Medevil
#1
Medevil - Mirror in the Darkness (2023)

[Obrazek: 1115368.jpg?2149]

Tracklista:
1. Dead Before Birth 06:18
2. Among Thieves 05:00     
3. Pray for Me 06:35     
4. The Signal 07:22     
5. Smoke and Mirrors 01:48     
6. Weight of the Crown 04:18     
7. Mirror in the Darkness 08:31     
8. Gateways 02:41     
9. Veiled 03:56       
10. No Peace in Rest 09:23

Rok wydania: 2023
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Kanada

Skład zespołu:
Liam Collingwood - śpiew
Gary Cordsen - gitara
Brett Gibbs - gitara
Eric Wesa - bas
Chris Malcolmson - perkusja


MEDEVIL to zespół mało znany, założony w 2014 roku w Chilliwack. Nagrali debiutancki album w 2016 roku, wydany nakładem własnym i był to ukłon w stronę thrash metalowych i można było usłyszeć w tym DEATH ANGEL, BLIND ILLUSION, może nawet MORGANA LEFAY w wolniejszych pasażach i MANILLA ROAD. Poza amerykańskim pierwiastkiem było MERCYFUL FATE, ale to w końcu jedna z wielu inspiracji, które pomagały ukształtować scenę USA.
Debiut był dobry, ale zabrakło własnej tożsamości i był to raczej przekrój różnych pomysłów, gdzie nawet można było doszukać się SKULLVIEW i w tym eklektyzmie nie było żadnej spójności. Trudno też było mówić o kompozycjach czy melodiach szczególnie zapadających w pamięć.
Album został wydany niespodziewanie i w smutnych okoliczność, ponieważ w trakcie nagrań zmarł perkusista Chris Malcolmson i płyta została wydana ku jego pamięci 7 kwietnia 2023 roku nakładem własnym.

Tym razem jest mniej thrash metalu, a więcej masywnego, typowego progressive power metalu amerykańskiego, co już słychać w mrocznym, potoczystym Dead Before Birth, którego posępność i konsekwencja, z jaką został odegrany może kojarzyć się z MORGANA LEFAY. Kontynuacją tego masywnego grania jest Among the Thieves, również bardzo udany i zagrany z dużą pewnością siebie i jasno zaznaczoną melodią i wypada to znacznie ciekawiej niż to, co gra chociażby PROJECT: ROENWOLFE.
Eksperymenty zaczynają się od Pray for Me i tutaj idą w stronę progressive i mroczny klimat gryzie się z lekkim, słodkim refrenem w klimatach DREAM THEATER. The Signal próbuje podobnych kontrastów, ale momentami można się tu doszukać VOIVOD w tym, jak mechanicznie zostało to odegrane.
Weight of the Crown to relikt lat 90., osadzony w groove i bardziej eksperymentalnych klimatach NEVERMORE i druga część albumu to już niestety niewyrazisty progressive power metal, zgodny z konwencją, jaką tutaj obrali, ale myślę, że w Mirror in the Darkness można było wpleść lepiej motyw ancient, chociaż może lepiej, gdyby go w ogóle nie było. Zbędny eklektyzm jest w mało metalowych Veiled i Gateways, które przypominają bardziej numetal i groove, szczególnie w samplach i to wyszło bardzo średnio.
Na koniec 10 minut z masywnym progressive power No Peace in Rest. Tutaj połączenie stylów MORGANA LEFAY, METAL CHURCH i KREATOR z czasów Endorama się gryzie. Szczególnie to słychać w drugiej połowie i jakby się nad tym zastanowić, to jest kilka rozwiązań przypominających bardziej progresywny okres KREATOR. Niestety w sposób niekorzystny.

Tym razem postawiono na sound nowocześniejszy, ze znacznie mocniejszymi gitarami i głębszym basem, jest bardziej selektywnie i sterylnie, a perkusja jest na dalszym planie. Jak na nakład własny jest dobrze i mastering Jeff Blacka kojarzy się z USA, eksponując to, co najistotniejsze, czyli siłę gitar i punktujący bas.
Liam Collingwood na debiucie bardziej inspirował się wokalnie Mille Petroza i UDO, tym razem jest jak połączenie Davida Wayne'a i Mike'a Howe i w tych bardziej amerykańskich momentach wychodzi mu tu bardzo dobrze, słucha się go lepiej. W bardziej przerysowanych momentach jak Veiled brzmi już fatalnie, zbyt pastelowo i manierycznie.
Zagrane to zostało dobrze, ale nie obyło się bez wpadek i druga połowa albumu jest zdecydowanie słabsza, ale chociaż na tym LP grupa stara się czymś wyróżnić i melodie, mimo że już ograne przez wielu innych, są lepsze niż klimaty thrashu lat 80.
Dobra płyta, dobry hołd dla zmarłego perkusisty i nie ma się czego wstydzić. Dobry, tradycyjny progressive power metal, ale nic ponad to.


Ocena: 7.2/10

SteelHammer

Podziękowania dla MEDEVIL oraz Asher Media za udostępnienie albumu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości