Angus McSix
#2
Angus McSix - Angus McSix and the All-Seeing Astral Eye (2026)

[Obrazek: 1386388.jpg?5410]

Tracklista:
1. 6666 03:31      
2. The Fire of Yore 03:19       
3. I Am Adam McSix 04:30       
4. Dig Down 04:50       
5. Techno Men 04:43         
6. Ork Zero 04:21         
7. Starlight Stronghold 04:11         
8. Aetheriyja 01:27          
9. Let the Search Begin 04:09        
10. The Power of Metal 04:49        
11. Into Battle 01:54

Rok wydania: 2026
Gatunek: Power Metal
Kraj: International (Szwecja/Niemcy/Włochy)

Skład zespołu:
Prince Adam McSix (Samuel Nyman) - śpiew
Arch Demon Seebulon, The Origin of all Evil (Sebastian Levermann) - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, orkiestracje, programowanie
Thalestris, Queen of the Lazer-Amazons of Caledonia (Thalìa Bellazecca) - gitara
The Dwarf (Jasmin Pabst) - gitara
Ork Zero (Gerit Lamm) - perkusja


ANGUS MCSIX powraca, chociaż już bez Thomas Winkler, który był Angusem McSix. Zabieg odejścia głównego założyciela projektu (oficjalnie mówi się ) z namaszczeniem swojego następcy jest bardzo rzadko spotykane. Samuel Nyman z szwedzkiego MANIMAL, który tutaj jest ukryty pod pseudonimem Prince Adam McSix i występuje jako syn Angusa to wokalista dobrze znany i uznany. Do tego doszła trzecia gitarzysta, znana z OVERSENSE Jasmin Pabst oraz uznany perkusista Gerit Lamm, którego niektórzy mogą kojarzyć z XANDRIA oraz CATALYST CRIME i tak mamy pełny skład all-star.
Publikacją kolejnego rozdziału historii o zamrożonym, z amnezją Angusa McSix podjęło się ponownie Napalm Records i całość będzie można usłyszeć 13 marca 2026 roku.

Powód odejścia jest oczywiście zrozumiały i poświęcenie czasu rodzinie jest godne pochwały, to oficjalne przekazanie pieczy nad projektem można było usłyszeć już w zeszłym roku, dzięki singlowi 6666, udanemu i utrzymanemu w stylu debiutu. Problemem tego LP nie jest Samuel Nyman, który jest w formie znakomitej i w niczym nie ustępuje swojemu poprzednikowi, ale kompozycje są tutaj zdecydowanie słabsze, nie tak porywające i bardziej generyczne gatunkowo. Dominacja Sebastiana Levermanna jest tutaj słyszalna i niektóre aranżacje refrenów przypominają te z ORDEN OGAN, ale zabrakło tutaj zamaszystości, lekkości i może w jakimś stopniu szczerości wykonania.
Trzech gitarzystów do grania tak prostego i rytmicznego to przesada i żadne z nich nie wykazuje tutaj niczego wyjątkowego, ale w tej muzyce nie o to chodzi. Najważniejsze są melodie i refreny, a te są powszednie, komercyjne i stadionowe, próbujące wprowadzać szwedzkie standardy modern, jak w The Fire of Yore, ale zabrakło w tym wszystkim swobody wykonania i bardziej słucha się tego jak marketingowego przedsięwzięcia. Bez wątpienia widowiskowego i udanego, ale jednak bardziej widowiskowego niż zapierającego dech w piersiach swoją pomysłowością, którą ma przykryć występująca tutaj armia gości. Gości bardzo dobrze znanych, bo kto nie zna RHAPSODY OF FIRE, FREEDOM CALL czy VAN CANTO? Czy wykonawczo jednak coś realnie wnoszą stwierdzić trudno, ale I Am Adam McSix z gościnnym występem Włochów jest wyborny, tak już Dig Down z VAN CANTO to tylko sprawny germański power, z kolei Techno Men z industrial metalowym TURMION KATILOT nie reprezentuje nic ponad modern metal skandynawski, z kolei im mniej o przesłodzonym The Power of Metal, tym lepiej. Fani FREEDOM CALL i metali kolorowych będą zachwyceni, może nawet jakiś fan GAMMA RAY tupnie nogą. Infantylne, uderzające w popularny w ostatnich latach kinder metal grup pokroju VICTORIUS czy DRAGONFORCE i to jest antyteza ANGUS MCSIX. 
Zabrakło melodii bardziej wyrazistych i Ork Zero przelatuje, tak jak Starlight Stronghold to sprawne pociągnięcie pomysłów z debiutu, ale nie z taką siłą rażenia. Przyjemny jest Let the Search Begin, ale tutaj na uznanie zasługuje partia środkowa. Wyborne sola, w końcu!

Sound jest oczywiście bez zarzutu, tak jak wykonanie. Zostało to zrealizowane profesjonalnie przez muzyków utalentowanych i uzdolnionych, jednak w jakimś stopniu niepotrzebnie się ograniczający w konwencji, w której powinni grać swobodniej i nie tak zachowawczo.
Adam McSix to Książę i następca godny, który dał tutaj z siebie wszystko i słychać, że jest tutaj całym sercem. Trudno jednak się nie oprzeć wrażeniu, że to jednak wydarzenie bardziej komercyjne, opierające się na schematach z debiutu, zrealizowanych dobrze, ale nie tak imponująco, jak na debiucie, momentami nawet frustrująco w swojej infantylności.
Album wart uwagi i fani ANGUS MCSIX będą mieli czego tutaj słuchać, jednak część druga nie wciąga tak bardzo, jak pierwsza. Chwała Adamowi McSix!


Ocena: 7.7/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Angus McSix - przez Memorius - 19.04.2023, 16:43:55
RE: Angus McSix - przez SteelHammer - Dzisiaj, 00:18:20

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości