Godiva (POR)
#1
Godiva - Hubris (2023)

[Obrazek: NDUtODcyMi5qcGVn.jpeg]

Tracklista:
1. Media God 04:48     
2. Death of Icarus 03:51     
3. The Meaning of Life 04:32     
4. Dawn 04:07     
5. Hubris 04:51     
6. Black Mirrors 05:10     
7. Godspell 05:44     
8. Faceless 03:25     
9. The All Seeing Eye 04:54     
10. Empty Coil 04:21

Rok wydania: 2023
Gatunek: Symphonic Melodic Death Metal
Kraj: Portugalia

Skład zespołu:
Pedro Faria - śpiew
Ricardo Ribeiro - gitara
André Matos - gitara, orkiestracje
Arcélio Sampaio - bas
Eduardo Sinatra - perkusja


Początki tego zespołu sięgają 1999 roku i cała działalność to były ciągłe problemy z utrzymaniem stałego składu, co spowodowało zawieszenie działalności w okolicach 2007 roku na ponad 11 lat. W 2018 roku GODIVA powróciła z nowym składem i singlem, który został ciepło przyjęty.
Pandemia nie przeszkodziła w działalności i zaczęło się nagrywanie materiału na debiut, który został wydany nakładem własnym 3 lutego 2023 roku.

GODIVA to uzewnętrznienie bardziej ekstremalnej strony HEAVENWOOD z mniejszą ilość gothic, a bardziej dusznego melodic death metalu. Słychać podobne do HEAVENWOOD rozwiązania nie tylko w aranżacjach symfonicznych, ale i grze gitarzystów, co powinno dziwić, skoro gitarzystą jest były członek tej zasłużonej grupy, André Matos, który brał udział w nagraniach części pierwszej Tarota.
Jeśli doszukiwać się podobieństw poza HEAVENWOOD, to na pewno jest coś z DIMLIGHT w Godspell z zalążkami późnego DIMMU BORGIR i ABIGAIL WILLIAMS w Black Mirror w zmasowanych atakach sekcji rytmicznej oraz delikatniejszymi przejściami w stylu ostatnich albumów SEPTICFLESH. Media God w całej swojej zdecydowanej surowości to HEAVENWOOD i SEPTICFLESH, obecne jest DIMLIGHT w posępnym Death of Icarus, gdzie klawisze i orkiestracje są bardziej wyeksponowane. Najmniej death metalowy, a bardziej gothic jest tutaj The Meaning of Life i razem z Death of Icarus to są najciekawsze kompozycje tego LP. Dawn wyjątkowo próbuje iść w stronę ROTTING CHRIST, ale sekcja rytmiczna jest zdecydowanie zbyt cofnięta, orkiestracje nie są przytłaczające, a wokalnie Pedro Faria nie ma hipnotyzującego głosu Sakisa Tolisa. Te braki jeszcze bardziej uwypukla powolny Hubris, który niestety poza pianinem nie prezentuje sobą niczego ciekawego. Znacznie lepiej wypadają w zdecydowanym i ostrym Faceless w stylu SEPTICFLESH oraz posępnym The All Seeing Eye.
Empty Coil można było usłyszeć już w 2018 roku i jest to solidne granie w stylu DIMLIGHT, ale słychać, że ten materiał był komponowany w różnych odcinkach czasu i trudno mówić tutaj o spójności, mimo że to album stosunkowo równy jakościowo.

Polskiego akcentu, czyli Wojtka Wiesławskiego nie można pominąć i brzmienie osiągnął tutaj dobre, szczególnie w gitarach, mastering jest podobny do tego, co w HEAVENWOOD z 2016 i poza suchą, głuchą perkusją, pasującą do bardziej agresywnych odmian metalu do zarzucenia jest tutaj niewiele.
Od strony technicznej do zarzucenia jest tutaj niewiele, a Pedro Faria w większości kompozycji (poza tymi inspirowanymi RC) sprawdza się ze swoim growlem, chociaż niczym się nie wyróżnia.
To dobry album, chociaż podobnie jak The Tarot of the Bohemians, można wyczuć tutaj kryzys tożsamości pomiędzy muzyką bardziej nastawioną na agresję i posępność, a klimatem.
Solidny debiut, ale przed zespołem jeszcze wiele pracy.

Ocena: 7/10

SteelHammer

Podziękowania dla GODIVA za udostępnienie materiałów do recenzji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości