Bob Catley
#1
Bob Catley - Legends (1999)
[Obrazek: Bob_catley_-_legends.jpg]

Tracklista:

1. The Pain 05:40
2. Shelter from the night 04:58
3. Carpe Diem 06:09
4. Tender is the Night 05:20
5. Medusa 04:54
6. Hydra 05:20
7. A Beautiful Night for Love 05:41
8. Too Late 06:16
9. The Light 08:39
10. Where the Heart Is 03:14

Rok wydania: 1999
Gatunek: melodic metal/hard rock
Kraj: Wielka Brytania

Skład zespołu:
Bob Catley — śpiew
Gary Hughes — śpiew , instrumenty klawiszowe
Vinny Burns — gitara
Steve McKenna — bas
John Cooksey — perkusja

Drugi w solowej karierze album byłego wokalisty MAGNUM powstał w ścisłej współpracy z Hughesem z rockowej formacji TEN, który przygotował całość materiału na ten LP. Jest to koncept oparty o mity, legendy i historie znanych postaci. Płytę otwiera po prostu przepiękny hard rockowy "The Pain", opowiadający historię Elvisa Presleya. Tu Catley pokazuje się jako wokalista od swojej najlepszej strony i przypomina czasy świetności MAGNUM. "Shelter from the Night" znacznie spokojniejszy, przy akompaniamencie pianina opowiada o Drakuli i ma klasyczny refren MAGNUM. Rozkręca sie w po prostu mistrzowski sposób. "Carpe Diem" to znów opowieść rockowa o angielskim królu Henryku V - delikatny numer rockowy w tym jasnym, lekko melancholijnym klimacie późnego MAGNUM.
"Tender is the Night" to przypomnienie postaci Marylin Monroe. Utwór z symfonicznym zacięciem i zaśpiewany z dużym ładunkiem emocji.
"Medusa" rzecz jasna o Meduzie i jest to numer znacznie bardziej dynamiczny, z długim wstępem, gdzie wokalnie Catley niszczy swobodą wykonania. Jedynie refren nie jest tu za specjalny. Greckie mity kontynuuje "Hydra" i ten utwór rozwija się ze stosunkowo spokojnego wstępu we frapującą muzycznie opowieść o sporej dawce epickości - co słychać w strzelistym refrenie. Następny kawałek przenosi nas w realia Wichrowych Wzgórz i wstęp pianina nie zwiastuje kolejnego emocjonującego songu - hymnu w stylu najpotężniejszych killerów MAGNUM, które wzruszały do łez tysiące fanów na przepełnionych koncertach. No może tym razem wszystko jest delikatniejsze - z cudownym, żarliwym refrenem. "Too Late" to metaforyczna opowieść o duchach jako takich, uwięzionych w zamkniętych przestrzeniach. Pamiętacie horror "Christine"? W pewnym stopniu dziwaczne intro zapowiada utwór mroczny, w konsekwencji otrzymujemy jednak kompozycję wykorzystującą mój ulubiony motyw z "The Tall Ships" MAGNUM.
"The Light" bezpośrednio nie odnosi się do żadnej historii. Jest to utwór rozbudowany, mocno przypominający starsze nagrania MAGNUM. Brak tu jednak czegoś, co mogłoby przykuć uwagę na dłużej. Płytę kończy kolejna ballada "Where The Heart Is" - bardzo amerykańska tym razem, stylizowana na XIX wieczne pieśni amerykańskie. Oparta jest na motywach prozy Roberta Louisa Stevensona - szczególnie "The Master of Balantray’”. Odśpiewane cudownie.

Przepiękna metalowo-hardrockowa płyta. Wykonana przez zaproszonych muzyków perfekcyjnie, a kompozycje autorstwa Gary Hughesa przy współpracy samego Catleya wspaniałe. Wokalnie delikatny Catley wprawia w zachwyt. Dopracowane brzmienie, nie za ciężkie ale i nie sprawiające wrażenia typowo rockowej produkcji. Na szczególne wyróżnienie zasługuje mix instrumentów klawiszowych oraz wysmakowane brzmienie gitary Burnsa, który zagrał tu także kilka znakomitych zapadajacych w pamięć solówek. Najbardziej spójna i udana pod względem kompozycji płyta Catley'a.


Ocena: 8.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości