Noble Beast
#1
Noble Beast - Noble Beast (2014)

[Obrazek: 404563.jpg?3221]

tracklista:
1.Iron-Clad Angels 06:45
2.Behold the Face of Your Enemy 05:15
3,Master of Depravity 04:59
4.The Dragon Reborn 06:10
5.We Burn 08:25
6.The Noble Beast 06:06
7.Peeling Back the Veil 04:44
8.Disintegrating Force 04:42
9.On Wings of Steel 07:17
10.Nothing to Repent 08:31

rok wydania :2014
gatunek : power metal
kraj : USA

skład zespołu:
Rob Jalonen - śpiew, gitara
Matt Hodsdon - gitara
Drew Sutphen - gitara basowa
oraz gościnnie
David Thames - perkusja (1, 3, 10)
Jamie Strobach - perkusja (2, 4, 5, 6, 7, 8, 9)
dodatkowe wokale
George Eliassen
John Yelland



Nasuwają się pewne dygresje na temat kondycji amerykańskiego power metalu w ostatnich latach, ale jest NOBLE BEAST z
St. Paul. Właściwie był, bo działalność grupa zawiesiła po nagraniu tego jedynego albumu "Noble Beast".
Wielka szkoda. W dobie, gdy trendy i kierunki wyznaczają w USA takie beznadziejne zespoły jak SEVEN WITCHES każda perła jest warta tyle, ile czarny diament.

Ekipa z Minnesoty gra mix heroicznego amerykańskiego US power i europower metalu z kręgu fantasy-epic. Gra fantastycznie i częstuje słuchacza już na wstępie kapitalnym rycerskim Iron-Clad Angels w znakomicie zrobionym baśniowo-wojennym klimacie. Ta grupa czuje rycerskie granie, zdecydowanie czuje. Behold the Face of Your Enemy ma gdzieś w tle echa RUNNING WILD a, przy tym tę ogromną amerykańską energię. Warto zwrócić uwagę na moc perkusji na tym albumie. Zespół w tym czasie nie miał swojego perkusisty i większości utworów zagrał Jamie Strobach, potężne chłopisko, inżynier dźwięku ze studio Triple4 Studios w St.Paul, gdzie ta płyta była nagrywana i doskonały technicznie perkusista. Bębny i blachy są na tym LP niszczące! Master of Depravity to klasyczna amerykańska maszyna power metalowa w najlepszym wydaniu z ostrymi i dewastującymi gitarami i lżej jest w drugiej pompatycznej części epickiej. The Dragon Reborn jest wolniejszy, uroczysty, przypomina kompozycje WARLORD i jest pięknie ornamentowany zagrywkami gitarzystów. Obaj gitarzyści grają wybornie, a sola mają charakter shredu, który momentami jest doprawdy wirtuozerski. Do tego doskonale ze sobą współpracują. To słychać także iw tej kompozycji.
Wspaniale brzmi bogato zaaranżowany rozpędzony We Burn. Rycerski heroiczny klimat nie odpuszcza tu ani przez chwilę i dodatkowym atutem są chórki. Rob Jalonen czyli Sir Robert wspierany jest na tym albumie przez dwóch uznanych wokalistów George'a Eliassena (SHADOWBANE) i Johna Yellanda (JUDICATOR, DIRE PERIL). Więcej jest Eliassena i dodaje on głębi mocnemu, ale o niezbyt dużym zasięgu głosowi Jakonena.
Ogromny rozmach i swoboda w grze gitarzystów cechuje klasycznie europejski dragon&sword power The Noble Beast, zdecydowanie sztandar i zespołu i kwintesencja stylu w pigułce. Bardzo to lekko i zwiewnie zostało zagrane i jakby zupełnie bez wysiłku. Piękne są dumne, bojowe  Peeling Back the Veil  i On Wings of Steel, a Disintegrating Force bardzo mocny, z dwoma wokalami, z dodatkowym harshem (Aaron Lott) oraz solem gitarowym zagranym gościnnie przez zaprzyjaźnionego z zespołem Kevina Altera z death metalowego INVIDIOUS, także z St.Paul. Ta kompozycja swoją mocą przypomina numery grup grających melodyjny extreme metal rycerski i pokazuje, że także w takiej konwencji NOBLE BEAST porusza się bezproblemowo.
Na koniec NOBLE BEAST pozostawia mocarny Nothing to Repent. No tu dokładają do power metalowego pieca i obok rycerskiej melodii jest także potęga gitar made in USA. Wybornie tu grają i nie dają ani chwili wytchnienia. No, może w tych momentach, gdy wchodzą wyższe wokale i heroiczne refreny w niemieckim stylu.

Płyta została doskonal wyprodukowana. Brzmienie jest wzorcowe dla takiego rycerskiego heroicznego power metalu niczego tu nie można skrytykować. Grupa miała trochę szczęścia, że pochodzi z St.Paul bo płytę wydała tamtejsza wytwórnia Tridroid Records, specjalizująca się co prawda w black metalu, ale gdy decydenci usłyszeli zaproponowany materiał, to z pewnością zbyt długo nie zwlekali zawarciem kontraktu.
Power metalowa Ameryka rządzi się swoimi specyficznymi prawami. W roku 2017 zespół z powodu różnych problemów i trudności zawiesił bezterminowo działalność. W Europie zapewne do dziś nagrałby ze cztery albumy i miał wysprzedane bilety na wszystkich trasach koncertowych. Niestety, ostatecznie podzielił losy ARMORY, który mimo poziomu jaki reprezentował został w w USA zignorowany.
A zespoły te grały bardzo zbliżoną muzykę.

ocena 9,5/10

new 23.12.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości