Sacred Gate
#2
Sacred Gate - Tides Of War  (2013)

[Obrazek: R-5530922-1395766637-5455.jpeg.jpg]

tracklista:
1.The Coming Storm 01:50
2.The Immortal One 05:57
3.Tides of War 06:01
4.Defenders (Valour Is in Our Blood) 04:39
5.Gates of Fire 04:47
6.Never to Return 04:43
7.The Final March 05:53
8.Spartan Killing Machine 05:22
9.Path to Glory 05:24
10.The Battle of Thermopylae 12:51

rok wydania: 2013
gatunek: epic heavy metal
Kraj: Niemcy

skład zespołu:
Jim Over - śpiew
Nicko Nikolaidis - gitara
Peter Beckers - gitara basowa
Christian Wolf - perkusja


Jest to druga płyta SACRED GATE, wydana przez Metal on Metal Records w kwietniu 2013 roku i generalnie jest poświęcona Spartanom i Termopilom.

Tym razem grupa zagrała nieco ciężej, w umiarkowanych tempach pozostając jednak w kręgu niemieckiego pojmowania rycerskiego heavy/power metalu. Dominują rytmiczne, raczej proste kompozycje w rodzaju The Immortal One czy Tides of War o umiarkowanym ładunku epickiej surowości, ale także przeciągane nieco na siłę jak tytułowy Tides oF War, który realnie ma treści może na cztery minuty. Podobnie ma się rzecz z instrumentalnym The Final March.
Szczerze mówiąc gdy graja nieco szybciej to od razu prezentują się lepiej w udanym, bojowym Defenders (Valour Is in Our Blood) z bardzo dobrym solem Nikolaidisa, który ogólnie w tym elemencie jest bardzo kompetentny i to chyba najlepsze z muzyki, jaką można usłyszeć na tym albumie.
Mocnym męskim głosem śpiewa Jim Over, ostro tną mocne gitary, ale to wszystko raczej nie porywa. Grupa nie ma po prostu daru do tworzenia atrakcyjnych pompatycznych melodii rycerskich i tak to brzmi jak bardzo średniej klasy heavy metal grecki, gdzie Grecy zapomnieli o tym, czym jest hellenic metal. To słychać w Gates of Fire. Początek Spartan Killing Machine jest riffowo w znakomity i zwiastuje killer, a tymczasem sama melodia oraz refren jest blady i jakoś tej zabójczej spartańskiej machiny się tu nie czuje. Jim Over nie jest złym wokalistą, a w zagranym z gitarą akustyczną łagodnym songu epickim Never to Return prezentuje się nad wyraz okazale i być może błędem jest ten jego siłowy pseudo-rycerski wokal w pozostałych kompozycjach. a na gitarach akustycznych grają w tej kompozycji przepięknie...
Path to Glory jest naprawdę udany. Tak dopiero pod koniec albumu się budzą epicko w greckim duchu i ta dostojnie krocząca kompozycja jest pełna monumentalnej melodyjnej surowości greckiej, no i Jim Over tak mógłby śpiewać cały czas. Dwukanałowa naprzemienna gitara, patetyczne solówki Nikolaidisa. No jest epicka moc, bez wątpienia od początku do końca.
To musi zamykać epicki kolos. I zamyka trzynaście minut The Battle of Thermopylae. Nie to jeden z najlepszych metalowych Termopil jakie powstały. Surowa epicka moc, uroczysty klimat, uparte dążenie do tragicznego finału ale czegoś tu jednak zabrakło, choć są dwa głosy w dialogu. Może ponownie zbyt mało treści w stosunku do czasu trwania?
Tak czy inaczej jest to utwór bardzo dobry, zwłaszcza gdzieś od połowy i to zasługa przede wszystkim przemyślanym partiom gitarzysty. Końcówka jest smutna, bo jak może być tu inaczej, i ponownie kunsztownie ornamentowana gitarami akustycznymi.

Jak na opowieść o Spartanach brzmienie zostało dobrane bardzo dobrze. Jest i głęboko  i ostro w ustawieniu gitary, a łagodne partie wszystkich kompozycje mają wyborną klarowność. Bębny to chwilami prawdziwe bojowe litaury.
Klasyczny epicki heavy metal w tradycyjnym stylu, solidny, ale zabrakło poza częścią finałową klimatu godnego tematyki. Niemniej jest to płyta bardziej spójna i bardziej dojrzała od debiutu.


ocena: 7,8/10

new 10.10.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Sacred Gate - przez Memorius - 12.08.2018, 11:49:36
RE: Sacred Gate - przez Memorius - 10.10.2019, 08:44:29
RE: Sacred Gate - przez Memorius - 21.11.2019, 19:23:13

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości