar Martína, którego można było usłyszeć w 2020 roku na debiucie DANGEROUS PROJECT. Przez ten zespół przewinęło się wielu muzyków z różnych grup, w tym z DANGEROUS PROJECT czy nawet METAL CRUCIFIER, ale ciągłe zmiany składu sprawiły, że DANGEROUS PROJECT debiutowało jednak pierwsze.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu, w maju 2026 roku został wydany debiut ICARUS, wydany nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to album stylistycznie inny od tego, co gra DANGEROUS PROJECT i jest tutaj więcej power metalu szwedzkiego, szczególnie INSANIA, HELLOWEEN czy GAMMA RAY i bliskie stylistycznie temu, co prezentuje sobą kolumbijskie ENERGEMA oraz solowe wyczyny Nicolasa Waldo. Nie brakuje tutaj oczywiście gitarowego kunsztu Óscara Martína, który razem z Jesús Parra zdumiewają swoimi neoklasycznymi, rozbudowanymi popisami, ale nie brakuje tutaj niczego również pozostałym muzykom i sekcja rytmiczna jest tutaj znakomita. Partie basowe Ricardo Zarate zabijają w Power of My Steel, tak jak energiczna gra Vearliz Chambergo, ale ta kompozycja sama w sobie jest bardzo dobra i dobrze podkreśla talent Lucho Jibaja, którego wysokie rejestry nie są męczące.</div>
<div style="text-align: justify;">Ładnie zaczynają w zamaszystym Hero of the Light z typowo hansenowskim refrenem. Na pewno lepiej rozumieją filozofię HELLOWEEN w Fury of Angels, którzy nagrali poprawny album w 2025 roku. To muzyka tradycyjna i uporządkowana i może w jakimś stopniu nawet zbyt tradycyjna i niezaskakująca, bardzo dobra, jak Immortal Warrior, równa, ale momentami wpadająca w gatunkową zachowawczość jak w Carry On, któremu zabrakło bardziej wyrazistego refrenu i wykonania. Desert of Pain to neoklasyczna ekstraklasa i kompozycja, która spokojnie mogłaby się znaleźć na debiucie DANGEROUS PROJECT, ale różnicę pomiędzy tymi zespołami nakreśla The One, w którym pobrzmiewają echa INSANIA.</div>
<div style="text-align: justify;">End of Times próbuje nawiązywać do innego stylu power metalu, bardzo chłodnego i wysublimowanego, mało przebojowego o przeciętnym poziomie atrakcyjności i tutaj zdecydowanie bardziej zwraca się uwagę na mistrzowskie wykonanie, tak jak w instrumentalym Revelations.</div>
<div style="text-align: justify;">Icarus to punkt kulminacyjny albumu, utrzymanym w klimacie Keeperów, ale jest to tylko dobry power metal, który słyszało się już wiele razy i lepiej, a i od strony technicznej nie powala jak pozostałe kompozycje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie zostało zrealizowane znakomicie i jak na self-release jest godne podziwu, jak selektywny i czysty sound udało się im tutaj uzyskać. Każdy instrument słychać tutaj doskonale, nie ma trzasków i nikt nikogo nie zagłusza. W pełni profesjonalnie wykonane, niemieckie, studyjne brzmienie.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to sensacja i odkrycie na miarę DANGEROUS PROJECT, ale jest to bardzo dobry power metal, tradycyjny, prosty i bez zobowiązań, nawiązujący do czasów już dawno minionych i zagrany szczerze. Są pewne aranżacyjne archaizmy, ale są one w pełni zrozumiałe.</div>
<div style="text-align: justify;">Óscar Martín otacza się bez wątpienia muzykami utalentowanymi i należy mu się więcej rozgłosu, bo to Guitar Hero z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Godspear]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4572</link>
			<pubDate>Fri, 24 Apr 2026 02:22:47 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4572</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Godspear - Turn to the Light (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/2/6/1426953.jpg?0321" border="0" alt="[Obrazek: 1426953.jpg?0321]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Til the End of Time 07:35      <br />
2. So They Say 04:48      <br />
3. Eye of the Storm 05:41      <br />
4. Turn to the Light 07:31      <br />
5. Of Glorious Past 04:26      <br />
6. Where Sorrows Die 04:05      <br />
7. The Reaper’s Scythe 05:34      <br />
8. Distant Shore 07:18<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Symphonic Melodic Power Metal<br />
Kraj: Międzynarodowy (Kanada/Ukraina)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Konstantin Naumenko - śpiew<br />
Dimitriy Pavlovskiy - gitara<br />
Samuel Emond Gaudreault - bas<br />
John Rouleau - perkusja<br />
Xavier Gervais-Dumont - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GODSPEAR to założony przez kanadyjskiego klawiszowca Xaviera Gervais-Dumo, który poza kanadyjską sekcją rytmiczną zaprosił do współpracy niezwykle utalentowanych muzyków z Ukrainy - Guitar Hero Dimitriy Pavlovskiy oraz znakomitego wokalistę Konstantina Naumenko.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydany został nakładem własnym na początku kwietnia 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Xavier Gervais-Dumont postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko, zapraszając do współpracy tak zdolnego, stylistycznego kameleona, jak Dimitriy Pavlovskiy, którego technika jest tutaj znakomita, a sola gitarowe magiczne i natchnione duchem nie tylko neoklasycznym. Sekcja rytmiczna bez problemu sobie tutaj radzi i nie są tylko tłem, basowe szarże Samuel Emond Gaudreault są dewastujące i słucha się ich z przyjemnością, podobnie jak inteligentnej, pełnej finezji gry Johna Rouleau. Plany klawiszowe są tutaj bogate, tak jak symfoniczne, chociaż w stylu typowo kanadyjskim, one nakreślają melodie i są niemal na równi, przy czym są też ciągoty do progressive metalu, jak w dłuższym Turn to the Light, w jakimś stopniu może nawet nawiązującym do późniejszej twórczości MAJESTY OF REVIVAL, chociaż nie w stopniu skomplikowania i niedostępności.</div>
<div style="text-align: justify;">To muzyka stosunkowo przystępna, czerpiąca też z INSTANZIA, czy może nawet z kanadyjskiego WALK WITH TITANS w realizacji i umieszczeniu planów symfonicznych. I podobnie jak w WALK WITH TITANS, wszystkie kompozycje są wykonane z ogromną starannością, ale wiele z nich to niezbyt oryginalny, solidnie odegrany power metal z elementami symfonicznymi, czasami niezbyt chwytliwy, ale bez wątpienia zachwycający techniką, a to jednak za mało, aby uznać ten album za coś wyjątkowego. Nawet jeśli Konstantin Naumenko jest tutaj jak zwykle w formie godnej najwyższej pochwały.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten LP też może tworzyć pewien mylny obraz symfonicznym, chwytliwym i rozbudowanym Til the End of Time, gdzie jest coś z INSTANZIA, RHAPSODY oraz WALK WITH TITANS, ale bezdyskusyjnie najlepszy na tej płycie jest melodic power metalowy So They Say. Znakomity, przecudowny refren najwyższej klasy z wybornie wyeksponowaną melodią, gdzie technika nie stara się przyćmiewać melodii, a geniusz w prostocie refrenu, realizacji drugiego planu, pracy sekcji i gitary Dimitriy Pavlovskiy są godne peanów. A wszystko to wieńczy głos wokalisty, który rozkwita w refrenie. SUNRISE? RHAPSODY? Tak, ale za to jak niesamowicie chwytliwe z lekkością i elegancją TWILIGHT FORCE. I co za szkoda, że nie ma więcej takich właśnie kompozycji. Słychać, że wspaniale się tutaj bawią.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostałe kompozycje są dobre, ale to przedział metalowej poprawności jak Eye of the Storm czy Of Glorious Past i z tych bardziej przystępnych kompozycji warto jeszcze wymienić The Reaper's Scythe, gdzie Pavlovskiy czaruje w neoklasycznym stylu. Distant Shore to niestety zakończenie przeciętne i kompozycja niepotrzebnie długa, z chłodnym refrenem, tak jak pieśń barda w stylu BLIND GUARDIAN Where Sorrows Die nie powala.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja brzmienia jest najwyższej klasy i tutaj zarzutów brak. Sekcja rytmiczna ustawiona wybornie, wieloplanowe, ale nie przytłaczające.</div>
<div style="text-align: justify;">Zebrały się tutaj prawdziwe talenty, ale suma ich umiejętności nie przekłada się na jakość kompozycji, które są dobre, w dużej części jednak niezbyt oryginalne i powszednie, z czego w środkowej części wkrada się niepotrzebny eklektyzm.</div>
Pomysły na dobre kompozycje jednak mają i dowodem tego jest So they Say. Power metalowe arcydzieło i album w takim stylu bym usłyszał zdecydowanie chętniej.<br />
<br />
<br />
Ocena: 7.8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Godspear - Turn to the Light (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/2/6/1426953.jpg?0321" border="0" alt="[Obrazek: 1426953.jpg?0321]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Til the End of Time 07:35      <br />
2. So They Say 04:48      <br />
3. Eye of the Storm 05:41      <br />
4. Turn to the Light 07:31      <br />
5. Of Glorious Past 04:26      <br />
6. Where Sorrows Die 04:05      <br />
7. The Reaper’s Scythe 05:34      <br />
8. Distant Shore 07:18<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Symphonic Melodic Power Metal<br />
Kraj: Międzynarodowy (Kanada/Ukraina)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Konstantin Naumenko - śpiew<br />
Dimitriy Pavlovskiy - gitara<br />
Samuel Emond Gaudreault - bas<br />
John Rouleau - perkusja<br />
Xavier Gervais-Dumont - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GODSPEAR to założony przez kanadyjskiego klawiszowca Xaviera Gervais-Dumo, który poza kanadyjską sekcją rytmiczną zaprosił do współpracy niezwykle utalentowanych muzyków z Ukrainy - Guitar Hero Dimitriy Pavlovskiy oraz znakomitego wokalistę Konstantina Naumenko.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydany został nakładem własnym na początku kwietnia 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Xavier Gervais-Dumont postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko, zapraszając do współpracy tak zdolnego, stylistycznego kameleona, jak Dimitriy Pavlovskiy, którego technika jest tutaj znakomita, a sola gitarowe magiczne i natchnione duchem nie tylko neoklasycznym. Sekcja rytmiczna bez problemu sobie tutaj radzi i nie są tylko tłem, basowe szarże Samuel Emond Gaudreault są dewastujące i słucha się ich z przyjemnością, podobnie jak inteligentnej, pełnej finezji gry Johna Rouleau. Plany klawiszowe są tutaj bogate, tak jak symfoniczne, chociaż w stylu typowo kanadyjskim, one nakreślają melodie i są niemal na równi, przy czym są też ciągoty do progressive metalu, jak w dłuższym Turn to the Light, w jakimś stopniu może nawet nawiązującym do późniejszej twórczości MAJESTY OF REVIVAL, chociaż nie w stopniu skomplikowania i niedostępności.</div>
<div style="text-align: justify;">To muzyka stosunkowo przystępna, czerpiąca też z INSTANZIA, czy może nawet z kanadyjskiego WALK WITH TITANS w realizacji i umieszczeniu planów symfonicznych. I podobnie jak w WALK WITH TITANS, wszystkie kompozycje są wykonane z ogromną starannością, ale wiele z nich to niezbyt oryginalny, solidnie odegrany power metal z elementami symfonicznymi, czasami niezbyt chwytliwy, ale bez wątpienia zachwycający techniką, a to jednak za mało, aby uznać ten album za coś wyjątkowego. Nawet jeśli Konstantin Naumenko jest tutaj jak zwykle w formie godnej najwyższej pochwały.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten LP też może tworzyć pewien mylny obraz symfonicznym, chwytliwym i rozbudowanym Til the End of Time, gdzie jest coś z INSTANZIA, RHAPSODY oraz WALK WITH TITANS, ale bezdyskusyjnie najlepszy na tej płycie jest melodic power metalowy So They Say. Znakomity, przecudowny refren najwyższej klasy z wybornie wyeksponowaną melodią, gdzie technika nie stara się przyćmiewać melodii, a geniusz w prostocie refrenu, realizacji drugiego planu, pracy sekcji i gitary Dimitriy Pavlovskiy są godne peanów. A wszystko to wieńczy głos wokalisty, który rozkwita w refrenie. SUNRISE? RHAPSODY? Tak, ale za to jak niesamowicie chwytliwe z lekkością i elegancją TWILIGHT FORCE. I co za szkoda, że nie ma więcej takich właśnie kompozycji. Słychać, że wspaniale się tutaj bawią.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostałe kompozycje są dobre, ale to przedział metalowej poprawności jak Eye of the Storm czy Of Glorious Past i z tych bardziej przystępnych kompozycji warto jeszcze wymienić The Reaper's Scythe, gdzie Pavlovskiy czaruje w neoklasycznym stylu. Distant Shore to niestety zakończenie przeciętne i kompozycja niepotrzebnie długa, z chłodnym refrenem, tak jak pieśń barda w stylu BLIND GUARDIAN Where Sorrows Die nie powala.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja brzmienia jest najwyższej klasy i tutaj zarzutów brak. Sekcja rytmiczna ustawiona wybornie, wieloplanowe, ale nie przytłaczające.</div>
<div style="text-align: justify;">Zebrały się tutaj prawdziwe talenty, ale suma ich umiejętności nie przekłada się na jakość kompozycji, które są dobre, w dużej części jednak niezbyt oryginalne i powszednie, z czego w środkowej części wkrada się niepotrzebny eklektyzm.</div>
Pomysły na dobre kompozycje jednak mają i dowodem tego jest So they Say. Power metalowe arcydzieło i album w takim stylu bym usłyszał zdecydowanie chętniej.<br />
<br />
<br />
Ocena: 7.8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Siege Perilous]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4565</link>
			<pubDate>Wed, 18 Mar 2026 02:03:40 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4565</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Siege Perilous - Becoming the Dragon (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3669591148_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3669591148_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.Overture (Instrumental)    <br />
2. Ancient Rite    <br />
3. As the Dragon Falls (feat. Fabio Lione) 04:31    <br />
4. Child of Prophecy    <br />
5. Shattered Mirage    <br />
6. Chieftain    <br />
7. Cut Down    <br />
8. Echoes of Home (feat. Kristin Starkey)    <br />
9. Becoming the Dragon    <br />
10. Eschaton<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gauntek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Shaughnessy McDaniel - śpiew<br />
Ryan Flanagan - gitara<br />
Scott Hancock - gitara<br />
Eric Fischer - bas<br />
Mark Girard - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SIEGE PERILOUS to młody zespół ze stanu Kolorado, składający się z debiutantów, ale lokalnie zdobywający uznanie od początków swojej działalności. Po latach udało się stworzyć materiał na debiut, który nakładem własnym wydany zostanie 27 marca 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest heavy metal ani topornie-garażowy, ani też brutalny i nieczytelny, jaki od lat można usłyszeć z USA. To heavy metal dumny, heavy metal rycerski i epicki, z delikatnie nakreślonymi aranżacjami symfonicznymi, bez nachalności czy komiksowości amerykańskiej, ale z charakterystycznym duchem epic i w kompozycjach wolniejszych są pomysły zaciągnięte z MANOWAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko tak jak MANOWAR traci niestety na znaczeniu w sensie artystycznym, tak SIEGE PERILOUS podaje tutaj solidną dawkę amerykańskiego epic metalu, połączoną z europejskim pojmowaniem i prezentacją melodii. Te są tutaj bardzo istotne, dobrze przemyślane i precyzyjne, co słychać już w wybornym Ancient Rite czy amerykańskim, klasycznie heavy metalowym Child of Prophecy z wybornymi ozdobnikami gitarowymi, rozbudowanymi, niesamowicie bogatymi, a do tego są melodyjne i niezwykle czytelne. Epic w takiej formie można było usłyszeć wiele lat temu na debiucie nieodżałowanego TY MORN i może nawet As the Dragon Falls w jakimś stopniu do twórczości Brytyjczyków nawiązuje, gdzie gościnnie zaśpiewał Mistrz Fabio Lion, ale to Shaughnessy McDaniel jest tutaj gwiazdą. I to jaką gwiazdą! To mocny, donośny i potężny głos, trzymający się średnich rejestrów i wśród amerykańskich krzykaczy miło usłyszeć kogoś pełnego patosu i odwagi, zachęcającego po sięgnięcia po miecz i tarczę.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna gra w klasycznym, amerykańskim stylu i dobrze. Gra jest zrównoważona i nie ma tutaj bezmyślnego obijania zestawu perkusyjnego, za to wybornie ciepły bas, obejmujący słuchacza niczym walkirie, a litaury Girarda grzmią tak, jak się oczekuje od takiego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Brak słów, kiedy słyszy się takie epickie, rytmiczne killery jak Shattered Mirage, z których bije taki chłód i pewność siebie, której by się nie powstydzili najwięksi wojownicy z Hellady!</div>
<div style="text-align: justify;">Fantastyczny jest Chieftain z zapadającymi w pamięć mostkami i bojowymi okrzykami i szkoda, że Cut Down to taki poprawny heavy metal, ocierający się o RUNNING WILD czy BLAZON STONE i w tym stylu grupa nie ma zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, nawet od strony technicznej. Odkupują winy w Echoes of Home, absolutnie mistrzowskiej balladzie na dwa głosy, gdzie gościnnie zaśpiewała Kristin Starkey z TEMPERANCE. Rycerskość na poziomie SERENITY i najlepszych kompozycji DRAGONY i to prawdziwe arcydzieło klimatu. Becoming the Dragon  to solidna dawka epic metalu, tak sobie jednak wypada punkt kulminacyjny tego LP, Eschaton. Prawie 8 minut doskonałych partii gitar, ale zabrakło pomysłu na refren i ciekawą melodię, która by przykuła uwagę. Poprowadzone to zostało nijako i nie ma tutaj zwieńczenia z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jak na produkcję własną jest wyborne, sharp &amp; clear w najlepszym wydaniu, bez sztuczności i doskonale słychać każdy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo, że to debiutanci, to słychać, że mają talent i wykonanie jest tutaj godne podziwu. Wyborne sola gitarowe, które dopowiadają historię razem z Shaughnessy McDaniel, który może się okazać jednym z większych okryć USA tego roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Może końcówka albumu jest słabsza od tego, co prezentują na początku, ale SIEGE PERILOUS na tej płycie pokazuje, że jest zespołem z pomysłem i perspektywicznym, który unika schematu komiksowego i niepotrzebnie brutalnie heavy metalu na rzecz melodyjnie podanej epiki, ale bez kolorowych smoków. To jest godne pochwały i warte uznania i takiego epic metalu świat potrzebuje!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Asher Media oraz SIEGE PERILOUS.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Siege Perilous - Becoming the Dragon (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3669591148_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3669591148_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.Overture (Instrumental)    <br />
2. Ancient Rite    <br />
3. As the Dragon Falls (feat. Fabio Lione) 04:31    <br />
4. Child of Prophecy    <br />
5. Shattered Mirage    <br />
6. Chieftain    <br />
7. Cut Down    <br />
8. Echoes of Home (feat. Kristin Starkey)    <br />
9. Becoming the Dragon    <br />
10. Eschaton<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gauntek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Shaughnessy McDaniel - śpiew<br />
Ryan Flanagan - gitara<br />
Scott Hancock - gitara<br />
Eric Fischer - bas<br />
Mark Girard - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SIEGE PERILOUS to młody zespół ze stanu Kolorado, składający się z debiutantów, ale lokalnie zdobywający uznanie od początków swojej działalności. Po latach udało się stworzyć materiał na debiut, który nakładem własnym wydany zostanie 27 marca 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest heavy metal ani topornie-garażowy, ani też brutalny i nieczytelny, jaki od lat można usłyszeć z USA. To heavy metal dumny, heavy metal rycerski i epicki, z delikatnie nakreślonymi aranżacjami symfonicznymi, bez nachalności czy komiksowości amerykańskiej, ale z charakterystycznym duchem epic i w kompozycjach wolniejszych są pomysły zaciągnięte z MANOWAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko tak jak MANOWAR traci niestety na znaczeniu w sensie artystycznym, tak SIEGE PERILOUS podaje tutaj solidną dawkę amerykańskiego epic metalu, połączoną z europejskim pojmowaniem i prezentacją melodii. Te są tutaj bardzo istotne, dobrze przemyślane i precyzyjne, co słychać już w wybornym Ancient Rite czy amerykańskim, klasycznie heavy metalowym Child of Prophecy z wybornymi ozdobnikami gitarowymi, rozbudowanymi, niesamowicie bogatymi, a do tego są melodyjne i niezwykle czytelne. Epic w takiej formie można było usłyszeć wiele lat temu na debiucie nieodżałowanego TY MORN i może nawet As the Dragon Falls w jakimś stopniu do twórczości Brytyjczyków nawiązuje, gdzie gościnnie zaśpiewał Mistrz Fabio Lion, ale to Shaughnessy McDaniel jest tutaj gwiazdą. I to jaką gwiazdą! To mocny, donośny i potężny głos, trzymający się średnich rejestrów i wśród amerykańskich krzykaczy miło usłyszeć kogoś pełnego patosu i odwagi, zachęcającego po sięgnięcia po miecz i tarczę.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna gra w klasycznym, amerykańskim stylu i dobrze. Gra jest zrównoważona i nie ma tutaj bezmyślnego obijania zestawu perkusyjnego, za to wybornie ciepły bas, obejmujący słuchacza niczym walkirie, a litaury Girarda grzmią tak, jak się oczekuje od takiego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Brak słów, kiedy słyszy się takie epickie, rytmiczne killery jak Shattered Mirage, z których bije taki chłód i pewność siebie, której by się nie powstydzili najwięksi wojownicy z Hellady!</div>
<div style="text-align: justify;">Fantastyczny jest Chieftain z zapadającymi w pamięć mostkami i bojowymi okrzykami i szkoda, że Cut Down to taki poprawny heavy metal, ocierający się o RUNNING WILD czy BLAZON STONE i w tym stylu grupa nie ma zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, nawet od strony technicznej. Odkupują winy w Echoes of Home, absolutnie mistrzowskiej balladzie na dwa głosy, gdzie gościnnie zaśpiewała Kristin Starkey z TEMPERANCE. Rycerskość na poziomie SERENITY i najlepszych kompozycji DRAGONY i to prawdziwe arcydzieło klimatu. Becoming the Dragon  to solidna dawka epic metalu, tak sobie jednak wypada punkt kulminacyjny tego LP, Eschaton. Prawie 8 minut doskonałych partii gitar, ale zabrakło pomysłu na refren i ciekawą melodię, która by przykuła uwagę. Poprowadzone to zostało nijako i nie ma tutaj zwieńczenia z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jak na produkcję własną jest wyborne, sharp &amp; clear w najlepszym wydaniu, bez sztuczności i doskonale słychać każdy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo, że to debiutanci, to słychać, że mają talent i wykonanie jest tutaj godne podziwu. Wyborne sola gitarowe, które dopowiadają historię razem z Shaughnessy McDaniel, który może się okazać jednym z większych okryć USA tego roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Może końcówka albumu jest słabsza od tego, co prezentują na początku, ale SIEGE PERILOUS na tej płycie pokazuje, że jest zespołem z pomysłem i perspektywicznym, który unika schematu komiksowego i niepotrzebnie brutalnie heavy metalu na rzecz melodyjnie podanej epiki, ale bez kolorowych smoków. To jest godne pochwały i warte uznania i takiego epic metalu świat potrzebuje!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Asher Media oraz SIEGE PERILOUS.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Złota Dziesiątka 2026]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4564</link>
			<pubDate>Sun, 08 Feb 2026 14:20:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4564</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Albumy z oceną co najmniej 9/10 <img src="http://i.imgur.com/JNemjni.gif" alt=":)" title=":)" class="smilie smilie_26" /> </span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Albumy z oceną co najmniej 9/10 <img src="http://i.imgur.com/JNemjni.gif" alt=":)" title=":)" class="smilie smilie_26" /> </span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Valiant Sentinel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4551</link>
			<pubDate>Sat, 17 Jan 2026 02:16:03 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4551</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Valiant Sentinel - Never</span><span style="font-weight: bold;">ealm (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/8/1378822.jpg?4819" border="0" alt="[Obrazek: 1378822.jpg?4819]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. War in Heaven 04:45      <br />
2. Neverealm 04:51      <br />
3. Mirkwood Forest 05:25      <br />
4. The Underdark 07:28      <br />
5. To Mend the Ring 01:14      <br />
6. Elden Lord 05:02      <br />
7. Come What May 03:11      <br />
8. Arch Nemesis 05:30      <br />
9. The Battle of Hornburg 08:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Veandok (Giannis Georganos) - śpiew <br />
Dimitris Skodras - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Panos Manikas - bas<br />
Frederik Ehmke - perkusja (muzyk sesyjny)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VALIANT SENTINEL zostało powołane do życia przez basistę Dimitrisa Skodrasa jako projekt jednoosobowy, który debiutował w 2021 roku, prezentując heavy/power metal grecki o solidnym wykonaniu, ale bez blasku. Jedynym, co wyróżniało ten projekt to goście, jak Fabio Lione, ale i takie gwiazdy nie wyciągną wiele z poprawnego materiału.</div>
<div style="text-align: justify;">Dimitris Skodras powrócił do tego projektu po 5 latach przerwy, tym razem koncentrując się wyłącznie na gitarach oraz instrumentach klawiszowych, i uzupełniając skład o basistę Panosa Manikasa oraz wokalistę, znanego z mocarnego SUBIFRE Giannis Georganos. Jako muzyk sesyjny zagrał na perkusji Frederik Ehmke, znany z SINBREED oraz BLIND GUARDIAN. Druga płyta wydana została 16 stycznia nakładem polskiej wytwórni Theogonia Records, kojarzonej raczej z brutalniejszymi formami metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poszerzenie składu było dobrym pomysłem, ponieważ dzięki temu album jest bardziej spójny od strony kompozycyjnej od poprzedniego i nie ma tutaj niepotrzebnego eklektyzmu, aby dostosować się do danego wokalisty. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze, co jest oczywiste, skoro gra Frederik Ehmke, ale debiutujący tutaj Panos Manikas niewiele mu ustępuje. Dimitris Skodras nie jest mistrzem shredu i jego gra jest raczej skromna, czasami techniczna, w większości jednak nieskomplikowana i wszystko tutaj skupia się głównie wokół Giannisa Georganosa.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wokalnej nie ma tutaj niczego do zarzucenia, ponieważ Veandok śpiewa bardzo dobrze, chociaż słychać, że nie jest to do końca materiał dla niego odpowiedni i nie są wykorzystywane tutaj jego najmocniejsze wokalne strony. Chóralnych, miażdżących refrenów w stylu SUBFIRE tutaj nie ma, jest granie bliższe BLIND GUARDIAN, SINBREED (The Battle of Hornburg) czy nawet ELWING w bardziej zamaszystych, epickich partiach, jak w rozpoczynającym ten LP War in Heaven. Coś jest tutaj też słyszalnego ze stylistyki TRIUMPHER, ale i nie brakuje też tutaj heavy/power w stylu THE SILENT RAGE, chociaż Neverealm bardziej kojarzy się z pierwszymi trzema albumami BLIND GUARDIAN (i może w jakimś stopniu teutońskim pojęciem "rycerskości' WIZARD). Nie brakuje tutaj niemieckiego grania, ale Mirkwood Forest to gatunkowa poprawność Zagłębia Ruhry z niezbyt rozpoznawalnym refrenem. Dobrze grają w The Underdark, jest solidna melodia, dobre wykonanie, ale, jak wszędzie na tym LP, brakuje bardziej zapadających w pamięć refrenów i melodii i jest to w dużym stopniu granie odtwórcze. W kwestii nawiązań do BLIND GUARDIAN, to jest i granie krużgarnkowe w Come What May oraz To Mend the Ring, ładnie zaśpiewane, ale raczej do ogniska niż szykujące do metalowej bitwy.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy na tym LP jest Arch Nemesis, w któym grają zdecydowanie w bardziej greckim stylu MARAUDER. Jest mocno, jest klimat Hellady i teutońskie elementy zostały wplecione bardziej subtelnie. Do tego udany występ Zaka Stevensa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest znakomita, typowo grecka i George Nerantzis zadbał, aby był to sound pełny, w bębnach charakterystycznie chłodny, a w gitarach surowy. Litaury Ehmke są tutaj zabójcze, tak jak ostra jak brzytwa gitara.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecy wystawili tutaj laurkę dla Niemiec i Zagłębia Ruhry, nagrywając album dobry, ale jednak nie do końca wykorzystujący potencjał, drzemiący w tym składzie. LP zdecydowanie ciekawszy od debiutu, od strony realizacyjnej jak i kompozycyjnej, i to jest fakt niezaprzeczalny, który należy docenić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Valiant Sentinel - Never</span><span style="font-weight: bold;">ealm (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/8/1378822.jpg?4819" border="0" alt="[Obrazek: 1378822.jpg?4819]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. War in Heaven 04:45      <br />
2. Neverealm 04:51      <br />
3. Mirkwood Forest 05:25      <br />
4. The Underdark 07:28      <br />
5. To Mend the Ring 01:14      <br />
6. Elden Lord 05:02      <br />
7. Come What May 03:11      <br />
8. Arch Nemesis 05:30      <br />
9. The Battle of Hornburg 08:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Veandok (Giannis Georganos) - śpiew <br />
Dimitris Skodras - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Panos Manikas - bas<br />
Frederik Ehmke - perkusja (muzyk sesyjny)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VALIANT SENTINEL zostało powołane do życia przez basistę Dimitrisa Skodrasa jako projekt jednoosobowy, który debiutował w 2021 roku, prezentując heavy/power metal grecki o solidnym wykonaniu, ale bez blasku. Jedynym, co wyróżniało ten projekt to goście, jak Fabio Lione, ale i takie gwiazdy nie wyciągną wiele z poprawnego materiału.</div>
<div style="text-align: justify;">Dimitris Skodras powrócił do tego projektu po 5 latach przerwy, tym razem koncentrując się wyłącznie na gitarach oraz instrumentach klawiszowych, i uzupełniając skład o basistę Panosa Manikasa oraz wokalistę, znanego z mocarnego SUBIFRE Giannis Georganos. Jako muzyk sesyjny zagrał na perkusji Frederik Ehmke, znany z SINBREED oraz BLIND GUARDIAN. Druga płyta wydana została 16 stycznia nakładem polskiej wytwórni Theogonia Records, kojarzonej raczej z brutalniejszymi formami metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poszerzenie składu było dobrym pomysłem, ponieważ dzięki temu album jest bardziej spójny od strony kompozycyjnej od poprzedniego i nie ma tutaj niepotrzebnego eklektyzmu, aby dostosować się do danego wokalisty. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze, co jest oczywiste, skoro gra Frederik Ehmke, ale debiutujący tutaj Panos Manikas niewiele mu ustępuje. Dimitris Skodras nie jest mistrzem shredu i jego gra jest raczej skromna, czasami techniczna, w większości jednak nieskomplikowana i wszystko tutaj skupia się głównie wokół Giannisa Georganosa.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wokalnej nie ma tutaj niczego do zarzucenia, ponieważ Veandok śpiewa bardzo dobrze, chociaż słychać, że nie jest to do końca materiał dla niego odpowiedni i nie są wykorzystywane tutaj jego najmocniejsze wokalne strony. Chóralnych, miażdżących refrenów w stylu SUBFIRE tutaj nie ma, jest granie bliższe BLIND GUARDIAN, SINBREED (The Battle of Hornburg) czy nawet ELWING w bardziej zamaszystych, epickich partiach, jak w rozpoczynającym ten LP War in Heaven. Coś jest tutaj też słyszalnego ze stylistyki TRIUMPHER, ale i nie brakuje też tutaj heavy/power w stylu THE SILENT RAGE, chociaż Neverealm bardziej kojarzy się z pierwszymi trzema albumami BLIND GUARDIAN (i może w jakimś stopniu teutońskim pojęciem "rycerskości' WIZARD). Nie brakuje tutaj niemieckiego grania, ale Mirkwood Forest to gatunkowa poprawność Zagłębia Ruhry z niezbyt rozpoznawalnym refrenem. Dobrze grają w The Underdark, jest solidna melodia, dobre wykonanie, ale, jak wszędzie na tym LP, brakuje bardziej zapadających w pamięć refrenów i melodii i jest to w dużym stopniu granie odtwórcze. W kwestii nawiązań do BLIND GUARDIAN, to jest i granie krużgarnkowe w Come What May oraz To Mend the Ring, ładnie zaśpiewane, ale raczej do ogniska niż szykujące do metalowej bitwy.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy na tym LP jest Arch Nemesis, w któym grają zdecydowanie w bardziej greckim stylu MARAUDER. Jest mocno, jest klimat Hellady i teutońskie elementy zostały wplecione bardziej subtelnie. Do tego udany występ Zaka Stevensa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest znakomita, typowo grecka i George Nerantzis zadbał, aby był to sound pełny, w bębnach charakterystycznie chłodny, a w gitarach surowy. Litaury Ehmke są tutaj zabójcze, tak jak ostra jak brzytwa gitara.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecy wystawili tutaj laurkę dla Niemiec i Zagłębia Ruhry, nagrywając album dobry, ale jednak nie do końca wykorzystujący potencjał, drzemiący w tym składzie. LP zdecydowanie ciekawszy od debiutu, od strony realizacyjnej jak i kompozycyjnej, i to jest fakt niezaprzeczalny, który należy docenić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Venger]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4549</link>
			<pubDate>Sun, 11 Jan 2026 00:03:48 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4549</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Venger - Times of Legend (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/7/1377056.jpg?4516" border="0" alt="[Obrazek: 1377056.jpg?4516]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. From Worlds Unknown 04:24      <br />
2. Pharaoh's Curse 04:57          <br />
3. Navigate the Labyrinth 04:22          <br />
4. Crystal Gazer 04:37         <br />
5. The Legend Still Remains 04:46          <br />
6. Séance 04:13          <br />
7. Throw the Witch 04:08          <br />
8. Impaler of Souls 04:45        <br />
9. Tower of Babel 05:03<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Wielka Brytania/Austria/Norwegia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Franz Bauer - śpiew<br />
Doug Scarratt - gitara<br />
James Fogarty - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Sven Rothe - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Doug Scarratt postanowił odpocząć nieco od twórczości SAXON, któremu towarzyszy od 1995 roku i w 2024 roku zakłada projekt VENGER, w którym udzielają się gitarzysta James Fogarty, który ma doświadczenie w ekstremalnych formach metalu, podobnie jak perkusista Sven Rothe, a wokalistą został Franz Bauer z bardzo dobrego, austriackiego ROADWOLF.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki projekt musiał przyciągnąć uwagę niejednej wytwórni, ale to Silver Lining Music wydało debiut 9 stycznia 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby całość prezentowała się jak singlowy Navigate the Labyrinth, to należałoby uznać ten projekt jedynie za przeciętną, heavy metalową ciekawostkę, która próbuje nawiązywać do lat 70. i 80. brytyjskiego heavy metalu. Na szczęście jest lepiej i słychać, że Scarratt ma ciekawe pomysły, które do SAXON jednak by nie pasowały.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie brakuje tutaj NWOBHM i rozpoczynający album delikatnie malowany From Worlds Unknown jest bardzo dobry. Klasyczny i bez udziwnień, ze znakomitymi, wybornymi ozdobnikami gitarowymi i to jest ogromny plus tego albumu. Sola są niezwykle melodyjne, szczere, rozbudowane, czasami zaskakujące, tak jak świetna jest subtelna gra Sven Rothe, który czuje tę stylistykę i nie przytłacza. Surowszy Pharaoh's Curse jest gdzieś pomiędzy SATAN a PHARIAH w tych ostrych, szorstkich riffach w niepodrabialnym stylu Newcastle z gęstym i ciężkim klimatem. Do tego ten podniosły refren, przestrzenny i znakomicie zaśpiewany przez Bauera, który do takiej muzyki został stworzony.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście SAXON nie mogło zabraknąć i szkoda, że Crystal Gazer w refrenie wyszedł tak chaotycznie, ponieważ mogła to być solidna ballada godna brytyjskiego CHARIOT. Nakładki wokalne zostały zrealizowane niechlujnie, co niejako nadrabia melodia i rycerski, pełen emocji śpiew Franza Bauera i przepiękne gitary. The Legend Still Remains oraz Séance łączą się ze sobą w narracjach, chociaż Seance ma w sobie więcej okultyzmu i nawiązań do początków heavy metalu. Throw the Switch to BLACK SABBATH mroczny, BLACK SABBATH oniryczny, z mrocznymi aranżacjami klawiszowymi i odległymi chórami, nakreślającymi dalsze plany. Ciekawe, niepokojące w klimacie, z wybornym solem gitarowym, ale bezwzględnym killerem tego LP jest Impaler of Souls. BLACK SABBATH Martin Era w najlepszym wydaniu, utrzymany w epickim duchu, ze znakomitą melodią i genialnym refrenem, który zapada w pamięć. To absolutny, aranżacyjny geniusz i czapki z głów dla Doug Scarratta oraz James Fogarty za jego rewelacyjne plany klawiszowe w tej kompozycji. Co za killer! Co za moc!</div>
<div style="text-align: justify;">Tower of Babel to solidny, klasyczny heavy metal z Wysp i solidne zakończenie, choć zachowawcze i typowe. Matt Mitchell śpiewa dobrze swoim lekko ochrypłym, szorstkim głosem, ale jednak klimatycznie ten utwór odstaje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie to classic vintage, przybrudzone, z ostrymi gitarami i głośną perkusją, unoszącym się kurzem i wybornie ustawionym wokalistą na froncie. Klasycznie i nieprzesadnie garażowe, dobrze dobrany sound, który uwypukla najmocniejsze punkty zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut doświadczonej grupy muzyków, którzy nie odkrywają koła na nowo, a raczej zabierają słuchacza w podróż do lat 70. i 80. heavy metalu, w różnych jego odcieniach, choć nie zawsze interesujących.</div>
Impaler of Souls... Absolutne mistrzostwo.<br />
<br />
<br />
Ocena: 8.1/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Venger - Times of Legend (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/7/1377056.jpg?4516" border="0" alt="[Obrazek: 1377056.jpg?4516]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. From Worlds Unknown 04:24      <br />
2. Pharaoh's Curse 04:57          <br />
3. Navigate the Labyrinth 04:22          <br />
4. Crystal Gazer 04:37         <br />
5. The Legend Still Remains 04:46          <br />
6. Séance 04:13          <br />
7. Throw the Witch 04:08          <br />
8. Impaler of Souls 04:45        <br />
9. Tower of Babel 05:03<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Wielka Brytania/Austria/Norwegia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Franz Bauer - śpiew<br />
Doug Scarratt - gitara<br />
James Fogarty - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Sven Rothe - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Doug Scarratt postanowił odpocząć nieco od twórczości SAXON, któremu towarzyszy od 1995 roku i w 2024 roku zakłada projekt VENGER, w którym udzielają się gitarzysta James Fogarty, który ma doświadczenie w ekstremalnych formach metalu, podobnie jak perkusista Sven Rothe, a wokalistą został Franz Bauer z bardzo dobrego, austriackiego ROADWOLF.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki projekt musiał przyciągnąć uwagę niejednej wytwórni, ale to Silver Lining Music wydało debiut 9 stycznia 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby całość prezentowała się jak singlowy Navigate the Labyrinth, to należałoby uznać ten projekt jedynie za przeciętną, heavy metalową ciekawostkę, która próbuje nawiązywać do lat 70. i 80. brytyjskiego heavy metalu. Na szczęście jest lepiej i słychać, że Scarratt ma ciekawe pomysły, które do SAXON jednak by nie pasowały.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie brakuje tutaj NWOBHM i rozpoczynający album delikatnie malowany From Worlds Unknown jest bardzo dobry. Klasyczny i bez udziwnień, ze znakomitymi, wybornymi ozdobnikami gitarowymi i to jest ogromny plus tego albumu. Sola są niezwykle melodyjne, szczere, rozbudowane, czasami zaskakujące, tak jak świetna jest subtelna gra Sven Rothe, który czuje tę stylistykę i nie przytłacza. Surowszy Pharaoh's Curse jest gdzieś pomiędzy SATAN a PHARIAH w tych ostrych, szorstkich riffach w niepodrabialnym stylu Newcastle z gęstym i ciężkim klimatem. Do tego ten podniosły refren, przestrzenny i znakomicie zaśpiewany przez Bauera, który do takiej muzyki został stworzony.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście SAXON nie mogło zabraknąć i szkoda, że Crystal Gazer w refrenie wyszedł tak chaotycznie, ponieważ mogła to być solidna ballada godna brytyjskiego CHARIOT. Nakładki wokalne zostały zrealizowane niechlujnie, co niejako nadrabia melodia i rycerski, pełen emocji śpiew Franza Bauera i przepiękne gitary. The Legend Still Remains oraz Séance łączą się ze sobą w narracjach, chociaż Seance ma w sobie więcej okultyzmu i nawiązań do początków heavy metalu. Throw the Switch to BLACK SABBATH mroczny, BLACK SABBATH oniryczny, z mrocznymi aranżacjami klawiszowymi i odległymi chórami, nakreślającymi dalsze plany. Ciekawe, niepokojące w klimacie, z wybornym solem gitarowym, ale bezwzględnym killerem tego LP jest Impaler of Souls. BLACK SABBATH Martin Era w najlepszym wydaniu, utrzymany w epickim duchu, ze znakomitą melodią i genialnym refrenem, który zapada w pamięć. To absolutny, aranżacyjny geniusz i czapki z głów dla Doug Scarratta oraz James Fogarty za jego rewelacyjne plany klawiszowe w tej kompozycji. Co za killer! Co za moc!</div>
<div style="text-align: justify;">Tower of Babel to solidny, klasyczny heavy metal z Wysp i solidne zakończenie, choć zachowawcze i typowe. Matt Mitchell śpiewa dobrze swoim lekko ochrypłym, szorstkim głosem, ale jednak klimatycznie ten utwór odstaje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie to classic vintage, przybrudzone, z ostrymi gitarami i głośną perkusją, unoszącym się kurzem i wybornie ustawionym wokalistą na froncie. Klasycznie i nieprzesadnie garażowe, dobrze dobrany sound, który uwypukla najmocniejsze punkty zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut doświadczonej grupy muzyków, którzy nie odkrywają koła na nowo, a raczej zabierają słuchacza w podróż do lat 70. i 80. heavy metalu, w różnych jego odcieniach, choć nie zawsze interesujących.</div>
Impaler of Souls... Absolutne mistrzostwo.<br />
<br />
<br />
Ocena: 8.1/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ringlorn]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4486</link>
			<pubDate>Tue, 07 Jan 2025 14:35:57 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4486</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Ringlorn - Tales of War and Magic (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/7/1297130.jpg?2309" border="0" alt="[Obrazek: 1297130.jpg?2309]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Death with Honor 06:54          <br />
2. Royal Guard 03:10      <br />
3. Warlord 06:04          <br />
4. Beautiful Witch 03:42          <br />
5. Ars Moriendi 03:56         <br />
6. Hallowed Swords 04:39         <br />
7. Ringlorn 03:44          <br />
8. The Black Veil of Death 05:17<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mark J Dexter - śpiew<br />
Takis Jnm - gitara<br />
Gabriel Leirbag - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RINGLORN założony został w 2022 roku przez Gabriela Leirbaga, który w 2024 roku zaistniał na lokalnej scenie EP "Chapter I". Podobno legendarny Marco Concoreggi, znany z BATTLEROAR i DEXTER WARD był pod tak dużym wrażeniem skomponowanego materiału, że postanowił go zaśpiewać. Debiut zostanie wydany 24 stycznia 2025 roku przez grecką wytwórnię Steel Gallery Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Takis Jnm to gitarzysta z lokalnej sceny cover bandów IRON MAIDEN, ale jego popisy są bogate w inspiracje neoklasyczne i te sola są zagrane dobrze, chociaż nie są tak dobrze wpasowane, jak te w ANGELO PERLEPES' MYSTERY. Jakieś inspiracje MYSTERY tutaj oczywiście są, tak jak WARLORD, ale więcej tutaj BATTLEROAR i INNERWISH, jak w bardzo udanych Warlord czy Beautiful Witch. Jest w tym też coś z epickiego pędu ELWING i MARAUDER, ale udało się uniknąć porównań z DEXTER WARD, chyba że posłuchamy lekkiego Ringlorn z przymrużeniem ucha, chociaż to taki prosty i przyjemny, melodyjny power metal CASUS BELLI ze szwedzkim pogłosem w partii środkowej. Hallowed Swords czy kończący Black Veil of Death? BATTLEROAR najwyższej klasy, zresztą Marco Concoreggi jest w znakomitej dyspozycji głosowej i spora tutaj jest jego zasługa, że te kompozycje są tak porywające. No i oczywiście Takis Jnm, którego ornamentacje są na wysokim poziomie i świetnie wpisują się w epickiego ducha tego LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Typowo surowy, grecki epic metal to nie jest, co słychać już w Death With Honor, więcej tutaj pozytywnej energii CASUS BELLI, co nie znaczy, że nie brakuje tutaj rozmachu. Jest w tym lekkość HESPERIAN OPUS, chociaż zabrakło bardziej rozległych planów klawiszowych, które bardziej by akcentowany te neoklasyczne ozdobniki. Z drugiej strony jednak, nie byłby to wtedy już tak klasyczny i charakterystyczny dla Grecji lat 90. i wczesnych 2000 epic power metal, chociaż chwilami może jest aż nazbyt schematyczny, jak w Royal Guard. Rozczarowaniem jest Ars Moriendi, który jest niewiele wnoszącym przerywnikiem z orkiestracjami, próbującymi emulować styl VIRGIN STEELE, ale nie są tak wysmakowane i nie ma tu boskiego Mark J Dextera!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest taka sobie, ascetyczna, może nawet nieco chałupnicza w talerzach i perkusji, ale oddaje to styl dumnego, greckiego ducha. To też prawdopodobnie wynika z użycia automatu perkusyjnego, co jest tutaj sporym minusem. Chłodna i cyfrowa perkusja zabija kliat Hellady.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to sensacja na miarę WARRIOR PATH, ale bez wątpienia jest to bardzo obiecujący, wierny tradycji grecki zespół, który ma szansę coś osiągnąć.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Steel Gallery Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Ringlorn - Tales of War and Magic (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/7/1297130.jpg?2309" border="0" alt="[Obrazek: 1297130.jpg?2309]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Death with Honor 06:54          <br />
2. Royal Guard 03:10      <br />
3. Warlord 06:04          <br />
4. Beautiful Witch 03:42          <br />
5. Ars Moriendi 03:56         <br />
6. Hallowed Swords 04:39         <br />
7. Ringlorn 03:44          <br />
8. The Black Veil of Death 05:17<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mark J Dexter - śpiew<br />
Takis Jnm - gitara<br />
Gabriel Leirbag - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RINGLORN założony został w 2022 roku przez Gabriela Leirbaga, który w 2024 roku zaistniał na lokalnej scenie EP "Chapter I". Podobno legendarny Marco Concoreggi, znany z BATTLEROAR i DEXTER WARD był pod tak dużym wrażeniem skomponowanego materiału, że postanowił go zaśpiewać. Debiut zostanie wydany 24 stycznia 2025 roku przez grecką wytwórnię Steel Gallery Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Takis Jnm to gitarzysta z lokalnej sceny cover bandów IRON MAIDEN, ale jego popisy są bogate w inspiracje neoklasyczne i te sola są zagrane dobrze, chociaż nie są tak dobrze wpasowane, jak te w ANGELO PERLEPES' MYSTERY. Jakieś inspiracje MYSTERY tutaj oczywiście są, tak jak WARLORD, ale więcej tutaj BATTLEROAR i INNERWISH, jak w bardzo udanych Warlord czy Beautiful Witch. Jest w tym też coś z epickiego pędu ELWING i MARAUDER, ale udało się uniknąć porównań z DEXTER WARD, chyba że posłuchamy lekkiego Ringlorn z przymrużeniem ucha, chociaż to taki prosty i przyjemny, melodyjny power metal CASUS BELLI ze szwedzkim pogłosem w partii środkowej. Hallowed Swords czy kończący Black Veil of Death? BATTLEROAR najwyższej klasy, zresztą Marco Concoreggi jest w znakomitej dyspozycji głosowej i spora tutaj jest jego zasługa, że te kompozycje są tak porywające. No i oczywiście Takis Jnm, którego ornamentacje są na wysokim poziomie i świetnie wpisują się w epickiego ducha tego LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Typowo surowy, grecki epic metal to nie jest, co słychać już w Death With Honor, więcej tutaj pozytywnej energii CASUS BELLI, co nie znaczy, że nie brakuje tutaj rozmachu. Jest w tym lekkość HESPERIAN OPUS, chociaż zabrakło bardziej rozległych planów klawiszowych, które bardziej by akcentowany te neoklasyczne ozdobniki. Z drugiej strony jednak, nie byłby to wtedy już tak klasyczny i charakterystyczny dla Grecji lat 90. i wczesnych 2000 epic power metal, chociaż chwilami może jest aż nazbyt schematyczny, jak w Royal Guard. Rozczarowaniem jest Ars Moriendi, który jest niewiele wnoszącym przerywnikiem z orkiestracjami, próbującymi emulować styl VIRGIN STEELE, ale nie są tak wysmakowane i nie ma tu boskiego Mark J Dextera!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest taka sobie, ascetyczna, może nawet nieco chałupnicza w talerzach i perkusji, ale oddaje to styl dumnego, greckiego ducha. To też prawdopodobnie wynika z użycia automatu perkusyjnego, co jest tutaj sporym minusem. Chłodna i cyfrowa perkusja zabija kliat Hellady.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to sensacja na miarę WARRIOR PATH, ale bez wątpienia jest to bardzo obiecujący, wierny tradycji grecki zespół, który ma szansę coś osiągnąć.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Steel Gallery Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Epinikion]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4424</link>
			<pubDate>Wed, 03 Jul 2024 20:39:50 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4424</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Epinikion - Inquisition (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/462v_gyOBnnHZmbmC5ayOsM00j7Z0PGb7szZQIsptwc/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2OTU1/ODQ1LTE2ODMwNTU0/MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Council of Troubles 01:36      <br />
2. Inquisition 07:21       <br />
3. Love So Sublime 06:09      <br />
4. Welcome to the Wonderful World of Jealousy 04:34      <br />
5. Stand Up and Fight 05:07       <br />
6. On the Brink of Despair 05:13       <br />
7. In the Middle of the Night 05:47     <br />
8. Sail Away 08:26      <br />
9. False Faced Demon 06:20      <br />
10. If I Could Turn Back Time 03:22       <br />
11. Stranger in the Dark 05:35       <br />
12. The Courage to Change 04:24<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Holandia, Rosja, Włochy, Belgia, Turcja)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Robert Tangerman - gitara<br />
Renate de Boer - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Muzycy sesyjni:<br />
Eleonora Damiano - śpiew<br />
Levent Gasgil - gitara<br />
Emre Demir - bas<br />
Vincent Verstrepen - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">EPINIKION z Holandii został założony w 2020 roku przez gitarzystę Roberta Tangermana oraz Renate de Boer, która gra na instrumentach klawiszowych. Stabilnego składu nie udało się zebrać, więc pozyskali muzyków sesyjnych, z czego najbardziej znanym jest prawdopodobnie Vincent Verstrepen z death metalowego CARNATION.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut został wydany nakładem własnym 21 kwietnia 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony wykonawczej niewiele jest do zarzucenia, gitarzyści grają sprawnie, na szczególne uznanie zasługuje tutaj sekcja rytmiczna, która jest dynamiczna i bardzo bogata. Eleonora Damiano śpiewa dobrze, bardzo spokojnie, dopasowując się do bardzo delikatnego brzmienia. Mix i mastering wykonał Yarne Heylen z death metalowego CARNATION i to dziwne, że zdecydował się na sound tak stłumiony, wycofujący wokalistkę. Zabrakło tutaj wieloplanowości, brzmienia bardziej selektywnego i realnie tylko sekcja rytmiczna została ustawiona tutaj dobrze z ciepłym basem i nieprzytłaczającymi bębnami. Sola gitarowe są wyraźne i nie tak stłamszone jak melodie główne, chwilami klawisze i orkiestracje zagłuszają jednak wszystko, w tym melodie, co słychać w bardzo dobrym Stand Up and Fight czy nawet Sail Away, gdzie duety wokalne zlewają się z sekcją rytmiczną. Słychać, że to miała być muzyka w klimacie AFTER FOREVER, jak w eleganckim On the Brink of Despair, który jest równie znakomity jak tytułowy Inquisition.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry jest Love so Sublime, ale przydałoby się to zaśpiewać z większym żarem i przekonaniem, tak jak zdecydowanie bardziej dopracowanym brzmieniem, ale projekty międzynarodowe często mają to do siebie, że brakuje spójności. Minusem jest też długość tego LP. Nie wszystkie kompozycje są atrakcyjne i Welcome to the Wonderful World of Jealousy to bezbarwne granie wielu naśladowców WITHIN TEMPTATION, z bardzo słabym refrenem i niewiele ciekawszą melodią. False Faced Demon próbuje bawić się mrocznym klimatem ADAGIO, ale niewiele z tego wynika, za to ballada If I Could Turn Back Time jest dobra, ale nie jest to wyciskacz łez.</div>
<div style="text-align: justify;">Akcentowany Stranger in the Dark to poprawne granie w stylu AFTER FOREVER, który nie pozostawia po sobie żadnego wrażenia. Co innego energiczny The Courage to Change, gdzie najbardziej słychać wszystkie mankamenty i niedobory brzmienia. Miał być power metal z mocą, a wyszło delikatniej niż MORIFADE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Potencjał w tym zespole jest, bo kompozycyjnie jest to LP równy i spójny bez rażącego w uszy eklektyzmu. Zabrakło tylko dopracowania i środków, ale to nie jest coś, czego nie da się poprawić.</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Tangerman i Renate de Boer po wydaniu tego LP podjęli słuszną decyzję i zamiast projektu międzynarodowego, uzupełnili skład o lokalnych muzyków, z którymi obecnie koncertują.</div>
<div style="text-align: justify;">Oby zaowocowało to kolejnym albumem w niedalekiej przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Epinikion - Inquisition (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/462v_gyOBnnHZmbmC5ayOsM00j7Z0PGb7szZQIsptwc/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2OTU1/ODQ1LTE2ODMwNTU0/MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Council of Troubles 01:36      <br />
2. Inquisition 07:21       <br />
3. Love So Sublime 06:09      <br />
4. Welcome to the Wonderful World of Jealousy 04:34      <br />
5. Stand Up and Fight 05:07       <br />
6. On the Brink of Despair 05:13       <br />
7. In the Middle of the Night 05:47     <br />
8. Sail Away 08:26      <br />
9. False Faced Demon 06:20      <br />
10. If I Could Turn Back Time 03:22       <br />
11. Stranger in the Dark 05:35       <br />
12. The Courage to Change 04:24<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Holandia, Rosja, Włochy, Belgia, Turcja)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Robert Tangerman - gitara<br />
Renate de Boer - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Muzycy sesyjni:<br />
Eleonora Damiano - śpiew<br />
Levent Gasgil - gitara<br />
Emre Demir - bas<br />
Vincent Verstrepen - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">EPINIKION z Holandii został założony w 2020 roku przez gitarzystę Roberta Tangermana oraz Renate de Boer, która gra na instrumentach klawiszowych. Stabilnego składu nie udało się zebrać, więc pozyskali muzyków sesyjnych, z czego najbardziej znanym jest prawdopodobnie Vincent Verstrepen z death metalowego CARNATION.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut został wydany nakładem własnym 21 kwietnia 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony wykonawczej niewiele jest do zarzucenia, gitarzyści grają sprawnie, na szczególne uznanie zasługuje tutaj sekcja rytmiczna, która jest dynamiczna i bardzo bogata. Eleonora Damiano śpiewa dobrze, bardzo spokojnie, dopasowując się do bardzo delikatnego brzmienia. Mix i mastering wykonał Yarne Heylen z death metalowego CARNATION i to dziwne, że zdecydował się na sound tak stłumiony, wycofujący wokalistkę. Zabrakło tutaj wieloplanowości, brzmienia bardziej selektywnego i realnie tylko sekcja rytmiczna została ustawiona tutaj dobrze z ciepłym basem i nieprzytłaczającymi bębnami. Sola gitarowe są wyraźne i nie tak stłamszone jak melodie główne, chwilami klawisze i orkiestracje zagłuszają jednak wszystko, w tym melodie, co słychać w bardzo dobrym Stand Up and Fight czy nawet Sail Away, gdzie duety wokalne zlewają się z sekcją rytmiczną. Słychać, że to miała być muzyka w klimacie AFTER FOREVER, jak w eleganckim On the Brink of Despair, który jest równie znakomity jak tytułowy Inquisition.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry jest Love so Sublime, ale przydałoby się to zaśpiewać z większym żarem i przekonaniem, tak jak zdecydowanie bardziej dopracowanym brzmieniem, ale projekty międzynarodowe często mają to do siebie, że brakuje spójności. Minusem jest też długość tego LP. Nie wszystkie kompozycje są atrakcyjne i Welcome to the Wonderful World of Jealousy to bezbarwne granie wielu naśladowców WITHIN TEMPTATION, z bardzo słabym refrenem i niewiele ciekawszą melodią. False Faced Demon próbuje bawić się mrocznym klimatem ADAGIO, ale niewiele z tego wynika, za to ballada If I Could Turn Back Time jest dobra, ale nie jest to wyciskacz łez.</div>
<div style="text-align: justify;">Akcentowany Stranger in the Dark to poprawne granie w stylu AFTER FOREVER, który nie pozostawia po sobie żadnego wrażenia. Co innego energiczny The Courage to Change, gdzie najbardziej słychać wszystkie mankamenty i niedobory brzmienia. Miał być power metal z mocą, a wyszło delikatniej niż MORIFADE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Potencjał w tym zespole jest, bo kompozycyjnie jest to LP równy i spójny bez rażącego w uszy eklektyzmu. Zabrakło tylko dopracowania i środków, ale to nie jest coś, czego nie da się poprawić.</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Tangerman i Renate de Boer po wydaniu tego LP podjęli słuszną decyzję i zamiast projektu międzynarodowego, uzupełnili skład o lokalnych muzyków, z którymi obecnie koncertują.</div>
<div style="text-align: justify;">Oby zaowocowało to kolejnym albumem w niedalekiej przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Anubis (USA)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4273</link>
			<pubDate>Fri, 23 Feb 2024 22:04:13 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4273</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Anubis - Dark Paradise (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1162186350_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1162186350_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Venom and the Viper's Kiss 03:37      <br />
2. Heartless 04:07      <br />
3. Priestess of Dark Paradise 03:54      <br />
4. Fallen 04:02      <br />
5. Devour 03:30      <br />
6. The Uncreated 03:34      <br />
7. Symbolic 05:59      <br />
8. Strife 03:26      <br />
9. Thy Frozen Throne 04:00<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Devin Reiche - śpiew<br />
Eleazar Llerenas - gitara<br />
Justin Escamilla - gitara<br />
Will Buckley - bas<br />
Robin Salazar - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
David Ainsworth - śpiew (5)<br />
Balmore Lemus - gitara (1)<br />
Paul Gehlhar - perkusja (2, 9)<br />
Cassie Morris - instrumenty klawiszowe (4)<br />
Diego Valadez - instrumenty klawiszowe (9)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założony w 2018 roku w Lost Angeles w stanie Kalifornia przez Devine'a Reiche długo zbierał skład i przewijały się przez niego różni muzycy, jedni utalentowani, inni bardziej tradycyjni, ale w 2020 roku do grupy dołączył Eleazar Llerenas, bardzo uzdolniony i obiecujący shredder nowego pokolenia. To zwróciło szczególną uwagę niektórych na zespół, jednak materiał udało się nagrać i wydać dopiero 23 lutego 2024 roku nakładem amerykańskiej wytwórni M-Theory Audio.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Eleazar Llerenas, cóż za powiew świeżości na amerykańskiej scenie metalowej, jego wszechstronność i plastyczność słychać już w znakomitym technicznie Venom and the Viper's Kiss, gdzie w solach power metal miesza się z thrash i tradycyjnym heavy. Sola są wykonane tutaj niezwykle starannie i wielokrotnie pokazuje na tym albumie, że jest mistrzem. Jak znakomite jest solo Fallen opisać trudno, tak jak jego inspiracje bardziej europejskim power metalem w swobodzie i lekkości. Szwecja? Możliwe.</div>
<div style="text-align: justify;">Justin Escamilla również gra bardzo dobrze, ale można odnieść wrażenie, że wszystkie światła w popisach gitarowych wskazują na Eleazara Llerenasa. Sekcja rytmiczna jest bezlitosna, głośna, twarda i bardzo precyzyjna, ostra i chłodna jak stal. Warto też nadmienić, że ANUBIS nie popełnia tutaj błędów wielu innych grup grającym US Power Metal i nie jest to album monotematyczny i szybko nudzący jednolitością i jednostajnością kompozycji. Heartless zagrany w wolniejszych tempach ma świetny, nośny refren i inkantacje gitarowe. Świeżość, świeżość i jeszcze raz świeżość, a przecież nie grają tutaj niczego nowego i komiksowy Priestess of Dark Paradise tylko to potwierdza. Tylko ile zespołów ma takich gitarzystów, którzy wygrywają takie cuda?</div>
<div style="text-align: justify;">Bardziej tradycyjny power thrash USA też tutaj jest w Devour w stylu IMMORTAL GUARDIAN, ale w porównaniu z The Uncreated wypada to bardzo blado. Gdzieś to wszystko spaja DEATH z lat późniejszych i cover przekultowego Symbolic tutaj nie powinien dziwić.</div>
<div style="text-align: justify;">Strife to klasyczny, rytmiczny USPM, ale absolutnym, rycerskim zniszczeniem jest końcowy Thy Frozen Throne. Zaczyna się znakomicie, epicko, aby zaraz potem przerodzić się w bardzo melodyjne natarcie w stylu europejskim, gdzieś pomiędzy SONATA ARCTICA a LOST HORIZON z kapitalnym solem klawiszowym. Kiedyś tak grał CELLADOR i jak to pięknie brzmi tutaj. Zniszczenie. Do tego jak dobrze tutaj śpiewa Devin Reiche! Z początku może się wydawać niezłym gardłem USPM, ale to tutaj błyszczy. Głos swobodny i lekki, nie tak szorstki jak Skinnera, ale i bez egzaltacji heavy thrashowych krzykaczy. Głos stworzony do tej muzyki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix wykonał Josh Franks, mastering niezmordowany Mika Jussila, który wykorzystał tutaj swoje doświadczenia z debiutu CARTHAGODS. Znakomita perkusja o sile rażenia bomby atomowej, czyli tak, jak to powinno być w USA.</div>
<div style="text-align: justify;">Rewelacyjny debiut z USA, zagrany na nienagannym, mistrzowskim poziomie. Mimo małych potknięć kompozycyjnych, w tym gatunku to najpewniej będzie jeden z najlepszych LP tego roku. W kwestii debiutów z USA, to najpewniej będzie ścisła czołówka.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejny album tego zespołu i oby z kolejnymi czarami Eleazara Llerenasa.</div>
<div style="text-align: justify;">Prawdziwy wirtuoz gitary.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Anubis - Dark Paradise (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1162186350_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1162186350_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Venom and the Viper's Kiss 03:37      <br />
2. Heartless 04:07      <br />
3. Priestess of Dark Paradise 03:54      <br />
4. Fallen 04:02      <br />
5. Devour 03:30      <br />
6. The Uncreated 03:34      <br />
7. Symbolic 05:59      <br />
8. Strife 03:26      <br />
9. Thy Frozen Throne 04:00<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Devin Reiche - śpiew<br />
Eleazar Llerenas - gitara<br />
Justin Escamilla - gitara<br />
Will Buckley - bas<br />
Robin Salazar - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
David Ainsworth - śpiew (5)<br />
Balmore Lemus - gitara (1)<br />
Paul Gehlhar - perkusja (2, 9)<br />
Cassie Morris - instrumenty klawiszowe (4)<br />
Diego Valadez - instrumenty klawiszowe (9)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założony w 2018 roku w Lost Angeles w stanie Kalifornia przez Devine'a Reiche długo zbierał skład i przewijały się przez niego różni muzycy, jedni utalentowani, inni bardziej tradycyjni, ale w 2020 roku do grupy dołączył Eleazar Llerenas, bardzo uzdolniony i obiecujący shredder nowego pokolenia. To zwróciło szczególną uwagę niektórych na zespół, jednak materiał udało się nagrać i wydać dopiero 23 lutego 2024 roku nakładem amerykańskiej wytwórni M-Theory Audio.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Eleazar Llerenas, cóż za powiew świeżości na amerykańskiej scenie metalowej, jego wszechstronność i plastyczność słychać już w znakomitym technicznie Venom and the Viper's Kiss, gdzie w solach power metal miesza się z thrash i tradycyjnym heavy. Sola są wykonane tutaj niezwykle starannie i wielokrotnie pokazuje na tym albumie, że jest mistrzem. Jak znakomite jest solo Fallen opisać trudno, tak jak jego inspiracje bardziej europejskim power metalem w swobodzie i lekkości. Szwecja? Możliwe.</div>
<div style="text-align: justify;">Justin Escamilla również gra bardzo dobrze, ale można odnieść wrażenie, że wszystkie światła w popisach gitarowych wskazują na Eleazara Llerenasa. Sekcja rytmiczna jest bezlitosna, głośna, twarda i bardzo precyzyjna, ostra i chłodna jak stal. Warto też nadmienić, że ANUBIS nie popełnia tutaj błędów wielu innych grup grającym US Power Metal i nie jest to album monotematyczny i szybko nudzący jednolitością i jednostajnością kompozycji. Heartless zagrany w wolniejszych tempach ma świetny, nośny refren i inkantacje gitarowe. Świeżość, świeżość i jeszcze raz świeżość, a przecież nie grają tutaj niczego nowego i komiksowy Priestess of Dark Paradise tylko to potwierdza. Tylko ile zespołów ma takich gitarzystów, którzy wygrywają takie cuda?</div>
<div style="text-align: justify;">Bardziej tradycyjny power thrash USA też tutaj jest w Devour w stylu IMMORTAL GUARDIAN, ale w porównaniu z The Uncreated wypada to bardzo blado. Gdzieś to wszystko spaja DEATH z lat późniejszych i cover przekultowego Symbolic tutaj nie powinien dziwić.</div>
<div style="text-align: justify;">Strife to klasyczny, rytmiczny USPM, ale absolutnym, rycerskim zniszczeniem jest końcowy Thy Frozen Throne. Zaczyna się znakomicie, epicko, aby zaraz potem przerodzić się w bardzo melodyjne natarcie w stylu europejskim, gdzieś pomiędzy SONATA ARCTICA a LOST HORIZON z kapitalnym solem klawiszowym. Kiedyś tak grał CELLADOR i jak to pięknie brzmi tutaj. Zniszczenie. Do tego jak dobrze tutaj śpiewa Devin Reiche! Z początku może się wydawać niezłym gardłem USPM, ale to tutaj błyszczy. Głos swobodny i lekki, nie tak szorstki jak Skinnera, ale i bez egzaltacji heavy thrashowych krzykaczy. Głos stworzony do tej muzyki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix wykonał Josh Franks, mastering niezmordowany Mika Jussila, który wykorzystał tutaj swoje doświadczenia z debiutu CARTHAGODS. Znakomita perkusja o sile rażenia bomby atomowej, czyli tak, jak to powinno być w USA.</div>
<div style="text-align: justify;">Rewelacyjny debiut z USA, zagrany na nienagannym, mistrzowskim poziomie. Mimo małych potknięć kompozycyjnych, w tym gatunku to najpewniej będzie jeden z najlepszych LP tego roku. W kwestii debiutów z USA, to najpewniej będzie ścisła czołówka.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejny album tego zespołu i oby z kolejnymi czarami Eleazara Llerenasa.</div>
<div style="text-align: justify;">Prawdziwy wirtuoz gitary.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dominum]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4180</link>
			<pubDate>Fri, 29 Dec 2023 13:53:51 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4180</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dominum - Hey Living People (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/J6WB3ysE9MCYFSZUrM1dYT5rW-qVkz7hHdKWL8ensEg/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5Mzc4/OTg2LTE3MDQyNDgz/NTUtMTQ3NC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTUtMTQ3NC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Immortalis Dominum 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.Danger Danger 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hey Living People 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cannibal Corpses 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">5.Patient Zero 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.We All Taste the Same 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.Frankenstein 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.You Spin Me Round (Like a Record) (Dead Or Alive cover) 02:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.Better Shoot Yourself 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">10.Half Alive 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Chosen Ones 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">12.Bad Guy (Billie Eilish cover) (bonus) 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">13.Beds Are Burning (Midnight Oil cover) ((bonus) 03:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/melodic heavy metal/rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mr. Death (Felix Heldt) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">oraz zombie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odkąd George A. Romero wyniósł tematykę zombiaków do rangi sztuki, stała się ona nieodłącznym składnikiem szeroko rozumianej pop kultury, w tym także muzyki metalowej. Początkowo dotyczyło to amerykańskiego, głównie horror rock/metalu, potem te sympatyczne istoty opanowały death metal (co jest oczywiście w pełni zrozumiałe) i w końcu plaga rozszerzyła się także na power metal i regularnie pojawiają się albumy poświęcone przynajmniej w części plagom tych przede wszystkim mózgożernych potworów. Tym razem własną wersję wydarzeń końca ludzkości postanowił przedstawić Felix Heldt. Do tej pory jako muzyk metalowy nie ujawniał on swoich talentów i jego najbardziej znaczącym wkładem w tym zakresie było przygotowanie kompozycji na wydany w roku 2022 album VISION OF ATLANTIS - "Pirates", który zresztą cieszy się dużym powodzeniem i jest oceniany wysoko. Teraz Heldt staje na czele ekipy DOMINUM, jako narrator i główny aktor widowiska Pan Śmierć, a towarzyszą mu instrumentaliści, o których wiadomo na razie tyle, że już przemienili się w zombi. Wizja Heldta została opublikowana na albumie "Hey Living People" wydanym dziś, 29 grudnia 2023 przez słynną wytwórnię Napalm Records. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Teatralny power metal z elementami hard rocka i melodic metalu klasycznego, jaki tu zaprezentowano, wydaje się być ofertą dla szerszej widowni niż na przykład to, co robi POWERWOLF i o instrumentalną ekwilibrystykę oraz aranżacyjną ucztę tu nie chodzi. Włączono do listy kilka coverów, w tym w podstawowej wersji słynny You Spin Me Round i wyszło to całkiem sympatycznie. Kompozycje własne są krótkie, zwarte o radiowej singlowej długości i każdy z nich może być potencjalnym, umiarkowanym hitem z rock/metalowych list przebojów, tak jak otwierający Immortalis Dominum, z melodyjnym wybuchowym refrenem stylizowanym na POWERWOLF. Taki soft power grają w nośnym Danger Danger w tanecznych rytmach i dobre to jest tym bardziej, że tym razem jakby idą w refrenie drogą SABATON. Jeśli nawet uznać ten album jako w pełnym tego słowa znaczeniu rozrywkowy, to tytułowy Hey Living People to killer absolutny w tej trudnej kategorii muzycznej. Felix Heldt śpiewa bardzo dobrze, wsparty chórkami i backing wokalami, ale jako kompozytor staje na granicy geniuszu właśnie, chociażby w tym utworze. Melodyjne zniszczenie i niesamowicie chwytliwy refren. I nieco rocka w ładnym Cannibal Corpses i słynni amerykańscy Kanibale nigdy nie nagrali tak sympatycznej roztańczonej piosenki. Są tu także power rockowe kawałki, takie jak Patient Zero, na pewno dobrze prezentujące się na scenie i ta teatralność to także cecha czegoś na kształt nostalgicznego songu We All Taste the Same, najdłuższego i stanowiącego pewne wytchnienie od naporu przebojowości poprzednich utworów. Niemniej, tak sobie się to prezentuje. A Frankenstein to melodic power zdecydowanie, choć nieco w lżejszej wersji czerpiący z dokonań POWERWOLF. To frazowanie w refrenie, po prostu POWERWOLF. A Better Shoot Yourself mi się nie podoba. I wcale nie dlatego, że sama propozycja palnięcia sobie w łeb nie jest nęcąca. Tu raczej chodzi o to, że fajnie się słucha disco grania z lat 70 i 80tych w ramach coverów power metalowych, ale nowe rzeczy w takiej formie jakoś tchną tandetą. Złe wrażenie zaciera para symfoniczny i spokojny Half Alive, tak swobodnie się rozwijający w kroczący refren, solidny, choć w drugiej połowie stawki refrenów z tego albumu, podobnie jak ten z ostatniego rytmicznego The Chosen Ones i tu znowu wracamy do markowanego power metalu z elementami disco lat 80tych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie jest znakomite i zombi grają wybornie, ze szczególnym wskazaniem na perkusistę. Jak słychać, czasem warto się przemienić w zombie. Także brzmienie jest najwyższej  klasy, bo Mr. Death zaprosił jako producent do wykonania mixu i masteringu Mistrza Jacoba Hansena i tu wszystko jest na swoich miejscach. Można jednak zauważyć zdjęcie z gitary power metalowej mocy. Zapewne by nie przestraszyć młodszej widowni, która zombi się nie boi, ale głębokiej ryczącej gitary już tak.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie sympatyczne to jest i na pewno na scenie się okaże fajnym widowiskiem. Jako album w kategorii "metal"... Tu zdania mogą być podzielone. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.12.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Premierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni N</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">apalm R</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ecords</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dominum - Hey Living People (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/J6WB3ysE9MCYFSZUrM1dYT5rW-qVkz7hHdKWL8ensEg/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5Mzc4/OTg2LTE3MDQyNDgz/NTUtMTQ3NC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTUtMTQ3NC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Immortalis Dominum 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.Danger Danger 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hey Living People 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cannibal Corpses 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">5.Patient Zero 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.We All Taste the Same 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.Frankenstein 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.You Spin Me Round (Like a Record) (Dead Or Alive cover) 02:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.Better Shoot Yourself 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">10.Half Alive 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Chosen Ones 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">12.Bad Guy (Billie Eilish cover) (bonus) 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">13.Beds Are Burning (Midnight Oil cover) ((bonus) 03:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/melodic heavy metal/rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mr. Death (Felix Heldt) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">oraz zombie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odkąd George A. Romero wyniósł tematykę zombiaków do rangi sztuki, stała się ona nieodłącznym składnikiem szeroko rozumianej pop kultury, w tym także muzyki metalowej. Początkowo dotyczyło to amerykańskiego, głównie horror rock/metalu, potem te sympatyczne istoty opanowały death metal (co jest oczywiście w pełni zrozumiałe) i w końcu plaga rozszerzyła się także na power metal i regularnie pojawiają się albumy poświęcone przynajmniej w części plagom tych przede wszystkim mózgożernych potworów. Tym razem własną wersję wydarzeń końca ludzkości postanowił przedstawić Felix Heldt. Do tej pory jako muzyk metalowy nie ujawniał on swoich talentów i jego najbardziej znaczącym wkładem w tym zakresie było przygotowanie kompozycji na wydany w roku 2022 album VISION OF ATLANTIS - "Pirates", który zresztą cieszy się dużym powodzeniem i jest oceniany wysoko. Teraz Heldt staje na czele ekipy DOMINUM, jako narrator i główny aktor widowiska Pan Śmierć, a towarzyszą mu instrumentaliści, o których wiadomo na razie tyle, że już przemienili się w zombi. Wizja Heldta została opublikowana na albumie "Hey Living People" wydanym dziś, 29 grudnia 2023 przez słynną wytwórnię Napalm Records. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Teatralny power metal z elementami hard rocka i melodic metalu klasycznego, jaki tu zaprezentowano, wydaje się być ofertą dla szerszej widowni niż na przykład to, co robi POWERWOLF i o instrumentalną ekwilibrystykę oraz aranżacyjną ucztę tu nie chodzi. Włączono do listy kilka coverów, w tym w podstawowej wersji słynny You Spin Me Round i wyszło to całkiem sympatycznie. Kompozycje własne są krótkie, zwarte o radiowej singlowej długości i każdy z nich może być potencjalnym, umiarkowanym hitem z rock/metalowych list przebojów, tak jak otwierający Immortalis Dominum, z melodyjnym wybuchowym refrenem stylizowanym na POWERWOLF. Taki soft power grają w nośnym Danger Danger w tanecznych rytmach i dobre to jest tym bardziej, że tym razem jakby idą w refrenie drogą SABATON. Jeśli nawet uznać ten album jako w pełnym tego słowa znaczeniu rozrywkowy, to tytułowy Hey Living People to killer absolutny w tej trudnej kategorii muzycznej. Felix Heldt śpiewa bardzo dobrze, wsparty chórkami i backing wokalami, ale jako kompozytor staje na granicy geniuszu właśnie, chociażby w tym utworze. Melodyjne zniszczenie i niesamowicie chwytliwy refren. I nieco rocka w ładnym Cannibal Corpses i słynni amerykańscy Kanibale nigdy nie nagrali tak sympatycznej roztańczonej piosenki. Są tu także power rockowe kawałki, takie jak Patient Zero, na pewno dobrze prezentujące się na scenie i ta teatralność to także cecha czegoś na kształt nostalgicznego songu We All Taste the Same, najdłuższego i stanowiącego pewne wytchnienie od naporu przebojowości poprzednich utworów. Niemniej, tak sobie się to prezentuje. A Frankenstein to melodic power zdecydowanie, choć nieco w lżejszej wersji czerpiący z dokonań POWERWOLF. To frazowanie w refrenie, po prostu POWERWOLF. A Better Shoot Yourself mi się nie podoba. I wcale nie dlatego, że sama propozycja palnięcia sobie w łeb nie jest nęcąca. Tu raczej chodzi o to, że fajnie się słucha disco grania z lat 70 i 80tych w ramach coverów power metalowych, ale nowe rzeczy w takiej formie jakoś tchną tandetą. Złe wrażenie zaciera para symfoniczny i spokojny Half Alive, tak swobodnie się rozwijający w kroczący refren, solidny, choć w drugiej połowie stawki refrenów z tego albumu, podobnie jak ten z ostatniego rytmicznego The Chosen Ones i tu znowu wracamy do markowanego power metalu z elementami disco lat 80tych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie jest znakomite i zombi grają wybornie, ze szczególnym wskazaniem na perkusistę. Jak słychać, czasem warto się przemienić w zombie. Także brzmienie jest najwyższej  klasy, bo Mr. Death zaprosił jako producent do wykonania mixu i masteringu Mistrza Jacoba Hansena i tu wszystko jest na swoich miejscach. Można jednak zauważyć zdjęcie z gitary power metalowej mocy. Zapewne by nie przestraszyć młodszej widowni, która zombi się nie boi, ale głębokiej ryczącej gitary już tak.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie sympatyczne to jest i na pewno na scenie się okaże fajnym widowiskiem. Jako album w kategorii "metal"... Tu zdania mogą być podzielone. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.12.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Premierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni N</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">apalm R</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ecords</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Triumpher]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4076</link>
			<pubDate>Sat, 09 Sep 2023 17:22:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4076</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Triumpher - Storming the Walls (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/1/1121942.jpeg?5244" border="0" alt="[Obrazek: 1121942.jpeg?5244]" /><br />
<br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Journey / Europa Victrix 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Thunderer 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">3.Storming the Walls 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mediterranean Wrath 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Wake the Dragon (Promachos) 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Esoteric Church of Dagon 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Divus de Mortuus 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Epitaphios 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Tomb 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Blazing Circle 06:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Antonis Vailas (Mars Triumph) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Apostolos Papadimitriou - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Tsakiropoulos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giannis Votsis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">TRIUMPHER to nowe wcielenie grupy SABOTER, średniej klasy ekipy grającej heavy/power pod tą nazwą do roku 2020, mającej na koncie dwa albumy. W marcu nakładem wytwórni Floga Records wydał pierwszy LP pod nową nazwą i w nieco odmiennym stylu niż SABOTER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Epicki heavy power - to brzmi interesująco. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że członkowie tego zespołu od lat udzielają się w licznych grupach grających bardziej ekstremalne odmiany metalu i w ramach TRIUMPHER te wpływy są znacznie większe niż w SABOTER.</div>
<div style="text-align: justify;">Początek albumu czyli Journey / Europa Victrix jest nieokreślony, ni to progresywny, ni to epicki. Niejasne granie, gdzie jest niby pewien klimat, ale treść pozostaje ukryta. Nieco eksperymentalnie... Potem natomiast w zasadzie do końca mamy tu ostry i mocny heavy/power o masywnym brzmieniu dwóch gitar, przypominającym te z obszaru death/thrashu czy nawet black/ thrashu oraz mroczny i dosyć drapieżny wokal Marsa Triumpha. Epicki pierwiastek jest barbarzyński, czasem napominając MANOWAR i The Thunderer to wychodzi miejscami nawet bardzo dobrze, ale już w I Wake the Dragon (Promachos), to po prostu poprawne granie bez konkretnego rozwinięcia w refrenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wolniejsze, bardziej dostojne utwory takie jak Storming the Walls nie wybiegają poza średni poziom heroicznego heavy/power helleńskiego grania z ostatnich dwudziestu lat, także w opcji klimatu i generowanego mroku, który w takiej średniowiecznej otoczce proponują w power doomowym Mediterranean Wrath. Tu melodia nie jest specjalnie interesująca.</div>
<div style="text-align: justify;">Ataki gitarowe w surowym Esoteric Church of Dagon są w dużej mierze death/thrashowego pochodzenia i dobrze, że ubarwiono to pewnymi ozdobnikami z melodic power, oczywiście z dodatkową porcją ciężaru. Black metalowe naleciałości determinują wolniejszy Divus de Mortuus i znowu mamy stalowy, posępny metal o cechach epickich w bardziej melodyjnych i podniosłych fragmentach i znów gdzieś tam się MANOWAR przewija. Takie rzeczy jak Epitaphios pewnie znacznie lepiej się słucha w wykonaniu ROTTING CHRIST, albo NIGHTFALL i to dla fanów klasycznego heavy metalu jest raczej rzecz nie do przyjęcia. Pod koniec jest brutalniejsza wariacja na temat muzyki ELWING w The Tomb, przy czym w dalszej części mamy jedną z najbardziej tu udanych partii instrumentalnych, po części w stylu progresywnego speed metalu. A w ostatnim, najbardziej klasycznym i najbardziej heroicznym w tradycyjnym rozumieniu The Blazing Circle, są z kolei najlepsze wokale i ta kompozycja najbardziej także się mieści w głównym nurcie greckiego metalu epickiego, przy czym raczej w tych nieco surowszych obszarach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Samo brzmienie jest, jeśli chodzi o produkcję, udane i selektywne, jednak mało odnosi się do obecnych głównych, wiodących trendów w heavy epic. George Emmanuel jako bardzo młody człowiek zrobił mastering ostatniej płyty WOLFCRY w 2010, potem obracając się raczej w kręgach soundu bardziej eksperymentalnego i brutalniejszego, co i słychać także tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie mroczne, pełne surowości i pędu granie, technicznie zaawansowane, ale bardzo dobre sola i praca sekcji rytmicznej to za mało, by stanąć w pierwszym szeregu greckiej epic metalowej falangi. Reasumując - album, gdzie muzycy czujący przede wszystkim ekstremalne metalowe klimaty postanowili je wykorzystać w graniu heroicznego metalu z umiarkowanym powodzeniem, odżegnując się przy tym od nijakiego grania metalu w SABOTER. I za to plus.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.09.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Triumpher - Storming the Walls (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/1/1121942.jpeg?5244" border="0" alt="[Obrazek: 1121942.jpeg?5244]" /><br />
<br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Journey / Europa Victrix 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Thunderer 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">3.Storming the Walls 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mediterranean Wrath 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Wake the Dragon (Promachos) 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Esoteric Church of Dagon 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Divus de Mortuus 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Epitaphios 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Tomb 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Blazing Circle 06:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Antonis Vailas (Mars Triumph) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Apostolos Papadimitriou - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Tsakiropoulos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giannis Votsis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">TRIUMPHER to nowe wcielenie grupy SABOTER, średniej klasy ekipy grającej heavy/power pod tą nazwą do roku 2020, mającej na koncie dwa albumy. W marcu nakładem wytwórni Floga Records wydał pierwszy LP pod nową nazwą i w nieco odmiennym stylu niż SABOTER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Epicki heavy power - to brzmi interesująco. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że członkowie tego zespołu od lat udzielają się w licznych grupach grających bardziej ekstremalne odmiany metalu i w ramach TRIUMPHER te wpływy są znacznie większe niż w SABOTER.</div>
<div style="text-align: justify;">Początek albumu czyli Journey / Europa Victrix jest nieokreślony, ni to progresywny, ni to epicki. Niejasne granie, gdzie jest niby pewien klimat, ale treść pozostaje ukryta. Nieco eksperymentalnie... Potem natomiast w zasadzie do końca mamy tu ostry i mocny heavy/power o masywnym brzmieniu dwóch gitar, przypominającym te z obszaru death/thrashu czy nawet black/ thrashu oraz mroczny i dosyć drapieżny wokal Marsa Triumpha. Epicki pierwiastek jest barbarzyński, czasem napominając MANOWAR i The Thunderer to wychodzi miejscami nawet bardzo dobrze, ale już w I Wake the Dragon (Promachos), to po prostu poprawne granie bez konkretnego rozwinięcia w refrenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wolniejsze, bardziej dostojne utwory takie jak Storming the Walls nie wybiegają poza średni poziom heroicznego heavy/power helleńskiego grania z ostatnich dwudziestu lat, także w opcji klimatu i generowanego mroku, który w takiej średniowiecznej otoczce proponują w power doomowym Mediterranean Wrath. Tu melodia nie jest specjalnie interesująca.</div>
<div style="text-align: justify;">Ataki gitarowe w surowym Esoteric Church of Dagon są w dużej mierze death/thrashowego pochodzenia i dobrze, że ubarwiono to pewnymi ozdobnikami z melodic power, oczywiście z dodatkową porcją ciężaru. Black metalowe naleciałości determinują wolniejszy Divus de Mortuus i znowu mamy stalowy, posępny metal o cechach epickich w bardziej melodyjnych i podniosłych fragmentach i znów gdzieś tam się MANOWAR przewija. Takie rzeczy jak Epitaphios pewnie znacznie lepiej się słucha w wykonaniu ROTTING CHRIST, albo NIGHTFALL i to dla fanów klasycznego heavy metalu jest raczej rzecz nie do przyjęcia. Pod koniec jest brutalniejsza wariacja na temat muzyki ELWING w The Tomb, przy czym w dalszej części mamy jedną z najbardziej tu udanych partii instrumentalnych, po części w stylu progresywnego speed metalu. A w ostatnim, najbardziej klasycznym i najbardziej heroicznym w tradycyjnym rozumieniu The Blazing Circle, są z kolei najlepsze wokale i ta kompozycja najbardziej także się mieści w głównym nurcie greckiego metalu epickiego, przy czym raczej w tych nieco surowszych obszarach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Samo brzmienie jest, jeśli chodzi o produkcję, udane i selektywne, jednak mało odnosi się do obecnych głównych, wiodących trendów w heavy epic. George Emmanuel jako bardzo młody człowiek zrobił mastering ostatniej płyty WOLFCRY w 2010, potem obracając się raczej w kręgach soundu bardziej eksperymentalnego i brutalniejszego, co i słychać także tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie mroczne, pełne surowości i pędu granie, technicznie zaawansowane, ale bardzo dobre sola i praca sekcji rytmicznej to za mało, by stanąć w pierwszym szeregu greckiej epic metalowej falangi. Reasumując - album, gdzie muzycy czujący przede wszystkim ekstremalne metalowe klimaty postanowili je wykorzystać w graniu heroicznego metalu z umiarkowanym powodzeniem, odżegnując się przy tym od nijakiego grania metalu w SABOTER. I za to plus.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.09.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rozario]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4068</link>
			<pubDate>Mon, 28 Aug 2023 18:17:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4068</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rozario - To the Gods We Swear (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/5MLeleYZDa1ubhiJh77cBP715uZF6sj5qbh5G57w5Ao/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4NjMw/MTExLTE2OTk1NDg2/MDQtMjExMC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDQtMjExMC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Northern Battle Cry 01:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.To the Gods We Swear 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavy Metal Rider 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Nightmare in Flames 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">5.Born Again 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Silent Lies 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">7.Headed for Hell 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.United We Stand - United We Fall 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">9.Caged 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rage 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">11.Heavens Falling Down 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">12.Burning Up 04:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Norwegia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Rosario - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Jamtfall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stein Hjertholm - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Halsan Engum - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Per-Helge "Peppa" Bruvoll - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wokalista David Rosario zbudował ten zespół w ciągu kilku ostatnich lat, by grać heavy metal. Żaden z tych muzyków nie jest szerzej znany na metalowej scenie, jednak ich album, nagrany przy pomocy popularnego norweskiego inżyniera dźwięku i gitarzysty Tronda Holtera, szybko znalazł wydawcę i znana niemiecka wytwórnia Pride &amp; Joy Music przedstawi ten LP 20 października.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album promowany jest singlowym To the Gods We Swear i jest to promocja najwyższej klasy. Dostojny, bojowy, tradycyjny heavy metal z monumentalnym refrenem i wyborną melodią oraz wysokiej kasy wykonaniem zdecydowanie zachęcają do zapoznania się z całością. Tym bardziej, że głos Rosario jest interesujący, a operując w średnich rejestrach dysponuje sporym zasięgiem. Dużo tu rytmicznego, tradycyjnego heavy metalu z wolniejszymi true metalowymi refrenami o bardziej uroczystym charakterze jak Heavens Falling Down, Heavy Metal Rider, Nightmare in Flames, ze wsparciem chórków. Podobnie skonstruowany został dostojny semi balladowy song Born Again, który jest w zwrotkach dobry, ze śladowymi pierwiastkami neoklasycznymi, ale rozkwita w wybuchowym, dramatycznym i melodyjnym refrenie. Świetnie brzmi zagrany w średnio szybkim tempie United We Stand - United We Fall. To jest esencja tradycyjnego metalu w czystej postaci. Z pasją i zębem zagrany został ten numer! Nieco nowocześniej, nieco bardziej rockowo (w refrenie) i chwilami także surowiej grają w niezłym Silent Lies i tu przypominają, że Norwegia to przede wszystkim potęga w metalu progresywnym, także tym bardzo melodyjnym. Jest także stylizowany na amerykański metal z rejonów SKID ROW Headed for Hell i tu melodia zwrotek, taka sympatyczna ciepła i bezpretensjonalna, robi jednak dużo lepsze wrażenie niż przypięty nieco na siłę przeciętny około epicki refren.</div>
<div style="text-align: justify;">Romantyzmu najwięcej jest w Caged, jest to mix amerykańskiego stylu rock arena i szwedzkiego melodic metalu, przy czym warto zwrócić uwagę na nad wyraz mocne tym razem wokale Rosario. Wspaniała partia instrumentalna ozdabia tę kompozycję! Dużo melodic groove - modern metalu mamy w Rage, jest także rockowy refren i ta kompozycja, choć poprawna tak nie do końca stylistycznie pasuje do tej płyty. Taki bardziej zagrany na sterydach hard rock to umieszczony na końcu Burning Up i jest dobrze, choć i ten utwór nie jest w głównym nurcie stylistycznym tej płyty. Jednak refren chwytliwy i bardzo przyjemny w swojej melodyjnej zadziorności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest w tej grupie jedna prawdziwa gwiazda. To gitarzysta Johan Jamtfall. Może stosunkowo prosta struktura riffowa utworów nie daje mu zbyt dużego pola manewru, ale w solówkach wyczynia prawdziwe cuda, przy czym to popisy odległe od shredu dla shredu, to pełne treści zagrania osadzone w klasycznych realiach heavy metalu. Technika wyborna, wyczucie konwencji muzycznej także.</div>
<div style="text-align: justify;">Jednego tu brakuje. Gitarowej mocy. O ile perkusja dobrze grzmi i syczy blachami, to gitarom brakuje ciężaru i głębi. Tak jak one zostały ustawione, to ustawia się sound jakiegoś chłodnego progressive power albo thrashu. Mało kolorowe to jest i w tym aspekcie ta muzyka traci jako tradycyjny heavy metal o cechach epicko - heroicznych. <br />
Mimo to można śmiało powiedzieć, że skromna classic heavy metalowa scena norweska zyskała bardzo dobry, wartościowy zespół, który nagrał to, czego się nagrać nie udało na tak dobrym poziomie ARTCH w roku 1988, a to przecież zespół w Norwegii kultowy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride &amp; Joy Music<br />
</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rozario - To the Gods We Swear (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/5MLeleYZDa1ubhiJh77cBP715uZF6sj5qbh5G57w5Ao/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4NjMw/MTExLTE2OTk1NDg2/MDQtMjExMC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDQtMjExMC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Northern Battle Cry 01:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.To the Gods We Swear 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavy Metal Rider 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Nightmare in Flames 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">5.Born Again 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Silent Lies 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">7.Headed for Hell 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.United We Stand - United We Fall 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">9.Caged 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rage 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">11.Heavens Falling Down 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">12.Burning Up 04:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Norwegia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Rosario - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Jamtfall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stein Hjertholm - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Halsan Engum - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Per-Helge "Peppa" Bruvoll - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wokalista David Rosario zbudował ten zespół w ciągu kilku ostatnich lat, by grać heavy metal. Żaden z tych muzyków nie jest szerzej znany na metalowej scenie, jednak ich album, nagrany przy pomocy popularnego norweskiego inżyniera dźwięku i gitarzysty Tronda Holtera, szybko znalazł wydawcę i znana niemiecka wytwórnia Pride &amp; Joy Music przedstawi ten LP 20 października.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album promowany jest singlowym To the Gods We Swear i jest to promocja najwyższej klasy. Dostojny, bojowy, tradycyjny heavy metal z monumentalnym refrenem i wyborną melodią oraz wysokiej kasy wykonaniem zdecydowanie zachęcają do zapoznania się z całością. Tym bardziej, że głos Rosario jest interesujący, a operując w średnich rejestrach dysponuje sporym zasięgiem. Dużo tu rytmicznego, tradycyjnego heavy metalu z wolniejszymi true metalowymi refrenami o bardziej uroczystym charakterze jak Heavens Falling Down, Heavy Metal Rider, Nightmare in Flames, ze wsparciem chórków. Podobnie skonstruowany został dostojny semi balladowy song Born Again, który jest w zwrotkach dobry, ze śladowymi pierwiastkami neoklasycznymi, ale rozkwita w wybuchowym, dramatycznym i melodyjnym refrenie. Świetnie brzmi zagrany w średnio szybkim tempie United We Stand - United We Fall. To jest esencja tradycyjnego metalu w czystej postaci. Z pasją i zębem zagrany został ten numer! Nieco nowocześniej, nieco bardziej rockowo (w refrenie) i chwilami także surowiej grają w niezłym Silent Lies i tu przypominają, że Norwegia to przede wszystkim potęga w metalu progresywnym, także tym bardzo melodyjnym. Jest także stylizowany na amerykański metal z rejonów SKID ROW Headed for Hell i tu melodia zwrotek, taka sympatyczna ciepła i bezpretensjonalna, robi jednak dużo lepsze wrażenie niż przypięty nieco na siłę przeciętny około epicki refren.</div>
<div style="text-align: justify;">Romantyzmu najwięcej jest w Caged, jest to mix amerykańskiego stylu rock arena i szwedzkiego melodic metalu, przy czym warto zwrócić uwagę na nad wyraz mocne tym razem wokale Rosario. Wspaniała partia instrumentalna ozdabia tę kompozycję! Dużo melodic groove - modern metalu mamy w Rage, jest także rockowy refren i ta kompozycja, choć poprawna tak nie do końca stylistycznie pasuje do tej płyty. Taki bardziej zagrany na sterydach hard rock to umieszczony na końcu Burning Up i jest dobrze, choć i ten utwór nie jest w głównym nurcie stylistycznym tej płyty. Jednak refren chwytliwy i bardzo przyjemny w swojej melodyjnej zadziorności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest w tej grupie jedna prawdziwa gwiazda. To gitarzysta Johan Jamtfall. Może stosunkowo prosta struktura riffowa utworów nie daje mu zbyt dużego pola manewru, ale w solówkach wyczynia prawdziwe cuda, przy czym to popisy odległe od shredu dla shredu, to pełne treści zagrania osadzone w klasycznych realiach heavy metalu. Technika wyborna, wyczucie konwencji muzycznej także.</div>
<div style="text-align: justify;">Jednego tu brakuje. Gitarowej mocy. O ile perkusja dobrze grzmi i syczy blachami, to gitarom brakuje ciężaru i głębi. Tak jak one zostały ustawione, to ustawia się sound jakiegoś chłodnego progressive power albo thrashu. Mało kolorowe to jest i w tym aspekcie ta muzyka traci jako tradycyjny heavy metal o cechach epicko - heroicznych. <br />
Mimo to można śmiało powiedzieć, że skromna classic heavy metalowa scena norweska zyskała bardzo dobry, wartościowy zespół, który nagrał to, czego się nagrać nie udało na tak dobrym poziomie ARTCH w roku 1988, a to przecież zespół w Norwegii kultowy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride &amp; Joy Music<br />
</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tailgunner]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4039</link>
			<pubDate>Tue, 11 Jul 2023 17:29:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4039</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tailgunner - Guns for Hire (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/8/1138821.jpg?0642" border="0" alt="[Obrazek: 1138821.jpg?0642]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Shadows of War 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Guns for Hire 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.White Death 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.Revolution Scream 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Futures Lost 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">6.New Horizons 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Warhead 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Crashdive 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.Blood for Blood 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rebirth 09:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Craig Cairns - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick van der Völlering - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Zach Salvini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Hewson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sam Caldwell - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Idea założenia tego zespołu  należy do basisty Thomasa Hewsona i sięga roku 2018. Grupa została jednak w pełni sformowana w roku 2020, przy czym znaleźli się w niej dwaj członkowie pechowego MIDNIGHT PROPHECY, w którym Hewson już nie zdążył w 2020 wystąpić na odwołanej trasie koncertowej. Jednym z nich jest wokalista Craig Cairns, którego w zeszłym roku można było usłyszeć na nowej płycie, prowadzonego przez Tima Hansena power metalowego INDUCTION. TAILGUNNER nagrał zestaw kompozycji, z których większość zaprezentowana została w wersji digital w okresie od stycznia 2022 do maja 2023, a teraz z nowymi utworami zostanie 14 lipca wydana przez niemiecką wytwórnię Fireflash Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Styl zespołu można bardziej odnieść do tego, co prezentują zespoły z Kanady niż z Anglii. Słychać tu nawiązania do SKULL FIST, STRIKER, a bardziej także METALIAN oraz wysokoenergetycznego grania wszystkich Metalowych Potworów z Calgary, to jednak nie wychodzi ekipie brytyjskiej najlepiej. Jest to ogólnie w dużej mierze taki złagodzony heavy metal tradycyjny z heroicznym zacięciem (Shadows of War, New Horizons), z lepszym na pewno w tej kategorii Warhead, gdzie godnie konkurują z Potworami z Calgary.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest określona przebojowość w dynamicznym Guns for Hire, przypominającym podobne kawałki RIOT CITY, brak tu jednak tej mocy i zadziorności. Mimo to utwór na tym albumie się wyróżnia. Udany speed/heavy początek obiecuje więcej, ostatecznie jednak jest to po prostu dobry, typowy dla lat 80tych utwór, ubarwiany przez treściwe sola gitarowe. Melodyjny i ciekawie rozegrany jest szybki Futures Lost z potoczystym i chwytliwym refrenem. Ponownie sporo tu od siebie dają gitarzyści, tworząc także zgrabne dialogi i duety.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki raczej błahy brytyjski rock/metal, od którego na albumach z UK się chyba nie ucieknie, to tutaj Revolution Scream, choć można to odnieść także do podobnych nagrań STRIKER ze środkowego okresu działalności. Słabym punktem płyty jest rozwodniony zbędnymi ornamentacjami classic heavy metalowy Crashdive. Długo się rozkręca Blood for Blood i dobrze, że chociaż z udanymi zapożyczeniami riffowymi od IRON MAIDEN, potem to wchodzi na tory melodyjnego heavy metalu, gdzie ponownie melodia jest dobra, lepsze są solowe zagrywki gitarzystów. Na koniec prezentują coś zupełnie nowego i jest heroiczny kolos Rebirth, gdzie pierwsza część to budowanie dramatycznej atmosfery przez długie partie gitar, potem dzielą czas sprawiedliwie pomiędzy partie szybkie i znacznie wolniejsze oraz dramatyczną i heroiczną narrację wokalną. Jest dobrze, ale tego klimatu wygenerowanego na początku jednak mocno brakuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie, to Craig Cairns śpiewa bardzo dobrze i tu prezentuje się szczerzej niż w INDUCTION. Zwraca także uwagę pewna siebie gra holenderskiego gitarzysty Patricka van der Völleringa, który jednak z kolegami już się w tym roku rozstał. Można mieć pewne zastrzeżenia do brzmienia. Realizował to Olof Wikstrand z ENFORCER i chyba zbyt ostrożnie ustawił te gitary. To powinno ciężej brzmieć, ostrzej naciskać, a jest wrażenie, że grupa grająca NWOTHM gra power metal. Od takich albumów nie wymaga się skomplikowanej wieloplanowości, ale soczystego soundu na pewno tak. Tu jest ogólnie za lekko i zbyt pastelowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Patrząc na biografię, to mamy tu wsparty przez Holendra prawie cały ostatni przewidziany dla show na żywo skład MIDNIGHT PROPHECY. Teraz pewnie rozpoczną się poszukiwania nowego drugiego gitarzysty... Jakoś pech nie opuszcza tych muzyków, ale w określonym stopniu jest to zespół perspektywiczny. Na razie grają po prostu dobry heavy metal, jaki w Kanadzie grają lepiej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 11.07.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwór</span></span></span><span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ni Fireflash Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tailgunner - Guns for Hire (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/8/1138821.jpg?0642" border="0" alt="[Obrazek: 1138821.jpg?0642]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Shadows of War 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Guns for Hire 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.White Death 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.Revolution Scream 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Futures Lost 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">6.New Horizons 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Warhead 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Crashdive 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.Blood for Blood 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rebirth 09:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Craig Cairns - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick van der Völlering - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Zach Salvini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Hewson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sam Caldwell - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Idea założenia tego zespołu  należy do basisty Thomasa Hewsona i sięga roku 2018. Grupa została jednak w pełni sformowana w roku 2020, przy czym znaleźli się w niej dwaj członkowie pechowego MIDNIGHT PROPHECY, w którym Hewson już nie zdążył w 2020 wystąpić na odwołanej trasie koncertowej. Jednym z nich jest wokalista Craig Cairns, którego w zeszłym roku można było usłyszeć na nowej płycie, prowadzonego przez Tima Hansena power metalowego INDUCTION. TAILGUNNER nagrał zestaw kompozycji, z których większość zaprezentowana została w wersji digital w okresie od stycznia 2022 do maja 2023, a teraz z nowymi utworami zostanie 14 lipca wydana przez niemiecką wytwórnię Fireflash Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Styl zespołu można bardziej odnieść do tego, co prezentują zespoły z Kanady niż z Anglii. Słychać tu nawiązania do SKULL FIST, STRIKER, a bardziej także METALIAN oraz wysokoenergetycznego grania wszystkich Metalowych Potworów z Calgary, to jednak nie wychodzi ekipie brytyjskiej najlepiej. Jest to ogólnie w dużej mierze taki złagodzony heavy metal tradycyjny z heroicznym zacięciem (Shadows of War, New Horizons), z lepszym na pewno w tej kategorii Warhead, gdzie godnie konkurują z Potworami z Calgary.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest określona przebojowość w dynamicznym Guns for Hire, przypominającym podobne kawałki RIOT CITY, brak tu jednak tej mocy i zadziorności. Mimo to utwór na tym albumie się wyróżnia. Udany speed/heavy początek obiecuje więcej, ostatecznie jednak jest to po prostu dobry, typowy dla lat 80tych utwór, ubarwiany przez treściwe sola gitarowe. Melodyjny i ciekawie rozegrany jest szybki Futures Lost z potoczystym i chwytliwym refrenem. Ponownie sporo tu od siebie dają gitarzyści, tworząc także zgrabne dialogi i duety.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki raczej błahy brytyjski rock/metal, od którego na albumach z UK się chyba nie ucieknie, to tutaj Revolution Scream, choć można to odnieść także do podobnych nagrań STRIKER ze środkowego okresu działalności. Słabym punktem płyty jest rozwodniony zbędnymi ornamentacjami classic heavy metalowy Crashdive. Długo się rozkręca Blood for Blood i dobrze, że chociaż z udanymi zapożyczeniami riffowymi od IRON MAIDEN, potem to wchodzi na tory melodyjnego heavy metalu, gdzie ponownie melodia jest dobra, lepsze są solowe zagrywki gitarzystów. Na koniec prezentują coś zupełnie nowego i jest heroiczny kolos Rebirth, gdzie pierwsza część to budowanie dramatycznej atmosfery przez długie partie gitar, potem dzielą czas sprawiedliwie pomiędzy partie szybkie i znacznie wolniejsze oraz dramatyczną i heroiczną narrację wokalną. Jest dobrze, ale tego klimatu wygenerowanego na początku jednak mocno brakuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie, to Craig Cairns śpiewa bardzo dobrze i tu prezentuje się szczerzej niż w INDUCTION. Zwraca także uwagę pewna siebie gra holenderskiego gitarzysty Patricka van der Völleringa, który jednak z kolegami już się w tym roku rozstał. Można mieć pewne zastrzeżenia do brzmienia. Realizował to Olof Wikstrand z ENFORCER i chyba zbyt ostrożnie ustawił te gitary. To powinno ciężej brzmieć, ostrzej naciskać, a jest wrażenie, że grupa grająca NWOTHM gra power metal. Od takich albumów nie wymaga się skomplikowanej wieloplanowości, ale soczystego soundu na pewno tak. Tu jest ogólnie za lekko i zbyt pastelowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Patrząc na biografię, to mamy tu wsparty przez Holendra prawie cały ostatni przewidziany dla show na żywo skład MIDNIGHT PROPHECY. Teraz pewnie rozpoczną się poszukiwania nowego drugiego gitarzysty... Jakoś pech nie opuszcza tych muzyków, ale w określonym stopniu jest to zespół perspektywiczny. Na razie grają po prostu dobry heavy metal, jaki w Kanadzie grają lepiej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 11.07.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwór</span></span></span><span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ni Fireflash Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Prime Creation]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4023</link>
			<pubDate>Tue, 20 Jun 2023 14:56:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4023</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Prime Creation - Prime Creation ( 2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/3/3/583347.jpg?5040" border="0" alt="[Obrazek: 583347.jpg?5040]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Years of Crossness 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">2.War Is Coming 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Born in Fear 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.27 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.In the Red 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Friend of Trash 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Scream 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.Crown of Creation 05:07</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Esa Englund - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Robin Arnell - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mathias Kamijo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Henrik Weimedal - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Kim Arnell - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 2015 rozwiązany został MORIFADE, to jego instrumentaliści zaprosili do współpracy wokalistę SILVERDOLLAR Esa Edlunda i tak powstał PRIME CREATION. Zespół związał się z niedużą wytwórnią Rambo Music z Göteborga i to ona wydała ich s/t debiut w maju 2016 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa PRIME CREATION pozostała wierna stylistyce power metalowej, jednak nieco bardziej gatunkowo złożoną, gdzie słychać wpływy modern metalu na bazie pewnych rozwiązań typowych dla industrial metalu, ale także specyficzną melodyjność w melancholijnym stylu, charakterystyczną w Szwecji chociażby dla NOCTURNAL RITES. W sumie, nie jest to złe, jest w jakimś stopniu odrębne od tego co się zwykle w power metalu szwedzkim słyszy, a gdyby szukać jakichś bliższych analogii, to nasuwa się porównanie z debiutem MANIMAL czy też z INCRAVE. Gitarowo jest to intensywne, zarazem jednak czuje się pewien chłód i atmosfera tych utworów jest nieco duszna, nawet gdy pojawiają się łagodniejsze refreny, jak w War Is Coming, 27 czy też In the Red, gdzie choć sama kompozycja jest raczej mało porywająca, to refren jest bardzo udany i bliski stylowi późnego NOCTURNAL RITES.</div>
<div style="text-align: justify;">Lekko trashowe naleciałości z dodatkiem groove stanowią fundament utworów szybszych takich jak Friend of Trash, Years of Crossness czy Born in Fear, gdzie praca gitarzystów jest nad wyraz interesująca i to najciekawsze ich partie na tym albumie. Ekipa ma jednak problem z tworzeniem realnie chwytliwych melodii, a przecież słychać, że to także jest tu ważne, niemniej nie wychodzi i takim przykładem jest tu Friend of Trash. Tak jest w większości przypadków. Czegoś brakuje, coś mogło być lepiej przemyślane, przy czym w mniejszym zakresie dotyczy to Scream, gdzie akurat refren jest chwytliwy i zapadający w pamięć w swym rockowym rozbujaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepsze zostawiają na koniec i Crown of Creation to delikatniej zaśpiewany utwór może i w bardziej mainstreamowym nurcie szwedzkiego power metalu, ale i ubarwiony lekkim rysem progresywności melodyjnej zaczerpniętej od HARMONY.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest rozpoznawalne jako szwedzkie i jako szwedzkie w power metalu, moc gitar odpowiednia, wykonanie na poziomie do jakiego przyzwyczaił MORIFADE, a Esa w nieco bardziej klimatycznym repertuarze pokazał się z dobrej strony.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie to jednak czegoś w tym wszystkim brakuje, by był to power metal lepszy niż tylko dobry.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 20.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Prime Creation - Prime Creation ( 2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/3/3/583347.jpg?5040" border="0" alt="[Obrazek: 583347.jpg?5040]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Years of Crossness 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">2.War Is Coming 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Born in Fear 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.27 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.In the Red 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Friend of Trash 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Scream 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.Crown of Creation 05:07</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Esa Englund - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Robin Arnell - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mathias Kamijo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Henrik Weimedal - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Kim Arnell - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 2015 rozwiązany został MORIFADE, to jego instrumentaliści zaprosili do współpracy wokalistę SILVERDOLLAR Esa Edlunda i tak powstał PRIME CREATION. Zespół związał się z niedużą wytwórnią Rambo Music z Göteborga i to ona wydała ich s/t debiut w maju 2016 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa PRIME CREATION pozostała wierna stylistyce power metalowej, jednak nieco bardziej gatunkowo złożoną, gdzie słychać wpływy modern metalu na bazie pewnych rozwiązań typowych dla industrial metalu, ale także specyficzną melodyjność w melancholijnym stylu, charakterystyczną w Szwecji chociażby dla NOCTURNAL RITES. W sumie, nie jest to złe, jest w jakimś stopniu odrębne od tego co się zwykle w power metalu szwedzkim słyszy, a gdyby szukać jakichś bliższych analogii, to nasuwa się porównanie z debiutem MANIMAL czy też z INCRAVE. Gitarowo jest to intensywne, zarazem jednak czuje się pewien chłód i atmosfera tych utworów jest nieco duszna, nawet gdy pojawiają się łagodniejsze refreny, jak w War Is Coming, 27 czy też In the Red, gdzie choć sama kompozycja jest raczej mało porywająca, to refren jest bardzo udany i bliski stylowi późnego NOCTURNAL RITES.</div>
<div style="text-align: justify;">Lekko trashowe naleciałości z dodatkiem groove stanowią fundament utworów szybszych takich jak Friend of Trash, Years of Crossness czy Born in Fear, gdzie praca gitarzystów jest nad wyraz interesująca i to najciekawsze ich partie na tym albumie. Ekipa ma jednak problem z tworzeniem realnie chwytliwych melodii, a przecież słychać, że to także jest tu ważne, niemniej nie wychodzi i takim przykładem jest tu Friend of Trash. Tak jest w większości przypadków. Czegoś brakuje, coś mogło być lepiej przemyślane, przy czym w mniejszym zakresie dotyczy to Scream, gdzie akurat refren jest chwytliwy i zapadający w pamięć w swym rockowym rozbujaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepsze zostawiają na koniec i Crown of Creation to delikatniej zaśpiewany utwór może i w bardziej mainstreamowym nurcie szwedzkiego power metalu, ale i ubarwiony lekkim rysem progresywności melodyjnej zaczerpniętej od HARMONY.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest rozpoznawalne jako szwedzkie i jako szwedzkie w power metalu, moc gitar odpowiednia, wykonanie na poziomie do jakiego przyzwyczaił MORIFADE, a Esa w nieco bardziej klimatycznym repertuarze pokazał się z dobrej strony.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie to jednak czegoś w tym wszystkim brakuje, by był to power metal lepszy niż tylko dobry.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 20.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Godsnake]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4015</link>
			<pubDate>Thu, 08 Jun 2023 14:35:59 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4015</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Godsnake - Eye for an Eye (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/j3RecQdlenWfkJ6WMc6Jln1xmlW0iwNnFkGS4RrmRFU/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3MTQx/NTcwLTE2ODUxODEx/MDMtNDQyMy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDMtNDQyMy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Sickening 05:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Apocalypse for Free 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Story of a Ghost 02:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Eye for an Eye 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Fear Nothing 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.Need for Speed 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stone Dead Pony 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nails in My Bed 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Illuminated 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Tragedy of Being Late 04:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/thrash</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Torger Neuhaus - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Fuhrhop - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Pietrzinski (Pepe Pierez) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carsten Walter - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sidney Weiss - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy/thrash metalowy GODSNAKE z Hamburga w maju wydał swoją drugą płytę nakładem słynnej niemieckiej wytwórni Massacre Records. Taki to był przeciętny do tej pory zespół, który bazując na thrashowej estetyce wplatał w swoje kompozycje takie raczej średnio interesujące melodie. Jednym słowem, nic ciekawego.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak było. Teraz jest inaczej. </div>
<div style="text-align: justify;">Nie chciałbym tu psuć zabawy słuchaczom i wszystko dokładnie opisywać, ale jest to album o wadze małej sensacji. Może nawet więcej niż małej. Melodyjny heavy/thrash to podgatunek metalu mało odkrywczy, bo i melodie zazwyczaj mało ciekawe, i ten thrash raczej spoza czołówki gatunkowej, a heavy ma się do porządnego classic heavy nijako. A tu, proszę, Niemcy z Hamburga podnoszą to wszystko do rangi autentycznej muzycznej metalowej sztuki! Co więcej, nie ma tu żadnego elementu, który by można skrytykować, uznać za nieudany czy niedopracowany i jeśli chodzi o same kompozycje, to może jedynie nieco przeładowany formalnie i aranżacyjnie Eye for an Eye wzbudza pewne wątpliwości, co nie oznacza zresztą, że nie jest to dobry utwór. I pewnie trochę brutalniejszy jak na ogólny klimat tego albumu Nails in My Bed. A reszta? No, pewnie każdy znajdzie tu nieco innych swoich faworytów, ale to nad wyraz wyrównana stawka hitów z pogranicza heavy metalu nad wyraz melodyjnego i formalnie poukładane oraz thrashu, przy czym czerpią z wzorów najlepszych i grają to z niebywałą swadą. Nie chcę zdradzać za wiele, ale chociażby riffy przewodnie z Apocalypse for Free, są po prostu fenomenalne i łączą styl SACRED REICH z tym, co można usłyszeć było w wykonaniu szwajcarskiego PURE INC.A właśnie... Głos Torgera Neuhausa. Kapitalnie zaśpiewał na tej płycie, po prostu zniszczenie! Coś z Pontillo, coś z Peavy Wagnera. Piękny głos, wyborna interpretacja wszystkich tych utworów i ich jakże często zabójczych refrenów. Ta swoboda budowania melodii w refrenach to coś na kształt tego, co całkiem przecież niedawno zaprezentował inny niemiecki znakomity zespół GRYEDON FIELDS, obracający się w tym samym kręgu gatunkowym. Te refreny z I Fear Nothing (i klimat łagodności w tle) z Need for Speed (mój cichy faworyt), czy też z Illuminated są zachwycające i porywające. Ale czy tylko te? No, przecież nie! Może dla kogoś numerem jeden będzie tu ten z The Tragedy of Being Late? Jaki niezrównany klimat i chwytliwość The Sickening! Jaka energia z przewagą thrashu w Story of a Ghost! Potęga gitar, wcale nie ciężkich to kolejny atut tej płyty. No, ale mix i mastering wykonał Mistrz Lasse Lammert w Lubece, a przecież chyba nie ma równie wielkiego Mistrza w tworzeniu mocarnego soundu gitar bez nadmiernego ciężaru niż on. Wspaniała realizacja tej płyt, wyborny sound ogólny! Zaryzykuję też stwierdzenie, że przyjście do zespołu doświadczonego Petera Pietrzinskiego z ANCIENT CURSE to był bardzo ważny dla kształtu muzycznego GODSNAKE moment i sukces tego albumu to także jego wielka zasługa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dwie uwagi, specjalne na koniec. ANNIHILATOR przez lata w paddenowskim okresie próbował nagrać album z taką chwytliwą muzyką z pogranicza thrashu i innych gatunków i nie nagrał nic równie wartego uwagi niż "Eye for an Eye" ekipy GODSNAKE. I co jeszcze ważniejsze. METALLICA też gra heavy/thrash, ale zapomnijcie o "72 Seasons", bo to GODSNAKE wam zagra w duszy!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Godsnake - Eye for an Eye (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/j3RecQdlenWfkJ6WMc6Jln1xmlW0iwNnFkGS4RrmRFU/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3MTQx/NTcwLTE2ODUxODEx/MDMtNDQyMy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDMtNDQyMy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Sickening 05:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Apocalypse for Free 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Story of a Ghost 02:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Eye for an Eye 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Fear Nothing 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.Need for Speed 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stone Dead Pony 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nails in My Bed 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Illuminated 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Tragedy of Being Late 04:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/thrash</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Torger Neuhaus - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Fuhrhop - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Pietrzinski (Pepe Pierez) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carsten Walter - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sidney Weiss - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy/thrash metalowy GODSNAKE z Hamburga w maju wydał swoją drugą płytę nakładem słynnej niemieckiej wytwórni Massacre Records. Taki to był przeciętny do tej pory zespół, który bazując na thrashowej estetyce wplatał w swoje kompozycje takie raczej średnio interesujące melodie. Jednym słowem, nic ciekawego.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak było. Teraz jest inaczej. </div>
<div style="text-align: justify;">Nie chciałbym tu psuć zabawy słuchaczom i wszystko dokładnie opisywać, ale jest to album o wadze małej sensacji. Może nawet więcej niż małej. Melodyjny heavy/thrash to podgatunek metalu mało odkrywczy, bo i melodie zazwyczaj mało ciekawe, i ten thrash raczej spoza czołówki gatunkowej, a heavy ma się do porządnego classic heavy nijako. A tu, proszę, Niemcy z Hamburga podnoszą to wszystko do rangi autentycznej muzycznej metalowej sztuki! Co więcej, nie ma tu żadnego elementu, który by można skrytykować, uznać za nieudany czy niedopracowany i jeśli chodzi o same kompozycje, to może jedynie nieco przeładowany formalnie i aranżacyjnie Eye for an Eye wzbudza pewne wątpliwości, co nie oznacza zresztą, że nie jest to dobry utwór. I pewnie trochę brutalniejszy jak na ogólny klimat tego albumu Nails in My Bed. A reszta? No, pewnie każdy znajdzie tu nieco innych swoich faworytów, ale to nad wyraz wyrównana stawka hitów z pogranicza heavy metalu nad wyraz melodyjnego i formalnie poukładane oraz thrashu, przy czym czerpią z wzorów najlepszych i grają to z niebywałą swadą. Nie chcę zdradzać za wiele, ale chociażby riffy przewodnie z Apocalypse for Free, są po prostu fenomenalne i łączą styl SACRED REICH z tym, co można usłyszeć było w wykonaniu szwajcarskiego PURE INC.A właśnie... Głos Torgera Neuhausa. Kapitalnie zaśpiewał na tej płycie, po prostu zniszczenie! Coś z Pontillo, coś z Peavy Wagnera. Piękny głos, wyborna interpretacja wszystkich tych utworów i ich jakże często zabójczych refrenów. Ta swoboda budowania melodii w refrenach to coś na kształt tego, co całkiem przecież niedawno zaprezentował inny niemiecki znakomity zespół GRYEDON FIELDS, obracający się w tym samym kręgu gatunkowym. Te refreny z I Fear Nothing (i klimat łagodności w tle) z Need for Speed (mój cichy faworyt), czy też z Illuminated są zachwycające i porywające. Ale czy tylko te? No, przecież nie! Może dla kogoś numerem jeden będzie tu ten z The Tragedy of Being Late? Jaki niezrównany klimat i chwytliwość The Sickening! Jaka energia z przewagą thrashu w Story of a Ghost! Potęga gitar, wcale nie ciężkich to kolejny atut tej płyty. No, ale mix i mastering wykonał Mistrz Lasse Lammert w Lubece, a przecież chyba nie ma równie wielkiego Mistrza w tworzeniu mocarnego soundu gitar bez nadmiernego ciężaru niż on. Wspaniała realizacja tej płyt, wyborny sound ogólny! Zaryzykuję też stwierdzenie, że przyjście do zespołu doświadczonego Petera Pietrzinskiego z ANCIENT CURSE to był bardzo ważny dla kształtu muzycznego GODSNAKE moment i sukces tego albumu to także jego wielka zasługa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dwie uwagi, specjalne na koniec. ANNIHILATOR przez lata w paddenowskim okresie próbował nagrać album z taką chwytliwą muzyką z pogranicza thrashu i innych gatunków i nie nagrał nic równie wartego uwagi niż "Eye for an Eye" ekipy GODSNAKE. I co jeszcze ważniejsze. METALLICA też gra heavy/thrash, ale zapomnijcie o "72 Seasons", bo to GODSNAKE wam zagra w duszy!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Elegant Weapons]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4010</link>
			<pubDate>Mon, 29 May 2023 22:09:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4010</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Elegant Weapons - Horns for a Halo (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/1/1141398.jpg?0033" border="0" alt="[Obrazek: 1141398.jpg?0033]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dead Man Walking 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">2.Do or Die 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blind Leading the Blind 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ghost of You 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.Bitter Pill 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Lights Out (UFO cover) 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Horns for a Halo 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">8.Dirty Pig 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.White Horse 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">10.Downfall Rising 05:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Wielka Brytania/Chile/USA)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ronnie Romero - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Richie Faulkner - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Rex Brown - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Scott Travis - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Williams - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zbiera się ekipa All Stars i gra heavy metal. No, może dla wielu Richie Faulkner gwiazdą nie jest, choć do jego obecności w JUDAS PRIEST należałoby się w końcu przyzwyczaić. Wraz z kolegą z zespołu, Scottem Travisem, postanowili coś innego zagrać, a gdy dołączyli Ronnie Romero i Red Brown z PANTERA, to już zrobiło się bardzo ciekawie. Ciekawość zaspokoiła wytwórnia Nuclear Blast, wydając 26 maja album tej nowej, międzynarodowej formacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś innego niż muzyka JUDAS PRIEST... Nieprzypadkowo centralne miejsce na tej płycie zajmuje cover nieśmiertelnego Lights Out UFO z roku 1974 i z pewnością nieprzypadkowo to Ronnie śpiewa na tej płycie, bo kto jak nie on w ekipie Richie Blackmore'a od lat podtrzymuje ginącą tradycję prawdziwego, opartego na rocku, brytyjskiego heavy metalu?</div>
<div style="text-align: justify;">To nie jednak kopiowanie RAINBOW. Raulkner podróżuje przez dziesięciolecia metalowego Albionu od lat 70tych do dnia dzisiejszego i wykazał się taką kompozytorską kreatywnością, jakiej się po nim chyba nikt nie spodziewał. Tu wdawać się w szczegóły nie ma sensu, tego wszystkiego po prostu trzeba posłuchać samemu, bo ileż niuansów kryją w sobie takie zagrane w umiarkowanych tempach, wypełnione świeżymi pomysłami kompozycje jak Horns for a Halo (mroczny rockowy klimat !) Dead Man Walking, Blind Leading the Blind. I te melodie zwrotek, niejednokrotnie lepsze od samych refrenów, co zostało zrobione zresztą jak sądzę z pełną świadomością. Jaki to śmiały krok w porównaniu z zachowawczym graniem ekip brytyjskich przez co najmniej ostatnie dwadzieścia lat.</div>
<div style="text-align: justify;">Ile rockowego feelingu jest w szybszym, wręcz łagodnie romantycznym, lecz w pełni heavy metalowym Do or Die, ile zdecydowanego zmetalizowanego heavy rocka w Dirty Pig, który równie dobrze mógł powstać w latach 70tych. Wspaniałe! Jaki duszny, a przy tym jakże wciągający klimat ma ten Dirty Pig... Przepięknie gra w partiach solowych Richie Faulkner, po prostu fenomenalne są te instrumentalne fragmenty, gdy to on dochodzi do głosu. W JUDAS PRIEST schematyzm zabija jego talent. Tu rządzi, czaruje, także technicznie. Wspaniały popis tego gitarzysty. Raz w Bitter Pill bardzo interesująco łączą manierę BLACK SABBATH z "Dehumanizer" i SOUNDGARDEN z "Batmotorfinger" i efekt jest powalający. I Romero niemal jak Cornell. Jak genialnie się stopniowo rozkręca w refrenach White Horse i jak wiele tu bezpośrednich odniesień do całej brytyjskiej tradycji metalu i rocka. Ten refren to by mógł zagrać w dawnych czasach chwały THUNDER. Rockowa moc niebywała!</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu coś, co hipnotyzuje, co wzrusza, co się zdarza może nawet raz na dziesięciolecia. To podszyty łagodnym bluesowym szlifem Ghost of You... Kto by to tak zaśpiewał przecudownie? David Coverdale i Jorn Lande. Kto zna I Will Follow MILLENIUM (USA) z Jornem w roli głównej, to usłyszy tu coś równie pięknego. A Ronnie, co powtarzam do znudzenia, jest absolutnie wiodącym, czołowym obecnie na świecie wokalistą, Metalowym Hipnotyzerem. Ogromne brawa i podziękowania za tak wspaniałą kompozycję, której można słuchać w nieskończoność.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno o lepsze podsumowanie tej muzyki niż zamykający album Downfall Rising. No, nie mogło być lepszego zakończenia!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mistrz Andy Sneap, jako zajmujący się tu mixem i masteringiem, nadał temu odpowiednią oprawę brzmienia. Prostą, brytyjską, bez sztuczności, może nawet ktoś powie, że skromną, ale pewne elementy soundu odróżniają brytyjski metal od niemieckiego czy szwedzkiego i ten album brzmi jak prawdziwie brytyjski.</div>
<div style="text-align: justify;">Wielkie dzieło wielkich muzyków pod wodzą Richarda Iana Faulknera, a doceni je każdy, kto uważnie posłucha wszystkiego, co tu grupa ma do zaoferowania.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.05.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Elegant Weapons - Horns for a Halo (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/1/1141398.jpg?0033" border="0" alt="[Obrazek: 1141398.jpg?0033]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dead Man Walking 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">2.Do or Die 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blind Leading the Blind 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ghost of You 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.Bitter Pill 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Lights Out (UFO cover) 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Horns for a Halo 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">8.Dirty Pig 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.White Horse 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">10.Downfall Rising 05:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Wielka Brytania/Chile/USA)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ronnie Romero - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Richie Faulkner - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Rex Brown - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Scott Travis - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Williams - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zbiera się ekipa All Stars i gra heavy metal. No, może dla wielu Richie Faulkner gwiazdą nie jest, choć do jego obecności w JUDAS PRIEST należałoby się w końcu przyzwyczaić. Wraz z kolegą z zespołu, Scottem Travisem, postanowili coś innego zagrać, a gdy dołączyli Ronnie Romero i Red Brown z PANTERA, to już zrobiło się bardzo ciekawie. Ciekawość zaspokoiła wytwórnia Nuclear Blast, wydając 26 maja album tej nowej, międzynarodowej formacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś innego niż muzyka JUDAS PRIEST... Nieprzypadkowo centralne miejsce na tej płycie zajmuje cover nieśmiertelnego Lights Out UFO z roku 1974 i z pewnością nieprzypadkowo to Ronnie śpiewa na tej płycie, bo kto jak nie on w ekipie Richie Blackmore'a od lat podtrzymuje ginącą tradycję prawdziwego, opartego na rocku, brytyjskiego heavy metalu?</div>
<div style="text-align: justify;">To nie jednak kopiowanie RAINBOW. Raulkner podróżuje przez dziesięciolecia metalowego Albionu od lat 70tych do dnia dzisiejszego i wykazał się taką kompozytorską kreatywnością, jakiej się po nim chyba nikt nie spodziewał. Tu wdawać się w szczegóły nie ma sensu, tego wszystkiego po prostu trzeba posłuchać samemu, bo ileż niuansów kryją w sobie takie zagrane w umiarkowanych tempach, wypełnione świeżymi pomysłami kompozycje jak Horns for a Halo (mroczny rockowy klimat !) Dead Man Walking, Blind Leading the Blind. I te melodie zwrotek, niejednokrotnie lepsze od samych refrenów, co zostało zrobione zresztą jak sądzę z pełną świadomością. Jaki to śmiały krok w porównaniu z zachowawczym graniem ekip brytyjskich przez co najmniej ostatnie dwadzieścia lat.</div>
<div style="text-align: justify;">Ile rockowego feelingu jest w szybszym, wręcz łagodnie romantycznym, lecz w pełni heavy metalowym Do or Die, ile zdecydowanego zmetalizowanego heavy rocka w Dirty Pig, który równie dobrze mógł powstać w latach 70tych. Wspaniałe! Jaki duszny, a przy tym jakże wciągający klimat ma ten Dirty Pig... Przepięknie gra w partiach solowych Richie Faulkner, po prostu fenomenalne są te instrumentalne fragmenty, gdy to on dochodzi do głosu. W JUDAS PRIEST schematyzm zabija jego talent. Tu rządzi, czaruje, także technicznie. Wspaniały popis tego gitarzysty. Raz w Bitter Pill bardzo interesująco łączą manierę BLACK SABBATH z "Dehumanizer" i SOUNDGARDEN z "Batmotorfinger" i efekt jest powalający. I Romero niemal jak Cornell. Jak genialnie się stopniowo rozkręca w refrenach White Horse i jak wiele tu bezpośrednich odniesień do całej brytyjskiej tradycji metalu i rocka. Ten refren to by mógł zagrać w dawnych czasach chwały THUNDER. Rockowa moc niebywała!</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu coś, co hipnotyzuje, co wzrusza, co się zdarza może nawet raz na dziesięciolecia. To podszyty łagodnym bluesowym szlifem Ghost of You... Kto by to tak zaśpiewał przecudownie? David Coverdale i Jorn Lande. Kto zna I Will Follow MILLENIUM (USA) z Jornem w roli głównej, to usłyszy tu coś równie pięknego. A Ronnie, co powtarzam do znudzenia, jest absolutnie wiodącym, czołowym obecnie na świecie wokalistą, Metalowym Hipnotyzerem. Ogromne brawa i podziękowania za tak wspaniałą kompozycję, której można słuchać w nieskończoność.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno o lepsze podsumowanie tej muzyki niż zamykający album Downfall Rising. No, nie mogło być lepszego zakończenia!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mistrz Andy Sneap, jako zajmujący się tu mixem i masteringiem, nadał temu odpowiednią oprawę brzmienia. Prostą, brytyjską, bez sztuczności, może nawet ktoś powie, że skromną, ale pewne elementy soundu odróżniają brytyjski metal od niemieckiego czy szwedzkiego i ten album brzmi jak prawdziwie brytyjski.</div>
<div style="text-align: justify;">Wielkie dzieło wielkich muzyków pod wodzą Richarda Iana Faulknera, a doceni je każdy, kto uważnie posłucha wszystkiego, co tu grupa ma do zaoferowania.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.05.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>