Deathless Legacy
#1
Deathless Legacy - Damnatio Aeterna (2025)

[Obrazek: 1300118.jpg?4132]

Tracklista:
1. Damnatio Aeterna 06:10         
2. Miserere 05:21      
3. Get on Your Knees 04:52        
4. Communion 06:25         
5. Indulgentia Plenaria 06:30         
6. Oblivion 04:46         
7. Spiritus Sanctus Diabolicus 04:48     
8. Sanctified 04:59      
9. Mother of God 04:41         
10. Nightshade 04:44         
11. Gehennae 06:32

Rok wydania: 2025
Gatunek: Symphonic Metal
Kraj: Włochy

Skład zespołu:
Steva Deathless (Eleonora Vaiana) - śpiew
Stg. Bones - gitara
Deadwood Nick - bas
Frater Orion - perkusja
Alex Van Eden - instrumenty klawiszowe


DEATHLESS LEGACY założone zostało w 2006 roku jako cover band DEATH SS, w 2013 roku zmieniając nazwę i spróbować tworzyć własny repertuar. Zaczynali lekko debiutem Rise from the Grave w 2013 roku, z czasem rozwijając i dopracowując styl i dodając do tego więcej metalu.
Wydaniem szóstego już albumu grupy podjęła się tradycyjnie wytwórnia Scarlet Records, z premierą wyznaczoną na 7 marca 2025 roku.

Kompozycje utrzymane w wolniejszych tempach, z jasno zaznaczonymi melodiami i przebojowymi, ale nie płytkimi refrenami, z wyrazistymi planami klawiszowymi Alex Van Eden. Kontynuowany jest tutaj kierunek obrany na Mater Larvarum z 2022 roku, ale z większą dawką mroku i znakomitymi chórami, co słychać już w rozpoczynającym album Damnatio Aeterna, udanym i chwytliwym, ze wspaniałym, teatralnym głosem Eleonora Vaiana, która z płyty na płytę śpiewa z większym przekonaniem i charyzmą. HARTLIGHT inspiruje się nimi mniej lub bardziej w niektórych kompozycjach, szczególnie tych wolniejszych, gdzie ważna jest melodia, chociaż DEATHLESS LEGACY nie jest tak zaawansowane technicznie.
Oczywiście sola i ozdobniki gitarowe jak i klawiszowe są obecne, ale są one bardzo skromne i służą raczej za przedłużenie motywu głównego. Wspaniały jest Miserere, w którym mrok TRISTANIA, filmowy rozmach EPICA łączą się z WITHIN TEMPTATION z płynącą melodią gitarową, tworzącą oniryczny klimat, dobrze to połączenie też wychodzi w Spiritus Sanctus Diabolicus. Świetny jest sceniczny Get On Your Kness z jazzowo-bluesową nutą, a sześciominutowy Communion w ogóle się nie dłuży dzięki hipnotyzującemu refrenowi i konsekwetnie wygrywanej melodii. Wspaniałe w tej kompozycji są dalsze plany, tak jak w rozpędzonym, mrocznym i rewelacyjnym Oblivion, w którym można doszukać się inspiracji CRADLE OF FILTH. Bardzo elegancko wyszła romantyczna ballada Sanctified i nie bez powodu została wybrana na utwór pilotażowy tego albumu.
Zamaszysty Nightshade z echami WITHIN TEMPTATION czy wczesnego LACUNA COIL jest bardzo dobre, tak jak energiczne Mother of God. Wątpliwości na tym LP budzą jedynie Indulgentia Plenaria i Gehennae, które za bardzo próbują iść w klimaty POWERWOLF i APOSTOLICA, przesadzają z mrokiem, który próbuje zastąpić melodię i przykryć przeciętne refreny.

Może gitara mogłaby brzmieć ostrzej i mocniej, ale nie taki był cel tego albumu. W centrum uwagi jest tutaj Steva, która jest w znakomitej dyspozycji wokalnej, orkiestracje oraz plany klawiszowe, które zostały wplecione wzorowo. Simone Mularoni zwyczajnie się nie myli.
DEATHLESS LEGACY kontynuuje swoją zwycięską formułę i udowadnia po raz kolejny, że jest grupą, którą warto znać.


Ocena: 8.2/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości