Lancer
#1
Lancer - Lancer (2013)

[Obrazek: 359675.jpg?3538]

tracklista:
1.Purple Sky 04:07
2.The Exiled 05:40
3.Young & Alive 04:41
4.Seventh Angel 07:25
5.Don't Go Changing 03:55
6.Dreamchasers 03:22
7.Mr. Starlight 05:11
8.Deja Vu 05:22
9.Between the Devil and the Deep 06:42

rok wydania : 2013
gatunek ; melodic heavy metal
kraj: Szwecja

skład zespołu:
Isak Stenvall - śpiew
Fredrik Kelemen - gitara
Peter Ellström - gitara
Emil Öberg - gitara basowa
Sebastian Pedernera - perkusja



Na temat szwedzkiej ekipy LANCER z Arvika napisano do tej pory morze głupot. A to że jest to jeden z najlepszych power metalowych zespołów ostatniego 20-lecia, a to że wokalista śpiewa tak dobrze jak młody Kiske, a to że grają speed metal, albo, gdy nie było realnie co o nich napisać, snute były jakieś dalekie od muzycznych dywagacje o ich powiązaniach z komiksami.

Tymczasem ich pierwsza płyta Lancer" ze stycznia 2013 to po prostu sprawnie odegrany zestaw kompozycji z obszaru melodyjnego metalu udającego miejscami power metal i gdyby nie zastosowane w pewnych miejscach przyspieszenia, czy zagęszczenie gitarowych faktur jak w Mr. Starlight, to można by tę muzykę uznać za odpowiednik tego, co grał niegdyś MIDNIGHT SUN czy też CRYSTAL BALL za czasów Marka Sweeney'a. Co więcej, pod względem chwytliwości LANCER pozostaje w tyle i tak na dobrą sprawę to może tylko Don't Go Changing prezentuje jakiś zbliżony poziom, o ile ktoś  lubi takie naiwne rock/metalowe refreny.
Gitarzyści są sprawni, bez polotu, sekcja rytmiczna ogrywa swoje z Sebastianem Pedernera, beznamiętnie opukującym perkusyjny zestaw. Isak Stenvall został przez naturę obdarzony dobrym głosem, kto wie, może przy odrobinie dobrej woli byłby parę razy w kilku miejscach zagrozić Kiske, ale do trzeba jakiejś woli, jakiejś charyzmy i jakiegoś prawdziwego zaangażowania, a nie rzemieślniczego odtwarzania. Co do power metalu, czy bliżej - melodic power metalu. Być może ktoś wydał opinię po wysłuchaniu tylko openera Purple Sky.  Czy Dreamchasers to power metal? No przecież nie. Gdy ktoś gra nieco szybciej melodic heavy, a wokal gdzieś tam obraca cię w obszarach Kiske z HELLOWEEN, to nie znaczy, że mamy do czynienia z power metalem. Power metal można określać technicznie jako wykorzystanie parowej centralki, ale przecież słowo "power" ma tu realnie zupełnie inne znaczenie. I w tym "innym" znaczeniu LANCER power metalu nie gra, a na pewno nie gra go na tej płycie. Jest tu metal, ale blady i pozbawiony realnej mocy, wyprany z energii w sztampowych numerach z obszaru teoretycznie przebojowego melodic metal. Wszystko to jest do siebie podobne w tempach, w układzie kompozycji i zbliżonych melodiach, które w pamięci nie zostają. Tak w pigułce i jednej kompozycji się to wszystko kumuluje w umieszczonym na końcu Between the Devil and the Deep.
Płaskie, ugrzecznione granie, gdzie pod odniesieniami do power metalu czy do HELLOWEEN nic się nie kryje, no może tylko bezbarwny melodic heavy metal, w brzmieniowej oprawie typowej dla tego podgatunku właśnie.

ocena : 6/10

new 28.06.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości