Axevyper
#1
Axevyper - Axevyper (2010)
[Obrazek: 280122.jpg]

Tracklista:
1. Revenge of the Axe 04:14
2. Rats in the Walls 04:31
3. Poserkiller 04:31
4. Immortal Steel 04:23
5. Roadster 03:44
6. Axevyper 03:41
7. Bad Italian Boys 03:48
8. Faster Than the Law 03:08
9. Forever Young 06:39
10. Non è Finita Qui 03:32

Rok wydania: 2010
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Włochy

Skład zespołu:
Luca Cicero - śpiew
Damiano Michetti - gitara
Guido Tiberi - gitara
Andrea Tognetti -bas
Filippo Belli - perkusja

AXEVYPER powstał na gruzach epic heavy metalowego ASSEDIUM w roku 2009 i w jego skład weszli liderzy tamtej formacji Guido Tiberi oraz wokalista Luca Cicero.

Choć rozwiązanie ASSEDIUM spowodowane było ponoć w głównej mierze wyczerpaniem się muzycznej idei to nowa grupa wcale tak daleko od tamtej muzyki się nie znajduje.
Zrezygnowano z pompatyczności i monumentalizmu na rzecz bardziej typowego heavy metalu z pewnymi naleciałościami z czasów NWOBHM w riffach i rycerską atmosferą generowaną przez bardziej podniosłe fragmenty a przede wszystkim przez bojowe chórki. Tych jest tu bardzo dużo, prostych, surowych i nieustannie wspomagających Cicero. Najbardziej zbliżonym do stylu ASSEDIUM jest "Immortal Steel" , wolniejszy i dumnie rozegrany oraz zaśpiewany na kilka głosów. Patrząc chłodnym okiem jest to utwór lepszy od każdego na drugiej płycie ASSEDIUM.
Ogólnie jest pierwotnie heavy metalowo, garażowo -niestety także w brzmieniu i zdecydowanie zalatuje latami 80tymi. Zespół korzysta także z doświadczeń amerykańskich speed/power/heavy tamtych czasów i słychać to w jednym z najlepszych na tym LP "Rats in the Walls", bezwzględnym i brutalnym. Rycerskiego grania z odrobiną RUNNING WILD można posłuchać w "Poserkillers" naturalnie sławiącym potęgę true metalu jednak całościowo jest na tym albumu dużo zbędnego szumu i momentami chaosu jak w otwierającym "nerwowym" "Revenge of the Axe" czy zupełnie nieudanym "Roadster".
Taki tradycyjny heavy metal wychodzi im słabo i słabiutki jest "Bad Italian Boys" zresztą podobnie jak speedowy "Faster Than the Law".
W wielu z tych kompozycji drzemie pewien potencjał ale jakoś zespół nie potrafi wydobyć tego na plan pierwszy i zwarte rycerskie "Axevyper" (bardzo dobra część wolniejsza) oraz dłuższy melodyjny "Forever Young" mają coś w sobie ale stale odnosi się wrażenie niedopracowania i jakiegoś zubożenia. Nie można mówić o bylejakości wykonania , bo to jest na dobrym poziomie zarówno jeśli chodzi o gitary jak i sekcję rytmiczną, jednak zespół przesadził z ascetyzmem produkcji i fajne basy w tle giną, moc ciętych riffów rozmywa się a blachy nie syczą jak należy, choć perkusista Filippo Belli wcale ich nie żałuje.
Umiłowanie lat 80tych owszem, jest chwalebne ale powielanie przaśności brzmieniowej już mniej.
Tu zespół się nie postarał i akurat ten aspekt mocno rzutuje na odbiór. W zasadzie kontrowersyjny jest też i Cicero, który w manierze epic sprawował się lepiej a w heavy i power bardziej typowym brakuje mu skali i mocy (niestety).

Na koniec zespół wykonał jeden numer po włosku - "Non è Finita Qui". Tak na dobrą sprawę to cały LP "Axevyper" pozostaje w kręgu raczej krajowego, lokalnego środka tabeli i jako neotradycyjny heavy metal wielkiej konkurencji grupom z obu stron Atlantyku nie robi.


Ocena :6,2/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Axevyper - Metal Crossfire (2012)
[Obrazek: 324370.jpg?2557]


Tracklista:
1. Stygianuclear War 02:50
2. Crossfire 03:50
3. Reign of Terror 04:47
4. Heroes for One Night 06:06
5. Agents of Chaos 03:14
6. On Wings of Glory 05:16
7. Metal Tormentor 05:14
8. Victims of Tomorrow 08:08
9. March of Metal Rockers 05:29

Rok wydania: 2012
Gatunek: Classic Heavy Metal
Kraj: Włochy

Skład zespołu:
Luca Cicero - śpiew
Damiano Michetti - gitara
Guido Tiberi - gitara
Andrea Tognetti - bas
Andrea Torrini - perkusja


Drugi album AXEVYPER , nowej grupy byłych członków ASSEDIUM miał się początkowo ukazać jeszcze w końcu roku 2011, ostatecznie jednak pojawił się w styczniu 2012 i zagrał już na nim nowy perkusista Andrea Torrini.

AXEVYPER sam mówi osobie "true heavy metal band" i to prawda. Taka muzykę , stylowo i brzmieniowo zakorzeniona w rycersko-metalowych tradycjach lat 80tych zaprezentował na swoim debiucie z 2010 roku , tak tez gra i teraz choć tym razem pojawiło się więcej kompozycji długich i bardziej rozbudowanych , a echa wojen miecza są bardziej słyszalne. Tu napierwszy plan wysuwa się zdecydowanie "Victims of Tomorrow" w stylu brytyjskim i ironowym nieco ale i nasycony true surowością mimo łagodnego początku.
Wstęp w postaci instrumentalnego "Stygianuclear War" raczej nijaki i toporny potem jednak przyspieszają w "Crossfire" i niestety juz słychać ,ze Cicero jest w słabej formie , a przecież nigdy nie należał do wybitnych wokalistów. Serie szybkich riffów, atmosfera amerykańskiego i niemieckiego heavy i power i ogólna przeciętność melodii , zarówno w tym utworze jak i w "Reign of Terror' czy tez surowym szybkim "Agents of Chaos" gdzie więcej jest cech epickiego power w stylu SACRED STEEL czy też SOLEMNITY oraz zespołów z USA.
Słuchając tego wszystkiego można odnieść wrażenie że zespół sporo czasu spędził na badaniu sceny amerykańskiej dalszych planów z lat 80tych bo wiele motywów znanych jest od lat i wyeksploatowanych a przecież wcale limit pomysłów na takie granie się nie wyczerpał.
Dziwne połączenia stylów zastosowano w "Heroes for One Night" zaś dobry pomysł na rycerską melodię i refren zepsuł w tymże refrenie Cicero wokalnie.
To już naprawdę wszystko było i to było lepiej i sztandarowym przykładem jest tu "Metal Tormentor", gdzie podobnie jak na pierwszym LP zespół miał coś do powiedzenia ale najlepszego nie zdołał wydobyć na powierzchnię. Melodyjne sola, aktywna perkusja - jest tu sporo z tego co czyni taki rodzaj heavy metalu atrakcyjnym ale brak tu ostatecznego szlifu.

Trzeba jednak przyznać ,ze produkcja jest lepsza niż na debiucie i choć to nadal ultra tradycyjny sound, chłodny surowy metaliczny z ryczącymi gitarami i głośną sekcją rytmiczną ale klarowny i chwilami wzbudzający respekt stalową ostrością.
W swojej kategorii archaicznego true classic heavy metalu (z wyraźnymi elementami power) jest to płyta dobra. Jest to jednak płyta tylko dobra i większych emocji nie wywołuje bo ograne patenty i motywy nie zostały tu wzbogacone praktycznie niczym od siebie i AXEVYPER prezentuje się jako dosyć sprawny semi cover band od dziesięcioleci odgrywanych riffów, odgrywanych przede wszystkim w USA.

Proste kultywowanie najważniejszych tradycji kultury true metalowego grania poniekąd mechaniczne i pozbawione autentycznej iskry, czyniącej ten styl wiecznie żywym.
I niech zamykający ten album "March of Metal Rockers" posłuży tu za koronny argument.


Ocena 7/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości