<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - NOWOŚCI - RECENZJE 2026]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 08 Apr 2026 01:45:13 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Siege Perilous]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4565</link>
			<pubDate>Wed, 18 Mar 2026 02:03:40 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4565</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Siege Perilous - Becoming the Dragon (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3669591148_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3669591148_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.Overture (Instrumental)    <br />
2. Ancient Rite    <br />
3. As the Dragon Falls (feat. Fabio Lione) 04:31    <br />
4. Child of Prophecy    <br />
5. Shattered Mirage    <br />
6. Chieftain    <br />
7. Cut Down    <br />
8. Echoes of Home (feat. Kristin Starkey)    <br />
9. Becoming the Dragon    <br />
10. Eschaton<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gauntek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Shaughnessy McDaniel - śpiew<br />
Ryan Flanagan - gitara<br />
Scott Hancock - gitara<br />
Eric Fischer - bas<br />
Mark Girard - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SIEGE PERILOUS to młody zespół ze stanu Kolorado, składający się z debiutantów, ale lokalnie zdobywający uznanie od początków swojej działalności. Po latach udało się stworzyć materiał na debiut, który nakładem własnym wydany zostanie 27 marca 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest heavy metal ani topornie-garażowy, ani też brutalny i nieczytelny, jaki od lat można usłyszeć z USA. To heavy metal dumny, heavy metal rycerski i epicki, z delikatnie nakreślonymi aranżacjami symfonicznymi, bez nachalności czy komiksowości amerykańskiej, ale z charakterystycznym duchem epic i w kompozycjach wolniejszych są pomysły zaciągnięte z MANOWAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko tak jak MANOWAR traci niestety na znaczeniu w sensie artystycznym, tak SIEGE PERILOUS podaje tutaj solidną dawkę amerykańskiego epic metalu, połączoną z europejskim pojmowaniem i prezentacją melodii. Te są tutaj bardzo istotne, dobrze przemyślane i precyzyjne, co słychać już w wybornym Ancient Rite czy amerykańskim, klasycznie heavy metalowym Child of Prophecy z wybornymi ozdobnikami gitarowymi, rozbudowanymi, niesamowicie bogatymi, a do tego są melodyjne i niezwykle czytelne. Epic w takiej formie można było usłyszeć wiele lat temu na debiucie nieodżałowanego TY MORN i może nawet As the Dragon Falls w jakimś stopniu do twórczości Brytyjczyków nawiązuje, gdzie gościnnie zaśpiewał Mistrz Fabio Lion, ale to Shaughnessy McDaniel jest tutaj gwiazdą. I to jaką gwiazdą! To mocny, donośny i potężny głos, trzymający się średnich rejestrów i wśród amerykańskich krzykaczy miło usłyszeć kogoś pełnego patosu i odwagi, zachęcającego po sięgnięcia po miecz i tarczę.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna gra w klasycznym, amerykańskim stylu i dobrze. Gra jest zrównoważona i nie ma tutaj bezmyślnego obijania zestawu perkusyjnego, za to wybornie ciepły bas, obejmujący słuchacza niczym walkirie, a litaury Girarda grzmią tak, jak się oczekuje od takiego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Brak słów, kiedy słyszy się takie epickie, rytmiczne killery jak Shattered Mirage, z których bije taki chłód i pewność siebie, której by się nie powstydzili najwięksi wojownicy z Hellady!</div>
<div style="text-align: justify;">Fantastyczny jest Chieftain z zapadającymi w pamięć mostkami i bojowymi okrzykami i szkoda, że Cut Down to taki poprawny heavy metal, ocierający się o RUNNING WILD czy BLAZON STONE i w tym stylu grupa nie ma zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, nawet od strony technicznej. Odkupują winy w Echoes of Home, absolutnie mistrzowskiej balladzie na dwa głosy, gdzie gościnnie zaśpiewała Kristin Starkey z TEMPERANCE. Rycerskość na poziomie SERENITY i najlepszych kompozycji DRAGONY i to prawdziwe arcydzieło klimatu. Becoming the Dragon  to solidna dawka epic metalu, tak sobie jednak wypada punkt kulminacyjny tego LP, Eschaton. Prawie 8 minut doskonałych partii gitar, ale zabrakło pomysłu na refren i ciekawą melodię, która by przykuła uwagę. Poprowadzone to zostało nijako i nie ma tutaj zwieńczenia z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jak na produkcję własną jest wyborne, sharp &amp; clear w najlepszym wydaniu, bez sztuczności i doskonale słychać każdy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo, że to debiutanci, to słychać, że mają talent i wykonanie jest tutaj godne podziwu. Wyborne sola gitarowe, które dopowiadają historię razem z Shaughnessy McDaniel, który może się okazać jednym z większych okryć USA tego roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Może końcówka albumu jest słabsza od tego, co prezentują na początku, ale SIEGE PERILOUS na tej płycie pokazuje, że jest zespołem z pomysłem i perspektywicznym, który unika schematu komiksowego i niepotrzebnie brutalnie heavy metalu na rzecz melodyjnie podanej epiki, ale bez kolorowych smoków. To jest godne pochwały i warte uznania i takiego epic metalu świat potrzebuje!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Asher Media oraz SIEGE PERILOUS.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Siege Perilous - Becoming the Dragon (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3669591148_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3669591148_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.Overture (Instrumental)    <br />
2. Ancient Rite    <br />
3. As the Dragon Falls (feat. Fabio Lione) 04:31    <br />
4. Child of Prophecy    <br />
5. Shattered Mirage    <br />
6. Chieftain    <br />
7. Cut Down    <br />
8. Echoes of Home (feat. Kristin Starkey)    <br />
9. Becoming the Dragon    <br />
10. Eschaton<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gauntek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Shaughnessy McDaniel - śpiew<br />
Ryan Flanagan - gitara<br />
Scott Hancock - gitara<br />
Eric Fischer - bas<br />
Mark Girard - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SIEGE PERILOUS to młody zespół ze stanu Kolorado, składający się z debiutantów, ale lokalnie zdobywający uznanie od początków swojej działalności. Po latach udało się stworzyć materiał na debiut, który nakładem własnym wydany zostanie 27 marca 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest heavy metal ani topornie-garażowy, ani też brutalny i nieczytelny, jaki od lat można usłyszeć z USA. To heavy metal dumny, heavy metal rycerski i epicki, z delikatnie nakreślonymi aranżacjami symfonicznymi, bez nachalności czy komiksowości amerykańskiej, ale z charakterystycznym duchem epic i w kompozycjach wolniejszych są pomysły zaciągnięte z MANOWAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko tak jak MANOWAR traci niestety na znaczeniu w sensie artystycznym, tak SIEGE PERILOUS podaje tutaj solidną dawkę amerykańskiego epic metalu, połączoną z europejskim pojmowaniem i prezentacją melodii. Te są tutaj bardzo istotne, dobrze przemyślane i precyzyjne, co słychać już w wybornym Ancient Rite czy amerykańskim, klasycznie heavy metalowym Child of Prophecy z wybornymi ozdobnikami gitarowymi, rozbudowanymi, niesamowicie bogatymi, a do tego są melodyjne i niezwykle czytelne. Epic w takiej formie można było usłyszeć wiele lat temu na debiucie nieodżałowanego TY MORN i może nawet As the Dragon Falls w jakimś stopniu do twórczości Brytyjczyków nawiązuje, gdzie gościnnie zaśpiewał Mistrz Fabio Lion, ale to Shaughnessy McDaniel jest tutaj gwiazdą. I to jaką gwiazdą! To mocny, donośny i potężny głos, trzymający się średnich rejestrów i wśród amerykańskich krzykaczy miło usłyszeć kogoś pełnego patosu i odwagi, zachęcającego po sięgnięcia po miecz i tarczę.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna gra w klasycznym, amerykańskim stylu i dobrze. Gra jest zrównoważona i nie ma tutaj bezmyślnego obijania zestawu perkusyjnego, za to wybornie ciepły bas, obejmujący słuchacza niczym walkirie, a litaury Girarda grzmią tak, jak się oczekuje od takiego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Brak słów, kiedy słyszy się takie epickie, rytmiczne killery jak Shattered Mirage, z których bije taki chłód i pewność siebie, której by się nie powstydzili najwięksi wojownicy z Hellady!</div>
<div style="text-align: justify;">Fantastyczny jest Chieftain z zapadającymi w pamięć mostkami i bojowymi okrzykami i szkoda, że Cut Down to taki poprawny heavy metal, ocierający się o RUNNING WILD czy BLAZON STONE i w tym stylu grupa nie ma zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, nawet od strony technicznej. Odkupują winy w Echoes of Home, absolutnie mistrzowskiej balladzie na dwa głosy, gdzie gościnnie zaśpiewała Kristin Starkey z TEMPERANCE. Rycerskość na poziomie SERENITY i najlepszych kompozycji DRAGONY i to prawdziwe arcydzieło klimatu. Becoming the Dragon  to solidna dawka epic metalu, tak sobie jednak wypada punkt kulminacyjny tego LP, Eschaton. Prawie 8 minut doskonałych partii gitar, ale zabrakło pomysłu na refren i ciekawą melodię, która by przykuła uwagę. Poprowadzone to zostało nijako i nie ma tutaj zwieńczenia z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jak na produkcję własną jest wyborne, sharp &amp; clear w najlepszym wydaniu, bez sztuczności i doskonale słychać każdy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo, że to debiutanci, to słychać, że mają talent i wykonanie jest tutaj godne podziwu. Wyborne sola gitarowe, które dopowiadają historię razem z Shaughnessy McDaniel, który może się okazać jednym z większych okryć USA tego roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Może końcówka albumu jest słabsza od tego, co prezentują na początku, ale SIEGE PERILOUS na tej płycie pokazuje, że jest zespołem z pomysłem i perspektywicznym, który unika schematu komiksowego i niepotrzebnie brutalnie heavy metalu na rzecz melodyjnie podanej epiki, ale bez kolorowych smoków. To jest godne pochwały i warte uznania i takiego epic metalu świat potrzebuje!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Asher Media oraz SIEGE PERILOUS.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Złota Dziesiątka 2026]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4564</link>
			<pubDate>Sun, 08 Feb 2026 14:20:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4564</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Albumy z oceną co najmniej 9/10 <img src="http://i.imgur.com/JNemjni.gif" alt=":)" title=":)" class="smilie smilie_26" /> </span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Albumy z oceną co najmniej 9/10 <img src="http://i.imgur.com/JNemjni.gif" alt=":)" title=":)" class="smilie smilie_26" /> </span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Valiant Sentinel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4551</link>
			<pubDate>Sat, 17 Jan 2026 02:16:03 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4551</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Valiant Sentinel - Never</span><span style="font-weight: bold;">ealm (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/8/1378822.jpg?4819" border="0" alt="[Obrazek: 1378822.jpg?4819]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. War in Heaven 04:45      <br />
2. Neverealm 04:51      <br />
3. Mirkwood Forest 05:25      <br />
4. The Underdark 07:28      <br />
5. To Mend the Ring 01:14      <br />
6. Elden Lord 05:02      <br />
7. Come What May 03:11      <br />
8. Arch Nemesis 05:30      <br />
9. The Battle of Hornburg 08:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Veandok (Giannis Georganos) - śpiew <br />
Dimitris Skodras - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Panos Manikas - bas<br />
Frederik Ehmke - perkusja (muzyk sesyjny)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VALIANT SENTINEL zostało powołane do życia przez basistę Dimitrisa Skodrasa jako projekt jednoosobowy, który debiutował w 2021 roku, prezentując heavy/power metal grecki o solidnym wykonaniu, ale bez blasku. Jedynym, co wyróżniało ten projekt to goście, jak Fabio Lione, ale i takie gwiazdy nie wyciągną wiele z poprawnego materiału.</div>
<div style="text-align: justify;">Dimitris Skodras powrócił do tego projektu po 5 latach przerwy, tym razem koncentrując się wyłącznie na gitarach oraz instrumentach klawiszowych, i uzupełniając skład o basistę Panosa Manikasa oraz wokalistę, znanego z mocarnego SUBIFRE Giannis Georganos. Jako muzyk sesyjny zagrał na perkusji Frederik Ehmke, znany z SINBREED oraz BLIND GUARDIAN. Druga płyta wydana została 16 stycznia nakładem polskiej wytwórni Theogonia Records, kojarzonej raczej z brutalniejszymi formami metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poszerzenie składu było dobrym pomysłem, ponieważ dzięki temu album jest bardziej spójny od strony kompozycyjnej od poprzedniego i nie ma tutaj niepotrzebnego eklektyzmu, aby dostosować się do danego wokalisty. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze, co jest oczywiste, skoro gra Frederik Ehmke, ale debiutujący tutaj Panos Manikas niewiele mu ustępuje. Dimitris Skodras nie jest mistrzem shredu i jego gra jest raczej skromna, czasami techniczna, w większości jednak nieskomplikowana i wszystko tutaj skupia się głównie wokół Giannisa Georganosa.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wokalnej nie ma tutaj niczego do zarzucenia, ponieważ Veandok śpiewa bardzo dobrze, chociaż słychać, że nie jest to do końca materiał dla niego odpowiedni i nie są wykorzystywane tutaj jego najmocniejsze wokalne strony. Chóralnych, miażdżących refrenów w stylu SUBFIRE tutaj nie ma, jest granie bliższe BLIND GUARDIAN, SINBREED (The Battle of Hornburg) czy nawet ELWING w bardziej zamaszystych, epickich partiach, jak w rozpoczynającym ten LP War in Heaven. Coś jest tutaj też słyszalnego ze stylistyki TRIUMPHER, ale i nie brakuje też tutaj heavy/power w stylu THE SILENT RAGE, chociaż Neverealm bardziej kojarzy się z pierwszymi trzema albumami BLIND GUARDIAN (i może w jakimś stopniu teutońskim pojęciem "rycerskości' WIZARD). Nie brakuje tutaj niemieckiego grania, ale Mirkwood Forest to gatunkowa poprawność Zagłębia Ruhry z niezbyt rozpoznawalnym refrenem. Dobrze grają w The Underdark, jest solidna melodia, dobre wykonanie, ale, jak wszędzie na tym LP, brakuje bardziej zapadających w pamięć refrenów i melodii i jest to w dużym stopniu granie odtwórcze. W kwestii nawiązań do BLIND GUARDIAN, to jest i granie krużgarnkowe w Come What May oraz To Mend the Ring, ładnie zaśpiewane, ale raczej do ogniska niż szykujące do metalowej bitwy.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy na tym LP jest Arch Nemesis, w któym grają zdecydowanie w bardziej greckim stylu MARAUDER. Jest mocno, jest klimat Hellady i teutońskie elementy zostały wplecione bardziej subtelnie. Do tego udany występ Zaka Stevensa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest znakomita, typowo grecka i George Nerantzis zadbał, aby był to sound pełny, w bębnach charakterystycznie chłodny, a w gitarach surowy. Litaury Ehmke są tutaj zabójcze, tak jak ostra jak brzytwa gitara.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecy wystawili tutaj laurkę dla Niemiec i Zagłębia Ruhry, nagrywając album dobry, ale jednak nie do końca wykorzystujący potencjał, drzemiący w tym składzie. LP zdecydowanie ciekawszy od debiutu, od strony realizacyjnej jak i kompozycyjnej, i to jest fakt niezaprzeczalny, który należy docenić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Valiant Sentinel - Never</span><span style="font-weight: bold;">ealm (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/8/1378822.jpg?4819" border="0" alt="[Obrazek: 1378822.jpg?4819]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. War in Heaven 04:45      <br />
2. Neverealm 04:51      <br />
3. Mirkwood Forest 05:25      <br />
4. The Underdark 07:28      <br />
5. To Mend the Ring 01:14      <br />
6. Elden Lord 05:02      <br />
7. Come What May 03:11      <br />
8. Arch Nemesis 05:30      <br />
9. The Battle of Hornburg 08:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Veandok (Giannis Georganos) - śpiew <br />
Dimitris Skodras - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Panos Manikas - bas<br />
Frederik Ehmke - perkusja (muzyk sesyjny)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VALIANT SENTINEL zostało powołane do życia przez basistę Dimitrisa Skodrasa jako projekt jednoosobowy, który debiutował w 2021 roku, prezentując heavy/power metal grecki o solidnym wykonaniu, ale bez blasku. Jedynym, co wyróżniało ten projekt to goście, jak Fabio Lione, ale i takie gwiazdy nie wyciągną wiele z poprawnego materiału.</div>
<div style="text-align: justify;">Dimitris Skodras powrócił do tego projektu po 5 latach przerwy, tym razem koncentrując się wyłącznie na gitarach oraz instrumentach klawiszowych, i uzupełniając skład o basistę Panosa Manikasa oraz wokalistę, znanego z mocarnego SUBIFRE Giannis Georganos. Jako muzyk sesyjny zagrał na perkusji Frederik Ehmke, znany z SINBREED oraz BLIND GUARDIAN. Druga płyta wydana została 16 stycznia nakładem polskiej wytwórni Theogonia Records, kojarzonej raczej z brutalniejszymi formami metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poszerzenie składu było dobrym pomysłem, ponieważ dzięki temu album jest bardziej spójny od strony kompozycyjnej od poprzedniego i nie ma tutaj niepotrzebnego eklektyzmu, aby dostosować się do danego wokalisty. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze, co jest oczywiste, skoro gra Frederik Ehmke, ale debiutujący tutaj Panos Manikas niewiele mu ustępuje. Dimitris Skodras nie jest mistrzem shredu i jego gra jest raczej skromna, czasami techniczna, w większości jednak nieskomplikowana i wszystko tutaj skupia się głównie wokół Giannisa Georganosa.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wokalnej nie ma tutaj niczego do zarzucenia, ponieważ Veandok śpiewa bardzo dobrze, chociaż słychać, że nie jest to do końca materiał dla niego odpowiedni i nie są wykorzystywane tutaj jego najmocniejsze wokalne strony. Chóralnych, miażdżących refrenów w stylu SUBFIRE tutaj nie ma, jest granie bliższe BLIND GUARDIAN, SINBREED (The Battle of Hornburg) czy nawet ELWING w bardziej zamaszystych, epickich partiach, jak w rozpoczynającym ten LP War in Heaven. Coś jest tutaj też słyszalnego ze stylistyki TRIUMPHER, ale i nie brakuje też tutaj heavy/power w stylu THE SILENT RAGE, chociaż Neverealm bardziej kojarzy się z pierwszymi trzema albumami BLIND GUARDIAN (i może w jakimś stopniu teutońskim pojęciem "rycerskości' WIZARD). Nie brakuje tutaj niemieckiego grania, ale Mirkwood Forest to gatunkowa poprawność Zagłębia Ruhry z niezbyt rozpoznawalnym refrenem. Dobrze grają w The Underdark, jest solidna melodia, dobre wykonanie, ale, jak wszędzie na tym LP, brakuje bardziej zapadających w pamięć refrenów i melodii i jest to w dużym stopniu granie odtwórcze. W kwestii nawiązań do BLIND GUARDIAN, to jest i granie krużgarnkowe w Come What May oraz To Mend the Ring, ładnie zaśpiewane, ale raczej do ogniska niż szykujące do metalowej bitwy.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy na tym LP jest Arch Nemesis, w któym grają zdecydowanie w bardziej greckim stylu MARAUDER. Jest mocno, jest klimat Hellady i teutońskie elementy zostały wplecione bardziej subtelnie. Do tego udany występ Zaka Stevensa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest znakomita, typowo grecka i George Nerantzis zadbał, aby był to sound pełny, w bębnach charakterystycznie chłodny, a w gitarach surowy. Litaury Ehmke są tutaj zabójcze, tak jak ostra jak brzytwa gitara.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecy wystawili tutaj laurkę dla Niemiec i Zagłębia Ruhry, nagrywając album dobry, ale jednak nie do końca wykorzystujący potencjał, drzemiący w tym składzie. LP zdecydowanie ciekawszy od debiutu, od strony realizacyjnej jak i kompozycyjnej, i to jest fakt niezaprzeczalny, który należy docenić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Venger]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4549</link>
			<pubDate>Sun, 11 Jan 2026 00:03:48 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4549</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Venger - Times of Legend (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/7/1377056.jpg?4516" border="0" alt="[Obrazek: 1377056.jpg?4516]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. From Worlds Unknown 04:24      <br />
2. Pharaoh's Curse 04:57          <br />
3. Navigate the Labyrinth 04:22          <br />
4. Crystal Gazer 04:37         <br />
5. The Legend Still Remains 04:46          <br />
6. Séance 04:13          <br />
7. Throw the Witch 04:08          <br />
8. Impaler of Souls 04:45        <br />
9. Tower of Babel 05:03<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Wielka Brytania/Austria/Norwegia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Franz Bauer - śpiew<br />
Doug Scarratt - gitara<br />
James Fogarty - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Sven Rothe - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Doug Scarratt postanowił odpocząć nieco od twórczości SAXON, któremu towarzyszy od 1995 roku i w 2024 roku zakłada projekt VENGER, w którym udzielają się gitarzysta James Fogarty, który ma doświadczenie w ekstremalnych formach metalu, podobnie jak perkusista Sven Rothe, a wokalistą został Franz Bauer z bardzo dobrego, austriackiego ROADWOLF.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki projekt musiał przyciągnąć uwagę niejednej wytwórni, ale to Silver Lining Music wydało debiut 9 stycznia 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby całość prezentowała się jak singlowy Navigate the Labyrinth, to należałoby uznać ten projekt jedynie za przeciętną, heavy metalową ciekawostkę, która próbuje nawiązywać do lat 70. i 80. brytyjskiego heavy metalu. Na szczęście jest lepiej i słychać, że Scarratt ma ciekawe pomysły, które do SAXON jednak by nie pasowały.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie brakuje tutaj NWOBHM i rozpoczynający album delikatnie malowany From Worlds Unknown jest bardzo dobry. Klasyczny i bez udziwnień, ze znakomitymi, wybornymi ozdobnikami gitarowymi i to jest ogromny plus tego albumu. Sola są niezwykle melodyjne, szczere, rozbudowane, czasami zaskakujące, tak jak świetna jest subtelna gra Sven Rothe, który czuje tę stylistykę i nie przytłacza. Surowszy Pharaoh's Curse jest gdzieś pomiędzy SATAN a PHARIAH w tych ostrych, szorstkich riffach w niepodrabialnym stylu Newcastle z gęstym i ciężkim klimatem. Do tego ten podniosły refren, przestrzenny i znakomicie zaśpiewany przez Bauera, który do takiej muzyki został stworzony.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście SAXON nie mogło zabraknąć i szkoda, że Crystal Gazer w refrenie wyszedł tak chaotycznie, ponieważ mogła to być solidna ballada godna brytyjskiego CHARIOT. Nakładki wokalne zostały zrealizowane niechlujnie, co niejako nadrabia melodia i rycerski, pełen emocji śpiew Franza Bauera i przepiękne gitary. The Legend Still Remains oraz Séance łączą się ze sobą w narracjach, chociaż Seance ma w sobie więcej okultyzmu i nawiązań do początków heavy metalu. Throw the Switch to BLACK SABBATH mroczny, BLACK SABBATH oniryczny, z mrocznymi aranżacjami klawiszowymi i odległymi chórami, nakreślającymi dalsze plany. Ciekawe, niepokojące w klimacie, z wybornym solem gitarowym, ale bezwzględnym killerem tego LP jest Impaler of Souls. BLACK SABBATH Martin Era w najlepszym wydaniu, utrzymany w epickim duchu, ze znakomitą melodią i genialnym refrenem, który zapada w pamięć. To absolutny, aranżacyjny geniusz i czapki z głów dla Doug Scarratta oraz James Fogarty za jego rewelacyjne plany klawiszowe w tej kompozycji. Co za killer! Co za moc!</div>
<div style="text-align: justify;">Tower of Babel to solidny, klasyczny heavy metal z Wysp i solidne zakończenie, choć zachowawcze i typowe. Matt Mitchell śpiewa dobrze swoim lekko ochrypłym, szorstkim głosem, ale jednak klimatycznie ten utwór odstaje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie to classic vintage, przybrudzone, z ostrymi gitarami i głośną perkusją, unoszącym się kurzem i wybornie ustawionym wokalistą na froncie. Klasycznie i nieprzesadnie garażowe, dobrze dobrany sound, który uwypukla najmocniejsze punkty zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut doświadczonej grupy muzyków, którzy nie odkrywają koła na nowo, a raczej zabierają słuchacza w podróż do lat 70. i 80. heavy metalu, w różnych jego odcieniach, choć nie zawsze interesujących.</div>
Impaler of Souls... Absolutne mistrzostwo.<br />
<br />
<br />
Ocena: 8.1/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Venger - Times of Legend (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/7/1377056.jpg?4516" border="0" alt="[Obrazek: 1377056.jpg?4516]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. From Worlds Unknown 04:24      <br />
2. Pharaoh's Curse 04:57          <br />
3. Navigate the Labyrinth 04:22          <br />
4. Crystal Gazer 04:37         <br />
5. The Legend Still Remains 04:46          <br />
6. Séance 04:13          <br />
7. Throw the Witch 04:08          <br />
8. Impaler of Souls 04:45        <br />
9. Tower of Babel 05:03<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Wielka Brytania/Austria/Norwegia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Franz Bauer - śpiew<br />
Doug Scarratt - gitara<br />
James Fogarty - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Sven Rothe - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Doug Scarratt postanowił odpocząć nieco od twórczości SAXON, któremu towarzyszy od 1995 roku i w 2024 roku zakłada projekt VENGER, w którym udzielają się gitarzysta James Fogarty, który ma doświadczenie w ekstremalnych formach metalu, podobnie jak perkusista Sven Rothe, a wokalistą został Franz Bauer z bardzo dobrego, austriackiego ROADWOLF.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki projekt musiał przyciągnąć uwagę niejednej wytwórni, ale to Silver Lining Music wydało debiut 9 stycznia 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby całość prezentowała się jak singlowy Navigate the Labyrinth, to należałoby uznać ten projekt jedynie za przeciętną, heavy metalową ciekawostkę, która próbuje nawiązywać do lat 70. i 80. brytyjskiego heavy metalu. Na szczęście jest lepiej i słychać, że Scarratt ma ciekawe pomysły, które do SAXON jednak by nie pasowały.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie brakuje tutaj NWOBHM i rozpoczynający album delikatnie malowany From Worlds Unknown jest bardzo dobry. Klasyczny i bez udziwnień, ze znakomitymi, wybornymi ozdobnikami gitarowymi i to jest ogromny plus tego albumu. Sola są niezwykle melodyjne, szczere, rozbudowane, czasami zaskakujące, tak jak świetna jest subtelna gra Sven Rothe, który czuje tę stylistykę i nie przytłacza. Surowszy Pharaoh's Curse jest gdzieś pomiędzy SATAN a PHARIAH w tych ostrych, szorstkich riffach w niepodrabialnym stylu Newcastle z gęstym i ciężkim klimatem. Do tego ten podniosły refren, przestrzenny i znakomicie zaśpiewany przez Bauera, który do takiej muzyki został stworzony.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście SAXON nie mogło zabraknąć i szkoda, że Crystal Gazer w refrenie wyszedł tak chaotycznie, ponieważ mogła to być solidna ballada godna brytyjskiego CHARIOT. Nakładki wokalne zostały zrealizowane niechlujnie, co niejako nadrabia melodia i rycerski, pełen emocji śpiew Franza Bauera i przepiękne gitary. The Legend Still Remains oraz Séance łączą się ze sobą w narracjach, chociaż Seance ma w sobie więcej okultyzmu i nawiązań do początków heavy metalu. Throw the Switch to BLACK SABBATH mroczny, BLACK SABBATH oniryczny, z mrocznymi aranżacjami klawiszowymi i odległymi chórami, nakreślającymi dalsze plany. Ciekawe, niepokojące w klimacie, z wybornym solem gitarowym, ale bezwzględnym killerem tego LP jest Impaler of Souls. BLACK SABBATH Martin Era w najlepszym wydaniu, utrzymany w epickim duchu, ze znakomitą melodią i genialnym refrenem, który zapada w pamięć. To absolutny, aranżacyjny geniusz i czapki z głów dla Doug Scarratta oraz James Fogarty za jego rewelacyjne plany klawiszowe w tej kompozycji. Co za killer! Co za moc!</div>
<div style="text-align: justify;">Tower of Babel to solidny, klasyczny heavy metal z Wysp i solidne zakończenie, choć zachowawcze i typowe. Matt Mitchell śpiewa dobrze swoim lekko ochrypłym, szorstkim głosem, ale jednak klimatycznie ten utwór odstaje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie to classic vintage, przybrudzone, z ostrymi gitarami i głośną perkusją, unoszącym się kurzem i wybornie ustawionym wokalistą na froncie. Klasycznie i nieprzesadnie garażowe, dobrze dobrany sound, który uwypukla najmocniejsze punkty zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut doświadczonej grupy muzyków, którzy nie odkrywają koła na nowo, a raczej zabierają słuchacza w podróż do lat 70. i 80. heavy metalu, w różnych jego odcieniach, choć nie zawsze interesujących.</div>
Impaler of Souls... Absolutne mistrzostwo.<br />
<br />
<br />
Ocena: 8.1/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Epinikion]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4424</link>
			<pubDate>Wed, 03 Jul 2024 20:39:50 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4424</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Epinikion - Inquisition (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/462v_gyOBnnHZmbmC5ayOsM00j7Z0PGb7szZQIsptwc/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2OTU1/ODQ1LTE2ODMwNTU0/MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Council of Troubles 01:36      <br />
2. Inquisition 07:21       <br />
3. Love So Sublime 06:09      <br />
4. Welcome to the Wonderful World of Jealousy 04:34      <br />
5. Stand Up and Fight 05:07       <br />
6. On the Brink of Despair 05:13       <br />
7. In the Middle of the Night 05:47     <br />
8. Sail Away 08:26      <br />
9. False Faced Demon 06:20      <br />
10. If I Could Turn Back Time 03:22       <br />
11. Stranger in the Dark 05:35       <br />
12. The Courage to Change 04:24<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Holandia, Rosja, Włochy, Belgia, Turcja)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Robert Tangerman - gitara<br />
Renate de Boer - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Muzycy sesyjni:<br />
Eleonora Damiano - śpiew<br />
Levent Gasgil - gitara<br />
Emre Demir - bas<br />
Vincent Verstrepen - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">EPINIKION z Holandii został założony w 2020 roku przez gitarzystę Roberta Tangermana oraz Renate de Boer, która gra na instrumentach klawiszowych. Stabilnego składu nie udało się zebrać, więc pozyskali muzyków sesyjnych, z czego najbardziej znanym jest prawdopodobnie Vincent Verstrepen z death metalowego CARNATION.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut został wydany nakładem własnym 21 kwietnia 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony wykonawczej niewiele jest do zarzucenia, gitarzyści grają sprawnie, na szczególne uznanie zasługuje tutaj sekcja rytmiczna, która jest dynamiczna i bardzo bogata. Eleonora Damiano śpiewa dobrze, bardzo spokojnie, dopasowując się do bardzo delikatnego brzmienia. Mix i mastering wykonał Yarne Heylen z death metalowego CARNATION i to dziwne, że zdecydował się na sound tak stłumiony, wycofujący wokalistkę. Zabrakło tutaj wieloplanowości, brzmienia bardziej selektywnego i realnie tylko sekcja rytmiczna została ustawiona tutaj dobrze z ciepłym basem i nieprzytłaczającymi bębnami. Sola gitarowe są wyraźne i nie tak stłamszone jak melodie główne, chwilami klawisze i orkiestracje zagłuszają jednak wszystko, w tym melodie, co słychać w bardzo dobrym Stand Up and Fight czy nawet Sail Away, gdzie duety wokalne zlewają się z sekcją rytmiczną. Słychać, że to miała być muzyka w klimacie AFTER FOREVER, jak w eleganckim On the Brink of Despair, który jest równie znakomity jak tytułowy Inquisition.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry jest Love so Sublime, ale przydałoby się to zaśpiewać z większym żarem i przekonaniem, tak jak zdecydowanie bardziej dopracowanym brzmieniem, ale projekty międzynarodowe często mają to do siebie, że brakuje spójności. Minusem jest też długość tego LP. Nie wszystkie kompozycje są atrakcyjne i Welcome to the Wonderful World of Jealousy to bezbarwne granie wielu naśladowców WITHIN TEMPTATION, z bardzo słabym refrenem i niewiele ciekawszą melodią. False Faced Demon próbuje bawić się mrocznym klimatem ADAGIO, ale niewiele z tego wynika, za to ballada If I Could Turn Back Time jest dobra, ale nie jest to wyciskacz łez.</div>
<div style="text-align: justify;">Akcentowany Stranger in the Dark to poprawne granie w stylu AFTER FOREVER, który nie pozostawia po sobie żadnego wrażenia. Co innego energiczny The Courage to Change, gdzie najbardziej słychać wszystkie mankamenty i niedobory brzmienia. Miał być power metal z mocą, a wyszło delikatniej niż MORIFADE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Potencjał w tym zespole jest, bo kompozycyjnie jest to LP równy i spójny bez rażącego w uszy eklektyzmu. Zabrakło tylko dopracowania i środków, ale to nie jest coś, czego nie da się poprawić.</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Tangerman i Renate de Boer po wydaniu tego LP podjęli słuszną decyzję i zamiast projektu międzynarodowego, uzupełnili skład o lokalnych muzyków, z którymi obecnie koncertują.</div>
<div style="text-align: justify;">Oby zaowocowało to kolejnym albumem w niedalekiej przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Epinikion - Inquisition (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/462v_gyOBnnHZmbmC5ayOsM00j7Z0PGb7szZQIsptwc/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2OTU1/ODQ1LTE2ODMwNTU0/MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjUtOTc4MS5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Council of Troubles 01:36      <br />
2. Inquisition 07:21       <br />
3. Love So Sublime 06:09      <br />
4. Welcome to the Wonderful World of Jealousy 04:34      <br />
5. Stand Up and Fight 05:07       <br />
6. On the Brink of Despair 05:13       <br />
7. In the Middle of the Night 05:47     <br />
8. Sail Away 08:26      <br />
9. False Faced Demon 06:20      <br />
10. If I Could Turn Back Time 03:22       <br />
11. Stranger in the Dark 05:35       <br />
12. The Courage to Change 04:24<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Holandia, Rosja, Włochy, Belgia, Turcja)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Robert Tangerman - gitara<br />
Renate de Boer - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Muzycy sesyjni:<br />
Eleonora Damiano - śpiew<br />
Levent Gasgil - gitara<br />
Emre Demir - bas<br />
Vincent Verstrepen - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">EPINIKION z Holandii został założony w 2020 roku przez gitarzystę Roberta Tangermana oraz Renate de Boer, która gra na instrumentach klawiszowych. Stabilnego składu nie udało się zebrać, więc pozyskali muzyków sesyjnych, z czego najbardziej znanym jest prawdopodobnie Vincent Verstrepen z death metalowego CARNATION.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut został wydany nakładem własnym 21 kwietnia 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony wykonawczej niewiele jest do zarzucenia, gitarzyści grają sprawnie, na szczególne uznanie zasługuje tutaj sekcja rytmiczna, która jest dynamiczna i bardzo bogata. Eleonora Damiano śpiewa dobrze, bardzo spokojnie, dopasowując się do bardzo delikatnego brzmienia. Mix i mastering wykonał Yarne Heylen z death metalowego CARNATION i to dziwne, że zdecydował się na sound tak stłumiony, wycofujący wokalistkę. Zabrakło tutaj wieloplanowości, brzmienia bardziej selektywnego i realnie tylko sekcja rytmiczna została ustawiona tutaj dobrze z ciepłym basem i nieprzytłaczającymi bębnami. Sola gitarowe są wyraźne i nie tak stłamszone jak melodie główne, chwilami klawisze i orkiestracje zagłuszają jednak wszystko, w tym melodie, co słychać w bardzo dobrym Stand Up and Fight czy nawet Sail Away, gdzie duety wokalne zlewają się z sekcją rytmiczną. Słychać, że to miała być muzyka w klimacie AFTER FOREVER, jak w eleganckim On the Brink of Despair, który jest równie znakomity jak tytułowy Inquisition.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry jest Love so Sublime, ale przydałoby się to zaśpiewać z większym żarem i przekonaniem, tak jak zdecydowanie bardziej dopracowanym brzmieniem, ale projekty międzynarodowe często mają to do siebie, że brakuje spójności. Minusem jest też długość tego LP. Nie wszystkie kompozycje są atrakcyjne i Welcome to the Wonderful World of Jealousy to bezbarwne granie wielu naśladowców WITHIN TEMPTATION, z bardzo słabym refrenem i niewiele ciekawszą melodią. False Faced Demon próbuje bawić się mrocznym klimatem ADAGIO, ale niewiele z tego wynika, za to ballada If I Could Turn Back Time jest dobra, ale nie jest to wyciskacz łez.</div>
<div style="text-align: justify;">Akcentowany Stranger in the Dark to poprawne granie w stylu AFTER FOREVER, który nie pozostawia po sobie żadnego wrażenia. Co innego energiczny The Courage to Change, gdzie najbardziej słychać wszystkie mankamenty i niedobory brzmienia. Miał być power metal z mocą, a wyszło delikatniej niż MORIFADE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Potencjał w tym zespole jest, bo kompozycyjnie jest to LP równy i spójny bez rażącego w uszy eklektyzmu. Zabrakło tylko dopracowania i środków, ale to nie jest coś, czego nie da się poprawić.</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Tangerman i Renate de Boer po wydaniu tego LP podjęli słuszną decyzję i zamiast projektu międzynarodowego, uzupełnili skład o lokalnych muzyków, z którymi obecnie koncertują.</div>
<div style="text-align: justify;">Oby zaowocowało to kolejnym albumem w niedalekiej przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rozario]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4068</link>
			<pubDate>Mon, 28 Aug 2023 18:17:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4068</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rozario - To the Gods We Swear (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/5MLeleYZDa1ubhiJh77cBP715uZF6sj5qbh5G57w5Ao/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4NjMw/MTExLTE2OTk1NDg2/MDQtMjExMC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDQtMjExMC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Northern Battle Cry 01:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.To the Gods We Swear 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavy Metal Rider 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Nightmare in Flames 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">5.Born Again 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Silent Lies 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">7.Headed for Hell 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.United We Stand - United We Fall 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">9.Caged 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rage 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">11.Heavens Falling Down 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">12.Burning Up 04:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Norwegia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Rosario - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Jamtfall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stein Hjertholm - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Halsan Engum - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Per-Helge "Peppa" Bruvoll - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wokalista David Rosario zbudował ten zespół w ciągu kilku ostatnich lat, by grać heavy metal. Żaden z tych muzyków nie jest szerzej znany na metalowej scenie, jednak ich album, nagrany przy pomocy popularnego norweskiego inżyniera dźwięku i gitarzysty Tronda Holtera, szybko znalazł wydawcę i znana niemiecka wytwórnia Pride &amp; Joy Music przedstawi ten LP 20 października.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album promowany jest singlowym To the Gods We Swear i jest to promocja najwyższej klasy. Dostojny, bojowy, tradycyjny heavy metal z monumentalnym refrenem i wyborną melodią oraz wysokiej kasy wykonaniem zdecydowanie zachęcają do zapoznania się z całością. Tym bardziej, że głos Rosario jest interesujący, a operując w średnich rejestrach dysponuje sporym zasięgiem. Dużo tu rytmicznego, tradycyjnego heavy metalu z wolniejszymi true metalowymi refrenami o bardziej uroczystym charakterze jak Heavens Falling Down, Heavy Metal Rider, Nightmare in Flames, ze wsparciem chórków. Podobnie skonstruowany został dostojny semi balladowy song Born Again, który jest w zwrotkach dobry, ze śladowymi pierwiastkami neoklasycznymi, ale rozkwita w wybuchowym, dramatycznym i melodyjnym refrenie. Świetnie brzmi zagrany w średnio szybkim tempie United We Stand - United We Fall. To jest esencja tradycyjnego metalu w czystej postaci. Z pasją i zębem zagrany został ten numer! Nieco nowocześniej, nieco bardziej rockowo (w refrenie) i chwilami także surowiej grają w niezłym Silent Lies i tu przypominają, że Norwegia to przede wszystkim potęga w metalu progresywnym, także tym bardzo melodyjnym. Jest także stylizowany na amerykański metal z rejonów SKID ROW Headed for Hell i tu melodia zwrotek, taka sympatyczna ciepła i bezpretensjonalna, robi jednak dużo lepsze wrażenie niż przypięty nieco na siłę przeciętny około epicki refren.</div>
<div style="text-align: justify;">Romantyzmu najwięcej jest w Caged, jest to mix amerykańskiego stylu rock arena i szwedzkiego melodic metalu, przy czym warto zwrócić uwagę na nad wyraz mocne tym razem wokale Rosario. Wspaniała partia instrumentalna ozdabia tę kompozycję! Dużo melodic groove - modern metalu mamy w Rage, jest także rockowy refren i ta kompozycja, choć poprawna tak nie do końca stylistycznie pasuje do tej płyty. Taki bardziej zagrany na sterydach hard rock to umieszczony na końcu Burning Up i jest dobrze, choć i ten utwór nie jest w głównym nurcie stylistycznym tej płyty. Jednak refren chwytliwy i bardzo przyjemny w swojej melodyjnej zadziorności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest w tej grupie jedna prawdziwa gwiazda. To gitarzysta Johan Jamtfall. Może stosunkowo prosta struktura riffowa utworów nie daje mu zbyt dużego pola manewru, ale w solówkach wyczynia prawdziwe cuda, przy czym to popisy odległe od shredu dla shredu, to pełne treści zagrania osadzone w klasycznych realiach heavy metalu. Technika wyborna, wyczucie konwencji muzycznej także.</div>
<div style="text-align: justify;">Jednego tu brakuje. Gitarowej mocy. O ile perkusja dobrze grzmi i syczy blachami, to gitarom brakuje ciężaru i głębi. Tak jak one zostały ustawione, to ustawia się sound jakiegoś chłodnego progressive power albo thrashu. Mało kolorowe to jest i w tym aspekcie ta muzyka traci jako tradycyjny heavy metal o cechach epicko - heroicznych. <br />
Mimo to można śmiało powiedzieć, że skromna classic heavy metalowa scena norweska zyskała bardzo dobry, wartościowy zespół, który nagrał to, czego się nagrać nie udało na tak dobrym poziomie ARTCH w roku 1988, a to przecież zespół w Norwegii kultowy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride &amp; Joy Music<br />
</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rozario - To the Gods We Swear (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/5MLeleYZDa1ubhiJh77cBP715uZF6sj5qbh5G57w5Ao/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4NjMw/MTExLTE2OTk1NDg2/MDQtMjExMC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDQtMjExMC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Northern Battle Cry 01:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.To the Gods We Swear 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavy Metal Rider 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Nightmare in Flames 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">5.Born Again 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Silent Lies 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">7.Headed for Hell 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.United We Stand - United We Fall 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">9.Caged 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rage 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">11.Heavens Falling Down 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">12.Burning Up 04:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Norwegia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Rosario - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Jamtfall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stein Hjertholm - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Halsan Engum - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Per-Helge "Peppa" Bruvoll - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wokalista David Rosario zbudował ten zespół w ciągu kilku ostatnich lat, by grać heavy metal. Żaden z tych muzyków nie jest szerzej znany na metalowej scenie, jednak ich album, nagrany przy pomocy popularnego norweskiego inżyniera dźwięku i gitarzysty Tronda Holtera, szybko znalazł wydawcę i znana niemiecka wytwórnia Pride &amp; Joy Music przedstawi ten LP 20 października.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album promowany jest singlowym To the Gods We Swear i jest to promocja najwyższej klasy. Dostojny, bojowy, tradycyjny heavy metal z monumentalnym refrenem i wyborną melodią oraz wysokiej kasy wykonaniem zdecydowanie zachęcają do zapoznania się z całością. Tym bardziej, że głos Rosario jest interesujący, a operując w średnich rejestrach dysponuje sporym zasięgiem. Dużo tu rytmicznego, tradycyjnego heavy metalu z wolniejszymi true metalowymi refrenami o bardziej uroczystym charakterze jak Heavens Falling Down, Heavy Metal Rider, Nightmare in Flames, ze wsparciem chórków. Podobnie skonstruowany został dostojny semi balladowy song Born Again, który jest w zwrotkach dobry, ze śladowymi pierwiastkami neoklasycznymi, ale rozkwita w wybuchowym, dramatycznym i melodyjnym refrenie. Świetnie brzmi zagrany w średnio szybkim tempie United We Stand - United We Fall. To jest esencja tradycyjnego metalu w czystej postaci. Z pasją i zębem zagrany został ten numer! Nieco nowocześniej, nieco bardziej rockowo (w refrenie) i chwilami także surowiej grają w niezłym Silent Lies i tu przypominają, że Norwegia to przede wszystkim potęga w metalu progresywnym, także tym bardzo melodyjnym. Jest także stylizowany na amerykański metal z rejonów SKID ROW Headed for Hell i tu melodia zwrotek, taka sympatyczna ciepła i bezpretensjonalna, robi jednak dużo lepsze wrażenie niż przypięty nieco na siłę przeciętny około epicki refren.</div>
<div style="text-align: justify;">Romantyzmu najwięcej jest w Caged, jest to mix amerykańskiego stylu rock arena i szwedzkiego melodic metalu, przy czym warto zwrócić uwagę na nad wyraz mocne tym razem wokale Rosario. Wspaniała partia instrumentalna ozdabia tę kompozycję! Dużo melodic groove - modern metalu mamy w Rage, jest także rockowy refren i ta kompozycja, choć poprawna tak nie do końca stylistycznie pasuje do tej płyty. Taki bardziej zagrany na sterydach hard rock to umieszczony na końcu Burning Up i jest dobrze, choć i ten utwór nie jest w głównym nurcie stylistycznym tej płyty. Jednak refren chwytliwy i bardzo przyjemny w swojej melodyjnej zadziorności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest w tej grupie jedna prawdziwa gwiazda. To gitarzysta Johan Jamtfall. Może stosunkowo prosta struktura riffowa utworów nie daje mu zbyt dużego pola manewru, ale w solówkach wyczynia prawdziwe cuda, przy czym to popisy odległe od shredu dla shredu, to pełne treści zagrania osadzone w klasycznych realiach heavy metalu. Technika wyborna, wyczucie konwencji muzycznej także.</div>
<div style="text-align: justify;">Jednego tu brakuje. Gitarowej mocy. O ile perkusja dobrze grzmi i syczy blachami, to gitarom brakuje ciężaru i głębi. Tak jak one zostały ustawione, to ustawia się sound jakiegoś chłodnego progressive power albo thrashu. Mało kolorowe to jest i w tym aspekcie ta muzyka traci jako tradycyjny heavy metal o cechach epicko - heroicznych. <br />
Mimo to można śmiało powiedzieć, że skromna classic heavy metalowa scena norweska zyskała bardzo dobry, wartościowy zespół, który nagrał to, czego się nagrać nie udało na tak dobrym poziomie ARTCH w roku 1988, a to przecież zespół w Norwegii kultowy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride &amp; Joy Music<br />
</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tailgunner]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4039</link>
			<pubDate>Tue, 11 Jul 2023 17:29:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4039</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tailgunner - Guns for Hire (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/8/1138821.jpg?0642" border="0" alt="[Obrazek: 1138821.jpg?0642]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Shadows of War 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Guns for Hire 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.White Death 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.Revolution Scream 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Futures Lost 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">6.New Horizons 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Warhead 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Crashdive 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.Blood for Blood 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rebirth 09:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Craig Cairns - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick van der Völlering - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Zach Salvini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Hewson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sam Caldwell - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Idea założenia tego zespołu  należy do basisty Thomasa Hewsona i sięga roku 2018. Grupa została jednak w pełni sformowana w roku 2020, przy czym znaleźli się w niej dwaj członkowie pechowego MIDNIGHT PROPHECY, w którym Hewson już nie zdążył w 2020 wystąpić na odwołanej trasie koncertowej. Jednym z nich jest wokalista Craig Cairns, którego w zeszłym roku można było usłyszeć na nowej płycie, prowadzonego przez Tima Hansena power metalowego INDUCTION. TAILGUNNER nagrał zestaw kompozycji, z których większość zaprezentowana została w wersji digital w okresie od stycznia 2022 do maja 2023, a teraz z nowymi utworami zostanie 14 lipca wydana przez niemiecką wytwórnię Fireflash Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Styl zespołu można bardziej odnieść do tego, co prezentują zespoły z Kanady niż z Anglii. Słychać tu nawiązania do SKULL FIST, STRIKER, a bardziej także METALIAN oraz wysokoenergetycznego grania wszystkich Metalowych Potworów z Calgary, to jednak nie wychodzi ekipie brytyjskiej najlepiej. Jest to ogólnie w dużej mierze taki złagodzony heavy metal tradycyjny z heroicznym zacięciem (Shadows of War, New Horizons), z lepszym na pewno w tej kategorii Warhead, gdzie godnie konkurują z Potworami z Calgary.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest określona przebojowość w dynamicznym Guns for Hire, przypominającym podobne kawałki RIOT CITY, brak tu jednak tej mocy i zadziorności. Mimo to utwór na tym albumie się wyróżnia. Udany speed/heavy początek obiecuje więcej, ostatecznie jednak jest to po prostu dobry, typowy dla lat 80tych utwór, ubarwiany przez treściwe sola gitarowe. Melodyjny i ciekawie rozegrany jest szybki Futures Lost z potoczystym i chwytliwym refrenem. Ponownie sporo tu od siebie dają gitarzyści, tworząc także zgrabne dialogi i duety.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki raczej błahy brytyjski rock/metal, od którego na albumach z UK się chyba nie ucieknie, to tutaj Revolution Scream, choć można to odnieść także do podobnych nagrań STRIKER ze środkowego okresu działalności. Słabym punktem płyty jest rozwodniony zbędnymi ornamentacjami classic heavy metalowy Crashdive. Długo się rozkręca Blood for Blood i dobrze, że chociaż z udanymi zapożyczeniami riffowymi od IRON MAIDEN, potem to wchodzi na tory melodyjnego heavy metalu, gdzie ponownie melodia jest dobra, lepsze są solowe zagrywki gitarzystów. Na koniec prezentują coś zupełnie nowego i jest heroiczny kolos Rebirth, gdzie pierwsza część to budowanie dramatycznej atmosfery przez długie partie gitar, potem dzielą czas sprawiedliwie pomiędzy partie szybkie i znacznie wolniejsze oraz dramatyczną i heroiczną narrację wokalną. Jest dobrze, ale tego klimatu wygenerowanego na początku jednak mocno brakuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie, to Craig Cairns śpiewa bardzo dobrze i tu prezentuje się szczerzej niż w INDUCTION. Zwraca także uwagę pewna siebie gra holenderskiego gitarzysty Patricka van der Völleringa, który jednak z kolegami już się w tym roku rozstał. Można mieć pewne zastrzeżenia do brzmienia. Realizował to Olof Wikstrand z ENFORCER i chyba zbyt ostrożnie ustawił te gitary. To powinno ciężej brzmieć, ostrzej naciskać, a jest wrażenie, że grupa grająca NWOTHM gra power metal. Od takich albumów nie wymaga się skomplikowanej wieloplanowości, ale soczystego soundu na pewno tak. Tu jest ogólnie za lekko i zbyt pastelowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Patrząc na biografię, to mamy tu wsparty przez Holendra prawie cały ostatni przewidziany dla show na żywo skład MIDNIGHT PROPHECY. Teraz pewnie rozpoczną się poszukiwania nowego drugiego gitarzysty... Jakoś pech nie opuszcza tych muzyków, ale w określonym stopniu jest to zespół perspektywiczny. Na razie grają po prostu dobry heavy metal, jaki w Kanadzie grają lepiej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 11.07.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwór</span></span></span><span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ni Fireflash Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tailgunner - Guns for Hire (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/8/1138821.jpg?0642" border="0" alt="[Obrazek: 1138821.jpg?0642]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Shadows of War 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Guns for Hire 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.White Death 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.Revolution Scream 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Futures Lost 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">6.New Horizons 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Warhead 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Crashdive 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.Blood for Blood 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rebirth 09:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Craig Cairns - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick van der Völlering - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Zach Salvini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Hewson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sam Caldwell - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Idea założenia tego zespołu  należy do basisty Thomasa Hewsona i sięga roku 2018. Grupa została jednak w pełni sformowana w roku 2020, przy czym znaleźli się w niej dwaj członkowie pechowego MIDNIGHT PROPHECY, w którym Hewson już nie zdążył w 2020 wystąpić na odwołanej trasie koncertowej. Jednym z nich jest wokalista Craig Cairns, którego w zeszłym roku można było usłyszeć na nowej płycie, prowadzonego przez Tima Hansena power metalowego INDUCTION. TAILGUNNER nagrał zestaw kompozycji, z których większość zaprezentowana została w wersji digital w okresie od stycznia 2022 do maja 2023, a teraz z nowymi utworami zostanie 14 lipca wydana przez niemiecką wytwórnię Fireflash Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Styl zespołu można bardziej odnieść do tego, co prezentują zespoły z Kanady niż z Anglii. Słychać tu nawiązania do SKULL FIST, STRIKER, a bardziej także METALIAN oraz wysokoenergetycznego grania wszystkich Metalowych Potworów z Calgary, to jednak nie wychodzi ekipie brytyjskiej najlepiej. Jest to ogólnie w dużej mierze taki złagodzony heavy metal tradycyjny z heroicznym zacięciem (Shadows of War, New Horizons), z lepszym na pewno w tej kategorii Warhead, gdzie godnie konkurują z Potworami z Calgary.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest określona przebojowość w dynamicznym Guns for Hire, przypominającym podobne kawałki RIOT CITY, brak tu jednak tej mocy i zadziorności. Mimo to utwór na tym albumie się wyróżnia. Udany speed/heavy początek obiecuje więcej, ostatecznie jednak jest to po prostu dobry, typowy dla lat 80tych utwór, ubarwiany przez treściwe sola gitarowe. Melodyjny i ciekawie rozegrany jest szybki Futures Lost z potoczystym i chwytliwym refrenem. Ponownie sporo tu od siebie dają gitarzyści, tworząc także zgrabne dialogi i duety.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki raczej błahy brytyjski rock/metal, od którego na albumach z UK się chyba nie ucieknie, to tutaj Revolution Scream, choć można to odnieść także do podobnych nagrań STRIKER ze środkowego okresu działalności. Słabym punktem płyty jest rozwodniony zbędnymi ornamentacjami classic heavy metalowy Crashdive. Długo się rozkręca Blood for Blood i dobrze, że chociaż z udanymi zapożyczeniami riffowymi od IRON MAIDEN, potem to wchodzi na tory melodyjnego heavy metalu, gdzie ponownie melodia jest dobra, lepsze są solowe zagrywki gitarzystów. Na koniec prezentują coś zupełnie nowego i jest heroiczny kolos Rebirth, gdzie pierwsza część to budowanie dramatycznej atmosfery przez długie partie gitar, potem dzielą czas sprawiedliwie pomiędzy partie szybkie i znacznie wolniejsze oraz dramatyczną i heroiczną narrację wokalną. Jest dobrze, ale tego klimatu wygenerowanego na początku jednak mocno brakuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie, to Craig Cairns śpiewa bardzo dobrze i tu prezentuje się szczerzej niż w INDUCTION. Zwraca także uwagę pewna siebie gra holenderskiego gitarzysty Patricka van der Völleringa, który jednak z kolegami już się w tym roku rozstał. Można mieć pewne zastrzeżenia do brzmienia. Realizował to Olof Wikstrand z ENFORCER i chyba zbyt ostrożnie ustawił te gitary. To powinno ciężej brzmieć, ostrzej naciskać, a jest wrażenie, że grupa grająca NWOTHM gra power metal. Od takich albumów nie wymaga się skomplikowanej wieloplanowości, ale soczystego soundu na pewno tak. Tu jest ogólnie za lekko i zbyt pastelowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Patrząc na biografię, to mamy tu wsparty przez Holendra prawie cały ostatni przewidziany dla show na żywo skład MIDNIGHT PROPHECY. Teraz pewnie rozpoczną się poszukiwania nowego drugiego gitarzysty... Jakoś pech nie opuszcza tych muzyków, ale w określonym stopniu jest to zespół perspektywiczny. Na razie grają po prostu dobry heavy metal, jaki w Kanadzie grają lepiej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 11.07.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwór</span></span></span><span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ni Fireflash Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Angus McSix]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3986</link>
			<pubDate>Wed, 19 Apr 2023 17:43:55 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3986</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Angus McSix - Angus McSix and the Sword Of Power (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/ErvfmiAihNlLAZfq3FkK4eNo4UIy2mu6K-OGf08WLKQ/rs:fit/g:sm/q:90/h:544/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2ODAz/MzA3LTE2ODE4NDcz/MzctMzkxOS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MzctMzkxOS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Master of the Universe 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sixcalibur 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">3.Laser-Shooting Dinosaur 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Amazons of Caledonia 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ride to Hell 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Starlord of the Sixtus Stellar System 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Vision in the Fires (Intro) 01:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Eternal Warrior 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Key to Eternity 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">10.In a Past Reality 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">11.Fireflies of Doom 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">12.Just a Fool Will Play Tricks on Angus McSix 04:08 (bonus track)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Szwajcaria/Niemcy/Włochy)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Angus McSix, Starlord of the Sixtus Stellar System (Thomas Winkler) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Arch Demon Seebulon, The Origin of all Evil (Sebastian Levermann) - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, orkiestracje, programowanie</div>
<div style="text-align: justify;">Thalestris, Queen of the Lazer-Amazons of Caledonia (Thalìa Bellazecca) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Skaw! Buff Berserker from the North (Manuel Lotter) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie są do końca jasne okoliczności w jakich Thomas Winkler zakończył współpracę z Bowersem w GLORYHAMMER, na pewno jednak nie z powodu drastycznej różnicy zdań na temat stylistyki muzycznej zespołu. Co więcej, jest teraz dwóch Angusów, dwie grupy o podobnym image i podobnym Uniwersum fantasy, w jakim kreują swój muzyczny świat. Być może chodzi o to, że GLORYHAMMER jest zespołem nieco prześmiewczym, parodiującym, ukazującym heroiczny power metal w krzywym zwierciadle, a ANGUS McSIX, pomimo równie bombastycznych artystycznych pseudonimów, traktuje swoją historię bardziej tradycyjnie i poważnie? Winkler w roku 2022 zebrał godny odnotowania skład, zapraszając do współpracy "Seba" z ORDEN OGAN i byłego perkusistę RHAPSODY ON FIRE Lottera i dodał nieco mainstreamowej pikanterii poprzez przyjęcie też nie mającej doświadczenia na metalowej scenie włoskiej gitarzystki Thalìi Bellazecca, ponoć jednak bardzo popularnej w internetowych mediach społecznościowych. Do tego powstała też specyficzna sytuacja z kontraktami płytowymi, bo obie grupy mają je ważne z Napalm Records, a w czerwcu kolejny album wydaje też GLORYHAMMER. ANGUS McSIX zaprezentuje swój album 21 kwietnia 2023.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawa sytuacja. A muzyka? </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Angus zginął w heroicznym boju, ale chce za sprawą magicznego miecza o nazwie Sixcalibur powrócić z krainy śmierci do świata żywych i tak dalej... Fabuła zwarta i potoczysta, choć oczywiście mało oryginalna, ale to nie o oryginalność tu chodzi. Chodzi o atrakcyjny, melodyjny power metal, wynikający z historycznych doświadczeń gatunku sięgających debiutu RHAPSODY. No, może tak nie do końca można to porównać z RHAPSODY, bo rock pop akcentów tu nie brakuje i taki jest już w refrenie, skądinąd chwytliwego, Master of the Universe i zyskuje to na znaczeniu także w następnym Sixcalibur. Przebojowe refreny chóralne, wszystko takie rozległe i sympatyczne, doskonale wyważone pomiędzy melodyjnością a power metalową energią. Barwne, przyjazne, bezpretensjonalne. Zwarte numery, świetne sola heroiczne, trochę okrzyków chóralnych, bojowe litaury, Winkler fantastyczny i śpiewa jednak lepiej niż w GLORYHAMMER nikogo tu nie udając. Ciekawe są partie synth i orkiestracje w nowoczesnym stylu, nieprzeładowane, nienachalne. Świetny lajtowy przebój Laser-Shooting Dinosaur, bardzo przyjemny choć w melodii już powerowo ograny Amazons of Caledonia i nowocześniej jeszcze przez elektroniczne plany pobrzmiewający Ride to Hell. Krótkie te kompozycje, kolosów brak, a najdłuższy Starlord of the Sixtus Stellar System umieszczony centralnie może się nawet wydawać w tym towarzystwie odrobinę za długi. Jaki jednak tu jest fajny refren, taki kosmicznie rozległy w dalszych planach i taki heroicznie bojowy! Wyborne intro The Vision in the Fires prowadzi do kolejnego energicznego hita Eternal Warrior, to jest swoista esencja stylu z tego albumu. Buja beztrosko i heroicznie! I łagodniej, i bardziej uroczyście w The Key to Eternity i może ten refren jest naiwny w muzycznie i już go słyszeliśmy z tą melodią pewną ilość razy, ale co z tego. Taki tu właśnie pasuje. I znowu roztańczony, ale epicki power metalowy In a Past Reality buja skutecznie bez pseudo-metalowej dyskoteki i ultra modern chwytów. Klasa!</div>
<div style="text-align: justify;">Fireflies of Doom jak na zakończenie historii epickiej może jest skromny, ale refren wręcz wzruszający miejscami w gustownej melodii. I jeszcze bonusowy Just a Fool Will Play Tricks on Angus McSix i tu melodia i aranżacja ogólna zwrotek jest kapitalna!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pięknie, z wysmakowaną lekkością to wszystko zrealizował Mistrz Sebastian Levermann. To jest jednak człowiek z Wizją metalowego i rockowego soundu i szerokimi horyzontami w tym zakresie.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest to kategoria - power metal lekki, łatwy i przyjemny, nasycony pop i rock, roztańczony, pozytywny, pozbawiony brutalności, a jednak barwnie epicki. Bardzo to trudna kategoria, ktoś tam już tego próbował i raczej nic z tego nie wyszło poza kiczem i szmirą. Tu jest to sztuka, może niespecjalnie metalowo gniotąca, ale gniotącego power metalu jest wystarczająco dużo, by gdy trzeba, rozpłaszczyć się na ziemi. Nic dla twardych metaluchów, resztę zapraszam do wysłuchania historii Bohatera Angusa. Warto!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.04.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremi</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">erowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Angus McSix - Angus McSix and the Sword Of Power (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/ErvfmiAihNlLAZfq3FkK4eNo4UIy2mu6K-OGf08WLKQ/rs:fit/g:sm/q:90/h:544/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2ODAz/MzA3LTE2ODE4NDcz/MzctMzkxOS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MzctMzkxOS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Master of the Universe 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sixcalibur 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">3.Laser-Shooting Dinosaur 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Amazons of Caledonia 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ride to Hell 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Starlord of the Sixtus Stellar System 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Vision in the Fires (Intro) 01:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Eternal Warrior 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Key to Eternity 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">10.In a Past Reality 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">11.Fireflies of Doom 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">12.Just a Fool Will Play Tricks on Angus McSix 04:08 (bonus track)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Szwajcaria/Niemcy/Włochy)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Angus McSix, Starlord of the Sixtus Stellar System (Thomas Winkler) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Arch Demon Seebulon, The Origin of all Evil (Sebastian Levermann) - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, orkiestracje, programowanie</div>
<div style="text-align: justify;">Thalestris, Queen of the Lazer-Amazons of Caledonia (Thalìa Bellazecca) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Skaw! Buff Berserker from the North (Manuel Lotter) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie są do końca jasne okoliczności w jakich Thomas Winkler zakończył współpracę z Bowersem w GLORYHAMMER, na pewno jednak nie z powodu drastycznej różnicy zdań na temat stylistyki muzycznej zespołu. Co więcej, jest teraz dwóch Angusów, dwie grupy o podobnym image i podobnym Uniwersum fantasy, w jakim kreują swój muzyczny świat. Być może chodzi o to, że GLORYHAMMER jest zespołem nieco prześmiewczym, parodiującym, ukazującym heroiczny power metal w krzywym zwierciadle, a ANGUS McSIX, pomimo równie bombastycznych artystycznych pseudonimów, traktuje swoją historię bardziej tradycyjnie i poważnie? Winkler w roku 2022 zebrał godny odnotowania skład, zapraszając do współpracy "Seba" z ORDEN OGAN i byłego perkusistę RHAPSODY ON FIRE Lottera i dodał nieco mainstreamowej pikanterii poprzez przyjęcie też nie mającej doświadczenia na metalowej scenie włoskiej gitarzystki Thalìi Bellazecca, ponoć jednak bardzo popularnej w internetowych mediach społecznościowych. Do tego powstała też specyficzna sytuacja z kontraktami płytowymi, bo obie grupy mają je ważne z Napalm Records, a w czerwcu kolejny album wydaje też GLORYHAMMER. ANGUS McSIX zaprezentuje swój album 21 kwietnia 2023.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawa sytuacja. A muzyka? </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Angus zginął w heroicznym boju, ale chce za sprawą magicznego miecza o nazwie Sixcalibur powrócić z krainy śmierci do świata żywych i tak dalej... Fabuła zwarta i potoczysta, choć oczywiście mało oryginalna, ale to nie o oryginalność tu chodzi. Chodzi o atrakcyjny, melodyjny power metal, wynikający z historycznych doświadczeń gatunku sięgających debiutu RHAPSODY. No, może tak nie do końca można to porównać z RHAPSODY, bo rock pop akcentów tu nie brakuje i taki jest już w refrenie, skądinąd chwytliwego, Master of the Universe i zyskuje to na znaczeniu także w następnym Sixcalibur. Przebojowe refreny chóralne, wszystko takie rozległe i sympatyczne, doskonale wyważone pomiędzy melodyjnością a power metalową energią. Barwne, przyjazne, bezpretensjonalne. Zwarte numery, świetne sola heroiczne, trochę okrzyków chóralnych, bojowe litaury, Winkler fantastyczny i śpiewa jednak lepiej niż w GLORYHAMMER nikogo tu nie udając. Ciekawe są partie synth i orkiestracje w nowoczesnym stylu, nieprzeładowane, nienachalne. Świetny lajtowy przebój Laser-Shooting Dinosaur, bardzo przyjemny choć w melodii już powerowo ograny Amazons of Caledonia i nowocześniej jeszcze przez elektroniczne plany pobrzmiewający Ride to Hell. Krótkie te kompozycje, kolosów brak, a najdłuższy Starlord of the Sixtus Stellar System umieszczony centralnie może się nawet wydawać w tym towarzystwie odrobinę za długi. Jaki jednak tu jest fajny refren, taki kosmicznie rozległy w dalszych planach i taki heroicznie bojowy! Wyborne intro The Vision in the Fires prowadzi do kolejnego energicznego hita Eternal Warrior, to jest swoista esencja stylu z tego albumu. Buja beztrosko i heroicznie! I łagodniej, i bardziej uroczyście w The Key to Eternity i może ten refren jest naiwny w muzycznie i już go słyszeliśmy z tą melodią pewną ilość razy, ale co z tego. Taki tu właśnie pasuje. I znowu roztańczony, ale epicki power metalowy In a Past Reality buja skutecznie bez pseudo-metalowej dyskoteki i ultra modern chwytów. Klasa!</div>
<div style="text-align: justify;">Fireflies of Doom jak na zakończenie historii epickiej może jest skromny, ale refren wręcz wzruszający miejscami w gustownej melodii. I jeszcze bonusowy Just a Fool Will Play Tricks on Angus McSix i tu melodia i aranżacja ogólna zwrotek jest kapitalna!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pięknie, z wysmakowaną lekkością to wszystko zrealizował Mistrz Sebastian Levermann. To jest jednak człowiek z Wizją metalowego i rockowego soundu i szerokimi horyzontami w tym zakresie.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest to kategoria - power metal lekki, łatwy i przyjemny, nasycony pop i rock, roztańczony, pozytywny, pozbawiony brutalności, a jednak barwnie epicki. Bardzo to trudna kategoria, ktoś tam już tego próbował i raczej nic z tego nie wyszło poza kiczem i szmirą. Tu jest to sztuka, może niespecjalnie metalowo gniotąca, ale gniotącego power metalu jest wystarczająco dużo, by gdy trzeba, rozpłaszczyć się na ziemi. Nic dla twardych metaluchów, resztę zapraszam do wysłuchania historii Bohatera Angusa. Warto!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.04.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremi</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">erowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Induction]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3917</link>
			<pubDate>Mon, 28 Nov 2022 13:07:16 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3917</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"> <span style="font-weight: bold;">Induction - Born From Fire (2022) </span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/2/1072550.jpg?0124" border="0" alt="[Obrazek: 1072550.jpg?0124]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">1. Born from Fire 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">2. Scorched 07:04</div>
<div style="text-align: justify;">3. Fallen Angel 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">4. Go to Hell 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">5. Embers 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">6. Order &amp; Chaos 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">7. The Beauty of Monstrance 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">8. Queen of Light 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">9. I Am Alive 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">10. Ghost of Silence 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">11. Eternal Silence 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">12. Sacrifice (Bonus Track) 05:16</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Craig Cairns - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Tim Kanoa Hansen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcos Rodriguez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dominik Gusch - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dominik Zester - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tradycje rodzinne trzeba podtrzymywać. Syn Kai Hansena, Tim, w roku 2017 dołączył do progressive power metalowej formacji INDUCTION z Czech, kierowanej przez Martina Becka. W 2019 grupa ta wydała swój pierwszy album "Induction", jednak pozbawiony głębszych treści i rozpoznawalnych melodii symfoniczny power zaśpiewany przez Nicka Holemana sukcesu nie przyniósł i Beck ekipę przez siebie stworzoną rozwiązał. Tim Hansen zachował jednak jak należy sądzić prawo do nazwy i w Hamburgu w roku 2022 zebrał nowy, międzynarodowy skład INDUCTION. Grupa w końcu listopada wydała nakładem niemieckiej wytwórni Atomic Fire Records album, gdzie muzycznie Tim ma już znacznie więcej do powiedzenia niż poprzednio.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak, to słychać. Tym razem INDUCTION gra melodyjny power metal w niemieckiej stylistyce, wprost wywodzącej się z pomysłów HELLOWEEN, GAMMA RAY czy IRON SAVIOR, a czasem także i FREEDOM CALL. Rozbuchanej symfoniki nie ma, wszystko opiera się na klasycznym dwu gitarowym power metalowym ataku Tima i Argentyńczyka Rodrigueza oraz pozbawionym manieryzmu wokalu Craiga Cairnsa, który w tym roku pojawił się także na EP macierzystej formacji TAILGUNNER oraz w międzynarodowym internetowym power metalowym projekcie METAL ORDER. Dobrze śpiewa ten Brytyjczyk, tu w udany sposób wpasowując się w rozpoznawalną niemiecką stylistykę artystycznego wyrazu melodic power, nie będąc przy tym jednocześnie naśladowcą niemieckich tuzów gatunku...</div>
<div style="text-align: justify;">Na płycie w zremasterowanej wersji znalazł się także singlowy Sacrifice, który już od lutego pilotował nadejście tego albumu i generalnie to co ta kompozycja sobą prezentuje jest słyszalne na całości dzieła INDUCTION. Dominują dosyć szybkie tempa i zdecydowanie dążenia do ekspozycji refrenów, zasadniczo udanych, choć jednak jak na scenę niemiecką bardzo już ogranych. Raczej radosne i czasem niestety naiwne jak te z albumów FREEDOM CALL. Tak to wygląda w przypadku szybkich i zamaszystych Born from Fire, Embers czy też miejscami bardziej rockowo przebojowego Fallen Angel oraz I Am Alive, gdzie sporo jest akcentów HELLOWEEN z Derisem, na szczęście z tych lepszych czasów. W Go to Hell nawet gdzieś w refrenie do głosu dochodzi AVANTASIA bez śladu oryginalności, a w The Beauty of Monstrance w tej agresywnej masywności zwrotek przypomina się debiut zespołu. A jak mało oryginalne są te refreny to tak bardzo słychać w zrobionym w stylu późnego GAMMA RAY Queen of Light. Naprawdę trzeba było po raz setny eksploatować ten motyw? Jest tu jednak i nieco bardziej skomplikowanych w aranżacjach kompozycji o charakterze heroicznego power metalu z elementami symfonicznymi, jak w Scorched i Ghost of Silence, tyle że w refrenach grupa wraca do mainstreamowego rytmicznego grania z chórkami i znowu ta naiwność zaczyna przebijać się na plan pierwszy.</div>
<div style="text-align: justify;">Maksymalna dawka naiwności jest w songu przy pianinie Eternal Silence i taki festiwalowy "metal" z filmów familijnych na tej płycie jest zupełnie zbędny. A prawdziwej metalowej ballady brak.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zagrane zostało wszystko sprawnie, ale do tytułu Guitar Hero Timo brakuje bardzo wiele i mam nadzieję, że się o niego nie zamierza ubiegać. Dobra sekcja rytmiczna, przeciętne orkiestracje i na pewno udany występ Craiga Cairnsa, który tu robi bardzo wiele, by tchnąć w poszczególne kompozycje więcej niż by to wynikało z ogranych melodii.</div>
<div style="text-align: justify;">Realizacja znakomita, no bo tym się zajął Jacob Hansen i jest to jedna z lepiej brzmiących płyt z melodyjnym power metalem nie tylko z Niemiec w tym roku.</div>
<div style="text-align: justify;">No cóż. Pierwszy album tej grupy był przekombinowany, drugi który z pierwszym łączy tylko osoba Tima Hansena zbyt oczywisty, zbyt zapatrzony w wielkich niemieckich mistrzów gatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyszło dobrze, ale to zespół bez własnego oblicza, które być może pojawi się na następnej płycie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.11.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"> <span style="font-weight: bold;">Induction - Born From Fire (2022) </span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/2/1072550.jpg?0124" border="0" alt="[Obrazek: 1072550.jpg?0124]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">1. Born from Fire 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">2. Scorched 07:04</div>
<div style="text-align: justify;">3. Fallen Angel 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">4. Go to Hell 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">5. Embers 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">6. Order &amp; Chaos 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">7. The Beauty of Monstrance 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">8. Queen of Light 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">9. I Am Alive 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">10. Ghost of Silence 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">11. Eternal Silence 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">12. Sacrifice (Bonus Track) 05:16</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Craig Cairns - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Tim Kanoa Hansen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcos Rodriguez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dominik Gusch - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dominik Zester - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tradycje rodzinne trzeba podtrzymywać. Syn Kai Hansena, Tim, w roku 2017 dołączył do progressive power metalowej formacji INDUCTION z Czech, kierowanej przez Martina Becka. W 2019 grupa ta wydała swój pierwszy album "Induction", jednak pozbawiony głębszych treści i rozpoznawalnych melodii symfoniczny power zaśpiewany przez Nicka Holemana sukcesu nie przyniósł i Beck ekipę przez siebie stworzoną rozwiązał. Tim Hansen zachował jednak jak należy sądzić prawo do nazwy i w Hamburgu w roku 2022 zebrał nowy, międzynarodowy skład INDUCTION. Grupa w końcu listopada wydała nakładem niemieckiej wytwórni Atomic Fire Records album, gdzie muzycznie Tim ma już znacznie więcej do powiedzenia niż poprzednio.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak, to słychać. Tym razem INDUCTION gra melodyjny power metal w niemieckiej stylistyce, wprost wywodzącej się z pomysłów HELLOWEEN, GAMMA RAY czy IRON SAVIOR, a czasem także i FREEDOM CALL. Rozbuchanej symfoniki nie ma, wszystko opiera się na klasycznym dwu gitarowym power metalowym ataku Tima i Argentyńczyka Rodrigueza oraz pozbawionym manieryzmu wokalu Craiga Cairnsa, który w tym roku pojawił się także na EP macierzystej formacji TAILGUNNER oraz w międzynarodowym internetowym power metalowym projekcie METAL ORDER. Dobrze śpiewa ten Brytyjczyk, tu w udany sposób wpasowując się w rozpoznawalną niemiecką stylistykę artystycznego wyrazu melodic power, nie będąc przy tym jednocześnie naśladowcą niemieckich tuzów gatunku...</div>
<div style="text-align: justify;">Na płycie w zremasterowanej wersji znalazł się także singlowy Sacrifice, który już od lutego pilotował nadejście tego albumu i generalnie to co ta kompozycja sobą prezentuje jest słyszalne na całości dzieła INDUCTION. Dominują dosyć szybkie tempa i zdecydowanie dążenia do ekspozycji refrenów, zasadniczo udanych, choć jednak jak na scenę niemiecką bardzo już ogranych. Raczej radosne i czasem niestety naiwne jak te z albumów FREEDOM CALL. Tak to wygląda w przypadku szybkich i zamaszystych Born from Fire, Embers czy też miejscami bardziej rockowo przebojowego Fallen Angel oraz I Am Alive, gdzie sporo jest akcentów HELLOWEEN z Derisem, na szczęście z tych lepszych czasów. W Go to Hell nawet gdzieś w refrenie do głosu dochodzi AVANTASIA bez śladu oryginalności, a w The Beauty of Monstrance w tej agresywnej masywności zwrotek przypomina się debiut zespołu. A jak mało oryginalne są te refreny to tak bardzo słychać w zrobionym w stylu późnego GAMMA RAY Queen of Light. Naprawdę trzeba było po raz setny eksploatować ten motyw? Jest tu jednak i nieco bardziej skomplikowanych w aranżacjach kompozycji o charakterze heroicznego power metalu z elementami symfonicznymi, jak w Scorched i Ghost of Silence, tyle że w refrenach grupa wraca do mainstreamowego rytmicznego grania z chórkami i znowu ta naiwność zaczyna przebijać się na plan pierwszy.</div>
<div style="text-align: justify;">Maksymalna dawka naiwności jest w songu przy pianinie Eternal Silence i taki festiwalowy "metal" z filmów familijnych na tej płycie jest zupełnie zbędny. A prawdziwej metalowej ballady brak.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zagrane zostało wszystko sprawnie, ale do tytułu Guitar Hero Timo brakuje bardzo wiele i mam nadzieję, że się o niego nie zamierza ubiegać. Dobra sekcja rytmiczna, przeciętne orkiestracje i na pewno udany występ Craiga Cairnsa, który tu robi bardzo wiele, by tchnąć w poszczególne kompozycje więcej niż by to wynikało z ogranych melodii.</div>
<div style="text-align: justify;">Realizacja znakomita, no bo tym się zajął Jacob Hansen i jest to jedna z lepiej brzmiących płyt z melodyjnym power metalem nie tylko z Niemiec w tym roku.</div>
<div style="text-align: justify;">No cóż. Pierwszy album tej grupy był przekombinowany, drugi który z pierwszym łączy tylko osoba Tima Hansena zbyt oczywisty, zbyt zapatrzony w wielkich niemieckich mistrzów gatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyszło dobrze, ale to zespół bez własnego oblicza, które być może pojawi się na następnej płycie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.11.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Walls of Babylon]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3894</link>
			<pubDate>Fri, 30 Sep 2022 10:41:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3894</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Walls Of Babylon - Fallen (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/4/3/1043360.jpeg?0628" border="0" alt="[Obrazek: 1043360.jpeg?0628]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Claim (Overture) 02:23</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Great Collapse 07:56</div>
<div style="text-align: justify;">3.F.R.E.E.D.O.M. 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Amigdala 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">5.Whispering Wind 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fallen 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">7.Anger and Lust 05:48</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wrath Upward 05:38<br />
9.Certain Twice 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">10.Too Late for Regrets 06:01</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Valerio Gaoni - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Pellegrini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fabiano Pietrini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Matteo Carovana - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Barbarossa - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Istniejący od roku 2012 w Fabriano WALLS OF BABYLON w końcu września wydał swój trzeci album nakładem istniejącej od kilku lat nowej włoskiej wytwórni Wanikiya Record.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak do tej pory jakoś nie byłem przekonany do muzyki tego zespołu, reprezentującego nurt progresywny w power metalu, pretendującej na oryginalność, ale efekt był mało interesujący.<br />
Na tym albumie pokłosiem tej nieciekawej oryginalności w nieokreślonym stylu łagodnego progressive metalu jest F.R.E.E.D.O.M. i zapewne album w takim stylu całościowo byłby po prostu kolejnym przeciętnym włoskim wydawnictwem z metalem z ambicjami. WALLS OF BABYLON rezygnuje jednak z tego szukania na siłę własnego oblicza i zaczyna tu grać progressive power metal oparty na najlepszych włoskich i szwedzkich patentach w ramach tego podgatunku. Tak, szwedzkich też, bo jakże inaczej określić świetny Too Late for Regrets tak bliski dokonaniom EVERGREY. Piękny refren, nastrojowy, melodyjny i tak przebojowy. Do tej pory gitarzyści w tej grupie grali zachowawczo, niespecjalnie dynamicznie teraz się to zmieniło. Potężne nowoczesne riffy w stylu DGM i NOVERIA stanowią fundament wybornie skonstruowanych, ciekawych i zapadających w pamięć kompozycji takich jak Whispering Wind, The Great Collapse, Amigdala i choć są dosyć długie, to trzymają w napięciu i przykuwają uwagę od pierwszej do ostatniej sekundy. Jest energia i zdecydowanie tak w The Great Collapse, jest wyborny klimat i melodyjna majestatyczność w Amigdala i zdecydowanie nieprzypadkowo grupa wybrała tę kompozycję jako wizytówkę promującą płytę. Ależ dewastujący wysokoenergetyczny atak gitary prowadzą w Fallen, z udziałem Nicoletty Rosellini z KALIDIA i jest na pewno mniej progresywnie, ale absolutnie perfekcyjnie nowocześnie i przebojowo! Dużo jest ekscytujących melodii, inteligentnie zaaranżowanych, jak w Whispering Wind i Wrath Upward (wiele ze stylu EVERGREY), jest nastrojowość w intensywnych barwach w Anger and Lust z pięknym romantycznym refrenem. I nastrojowość w oprawie zdecydowanych akordów w Certain Twice jest taka urzekająca...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doskonale grają gitarzyści i do tego dostraja się także Valerio Gaoni, do tej pory w tej grupie po prostu solidny odtwórca, a od 2022 aktor pierwszoplanowy. <br />
Bardzo dobre brzmienie wypracował Manuele Pesaresi, który zrobił mastering i sound zbliżony jest do tego, który proponuje zazwyczaj Simone Mularoni. Warto przypomnieć, że Manuele Pesaresi w udany sposób wpisał się we włoską szkołę inżynierii dźwięku na trzech częściach "Divina Commedia" grupy STARBYNARY.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak to mówią - "do trzech razy sztuka". WALLS OF BABYLON za trzecim podejściem zachwycił i przebojem wdarł się do hermetycznej włoskiej czołówki melodyjnego progresywmego power metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 30.09.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Walls Of Babylon - Fallen (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/4/3/1043360.jpeg?0628" border="0" alt="[Obrazek: 1043360.jpeg?0628]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Claim (Overture) 02:23</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Great Collapse 07:56</div>
<div style="text-align: justify;">3.F.R.E.E.D.O.M. 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Amigdala 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">5.Whispering Wind 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fallen 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">7.Anger and Lust 05:48</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wrath Upward 05:38<br />
9.Certain Twice 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">10.Too Late for Regrets 06:01</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Valerio Gaoni - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Pellegrini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fabiano Pietrini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Matteo Carovana - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Barbarossa - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Istniejący od roku 2012 w Fabriano WALLS OF BABYLON w końcu września wydał swój trzeci album nakładem istniejącej od kilku lat nowej włoskiej wytwórni Wanikiya Record.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak do tej pory jakoś nie byłem przekonany do muzyki tego zespołu, reprezentującego nurt progresywny w power metalu, pretendującej na oryginalność, ale efekt był mało interesujący.<br />
Na tym albumie pokłosiem tej nieciekawej oryginalności w nieokreślonym stylu łagodnego progressive metalu jest F.R.E.E.D.O.M. i zapewne album w takim stylu całościowo byłby po prostu kolejnym przeciętnym włoskim wydawnictwem z metalem z ambicjami. WALLS OF BABYLON rezygnuje jednak z tego szukania na siłę własnego oblicza i zaczyna tu grać progressive power metal oparty na najlepszych włoskich i szwedzkich patentach w ramach tego podgatunku. Tak, szwedzkich też, bo jakże inaczej określić świetny Too Late for Regrets tak bliski dokonaniom EVERGREY. Piękny refren, nastrojowy, melodyjny i tak przebojowy. Do tej pory gitarzyści w tej grupie grali zachowawczo, niespecjalnie dynamicznie teraz się to zmieniło. Potężne nowoczesne riffy w stylu DGM i NOVERIA stanowią fundament wybornie skonstruowanych, ciekawych i zapadających w pamięć kompozycji takich jak Whispering Wind, The Great Collapse, Amigdala i choć są dosyć długie, to trzymają w napięciu i przykuwają uwagę od pierwszej do ostatniej sekundy. Jest energia i zdecydowanie tak w The Great Collapse, jest wyborny klimat i melodyjna majestatyczność w Amigdala i zdecydowanie nieprzypadkowo grupa wybrała tę kompozycję jako wizytówkę promującą płytę. Ależ dewastujący wysokoenergetyczny atak gitary prowadzą w Fallen, z udziałem Nicoletty Rosellini z KALIDIA i jest na pewno mniej progresywnie, ale absolutnie perfekcyjnie nowocześnie i przebojowo! Dużo jest ekscytujących melodii, inteligentnie zaaranżowanych, jak w Whispering Wind i Wrath Upward (wiele ze stylu EVERGREY), jest nastrojowość w intensywnych barwach w Anger and Lust z pięknym romantycznym refrenem. I nastrojowość w oprawie zdecydowanych akordów w Certain Twice jest taka urzekająca...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doskonale grają gitarzyści i do tego dostraja się także Valerio Gaoni, do tej pory w tej grupie po prostu solidny odtwórca, a od 2022 aktor pierwszoplanowy. <br />
Bardzo dobre brzmienie wypracował Manuele Pesaresi, który zrobił mastering i sound zbliżony jest do tego, który proponuje zazwyczaj Simone Mularoni. Warto przypomnieć, że Manuele Pesaresi w udany sposób wpisał się we włoską szkołę inżynierii dźwięku na trzech częściach "Divina Commedia" grupy STARBYNARY.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak to mówią - "do trzech razy sztuka". WALLS OF BABYLON za trzecim podejściem zachwycił i przebojem wdarł się do hermetycznej włoskiej czołówki melodyjnego progresywmego power metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 30.09.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fortress (Whittier)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3664</link>
			<pubDate>Sat, 27 Nov 2021 19:42:02 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3664</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fortress - Don't Spare the Wicked (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a0689721506_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0689721506_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Lost Forever 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Devil's Wheel 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">3.Anguish 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">4.Red Light Runner 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Find Yourself 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Children of the Night 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Passage 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Don't Spare the Wicked 03:16</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Nunez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fili Bibiano - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Damian Rejon - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Duran - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W USA nazwa FORTRESS metalowego zespołu jest bardzo popularna. Także w Kalifornii. W Whittier w Kalifornii powstał w roku 2016 kolejny FORTRESS, który zebrał bardzo pochlebne recenzje już w 2018, po zaprezentowaniu swojego mini albumu "Fortress". Teraz, w listopadzie 2021 zespół przedstawia nakładem High Roller Records album "Don't Spare the Wicked", niedługi, ale zdecydowanie wart uwagi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Podkreślam, zdecydowanie wart uwagi. To, że gra tu wspaniały gitarzysta Filiberto Bibiano to jedno, ale jednak na najwyższym podium należy postawić Chrisa Nuneza. Kapitalny wokalista w wysokich rejestrach i czegoś takiego dawno nie było w amerykańskim metalu na pewno. Po prostu fenomenalne, czyste partie wysokie, bez pisków i nieznośnego nieraz manieryzmu i w sumie Chris jest kimś pośrednim pomiędzy Geoffem Tate i Tomem Mallicoatem (LETHAL) i kimś więcej, bo jego barwa głosu jest pełna głębi ciepła. </div>
<div style="text-align: justify;">Doskonale zgrana ekipa prezentuje się zasadniczo w dwóch konwencjach. </div>
<div style="text-align: justify;">Pierwsza to tradycyjny heavy metal, tu odświeżony w ramach konwencji NWOTHM i są bardzo dobrzy w tym, co robią. Trzy kompozycje na bardzo dobrym poziomie w tym stylu, to elegancko galopujący Find Yourself, wolniejszy i romantyczny Children of the Night, ze wskazaniem na potężny, zadziorny i dynamiczny Red Light Runner w stylu, w jakim czaruje horda metalowych Potworów z Calgary. Moc i super solo gitarowe, jakże klasyczne dla lat 80tych. Pięknie, pięknie! Szkoda, że to tylko trzy minuty... Devil's Wheel jest nieco bardziej uniwersalny gatunkowo, gdzieś tu słychać także i power metal, taki przyjaźnie progresywny jak LETHAL i taki z "Operation: Mindcrime" i w tym utworze najwięcej słychać podobieństw Nuneza do wymienionych wcześniej słynnych wokalistów. </div>
<div style="text-align: justify;">W drugim nurcie grają urzekający po prostu power metal. Przepiękny, przepiękny jest zwiewny i pełen wdzięku Lost Forever z klawiszami i tu jest to, co najlepsze w latynoskim podejściu do gatunku. Kilka meksykańskich zespołów gra takie killery, ale żaden nie ma takiego wokalisty jak Chris. I ta melodia i to solo... Po prostu klasa światowa! Ponadto, rytmika przypomina nieodżałowany szwedzki PANTHEON, ale to już w pełni zasługa Bibiano, który przecież jest także członkiem klasycznie brutalnego death metalowego NECROTIC MESS. A tu tak delikatnie sobie poczyna w instrumentalnym The Passage... I dwukrotne zniszczenie w epickim stylu RISING FORCE Malmsteena z dawnych lat. Totalne zniszczenie w Anguish i aż się przypomina Anguish and Fear... Epickość fantastyczna i tu dodatkowo neoklasyczny element zrobiony wspaniale wraz z solem i tego się słucha z zapartym tchem. Dewastacja heroiczna i tyle. I po raz drugi na koniec dewastują w Don't Spare the Wicked i tu gitarowa robota po prostu zadziwia w najbardziej eleganckim malmsteenowskim stylu. A przy tym jest i klasyczny, amerykański pazur. Jak oni to grają, jak są pewni siebie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Klarowna, bezbłędna realizacja całości, przy tym elastyczna, bo to co jest power metalem, brzmi jak power metal, a to co klasycznym heavy, jak heavy w formule NWOTHM z najwyższej półki w opcji sound.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetna sekcja rytmiczna, znakomity gitarzysta i Chris Scott Nunez - "Hypersonic Metal Voice". FORTRESS z Whittier.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeden z najlepszych albumów metalowych roku 2021 z USA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.11.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fortress - Don't Spare the Wicked (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a0689721506_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0689721506_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Lost Forever 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Devil's Wheel 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">3.Anguish 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">4.Red Light Runner 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Find Yourself 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Children of the Night 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Passage 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Don't Spare the Wicked 03:16</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Nunez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fili Bibiano - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Damian Rejon - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Duran - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W USA nazwa FORTRESS metalowego zespołu jest bardzo popularna. Także w Kalifornii. W Whittier w Kalifornii powstał w roku 2016 kolejny FORTRESS, który zebrał bardzo pochlebne recenzje już w 2018, po zaprezentowaniu swojego mini albumu "Fortress". Teraz, w listopadzie 2021 zespół przedstawia nakładem High Roller Records album "Don't Spare the Wicked", niedługi, ale zdecydowanie wart uwagi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Podkreślam, zdecydowanie wart uwagi. To, że gra tu wspaniały gitarzysta Filiberto Bibiano to jedno, ale jednak na najwyższym podium należy postawić Chrisa Nuneza. Kapitalny wokalista w wysokich rejestrach i czegoś takiego dawno nie było w amerykańskim metalu na pewno. Po prostu fenomenalne, czyste partie wysokie, bez pisków i nieznośnego nieraz manieryzmu i w sumie Chris jest kimś pośrednim pomiędzy Geoffem Tate i Tomem Mallicoatem (LETHAL) i kimś więcej, bo jego barwa głosu jest pełna głębi ciepła. </div>
<div style="text-align: justify;">Doskonale zgrana ekipa prezentuje się zasadniczo w dwóch konwencjach. </div>
<div style="text-align: justify;">Pierwsza to tradycyjny heavy metal, tu odświeżony w ramach konwencji NWOTHM i są bardzo dobrzy w tym, co robią. Trzy kompozycje na bardzo dobrym poziomie w tym stylu, to elegancko galopujący Find Yourself, wolniejszy i romantyczny Children of the Night, ze wskazaniem na potężny, zadziorny i dynamiczny Red Light Runner w stylu, w jakim czaruje horda metalowych Potworów z Calgary. Moc i super solo gitarowe, jakże klasyczne dla lat 80tych. Pięknie, pięknie! Szkoda, że to tylko trzy minuty... Devil's Wheel jest nieco bardziej uniwersalny gatunkowo, gdzieś tu słychać także i power metal, taki przyjaźnie progresywny jak LETHAL i taki z "Operation: Mindcrime" i w tym utworze najwięcej słychać podobieństw Nuneza do wymienionych wcześniej słynnych wokalistów. </div>
<div style="text-align: justify;">W drugim nurcie grają urzekający po prostu power metal. Przepiękny, przepiękny jest zwiewny i pełen wdzięku Lost Forever z klawiszami i tu jest to, co najlepsze w latynoskim podejściu do gatunku. Kilka meksykańskich zespołów gra takie killery, ale żaden nie ma takiego wokalisty jak Chris. I ta melodia i to solo... Po prostu klasa światowa! Ponadto, rytmika przypomina nieodżałowany szwedzki PANTHEON, ale to już w pełni zasługa Bibiano, który przecież jest także członkiem klasycznie brutalnego death metalowego NECROTIC MESS. A tu tak delikatnie sobie poczyna w instrumentalnym The Passage... I dwukrotne zniszczenie w epickim stylu RISING FORCE Malmsteena z dawnych lat. Totalne zniszczenie w Anguish i aż się przypomina Anguish and Fear... Epickość fantastyczna i tu dodatkowo neoklasyczny element zrobiony wspaniale wraz z solem i tego się słucha z zapartym tchem. Dewastacja heroiczna i tyle. I po raz drugi na koniec dewastują w Don't Spare the Wicked i tu gitarowa robota po prostu zadziwia w najbardziej eleganckim malmsteenowskim stylu. A przy tym jest i klasyczny, amerykański pazur. Jak oni to grają, jak są pewni siebie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Klarowna, bezbłędna realizacja całości, przy tym elastyczna, bo to co jest power metalem, brzmi jak power metal, a to co klasycznym heavy, jak heavy w formule NWOTHM z najwyższej półki w opcji sound.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetna sekcja rytmiczna, znakomity gitarzysta i Chris Scott Nunez - "Hypersonic Metal Voice". FORTRESS z Whittier.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeden z najlepszych albumów metalowych roku 2021 z USA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.11.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Metal De Facto]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2938</link>
			<pubDate>Fri, 29 Nov 2019 18:48:14 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2938</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Metal De Facto - Imperium Romanum (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/lIPIVsKwvnL5M2HxUepibT8-D80=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-14559101-1577049081-6045.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-14559101-1577049081-6045.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Conqueror 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Legionnaires’ Oath 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">3.Naturalis Historia 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">4.Inferno 04:13<br />
5.Bacchanalia 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Echoes in Eternity 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">7.Colosseum 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ides of March 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Ascending of Jupiter 04:2</div>
<div style="text-align: justify;">10.Germanicus 09:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mikael Salo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Esa Orjatsalo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mikko Salovaara - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sami Hinkka - gitara basowa, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Atte Marttinen - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Benjamin Connelly - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">METAL DE FACTO to nazwa, która kojarzy się zapewne najbardziej z, na przykład, jakimś francuskim wysmakowanym progressive metalem, gdzie rolę drugiej gitary odgrywa saksofon. W rzeczywistości to jednak nowa grupa z Helsinek, a raczej super-grupa, jeśli się spojrzy na skład. No tak, Sami Hinkka z ENSIFERNUM, Esa Orjatsalo (ex DREAMTALE), Mikko Salovaara (LEVERAGE, ex KIUAS) no i znakomity wokalista Mikael Salo (DYECREST), który niepotrzebnie bawi się w takie rzeczy jak EVERFROST. Co za mix by wyszedł ze stylu ENSIFERNUM i KIUAS z wokalem Salo... Tymczasem jednak METAL DE SALO gra klasyczny power, który zaprezentował na albumie "Imperium Romanum" wydanym przez Rockshots Records w listopadzie 2019 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Wytwórnia włoska, natomiast tematyka rzymska i Finowie dołączają do opowieści o historii Imperium Rzymskiego, co do tej pory było domeną Włochów. No, poza pewnym znakomitym zespołem z Italii, który wolał raczej śpiewać o hoplitach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście, ten zestaw grać potrafi, tu prezentuje się pod względem zgrania jako ekipa bardzo okazale i pewnie, a Salo po raz kolejny udowadnia, że mocny głos potrafi wykorzystać w pełni, majestatycznie górując nad muzyką.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten album otwiera heroiczny, dosyć szybki The Conqueror i ta kompozycja potwierdza, że Finowie w takim bojowym epickim power metalu to jest jednak tylko dalsze europejskie zaplecze. Taki przeciętny numer, w manierze drugoligowych rycerzy niemieckich. Gdyby cała płyta miała być wypełniona takimi tylko utworami, to nie byłoby za bardzo o czym pisać. W końcu jednak jest tu lider ENSIFERNUM i Legionnaires’ Oath to już znakomity pompatyczny i uroczysty epic power i jak się okazuje, można stworzyć dumny i zapadający w pamięć utwór nie tylko o hoplitach. Prosty, marszowy, wzbogacony klawiszami. Klasa! No, a potem coś w stylu bardziej DREAMTALE, z czasów gdy potrafili zagrać prawdziwy power metal  w szybkim Naturalis Historia. Trochę te klawisze mało true, ale trzeba brać poprawkę na fińską specyfikę. Trudno jednak tak do końca się z takimi klawiszami zgodzić w Inferno. Tu za zmarnowanie tego fenomenalnego motywu muzycznego ze zwrotek zespół powinna spotkać surowa kara ze strony Jupitera, albo innego rzymskiego boga. Bardzo to zostało rozmyte i niewydobyte jak należy w kompozycji, która bardziej przypomina modern alternative metal niż coś, co ma wskazywać na historię Rzymu. Fajnie, przebojowo, ale chyba nie na takiej płycie się to powinno znaleźć. </div>
<div style="text-align: justify;">Fanfarowy Bacchanalia muzycznie  zawiera akcenty folkowe, ale ze świętem Bachusa niemające nic wspólnego. No, można już było w samym refrenie jakiś choć cień "ancient" stylizacji muzycznej zastosować. A tak to raczej w refrenie bardziej wyszedł Oktobefest, niż Święto Wina. Szczerze mówiąc - czysty, beztroski styl późnego DREAMTALE. No, miłe to, ładnie zaśpiewane i zagrane, ale to taka kolorowa pocztówka ze wsi potiomkinowskiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Nastrojowej ballady Echoes in Eternity z gitarą akustyczną (zagrał na niej Sami Hinkka) należało się oczywiście spodziewać, ale to taki typowy fiński produkt radiowy w obszarach mainstreamowych i można to z powodzeniem zaśpiewać pod choinką w ramach śpiewania neopogańskich ballad semi-elektrycznych. Solidna, rzemieślnicza i tylko robota. </div>
<div style="text-align: justify;">Przy okazji instrumentalnego Colosseum wychodzi pewna gitarowa niemoc dwóch znakomitych gitarzystów na tej płycie.</div>
<div style="text-align: justify;">To w końcu plac starć gladiatorów, a nie polana w lesie iglastym, gdzie dzieci lepią bałwanka ze śniegu w momentach, gdy mamy tu ckliwe, neoklasyczne plumkanie. Ja tam Esa Orjatsalo nie potępiam, on już tak ma od zawsze, ale Mikko Salovaara? Takie granie po dewastujących stylowo gitarowych popisach w KIUAS ? No tak, ale teraz jest LEVERAGE Mark 2 i tam też specjalnie się nie wysilił w tym roku...</div>
<div style="text-align: justify;">Ides of March może jako dynamiczna power metalowa kompozycja niczym się szczególnym nie wyróżnia, ale przynajmniej dramatyzm jest należycie do okoliczności wydobyty tak w refrenie, jak i w teatralnym wokalu Salo. Fatalne sola gitarowe nieco przykrywa fragment symfoniczny zrobiony bardzo ciekawie i dobrze przechodzący w coraz bardziej dramatyczne obszary. Gdyby wszystkie kompozycje prezentowały się tak jak dynamiczny i melodyjnie heroiczny The Ascending of Jupiter, to można by mówić o sporym wydarzeniu. Jednak ten LP kończy tradycyjny galopujący melodic power metalowy kolos o raczej ogranej już przez wielu melodii i aranżacji przeciętnej, wypośrodkowanej pomiędzy epic power a fińską powszedniością wypracowaną wieki temu przez STRATOVARIUS i SONATA ARCTICA. W pewnym momencie wolniej i klimatycznie, w innym bojowa narracja i kilka fenomenalnych power metalowych riffow tuż po niej, ale potem znowu tak jakoś bez patosu, bez pompatyczności koniecznej by oddać istotę Honoru, Śmierci i Krwi, ale chyba muzycznie Finowie nie są tu zdolni tego realnie wydobyć.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Włosi by tego tak nie rozegrali, ani Grecy, ani Amerykanie. Finowie jednak zrobili tu dużo odstępstw od epic power metalu jak na album zakreślony w pewnym obszarze historycznym. Nie wiem, gdzie tu był Sami Hinkka, by trochę wyhamować pewne naiwne melodic power metale i radiowe zapędy, stanowiącej tu lekki zgrzyt. Tak się zastanawiam, czy w równie nonszalancki sposób by potraktowali tematy z narodowego eposu "Kalevala"?</div>
<div style="text-align: justify;">Jeden bohater - Salo. Występ znakomity, reszta po prostu odegrała swoje w mniej lub bardziej kontrowersyjny sposób, poza Hinka na basie, i ten instrument prezentuje się tu najlepiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Ponieważ zasadniczo Finowie trzymają się pewnego schematu soundu, więc zawsze ten ich power metal będzie pod tym względem brzmiał podobnie. Bardzo dobrze, oczywiście, jeśli przyjmiemy styl realizacji całości zbliżony do ALTARIA za dobry, a tu właśnie Esa Orjatsalo tym się zajął, podobnie jak na dwóch płytach ALTARIA, ponad dziesięć lat wcześniej.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę ALTARIA, trochę DREAMTALE, trochę machania mieczem rzymskim gladius i nic KIUAS czy ENSIFERNUM.</div>
<div style="text-align: justify;">Mam takie zupełnie prywatne podejrzenie, że METAL DE FACTO chciał się załapać na ten sam wózek co i BEAST IN BLACK, ale to niestety nie jest ten poziom, choć zestaw muzyków zacny i szanowany.</div>
<div style="text-align: justify;">
<br />
ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.11.2019</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Metal De Facto - Imperium Romanum (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/lIPIVsKwvnL5M2HxUepibT8-D80=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-14559101-1577049081-6045.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-14559101-1577049081-6045.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Conqueror 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Legionnaires’ Oath 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">3.Naturalis Historia 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">4.Inferno 04:13<br />
5.Bacchanalia 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Echoes in Eternity 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">7.Colosseum 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ides of March 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Ascending of Jupiter 04:2</div>
<div style="text-align: justify;">10.Germanicus 09:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mikael Salo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Esa Orjatsalo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mikko Salovaara - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sami Hinkka - gitara basowa, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Atte Marttinen - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Benjamin Connelly - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">METAL DE FACTO to nazwa, która kojarzy się zapewne najbardziej z, na przykład, jakimś francuskim wysmakowanym progressive metalem, gdzie rolę drugiej gitary odgrywa saksofon. W rzeczywistości to jednak nowa grupa z Helsinek, a raczej super-grupa, jeśli się spojrzy na skład. No tak, Sami Hinkka z ENSIFERNUM, Esa Orjatsalo (ex DREAMTALE), Mikko Salovaara (LEVERAGE, ex KIUAS) no i znakomity wokalista Mikael Salo (DYECREST), który niepotrzebnie bawi się w takie rzeczy jak EVERFROST. Co za mix by wyszedł ze stylu ENSIFERNUM i KIUAS z wokalem Salo... Tymczasem jednak METAL DE SALO gra klasyczny power, który zaprezentował na albumie "Imperium Romanum" wydanym przez Rockshots Records w listopadzie 2019 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Wytwórnia włoska, natomiast tematyka rzymska i Finowie dołączają do opowieści o historii Imperium Rzymskiego, co do tej pory było domeną Włochów. No, poza pewnym znakomitym zespołem z Italii, który wolał raczej śpiewać o hoplitach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście, ten zestaw grać potrafi, tu prezentuje się pod względem zgrania jako ekipa bardzo okazale i pewnie, a Salo po raz kolejny udowadnia, że mocny głos potrafi wykorzystać w pełni, majestatycznie górując nad muzyką.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten album otwiera heroiczny, dosyć szybki The Conqueror i ta kompozycja potwierdza, że Finowie w takim bojowym epickim power metalu to jest jednak tylko dalsze europejskie zaplecze. Taki przeciętny numer, w manierze drugoligowych rycerzy niemieckich. Gdyby cała płyta miała być wypełniona takimi tylko utworami, to nie byłoby za bardzo o czym pisać. W końcu jednak jest tu lider ENSIFERNUM i Legionnaires’ Oath to już znakomity pompatyczny i uroczysty epic power i jak się okazuje, można stworzyć dumny i zapadający w pamięć utwór nie tylko o hoplitach. Prosty, marszowy, wzbogacony klawiszami. Klasa! No, a potem coś w stylu bardziej DREAMTALE, z czasów gdy potrafili zagrać prawdziwy power metal  w szybkim Naturalis Historia. Trochę te klawisze mało true, ale trzeba brać poprawkę na fińską specyfikę. Trudno jednak tak do końca się z takimi klawiszami zgodzić w Inferno. Tu za zmarnowanie tego fenomenalnego motywu muzycznego ze zwrotek zespół powinna spotkać surowa kara ze strony Jupitera, albo innego rzymskiego boga. Bardzo to zostało rozmyte i niewydobyte jak należy w kompozycji, która bardziej przypomina modern alternative metal niż coś, co ma wskazywać na historię Rzymu. Fajnie, przebojowo, ale chyba nie na takiej płycie się to powinno znaleźć. </div>
<div style="text-align: justify;">Fanfarowy Bacchanalia muzycznie  zawiera akcenty folkowe, ale ze świętem Bachusa niemające nic wspólnego. No, można już było w samym refrenie jakiś choć cień "ancient" stylizacji muzycznej zastosować. A tak to raczej w refrenie bardziej wyszedł Oktobefest, niż Święto Wina. Szczerze mówiąc - czysty, beztroski styl późnego DREAMTALE. No, miłe to, ładnie zaśpiewane i zagrane, ale to taka kolorowa pocztówka ze wsi potiomkinowskiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Nastrojowej ballady Echoes in Eternity z gitarą akustyczną (zagrał na niej Sami Hinkka) należało się oczywiście spodziewać, ale to taki typowy fiński produkt radiowy w obszarach mainstreamowych i można to z powodzeniem zaśpiewać pod choinką w ramach śpiewania neopogańskich ballad semi-elektrycznych. Solidna, rzemieślnicza i tylko robota. </div>
<div style="text-align: justify;">Przy okazji instrumentalnego Colosseum wychodzi pewna gitarowa niemoc dwóch znakomitych gitarzystów na tej płycie.</div>
<div style="text-align: justify;">To w końcu plac starć gladiatorów, a nie polana w lesie iglastym, gdzie dzieci lepią bałwanka ze śniegu w momentach, gdy mamy tu ckliwe, neoklasyczne plumkanie. Ja tam Esa Orjatsalo nie potępiam, on już tak ma od zawsze, ale Mikko Salovaara? Takie granie po dewastujących stylowo gitarowych popisach w KIUAS ? No tak, ale teraz jest LEVERAGE Mark 2 i tam też specjalnie się nie wysilił w tym roku...</div>
<div style="text-align: justify;">Ides of March może jako dynamiczna power metalowa kompozycja niczym się szczególnym nie wyróżnia, ale przynajmniej dramatyzm jest należycie do okoliczności wydobyty tak w refrenie, jak i w teatralnym wokalu Salo. Fatalne sola gitarowe nieco przykrywa fragment symfoniczny zrobiony bardzo ciekawie i dobrze przechodzący w coraz bardziej dramatyczne obszary. Gdyby wszystkie kompozycje prezentowały się tak jak dynamiczny i melodyjnie heroiczny The Ascending of Jupiter, to można by mówić o sporym wydarzeniu. Jednak ten LP kończy tradycyjny galopujący melodic power metalowy kolos o raczej ogranej już przez wielu melodii i aranżacji przeciętnej, wypośrodkowanej pomiędzy epic power a fińską powszedniością wypracowaną wieki temu przez STRATOVARIUS i SONATA ARCTICA. W pewnym momencie wolniej i klimatycznie, w innym bojowa narracja i kilka fenomenalnych power metalowych riffow tuż po niej, ale potem znowu tak jakoś bez patosu, bez pompatyczności koniecznej by oddać istotę Honoru, Śmierci i Krwi, ale chyba muzycznie Finowie nie są tu zdolni tego realnie wydobyć.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Włosi by tego tak nie rozegrali, ani Grecy, ani Amerykanie. Finowie jednak zrobili tu dużo odstępstw od epic power metalu jak na album zakreślony w pewnym obszarze historycznym. Nie wiem, gdzie tu był Sami Hinkka, by trochę wyhamować pewne naiwne melodic power metale i radiowe zapędy, stanowiącej tu lekki zgrzyt. Tak się zastanawiam, czy w równie nonszalancki sposób by potraktowali tematy z narodowego eposu "Kalevala"?</div>
<div style="text-align: justify;">Jeden bohater - Salo. Występ znakomity, reszta po prostu odegrała swoje w mniej lub bardziej kontrowersyjny sposób, poza Hinka na basie, i ten instrument prezentuje się tu najlepiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Ponieważ zasadniczo Finowie trzymają się pewnego schematu soundu, więc zawsze ten ich power metal będzie pod tym względem brzmiał podobnie. Bardzo dobrze, oczywiście, jeśli przyjmiemy styl realizacji całości zbliżony do ALTARIA za dobry, a tu właśnie Esa Orjatsalo tym się zajął, podobnie jak na dwóch płytach ALTARIA, ponad dziesięć lat wcześniej.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę ALTARIA, trochę DREAMTALE, trochę machania mieczem rzymskim gladius i nic KIUAS czy ENSIFERNUM.</div>
<div style="text-align: justify;">Mam takie zupełnie prywatne podejrzenie, że METAL DE FACTO chciał się załapać na ten sam wózek co i BEAST IN BLACK, ale to niestety nie jest ten poziom, choć zestaw muzyków zacny i szanowany.</div>
<div style="text-align: justify;">
<br />
ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.11.2019</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Death Dealer]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2613</link>
			<pubDate>Sun, 23 Dec 2018 21:59:48 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2613</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Death Dealer - War Master (2013)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ajj9DW2S6r6QZl8FSJtdrnhvjRw=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9790410-1486551205-9590.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9790410-1486551205-9590.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista: (wersja Rubicon - japońska)</div>
<div style="text-align: justify;">1.Death Dealer 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.Never to Kneel 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.War Master 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">4.Children of Flames 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.Curse of the Heretic 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Hammer Down 04:52<br />
7.The Devils Mile 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.Liberty or Death 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Heads Spikes Walls 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">10.Wraiths on the Wind 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">11.Face the Executioner 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">12.Triumph and Victory 05:09<br />
<br />
rok wydania: 2013</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sean Peck  - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stu Marshall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ross The Boss - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Davis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Kenny Earl "Rhino"Edwards - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W  roku 2012 powstaje w Kalifornii super grupa supergrup, pod niezbyt oryginalną nazwą DEATH DEALER . Skład jest jednak doprawdy imponujący. Ross The Boss i Rhino z MANOWAR, Sean Peck z CAGE, Mike Davis (LIZZY BORDEN, HALFORD) i australijski heros gitary Stu Marshall (DUNGEON, EMPIRES OF EDEN).  Debiut zespołu zostaje wydany przez Steel Cartel Records w czerwcu 2013 roku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Niestety, tym razem z dużej chmury mały deszcz. Nic z MANOWAR, nic z DUNGEON tylko Sean Robert Livingston Peck wydziera się jeszcze bardziej niż Sean "The Hell Destroyer" Peck w CAGE. Zdecydowanie amerykański power metal z obszarów rycersko-heroicznych, tyle, że to wszystko pod względem kompozycyjnym mocno kuleje i momentami wchodzi na tereny garażowe. Łupanina okraszona wrzaskami Pecka to już na początku Death Dealer, wkrótce potem War Master, Curse of the Heretic, dalej Liberty or Death oraz Heads Spikes Walls . No nie ma żadnej konkretnej melodii, tylko ryczące gitary i Peck niestety. Power metal dla power metalu. Można odnieść wrażenie, że tu każdy stara się być najważniejszy, ale realnie najważniejszy jest Peck i Marshall i Rhino. Peck, ponieważ on potrafić przekrzyczeć nawet startujący odrzutowiec, Marshall bo Ross The Boss chyba gdzieś poszedł i nie wrócił, a Rhino bo jego instrument w procesie produkcji został ustawiony najlepiej. Album był miksowany i poddany masteringowi w Sydney i wyszło z tego niewiele dobrego. Ustawienie gitar jest fatalne, rozmyte i suche. Bas, sam w sobie zrobiony wybornie, co słychać gdy wychodzi na plan pierwszy, w połączeniu z gitarami potęguje metalowa papkę i tylko Rhino jest klarowny i doskonale słyszalny na jakby oddzielnym planie. Nieco odpoczynku od tego wszystkiego jest w wolnej, ale mocnej metalowej balladzie Children of Flames gdzie Pecka da się słuchać, lecz całościowo to dosyć usypiający numer, poza solem Rossa The Bossa jak sądzę. Jest tu także toporny heavy power Hammer Down w stylu teutońskim i faktycznie, jakby się młotkiem w głowę dostało.</div>
<div style="text-align: justify;">Peck przechodzi samego siebie, a chórki są równie paskudne. Bez pomysłu na dobry heavy/power jest także monotonny Wraiths on the Wind. Dobry, a może nawet bardzo dobry jest autentycznie dynamiczny i poukładany The Devils Mile stanowiący mix najbardziej udanych i wyrazistych numerów Marshalla z EMPIRES OF EDEN i motoryki CAGE i tu Peck zaśpiewał faktycznie najlepiej i dewastuje.</div>
<div style="text-align: justify;">W wersji japońskiej nie oszczędzono fanom z Kraju Kwitnącej Wiśni zderzenia z marnym pancernym Face the Executioner, ale jest też najbardziej rasowy rycerski numer z tego wszystkiego - Triumph and Victory. To akurat udany stop amerykańskiego i australijskiego heroicznego power metalu, z dwoma bardzo dobrymi solami Marshalla i Rossa The Bossa i przekonującym, sensownym wokalem Pecka.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli można tu kogoś wyróżnić, to tylko Rhino. Jak zwykle partie perkusyjne dewastujące, ale sama perkusja power metalu nie czyni. Gitarzyści bez pomysłu, sola bezsensowne, głównie Marshalla, co nieco dziwi. Peck zrobił swoje, a nawet więcej i dlatego to wszystko tak męczy. Tym razem suma wykwintnych składników dała potrawę niemal niestrawną. Owszem, power metal amerykański to nie HELLOWEEN, ale odrobina strawnych melodii jeszcze nikomu nie zaszkodziła, tym bardziej, że tu grają (teoretycznie) power metal rycerski.<br />
Ogólnie - dla fanów CAGE i Pecka, na pewno zaś nie dla fanów MANOWAR i EMPIRES OF EDEN. I ogólnie słabo...<br />
<br />
ocena: 4,5/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.12.2018</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Death Dealer - War Master (2013)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ajj9DW2S6r6QZl8FSJtdrnhvjRw=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9790410-1486551205-9590.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9790410-1486551205-9590.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista: (wersja Rubicon - japońska)</div>
<div style="text-align: justify;">1.Death Dealer 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.Never to Kneel 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.War Master 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">4.Children of Flames 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.Curse of the Heretic 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Hammer Down 04:52<br />
7.The Devils Mile 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.Liberty or Death 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Heads Spikes Walls 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">10.Wraiths on the Wind 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">11.Face the Executioner 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">12.Triumph and Victory 05:09<br />
<br />
rok wydania: 2013</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sean Peck  - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stu Marshall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ross The Boss - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Davis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Kenny Earl "Rhino"Edwards - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W  roku 2012 powstaje w Kalifornii super grupa supergrup, pod niezbyt oryginalną nazwą DEATH DEALER . Skład jest jednak doprawdy imponujący. Ross The Boss i Rhino z MANOWAR, Sean Peck z CAGE, Mike Davis (LIZZY BORDEN, HALFORD) i australijski heros gitary Stu Marshall (DUNGEON, EMPIRES OF EDEN).  Debiut zespołu zostaje wydany przez Steel Cartel Records w czerwcu 2013 roku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Niestety, tym razem z dużej chmury mały deszcz. Nic z MANOWAR, nic z DUNGEON tylko Sean Robert Livingston Peck wydziera się jeszcze bardziej niż Sean "The Hell Destroyer" Peck w CAGE. Zdecydowanie amerykański power metal z obszarów rycersko-heroicznych, tyle, że to wszystko pod względem kompozycyjnym mocno kuleje i momentami wchodzi na tereny garażowe. Łupanina okraszona wrzaskami Pecka to już na początku Death Dealer, wkrótce potem War Master, Curse of the Heretic, dalej Liberty or Death oraz Heads Spikes Walls . No nie ma żadnej konkretnej melodii, tylko ryczące gitary i Peck niestety. Power metal dla power metalu. Można odnieść wrażenie, że tu każdy stara się być najważniejszy, ale realnie najważniejszy jest Peck i Marshall i Rhino. Peck, ponieważ on potrafić przekrzyczeć nawet startujący odrzutowiec, Marshall bo Ross The Boss chyba gdzieś poszedł i nie wrócił, a Rhino bo jego instrument w procesie produkcji został ustawiony najlepiej. Album był miksowany i poddany masteringowi w Sydney i wyszło z tego niewiele dobrego. Ustawienie gitar jest fatalne, rozmyte i suche. Bas, sam w sobie zrobiony wybornie, co słychać gdy wychodzi na plan pierwszy, w połączeniu z gitarami potęguje metalowa papkę i tylko Rhino jest klarowny i doskonale słyszalny na jakby oddzielnym planie. Nieco odpoczynku od tego wszystkiego jest w wolnej, ale mocnej metalowej balladzie Children of Flames gdzie Pecka da się słuchać, lecz całościowo to dosyć usypiający numer, poza solem Rossa The Bossa jak sądzę. Jest tu także toporny heavy power Hammer Down w stylu teutońskim i faktycznie, jakby się młotkiem w głowę dostało.</div>
<div style="text-align: justify;">Peck przechodzi samego siebie, a chórki są równie paskudne. Bez pomysłu na dobry heavy/power jest także monotonny Wraiths on the Wind. Dobry, a może nawet bardzo dobry jest autentycznie dynamiczny i poukładany The Devils Mile stanowiący mix najbardziej udanych i wyrazistych numerów Marshalla z EMPIRES OF EDEN i motoryki CAGE i tu Peck zaśpiewał faktycznie najlepiej i dewastuje.</div>
<div style="text-align: justify;">W wersji japońskiej nie oszczędzono fanom z Kraju Kwitnącej Wiśni zderzenia z marnym pancernym Face the Executioner, ale jest też najbardziej rasowy rycerski numer z tego wszystkiego - Triumph and Victory. To akurat udany stop amerykańskiego i australijskiego heroicznego power metalu, z dwoma bardzo dobrymi solami Marshalla i Rossa The Bossa i przekonującym, sensownym wokalem Pecka.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli można tu kogoś wyróżnić, to tylko Rhino. Jak zwykle partie perkusyjne dewastujące, ale sama perkusja power metalu nie czyni. Gitarzyści bez pomysłu, sola bezsensowne, głównie Marshalla, co nieco dziwi. Peck zrobił swoje, a nawet więcej i dlatego to wszystko tak męczy. Tym razem suma wykwintnych składników dała potrawę niemal niestrawną. Owszem, power metal amerykański to nie HELLOWEEN, ale odrobina strawnych melodii jeszcze nikomu nie zaszkodziła, tym bardziej, że tu grają (teoretycznie) power metal rycerski.<br />
Ogólnie - dla fanów CAGE i Pecka, na pewno zaś nie dla fanów MANOWAR i EMPIRES OF EDEN. I ogólnie słabo...<br />
<br />
ocena: 4,5/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.12.2018</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Megadeth]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=1781</link>
			<pubDate>Sat, 23 Jun 2018 21:26:19 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=1781</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Megadeth - Th1rt3en (2011)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/uE9no2bl92xQd1h0FuMqIVOMH1E=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3201723-1320256820.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3201723-1320256820.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sudden Death 05:07 <br />
2. Public Enemy No. 1 04:15 <br />
3. Whose Life (Is It Anyways?) 03:49 <br />
4. We the People 04:33 <br />
5. Guns, Drugs &amp; Money 04:19 <br />
6. Never Dead 04:32 <br />
7. New World Order 03:56 <br />
8. Fast Lane 04:04 <br />
9. Black Swan 04:10 <br />
10. Wrecker 03:51 <br />
11. Millenium of the Blind 04:15 <br />
12. Deadly Nightshade 04:53 <br />
13. 13 05:49 <br />
<br />
Rok wydania: 2011<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Dave Mustaine - śpiew, gitara<br />
Chris Broderick - gitara<br />
David Ellefson - bas<br />
Shawn Drover - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po power/thrashowym "Endgame" z 2009 niepoprawny politycznie i ogólnie niepoprawny Dave Mustaine powraca z poprawnym muzycznie heavy metalem na "Trzynastce" wydanej przez Roadrunner Records 1 listopada 2011 roku.<br />
 Wraca do składu stary druh David Ellefson, wracają też muzyczne wspomnienia, choć nie te z lat 1985-1990. To, co zawiera nowa płyta, można ująć w rozciągliwe i bezpieczne ramami pojęcia "heavy metal", choć za taki albumu "Countdown To Extinction" kiedyś nie uważano. Dodając do tego określoną zamierzoną przebojowość "Youthanasia" i szczyptę "Risk" (niestety) otrzymujemy w ogólnych zarysach formę i treść nowej płyty MEGADETH, przy czym nowej w 10/13, bo "New World Order","Black Swan" i "Millenium Of The Blind" to wyciągnięte z naftaliny i bonusów na remasterach kawałki z początku lat 90tych, znane i przez pewne grono osób nawet ponoć lubiane.<br />
 To, co nowe, też brzmi dosyć staro, a przecież Mustaine był wtedy o dwadzieścia lat młodszy. Wtedy, to znaczy w okolicach daty wydania albumów, których reminiscencją czy też prostą kontynuacją jest "Th1rt3en". Tyle że onegdaj w takim politycznym heavy metalu wyrosłym na bazie post-thrashowego metalu MEGADETH potrafił zachwycić melodią i sposobem jej wykonania ... No tak, ale wtedy w składzie był Friedman. Nie mam nic przeciwko Chrisowi Broderickowi, solidny to gitarzysta, ale na tym LP drewniany, być może z rozkazu Mustaine'a po tym, jak zbytnio wychylił się na "Endgame".<br />
 <br />
 "Jaki jest koń, każdy widzi" - jaki jest ten album, można się w zasadzie zorientować po jednym, oczywiście politycznie niepoprawnym "Guns, Drugs &amp; Money". Zbiór riffów ogranych przez MEGADETH w latach 90tych i tyrada Dave'a ... Gwoli sprawiedliwości i aby nie oceniać pochopnie, wypada jednak wielokrotnie posłuchać i innych kawałków w tym "Public Enemy No. 1" przynajmniej po to, aby się dowiedzieć, kto nim jest. Sam numer słabiutki z fatalnym wokalem Mustaine'a o starczym głosie i już chyba lepiej posłuchać coś z Kilmisterem. Trochę lepiej to wygląda w przypadku "Sudden Death", ale tu są takie autocytaty, że aż się chce odpalić stare płyty MEGADETH. Mechaniczny heavy metal o cybernetycznym brzmieniu i jeśli "Countdown To Extinction" jak głosi legenda, był pierwszym LP "obrabianym cyfrowo", to ten jest obrabiany nawet dwucyfrowo. Dużo jest na tym LP grania dla grania. Jest tekst, jest jakiś riff kiedyś tam wymyślony przez Mustaine'a lub niekoniecznie przez niego i tak sobie leci "Whose Life (Is It Anyways?)" czy "We the People". "Never Dead" to już zupełna porażka poniesiona w starciu z próbą wskrzeszenia czegoś z "Rust in Peace". Trudno powiedzieć, na jakim miejscu znalazłby się pod względem melodyjności "Wrecker" na płytach MEGADETH z pierwszej połowy lat 90tych, ale zapewne gdzieś w dolnych rejonach tabeli. Słabo straszą w "Deadly Nightshade" i tylko bas Ellefsona tu fajnie pobrzmiewa. Musi być ballada, skoro wracamy do "Youthanasia" i jest nią "13". No, nie do końca, bo dalej to się rozwija ostrzej, heavy metalowo, powerowo, a nawet thrashowo. Nic specjalnego, ale na tle pozostałych numerów ujdzie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sola na tym LP są większości bezsensowne, takich na "Countdown to Extinction" nie było. Jakby z innej płyty, z innej sesji nagraniowej wyjęte. Zero odniesienia do melodii, piskliwe, za szybkie, do tego z lekka mulącego grania na ogół w średnim i zaledwie średnio szybkim tempie. Ogólnie metalowa sałata.<br />
 Mustaine powinien ominąć Trzynastą płytę i nagrać od razu Czternastą, na którą oczywiście wszyscy wielbiciele jego talentu czekają już z niecierpliwością i utęsknieniem.</div>
<br />
<br />
Ocena 5/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">1.11.2011</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Megadeth - Th1rt3en (2011)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/uE9no2bl92xQd1h0FuMqIVOMH1E=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3201723-1320256820.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3201723-1320256820.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sudden Death 05:07 <br />
2. Public Enemy No. 1 04:15 <br />
3. Whose Life (Is It Anyways?) 03:49 <br />
4. We the People 04:33 <br />
5. Guns, Drugs &amp; Money 04:19 <br />
6. Never Dead 04:32 <br />
7. New World Order 03:56 <br />
8. Fast Lane 04:04 <br />
9. Black Swan 04:10 <br />
10. Wrecker 03:51 <br />
11. Millenium of the Blind 04:15 <br />
12. Deadly Nightshade 04:53 <br />
13. 13 05:49 <br />
<br />
Rok wydania: 2011<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Dave Mustaine - śpiew, gitara<br />
Chris Broderick - gitara<br />
David Ellefson - bas<br />
Shawn Drover - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po power/thrashowym "Endgame" z 2009 niepoprawny politycznie i ogólnie niepoprawny Dave Mustaine powraca z poprawnym muzycznie heavy metalem na "Trzynastce" wydanej przez Roadrunner Records 1 listopada 2011 roku.<br />
 Wraca do składu stary druh David Ellefson, wracają też muzyczne wspomnienia, choć nie te z lat 1985-1990. To, co zawiera nowa płyta, można ująć w rozciągliwe i bezpieczne ramami pojęcia "heavy metal", choć za taki albumu "Countdown To Extinction" kiedyś nie uważano. Dodając do tego określoną zamierzoną przebojowość "Youthanasia" i szczyptę "Risk" (niestety) otrzymujemy w ogólnych zarysach formę i treść nowej płyty MEGADETH, przy czym nowej w 10/13, bo "New World Order","Black Swan" i "Millenium Of The Blind" to wyciągnięte z naftaliny i bonusów na remasterach kawałki z początku lat 90tych, znane i przez pewne grono osób nawet ponoć lubiane.<br />
 To, co nowe, też brzmi dosyć staro, a przecież Mustaine był wtedy o dwadzieścia lat młodszy. Wtedy, to znaczy w okolicach daty wydania albumów, których reminiscencją czy też prostą kontynuacją jest "Th1rt3en". Tyle że onegdaj w takim politycznym heavy metalu wyrosłym na bazie post-thrashowego metalu MEGADETH potrafił zachwycić melodią i sposobem jej wykonania ... No tak, ale wtedy w składzie był Friedman. Nie mam nic przeciwko Chrisowi Broderickowi, solidny to gitarzysta, ale na tym LP drewniany, być może z rozkazu Mustaine'a po tym, jak zbytnio wychylił się na "Endgame".<br />
 <br />
 "Jaki jest koń, każdy widzi" - jaki jest ten album, można się w zasadzie zorientować po jednym, oczywiście politycznie niepoprawnym "Guns, Drugs &amp; Money". Zbiór riffów ogranych przez MEGADETH w latach 90tych i tyrada Dave'a ... Gwoli sprawiedliwości i aby nie oceniać pochopnie, wypada jednak wielokrotnie posłuchać i innych kawałków w tym "Public Enemy No. 1" przynajmniej po to, aby się dowiedzieć, kto nim jest. Sam numer słabiutki z fatalnym wokalem Mustaine'a o starczym głosie i już chyba lepiej posłuchać coś z Kilmisterem. Trochę lepiej to wygląda w przypadku "Sudden Death", ale tu są takie autocytaty, że aż się chce odpalić stare płyty MEGADETH. Mechaniczny heavy metal o cybernetycznym brzmieniu i jeśli "Countdown To Extinction" jak głosi legenda, był pierwszym LP "obrabianym cyfrowo", to ten jest obrabiany nawet dwucyfrowo. Dużo jest na tym LP grania dla grania. Jest tekst, jest jakiś riff kiedyś tam wymyślony przez Mustaine'a lub niekoniecznie przez niego i tak sobie leci "Whose Life (Is It Anyways?)" czy "We the People". "Never Dead" to już zupełna porażka poniesiona w starciu z próbą wskrzeszenia czegoś z "Rust in Peace". Trudno powiedzieć, na jakim miejscu znalazłby się pod względem melodyjności "Wrecker" na płytach MEGADETH z pierwszej połowy lat 90tych, ale zapewne gdzieś w dolnych rejonach tabeli. Słabo straszą w "Deadly Nightshade" i tylko bas Ellefsona tu fajnie pobrzmiewa. Musi być ballada, skoro wracamy do "Youthanasia" i jest nią "13". No, nie do końca, bo dalej to się rozwija ostrzej, heavy metalowo, powerowo, a nawet thrashowo. Nic specjalnego, ale na tle pozostałych numerów ujdzie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sola na tym LP są większości bezsensowne, takich na "Countdown to Extinction" nie było. Jakby z innej płyty, z innej sesji nagraniowej wyjęte. Zero odniesienia do melodii, piskliwe, za szybkie, do tego z lekka mulącego grania na ogół w średnim i zaledwie średnio szybkim tempie. Ogólnie metalowa sałata.<br />
 Mustaine powinien ominąć Trzynastą płytę i nagrać od razu Czternastą, na którą oczywiście wszyscy wielbiciele jego talentu czekają już z niecierpliwością i utęsknieniem.</div>
<br />
<br />
Ocena 5/10<br />
<br />
<span style="color: #33cc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">1.11.2011</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>