Dammaj
#1
Dammaj - Mutiny (1986)
[Obrazek: 4524.jpg?4814]

Tracklista:

1. Smuggler 04:30
2. Devils & Angels 04:31
3. March of the Gladiators 05:21
4. Without You 03:12
5. Mutiny 05:53
6. Leather Master 04:52
7. Clashes of Steel 05:28
8. To the Bitter End 01:36

Rok wydania: 1986
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Greg Hill - śpiew
Mick Gilbert - gitara
Rich Gilbert - gitara
Steve Gilbert - gitara basowa
Bob Newkirk - perkusja

Zespół DAMMAJ to jedna z setek mało znanych grup heavy metalowych, które powstały w USA w latach 80tych, ale większej popularności nie zdobyły. Ten zespół miał jednak dosyć ciekawa historię powstania, założyło go bowiem trzech braci Gilbert, którzy przywędrowali do Stanów Zjednoczonych z Wielkiej Brytanii. Można powiedzieć, że ta brytyjskość w pewnej mierze wpłynęła również na samą muzykę, bo echa grania z UK są słyszalne w kilku kompozycjach dosyć wyraźnie. Nie są to jednak inspiracje NWOBHM, raczej tym, co proponował we wczesnym okresie JUDAS PRIEST.
Ogólnie mamy bardzo typowy klasyczny heavy metal ze zgranym duetem gitarzystów, którzy jak w "Smuggler" świetnie pokazują się w średnich tempach. Ten utwór jest niezwykle charakterystyczny dla całości albumu. Mocne riffy, ciężki bas i głośna perkusja.
Perkusja nie jest zła, chociaż chyba momentami zbyt chaotyczna i za bardzo cofnięta nie wtedy gdy trzeba. Bas jest niezwykle istotnym elementem, bo cały czas to on tu rozdaje ciosy i pracuje w pocie czoła nad uwypukleniem rytmu. A płyta jest bardzo rytmiczna, bez galopad, pędzenia do przodu, za to z ciekawymi melodiami, niby znanymi, ale silnie przykuwającymi uwagę, jak w "Devils & Angels". W bardzo mocno akcentowanym "March of the Gladiators" zespół serwuje dawkę melodyjnego surowo podanego grania w bardziej epickiej odmianie. Stylistycznie jednak płyta nie jest do końca spójna, bo już "Without You" to oklepany rock/metal w amerykańskim stylu i może w zamyśle miała być to kompozycja przebojowa, ale poza solem niewiele się tu dzieje ciekawego.
Jak zapowiada okładka, jest tu i trochę pirackich klimatów w "Mutiny" podanych jednak w tradycyjnej heavy metalowej formie nagrań z USA. Numer udany, szczególnie ciekawe są nieoczekiwanie zakręcone melodyjne sola gitarowe. "Leather Master" to jedyny numer, który w pełni mieści się w wąsko pojmowanej tradycji heavy metalu z USA. Galopujący riff główny, wyżej śpiewający wokalista, nieco epickich zwolnień i wędrujący bas. Na deser zapewne najbardziej udany utwór na tym LP - "Clashes of Steel". Prawdziwy heavy metal, wzorcowy dla lat 80tych, nieskażony niczym co true heavy metalem nie jest. Taka nieznana perełka grania, które dziś nowym zespołom przychodzi z coraz większym trudem.
Świetna melodia, dramatyczne sola pełne emocji i podręcznikowo dobrany styl wokalny Hilla, który nie jest mistrzem, ale tu pokazuje się z jak najlepszej strony.
Instrumentalne zakończenie w postaci "To the Bitter End" i tyle w zasadzie pozostało po tym zespole. Ten album jest jedynym jaki grupa nagrała. Dalsze losy zespołu są niejasne i jak legionu innych grup grających klasyczny heavy w USA w owym czasie. Taki to był czas, w tym jednak przypadku warto uchronić ten zespół od całkowitego zapomnienia.
Album przez wiele lat był dostępny tylko na winylu, brzmienie jest średnie, ale podobno jest od niedawna i wersja CD.


Ocena: 8/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości