Helker
#2
Helker - Somwhere in the Circle (2013)

[Obrazek: R-6200757-1515578376-5956.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Modern Roman Circus 03:54     
2. Just Be Yourself 04:27     
3. No Chance to Be Reborn 04:40     
4. Begging for Forgiveness 04:13       
5. Wake Up 04:02     
6. At the End of the Journey 03:29     
7. Ghosts from the Past 05:04     
8. Still Alive 03:56     
9. Flying 03:58     
10. Inside of Me 04:04
11. Dreams 04:34

Rok: 2013
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: Argentyna

Skład:
Diego Valdez - śpiew
Mariano Ríos - gitara
Leo Aristu - gitara
Christian Abarca - bas
Hernán Coronel - perkusja

HELKER to zespół z dość długą historią, bo założony został w 1998 roku, wydając w 2002 roku debiut, pozostając jednak zupełnie niezauważonym i znanym jedynie lokalnie.
Sytuacja się zmienia w 2013 roku, kiedy to zespół postanawia nagrać płytę nie tylko w języku hiszpańskim, ale i w wersji angielskiej, co okazało się bardzo dobrym posunięciem.

Muzyka, jaką zagrali to PRIMAL FEAR, utrzymany głównie w klimacie pierwszych trzech płyt.
Zespół nawet nie próbuje ukrywać swoich inspiracji i to słychać już w Modern Roman Circus z bardzo jasno zaznaczoną melodią i cytatem. To jest album cytatów, bo ile razy słyszało się już Just Be Yourself już nawet nie w wykonaniu PRIMAL FEAR, ale innych zespołów niemieckich? Prawdopodobnie więcej, niż powinno, ale jak dobrze się takich typowych, pozytywnych refrenów słucha! Świetny, typowy kontrast ostra zwrotka/łagodniejszy refren. Jest i typowy rocker No Chance to be Reborn, ale to już jest jednak aż nazbyt wtórne i nie tak mordercze jak Begging for Forgivness, gdzie gościnnie zaśpiewali Ralf Scheepers i Tim 'Ripper' Owens! Fantastyczny walec z dobrymi solami i genialnym, płynnym przejściem! Typowy, bardzo dobrze zagrany PRIMAL FEAR!
Wake Up to klimaty Nuclear Fire, ale tutaj zabrakło drapieżności i pazura. To mogła być dobra kompozycja, gdyby była zagrana ostrzej i pewniej, a tak to momentami nawet Valdez brzmi jakby zeszło z niego powietrze, bo sekcja rytmiczna to bez wątpienia była bez śniadania. Moc powraca w At The End of the Journey z bardzo mocną gitarą i tutaj jest pierwiastek Seven Seals w refrenie. Na plus bardzo dobre sola i to prawdopodobnie są najlepsze na płycie. Jest i próba zmierzenia się z Iron Fist in a Velvet Glove i trochę ducha Born Again w Ghosts From the Past i jest to niezłe, ale zagrane nieco siłowo, podobnie nieco chałupniczy Still Alive. Flying to ballada, mocno przywodząca na myśl Seven Seals przez wykorzystanie sampli, ale i jest tutaj coś z USA w gitarach i sposobie poprowadzenia kompozycji.
Granie szybsze i energiczne powraca w Inside of Me i tu jest już i typowe tempo PF i refren, tylko tutaj zabrakło trochę płynności, słychać to szczególnie przy pierwszym refrenie, który nagle się urywa.
Na koniec, typowe dla PRIMAL FEAR granie pod RAINBOW i tutaj można powiedzieć to samo, co o formacji Sinnera - granie RAINBOW lepiej zostawić dla RAINBOW.

Gościnnie zaśpiewał Scheepers, producentem był Matt Sinner, a za brzmienie odpowiada Achim Köhler. Ta płyta od początku do końca była tworzona jako kolejna do dyskografii PRIMAL FEAR i tutaj cytaty nie były hołdem czy dziełem przypadku, a działaniem wyliczonym i w pełni zamierzonym.
Valdez śpiewa bardzo dobrze, choć czasami siłowo, sekcja rytmiczna daje radę, chociaż czasami grają jakby zabrakło im pary, a gitarzyści są nieźli i czasami zaskoczą jakimś solem, ale w większości to raczej rutyna. Gdyby ten album pojawił się w latach 2006 - 2011, to byłby fenomen, jednak przy obecnym powrocie do formy PRIMAL FEAR, wypada to trochę blado.
Lepsze niż słabsze płyty Niemców, ale do tych bardzo dobrych jednak zabrakło.

Ocena: 7.5/10

SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Helker - przez SteelHammer - 05.12.2019, 17:00:16
RE: Helker - przez SteelHammer - 03.02.2020, 12:43:49
RE: Helker - przez SteelHammer - 11.02.2020, 15:55:03
RE: Helker - przez SteelHammer - 20.08.2023, 17:00:23

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości