Viathyn
#2
Viathyn - Cynosure (2014)

[Obrazek: R-11067207-1509237331-5505.jpeg.jpg]

tracklista:
1. Ageless Stranger 07:13
2. The Coachman 05:41
3. Edward Mordrake 06:24
4. Shadows in Our Wake 07:02
5. Countess of Discordia 07:12
6. Time Will Take Us All 07:01
7. Three Sheets to the Wind 07:21
8. Albedo 06:48
9. Cynosure 09:35

Rok wydania: 2014
Gatunek: progressive power metal
Kraj: Kanada

Skład zespołu:
Tomislav Crnkovic - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe
Jake Wright - gitara, instrumenty klawiszowe
Alex Kot - gitara basowa
Dave Crnkovic - perkusja, instrumenty klawiszowe
oraz
Sean Jenkins - growl


Druga płyta VIATHYN nagrana i wydana nakładem własnym w  roku 2014 jest albumem sporej zmiany.

Tym razem Kanadyjczycy stworzyli muzykę formalnie znacznie bogatszą, w zdecydowany sposób osadzoną w tradycji metalu kanadyjskiego i w sporej mierze przystępnie progresywną. Tu dzieje się bardzo dużo, szczególnie w planach teoretycznie dalszych, ale zmuszających do skupienia uwagi właśnie na nich. Te opowieści, zwłaszcza w tych najdłuższych kompozycjach jak Cynosure, Ageless Stranger czy Countess of Discordia, są frapujące przede wszystkim swoją zmiennością i powtarzalnością tej zmienności w mieszaniu temp i specyficznej podmianie riffów na nieoczekiwane. Melodie są niby jasno wyrażone, ale równocześnie nieprzewidywalne i zbudowane z tego co kanadyjskie, bo słychać tu i natarcia w stylu EIDOLON, o power/thrashowej formie, jak i melodie refrenów w manierze HANKER, ale także wielu kanadyjskich grup grających melodyjny epicki power metal w najbardziej klasycznej formie. Bardzo umiejętnie te melodie zostały skonstruowane, zaskakują często kontrapunktami pomiędzy zwrotkami a refrenami, a gdy ten kontrapunkt jest słabo wyrażony, to wypadają słabo jak w bezbarwnym The Coachman, albo hermetycznie w stylu progressive, jak w Albedo. Z drugiej strony, jak wspaniale to brzmi właśnie w tej szybkiej skomplikowanej epickiej motoryce Ageless Stranger, albo w soczystym, a równocześnie melancholijnym Edward Mordrake. Tu wychodzą poza Kanadę w sposobie narracji przypominającym miejscami FALCONER. Jednak jeśli szukać tych elementów folkowych istotnych na debiucie, to tym razem tego praktycznie nie ma, poza pewnymi śladami w Three Sheets to the Wind i może Shadows in Our Wake. Jeśli pojawia się delikatna gitara, to jest ona zdecydowanie progresywnego charakteru i zazwyczaj jest łączona z instrumentami klawiszowymi, których jest bardzo dużo, ale które są, co ciekawe, zawsze jakby krok za gitarą. Właśnie, krok za gitarą, a nie w planie dalszym, czy oddzielnym. Growl gościnnie występującego tu Sena Jenkinsa z kanadyjskiego DIVINITY to element dodatkowy, tylko dodatkowy i nigdy dominujący, i na pewno tego albumu nie można nazwać modern, bo tradycja wykorzystania growla w układzie kompozycji jest tu zachowana ze szczególną dbałością.
Ten album jest bardzo nietypowy, trudny do sklasyfikowania, bo w zasadzie nikt tak jak VIATHYN nie grał. Sposób rozłożenia akcentów pomiędzy poszczególne instrumenty jest rzadko spotykany i czasem ma się wręcz wrażenie, że to perkusja jest najważniejsza. Zresztą Dave Crnkovic gra tu wyjątkowo dobrze.

Być może jest to nowa jakość, ale Kanada słynie z tej wartości dodanej na równi z Francją. Dużo rzeczy się tu dzieje w obrębie pewnej konwencji, którą z jednej strony wyznacza łagodna epickość, a drugiej refleksyjna, ale nie ospała melancholijność. Pewnych progów VIATHYN przekroczyć jednak nie może. Pierwszy to wokal Tomislava Crnkovica. O ile na debiucie jego średnie umiejętności i mało plastyczny głos jeszcze wystarczał, to tutaj jest on po prostu najsłabszym ogniwem. Takie granie na granicy melodycznej nieprzewidywalności wymaga głosu zwracającego uwagę, a on tu ginie w ogólnym brzmieniu i jest tylko elementem wspomagającym, a na pewno nie prowadzącym. Wokal obok muzyki w progresywnie rozgrywanym power metalu będzie zawsze gorszy od tego, który w takiej muzyce prowadzi i nadaje ton. Druga sprawa to samo brzmienie. Jak na self release dobre, ale jak na metal, który ma urzekać barwą i niuansami, to jest to zrobione mało profesjonalnie.
Jest to ogólnie album pewnych niespełnionych nadziei. Pewnych dążeń do stworzenia autentycznie nowej jakości, która wyszła w pomysłach, ale niekoniecznie w realizacji, bo nawet i sola gitarowe w wielu wypadkach wypadają poniżej oczekiwań.

VIATHYN  w roku 2014 zawiesił działalność. Wright i Dave Crnkovic w 2016 pojawili się w składzie innej grupy z Calgary - RAVENOUS.

ocena: 7,5/10

new 20.10.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Viathyn - przez Memorius - 28.06.2018, 12:33:20
RE: Viathyn - przez Memorius - 20.10.2019, 23:45:58

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości