Ascendia
#1
Ascendia - The Lion and the Jester (2015)

[Obrazek: 494080.jpg?3222]

tracklista:
1.At the End of It All 05:35
2.Remember Me 05:01
3.Moonchild 04:50
4.Demon Eyes 05:16
5.Last Forever 04:28
6.No More Tales to Tell 04:40
7.Why Angels Cry 01:04
8.Faded Away 05:14
9.My Last Song 05:01
10.The Song That You Deserved 04:34
11.The Lion and the Jester 07:53
12.Starlit Eyes 03:44

rok wydania: 2015
gatunek: progressive melodic power metal
kraj: Kanada

skład zespołu:
Nick Sakal - śpiew
John Lovatsis - gitara
John Abanador  - gitara basowa
Billy Lovatsis - perkusja
Johnson "Maestro" Wong - instrumenty klawiszowe

ASCENDIA to niezależny zespół z Toronto i jak do tej pory wydał tylko ten jeden album, nakładem własnym w lutym 2015.

Każdy zespół grający progressive power metal musi mieć "coś" lub "Kogoś". Inaczej zazwyczaj po prostu jest nudny, przewidywalny i nic nie wnoszący do gatunku. ASCENDIA tego kogoś ma. To wokalista Nick Sakal, nieprawdopodobny, fenomenalny baryton, który nikogo wyczulonego na dobry (a raczej znakomity!) śpiew nie może pozostawić obojętnym.
Nie ma  w tym ani odrobiny przesady bo wystarczy posłuchach trzech kapitalnych utworów otwierających ten album -  At the End of It All, Remember Me i Moonchild i wszystko staje się jasne. To magia głosu i tyle! A same kompozycje są wyśmienite, z doskonałymi melodiami, uroczyste, pełen dumy i z godną szacunku płynnością zmian tempa, pięknymi gitarowymi pulsacjami, no i z idealnie wpasowanymi partiami klawiszowymi Johnson "Maestro" Wong, który swój przydomek uzyskał z całą pewnością nieprzypadkowo. Gitarowa robota jest także wyborna i takiego gitarzysty o takim wyczuciu tempa jak John Lovatsis słucha się z ogromną przyjemnością.
Nick Sakal swoją zadziwiającą elastyczność i szeroki wachlarz wokalnych chwytów ujawnił najpełniej w Remember Me, najlepszej i najbardziej zapadającej w pamięć kompozycji z tego albumu. Jest to prostu małe arcydzieło gatunku i tyle.
Jest tu także kilka kompozycji nastrojowych jak Last Forever przy pianinie, The Song That You Deserved gdzie śpiewa w duecie mieszanym i tłem symfonicznym, oraz bonusowy Starlit Eyes, gdzie akompaniuje mu gitara akustyczna i te utwory z innym wokalistą byłby po prostu tylko dobre, a on nadaje im swoisty, prawdziwie poetycki wymiar.
Pięknym przykładem zespołowego grania i jasnego wyrażenia muzycznego credo grupy jest rozbudowany tytułowy The Lion and the Jester. Tyle się dzieje interesującego... Grupa w pewnych utworach trochę kieruje się w stronę epiki metalowej w progresywnym wydaniu i te kompozycje nie mają już aż tak dużej mocy rażenia, choć nawet najmniej z nich interesujący Demon Eyes jest także co najmniej dobry.
Trochę w tych momentach słychać VIATHYN.

Jak na produkcję własną, jest to płyta wyprodukowana znakomicie. Klarowny, czytelny sound  jest wieloplanowy, czuć głębię, a wokalista ustawiony jest w przestrzeni idealnie. Także realizacja perkusji jest na wysokim poziomie i podkreśla godną uwagi grę Billy Lovatsisa.
Tak, Kanada jeśli się dobrze przyjrzeć, to miejsce, gdzie powstaje mnóstwo często niedocenionej szerzej metalowej muzyki.
No, ale jak się ma takiego wokalistę jak Nick Sakal,  to i jest po co grać!

new 3.07.2019

ocena 9/10
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości