Whitespade
#1
Whitespade - Whitespade (2022)

[Obrazek: 1070398.jpg?4241]

tracklista:
1.Thundercharge 02:58
2.Below the Law 03:37
3.Spit in Your Eye 02:36
4.Wired and Red 03:41
5.Fast Lane to Nowhere 04:00
6.On the Loose 02:28
7.The Strangler 03:21
8.I'm the One to Blame 03:33
9.No Limits 04:13
10.Leatherbound Glory 03:13

rok wydania: 2022
gatunek: heavy metal/rock'n'roll
kraj: USA

skład zespołu:
Athenar - śpiew, gitara basowa
Vanik - gitara
SS - perkusja


Lemmy wiecznie żywy. W USA może mniej niż można by oczekiwać, ale teraz równowagę przywraca WHITESPADE, założony w roku bieżącym przez znanego z wielu innych projektów multiinstrumentalistę Jamie Waltersa czyli Athenara. Ponieważ jednak było ich Trzech, to wsparli go nie mniej znani Shaun Vanek (VANIK, ETERNAL LEGACY) i Steve Dukuslow (ETERNAL LEGACY). Na początku września grupa przedstawiła nakładem własnym album "Whitespade".

Stylizacja na MOTORHEAD z okresu "Ace of Spades" jest niemal perfekcyjna. Może i Athenar nie jest w ścisłej czołówce głosów kilmisterowskich, ale cała reszta absolutnie wiernie oddaje atmosferę i styl grupy z tego dokładnie okresu i bas budzi szacunek klasycznymi szarżami pana Lemmy. Vanek potrafi zagrać wszystko, także motywy rozpoznawalne dla Clarke'a, a "Animala" świetnie naśladuje SS. Brzmieniowo także trudno o lepsze naśladownictwo, choć sound jest nieco głębszy i bardziej selektywny, jeśli chodzi o brzmienie poszczególnych instrumentów. Bas wyborny i kilka razy, gdy rozpoczyna, budzi po prostu zachwyt jak w Wired and Red.
I jest prawie bardzo dobrze. Prawie, bo jednak czegoś tu brakuje. Jest duch, jest atmosfera, jest brzmienie, brak jednak takich od razu i natychmiast dewastujących killerów, jakie tworzył MOTORHEAD w tym czasie. Gdy grają szybciej, wychodzi to lepiej i na pewno dynamiczne Thundercharge, Leatherbound Glory, Below the Law są atrakcyjne pod względem wykonawczym i melodii, ale to po prostu bardzo dobre utwory w muzycznej stylistyce MOTORHEAD, nieraz praktycznie riffowo bardzo zbliżone do pewnych znanych oryginałów. W sumie o to tu chodzi, z drugiej strony bywało już w historii MOTORHEAD-podobnych bandów więcej melodyjnej chwytliwości, albo więcej chuligańskiej, motocyklowej zaciętości. W średnich tempach fajnie brzmi Spit in Your Eye i On the Loose, w nieco szybszych Wired and Red mający chyba najwięcej tych autentycznych bujających w stylu MOTORHEAD ornamentacji gitarowych. Te wolne numery w czasach Clarke'a niekiedy kontrowersyjnej wartości, tu Fast Lane to Nowhere jest nawet dobry, ale No Limits już nie. Oczywiście, dla zachowania historycznej prawdy muzycznej i układu tamtych płyt z początku lat 80tych, należało takie utwory umieścić, ale może wystarczyłby jeden. Mało kreatywny jest surowszy The Strangler, natomiast motyw przewodni i główny riff z I'm the One to Blame jest tak bliski każdemu fanowi MOTORHEAD, że każdy numer z tym riffem się kupuje natychmiast i intuicyjnie.

No tak. Może i czegoś tu brakuje, ale jednak to udany MOTORHEAD "Tribute". Long Live MOTORHEAD!


ocena: 7,9/10

new 21.09.2022
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości