Majestica
#1
Majestica - Above The Sky (2019)

[Obrazek: 771963.png?1647]

tracklista:
1.Above The Sky 05:51
2.Rising Tide 05:29
3.The Rat Pack 04:06
4.Mötley True 08:18
5.The Way To Redemption 05:27
6.Night Call Girl 04:43
7.Future Land 05:47
8.The Legend 04:07
9.Father Time (Where Are You Now) 04:25
10.Alliance Forever 07:25
11.Future Land (2002) 06:27 (bonus)
12.Spaceballs 02:54 (bonus)

rok wydania: 2019
gatunek: melodic power metal
kraj: Szwecja

skład zespołu: 
Tommy Johansson - śpiew, gitara
Alexander Oriz - gitara
Christopher Davidsson - gitara basowa


MAJESTICA to nowe wcielenie REINXEED Tommy Johanssona, grupy raczej przeciętnej i na pewno mniej interesującej chociażby od GOLDEN RESURRECTION tegoż gitarzysty. Johansson w ostatnich latach znany jest bardziej jako gitarzysta SABATON, ale w końcu postanowił przedstawić plon swojej pracy z członkami REINXEED z ostatnich pięciu lat.
Czemu pod nową nazwą? Może nie tylko mnie REINXEED nie kojarzy się najlepiej...

"Above The Sky", wydany przez Nuclear Blast w czerwcu określany bywa jako power metal symfoniczny, choć faktycznie jest to melodic power metal niewiele odbiegający od tego można było usłyszeć na płytach REINXEED. Typowe szwedzkie klawisze na planie drugim, odrobina neoklasyki w stylu gry Tommy'ego raczej ograne chwyty fantasy heroic power, takie nieco w stylu POWER QUEST. Above The Sky i w zasadzie wszystko jest jasne. Trudno o bardziej typowy przykład rozpędzonego jak DRAGONFORCE radosnego fantasy power ubarwione włoskim stylem rycerskiej narracji jak Rising Tide, The Rat Pack, The Legend i na koniec  Alliance Forever, czyli italo metalo disco ( żartowałem!).
Granie wolniejsze jest w zamyśle monumentalne i pompatyczne, faktycznie jednak jest raczej ospałe w swej wypolerowanej elegancji jak w Mötley True, a zbudowane na fundamencie neoklasycznym (Night Call Girl) to takie przyzwoite naśladownictwo RHAP... , no nie, raczej STORMWIND w słabszej dyspozycji kompozytorskiej.
O tym, w czyim stylu grają w kompromitującym Father Time (Where Are You Now) chyba lepiej nie wspominać. No, dobra powiem, że chodzi o FREEDOM CALL, bo ten metalowy kankan mógłby tu kogoś zmylić może...

Wracając do inspiracji. W pewnym sensie jest to album mniej szwedzki, a bardziej brytyjski w ramach tego nieco cieplejszego i bardziej mainstreamowego stylu prezentacji melodii jaki ustaliły w swoim czasie DRAGONFORCE i POWER QUEST (och, jak to słychać w Future Land...). Bardzo wszystko grzeczne, ułożone i układne, bardzo sprawnie zagrane, ale to melodic power dla grzecznych dziewcząt i chłopców oraz najprawdopodobniej ich babć i dziadków, którzy lubią ładne i miłe dla ucha granie o wysokim standardzie wykonania i wypolerowanej bezbłędnej produkcji. Tak zarówno wykonanie, jak i produkcja są wyborne i to wszystko bardzo zachęca do zrobienia porządku w swoim zagraconym pokoiku oraz zrobienia jakiegoś dobrego uczynku, z postanowieniem rzucenia palenia i zaprzestania picia piwa włącznie.
MAJESTICA nie pokazał tu niczego, czego nie można było usłyszeć w przekroju twórczości REINXEED.
Nazwa jest źle dobrana, bo kojarzy się z innym słynnym szwedzkim MAJESTIC, który grał szlachetny neoklasyczny metal na wirtuozerskim poziomie. Tu jest po prostu happy heroic power metal brytyjsko/włoski z FC w tle, wykonany przez Szwedów.
Jeśli spojrzeć na to wszystko w ramach obiektywnych  porównań w ramach prezentowanego podgatunku, to jest to dobre, sprawne rzemiosło i na dobrą ocenę (tylko w ramach stylu) ta płyta zasługuje. Jednak nie mnie nie zachęciło to włączenia do diety kiełków rzeżuchy i pszenicy zamiast tłustej szynki.

ocena 7/10

new 8.06.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości