Overlorde
#1
Overlorde - Return of the Snow Giant (2004)

[Obrazek: R-4333222-1587305032-1218.jpeg.jpg]

tracklista:
1.And the Battle Begins... 00:39
2.Snow Giant 03:12
3.Hell Hath No Fury 03:05
4.Starcastle 05:30
5.When He Comes 05:29
6.Metallic Madness 03:46
7.Blackness 04:17
8.Ogre Wizard 03:39
9.Mark of the Wolf 08:53
10.My Disease 04:59
11.Trapped by Magic 06:34
12.Colossus (Island of the Cyclops) 06:22
13.Overlorde 04:19

rok wydania: 2004
gatunek: heavy metal
kraj: USA

skład zespołu:
Bobby "Leather Lungs" Lucas - śpiew
Mark Edwards - gitara
John Bunucci - gitara basowa
Dave Wrenn - perkusja

OVERLORDE  z Ironia w New Jersey był jednym z wielu zespołów grających w USA klasyczny heroiczny heavy metal, któremu się w latach 80tych XX wieku nie powiodło. Założony w 1985, wydał mini LP "Overlorde" i wskutek słabej promocji i problemów organizacyjnych rozwiązał się w 1988. Gdy jednak na początku obecnego stulecia tradycyjny heavy metal zaczął w USA przeżywać renesans, grupa reaktywowała się w 2000 i przedstawiła  w 2004 album "Return Of The Snow Giant" wydany przez grecką wytwórnię Sonic Age. Grupa pojawiła się w składzie zbliżonym do oryginalnego, ale z doświadczonym i uznanym Bobby "Leather Lungs" Lucasem (MORBID SINN, SEVEN WITCHES) jako wokalistą.

OVERLORDE przedstawił bardzo tradycyjny heavy metal w fantasy-rycerskiej odmianie, mocny, masywny i w pewnym stopniu zbliżony do tego, co zaproponował SKULLVIEW. Część utworów jest nowymi, nagranymi ponownie wersjami kompozycji z lat 80 tych, znanych z ich s/t.
To, co mniej heroiczne i bardziej inspirowane typowym USPM, jest raczej tylko dobre (Snow Giant, Starcastle, When He Comes) i najbardziej zwraca w nich uwagę wokal Lucasa, archetypowy wokal amerykański z wysokimi zaśpiewami i partiami bardziej drapieżnymi. Udany jest wolniejszy, niepokojący i zdecydowanie epicki Trapped by Magic, i tę kompozycję można odnieść do stylu muzycznej opowieści MANILLA ROAD, podobnie jak Colossus (Island of the Cyclops).
Jednak gdy grają bardziej epicko, dodają heroiczne melodyjne refreny jak w Hell Hath No Fury oraz w Ogre Wizard z odrobiną rock metalowego żartobliwego szaleństwa, to prezentują się wyjątkowo dobrze, tym bardziej że ataki  gitarzysty Marka Edwardsa są pełne energii i precyzyjnych solówek, a do tego bas tworzy gęsty plan i John Bunucci gra po prostu znakomicie. Czasem słychać i echa SEVEN WITCHES, jak w surowszym Metallic Madness, a nawet pewne nawiązania do IRON MAIDEN w ogólnie chłodnym i ponurym Blackness. Odrębne miejsce zajmuje rozbudowany epicki song Mark of the Wolf, jaki zazwyczaj się na płytach z amerykańskim classic heavy i jest to numer bardzo starannie zaaranżowany i zaskakujący parokrotnie zmianami klimatu i tempa i inteligentnym wykorzystaniem gitary akustycznej. Dalekie nawiązania w My Disease  do rytmiki grunge słychać i taki lekko alternatywny klimat metalu lat 90 tych tu się wyczuwa.
A na koniec sztandarowy i popisowy Overlorde i ten numer jest znakomity w amerykańskiej stylistyce rycerskiego metalu, przy czym, jaki zespół i czyjego pomysłu są riffy łączące te masywne granie z USA, to chyba oczywiste.

Na pewno zdecydowanie wyróżnienie zasługuje doskonały mastering Mistrza Alana Douchesa. Sound jest wyborny, mięsisty i selektywny, a mruczący bas został zrealizowany wyjątkowo dobrze. Także perkusja ma godne szacunku dewastujące brzmienie. Ta muzyka ma moc i równocześnie nieczęsto spotykaną na podobnych płytach selektywność, której (porównując te same utwory z roku 1987 i 2004) w latach 80tych nie dałoby się osiągnąć.
Ten LP jest udany w swojej kategorii, gdzie trudno o specjalną oryginalność, ale pozostał jedynym jak dotąd w dorobku zespołu. Po pewnym czasie doszło do licznych przetasowań personalnych. Bobby Lucas z pewną przerwą w latach 2007-2009 był wokalistą do 2014, gdy ostatecznie związał się z ATTACKER, w 2013 odszedł Dave Wrenn i grupa dopiero w 2017 przedstawiła kilka nagrań demo, w których zaśpiewał nowy i aktualny wokalista OVERLORDE, nie kto inny, tylko George Tsalikis z ZANDELLE i GOTHIC KNIGHTS. Być może pojawi się płyta z nim w roli głównej w jakiejś nieodległej przyszłości.

Ocena: 8,3/10

new 29.06.2020
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
Overlorde - Awaken the Fury (2023)

[Obrazek: MDctNzAxMS5qcGVn.jpeg]

tracklista:
1.Awaken the Fury 05:40
2.Fire in the Sky 04:59
3.The Madness Within 05:58
4.Battle at Marathon 05:35
5.Destroy Us All 05:32
6.Gargoyles 07:17
7.Ashes 05:39
8.Hammer Strike 04:36
9.Paranoid Delusions 05:41
10.Migraine 05:18

rok wydania: 2023
gatunek: heavy metal
kraj: USA

skład zespołu:
George Tsalikis - śpiew
Mark Edwards - gitara
John Bunucci - gitara basowa
George Janeira - perkusja

Ostatecznie, po licznych wstępnych zapowiedziach, w grudniu 2023 nakładem wytwórni No Remorse Records ukazał się drugi album OVERLORDE i zaśpiewał na nim George Tsalikis znany z ZANDELLE i GOTHIC KNIGHTS.

Oczekiwania były spore, a tymczasem jak to mówią "góra porodziła mysz". Grupa przedstawiła epicki klasyczny heavy metal, bez większego nacisku na akcent power z raczej amatorskim zestawem kompozycji o nikłej sile epickiego rażenia. Jak się posłucha pierwszego Awaken the Fury, to w zasadzie już się słyszało wszystko, bo to co dobre, pozostaje dobre do końca, a to co niemal kompromitujące, rzuca się cieniem także do ostatniej sekundy. Praca sekcji rytmicznej jest znakomita i lider John Bunucci pokazał tu mnóstwo znakomitych zagrywek, zresztą wespół z perkusistą George Janeira, do tej pory bliżej nieznanym, ale talent którego do barwnej finezyjnej gry jest niewątpliwy. Mistrz masteringu Alan Duches uwypuklił tę sekcję rytmiczną nadając brzmieniu basu specyficznego metalicznego posmaku, a perkusji głębi bębnów i podkreślił syczące pięknie blachy. Na tym fajne rzeczy się kończą, a zaczyna równia pochyła.
George Tsalikis jest w formie co najwyżej średniej, zalicza sporo wpadek, brakuje mu charakterystycznej dla niego dalekosiężnej mocy (jak w bojowym i niezłym The Madness Within), ale to można jeszcze znieść. Natomiast nie do zniesienia są wokale poboczne i "heroiczne" w wykonaniu pozostałych członków zespołu i te skrzeki i fałsze to poziom szkolnego garażu. Dawno już nie słyszałem podobnych popisów w wykonaniu zespołu z USA, który nie jest amatorskim przedsięwzięciem z Bandcamp. A OVERLORDE nie jest i po tylu latach przygotowań można było postarać się w tym aspekcie o coś lepszego. Bywało, że marne wokale były rekompensowane przez wyborną grę gitarzysty, tu jednak Mark Edwards zazwyczaj wypada bardzo przeciętnie, a sola są zupełnie bez sensu. Nieczytelne, pełne fałszów, niekonkretne. Główne riffy marne, matowe i ograne. I co, trzeba delektować się prościutkim wstępnym motywem do The Madness Within. To naprawdę za mało. Do tego Duches zupełnie nie popisał się w tym ustawieniu gitary, która jest sucho bzycząca i masy czy głębi tu się w jej soundzie nie uświadczy. Okropnie drażniąca gitara! Miało być epicko, a nie jest. Tytuł Battle at Marathon do czegoś zobowiązuje, a tymczasem tę marną kompozycję postawić gdzieś w rzędzie tych granych przez ekipy greckie nawet nie sposób postawić. I tak ta godzina muzyki upływa pod znakiem heavy metalowej bezradności, drażniącej nieporadnością w nadętych i ospałych Paranoid Delusions, Destroy Us All, Gargoyles (pseudo teatralna nuda) czy Ashes, absolutnie bezbarwnym, poza sekcją rytmiczną. Nie można zainteresować współczesnego słuchacza czymś takim jak Hammer Strike, gdy pojawiło się tyle bardzo dobrych ekip NWOTHM w samym tylko USA.

I jeszcze taka rada - szkoda czasu na słuchanie całości, bo zestaw Awaken the Fury plus ostatni Migraine daje pełny obraz tego "dzieła".
Amatorski heavy metal grupy, która jest legendą amerykańskiej sceny. Pozostała legenda roku 2004 i poza tym nic.


ocena: 4,5/10

new 13.01.2024
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości