KK's Priest
#1
KK's Priest - Sermons of the Sinner (2021)

[Obrazek: R-20432023-1633080889-7077.jpeg.jpg]

tracklista:
1.Incarnation 00:58
2.Hellfire Thunderbolt 03:49
3.Sermons of the Sinner 05:25
4.Sacerdote y diablo 05:35
5.Raise Your Fists 04:10
6.Brothers of the Road 03:22
7.Metal Through and Through 08:13
8.Wild and Free 04:15
9.Hail for the Priest 05:44
10.Return of the Sentinel 08:59

rok wydania: 2021
gatunek: heavy/power metal
kraj: Wielka Brytania/USA

skład zespołu:
Tim "Ripper" Owens - śpiew
K.K.Downing - gitara
A.J. Mills - gitara
Tony Newton - gitra basowa
Sean Elg - perkusja


JUDAS PRIEST Bis, założony przez K.K. Downinga w roku 2019 w ramach współpracy z dawnym perkusistą JUDAS PRIEST Binksem oraz "Ripperem" Owensem, który grał w JP w latach 90tych. Sprawy skandalu, jaki wybuchł wokół odejścia Downinga z macierzystego zespołu w roku 2011 może pozostawię jednak bez komentarza, no może poza dygresją, że jak zwykle zamieszana jest w takie rzeczy kobieta. Początkowo planowany, jako "All Stars" band nagrał ostatecznie ten album bez Binksa, który miał problemy zdrowotne i bez ex basisty MEGADETH Davida Ellefsona. Brytyjczyk Tony Newton, który go zastąpił jest postacią mało znaną, natomiast Sean Elg z bardzo dobrej strony pokazał się w CAGE, THE THREE TREMORS i RAPTOR COMMAND. Amerykanie i Brytyjczycy grają heavy/power w stylu JUDAS PRIEST na płycie, która po pewnych zawirowaniach ostatecznie ukazała się 1 października 2021 nakładem EX1 Records z UK, specjalizującej się w rocku i metalu z Wielkiej Brytanii.

Jeżeli K.K.Downing chciał tą płytą coś udowodnić, to udowodnił tylko tyle, że jego życiem i żywiołem jest muzyka JUDAS PRIEST. Nie ma tu niczego ponadto. Co więcej, nie ma tu niczego odświeżającego tę formułę sprawdzoną i utrwaloną w świadomości fanów. I jeszcze jedno "co więcej": nie ma tu nic, co mogłoby w znaczący sposób odróżnić "Sermons of the Sinner" od "Firepower". Stylowo i aranżacyjnie to praktycznie to samo, tyle że jakby Halford wypadł lepiej od Owensa, który tu niestety jest w formie słabej. Symptomy tej słabej formy "Rippera" były słyszalne już w THE THREE TREMORS. Tu czasem za bardzo skrzeczy, miejscami traci dynamikę i brzmi bardzo płasko, jakoś mimo wysiłku jest także mało heroiczny, gdy tego sytuacja wymaga. Nic specjalnego to nie jest w opcji melodii w Hellfire Thunderbolt, na pewno też Sacerdote y diablo, czy Sermons of the Sinner to w dużej mierze jakieś blade odbicie "painkillerowego" stylu JP, raczej toporne, choć akurat jeśli chodzi o ogólną robotę gitarzystów, całościowo nie jest źle i młody Mills dzielnie sekunduje panu K.K., także w licznych solowych pojedynkach.
Obiecujący tytuł Raise Your Fists, to niestety tylko obiecujący tytuł i jako swoisty hymn do wspólnego śpiewania na koncertach, takiej furory jak nieśmiertelny Take On the World nie zrobi.
Przyciężki, niezgrabny Brothers of the Road nic nie wnosi do klasycznego heavy metalu brytyjskiego, jako dziesiątki zespołów z UK bez powodzenia gra od 30 lat. To samo można powiedzieć o Wild and Free i aż trudno uwierzyć, że K.K.Downing stworzył do tego taki nieciekawy, ograny refren.
Bardzo kiepsko prezentuje się pełen dłużyzn i nadmiernie ożywionych solówek Metal Through and Through, ponad osiem minut bicia classic heavy metalowej piany i jest tu może minuta solidnego grania, jakiego należy oczekiwać od tak doświadczonych w swoim fachu muzyków. Na pewno jednak nie jest to fragment, gdzie pojawia się gitara akustyczna.
Bardzo późno pojawia się wreszcie konkretny killer, melodyjny, zdecydowanie zagrany w umiarkowanym tempie Hail for the Priest. I wreszcie bezbłędnie to zaśpiewał Owens. Tak, ale to tylko obnaża dużo niższą klasę wielu innych utworów z tej płyty. Płyta zbudowana z takich kompozycji, wnoszących więcej niż tylko "wannabe" "Painkiller" i ogólnie "JP metal" byłaby niewątpliwie hitem. Kończy się to wszystko kolejnym długim, epicko/heroicznym Return of the Sentinel i znowu fragmentarycznie jest to znakomite - (ach te melodyjne duety solowe gitarzystów!), ale i miejscami monotonne i ospałe. Za to część wolna, melancholijna, poetycka jest wyśmienita i gdzieś to sięga do tradycji Run of the Mill, czy Beyond the Realms of Death.
Jeśli gitarzyści grają miejscami znakomicie, to na pewno sekcja rytmiczna gra znakomicie cały czas. Pochody basowe Newtona czasem po prostu są brawurowe, a zagrywki Elga ekscytujące jak w RAPTOR COMMAND.

Odnośnie ostatniego "co więcej"... Jednak K.K.'s PRIEST to więcej tego klasycznego heavy metalu lat 70 tych i 80tych, niż mechaniczne granie szybkich numerów na "Firepower". Jest czasem bardzo nostalgicznie i to wartość tej płyty podnosi. Dlatego wygrywa ona z "Firepower" zdecydowanie.
Wygrywa także brzmieniem, tchnącym autentyzmem JUDAS PRIEST z lat 1975-1978, oczywiście teraz wzbogaconym o współczesne możliwości techniki nagraniowej. Ade Emsley, który zrobił tu mastering (także ostatnio dla IRON MAIDEN, BLAZE BAYLEY, MONUMENT, czy TANK) bardzo starannie to wszytsko przemyślał.
Jest w tym wszystkim nieco wewnętrznych sprzeczności, jest kilka słabszych punktów i dlatego to bardzo dobra płyta nie jest. Nie jest to jednak sztampowy produkt masowy heavy metalowego mainstreamu jak "Firepower" i to jest chyba najważniejsze.


ocena: 7,3/10

new 2.10.2021
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
#2
 KK's Priest - The Sinner Rides Again (2023)

[Obrazek: 1150582.jpg?5936]

tracklista:
1.Son of the Sentinel 04:12
2.Strike of the Viper 02:25
3.Reap the Whirlwind 03:34
4.One More Shot at Glory 04:28
5.Hymn 66 04:36
6.The Sinner Rides Again 04:41
7.Keeper of the Graves 05:41
8.Pledge Your Souls 04:28
9.Wash Away Your Sins 06:29

rok wydania: 2023
gatunek: epic heavy/power metal
kraj: Wielka Brytania/USA

skład zespołu:
Tim "Ripper" Owens - śpiew
K.K.Downing - gitara
A.J. Mills - gitara
Tony Newton - gitra basowa
Sean Elg - perkusja

Jutro, 29 września 2023 wytwórnia Napalm Records oficjalnie przedstawi drugi album KK's PRIEST, na którym ponownie usłyszymy Tima "Ripper" Owensa i K.K. Downinga oraz pozostałych muzyków ze składu z roku 2021. To dalszy ciąg historii tematycznie powiązanych z JUDAS PRIEST, bo przecież takie tytuły jak Son of the Sentinel, One More Shot at Glory, The Sinner Rides Again, czy Hymn 66 w oczywisty sposób do tego nawiązują.

Po raz kolejny oczywiście rozumiem rozgoryczenie K.K. Downinga sytuacją, jaka zaistniała w związku z jego odejściem z zespołu, ale czy nie pora stworzyć jakiś własny, bardziej oryginalny image muzyczny. Teraz to tak trochę wygląda nadal jak odcinanie kuponów od chlubnej przeszłości... Nie da się powtórzyć magii i potęgi "Painkiller", jeśli tak przeciętnie rozpoczyna się płytę od siłowego i pozbawionego heroicznych cech Son of the Sentinel, gdzie do tamtego Strażnika jest tak bardzo daleko. Jakoś także "Ripper" jest na tej płycie po prostu poprawny i ta poprawność nie wychodzi poza ramy średniej klasy wykonań wokalnych nurtu USPM. 
Tak, USPM. Ten styl tu dominuje i tak trzeba postrzegać surowy i drapieżny Strike of the Viper, który się zaczyna i bardzo szybko kończy, choć bez żalu się z tym żegnamy. Wreszcie bardzo dobry utwór się pojawia dopiero jako trzeci Reap the Whirlwind i tu coś z JUDAS PRIEST z najlepszych lat jest, ale także jest i wiodący aktualnie w USA NIVAINE. Udany duet solowy gitarzystów, znakomity motyw główny, który autentycznie porywa. Mrocznie i epicko jest w zagranym w umiarkowanym tempie One More Shot at Glory i jest to też taki heavy/power metal wynikający z doświadczeń amerykańskich, chociażby EXXPLOLER. Mocny punkt tej płyty i lepiej Owens wypada w takim bardziej emocjonalnym śpiewaniu niż w wysokich zaśpiewach w manierze amerykańskiej. Mroku dokładają nie tylko w posępnej narracji Hymn 66, ale i w ciężkich riffach głównych i tu przypominają one te riffy używane przez JUDAS PRIEST jeszcze w latach siedemdziesiątych. Trochę jednak brakuje tu myśli przewodniej i tych różnych motywów jest zbyt wiele. Ma to budować klimat, ale niekoniecznie tak jest. Kilka z tych motywów jest jednak znakomitych. Kapitalny jest początek The Sinner Rides Again i kroi się epicki, łagodny hit, ale szybko przychodzi zmiana i grają zdecydowanie i mocno rycerski heavy/power z bardzo dobrymi naprzemiennymi apokaliptycznymi solami Downinga i Millsa. Dopracowana i przemyślana aranżacyjnie kompozycja i pod tym względem najbardziej na tym albumie wartościowa. Trzeba przyznać, że po topornym początku albumu stopniowo budują coraz lepszą, ponurą, epicką atmosferę i kontynuują to z powodzeniem w Keeper of the Graves, który także z powodzeniem potężnie się rozkręca. Udane wokalizy Owensa, chóry gotyckie, gitara akustyczna i wybornie się to kończy. A potem bardzo dobry zagrany, nie za szybko, ale zdecydowanie, Pledge Your Souls i robota solowa gitarzystów jest fantastyczna. Tak wybornych ataków nie spotyka się zbyt często. I wreszcie Wash Away Your Sins. KK's PRIEST zmazuje tu swoje grzechy z początku albumu. Kapitalny "Ripper" w kruszącym mury numerze o wielkiej sile epickiego rażenia, po raz kolejny w ponurym, spowitym mrokiem stylu.

Tak, album "The Sinner Rides Again" zaczyna się może i nieciekawie, ale szybko stworzyli tu atmosferę duszną i tajemniczą, fantasy epic w najlepszej tradycji gatunku, inspirowany USPM i heavy/power z USA z wykonaniem najwyższej próby. Nawet w tych nieco mniej udanych utworach kunszt, szczególnie gitarzystów jest niezaprzeczalny. No i Owens, też na początku nieprzekonujący, w dalszej części i już do końca, pokazuje klasę, jakiej dawno już nie pokazywał.
Obrazu dopełnia dopracowany w szczegółach mix i mastering Jacoba Hansena i tak powinny brzmieć wszystkie mroczne epickie albumy heavy/power. Debiut był nieco kontrowersyjny, tu jeśli jakieś kontrowersje się pojawiają, to tylko w związku z początkiem tej opowieści. Tym razem KK's PRIEST zaprezentował się jak grupa w pełni wykorzystująca swój muzyczny potencjał.


ocena: 8,6/10

new 28.09.2023

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości