Insomnium
#2
Insomnium - Heart Like a Grave (2019)

[Obrazek: R-14218690-1570524623-5407.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Wail of the North 03:05     
2. Valediction 05:05     
3. Neverlast 04:46     
4. Pale Morning Star 08:58       
5. And Bells They Toll 06:01     
6. The Offering 05:00     
7. Mute Is My Sorrow 06:02       
8. Twilight Trails 07:06       
9. Heart like a Grave 07:05       
10. Karelia 07:49

Rok: 2019
Gatunek: Melodic Extreme Metal
Kraj: Finlandia

Skład:
Niilo Sevänen - śpiew, bas
Jani Liimatainen - gitara, śpiew
Ville Friman - gitara, śpiew
Markus Vanhala - gitara
Markus Hirvonen - perkusja
Gościnnie:
Aleksi Munter - instrumenty klawiszowe
Teemu Aalto - śpiew

Insomnium powraca z nową płytą, tym razem zmiana w składzie istotna, bo dołączył tu trzeci gitarzysta, uznany Jani Liimatainen, który patrząc z perspektywy czasu był mózgiem i sercem SONATA ARCTICA.

Insomnium zawsze wyróżniał duch tęsknoty i nostalgii i nie jest inaczej na tym albumie. To jest podróż przez emocje, smutek i żal, który czasami jest przecinany kontrastem ciepłej, a jednocześnie tęsknej melodii, i przy akustycznym tle i solo słychać to w kolosie Pale Morning Star, który mimo pokaźnej długości nie nudzi, głównie dzięki solówkom, które są wyborne. Tylko zakończenie tej kompozycji mogło być lepsze, zabrakło tutaj prawdziwego zakończenia i w pewnym momencie historia po prostu się urywa.
Po niemal doom/death metalowym, ale udanym And Bells They Toll coś tu się psuje i nie ma tyle co klimatu, a agresywniejszego grania, jak w The Offering, gdzie rozmarzone klawisze i gitarowe wtrącenia tworzą fajne tło, jednak BLACK SUN AEON zagrało takie rzeczy lepiej. Mute is My Sorrow to kontynuacja tego pomysłu, jednak jest to nieco przeładowane i zbyt nadmuchane i mniej wprawny słuchacz mógłby pomyśleć, że to łagodniej zagrany Kalmah. Znacznie lepsze są Wail of the North, Valediction i Neverlast, które starają się trzymać środka i dobrze im to wychodzi, mimo że Valediction jest nieco zbyt przekombinowane jak na pomysł tak prosty. I te przesłodzone, rockowe wokale. Kontrastów na poziome First Snow brak. 
Twilight Trails i Heart like a Grave nie są złe, ale są zbyt przekombinowane. O ile to samo można zarzucić niektórym wcześniejszym kompozycjom, tak tutaj wychodzi schematyzm i próba zrobienia jakiegoś ambitnego grania, ale bez solidnego fundamentu, to jest po prostu puste. Dobrze zagrane, ale puste.
Karelia to prawie 8 minut takiej instrumentalnej pustki. Tu nic nie ma, prawie nic się nie dzieje i przykre to epitafium tej płyty.

Za produkcję odpowiada Jens Bogren i to słychać. Gitary są miękkie, tak jak perkusja, ale przyjemne, nie przytłaczają w żadnym stopniu i nadają ostrość wokalowi i dobrze wyszczególnia to popisy solowe gitarzystów.
Sevanen zaśpiewał jak zwykle bardzo dobrze, gitarzyści spisali się świetnie i szczególnie tu chyba zaszalał momentami Jani, chociaż można było oczekiwać więcej.
To dobra płyta, na której zespół stara się grać muzykę środka, ale to nie zadowoli ani fanów doom/death, którzy wolą SATURNUS, ani tym bardziej fanów Melo Death, którzy oczekują jednak czegoś innego.
Kolejna dobra płyta i kolejny raz wymierzona w fanów zespołu, którzy powinni być z niej zadowoleni.


Ocena: 7.4/10

SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Insomnium - przez Memorius - 21.06.2018, 18:07:51
RE: Insomnium - przez SteelHammer - 10.10.2019, 21:14:39
RE: Insomnium - przez SteelHammer - 28.02.2023, 19:47:57

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości