Mass
#2
Mass - Voices in the Night (1989)

[Obrazek: R-3080660-1322005986.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Voices In The Night 03:51
2. Nine Tonight 02:52
3. Reach For The Sky 04:29
4. Chance To Love 04:03
5. Turn It All Around 03:39
6. Carry Your Heart 03:49
7. Miles Away 03:48
8. Follow Me 03:11
9. Call Out Your Name 03:44
10. Staying Alive 03:31
11. Still Of The Night 03:04

Rok wydania: 1989
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: USA

Skład:
Louie St. August - śpiew
Gene D'Itria - gitara
Fevin Varrio - bas
Joey Vee Vadala - perkusja

Siłą owczego pędu i wręcz niezrozumianego zachwytu muzycznych krytyków, zespół po wydaniu debiutu "New Birth", uraczył świat przeciętną EPką "Take You Home" niczym nieróżniącą się od brzmieniowej niedyspozycji pierwszego albumu. O dziwo, ten fakt znowu zyskał uznanie szerszej widowni. Pisząc szerszej, mam na myśli metalową gawiedź nie tylko z przedmieść Bostonu, ale także tej z Wielkiej Brytanii i... Japonii, jak głosi sprawdzona plotka. W tym przypadku tylko osoby z umysłowym załamaniem postrzegania rzeczywistości nie chwytają byka za rogi...
A tym przysłowiowym parzystokopytnym samcem był kolejny pełny LP "Voices In The Night", który w 1989 znów miał doprowadzić do wrzenia tak licznej rzeszy fanów z zaniedbanymi badaniami okresowymi słuchu na aż trzech kontynentach. Tym razem nie miały być to przelewki, gdyż za produkcję płyty odpowiadał sam Michael Sweet ze Strypera. Już ten fakt miał nakreślić nowe lepsze (zdecydowanie) brzmienie aniżeli to na "New Birth". Czy tak w rzeczywistości było? A i owszem, tak. Tym razem sfera odbioru płyty pod względem produkcji był o niebo lepsza niż poprzednio. Gdzieś zanikła miejscowa kakofonia i brak współgrania pomiędzy poszczególnymi sekcjami. To był wciąż amerykański Christian Heavy Metal, ale lepszy w odbiorze, bo szyty czarno białymi nićmi marki STRYPER.

Nawlekanie na igłę rozpoczyna się od tytułowego "Voices In The Night", który stanowi swoiste lustrzane odbicie kompozycji zawartych na stryperowskim "Soldiers Under Command". Charakterystyczny chóralny refren i wszystko jasne. O bliźniaczej gitarowej manierze nawet nie wspominam. "Nine Tonight", dzięki lepszemu brzmieniu, uwypukla grę Gene D'Itrii na poziomie wcześniej nieosiągalnym a "Reach For The Sky" zaskakuje bardzo dobrą melodią i riffem rodem z...lekkiego rozkapryszenia Liege Lord. Zdecydowanie jest to najlepsza ich kompozycja, jaką kiedykolwiek ukazali światu. Ballada "Chance To Love" mdli jak czwarty pączek pod rząd a "Turn It All Around" oraz "Carry Your Heart" ewidentnie sprawiają przyjemność producentowi i głównemu gardłowemu Strypera. Rasowy ukłon w podzięce. "Miles Away" tylko tytułem nawiązuje do wyśmienitej kompozycji Winger. Sam w sobie jest sztampową kompozycją, jaką już do końca trwania albumu zostajemy uraczeni.
Wydawnictwo skrojone na rzecz lepszą od debiutu, ale tylko minimalnie. Minimalne też było chyba pojęcie jury o muzyce metalowej, bo na corocznym Boston Music Awards dostali za tę płytę nagrodę o wdzięcznej nazwie "Best Heavy Metal Act Of The Year". W tym samym roku bostońska formacja Druid wydała "Vampire Cult", który mógł podobać się bardziej. Czyżby w BMA grupę trzymającą władzę stanowiło chrześcijańskie lobby? Tego nie dowiemy się już nigdy. Podobnie jak kolejnego fenomenu albumu MASS...


Ocena: 6,5/10

11.10.2009
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Mass - przez Memorius - 23.06.2018, 19:59:17
RE: Mass - przez Memorius - 23.06.2018, 20:00:42

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości