Caravellus
#1
Caravellus - Lighthouse and Shed (2007)

[Obrazek: MC5qcGVn.jpeg]

Tracklista:
1. Dark Prelude 04:57     
2. Chaos Utopia 04:51     
3. Holy Light 06:06     
4. Between Demons and Angels 04:57     
5. Choose the Right 04:16     
6. Gates 05:12     
7. Forbidden Book of the Deads 06:27     
8. The Picture of Dorian Gray 06:37     
9. Reaching the Sky 03:51     
10. Real Dream 05:50     
11. Lighthouse and Shed 04:38    

Rok wydania: 2007
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Brazylia

Skład:
Paula Araújo - śpiew
Glauber Oliveira - gitara
Pedro Lee - bas
Charles Erlan - perkusja
Daniel Felix - instrumenty klawiszowe


CARAVELLUS to zespół Glauber Oliveira, założony w 2002 roku w Recife, któremu długo zajęło zebranie składu na tyle stabilnego, aby nagrać coś konkretnego.
Album wydała wytwórnia Erpland 20 marca 2007 roku.

Do power, a już szczególnie progressive, z Brazylii podchodzi się raczej z dużą rezerwą, ale jest to niemałym zaskoczeniem, że ANGRA jest tutaj bardzo mało. Głównie dominuje tutaj Finlandia, szczególnie STRATOVARIUS w neoklasycznym wykończeniu, chociaż nie brakuje też bogatych szarż w stylu SONATA ARCTICA, a to wszystko okraszone jest w pewnym stopniu NIGHTWISH, chociaż nie brakuje momentów, kiedy inspiracje DARK MOOR są słyszalne, chociaż nie ma takiego nacisku na chóralne refreny i orkiestracje.
Glauber Oliveira swoich zapędów neoklasycznych nie kryje i daje tutaj sporo eleganckich, ciekawych ozdobników i solówek, co słychać już w znakomitym instrumentalnie Dark Prelude. Tło klawiszowe to Finlandia i głównym atutem jest tutaj gitara Oliveira i bardzo mocno zaznaczone klawisze Felixa i ich dialogi i są największym atutem tego albumu. Choose the Right jest pod tym względem znakomite i przypomina złote czasu neoclassical metalu.
Chaos Utopia to już NIGHTWISH, w którym znów Oliveira/Felix wypadają wspaniale. DARK MOOR góruje w Gates i raczej nieprzypadkowo został tutaj bardziej wysunięty Pedro Lee.
Technicznie nie ma tutaj absolutnie nic do zarzucenia i słychać, że zebrali się tutaj utalentowani muzycy, chociaż odnoszę wrażenie, że te wszystkie popisy próbują przykryć sztampowość melodii i refrenów. Kompozycyjnie nie jest to muzyka zbyt nowa czy odkrywcza, raczej bardzo odtwórcza i to, jak bardzo polegają na stronie wykonawczej słychać bardzo w Forbidden Book of the Deads, który ma bardzo przeciętny refren i niezbyt zapadającą w pamięć melodię, co próbują nadrabiać w końcowej części. The Picture of Dorian Gray to female fronted metalowa poprawność, w którym instrumentaliści postanowili być bardzo powściągliwi, co w efekcie dało zupełnie niewyróżniający się utwór i 6 minut niczego.
Reaching the Sky to chyba obowiązkowy akcent brazylijski ANGRA, który niepotrzebnie próbują brutalizować, Real Dream to przyjemne, agresywne natarcie klawiszowe, ale niestety niewiele poza tym, co ANGRA oferowała w swoich złotych czasach i niepotrzebnie idą w tę stronę.
Na koniec Lighthouse and Shed. Znów gdzieś ANGRA wisi w powietrzu, ale rockowe ciągoty wypadają tutaj blado.

Brzmienie jest selektywne i jak na nakład małej wytwórni nie brzmi to źle, ale są momenty, kiedy słychać pewne niedostatki techniczne, szczególnie jeśli chodzi o brzmienie talerzy.
Mało o Paula Araújo, która nie jest zła, ale mam wrażenie, że cała otoczka instrumentalna momentami ją przytłacza i zagłusza, usuwając ją w cień. Śpiewa dobrze, ale nie jest to głos, który szczególnie się wyróżnia.
Zespół w tym składzie długo się nie utrzymał i jeszcze w tym samym roku Glauber Oliveira został sam z klawiszowcem Danielem Felixem i zaczęło się budowanie składu.
Zespół do nagrywania powróci w 2010 roku, kompletnie zmieniając swój styl.
Na debiucie zagrali dobrze, ale jest to muzyka niewyróżniające się i jakiej wiele, ale dobrze zagrana i niesłusznie zapomniana, jak sam zespół.


Ocena: 7.4/10

SteelHammer
Odpowiedz
#2
Caravellus - Knowledge Machine (2010)

[Obrazek: MC01NTQ2LmpwZWc.jpeg]

Tracklista:
1. Deus Ex Machina 01:00     
2. Corsairs in Black 07:12     
3. When the Night Has Fallen 05:58     
4. Beyond the Skies 07:07     
5. The Divine Comedy 07:07     
6. Behind the Mask 06:11     
7. Wherever I Am 03:09     
8. Dance of Damnation 05:56     
9. Knowledge Machine 15:40

Rok wydania: 2010
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Brazylia

Skład:
Raphael Dantas - śpiew
Glauber Oliveira - gitara
Cleison Johann - bas
Pedro Nunes - perkusja
Daniel Felix - instrumenty klawiszowe


Glauber Oliveira nie powiedział ostatniego słowa i niemal kompletnie zreformował skład, bo pozostał tylko klawiszowiec Daniel Felix.
Wydaniem kolejnego albumu zajęła się debiutująca i nieistniejąca już kanadyjska wytwórnia Metalodic Records.

CARAVELLUS zmieniło styl i w 2010 roku z muzyki silnie zakorzenionej w Europie postawił na progressive metal z USA, głównie inspirowany SYMPHONY X, chociaż w znakomitym, lekkim Corsairs in Black znalazło się miejsce dla KAMELOT. Zagrane to jest świetnie, i ponownie Oliveira i Felix oczarowują.
Dalej już bywa różnie i jest SYMPHONY X z REDEMPTION i PAGAN'S MIND w When the Night Has Fallen, z mocno akcentowanymi klawiszami, które przywodzą na myśl bardziej progresywne wcielenie RING OF FIRE. Beyond the Skies to ponownie PAGAN'S MIND z elementami sci-fi, ale melodia nie zapada za bardzo w pamięć i jest to niepotrzebnie przekombinowane. The Divine Comedy budzi mieszane uczucia, bo popisy gitarowe są tutaj bardzo dobre, tak jak bas Johanna, ale momentami za bardzo przypomina to porażkę DARK EMPIRE z 2008 roku i średnio wplecione elementy ADAGIO. Interesująco zaczyna się Behind the Mask z neoklasycznymi ozdobnikami w stylu debiutu SEVENTH WONDER, są tutaj progresywne wcięcia i ornamentacje w sposobie realizacji podobne są do tych z SYMPHONY X z czasów The Damnation Game. Bardzo dobra kompozycja i trudno powiedzieć, czy bardziej nie niszczy Dance of Damnation, w którym teatralność TIME REQUIEM jest wzorowo wpleciona. Może i jest też w tym coś z bardziej progresywnej strony MEDUZA. Tu głównie postawiono na teatr Apollo i popisy schodzą na dalszy plan.
Whenever I am to przesłodzona ballada, a Knowledge Machine powtarza jej błędy, chociaż 15 minut to jest absolutny przerost formy nad treścią. Jest tutaj kilka ciekawych pomysłów i pierwsze 5 minut by się zdało na solidne zakończenie, bo po tym czasie już za bardzo idą w SYMPHONY X i przewidywalny, nudny główny nurt progressive USA, w którym niestety niewiele się dzieje. Szkoda.

Zagrane to zostało bardzo dobrze i tak jak poprzednio, od strony technicznej nie mam nic do zarzucenia, ale mix Oliveira jest nieco rozczarowujący. Tutaj potrzeba było brzmienia czystszego i bardziej selektywnego, a jest niepotrzebnie przybrudzone, momentami na granicy czytelności.
Kompozycyjnie album nierówny i killery przecinają się z poprawnością sceny USA i przy finałowym kolosie album zaczyna się niepotrzebnie dłużyć. To dobra płyta, ale debiut był lepiej wyważony, chociaż miał braki w innych aspektach.
Ten skład długo się nie utrzymał i oficjalnie w 2013 roku Glauber Oliveira rozwiązał zespół i postanowił się skoncentrować na współpracy z HARLEQINN, do którego dołączył w tym samym roku, ale z którym nic nie nagrał. Po jego zawieszeniu, były próby reaktywacji CARAVELLUS, w 2015 roku spełzły na niczym i dopiero w 2018 powrócił razem z Danielem Felixem i nowymi muzykami.
Działalność była raczej lokalna, ale zespół postanowił nagrać powrotny album, który zostanie wydany w 2022 roku.


Ocena: 7.2/10

SteelHammer
Odpowiedz
#3
CARAVELLUS - Inter Mundos (2022)

[Obrazek: caravellus-inter-mundos.jpg]

Tracklista:
1. Visagem 02:48     
2. Knight of the Sun 06:55     
3. Panis et Circenses 05:02     
4. Triumvirate 06:02     
5. While I'm Still Here 02:52     
6. The Ambush 01:39    
7. Memento Mori 07:42     
8. Incantation 06:25     
9. Elegia 02:29     
10. Insurrection 08:07     
11. Inter Mundos 06:55     
12. Ouroboros 07:44     
13. So Near, So Far 06:06     
14. Vynno D'agua 02:42    

Rok wydania: 2022
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Brazylia

Skład:
Leandro Caçoilo - śpiew
Glauber Oliveira - gitara
Emerson Dácio - bas
Rafael Ferreira - perkusja
Daniel Felix - instrumenty klawiszowe


Oliveira powraca niespodziewanie z CARAVELLUS po latach milczenia w zreformowanym składzie, zapraszając do współpracy perkusistę DARK AVENGER, w którym się również udzielał, oraz basistę Emerson Dácio z milczącego od lat GLORY OPERA. Wokalistą został nieco zapomniany Leandro Caçoilo z brazylijskiego ETERNA.
Album wyda Rockshots Records 17 czerwca 2022 roku.

Dobrze się słucha w tym inspirowanym Progressive z okolic SYMPHONY X, dociążonym US Power i Leandro Caçoilo nie został wybrany przypadkowo.
Dojrzał przez te wszystkie lata. W ETERNA śpiewał dobrze, ale to było raczej Matosowanie na solidnym poziomie, tutaj posiłkuje się swoimi doświadczeniami z ostatniej płyty brazylijskiego SEVENTH SEAL i w pewnych rozwiązaniach nowa płyta CARAVELLUS jest do niej podobna, szczególnie w kompozycjach wolniejszych. Triumvirate jest w tej opcji wzorowe, coś z SYMPHONY X, SUSPYRE, świetnie sprawdza się w średnich rejestrach swoim szorstkim, mocnym głosem, świetnie wchodzi w wysokie rejestry. Są też tutaj próby tworzenia klimatu jak na ostatnim albumie IMMORTAL GUARDIAN i to słychać w Memento Mori, ale tutaj pierwiastek nieprzewidywalności i refleksji Psychosomatic zostało zastąpione typowymi dla Brazylii zapędami heavy/power, w pewnym stopniu posiłkując się tutaj ADAGIO. Dobre, ale nie jest to tak płynne jak u Francuzów, a już szczególnie Amerykanów.
Jeśli chodzi o stronę techniczną, to ta jest bez zarzutu, ale Oliveira z popisami postanowił delikatnie się ograniczyć i skoncentrował się bardziej na skomplikowanych przejściach i riffach, ale nadal potrafi przyozdobić kompozycje dobrym solem. W Incantation jego występ jest świetny, rozbrzmiewają echa SHATTER MESSIAH, ALMAH i HEVILAN. Tym razem większe pole do popisu dostali Felix, który tworzy tutaj ciekawy i agresywny drugi plan klawiszowy i sekcja rytmiczna, która jest wyjątkowo dynamiczna i konsekwentna.
Insurrection to ciekawa, ale niepotrzebnie przekombinowana kompozycja. Jest tutaj kilka ciekawych pomysłów, których by starczyło na dwie solidne kompozycje, szczególnie część chóralna, która przypomina STARBYNARY i partia środkowa w stylu DREAM THEATER/SYMPHONY X nie była potrzebna. Inter Mundos to znów przerost formy nad treścią i zbyt duże naładowanie pomysłów, przez co jest niepotrzebny chaos i motyw przewodni rozpływa się w wokalnej kakofonii i przypomina to mniej udane nagrania BIOMECHANICAL. Ouroboros to próba pojednania ADAGIO z SHAMAN z dodatkiem folkloru, w której ginie gdzieś motyw przewodni, zdecydowanie na plus jest tutaj znakomita partia basowa Emerson Dácio oraz solo Oliveira, jak zwykle bardzo dobre.
So Near, So Far przypomina ostatni album ALMAH. Na pewno są fani takiego przesłodzonego progressive rocka, ja do nich jednak nie należę.

Brzmienie jest solidne, gitara mocna i perkusja brzmi tutaj kapitalnie, świetnie oddzielona od innych instrumentów, dzięki czemu dobrze słychać metaliczny bas, którego warto posłuchać. Tym razem obyło się bez niedoborów produkcyjnych.
Oczywiście wypada wspomnieć, że jest to concept album, osadzony w Brazylii i tego klimatu tutaj nie brakuje, bardzo mocno jest zaznaczony w przerywnikach z różnymi elementami, w tym flamenco. To historia spójna i dobrze opowiedziana, ale w sposób niepotrzebnie skomplikowany i momentami średnio atrakcyjny.
CARAVELLUS powróciło i nie rozczarowało, bo nagrało dobrą płytę i tego należy się trzymać.


Ocena: 7.3/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni  Rockshots Records.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości