Judicator
#5
Judicator - Let There Be Nothing (2020)

[Obrazek: 81PtnHEcK3L._SY355_.jpg]

tracklista:
1.Let There Be Light 07:23
2.Tomorrow’s Sun 05:22
3.Strange to the World 08:19
4.Autumn of Souls 04:44
5.Gloria 05:44
6.Amber Dusk 09:19
7.The Way of a Pilgrim 08:00
8.Let There Be Nothing 08:54

rok wydania: 2020
gatunek: power metal
kraj: USA

skład zespołu:
John Yelland - śpiew
Tony Cordisco - gitara
Michael Sanchez - gitara basowa, gitara
Jordan Elcess - perkusja


24 lipca 2020. Prosthetic Records wydaje piąty album JUDICATOR i nie ukrywam, że oczekiwałem na niego z dużym napięciem. Heroiczna metalowa dewastacja z "The Last Emperor" wydawała się nie do pobicia, a ponadto przecież każda płyta JUDICATOR jest inna.

Ta również jest inna, ale równocześnie ma głębokie korzenie w przeszłości muzycznych pomysłów Yellanda i Cardisco i tak naprawdę stanowi wypadkową stylu zaprezentowanego na "King Of Rome" i "Sleepy Plessow". Co więcej, być może mimowolnie, JUDICATOR zbliża się do muzycznej filozofii power metalu ANCIENT EMPIRE i to trochę niedobrze, bo lepsze są dwa znakomite zespoły grające różny power metal, niż dwa grające podobny. W tej potężnej klasycznej amerykańskiej stylistyce epickiego, heroicznego power metalu pozostaje więc z czołówki tylko VISIGOTH.
Oczywiście i nowa płyta JUDICATOR jest na swój sposób epicka i heroiczna, ale to wszystko stworzono w wysublimowanej, miejscami progresywnej konwencji tkania obrazów z dźwięków nieraz łagodnych jak na debiucie i skomplikowanych w aranżacjach i podziałach rytmicznych z roku 2013, z dawką metalowej mocy z tego właśnie okresu, a nie z lat późniejszych. Jeśli dwa ostatnie albumy można w pewnym uproszczeniu zaliczyć do podgatunku heavy/power, to tym razem jest to power metal amerykański bez klasycznej amerykańskiej, nieraz brutalnej mocy, i znów przychodzi na myśl ANCIENT EMPIRE.
Te utwory są w większości długie, obdarzone łagodnymi, delikatnymi wstępami i interludiami i w zasadzie już Let There Be Light, odkrywa to, co skrywa cała płyta. Oczywiście nie warstwie lirycznej, ale na pewno w ogólnym kształcie aranżacyjnym i stylu melodii. Jest poetycko, jest bogato w partiach instrumentalnych z pięknymi solami Tony'ego, ale to power metal stonowany dramatyzm to raczej introwertyczny, niż zachęcający do wyciągnięcia miecza i topora.
Nieco nerwowe riffowanie Tomorrow’s Sun, tworzy nastrój bojowy i refren jest wyrazisty, ale to wszystko tak naprawdę jest ażurowym odbiciem heroicznego USPM z lat 80tych. Nowa, lekko progresywna stylizacja, ale wzorce oczywiste. Jak lekko i swobodnie sobie poczynają w tej konwencji słychać w znakomitym, krótszym i prostszym Autumn of Souls. Także Gloria jest utworem urokliwym, ale jednak chyba za dużo w tym filozofii muzycznej "Sleepy Plessow". Wydaje mi się, że taką płytę powinno się nagrać tylko raz.
Strange to the World i jego mocny początek są nieco zwodnicze, bo zaraz wracamy do łagodnych planów z gitarą akustyczną, do nostalgii, do smutku, do malowania emocjami i swoisty schemat z Let There Be Light.
Tu od razu trzeba powiedzieć, że pewnie nie może być inaczej, bo teksty, historyczne i tragiczne są przepiękne i takiej oprawy muzycznej wymagają. JUDICATOR w warstwie lirycznej zawsze miał bardzo dużo do powiedzenia i w tej kwestii nic się nie zmieniło.
Trzy długie opowieści tworzą drugą część albumu. W czasie prawie dziesięciu minut można powiedzieć bardzo dużo i w Amber Dusk mówią dużo, łącząc zgodnie z ogólnym schematem partie power metalowe z łagodnymi rock/metalowymi i stonowanymi wokalami w kilku stylach. To przyspieszenie w mniej połowie utworu wnosi sporo ożywienia i Tony gra tu finezyjne sola, dramatyzm narasta i ta konstrukcja zdecydowanie się sprawdza. The Way of a Pilgrim jest epicki epiką wyważoną i stonowaną, jest to także utwór najbardziej progresywnie skomponowany, oczywiście progresywnością ze "Sleepy Plessow". Dzieło wieńczy i zamyka Let There Be Nothing, kompozycja skupiająca zasadnicze motywy i wzory wszystkich pozostałych i mając podobny tytuł, jest także najbardziej zbliżona do Let There Be Light. Sama końcówka jest delikatną gitarą akustyczną, przewidywalna, udana, ale bardziej monumentalne podsumowanie, przynajmniej w ostatniej minucie albumu sprawiłoby bardziej wstrząsające wrażenie.
Poetycki, wysublimowany power metal...

Ten album jest na swój sposób trudny i wymagający uwagi. Wymaga też chyba zrozumienia i osłuchania z muzyką JUDICATOR, bo właściwe odebranie nawiązań do przeszłości muzycznej grupy jest ważne dla zrozumienia i docenienia wszystkich niuansów. A te niuanse odkrywa się tu często nie od razu. Tak, to wymaga uwagi.
Może trochę brakuje tu w soundzie gitary mocy, może perkusja nie grzmi bojowymi litaurami, ale myślę, że zbyt mocne brzmienie zniweczyłoby poetycki i refleksyjny klimat całości. JUDICATOR potwierdza swoją pozycję na szczycie amerykańskiego power metalu z ambicjami, jednak czegoś tu brakuje do pełni szczęścia. Może The Last Emperor?


ocena: 9/10

new 24.07.2020
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Judicator - przez Memorius - 20.08.2018, 16:51:33
RE: Judicator - przez Memorius - 01.01.2019, 13:59:52
RE: Judicator - przez Memorius - 06.05.2019, 22:00:06
RE: Judicator - przez Memorius - 23.09.2019, 17:37:51
RE: Judicator - przez Memorius - 24.07.2020, 20:32:22
RE: Judicator - przez Memorius - 27.11.2022, 11:41:17

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości