Double Dealer
#1
Double Dealer - Double Dealer (2000)
[Obrazek: Double+Dealer.jpg]

Tracklista:

1. The Long Way Road 05:15
2. Pandora's Box 05:33
3. The Enemy 06:57
4. Deep Blue Sky 06:56
5. Primitive Life 03:43
6. Inner Voice 06:49
7. Too Young and Vane 07:00
8. Look at Your Face 04:41
9. Leave as It Is Now 06:03
10. Raise Your Fist 05:35
11. Fire Drake (instrumental hidden track)

Rok wydania: 2000
Gatunek: Melodic heavy power metal
Kraj: Japonia

Skład zespołu:
Takenori Shimoyama - śpiew
Norifumi Shima - gitara
Koshaku Mitani - bas
Yoshio Isoda - perkusja
Toshiyuki Koike - instrumenty klawiszowe

DOUBLE DEALER powstał z inicjatywy znakomitego gitarzysty Norifumi Shima w roku 1997 po tym jak CONCERTO MOON istniał już od prawie roku. Dwa równoległe zespoły... hmmm...
W składzie znaleźli się także Kohsaku Mitani (bas), Toshiyuki Koike (instrumenty klawiszowe) obaj z CONCERTO MOON oraz wokalista Takenori Shimoyama i perkusista Yoshio Isoda, którzy związani byli z innym znanym zespołem japońskim SABER TIGER.
W pierwszych latach aktywność grupy była znikoma, gdyż Shima koncentrował się na CONCERTO MOON. Pierwszy album pod prostym tytułem "Double Dealer" ukazał się w roku 2000 nakładem Limb Music.
Album był promowany na serii występów we Francji, gdzie grupa supportowała SYMPHONY X.
Melodyjny heavy power metal. Tak można by określić zawartość tego albumu. Shima zaskoczył ostrym brzmieniem gitary, a Takenori Shimoyama mocnym, drapieżnym niemal śpiewem. The Long Way Road to znakomita wizytówka zespołu już na samym początku. Szybkie tempo, znakomita melodia i piorunujące solo Shima, który tu jakby wyładowywał energię jakiej w CONCERTO MOON nie mógł pokazać ze względu na łagodniejszy charakter muzyki. Pandora's Box wolniejszy, w konwencji bardziej tradycyjnego heavy metalu spod znaku ANTHEM chociażby i można powiedzieć, że muzycznie ta płyta była pewną odpowiedzią na granie właśnie ANTHEM, który w tym czasie był na swojej "drugiej fali".
DOUBLE DEALER potrafił jednak stworzyć i kompozycje bardzo swoiste, jak znakomity pełen epiki heavy powerowy The Enemy, ciężki i pełen fantastycznych solówek Shimy częściowo robionych pod Blackmore'a. W wolnej balladowej kompozycji Deep Blue Sky, ujawnia się łagodniejsza storna muzycznej natury Shima, a song jest wspaniały i zdecydowanie odległy od typowych ballad japońskich. Tu też duża zasługa ostro, choć emocjonalnie śpiewającego Shimoyama. Tu zresztą śpiewa też Shima. Oczywiście przy pomocy gitary. Ogólnie to Shima gra na tym LP w bardzo uniwersalny sposób, a każda solówka jest niemal w zupełnie innej konwencji. Twardo i mocno do przodu w Primitive Life i tu jest taka melodyjniejsza wersja nagrań z USA. Totalnie niszczący jest mix podniosłości i tym razem miejscami łagodnego wokalu w Inner Voice, gdzie jest ten pierwiastek malmsteenowski w prowadzeniu całości oraz amerykański styl w refrenach, jaki spotkać można progressive neoclassical albumach z tego kraju. Shima momentami przechodzi tu samego siebie i ogólnie jest to jedna z najbardziej wysmakowanych kompozycji tego zespołu i heavy metalu japońskiego.
Too Young and Vane jest też bardzo dobry, ale nie ma tu aż tyle do powiedzenia, aby ten numer w konwencji melodic metal rozciągnąć aż do siedmiu minut.
Look at Your Face to ukłon w stronę DEEP PURPLE w ciężkich zmasowanych klawiszach, ale w zasadzie to całościowo to taka mieszanka i hard rocka lat 70tych i heavy i power w jednym kotle, gdzie mocny bas i ostre solo Shimy są najbardziej godne zapamiętania.
Dobrze że Leave as It Is Now to z kolei taka bardziej pastelowa kompozycja z głębokim planem drugim, spokojniejsza, co nie znaczy spokojna. Shimoyama to wokalista niespokojny i nie pozwala tu na nadmierne wygładzenie wszystkiego.
Z gitarą Shima uzupełnia się wybornie i można odnieść wrażenie, że czasem się wręcz pojedynkują w tych szybszych kompozycjach. A już na pewno w zamykającym ten LP Raise Your Fist. Neoklasyczny w melodii, pełen lekkości, uzyskanej nie tylko z powodu zwiewnych klawiszy, ale i super nośnego refrenu. Patrząc głębiej sprytne przeniesienie grania CONCERTO MOON na grunt DOUBLE DEALER. Kapitalna kompozycja.
Na płycie jest ukryty na końcu bonus instrumentalny Fire Drake. Wspaniały popis Shima w utworze pełnym treści. Może się to nie zmieściło na "Gate Of Triumph" CONCERTO MOON?
Powalające sola Shima, także grane wprost w stylu Ritchie Blackmore'a.
Staranna produkcja podkreśla wszystkie zalety. Wad nie eliminuje, bo ich po prostu nie ma. To że album nie może otrzymać maksymalnej noty wynika tylko z tego, iż nie wszystkie utwory są jednakowo atrakcyjne kompozycyjne. Robota sekcji rytmicznej godna podziwu, a perkusista wart szczególnej uwagi. Koike w tym cięższym niż w CONCERTO MOON graniu nie tak widoczny, ale jak już coś zagra to ręce same składają się do oklasków.
Ta płyta jednoznacznie ustawia DOUBLE DEALER w tym momencie na szpicy japońskiego heavy metalu.


Ocena: 9/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Double Dealer - Deride At The Top (2001)
[Obrazek: 11841.jpg]

Tracklista:

1. My Straight Shout Squeezed My Soul 05:11
2. Draw the Curtain 05:31
3. Deride at the Top 04:01
4. If Fate Includes All the Love 06:58
5. Petal in the Palace 05:38
6. Cosmos Filled 06:24
7. Love Is Not an Indulgence 04:36
8. Already Feel Sick 04:54
9. The Pain 05:42
10. Moon Beyond the Glass 04:58
11. Lay My Hand on My Heart 08:40
12. Time to Die (2001 version) 05:11

Rok wydania: 2001
Gatunek: Neoclassical heavy power metal
Kraj: Japonia

Skład zespołu:
Takenori Shimoyama - śpiew
Norifumi Shima - gitara
Koshaku Mitani - bas
Yoshio Isoda - perkusja
Toshiyuki Koike - instrumenty klawiszowe

Drugi album zespół prowadzony przez wirtuoza gitary Norifumi Shima zaczął nagrywać gdy pierwszy się jeszcze nie ukazał.
Plonem był LP Deride At The Top, znany także pod tytułem Deride On The Top. Ten drugi tytuł nosiła wersja przeznaczona dla Japonii, wydana przez VAP, która wyszła 15 czerwca 2001. Wersja zagraniczna ukazała się w trzy dni później nakładem Limb Music z dodatkowym wideoklipem Draw The Curtain.
Oba wydania różniły się również okładkami.
Ponownie całość materiału skomponował Shima, teksty napisał Shimoyama i ponownie grupa zaprezentowała album z najwyższej półki melodyjnego heavy power.
Sprawdzony patent z albumu poprzedniego wykorzystano ponownie. Agresywny wokal, ostra gitara, wyraziste melodie i perfekcyjne wykonanie. Ciekawe, że w otwieraczu My Straight Shout Squeezed My Soul Shima zdecydowanie skorzystał z elementów neoklasycznych, ale zagranych w mrocznej, agresywnej manierze. To robi wrażenie, podobnie jak ciężki bas i kapitalne dialogi gitary i absolutnie starodawnych klawiszy.
Draw the Curtain to heavy power w amerykańskim stylu, gdzie klawisze stanowią ciekawy dodatek jakiego w USA się nie stosuje. Numer trochę przypomina nagrania ROB ROCK i nacisk na melodię jest bardzo słyszalny w refrenie. W Deride at the Top zastosowano znany już z poprzedniej płyty zabieg heavy powerowego ujęcia stylu DEEP PURPLE z lat 70tych i tym razem to próba bardziej udana niż poprzednio.
Po ostrej jeździe metalowej grupa proponuje delikatnie utkany ze słodkich dźwięków balladowy If Fate Includes All the Love z wysokim zupełnie czystym wokalem, grzeczny AOR gładki i elegancki z dramatycznym, egzaltowanym solem Shimy. Nieco neoklasyki wraca w zagranym w średnim tempie Petal in the Palace, który się pięknie i niezauważalnie rozkręca. Interesujący aktorski wokal Shimoyama tu dominuje i Shima w zasadzie mu tu tylko podgrywa cały czas. Do momentu gdy rozpoczyna swoje solo rzecz jasna. Przedtem jednak "lordowskie" solo Koike i żałować należy, że takie krótkie.
Cosmos Filled w spokojnym tempie, mocno akcentowany gitarą i basem też zbudowany na klasycznym fundamencie jest przepełniony szorstko podanymi emocjami i chłodem malmsteenowskiego grania. W podobnej stylistyce utrzymany jest również The Pain tu jednak Shimoyama śpiewa dużo też w górnych rejestrach, a gdzie tego nie robi wchodzą delikatne chórki.
Agresywnie i neoklasycznie w potężnym Love Is Not an Indulgence, ale, choć to utwór bardzo dobry, to tym razem chyba wokalista nieco przesadził z ekspresją. Ta natomiast bardzo pasuje do Already Feel Sick, gdzie duch grania lat 70 tych miesza się z klasycznym heavy power.
Killerem na tym LP jest rozegrany w sposób brawurowy Moon Beyond the Glass. Plastyczność wokalu tym razem współpracującego z basem i klawiszami porażająca.
Tak wystudiowanego i pełnego elegancji utworu trudno jest znaleźć nawet na płytach CONCERTO MOON. Faktem jest jednak, że tej neoklasyki i elegancji na tym LP jest więcej niż na poprzednim. Patrząc na to co zaczął grać w tym czasie CONCERTO MOON można by powiedzieć, że grupy zamieniły się rolami. Także najdłuższy i najbardziej rozbudowany Lay My Hand on My Heart, formalnie złożony, nie pozbawiony elementów progresywnych może o tym świadczyć. Piękna kompozycja, delikatna, ale pulsująca podskórnie mocą i eksplodująca co jakiś czas za sprawą wokalu. No i te echa King Of The Judas... znakomity numer.
CONCERTO MOON? Proszę bardzo. Time to Die to nowa wersja utworu, który Shima w 1999 zaprezentował z CONCERTO MOON na albumie "Rain Forrest" w 1999 roku.
Szczerze mówiąc jednak wersja oryginalna, nie tak szorstka jest według mnie lepsza.
Ogólnie DOUBLE DEALER zaprezentował godny szacunku zestaw kompozycji neoclassical/heavy power z teatralnym zacięciem (dzięki wokaliście) i rozmachem możliwym dzięki wirtuozerskiej grze gitarzysty i klawiszowca. Brzmienie dosyć surowe, chłodne do tego mocne doły i sekcja rytmiczna jak dobrze naoliwiona maszyna.
Mniej Ameryki, więcej Japonii, ale na najwyższym poziomie. Trochę mniej Shima tu wymiata niż zazwyczaj, ale to może tylko wrażenie spowodowane tym jak tu rządzi głosem Takenori Shimoyama.
Album cięższy i mniej przebojowy niż poprzedni i może chwilami dlatego przytłaczający.


Ocena: 8.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#3
Double Dealer - Fate & Destiny (2005)
[Obrazek: Fate_%26_Destiny.jpg]

Tracklista:

1. Stream of Time 05:52
2. The Cruel End 05:17
3. No Reason 06:01
4. Shedded Blood 04:41
5. Meaning of Life 03:56
6. The Beast Fang to Tear Down 05:04
7. Pieces of My Soul 06:15
8. Signal Fire 04:56
9. Flame of Regret 06:07
10. Forigve All the Lies 04:22
11. S.O.S. (instrumental) (bonus) 03:07

Rok wydania: 2005
Gatunek: Melodic heavy power metal
Kraj: Japonia

Skład zespołu:
Takenori Shimoyama - śpiew
Norifumi Shima - gitara
Kohsaku Mitani - bas
Yoshio Isoda - perkusja
Toshiyuki Koike - instrumenty klawiszowe

Po nagraniu albumu Deride At The Top działalność nagraniowa zespołu została na jakiś czas wstrzymana, a Shima skoncentrował się na nagrywaniu z CONCERTO MOON.
Grupa powróciła z nową płytą w roku 2005. Album "Fate & Destiny" nagrany w tym samym składzie stanowił kontynuację stylu z płyt poprzednich, jednak ten heavy power tu jest mocniej zaznaczony, a utwory bardziej zwarte, masywne i z klawiszami zepchniętymi na daleki plan. Pierwiastek neoklasyczny również występuje w mniejszych ilościach, choć w otwierającym Stream of Time jest nadal mocno słyszalny. Mniej tego w mrocznym heavy powerowym The Cruel End, gdzie mrok generują niespodziewanie klawisze, a i słychać coś ze stylu IPELLITTERI w tych lawinowych atakach gitarowych Shimy. DOUBLE DEALER umiejętnie łączy subtelne klawisze z mocą gitary w bardzo melodyjnym i niemal romantycznym No Reason. Shima wykazuje pozytywne zakręcenie progresywne w Shedded Blood i wraz z epickim wydźwiękiem doskonale wydobytym przez Shimoyama mamy znów kawał dynamicznego, potoczystego melodyjnego heavy power z odrobiną klawiszy. Tak też jest i w Meaning of Life, gdzie znów bierze górę siła i szybkość. Klasyczny killer o cechach kompozycji amerykańskiej z ryczącą gitarą, ryczącym (choć nie cały czas) wokalistą i ostrą jak brzytwa solówką Shimy. Gdy już przejeżdża ten pociąg pośpieszny otrzymujemy powolny i pełen dumy The Beast Fang to Tear Down, nieznacznie łagodzony miękkimi, czystymi chórkami. Trochę tu też neoklasyki, sporo shredu, a wszystko doskonale połączone. Jest też klasyczna ballada Pieces of My Soul przy pianinie, gdzie Takenori Shimoyama pokazuje, że jest nie tylko doskonałym heavy powerowym krzykaczem, ale i potrafi zaśpiewać niezwykle czysto i prezentując całą paletę emocji. Shima tu jak zwykle w takich kompozycjach dośpiewuje resztę swoją gitarą. Całość w niektórych fragmentach kojarzy się z muzyką gospel skrzyżowaną z songami Malmsteena - jeśli wziąć pod uwagę pewne obszerne fragmenty tła. Signal Fire to ponownie ukłon w stronę amerykańskiego heavy power, z nutką rycerskiego grania, bardzo dobry, ale nie wykraczający poza kanon i standard. Poza kanony i standardy wykracza natomiast potężny, epicki zbudowany na neoklasyczny motywie przewodnim. Chłód i majestat. Mrok i rozmach kruszących riffów. Po prostu majstersztyk. Konkretnie neoklasyczny heavy power zmieszany z tradycyjnym heavy i hard rockiem a'la RAINBOW to niezwykle wpadający w ucho Forigve All the Lies.
Jako bonus dodany jest instrumentalny S.O.S. i tu jest hard rockowa wycieczka w lata 70 te i na terytorium DEEP PURPLE. Nawet samo brzmienie odtworzono stosownie do epoki.
Rewelacyjny pastisz, jaki potrafią stworzyć w zasadzie tylko Japończycy.

Album petarda. Potężne brzmienie, wspaniały mniej teatralny niż poprzednio wokal i gitarowa pirotechnika, a wszystko scalone soczystym, mocnym selektywnym brzmieniem.
Płyta zróżnicowana, choć sprawiająca na początku monolityczne wrażenie.
Dbałość o szczegóły niezwykła, ponadto poziom bardzo wyrównany i w zależności od nastroju chwytają raz te, a raz inne kompozycje.
Ci, którzy obawiali się co przedstawi DOUBLE DEALER po tak długiej przerwie, mogli czuć się usatysfakcjonowani. Grupa powróciła w glorii chwały.
Klasyk japońskiego i światowego melodyjnego heavy power.


Ocena: 9.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#4
Double Dealer - Desert of Lost Souls (2007)
[Obrazek: 61lKhTIWpFL._SL500_AA300_.jpg]

Tracklista:

1. Howl of the Wolf 04:46
2. Like a Free Wind 05:12
3. Traumerei 05:04
4. Star in the Dawn 04:29
5. Judgement 04:23
6. Cat in a Backyard 05:01
7. Heart Never Bends 04:35
8. Labyrinth 04:21
9. Cluster of Wonders 04:59
10. Withered Grasses 04:24
11. Staind Life 05:18

Rok wydania: 2007
Gatunek: Heavy power metal
Kraj: Japonia

Skład zespołu:
Takenori Shimoyama - śpiew
Norifumi Shima - gitara
Kohsaku Mitani - bas
Yoshio Isoda - perkusja
Toshiyuki Koike - instrumenty klawiszowe

W roku 2007 DOUBLE DEALER zaprezentował swoją czwartą i jak się okazało ostatnią płytę.
Oczekiwania były spore, tym bardziej, że w tym czasie oznak życia nie przejawiał drugi zespół japońskiego wirtuoza gitary, czyli CONCERTO MOON. Ciężej grających heavy i power metal zespołów w Japonii jest niewiele i DOUBLE DEALER w tym czasie uchodził za jednego z liderów w takiej muzyce w tym kraju. Wydany dwa lata wcześniej znakomity"Fate & Destiny" wyśrubował oczekiwania do bardzo wysokiego pułapu.
Tymczasem album rozpoczyna zupełnie pozbawiona dawnej finezji, heavy powerowa łupanina w postaci Howl of the Wolf z nieciekawym refrenem. Shimoyama albo śpiewa niemal nienaturalnie wysoko jak na niego, to znów głos brzmi jak dodatkowo zniekształcony w procesie miksowania płyty. Wielkich emocji nie wzbudza mocno zagrany, ale będący tylko rockowym utworem Like a Free Wind. Obiecujący apokaliptyczny początek Traumerei nie skutkuje niczym więcej niż kolejnym sprawnym utworem heavy power i po raz kolejny nasuwa się nieodparte wrażenie, że są czynione próby złagodzenia wszystkiego w refrenie, który też po raz kolejny jest co najwyżej średni. Star in the Dawn to utwór nieco kuriozalny, bo stanowi próbę połączenia najstarszych wzorów hard rocka w łagodnych partiach z melodic metalem w momentami zbyt mocnej oprawie. W sumie wychodzi to bardzo średnio, a to co ma tu być atutem, czyli melodia jest trywialna i przesłodzona.
Szybki heavy powerowy z tym razem bardzo dobrym wokalem Judgement w pewnym momencie gdzieś traci rozpęd na rzecz zupełnie niepotrzebnie dodanych elementów neoklasycznych, nie broni się również w części instrumentalnej.
Album sprawia wrażenie nagranego na siłę i zagranego bardzo siłowo. Siłowy heavy power jest domeną Amerykanów i to oni powinni go grać, bo robią to najlepiej. Tu w lawinie obruszających się z wielką mocą riffów zespół zatraca gdzieś swoją tożsamość, głos Shimoyama mógłby należeć do stu innych sprawnych wokalistów z tego gatunku, a sola Shimy nie wykraczają poza poziom odegranych i tylko odegranych przez wybitnego wytrawnego gitarzystę.
Druga część albumu nie przynosi pod tym względem zmian na lepsze.
Cat in a Backyard to też heavy power, zagrany nieco wolniej i jest odrobina japońskiego ducha, odrobina epiki i mnóstwo grania, które w przypadku DOUBLE DEALER można uznać za prymitywne po prostu. Heart Never Bends to sięganie do starej tradycji hard rocka lat 70tych w nowej mocnej formule i ta kompozycja jest dobra, przy czym doprawdy można było tu wymyślić bardziej chwytliwy refren. Jedynie Shima stara się tu pokazać coś interesującego to jednak za mało.
W Labyrinth wreszcie nieco grania do jakiego zespół przyzwyczaił fanów swoimi kompozycjami z przeszłości. No szkoda, że tak oryginalny heavy power na neoklasycznym fundamencie i z tak nośnym refrenem w skandynawskim stylu znajduje się w tak niewyraźnym otoczeniu. Ta wysmakowana kompozycja odegrana z pasją i dbałością o szczegóły przypomina to co najlepsze w historii grupy. Cóż z tego, gdy zaraz potem serwują zupełnie bezstylowy i niesłuchalny, pseudo nowoczesny heavy rock w postaci Cluster of Wonders i przeznaczony chyba tylko do letniego puszczania w radio tuzinkowy Withered Grasses, co najgorsze zrobiony jak jakiś motyw główny do komedii romantycznej z USA i całkowicie pozbawiony japońskiego szlifu. Tak "ona odeszła, ale on ją odnajdzie i będą żyli długo i szczęśliwie". No jest jeszcze na koniec neoklasyczny power melodic Staind Life, formalnie bałaganiarski i grany tak, jakby wszystkim zależało na tym, aby jak najszybciej to zakończyć.
Co się stało z tym zespołem i to nagle trudno powiedzieć. Brak tu pomysłu na melodie, na ciekawe aranżacje, brak czarującej wirtuozerii brak wszystkiego co czyniło ten zespół wielkim. Jak zwykle znakomite brzmienie tym razem niczego tu nie ratuje, co więcej rycząca gitara Shimy po prostu męczy gdy brak porywających kompozycji. Starczyło sił i pomysłu tylko na Labyrinth.
DOUBLE DEALER nie próbował już znaleźć drogi wyjścia z tego labiryntu niekonsekwencji w swojej muzyce i decyzją Shimy i Shimoyama został jeszcze w tym samym roku rozwiązany.
Shima skoncentrował się z częścią składu na reaktywacji i wznowieniu działalności nagraniowej CONCERTO MOON i co ciekawe powrócił z ta grupą albumem "Rise from Ashes" z muzyką znacznie bardziej atrakcyjną, a przecież stylistycznie wcale nie tak odległą od ostatniego LP DOUBLE DEALER.


Ocena: 5.5/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości