Desdemona
#1
Desdemona - Lady Of The Lore (2001)

[Obrazek: 9034.jpg]

tracklista:
1.Black Lady 08:25
2.Shadows of My Life 07:14
3.Event Horizon 05:09
4.Lancelot 10:11
5.Othello's Crying 06:26
6.Neptune the Mystic 06:44
7.If I Were Fire (S'i' fosse foco) 07:11
8.Changing Skin 05:37

rok wydania: 2001
gatunek: power metal
kraj: Włochy

skład zespołu:
Andrea Marchisio - śpiew
Christian Rosso - gitara
Alessandro Mussa - gitara basowa
Maurizio Anello - perkusja
Foca Torchia - instrumenty klawiszowe

DESDEMONA powstał w roku 1997 i już w 1998 zaprezentował pierwsze, obszerne demo "Soul Foreclosures" zdradzające zainteresowanie grupy ambitnym power metalem z elementami progresywnymi. Produkcją tą nie udało się jednak przebić na rynek muzyczny i dopiero zamiana wokalisty z Giuseppe Careddu na Andrea Marchisio i przygotowanie nowego materiału spowodowało podpisanie kontraktu z włoską wytwórnią Northwind Records. W listopadzie 2001 ukazał się debiut DESDEMONA "Lady Of The Lore".

Grupa oparła swoje kompozycje po części o motywy twórczości Williama Szekspira, bardziej i mniej znane i zaproponowała osiem rozbudowanych kompozycji.
Rozpoczyna energiczny Black Lady, gdzie szybkie partie ze znakomitą melodią i refrenem połączone są z wolniejszymi fragmentami o podniosłym, romantycznym charakterze i oszczędnymi klawiszami w planie drugim o charakterze para-symfonicznym. Ten schemat jest stosowany i sprawdza się w większości pozostałych kompozycji. Można śmiało powiedzieć, że to muzyka formalnie bogata, a jednocześnie bez barokowego przepychu i przeładowania pobocznymi motywami. W Shadows of My Life jest więcej epickiego heroicznego klimatu, trochę w stylu KALEDON, być może dlatego, że akurat w tej kompozycji klawisze są bardziej zmasowane. Znacznie szybciej i zdecydowanie porywająco grają w potoczystym power metalowym Event Horizon i tu ten power metal przyjmuje zwartą masywną formę opartą po części o styl neoklasyczny, może nie wyrażony zdecydowanie, ale wyczuwalny. Coś z AT VANCE, coś ze STORMWIND... Fantastyczne neoklasyczne unisono klawiszy i gitary, jedno z najlepszych jakie się pojawiło na płytach zespołów włoskich!
Lancelot to epicki kolos, skrojony na miarę chwały słynnego rycerza. Bardzo starannie zostało to zrealizowane i te dziesięć minut to opowieść barwna, pełna bojowych litaurów, odgłosów bitwy, podniosłych teatralnych narracji, gitarowych natarć i eleganckich partii klawiszowych. Wyborne, po prostu wyborne są epickie wokale Andrea Marchisio. Wiele zespołów włoskich z legionu flower heroic power porywało się w tym czasie na podobne rzeczy, ale tylko nieliczne stworzyli tak frapujące i pełne dostojeństwa dzieła jak Lancelot. Ekstraklasa! Absolutna epicka power metalowa moc!
Othello's Crying jest utkany z łagodnej gitary akustycznej, delikatnego pianina i pięknego rockowego śpiewu. Można by się spodziewać ponurego songu, a tymczasem jest to urzekający utwór, pełen zadumy, ciepła i z doskonałą po prostu melodią. Takich rzeczy we Włoszech praktycznie nikt w tym czasie dobrze zrobić nie potrafił. Patos, pompatyczność i melodia... Wielka elegancja dominuje w każdej minucie tego albumu, a chyba najbardziej wybija się ponad poziomy w brawurowo zagranym szybkim Neptune the Mystic z, dla odmiany, spokojnym i miarowym refrenem. Przejścia do przyspieszeń znakomite. Epickość aż kipi w rytmicznym power metalowym If I Were Fire (S'i' fosse foco) i zostało to zrobione z gracją i swobodą niedostępną większości grup z Italii. Potoczysty, porywający power metal!
I na koniec wysublimowana perełka w stylu melodic heavy metal Changing Skin, z taką melodią, jakie teraz grające melodyjny heavy/power w znacznie mocniejszej oprawie dźwiękowej zespoły umieszczają jako pierwszoplanowe killery na swoich wysokonakładowych albumach.
Po prostu ekstraklasa włoska, niestety zapomniana, a warta zdecydowanie zachowania w pamięci.
Należy podkreślić, że Christian Rosso to doprawdy wysokiej klasy gitarzysta, grający szybkie sola z niebywałą wprawą i to on jest tu pierwszoplanową postacią obok Marchisio, który śpiewa bardzo dobrze i nawet lepiej, niż to nieraz potem bywało w HIGHLORD.
Album został zrealizowany wybornie przez Mistrza Luigi Stefanini, który wyprodukował wiele płyt słynnych grup włoskich oraz oczywiście DARK MOOR. Piękny, klarowny sound z dosyć mocną jak włoski power metal tego okresu gitarą.

W roku 2004 grupa przedstawiła drugi album "Look for Yourself (A Tale Of Love And Pride)", tym razem była to jednak płyta rozczarowująca, z muzyką stanowiącą nieudolne naśladownictwo stylu LABYRINTH i VISION DIVINE. Marchisio, który już  w roku 2002 zadebiutował w HIGHLORD, po wydaniu tego LP zrezygnował z występów w DESDEMONA. Zastąpił go ponownie Giuseppe Careddu, ale ostatecznie zespół został rozwiązany, nic więcej nie zdziaławszy. Bardzo dobrzy skądinąd instrumentaliści nie pojawili się już potem w żadnym innym zespole.

ocena: 9,5/10

new 11.09.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości