Jorn
#2
Jorn - Life on Death Road (2017)

[Obrazek: R-10437292-1497629345-8070.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Life on Death Road 07:19
2. Hammered to the Cross (The Business) 05:29
3. Love Is the Remedy 04:52
4. Dreamwalker 04:58
5. Fire to the Sun 05:04
6. Insoluble Maze (Dreams in the Blindness) 05:39
7. I Walked Away 05:04
8. The Slippery Slope (Hangman's Rope) 05:29
9. Devil You Can Drive 06:06
10.The Optimist 04:52
11.Man of the 80's 04:49
12.Blackbirds 06:11

rok wydania: 2017
gatunek: heavy metal
kraj: Norwegia / Niemcy

Skład zespołu:
Jørn Lande - śpiew
Alexander Beyrodt - gitara
Mat Sinner - gitara basowa
Francesco Jovino - perkusja
Alessandro Del Vecchio - instrumenty klawiszowe
oraz
Craig Goldy - gitara ("Life on Death Road")
Gus G. - gitara ("The Optimist")

Co jakiś czas Jorn wraca sentymentalnie do czasów Coverdale i Dio, do czasów "Worldchanger" i wczesnego MASTERPLAN i tak wraca na albumie "Life on Death Road" z czerwca 2017 roku wydanego przez Frontiers Records.
Niezwykle ciekawy jest tym razem skład jego ekipy, bo jest to cały znakomity melodic metalowy VOODOO CIRCLE oprócz wokalisty Readmana. A że ci muzycy to ponadto giganci niemieckiego metalu z PRIMAL FEAR, a Alessandro Del Vecchio to po prostu Alessandro Del Vecchio, to robi się tym bardziej ciekawie. Jeśli dołożymy do tego osiągnięcia Beyrodta w melodic power rocku nowej generacji w SILENT FORCE z 2013, to jest jeszcze ciekawiej.

Znakomici muzycy nie gwarantują jednak sukcesu, gdy Jorn jest w słabszej formie (a był kiedyś?). Jorn jest tym razem w dyspozycji wybornej, zasięg głosu ogromny, wyższe partie perfekcyjne, rockowy feeling zabójczy.
Pozostaje więc poziom samych kompozycji. Jorn obraca się w kręgu muzyki zbliżonej do tej z "Bring Heavy Rock to the Land" oraz MASTERPLAN, jednak Alexander Beyrodt gra inaczej niż Grapow czy też Norwegowie z czasów tamtej płyty i jest to takie wszystko nieco nowocześniejsze, nieco bardziej napakowane energią, może nie PRIMAL FEAR, ale SILENT FORCE z 2013 na pewno.
To słychać w najdłuższym, dynamicznym i potoczystym Life on Death Road, śmiało umieszczonym na samym początku. Długim owszem, ale na pewno nie dłużącym się. Jest przebojowa melodia, są znakomite sola gitarowe i Lande jest melancholijny i nostalgiczny, ale na pewno pełen energii.
Kilka kompozycji jest obdarowanych melodiami, które Jorn w jakiś sposób już wykorzystał już wcześniej (Hammered to the Cross, Fire to the Sun), ale oprawa tego jest tak dobra, że można wybaczyć mu drobne autoplagiaty. Szczególnie zadziorny i skłaniający się ku arena metalowi WHITESNAKE Fire to the Sunwybornie brzmi w manierze gitarowej Beyrodta z SILENT FORCE.
Melodic rock/metalowa potęga drzemie w Love Is the Remedy i Devil You Can Drive, gdzie troszeczkę progresywnych akcentów Jorn przemycił, jednocześnie stwarzając wrażenie nowocześniejszego potraktowania tematów z lat 80tych. Gdy pojawia się pianino i gitara akustyczna i motyw wzięty z WHITESNAKE, a równocześnie nie jest to nic z hard rocka, to nieodparcie przychodzi na myśl "Worldchanger" w Dreamwalker. Oczywiście Jorn nie byłby sobą, gdyby nie złożył hołdu Davidowi w niesamowitym I Walked Away. Jak on to robi, że Coverdale staje przed oczami i przypominają się Złote Lata zabarwionego soulem melodyjnego eleganckiego rock/metalu lat 80 tych? Co za wykonanie... Niesamowite i poruszające...
Nie mogło zabraknąć nawiązań do DIO i tu jest ono zdecydowanie wyrażone w mocnych, także wokalnie, Insoluble Maze (Dreams in the Blindness) oraz w The Slippery Slope (Hangman's Rope). Moc!
The Optimist jest autorstwa Gusa G. on też tu zagrał na gitarze. Ta kompozycja nie nawiązuje do mocnego grania Gusa G. z FIREWIND, DREAM EVIL czy MYSTIC PROPHECY, jest to raczej ten rockowy obszar, jaki eksploatuje na swoich solowych albumach. Delikatna, rozmarzona kompozycja  o radiowej stylistyce balladowej, pięknie zabrzmiała na tej płycie.

Muszę przyznać, że znakomity muzycznie w manierze MASTERPLAN Man of the 80's  bardzo mnie poruszył, ale nie z powodu muzyki, a tekstu. Jorn mówi o ludziach, którzy byli młodzi w latach 80 tych, wspomina wydarzenia tamtego okresu.
Poruszył mnie, bo i ja w tamtych czasach byłem jeszcze młody i pełne nadziei i życiowych planów. To będzie bardzo smutny czas, gdy na zawsze odejdzie to pokolenie, które konsumowało i tworzyło kulturę, nie wiedząc, że kiedyś pojawią się komputery i smartfony...

Man of the 80’s in the same old shoes (oh...)
Reading the future and the same old news (oh...)
Turning pages in the chapter he belongs
Man of the 80’s, still coming on strong, yeah...

Pięknie się z tym łączy vintage song Blackbirds, który przypomina słynny "Sailing Ship" WHITESNAKE, ze słynnym Steve Vai jako gitarzystą.
Fantastyczna, perfekcyjna realizacja to zasługa Jorna i Alessandro. Być może jest to najlepiej wyprodukowany album solowy Jorna w ogóle, jeśli patrzeć na płyty nie mające stricte hard rockowego charakteru. Repertuar stworzyli między innymi tacy wybitni twórcy jak Simone Mularoni z DGM (on także robił mastering) oraz Carmine Martone, Alexander Beyrodt i Gus G. Ciekawe, że tak różni artyści zdołali stworzyć tak spójny stylistycznie materiał. Towarzyszący Jornowi Niemcy jeszcze raz pokazali kunszt i wykonanie jest pełne pasji a także wyczucia, zwłaszcza coverdale'owskiej  konwencji.
Najlepsza i najbardziej konkretna płyta solowa Jorna Lande od wielu lat, tyle, że w tym samym roku pojawiła się ekipa THE FERRYMEN z genialnym Romero jako wokalistą i nagrała podobny, ale jeszcze lepszy album.


ocena: 9/10

new 8.04.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Jorn - przez Memorius - 21.06.2018, 21:05:39
RE: Jorn - przez Memorius - 09.04.2019, 17:07:27
RE: Jorn - przez Memorius - 08.10.2019, 21:05:53
RE: Jorn - przez Memorius - 27.10.2021, 19:24:58
RE: Jorn - przez Memorius - 17.11.2021, 17:55:55
RE: Jorn - przez Memorius - 20.11.2021, 17:38:38
RE: Jorn - przez Memorius - 20.11.2021, 18:29:44
RE: Jorn - przez Memorius - 20.11.2021, 19:59:27
RE: Jorn - przez Memorius - 17.06.2022, 13:37:20

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości