Sacred Leather
#2
Sacred Leather - Keep The Fire Burning (2025)

[Obrazek: 1365696.jpg?1740]

Tracklista:
1. Resurrection 00:40       
2. Spitfire at Night 04:27      
3. Phantom Highways (Hell Is Comin' Down) 03:58      
4. Wake Me Up 04:42      
5. Fallen Angel 04:09      
6. Flatline 00:51       
7. Tear Out My Heart 06:18      
8. Malevolent Eyes 04:55      
9. Keep the Fire Burning 03:39      
10. Mistress of the Sun 06:34

Rok wydania: 2025
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Dee Wrathchild (Dustin Boltjes) - śpiew
Lynn St. Michaels - gitara
Carloff Blitz (Carl Byers) - gitara
Magnus LeGrand (David Jaggar) - gitara basowa
Don Diamond - perkusja


SACRED LEATHER powraca po 7 latach milczenia w nieco odświeżonym składzie, z nowym gitarzystą oraz perkusistą, z drugim albumem, który wydany został na przełomie listopada i grudnia, najpierw w wersji digital, a później CD.

SACRED LEATHER zabiera słuchacza w podróż do lat 80. amerykańskiego heavy metalu, ale i kształtującej się sceny USPM i po klimatycznym wstępie bombardują ryczącymi gitarami, zadziornymi riffami, pędzącą sekcją rytmiczną oraz ekstatycznymi wokalami Dustin Boltjes, które zrealizowane zostały znakomicie. To typowy otwieracz i petarda, jaka spokojnie mogłaby się znaleźć na jakimkolwiek udanym albumie z USPM, od LIEGE LORD po VICIOUS RUMORS. Nie odpuszczają ostrzejszego grania w Phantom Highway w stylu OMEN z wściekłymi solami gitarowymi i Lynn St. Michaels gra tutaj wybornie i z wyczuciem.
Część środkowa to klasyczny dla USA epicki heavy metal lat 80., utrzymany w marszowym tempie, pięknymi gitarami i dramatycznymi zaśpiewami Dustin Boltjesa, który jest na tym LP w formie bezbłędnej, chociaż czasami można odnieść wrażenie, że śpiewa niepotrzebnie tak wysoko. Piękne w tej kompozycji są aranżacje gitarowe i klasyczne ustawienie basu, na którym znakomicie gra Jaggar, a Don Diamond gra z ogromnym wyczuciem. Klasyczny heavy metal zadumy, nostalgii, tak jak delikatnie szybszy, ale nadal chłodny Fallen Angel. Po akustycznym wstępie Flatline wchodzi monumentalny, wyborny Tear Out My Heart w stylu klasycznych songów MANOWAR z onirycznym, spokojnym klimatem LONGINGS PAST. Wspaniale to zostało poprowadzone, świetnie w to się wpisuje pełen emocji i dramaturgii Boltjes, który chwilami zwraca się bezpośrednio do słuchacza.
Wybudzenie nadchodzi w Malevolent Eyes, mrocznym i wściekłym jak HELSTAR, czy może nawet wczesny SAVATAGE...
Najbardziej topornie prezentuje się Keep the Fire Burning, który kojarzy się bardziej z singlowymi zapychaczami  stylu bardziej topornych kompozycji JAG PANZER. Za to Mistress of the Sun to wspaniałe zakończenie w classic metalowym stylu, dumnym i wolniejszym, zadumanym, pełnym klimatu i gracji.

Brzmienie w stylu klasycznym, z wybornie ustawionymi instrumentami. Perkusja grzmi, gitary klasyczne dla lat 80. oraz głęboki, metaliczny bas. A w centrum wszystkiego Dustin Boltjes.
SACRED LEATHER kontynuuje to, co zaczęło na debiucie, dopracowując kompozycje, nie tracąc przy tym na autentyczności. W jakimś stopniu muzyka archaiczna, szczera i jest to udany hołd dla amerykańskiej sceny lat 80.


Ocena: 9/10

SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Sacred Leather - przez Memorius - 13.07.2018, 20:54:42
RE: Sacred Leather - przez SteelHammer - 30.12.2025, 03:24:57

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości