M.Z.
#1
M.Z. - Nostalgic Heroes (2007)

[Obrazek: R-4529367-1455182367-3047.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Rising To The Throne 04:17
2. Nightfall Prelude 07:03
3. Last Of A Long Line 04:40
4. Salus Honor Virtus 02:08
5. Before The Sun Goes Down 04:20
6. Maudlin Adagio 02:52
7. Moderato Capriccio 05:14
8. Polytheist 02:32
9. Fleeting Angel 03:57
10. Nostalgic Heroes 05:25
11. Lanscape Fading Into Infinity 08:15

Rok wydania: 2007
Gatunek: Neoclassical Melodic Power Metal
Kraj: Francja

Skład zespołu:
Jean-Jacques Fanciulotti - śpiew
Dan Zang - gitara
Markus Fortunato - bas, instrumenty klawiszowe
Laurent Bourgin - perkusja

Zespół M.Z. zaczerpnął swą nazwę od pierwszych liter imion założycieli Markusa i Dana.
Na scenie francuskiej to jeden ze najstarszych zespołów w tym gatunku, i ten album, wydany przez Manitou Records w styczniu, jest piątym w ich dyskografii.

Jest też kontynuacją poprzednich i mamy do czynienia z graniem mocno osadzonym w klimatach neoklasycznych. Tym razem więcej jest utworów szybszych, typowych dla melodyjnego speed power i taki numer "Rising To The Throne" ten LP otwiera. Takim jest też "Last Of A Long Line". Tempa zbliżone do nagrań IRON MASK, jest więc szybko, z typowym dla Francji bogatym podkładem klawiszowym o zróżnicowanym charakterze. Gęsty, lekko cofnięty bas i dynamiczna perkusja napędzają całość i gitarzysta bardzo sprawnie wrzuca sola, czasem bardzo interesujące. Słychać, że urozmaicony shred nie jest mu obcy. W takich utworach jak "Nightfall Prelude" czy "Before The Sun Goes Down" pokazują także, że kompozycje wolniejsze, ściśle zbudowane na kanonach neoklasycznych, potrafią muzycznie rozegrać w bardzo elegancki sposób. Jako zespół francuski nie zapominają o delikatnych wtrąceniach symfonicznych, także i krótkich w zasadzie instrumentalnych utworach jak w "Salus Honor Virtus", czy bardzo ładnym spokojnym "Maudlin Adagio". Duże wrażenie robi chłodna, absolutnie neoklasyczna kompozycja "Moderato Capriccio" w stylu najlepszych zespołów szwedzkich z MAJESTIC na czele. "Polytheist" to zagrany z gracją popis gitarzysty basowego, przy okazji tej kompozycji można też ogólnie pochwalić wysoki poziom produkcji tego albumu. Jest to może brzmienie bardzo wymuskane i wystudiowane, ale do takiej muzyki pasuje jak najbardziej. Jest to jednocześnie brzmienie bardzo francuskie i po prostu nawet nie znając kraju, z jakiego ten zespół pochodzi wprawne ucho to wychwyci. Przebojowość nie jest celem głównym M.Z., ale pod tym względem refren z "Fleeting Angel" bardzo się wyróżnia. Lekko podany majestat i elegancja to także "Nostalgic Heroes" z rozbudowanymi partiami klawiszowymi i basem tu jednak jest aż zanadto chłodu. Album zamyka najdłuższy "Lanscape Fading Into Infinity", wolny, uroczysty i jakby smutny. Kompozycja ta kumuluje wszystkie cechy tej płyty.
Jasne cytaty z muzyki klasycznej, elementy symfoniczne, delikatne chóry i dopracowanie tła oraz zwiewność i przestrzenność tej muzyki. Jest tu także kolejne wyborne solo Dana Zanga i basisty Fortunato. Obaj z pewnością należą do najciekawszych instrumentalistów sceny melodyjnego grania we Francji, choć pozostają mało znani.
Dlaczego nic do tej pory o wokaliście? Bo niestety nad nim należy spuścić kurtynę milczenia. Nie każdy może prezentować klasę Hartmanna czy Papathanasio, ale Fanciulotti jest po prostu słaby. Jego śpiew przypomina raczej beczenie, do tego głos jest bardzo płaski i momentami to wszystko brzmi wręcz parodystycznie i niestety niweczy wysiłki bardzo zgranej i kompetentnej ekipy instrumentalistów. Najlepsze są te fragmenty, gdy on po prostu nie śpiewa.

W M.Z. muzycy prezentują wysoki poziom, a kompozycje są zgrabne i przemyślane, ale dopóki nie pojawi się tam nowy wokalista, zespół nie ma szans na wyjście z zaplecza takiego grania, a może warto, bo gatunek neoclassical w różnych odmianach w ostatnim czasie mocno podupadł.


Ocena: 6.5/10

16.08.2007
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
M.Z. - Heavenwards (2010)

[Obrazek: R-7002178-1431424503-3248.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Planet Hell 03:56
2. Overtaken By Fear 04:36
3. Engraved On The Wall 05:10
4. Grand Opus 02:35
5. Embrace My Soul 04:33
6. Out Of Sight, Out Of Heart 04:50
7. Long For Dominate 03:45
8. Heavenwards 09:09
9. Astronomy 05:11
10. Rising Nightmare 06:35
11. Bloodspill At Night 04:17
12. Low Tarantella 02:15

Rok wydania: 2010
Gatunek: Neoclassical metal
Kraj: Francja

Skład zespołu:
Jean-Jacques Fanciullotti - śpiew
Dan Zang - gitara
Markus Fortunato - bas, instrumenty klawiszowe
Laurent Bourgin - perkusja

Trzy lata minęło od ostatniej płyty M.Z. Są to też trzy lata pogłębiającego się kryzysu sceny neoclassical metal. Płyt z tego gatunku prawie nie ma, więc wszystko, co się pojawi, fani powinni łyknąć, jak młode pelikany rybę. Także nowy album M.Z. wydany przez Brennus w kwietniu.

Zaskakujące jest to, że ta płyta jest udana. No jest udana, co by nie powiedzieć o znaczeniu tego zespołu na mapie metalowej gatunku i jakich zarzutów, by nie stawiać panu Fanciulotti. Słaby śpiewak, owszem, ale bywali i gorsi, a i tak albumów z taką muzyką słuchało się z przyjemnością, żeby wspomnieć pierwszy album ARK STORM czy późny MYSTERY.
Oczywiście M.Z. nie ma w składzie gitarowego wirtuoza, który przyćmiewałby wyczyny wokalisty, ale Zang to kompetentny wioślarz o dużym wyczuciu i umiejętnościach, łagodny, ale stanowczy w tym co robi. Pod względem zgrania to jeden z najlepszych zespołów francuskich parających się melodyjnymi odmianami metalu i słychać to w świetnym wpasowaniu się sekcji rytmicznej i doprawdy interesujących dołach basisty Fortunato, który dodatkowo wgrywał partie klawiszowe. Te są obok solówek największą ozdobą albumu. Niemal wyłącznie neoklasyczne, chłodne, pełne elegancji i zawsze gdzieś w drugim planie, który jest ogólnie ładnie wypełniony. Więcej mamy go na początku centralnej kompozycji tytułowej "Heavenwards" we wstępie na pianinie. Szkoda, że ten numer jest średni i nie do końca reprezentatywny dla większości materiału z albumu. Jest za to typowy dla tego, od czego grupa zaczynała, czyli lekko progresywnego melodyjnego, spokojnego neoklasycznego metalu. Bardzo ładne solo i sporo emocji w tym utworze, ale po prosto tu potrzeba innego wokalisty i tyle.
Kompozycje szybkie są muzycznie wyborne, dawno takich nie było. Planet Hell, "Long For Dominate" to pełna energii mieszanka stylu IRON MASK i MALMSTEENA rozbujana przez gitarę, a wolniejszy dostojny i epicki malmsteenowski "Rising Nightmare" to jeden z najbardziej udanych takich utworów ostatnich lat.
Jak zwykle jest też sporo instrumentalnego grania opartego o klasyczne motywy, przy czym zarówno miniatury "Grand Opus" i "Low Tarantella", jak i bardzo przyjemny, delikatny i misternie utkany z dźwięków "Astronomy" są kompozycjami przemyślanymi i wysmakowanymi. Pewne ciągoty w kierunku klasycznego heavy metalu z nutą przebojowości w "Overtaken By Fear" to ubarwiający płytę strzał w dziesiątkę i tu nawet wokalnie nie jest wcale tak źle. Najsłabszym ogniwem jest "Out Of Sight, Out Of Heart", gdzie zaprezentowali miękki melodic metal bez wyrazu.
Produkcja płyty stoi na bardzo dobrym poziomie, choć może niektórych lekko denerwować mało ostre brzmienie gitary. Wszystko lekko pastelowe, muzycznie zwiewne, wokalnie toporne, ale jak już wspomniałem takie zestawienie to nie nowość w tym gatunku.

Album bez nowinek, bardzo tradycyjny i zachowawczy, wypełniony kompozycjami o bardzo dobrych melodiach, których w ramach sztywnego pojmowania gatunku należało się spodziewać.
Najlepsza płyta M.Z. jak do tej pory, adresowana jednak do ściśle określonej grupy słuchaczy.


Ocena: 8.5/10

12.04.2010
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości