Holy Knights | Drużyna Spolszczenia Holy Knights

Holy Knights
#1
Holy Knights - Between Daylight And Pain (2012)

[Obrazek: 340288.jpg?0743]


tracklista:
1.Mistery 05:10
2.Frozen Paradise 05:38
3.Beyond the Mist 05:40
4.11 September 05:01
5.Glass Room 05:18
6.Wasted Time 04:50
7.Awake 04:15
8.The Turning to the Madness 06:01

rok wydania : 2012
gatunek : progressive symphonic power metal
Kraj : Włochy

skład zespołu:
Dario Di Matteo -śpiew, pianino, orkiestracje
Simone Campione - gitara, gitara basowa, orkiestracje
Claudio Florio  - perkusja

Historia HOLY KNIGHTS dzieli się na dwa etapy. Pierwszy to lata 1998-2002, gdy zespół z Palermo nagrał i wydał swój pierwszy album "A Gate Through the Past" po czym zawiesił działalność z powodu zajęcia się jego członków innymi muzycznymi projektami. Drugi rozpoczyna się w roku 2010, gdy panowie postanowili zebrać się ponownie i dokończyć tworzenie materiału na drugi LP, wydany w sierpniu 2012 przez Scarlet Records, choć w Japonii ten LP ukazał się wcześniej z
W okresie poprzedzającym reaktywację Campione dołączył w 2007 do THY MAJESTIE, występował też w IRENCROSS.
Florio cały czas występował w TRINAKRIUS,a od 2011 także w CRIMSON WIND.
Na "Between Daylight And Pain" grupa prezentuje power metal symfoniczny, z progresywnym zacięciem i muzycznie stanowi wypadkowa LABYRINTH i VISION DIVINE z pewnym pierwiastkiem epickim, charakterystycznym dla debiutu, co słychać szczególnie w Frozen Paradise.

Jest i klimat taki nieokreślony i bardzo dobre wokale Di Matteo...
Trochę trudniej o wyraziste melodie poza refrenami i tu takie kompozycje szybkie i dosyć dynamiczne jak Mistery, sporo tracą. W tym aspekcie bardzo dobrze prezentuje się masywny italian power metalowy 11 September, choć akurat orkiestracje mogłyby być bardziej powiązane z tematem kompozycji i te neoklasyczno-wodewilowe nie bardzo tu pasują.
Orkiestracje autorstwa Di Matteo i Champione są niezłe, daleko im jednak rzecz jasna do takich, jakie proponuje VISION DIVINE i RHAPSODY. Elementy neoklasyczne występują w kilku kompozycjach, nigdy nie stanowią jednak fundamentu, podobnie jak dobre, ale niczym nie wyróżniające się partie klawiszowe, przeważnie w stylu LABYRINTH.
Tam, gdzie jednak neoklasyka wychodzi  czasem na plan pierwszy, jest bardzo dobrze, jak w szybkim i eleganckim Beyond the Mist z łagodnymi, wolnymi partiami, przetykanymi  progresywnymi atakami różnych instrumentów oraz w jednym z najbardziej progresywnych, mrocznym Glass Room.
Najbardziej zbliżonym do twórczości LABYRINTH  w kategorii romantyczny progressive power jest tu Wasted Time, jakby żywcem wyjęty z "Return To Heaven Denied", a do klasycznego italian flower power chyba szybki Awake, taki powiedzmy sobie szczerze średni. Jeśli coś najbardziej pod RHAPSODY to udany "filmowy" w niemal pierwszych planach The Turning to the Madness, ze sporą dawką tej neoklasyki w białych koszulach.

Zagrali tu doświadczeni muzycy i w przekazie  emocjonalnym Dario Di Matteo jest bezbłędny. Trochę więcej można by oczekiwać po Campione jako gitarzyście, bo decydując się na takie ujęcie powermetalu trzeba dać z siebie więcej w indywidualnych partiach. Można odnieść wrażenie, że zbyt często ustępuje on pola instrumentom klawiszowym.
Brzmienie jest dosyć mocne jak na ten gatunek, co jednak wcale nie jest minusem. Staranna produkcja uwypukla to, co najlepsze, w tym pianino i  ładny wyważony bas.
W sumie dobry album w ramach gatunku, ale głównie z powodu pewnego wykonania. Same kompozycje są bardzo typowe i niczym absolutnie nie zaskakują.
Grupa od czasu do czasu występuje na żywo, jednak nie podjęła już próby nagrania nowego albumu.

ocena 7/10

new 10.08.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości