Concerto Moon
#3
Concerto Moon - Rain Forest (1999)

[Obrazek: R-5199622-1387239033-1132.jpeg.jpg]

Tracklista (wersja japońska VAP):
1. Prologue 01:22
2. Time to Die 05:17
3. Lonely Last Journey 05:54
4. Fight to the Death 05:55
5. Half Way to the Sun 05:50
6. Rain Forest 06:53
7. Unstill Night 07:17
8. Live on the Memory 06:05
9. Victim of Desire 04:15
10. Picture of an Old Man 05:19
11. Break It Down 04:59
12. King of the Judas (bonus) 05:18

Rok wydania: 1999/2001
Gatunek: Melodic Heavy/Power Metal
Kraj: Japonia

Skład zespołu:
Takao Ozaki - śpiew
Norifuma Shima - gitara
Kosaku Mitani - bas
Ichiro Nagai - perkusja
Toshiyuki Koike - instrumenty klawiszowe


Album "Rain Forest" to trzecia płyta CONCERTO MOON, z wybitnym gitarzystą Shima na czele. Początkowo wydana tylko w Japonii, przez VAP w końcu lipca 1999, a dwa lata później doczekała się reedycji Limb Music i została zaprezentowana publiczności poza Krajem Kwitnącej Wiśni.
Shima nie bawił się na tym LP w żadne eksperymenty. Powstał album, będący kontynuacją muzyki prezentowanej wcześniej, bardziej jednak dopracowanej pod względem brzmienia.

Lepszego otwieracza niż zagrany w średnim tempie "Time to Die" trudno sobie wymarzyć.
Elegancka melodia z pewnym ładunkiem neoklasyki i śpiew Ozaki, który momentami brzmi tu jak Graham Bonnet. Zresztą Shima nigdy nie krył fascynacji brytyjskim graniem przełomu lat 70-tych i 80-tych i echa chociażby RAINBOW są słyszalne na tym albumie nie tylko w tej kompozycji. Zwraca uwagę dosyć oszczędne solo gitarzysty.
"Lonely Last Journey" to spokojniejszy, melodic metalowy utwór w klasycznej, japońskiej manierze melodyjnego grania, który stał się potem wzorcem dla wielu innych kompozycji, granych przez mniej lub bardziej znane zespoły japońskie. Piękne solo Shima, mocna sekcja rytmiczna z basem na czele i starannie wplecione klawisze. Wzorcowy utwór dla tej konwencji. Energicznie i twardo zagrany "Fight to the Death" ponownie łączy cechy RAINBOW i neoklasyki, przy czym tu Shima cały czas w tle wygrywa te swoje cudeńka, aby w końcu eksplodować w solowym popisie. "Half Way to the Sun" może nieco słabszy, ale tylko ze względu na mniej porywający refren. Za to rozpoczęcie i melodie zwrotek znakomite. Utwór tytułowy jest kompozycją instrumentalną i to pierwszy utwór bez wokalu, jaki Shima zaprezentował na płytach CONCERTO MOON. Majestatyczna, dostojna, wzruszająca i może gdzieś dalekie echa podobnych nagrań Blackmore'a słychać z czasów RAINBOW. Może "Snowman"? Siedem minut gitarowej opowieści japońskiego czarodzieja tego instrumentu to niezapomniane przeżycie i mija jak jedna chwila.
"Unstill Night" to jeden wielki, kapitalnie zrobiony hołd dla Ritchiego Blackmore i jest wraz z klasycznymi klawiszami RAINBOW na sterydach, gdzie Shima gra wyłącznie w stylu technicznym Blackmore'a, a melodia jakby wyciągnięta z szuflady Brytyjczyków z lat 70-tych, bo to numer z epoki Dio. Mordercze popisy Shima budzą szacunek, sekcja rytmiczna gra jak się grało 20 lat temu w Tęczy, a klawisze są w stylu Carey'a. Majstersztyk tym bardziej, że i wokalnie Ozaki świetnie w refrenach podrabia Dio.
"Live on the Memory" daje nieco wytchnienia jako spokojniejszy utwór z symfonicznymi klawiszami i elegancką melodią, podszytą neoklasyka i JRockiem. Refren należy do najpiękniejszych, jakie wyszły spod ręki japońskich metalowych muzyków. Utwór cieszył się kolosalnym powodzeniem nie tylko w Japonii. "Victim of Desire" z kolei bardziej heavy metalowy i skrojony w stylu najbardziej znanych bandów jak ANTHEM czy LOUDNESS, przy czym ciekawie tu współpracują klawisze i gitara. Spokojny i romantyczny "Picture of an Old Man" ładnie się zaczyna, ale brak mu czegoś, co by przykuwało uwagę na dłużej. "Break It Down" to znów dynamit power/neoklasyczny z dużymi wpływami... Yngwie Malmsteena tym razem, co słychać w prowadzeniu tej kompozycji przez gitarę. Lekko schowany Ozaki tym razem ustępuje miejsca dla dialogów klawiszowo-gitarowych.
Bonusem jest wspaniały "King of the Judas", zaprezentowany wcześniej na EP "Time To Die". Jest to kombinacja powerowego grania w średnim tempie i bardzo delikatnej warstwy wokalnej, co daje przy doskonałej melodii efekt piorunujący. Może to nawet najlepsza kompozycja CONCERTO MOON, a już z pewnością najbardziej znana. Koronkowe sola Shima i Koike dopełniają całości. Palce lizać.

Album jest niezmiernie starannie wyprodukowany, a gitara miksowana w specjalnym, oddzielnym studio przez japońskiego speca Yoshihito "Laser Beam" Oikawa.
Najlepszy album CONCERTO MOON i ścisły top melodyjnego heavy power metalu nie tylko japońskiego. Jest to także ostatni album z Ozaki jako wokalistą, bo następne płyty zespołu to już Takashi Inoue.


Ocena: 9.5/10

3.03.2009
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Concerto Moon - przez Memorius - 17.06.2018, 16:56:46
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 17.06.2018, 16:57:27
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 17.06.2018, 16:58:51
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 17.06.2018, 16:59:54
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 17.06.2018, 17:00:48
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 17.06.2018, 17:02:50
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 17.06.2018, 17:03:39
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 15.08.2018, 18:33:05
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 24.09.2018, 16:48:32
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 07.11.2019, 17:36:34
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 26.11.2019, 15:10:55
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 12.12.2020, 17:02:31
RE: Concerto Moon - przez Memorius - 01.05.2024, 17:01:20

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości