Sacred Warrior
#3
Sacred Warrior - Wicked Generation (1990)

[Obrazek: 3027.jpg?0954] 

Tracklista:
1. No Happy Endings 05:09
2. Little Secrets 06:18
3. Standing Free 05:00
4. Are You Ready 03:05
5. Minister by Night 03:35
6. Miss Linda 04:51
7. In the Night 05:58
8. Warriors 03:13
9. Wicked Generation 04:44
10.War Torn Hero 04:57

Rok wydania: 1990
Gatunek: Power metal/heavy metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Rey Parra - śpiew
Bruce Swift - gitara
Steve Watkins - bas
Tony Velazquez - perkusja
Rick Macias - instrumenty klawiszowe

W roku 1990 grupa przedstawia nakładem Intense Records swój trzeci album "Wicked Generation".

Fascynacje QUEENSRYCHE są tu nadal słyszalne. Subiektywnie patrząc, to fani QUEENSRYCHE pewnie nie byli zachwyceni średniej klasy zagrywkami instrumentalistów, choć Parra udoskonalił tu niewątpliwie swój styl naśladowania Geoffa Tate. Antyfani samą obecność QUEENSRYCHE uznali za ostateczną zdradę ideałów debiutu. Ten festiwal Tate to praktycznie cała pierwsza połowa tego albumu i chciałoby się choć cokolwiek tu uznać za dobre, ale to trudne. Jednowymiarowy heavy/power metal imitujący progresywność to No Happy Endings, bardzo wtórny Little Secrets, i jeszcze bardziej wtórny, refleksyjny i nieco nadmiernie dramatyczny Standing Free. Pewnie nieco więcej wart od pozostałych jest jednak prostszy i bardziej bojowy w opcji christian No Happy Endings. Słabo wypada mrok, połączony z klasyczną wzniosłą estetyką christian metalu w Are You Ready. Dopiero dynamiczny i zadziorny Minister by Night, gdzie słychać riffowe echa IRON MAIDEN jest wreszcie udaną kompozycją i jedną z nielicznych gdzie Swift zagrał coś na swoim wysokim poziomie. W innych utworach jest po prostu słabszy niż na poprzednich albumach. Dużo słychać Watkinsa, bas warczy fajnie, i czasem się wydaje, że maskuje on przeciętne zagrywki gitarzysty prowadzącego. W Miss Linda znowu QUEENSRYCHE, choć pewnie można także wychwycić te heavy rockowe akcenty, które w tym czasie zaczął mocno akcentować w swojej twórczości inny wiodący zespół christian metalowy BARREN CROSS. Fakt, bogato zaaranżowana jest ta kompozycja, jest tu kilka różnych wątków, ale może nawet za bogato, bo główny motyw muzyczny nie występuje. Rozbudowany In the Night to i semi ballada i coś z progressive heavy, nie jest to złe, jednak do wspólnego śpiewania na koncertach na pewno się nie nadaje. Dynamiczny Warriors jako jeden z nielicznych nawiązuje do debiutu i to klasyczny amerykański power metal z przebłyskami wybornej gry, ale już zdecydowanie odwołujący się do USPM Wicked Generation, na swój sposób heroiczny jest bardzo powszedni i typowy. I tak trochę o niczym na koniec jest speed/power metalowy War Torn Hero z zupełnie niewykształconą melodią. Jakieś wzniosłe motywy na samo zakończenie...

Ten album zarówno pod względem brzmienia jak zawartości to typowy produkt amerykańskiej myśli metalowej przełomu dekad. Zbyt melodyjnie pewnie nie wypadało grać Amerykanom, popracować nad mniej surowym i raczej płaskim brzmieniem pewnie się nie chciało, skoro thrash tego nie wymagał...
Zespół sporo stracił ze swej christian metalowej widowni, choć teksty były społecznie i religijnie nadal zaangażowane. STRYPER czy BARREN CROSS oraz BLOODGOOD bardziej przemawiały do tej publiczności.

ocena 6,2/10

new 23.08.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Sacred Warrior - przez Memorius - 25.06.2018, 11:20:38
RE: Sacred Warrior - przez Memorius - 27.06.2022, 11:49:18
RE: Sacred Warrior - przez Memorius - 23.08.2022, 18:49:58

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości