Dark Nightmare
#1
Dark Nightmare - The Human Liberty (2009)
[Obrazek: 279192.jpg?0817]

Tracklista:

1. Harmony of the Universe 04:24
2. Invaders 05:05
3. Hawks of War 03:45
4. Blood Land 06:21
5. World of Illusions 04:20
6. Brotherhood of Money 05:02
7. Don't Give Up 06:14
8. Dragonlakes 06:33
9. Obsessions 04:42
10. Planked Soul of Sorrow 09:08

Rok wydania : 2009
Gatunek: epic heavy metal
Kraj : Grecja

skład zespołu:
Yiannis Papadimitriou - śpiew , gitara
Manolis Tegos - gitara
George Karagiannis - instrumenty klawiszowe
Alfonso Migdanis - bas
Dimos Konstantinidis - perkusja

DARK NIGHTMARE duchowe dziecko gitarzysty i wokalisty Papadimitriou jakoś nie mogło bardzo długo dorosnąć. Od lat zespół "przyszłościowy" z "nadziejami" po bardzo udanych nagraniach demo nie potrafił przezwyciężyć przyziemnych problemów codziennych greckiej sceny metalowej i wyjść z podziemia , w którym szanowany i ceniony tkwił , nie mogąc się wydostać na światło dzienne.
W końcu jednak album się ukazał w 2009 roku po tym jak lider szerzej dał znac o sobie w średnio udanym projekcie FINAL ANSWER.
"The Human Liberty" mamy zebrane to co najlepsze powstało przez te lata i bardzo dobrze , bo te nagrania nie powinny pogrążyć się w mroku zapomnienia jako skromne wersje demo , oraz utwory nowe dotąd nie publikowane.
DARK NIGHTMARE tym zestawem utworów dobrze zagranych musiał zniszczyć i zniszczył. W dobie narzekań na niską jakość kompozycji i ogólna nudę w true heavy graniu Grecja nadal pozostaje ta twierdzą dumnie wznoszącą się ponad innymi a DARK NIGHTMARE to jedna z najwyższych wież. Surowość , ekspresja , melodie i autentyzm to główne wyznaczniki tego albumu.
Tym razem zamiast krótkiego intro jakie zazwyczaj otwiera podobne płyty z epic heavy power mamy rozbudowaną kompozycję instrumentalną , mocno osadzoną w graniu lat 80tych a nawet 70tych gdzie delikatny romantyczny motyw główny prowadzi cały czas gitara wzbogacona o basowe pochody i dialogi z drugim gitarzysta. Niebawem nadchodzi jednak Invaders i ten prowadzony w średnim tempie pełen dumy utwór z długim riffowym wstępem to absolutna klasyka epickiego grania metalu . Bojowe chóry w tle , gitarowe ozdobniki i przede wszystkim wokal. Ten wokal jest ozdoba płyty i Papadimitriou tym głosem patetycznym , wysokim nadaje tu ton , choć granie instrumentalne tu przeważa. Porywająca kompozycja , pełna elegancji i dostojeństwa. Ten wyborny styl można też odnaleźć w Blood Land z niesamowitą melodią w najlepszych tradycjach epickiego grania . Kompozycja utrzymana jest w marszowym tempie i trzeba tu także docenić odległe klawiszowe tło dodatkowo budujące uroczysty nastrój. Zresztą tak dobranych i rozplanowanych klawiszy juz dawno nie było w podobnym graniu.
Zespół doskonale odnajduje się w szybszych utworach , gdzie , jak w World Of Illusions nic nie zatraca z bojowego i podniosłego stylu jaki prezentuje. Trzeba pochwalić grę perkusisty Konstantinidisa. Perkusja jest tradycyjna , agresywna i gęsta , dużo blach , które syczą i wibrują wspierane basem i tu nie mamy do czynienia z takim opukiwaniem zestawu jak na debiucie HOLY MARTYR , grającego podobną muzykę.
W przypadku speed epic power metalowego Hawk Of War można by się przyczepić do niepotrzebnego w pewnym momencie zwolnienia tempa ale sola gitarowe nadrabiają to w dwójnasób.
Zespół czaruje też w rytmicznym Don't Give Up z fantastycznym basem i rockowym luzem ubranym w epicki tradycyjny styl heavy metalowy. Dragonlakes tpo znów spokojniejsze granie dostojne i z zaskakująco rozwiązanym refrenem , łamiącym nieco główny motyw utworu. Piękne sola i ozdobniki gitarowe , zresztą sola na całym albumie są wyborne , pełne treści i emocji. W Dragonlakes zespół pozwolił sobie na moment bardzo delikatnego grania ,z gitarą akustyczną i taki czas wyciszenia tu bardzo ładnie pasuje.Od pozostałych utwór różni sie nieco Brotherhood Of Money , znacznie bardziej tradycyjny w formie heavy metal z elementami power , bez epatowania epickością ale za to z wyeksponowanymi klawiszami , basem i urzekającym refrenem klasycznym dla lat 80tych.Na tym tle Obsessions prezentuje się może i słabiej i standardowo ale niesamowity Planked Soul of Sorrow całkowicie zaciera wrażenie lekkiego zawodu. Te dziewięć minut epickiego , niezbyt szybkiego grania rozwija sie powoli , rozkwita nabiera mocy i w końcu eksploduje w transowym motywie przewodnim jaki tu się pojawia nieoczekiwanie i akustycznym zakończeniu tyleż eterycznym co i pełnym mocy.. Jedna z najlepszych tego rodzaju kompozycji jakie się pojawiły gatunku w ostatnich latach , kto wie czy nie lepsza od Necromancer ZANDELLE.
Ogólnie co by nie powiedzieć o może nieco skromnej produkcji album jest wspaniały. Jest wspaniałym przykładem jak można grać z pasją , energią wdziękiem true epicki metal , bez popadania w prymitywizm , sztampę i komiksowość. Jest ta płyta również przykładem na to ze można być oryginalnym. DARK NIGHTMARE gra po prostu jak DARK NIGHTMARE . Gra jak najlepsi greccy herosi heavy metalu. Ścisła czołówka.


Ocena 9,5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Dark Nightmare - Beneath the Veils of Winter (2012)

[Obrazek: 330099.jpg?5008]


tracklista:


1.The Batllefield Caliing My Name 06:44
2.Beneath the Veils of Winter 06:25
3.Are We Free? 05:49
4.Living a Lie 04:36
5.The Art of Dreaming 03:57
6.Sometimes 06:06
7.Tears 05:36
8.The Voyage 06:07
9.The Wizard (Uriah Heep cover) 02:59

Rok wydania : 2012
Gatunek: power metal
Kraj : Grecja

skład zespołu:
Yiannis Papadimitriou - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe
George Karagiannis - instrumenty klawiszowe
Nikos Michalakakos - bas
Dimos Konstantinidis - perkusja



Jest to druga płyta DARK NIGHTMARE, tym razem nagrana w nieco skromniejszym składzie. Jest tylko jedna gitara Yiannisa Papadimitriou, pojawił się także nowy basista Nikos Michalakakos (SPITFIRE, RAGENHEART).
Poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, bo debiut tej grupy był po prostu znakomity. Tam jednak wybrane zostały do prezentacji utwory z dosyć długiego okresu poprzedzającego nagranie tej płyty, tu zaś Papadimitriou musiał przygotować w ciągu tych trzech prawie lat zupełnie nowy zestaw kompozycji.

Spokojne, symfoniczne rozpoczęcie płyty ma charakter epicki i taki jest otwierający ten album The Batllefield Caliing My Name. Dużo tu jednak typowo powermetalowych zagrywek, wokal Yiannisa wysoki i dramatyczny i trochę to wszystko jest średnie, nawet gdy lider zaczyna grać solo, które jest dosyć skromne i pozostawia wrażenie niedosytu.
Za to delikatny w pierwszej fazie Beneath the Veils of Winter rozwija się wspaniale w powtarzalnym, ale znakomitym motywie głównym wspartym drugim planem i tu dramatyczny, wysoki momentami śpiew jest ładnie wpasowany  w chłodną całość. 
Living a Lie to potoczysty grecki epicki power metal z ekspresyjnym wokalem i znakomitym refrenem. Udana jest także wolniejsza część poprzedzająca solo. W The Art of Dreaming dużo akustycznej gitary, metalu mało i można ten instrumentalny numer traktować jako wstęp do Sometimes, takze zaczynający się od gitary akustycznej i przechodzący w galopujący, ale nieco melancholijny epicki power metal z gitarą solową Papadimitriou w roli głównej.
Tej gitary akustycznej jest na "Beneath the Veils of Winter" dużo, może nawet nieco za dużo, bo melodia Tears jest bardzo poruszająca, ale większy ciężar by tu wcale nie zaszkodził. The Voyage kieruje zespół na obszary melodyjnego power metalu o nieco progresywnym zacięciu, jednak dawka epiki i rycerskiego klimatu jest tu największa na całym albumie.
Are We Free? jako typowy melodyjny numer powermetalowy wydaje się dosyć trywialny i jakby realnie pozbawiony mocy. Epickie teatralne wokale nie bardzo ratują całość, przywodzącą na myśl hard'n'heavy w motywie głównym.
Na cover wybrany został chyba nieco niefortunnie utwór URIAH HEEP, który powinien brzmieć jednak zupełnie inaczej. Tu brak przestrzeni oryginału.
Na oklaski zasługuje solo Papadimitriou, który na tym LP zagrał wiele bardzo dobrych, czytelnych solówek, choć jednak nie tak zapadających w pamięć jak na debiucie w 2009 roku, może poza tym gdy gitara płacze w The Voyage.

Pewne pomysły, które na tym albumie są ozdobnikami na tym LP mogłyby stać się motywami głównymi, ale niestety tak się nie stało. Trochę za dużo ogranych riffów zostało wysuniętych na plan pierwszy. Chyba jednak brakuje tu drugiej gitary i klawisze w tle nie potrafią tego nadrobić.
Na pewno należy ponownie wyróżnić perkusistę Konstantinidisa, który bardzo dobrze się rozumie z Michalakakosem oraz gustowne, nienachalnie granie Karagiannisa. Śpiew Papadimitriou bardzo dobry, technicznie doskonalszy niż na pierwszej płycie. Jest to zdecydowanie album power metalowy z elementami epic heavy, a nie odwrotnie. Album solidny, choć brzmieniowo nieco zbyt surowy i zrealizowany w zbyt prosty, niemal jednoplanowy sposób. Melodie są dobre, ale poza kilkoma nie bardzo rozpoznawalne.
Gdzieś ten grecki duch uleciał nieco i do debiutu jednak bardzo dużo brakuje.
ocena 7,9/10

new 26.07.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości