FireWölfe | Drużyna Spolszczenia FireWölfe

FireWölfe
#1
FireWölfe - FireWölfe (2011)

[Obrazek: 313444.jpg?0149]

Tracklista:
1. Air Attack 04:45
2. Unholy 05:47
3. FireWolfe 05:33
4. Armed Forces 06:14
5. Back from Hell 05:32
6. Wicked Words 05:24
7. Ice Wizard 04:39
8. Tempter 05:36
9. M.O.D. 04:10
10. Feel the Thunder 05:03


Rok wydania: 2011
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
David Fefolt - śpiew
Nick Layton - gitara
Paul Kleff - gitara
Zack Uidl -bas
Jay Schellen - perkusja

W ostatnich latach wokalista David Fefolt pojawiał się kilkakrotnie w nowych zespołach amerykańskich takich jak FORGOTTEN REALM , ANGELS OF BABYLON czy ostatnio w reaktywowanym FIFTH ANGEL.
Teraz można go usłyszeć w kolejnej debiutującej formacji FIREWOLFE (FireWölfe) , która powstała w roku 2010 i własnym nakładem przedstawiła swój s/t album rok później.
Zespół, złożony poza Fefoltem z mniej znanych muzyków prochu nie wymyślił. To co grają to klasyczny heavy metal ,dosyć ciężki, z nutką progresji w grze gitarzystów w częściach instrumentalnych, melodyjny ale nie zahaczający o glam stadionowy.Jest to również heavy metal amerykański i rozpoczynający się od ryku silników odrzutowego samolotu wojskowego "Air Attack" to typowy przykład współczesnego potraktowania classic heavy z lat 80tych. Udana jest zagrana w średnim tempie kompozycja "Unholy" z refrenem stylizowanym nieco na styl BLACK SABBATH z Martinem, zresztą i sam Fefolt śpiewający tu wybornie przypomina właśnie Martina.
FIREWOLFE cały czas przemyca w swoich kompozycjach mniej lub bardziej zauważalną dawkę mroku jak w "FireWolfe" ale równoważona jest ona lżejszymi melodyjnymi refrenami. Jednak w ciekawie rozgrywanym w mocnych zwrotkach 'Back from Hell" ten refren wydaje się za lekki tym bardziej że później jest tu dużo smutku i przemyśleń w melancholijnym rozwinięciu. Grają twardo i zdecydowanie tocząc riffowy walec na granicy power metalu w "Armed Forces" z bojowymi chórkami ,umiejętnie przekształcają hard rockowe motywy w "Wicked Words"w rasowy heavy metal.
Dawno już żaden z amerykańskich zespołów grających tradycyjny heavy metal nie będący częścią rycerskiego odłamu nie zgromadził na jednej płycie tylu interesujących kompozycji w średnim tempie w takiej dusznej stylistyce skrywając się w półmroku. Taki jest znakomity "Tempter" a i zamykający album "Feel the Thunder" niewiele mu ustępuje. Najsłabszą kompozycją wydaje się "M.O.D." gdzie zabrakło pomysłu na coś więcej niż tradycyjny amerykański heavy metal ze śladami komercji.
Na uznanie zasługuje sposób budowania napięcia w "Ice Wizard", utworze instrumentalnym doprawdy wysokiej klasy.Wielka w tym zasługa obu gitarzystów. Grają świetnie prezentując we wszystkich zresztą numerach na tym LP kunsztowne wysmakowane sola, dialogi i wzorcową współpracę .Forma wokalna Fefolta znakomita i trudo sobie tu wyobrazić inny głos niż ten - mocny i stanowczy.
Poziomem nie odstaje sekcja rytmiczna, bas jest bogaty i tworzący warte specjalnej uwagi tło , podobnie zdecydowanie pozytywne wrażenie robi perkusja doświadczonego Schellena znanego z ekipy Davida Reece SILENT SIRCLE.
Mocne doły, męskie amerykańskie gitary i wyeksponowany wokalista to plusy produkcji, która jest więcej niż bardzo dobra.
Ciekawa i warta uwagi to płyta, która poprzez swój klimat może zainteresować nie tylko fanów amerykańskiego tradycyjnego heavy metalu, ale także tych którzy lubią BLACK SABBATH z czasów Martina i Dio bo FIREWOLFE w znacznym stopniu do niego nawiązuje.
Bez rozgłosu i medialnego szumu pojawił się album z rasowym heavy metalem made in USA.


Ocena 8,4/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości