30.06.2022, 20:02:45
Solitude Aeturnus - Downfall (1996)
Tracklista:
1. Phantoms 05:58
2. Only This (and Nothing More) 05:25
3. Midnight Dreams 06:06
4. Together and Wither 05:37
5. Elysium 03:08
6. Deathwish (Christian Death cover) 02:15
7. These Are the Nameless 05:24
8. Chapel of Burning 04:25
9. Concern 06:16
9. Concern 06:16
Rok wydania: 1996
Gatunek: doom metal
Kraj: USA
Skład zespołu:
Robert Lowe - śpiew
Edgar Rivera -gitara
John Perez - gitara
Lyle Steadham - bas
John Covington - perkusja
Metal poza najbardziej ekstremalnymi gatunkami w połowie lat 90tych bywał zazwyczaj naznaczony alternatywnością i to taką z pod znaku grunge. Doom i grunge? Na kolejnej płycie SOLITUDE AETURNUS wydanej przez Pavement Music w końcu lipca 1996 coś jest na rzeczy...
Gdy jest to tak potoczyste i transowe jak w kapitalnym Only This (and Nothing More) to taki mariaż jest jak najbardziej pożądany.
Gdy pozostają w kręgu mistycznego grania dawnego SOLITUDE AETURNUS w Phantoms to jest to dobre, ale tylko dlatego, że mają w tym doświadczenie i wygrywa rutyna. Z drugiej strony część i tej kompozycji ma cechy alternatywne. Te oniryczne melorecytacje i tu i absolutnie przegadanym i miękkim, zdecydowanie za miękkim Midnight Dreams są drażniące, są nieprzemyślane w ramach gatunku doom. Jest tu jednak i znakomity walcujący, mroczny, dostojny i dołujący Together and Wither. Takich gitar od roku 1992 grupa nie serwowała. Moc i posępna bezwzględność. Środek albumu to wypełniacze i trudno za pełnoprawny utwór muzyczny uznać sprzężenia z Elysium i nijaki cover, ale może chodziło o chwilę wytchnienia przed These Are the Nameless? No raczej nie, bo tu mamy dokładnie to samo co w przypadku Phantoms. Stare i dobre w sosie przeciętności kompozycyjnej roku 1996. Znowu marny grunge gdzieś bierze górę nad doom w Chapel of Burning i całą epickość jest tu po prostu markowana. jak dobrze, że tyle smutku i melancholii w łagodnym, lecz zdecydowanie w doom metalowym stylu jest w ostatnim Concern. Pięknie krążą te poetyckie, nastrojowe motywy w tle i piękne jest to ostatnie solo gitarowe na płycie.
Brzmienie jest umiarkowanie ciężkie, raczej takie z lekko rozmyte w gitarach i bardzo ostro zarysowane w basie i perkusji. To też pokłosie realizacji alternatywnego metalu w latach 90tych. Lowe zachowuje swoją wokalną tożsamość i nie jest Cobainem, ale może trochę Cornellem jednak tak.
Pogubiły się te metalowe zespoły, szczególnie w USA w połowie lat 90tych. To się tyczy także i SOLITUDE AETURNUS. Może jednak właśnie to "pogubienie metalowe" uratowało choć część z nich?
ocena: 7/10
new 30.06.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"