Iron Fire
#3
Iron Fire - Blade Of Triumph (2007)

[Obrazek: R-4208079-1461505320-8279.jpeg.jpg]

Tracklista:
1. Dragonheart 05:47
2. Bloodbath of Knights 04:23
3. Dawn of Victory 04:52
4. Lord of the Labyrinth 04:23
5. Bridges Will Burn 04:38
6. Follow the Sign 04:37
7. Steel Invaders 04:32
8. Jackal's Eye 05:36
9. Legend of the Magic Sword 04:27
10. Gladiator's Path 04:11
11. Blade of Triumph 07:26

Rok wydania: 2007
Gatunek: melodic power metal
Kraj: Dania

Skład zespołu:
Martin Steene - śpiew
Mads Korre Andersen (Kirk Backarach) - gitara, instrumenty klawiszowe
Johan Jacob "J.J." Høvring Olsen - gitara
Martin Lund - bas
Jens Berglid - perkusja

Upór lidera tej duńskiej formacji, wokalisty Steene'a, jest godny podziwu. Nieczęsto się zdarza, aby po tak wielkim kryzysie, jaki dotknął IRON FIRE po kilku latach, nastąpił powrót i to w zupełnie przyzwoitym stylu. Twierdzę, że w przyzwoitym i tylko tyle, bo grupa ta do wybitnych nigdy nie należała. Jej albumy to zawsze było rzemiosło, ale na dobrym poziomie, zadowalające zarówno zwolenników bardziej melodyjnego power metalu jak i klasycznego metalowego grania.

Odrodzony i całkowicie przebudowany IRON FIRE przedstawił już drugi album w odstępie roku po "Revenge", wydany w czerwcu przez Napalm Recors. W samej koncepcji artystycznej wielkie zmiany raczej nie zaszły, zresztą wizja muzyki, jaką Steene chce zaproponować, jest przez niego raczej jasno zdefiniowana. Melodyjne, proste numery, typowe tematy miecza i smoka - można powiedzieć ‘metal środka’, którego słucha się przyjemnie i bezstresowo. Jest też może jednocześnie leciutko kiczowaty, ale w ten przyjemny dla ucha sposób. Troszeczkę naiwny, czasem przerysowany, ale nierzadko zachęcający do wspólnego ze Steene'em zanucenia chwytliwego refrenu. Dobrze wypaść z nim w duecie jest jednak raczej trudno, bo śpiewa świetnie. Czysto, bez wysiłku, a głos ma przyjemny i momentami potrafi nim nieźle zaskoczyć słuchacza. Zresztą wystarczy przyjrzeć się samej realizacji albumu - łatwo można zauważyć, że wokalista jest tu wysunięty mocno do przodu, zawsze wyraźnie słyszalny oraz zawsze grający pierwszoplanową rolę. Cóż, w końcu to jego kapela. Pozostali członkowie zespołu tworzą raczej akompaniament dla Steene'a. Gitarzyści Andersen i Jobbe J. niczym szczególnym się nie wyróżniają. Robią swoje, tworząc zgodny duet, oszczędnie wydzielający solówki. Podobnie nic złego, ani szczególnie dobrego, powiedzieć nie można o sekcji rytmicznej, która niczego i nikogo nie zagłusza, leciutko schowana za prostymi riffami gitar.

Brzmienie jest lekko wygładzone, może nawet chwilami za bardzo, co sprawia niekiedy wrażenie pewnego ‘spłaszczenia’. Jest to słyszalne, jednak tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z instrumentalnymi fragmentami utworów, a tych aż tak wielu na tym albumie nie ma. Muzyka, jak wspomniałem, jest w zasadzie bliższa klasycznemu metalowi w melodyjnej, lekko epickiej odmianie niż power metalowi w skandynawskim stylu. Sporym minusem są jednak całkowicie niepotrzebne nieraz zmiany tempa i nastroju w obrębie poszczególnych utworów. Od rycersko-bojowych do nawet pop metalowych, przez co z mozołem budowany klimat niektórych kompozycji niespodziewanie rozwiewa się i znika.

Plusem albumu jest dosyć równy poziom kompozycji. Nie ma tu numerów, które można by uznać za całkowicie nieudane, chociaż "Bloodbath Of Knights" czy "Steel Invaders" do nazbyt ciekawych z pewnością nie należą. Tytułowy "Blade Of Triumph" nie jest najgorszy, niemniej, mimo powerowego początku, refreny są raczej słabe i utwór w pewnym momencie zaczyna lekko nużyć. Natomiast otwierający "Dragonheart" wypada bardzo dobrze dzięki właśnie świetnemu refrenowi i ogólnej energii wykonania. Refreny to chyba zresztą najmocniejsza strona kompozycji Iron Fire. Widać to wyraźnie na przykładzie "Jackal's Eye", gdzie numer o dosyć topornej strukturze ratuje właśnie znakomity refren. "Dawn Of Victory" i "Lord Of The Labyrinth" z bojowymi melodiami i lekko zaznaczonymi epickimi ozdobnikami to dobrze zagrany tradycyjny metal na średnich tempach. Może mało oryginalny, ale stanowiący mocny punkt albumu. Podobnie jest z "Gladiators Path" - chyba najbardziej udanym utworze z nieznacznie wyczuwalną nutką barbarzyńskiej surowości. Iron Fire czerpie także z dokonań bardziej uznanych zespołów. "Bridges Will Burn" zawiera wyraźne zapożyczenia ze stylu HELLOWEEN. Z kolei "Follow The Sign" przywodzi na myśl Axel Rudi Pella z ładną melodią, udanymi chórkami i eleganckim wykonaniem. Bardzo sympatycznie brzmi również "Legend Of The Magic Sword". Coś jak ballada przy ognisku z delikatnymi gitarami i klawiszami tworzącymi zewnętrzną przestrzeń. Numer z fajną melodią, bezpretensjonalny i pięknie zaśpiewany przez Steene'a.

Podsumowując powiem, że album to dobry i tylko dobry. Taką muzyką IRON FIRE oczywiście metalowego świata nie podbije, bowiem nie ma tu ani wielkiej mocy, ani finezji, niemniej słucha się przyjemnie i może czasem nawet warto będzie do tego wrócić. Zrobią to na pewno ci, którzy szukają odrobiny grania bez żadnych podtekstów, zadęcia czy też marketingowych haczyków.


Ocena: 7.5/10

29.06.2007
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Iron Fire - przez Memorius - 21.06.2018, 18:48:27
RE: Iron Fire - przez Memorius - 21.06.2018, 18:54:30
RE: Iron Fire - przez Memorius - 21.06.2018, 18:55:26
RE: Iron Fire - przez Memorius - 21.06.2018, 18:56:29
RE: Iron Fire - przez Memorius - 21.06.2018, 18:57:37
RE: Iron Fire - przez Memorius - 26.11.2018, 16:57:17
RE: Iron Fire - przez Memorius - 18.01.2019, 22:00:18
RE: Iron Fire - przez Memorius - 08.03.2019, 19:22:42

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości