Elegacy
#1
Elegacy - The Binding Sequence (2015)

[Obrazek: 538371.jpg?2302]

tracklista:
1.April Sun 05:47
2.The Dragon's Age 06:04
3.Autumn in Berlin 05:18
4.When the Night Comes Down 06:31
5.The Dark Tower 05:46
6.Cursed 04:12
7.The Other Me 05:20
8.Street Race 03:58
9.Motion 04:47
10.The Faulty Miracle of Life 05:27

rok wydania: 2015
gatunek: progressive power metal
kraj: Włochy/USA

skład zespołu:
Ivan Giannini - śpiew
Massimo La Russa - gitara
Mike LePond - gitara basowa
Mark Zonder - perkusja
Constantin Terzago - instrumenty klawiszowe

Jest to trzecie wcielenie ELEGACY, zespołu Massimo La Russa, istniejącego od roku 1999, początkowo jako LEGACY. To trzecie wcielenie powstało, gdy w roku 2011 LaRussa nawiązał współpracę z największymi gwiazdami amerykańskiej sceny metalowej Mike LePondem i Markiem Zonderem. No, i ten Trzeci Element - Ivan Giannini...

Współpraca zaowocowała albumem z dynamicznym progresywnym power metalem, czy może mówiąc szerzej z metalem progresywnym, bo kto wie, czy te bardziej rock/metalowe wycieczki ELEGACY nie są elementem szerszego spojrzenia. La Russa ma tu mnóstwo pomysłów na granie  tyleż skomplikowane, ile przyjazne, eksplodujące niezwykłymi zespołowymi popisami układającymi się w muzyczną mozaikową całość. Są tu kompozycje o melodiach prostszych, niemal stworzonych dla radia, ale żadna z nich nie jest pozbawiona tego niezmiernie inteligentnego progresywnego szlifu... Choćby taki April Sun już na samym początku.
A kto tak pięknie śpiewa? Tak, to Ivan Giannini z DERDIAN. Oczywiście on i w DERDIAN jest wyborny, co udowodnił od razu na "Limbo", ale tu jest uwolniony z pewnej konwencji tamtego zespołu i jest po prostu niesamowity. Po prostu trzeba posłuchać uważnie każdego kawałka i docenić jego inwencję, skalę głosu, zacięcie rockowe, soulowe, jazzowe nawet, oraz jak potrafi krzyknąć jeśli trzeba. ELEGACY ze zdumiewają swobodą przechodzi od kontrolowanej melodyjnej brutalności w The Dragon's Age do romantyzmu Autumn in Berlin czy przepojonego rockiem The Other Me. Grają porywający progressive melodic power w manierze włoskiej w When the Night Comes Down, w Cursed i w The Faulty Miracle of Life tworzą coś w najlepszej tradycji LABYRINTH, mieszają style w epicko - pastelowym The Dark Tower... Od niechcenia jakby wrzucają w to wszystko zdumiewający metalowy progresywny kolaż Street Race z przepiękną melodią i kruszącym góry wokalem Ivana...
Oczywiście, nie jest granie, którego wszystkie niuanse da się wychwycić za pierwszym razem. Tu ta przystępna melodyjność ukrywa znacznie więcej, coś, co jest jakby ukryte. Także w wokalu Ivan Giannini.

Doskonałe, urozmaicone sola gitarowe, dyskretne klawisze. Na pewno nie jest to ten tym progresywnego power metalu, gdzie gitary idą równo z klawiszami tworząc zmasowany atak. Tu jest to pajęczyna, misternie utkana, także z perkusji i swobodnego przepływu basowych tonów Arcymistrza Mike LePonda. Jest to po prostu maestria w realizacji ustalonych dla każdej z tych kompozycji celów.
Wspaniała realizacja! Niby brzmi to jak klasyczne albumy włoskie z linii LABYRINTH i wielu innych, ale jednak jest tu więcej staranności w ukazaniu basu i głębsza perkusja, i faktycznie sekcja rytmiczna brzmi amerykańsko w gatunku progressive power metal.
Ten zespół oficjalnie nadal istnieje w nowym włoskim składzie, bo jest  trudno jest oczekiwać, by tak mocno zajęci muzycy z USA utrzymywali z Włochami stały kontakt. Może jednak za jakiś czas ta grupa nagra coś jeszcze?
Jeśli Ivan Giannini musiałby komukolwiek udowadniać swoją wartość jako wokalista, to ten album ostatecznie potwierdza jego klasę i wszechstronność... Cóż, nieprzypadkowo w 2018 roku został także nowym wokalistą VISION DIVINE. Na miejsce Fabio Lione nie przyjmuje się byle kogo.

ocena 9/10

new 3.07.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości