Night Hearth
#1
Night Hearth - El rincón del tiempo y el alma (2021)

[Obrazek: 981455.jpg?2450]

Tracklista:
1.A través de la luz 01:43
2.El rincón del tiempo y el alma 04:55
3.Como si no hubiese un mañana 04:52
4.Bajo la luz de la luna 05:13
5.Lejos de mi tierra 05:33
6.Corazón a fuego 05:55
7.Dentro de mi alma 06:24
8.Déjame 04:25
9.Anochecer 02:22

rok wydania: 2021
gatunek: melodic symphonic power metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu:
Suso Mestre - śpiew
Txüs Casado - gitara
José Miguel Sanz - gitara
Loloy Lorente - gitara basowa
Víctor Gomariz - perkusja


NIGHT HEARTH istnieje od roku 2013, od pewnego czasu działa w Walencji i w roku 2018 nagrał swój pierwszy album "Un nuevo camino". Wówczas wokalistą był Sandro Bailo, śpiewał nieźle, a sama płyta była mało wyróżniającą się pozycją w gatunku melodic power metal z mocnymi, symfonicznymi akcentami. Potem Sandro odszedł, pozostał jednak znajdujący się w jego cieniu, jako wokalista, na debiucie drugoplanowy Suso Maestre. Na drugim albumie, wydanym we wrześniu 2021 przez Rock-CD Records, to on dostał swoją szansę i stał się frontmanem zespołu.

Zagrać szybko to wielka sztuka, zagrać wolno to wielka sztuka, ale zagrać w średnim, miarowym tempie i nie znudzić słuchacza, to sztuka największa i udała się dotąd nielicznym zespołom.
Dołączył do nich NIGHT HEARTH. Dołączył w fenomenalny sposób. Tak, te symfoniczne elementy są tu ważne, ultra eleganckie i bardzo czytelne, ale prawdziwa moc to dewastujący, wspaniały śpiew tenorem Suso Mestre. Moc, absolutny Czarodziej. I taki głos dorabiał ogony na pierwszej płycie? I te kompozycje... Co za przecudownej urody melodie właśnie w tych średnich tempach, ciepłe, sentymentalne, o niesamowitej chwytliwości. Refreny, wszystkie refreny są arcydziełem melodyjnego metalu i porażającej chwytliwości i bez grama komercji radiowej. Dumne, szlachetne to granie i jeśli tytułowy El rincón del tiempo y el alma zwala z nóg, to Como si no hubiese un mañana po prostu wbija w ziemię. Lekkość i swoboda rozgrywania tego albumu jest zdumiewająca, a gitarzyści niby nie grają skomplikowanych rzeczy, ale to gitarowe przejście, które pojawia w zworkach, to istne arcymistrzostwo. Piękne, melodyjne sola i duety Casado-Sanz w każdym utworze. Ta elegancja... Zachwycająca w bardziej zwiewnym Bajo la luz de la luna. Zniszczenie, gdy przechodzą od zwrotek do refrenu i jakże gustowny plan symfoniczny w tle. Odrobinę szybciej grają w lekko heroicznym Lejos de mi tierra i tak ciepło podany heroizm to doprawdy metalowa rzadkość. Teoretycznie Corazón a fuego to energiczny (energiczniejszy niż reszta kompozycji) melodic power głównego nurtu, ale jak oni to świeżo i z pasją zagrali. No i kapitalny refren, kapitalny, po prostu!
I ballada. Dentro de mi alma. Coraz trudniej zrobić dobrą metalową balladę. A znakomitą, bogatą formalnie jak Dentro de mi alma tworzą tylko najlepsi. Wzrusza, zachwyca i co tam tylko chcecie... Majestat, monumentalizm i niezapomniana melodia w po części niemal hymnowym charakterze... I dynamicznie w power rockowej manierze stawiają ostateczny akcent w potoczystym Déjame. Arcymistrzowie!

Wyborne wykonanie, absolutnie wyborne i tyczy się to także sekcji rytmicznej. Jak spokojnie grają, a przecież i Víctor Gomariz potrafi zgrać godne szacunku przejście w odpowiednim momencie. Doskonała, rodzima produkcja to kolejny atut. Mix na światowym poziomie, podobnie jak krystaliczna czytelność wszystkich instrumentów.
Co tu dużo mówić, jedna z najwspanialszych płyt w tym gatunku, jakie przedstawili przez ostatnie dziesięciolecia Hiszpanie.

Obecnie grupa jest w fazie przebudowy składu i pozostaje tylko życzyć im kolejnego, równie pięknego albumu.


ocena: 10/10

new 10.07.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Night Hearth - La noche de los sueños perdidos (2024)

[Obrazek: 1215843.jpg?3107]

Tracklista:
1.La hora de las sombras 01:38
2.La noche de los sueños perdidos 06:59
3.La senda de la revolución 04:51
4.Donde llegue el viento 06:02
5.Non Nobis Domine 02:17
6.La leyenda del templario 05:47
7.Amante marchita 06:00
8.Mi universo 04:47
9.El sentido de la soledad 01:55

rok wydania: 2024
gatunek: melodic symphonic power metal
kraj: Hiszpania

skład zespołu:
Suso Mestre - śpiew
Txüs Casado - gitara
José Miguel Sanz - gitara
Toni Nieto Perelló - gitara basowa
oraz:
Víctor Gomariz -perkusja


Wytwórnia Demon Records 26 kwietnia 2024 przedstawia trzeci album NIGHT HEART z Walencji. Płyta od dawna wyczekiwana z dużą uwagą, zważywszy na to, co grupa zaprezentowała na płycie poprzedniej "El rincón del tiempo y el alma".

Tytułowy La noche de los sueños perdidos można usłyszeć już niemal na samym początku i to jest bardzo dobry heroiczny melodic power w barwach symfonicznych, ale generalnie taki dosyć typowy dla sceny latino. Największa moc zespołu tkwi jednak od roku 2021 w umiarkowanych tempach i wyważonej rytmice z nastawieniem na romantyczne, dosyć podniosłe, ale chwytliwe refreny. Dwie znakomite kompozycje w tym stylu pojawiają zaraz potem i La senda de la revolución oraz Donde llegue el viento są godne wspaniałych hitów z albumu poprzedniego. Suso Mestre jako wokalista także się w takiej konwencji czuje najlepiej i to jest ewidentne, jak się posłucha całości tej płyty. Non Nobis Domine to wstęp z narracją do La leyenda del templario i ta historia o Templariuszach podana została w dumnym stylu latino epic power z wybornymi partiami wokalnymi Mestre. Sporo w tym dumnym i majestatycznym graniu, wspartym znakomitym klawiszowym motywem fanfarowym, stylu średnio późnego TIERRA SANTA. Wybornie to zostało pomyślane i wykonane! Rozbudowany, dostojny i hymnowy w refrenie Amante marchita jest bardzo dobry, pozostawia jednak pewien niedosyt. Tego patosu i ciepłej refleksji mogło być nieco więcej, a ten zespół na pewno na to stać. Jeśli tu mogą być wątpliwości, to na pewno nie ma żadnych w przypadku fantastycznego Mi universo. Tu znowu ta rytmika i umiarkowane tempo oraz wybornie dobrana melodia zwrotek do melodii refrenów zachwyca i oczarowuje i to jest NIGHT HEART dewastujący chwytliwą muzyczną elegancją.

Bardzo dobre partie symfoniczne i orkiestracje są lekko cofnięte do tyłu i raczej dominują tu gitary, choć w Donde llegue el viento jest na odwrót i to był w tym przypadku bardzo dobry chwyt aranżacyjny. Gustowne, pełne elegancji sola gitarowe są czytelne, dużo tu nawiązań do głównych motywów muzycznych poszczególnych utworów, dużo ładnie wyeksponowanych powtórzeń. Brzmienie jest znakomite i jak najbardziej klasyczne dla hiszpańskiej odmiany w symphonic power i inaczej być nie mogło, bo pracowali nad tym Mistrzowie Fernando Asensi i Enrique Mompó. Mix można uznać za nadzwyczaj precyzyjny, a ekspozycja wokalisty została zrealizowana w wyborny sposób.

Nie jest to może tak dewastujący album jak poprzedni, ale zespół prezentuje się godnie i wielce profesjonalnie na tle potężnej sceny hiszpańskiej w latino melodic power metal.
To nadal zespół wiodący i kreatywny, a płyta "La noche de los sueños perdidos" to bez wątpienia ścisła czołówka tego, co w tym roku się pojawiło i zapewne jeszcze pojawi w ramach tego podgatunku.


ocena: 9/10


new 26.04.2024
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości