Triple Kill - Age of Rebellion
#1
Triple Kill - Age of Rebellion (2018)

[Obrazek: 738413.jpg?1905]

tracklista:
1.Event Horizon 00:50
2.Age of Rebellion 04:59
3.Lords of Cinder 05:06
4.Decay 03:23
5.Fear the Old Blood 03:41
6.Forward Unto Hell 04:51
7.Rán 04:08
8.The Alchemist 05:42
9.Tears of a Burning Messiah 04:27

rok wydania: 2018
gatunek : modern metal/ heavy/power metal
kraj : Australia

skład zespołu:
Rodney Goolagong - śpiew
Anthony Commane - gitara
Daniel Mackie - gitara
Efun White - gitara basowa
Connor O'Keane - perkusja

TRIPLE KILL to nowy przedstawiciel sceny niezależnej z Melbourne, założony w roku 2016. W 2017 grupa zaprezentowała interesujący mini LP " The First Kill" z epicko zrobionym heavy power w dosyć nowoczesnych aranżacjach i z miejsca stała się obiektem zainteresowania i przywołując skojarzenia z nowocześniejszą, agresywniejszą wersją PEGASUS i BLACK STEEL.

Takie kompozycje po części znalazły się także na "Age Of Rebellion" i zaliczyć tu do nich można trochę wolniejszy niż inne, ponury Lords of Cinder, czy niezwykle melodyjny, dumny, marszowy Rán, zagrany potężnie i z wielką energią, zrobiony trochę pod SABATON i chyba najlepszy na całej płycie. Na pewno na uwagę zasługuje także prezentujący się jak PEGASUS na sterydach The Alchemist. Z całą pewnością w tych wskazanych kompozycjach ujawnia się także wpływ "Lorda" Grose z czasów DUNGEON i pierwszej płyty LORD.
Jednak tylko w tych. Wygląda na to,ze ten album jest płytą przejściową, bo pozostałe kompozycje mają wyraźnie modern metalowy charakter, żeby nie powiedzieć nawet w znacznej mierze metalcore'owy. Melodyjna agresja Age of Rebellion, Decay czy Fear the Old Blood wyraźnie na to wskazuje, podobnie jak agresywne wokale poboczne i refreny bliskie klasykom melodyjnego metalcore, zwłaszcza z USA (blsko to do ALL THAT REMAINS). Te kompozycje są bardzo dobre, podobnie jak morderczy Tears of a Burning Messiah stanowiący skrzyżowanie późnego EXODUS z LEGION OF THE DAMNED i modern metalu opartego na speedzie.
Energia wykonania tego wszystkiego jest ogromna a umiejętności muzyków bardzo wysokie. Wszystkich. Duet gitarzystów autentycznie wymiata, a sekcja rytmiczna z bardzo szybkim perkusistą O'Keane tworzy bezbłędny podkład rytmiczny.
Rodney Goolagong to także ogromny atut zespołu. Śpiewa wybornie. Mocny, melodyjny głos, którego słucha się równie dobrze gdy jest epicki jak i gdy jest brutalny w modern manierze. Moim zdaniem to jeden z najbardziej obiecujących wokalistów na aktualnej metalowej scenie australijskiej.

Produkcja jak na self-release jest wyborna. Głębia, ostrość, mięcho gitarowe, klarowność, przejrzystość. Mocarny bas i idealna pod względem głośności perkusja. Wszystko to brzmi jak wysokobudżetowa produkcja zrobiona w najlepszym studio. Pod tym względem chyba jeden z najlepiej zrealizowanych self w roku 2018.
Album hybrydowy, album twórczego rozdroża. Bardzo dobvry i zapewne zadowli gusta fanów muzyki metalowej, jednak tylko tych otwartych jednocześnie na tradycyjny epicki heavy power jak i na nowe, modernistyczne trendy z melodic metalcore włącznie.


ocena 8,6/10

new 17. 10.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości