Grief Collector
#1
Grief Collector - In Times of Woe (2023)

[Obrazek: 1134800.jpg?2715]

tracklista:
1.Tombs of Tomorrow 06:07
2.Slipping into Seclusion 05:08
3.Perpetual 05:18
4.Ebony Goodbyes 07:41
5.Lamentous 05:19
6.Temples to Nowhere 06:25
7.Mass Deception 05:48
8.Asunder 05:38
9.The Forboding 04:28
10.For Whom Do We Mourn 06:08

rok wydania: 2023
gatunek: doom metal
kraj: USA/Niemcy

skład zespołu:
Julian Küster - śpiew
Matt  Johnson - gitara, gitara basowa
Brad Miller - perkusja


No tak, zapewne GRIEF COLLECTOR bardziej zasłynął niedawno tym, że jego wokalistą był w latach 2018-2021 sam Robert Lowe (SOLITUDE AETURNUS, CANDLEMASS), niż taki sobie przeciętnym doom metalem, który ze stylem wskazanych ekip Lowe wiele wspólnego nie miał. Lowe odszedł jednak w 2021 i pozostało szukać kogoś nowego, a może nawet i nowej, własnej tożsamości muzycznej... Sprawy przybrały ostatecznie bardzo ciekawy obrót. Zespół 1 maja 2023 roku przypomina o sobie albumem "In Times of Woe" z nowym frontmanem, pochodzącym z Niemiec Julianem Küsterem, znanym głównie z dark/gothic metalowej formacji BLACK EDEN, z którą nagrał dwie płyty w latach 2019-2022.

I dwie rzeczy zwracają tu na siebie uwagę w szczególny sposób. Po pierwsze, ujawnia się realny talent Juliana do śpiewania doom metalu w czystej postaci, a po drugie, jeśli wcześniej dobrych odniesień do SOLITUDE AETURNUS nie było, to tym razem grupa wyraźnie w tym kierunku zmierza. Zmierza z bardzo dobrym rezultatem w Tombs of Tomorrow, no bo przecież każdy tu w tym wolnym, dramatycznym, epickim graniu rozpozna Starych Mistrzów i nawet Lowe nie jest do tego konieczny, jak się okazuje. Czy te podziały rytmiczne nie są oczywistym odzwierciedleniem lat 1991-1992? Ebony Goodbyes mistrzowsko łączy pewne gitarowe stylizacje CANDLEMASS i SOLITUDE AETURNUS, a ciężar gitary gniecie do ziemi w walcujących, bezwzględnych akordach epickich. Julian jest kapitalny i taki tembr miejscami ma jak Messiah, ale jakby w bardziej nowoczesnej wersji. I do roku 1992 wracamy w świetnie gitarowo rozegranym, miarowym i niepokojącym Temples to Nowhere. Jest także mix epic doom, stoner i classic heavy w Asunder, kompozycji pomostem pomiędzy stylem zasadniczym z albumu "En Delirium" i "In Times of Woe". Można tu usłyszeć znakomite solo gitarowe o wielkim dla klimatu utworu znaczeniu.
Posępne, zwaliste riffy z basem metalicznym jako drugą gitarą, to Perpetual i to jest taki nieco późniejszy SOLITUDE AETURNUS, i podobnie można do tego kręgu zaliczyć spokojnie zagrany, ale z momentami brutalniejszymi wokalnie The Forboding. Można także grać onirycznie, transowo i poetycko taki doom i robią to w pięknym, poruszającym Lamentous, z pewnym stonerowym dodatkiem w rozwinięciu. Jest jednak i coś z estetyki płyty poprzedniej, jest takie stoner/ doom podejście w Slipping into Seclusion oraz Mass Deception i od tego stoner się tu nie ucieknie. Fantastycznie śpiewa Julian w konwencji stoner z takim łagodnym ukłonem w stronę psychodelii i to słychać w Slipping into Seclusion.
I cisną, i gniotą, i walcują nieubłaganie na koniec w For Whom Do We Mourn, i zaskakują tym razem odniesieniami do klasycznej doom metalowej szkoły skupionej wokół wytwórni Hellhound.

Brzmi to wszystko bardzo dobrze w ultra tradycyjnym stylu realizacji gitar i perkusji, głośnej i metalicznej w blachach jak należy.
Może nie jest to w pełni typowy album z epic doom metalem, ale zawiera bardzo dużo tego, czego brakuje w doom metalu po zejściu ze sceny SOLITUDE AETURNUS. No i jest ten niesamowity momentami Julian Küster!


ocena: 8,1/10

new 3.05.2023

Podziękowania dla GRIEF COLLECTOR za udostępnienie tego albumu
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości