Epilog - opinie i wrażenia
No widzisz. Trochę pomyślunku i dało się skończyć bez permanentnego prowadzenia za rączkę. :>
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
Gratulacje.

Swoją drogą może dostaniemy od UE dotacje na rozwój. Stymulujemy mózgi części społeczeństwa która jest bardzo odporna na używanie mózgu.
Powiedzmy sobie szczerze. Przyszedłeś tu tylko po to żeby móc pocałować Gomeza w d*pę. 

Za Gomeza! 
Odpowiedz
Namówiłem kumpla do zagrania w tę modyfikację. A w zasadzie nie namówiłem - on łyka wszystkie mody jak pelikan i z wielką chęcią zabrał się sam za Epilog. Dobrze, że nie jest zarejestrowany na forum, bo zamęczyłby tu wszystkich pytaniami 'gdzie znajdę' i 'z kim teraz porozmawiać'... Czyli to taki bardzo przeciętny gracz. A grał na wersji 1.0 - czyli aktualnie będącej na uploudzie.
Do rzeczy - marudził mi, że dużo biegania, ble, ble, ale żelazna konsekwencja i budowanie fabuły bardzo mu się spodobały.
A jedyną usterką techniczną był u niego oddział ognistych paladynów bez zbroi. Pozostałe sporne rzeczy - np akcja z Hermanem i Odonem, czy pierścienie mroczne z Górnego Miasta, wszystkie bitwy - zadziałały u niego bez zarzutu. A to pokazuje, że wiele uwag na powyższe mankamenty w grze nie są zasadne.
I nie piszę tego, żeby dyskredytować wasze uwagi, bo sam miałem pewne problemy z tymi akcjami. Ale chciałem zwrócić tylko uwagę, że skrypty wyglądają na prawidłowe. Wersja RU z pewnością to potwierdzi...
„...Jeśli przy zderzeniu takiej księgi i głowy powstaje pusty dźwięk,
              czy jest to zawsze winą owej księgi?"
                                                                                           'Klasztor'
                                 
Odpowiedz
No to tak, grało się przyjemnie. Mod dość wymagający pod wieloma względami. W początkowej fazie gry daje się we znaki ciągły brak złota, zadania przemyślane i w wielu przypadkach trzeba było trochę pomyśleć, było też niemało zadań długich i rozbudowanych, a wykonanie takich sprawia najwięcej satysfakcji. Ciekawym utrudnieniem był brak regeneracji podczas snu, wbrew pozorom wpływało to na ogólną rozgrywkę. Poza tym klimat okupacji Khorinis wyszedł po prostu zajebiście. Jak zawsze było też trochę biegania, które niezbyt lubię, ale dało się przeżyć. Szkoda tylko, że fakt osłabienia bohatera został, przynajmniej według mnie, słabo uzasadniony. To w sumie byłoby na tyle, na temat fabuły za bardzo nie będę się rozpisywać.
Mod mogę śmiało ocenić jako najlepszy, w który grałem.
Odpowiedz
Wpadłem w pewną skryptową przepaść. Zadanie zakazane wino wykonalo się samo zanim pogadałem ze zleceniodawcą. Najpierw dowiedziałem sie, ze wino zadzialalo i straznikow juz nie bylo a potem wpadłem na Kelvina, ktory dawal owego questa. Hmm
Odpowiedz
Udało mi się ukończyć epilog zajęło mi to ok. 30h. Na wstępie pragnę powiedzieć, że modyfikacja spełniła moje oczekiwania i dorównała Przeznaczeniu. Z początku bałem się, że jak tak w krótkim czasie uda się sprawić by postać była silna, ale dzięki temu że dostajemy za niektóre zadania mase doświadczenia szybko można było mieć silną postać. Najbardziej spodobały mi się zadania Siedmiu wspaniałych gdzie mogliśmy być świadkiem przemiany Blizny oraz Klucz do prawdy gdzie musieliśmy wykonać pare miniquestów oraz przeczytać bardzo interesujące książki i dzięki nim odpowiedzieć na pytania Barthosa. Bardzo miło było spotkać znowu starych znajomych i dowiedzieć się o zmianach na wyspie jakie zaszły pod naszą nieobecność. Najlepszym momentem w Epilogu była dla mnie bitwa o klasztor gdzie wygraliśmy nie tylko dzięki sile, ale i sprytowi. Moje oko przykuły także pancerze najemników orków gdzie najładniejszym dla mnie pancerzem był pancerz Dymitra czy Arnolda. Miłym zaskoczeniem dla mnie był list oraz prezent od Gora, który przewidział, że wrócimy. Wrzucam także zrzut ze statystykami.
Odpowiedz
(15.02.2019, 17:04:06)Monoternox napisał(a): Najlepszym momentem w Epilogu była dla mnie bitwa o klasztor gdzie wygraliśmy nie tylko dzięki sile, ale i sprytowi.
Chociaż komus się podobała taka, jaka była.
Ciekawi mnie co masz na myśli mówiąc o sprycie. Zazwyczaj była mowa wyłącznie o sile.
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz
Zabrałem się wczoraj za epilog, jak na razie przeleciałem Khorinis i planuję wyjść za miasto.
Są jakieś zbroje tu pod zręczność?
Pierwsze co mi się rzuca w oczy że jest ona bardzo potrzebna i zastanawiam się czy nie zagrać czysto pod zręczność bo bronie już pod tą statystykę widziałem.
Odpowiedz
Nie ma zbroi pod zręczność.
[Obrazek: qAYZlrP.gif]
Odpowiedz
Ukończyłem Epilog po raz drugi.

Nie powinienem pewnie porównywać tego moda do Przeznaczenia, bo cały koncept jest inny, jednak to co zauważyłem zarówno tu, jak i w Przebudzeniu, to fakt, że wydarzenia związane z takim hardcore fantasy są tylko tłem do wydarzeń i historii postaci. Oczywiście, mamy wątek Oka Mocy i końca trójcy bogów, ale nie jesteśmy tym obrzucani, jest to podane w bardzo przyjemy i strawny sposób. Dlatego nie lubiłem wątku Kultu w Przeznaczeniu - walki ze starym bogiem, nieśmiertelnymi starożytnymi istotami sprzed zarania dziejów i inne tym podobne sprawy.
Epilog bardziej skupia się na LUDZIACH i przez to jest mi znacznie bliższy. Brutalne zabawy Barona z bezradną dziewczyną z Czerwonej Latarni poruszają mnie bardziej niż szukanie jedynego artefaktu, który jest w stanie uchronić ludzkość przed zagładą. Może i Bezi jest wybrańcem bogów, ale to wciąż człowiek z ludzkimi problemami i emocjami. Dlatego bardzo ciekawi mnie jak pod tym względem wypadnie IP, gdzie ma on już dość bycia pionkiem w boskich rozgrywkach.

Z wielu powodów warto było odświeżyć sobie tego moda, tym bardziej świeżo po Przeznaczeniu i w obliczu nadchodzącego IP. Dawno grałem w Prolog, ale nie kojarzę, że aż tyle ludzi znajdowało się na Esmeraldzie, tymczasem całkiem wesołą gromadkę zgromadziłem już na samej Czarnej Fregacie. Biorąc pod uwagę różnorodność postaci, ich zakres umiejętności, doświadczenie i możliwości, to Bezimienny dysponuje swoją małą armią od samego początku IP (dużo się odnoszę do tego moda, właśnie dlatego, że dla wielu postaci to on będzie kontynuacją fabularną).

Epilog ma bardzo wartką akcję, aż do końcowych momentów zawsze było co robić i popychanie po trosze różnych wątków sprawiało wielką frajdę. Podkreślę jeszcze raz to, co pisałem w poprzedniej recenzji - fantastyczne jest te kilka linii dialogowych, które mamy z zaangażowanymi postaciami po każdym ważnym zadaniu, a nawet w jego trakcie! Urzekła mnie wiara Marcelina w trakcie, gdy oblegany był Klasztor, ale też przyjemnie było wysłuchać podziękowań chłopów, gdy przyniosłem swym ostrzem spokój na farmę.

Z rzeczy mało logicznych mam jedną. Oczywiście, możecie mówić coś w stylu "bo nie wykonałeś tego gdy było trzeba", ale skąd miałem wiedzieć kiedy trzeba?! Mowa o zadaniu Rzepa, rzepa uber alles. Otóż zadanie to dostałem w momencie, gdy miasto było już wolne, więc jego przebieg był całkiem zabawny do momentu, gdy jeden jedyny mroczny wojownik zagroził mi, że spali farmę, a Bezi powiedział, że porozmawia z jego przełożonym, który już dawno gryzł piach. Tak, nie byłem w stanie dokończyć tego zadania i utknęło w tym miejscu. Jednym z rozwiązań byłoby wprowadzić warunek, by nie dało się go zainicjować od pewnego momentu, a drugim byłaby częściowa zmiana dialogów w zależności od tego czy mroczni jeszcze żyją, czy już nie - to trochę więcej roboty teraz, gdy mod już wyszedł, ale byłoby bardzo ciekawym rozwiązaniem. No a powiedzcie mi - skąd miałem wiedzieć, żeby pójść do Lobarta i z nim pogadać, gdy jestem uwikłany w mnóstwo innych zadań?

Ostatnią rzeczą, jaką chcę pochwalić jest balans i sposób rozgrywki - ten z Epilogu chyba odpowiada mi najbardziej. Można zajść daleko nie bijąc prawie żadnych potforków. Ewolucja postaci ze słabiaka w macho nie jest związana z eksterminacją całej fauny(choć ma pewien związek ze zjedzeniem/wypiciem w miksturach sporej ilości flory). Będzie mi tego prawdopodobnie trochę brakowało, gdy zabiorę się za Przebudzenie i Korzenie... Aha, próba wyciśnięcia 22 poziomu też była przyjemna, choć finalnie brakło chyba niecałe 2k do tego, a już nie chciałem zabijać niewinnych mieszczan, by cel osiągnąć...

Tak czy siak, bardzo dziękuję za trud włożony w tego moda. Moja opinia może ulec zmianie w trakcie kolejnych tytułów z serii, ale wydaje mi się, że to Epilog jest najbardzej dopieszczoną z kontynuacji Przeznaczenia.
Zapamiętajcie dzień, w którym PRAWIE schwytaliście Kapitana Jacka Sparrowa!  Jack  
Odpowiedz
Praca nad Imperium Popiołów sprawnie idzie do przodu, więc w ramach przygotowań do areny postanowiłem ograć części od Epilogu w górę. Niestety na samo Przeznaczenie prawdopodobnie nie wystarczyłoby czasu, to też byłem zmuszony je sobie odpuścić.

Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, druga część sagi wciągnęła mnie doszczętnie. Zrobiła to do tego stopnia, że całość przeszedłem w niecałe cztery dni... Z maksymalnym 22 poziomem oraz 38 godzinami na liczniku ukończyłem Epilog po raz drugi. 

Niesamowite jest to jak twórcy potrafili nadać każdej postaci indywidualne cechy, które wyróżniają danego NPC spośród kilkudziesięciu innych, tak że gracz (o ile gra uważnie) zawsze wie do kogo się udać. Potrzebny jest rzadki towar? Idziemy do Farettiego lub Sharky'iego. Potrzebna damska porada? Idziemy do Eddy. Można tak wymieniać długo, nie rozumiem jak niektórzy ludzie, kiedy piszą o Przeznaczeniu na fb narzekają, że: "buu tyle postaci jak to wszystko zapamiętać   Smutny  ". Dobrze, że nie dotrwali do późniejszych części, gdzie niektóre zlecenia nie wpisują się do dziennika bo w ogóle by się zagubili  Troll

Grając w Epilog od pierwszych minut widzimy wszechogarniający strach i bezradność wśród mieszkańców wyspy. Co ciekawe każdy przeżywa ukazaną sytuację w inny sposób, jedni próbują się ukryć, drudzy starają się podnieść na duchu najbliższych, a jeszcze inni szukają interesu. No i gdzieś pośrodku staje Bezimienny, który współpracując z obywatelami, zadając kolejne rany sługom Beliara.

Nawet zadania, które na pierwszy rzut oka wyglądają niepozorne, jak chociażby "Wojowniczki", okazują się tylko kolejnym pretekstem, aby wbić miecz w pierś Zakonu. Jestem pełen podziwu, że ta cała piramida zadaniowo-skryptowo-logiczna została jakoś ułożona, z pewnością wymagało to długich godzin przed monitorem, ale było warto  OK

Balans też jest dobrze przemyślany, bohater praktycznie sam się rozwija, dzięki dużej ilości różnorakich bonusów. W modach tego typu, które stawiają na dialogi i myślenie takie zabiegi są szczególnie ważne, sprawia to, że rozgrywka staje się płynniejsza, a gracz nie musi oglądać ekranu wczytywania setki razy, przez co może się lepiej wczuć w klimat.

Miłym smaczkiem ze strony twórców było to, że każdy Baron miał inny, unikatowy, imienny miecz o ciekawych efektach. Gracz jest, więc w stanie dostosować swoje wyposażenie do preferowanego stylu gry, czy sytuacji w jakiej się znajduje.

Za drugim podejściem "nadrobiłem" rzeczy, które umknęły mi podczas gry premierowej. W związku z tym zdobyłem w końcu amulet od Fortuno i odkryłem wiele nowych dialogów.

Błędów praktycznie nie napotykałem, jedynie Wojownicy Legionu byli znów nadzy, ale chyba było to już zgłaszanie. 

Cóż, nie pozostaje nic innego jak zabrać się za Przebudzenie...
Odpowiedz
Po kilkudziesięciu godzinach wybornej rozgrywki i ja dołączyłem do grona szczęśliwych graczy którym przyszło ukończyć Epilog. 
Jeśli chodzi o kwestie balansu, czy poziomu trudności, przeciwnicy mocni byli mocni, ale nie powodowali rwania sobie włosów z głowy, więc można chyba powiedzieć, że uchwycono złoty środek. 
Robiąc wycieczkę personalną do Przeznaczenia i moich narzekań, że mamy do czynienia z kolejną złą "bo tak" organizacją. W epilogu nic nie jest oczywiste, samych postaci mrocznych jest znacznie więcej, a co za tym idzie więcej punktów widzenia, pomysłów, Zakon przestaje być monolitem, a ukazuje się nam jako organizacja gdzie prócz fanatyków znajdują się ludzie honorowi czy też o bardziej zrównoważonych poglądach.
Oczywiście najlepszą rzeczą jaka przydarzyła mi się w modzie, był przycisk nowej gry, który upewniał się, czy na pewno chcę to zrobić. Oszczędziło mi to zapewne zdenerwowania.
A teraz już na poważnie. Cały okupacyjny klimat został bardzo rzeczowo oddany, jednak wydaje mi się, że udało się przy tym przemycić kilka śmieszków i swoistych "mrugnięć" w kierunku gracza. Takie rzeczy jak kucie mieczy dla powstańców naprawdę nadają klimat. Ponadto, o ile "teoretycznie" wątek główny prowadzi nas ku rzeczom nadnaturalnym, magii, bogom etc..., nie czułem się tak przytłoczony i zmieszany jak w przypadku wątku Starożytnego Kultu w Przeznaczeniu. Dla mnie modyfikacja opowiada o losach zwykłych ludzi w niezwykłej rzeczywistości, a ścięcie Apogeona to tylko środek do zapewnienia spokoju mieszkańcom, a nie cel sam w sobie. Byłem pod wrażeniem tego, jak misternie zostały rozplanowane questy, ich wzajemne relacje wobec siebie oraz znaczenie dla rozwoju fabuły. W grze naprawdę mało jest zadań prostych, zamkniętych w jednej lokacji, a te które należą do wyjątków, jak "Farma mrocznego barona" przedstawiają wysoką wartość fabularną same w sobie. Pożegnania stanowią fajny smaczek, tutaj szczególnie zapadł mi w pamięć Izbor, jednocześnie ubolewam nad brakiem kwestii dla kilku postaci, które ja osobiście uważam, za godne tego wyróżnienia (m.in: Babo, Grom).
Szczególnie pozytywne wrażenie wywarły na mnie bronie baronów i mechanika za nimi idąca, gniew innosa chowa się przy potędze wiatru.
Jeśli chodzi o kwestie rozwoju postaci, gra łucznikiem jest przyjemna, a zielska jest tyle, że bez problemu uwarzymy mnóstwo specyfików. Wyuczyłem się wszystkich trofeów, ale chyba języki, serca i płytki były całkowicie zbędne. Z alchemii tylko mikstura zręczności, wszystkie punkty w zręczność i łuki, jedynie 2PN w broń jednoręczną.
Tak prezentowała się moja postać przed odpłynięciem:
[Obrazek: GhX77gy.png]

A i jako mroczny mag w przeznaczeniu, ubolewam nad tym, że nie stałem się kanonem Smutny , jednak ze względu na rezygnację z run oraz sprowadzenie bohatera z początku do poziomu kupy nie ma to znaczenia dla rozgrywki.

Oczywiście zapomniałem uwzględnić:
- Wielki banan na ryju sprawiło mi pociągnięcie wątku starej Bilgota
- Szkoda, że dopiero w Przebudzeniu dano fabularną podkładkę pod zmianę jednej z fundamentalnych mechanik Gothica, czyli spanka
- Nie wiem czy grałem nieuważnie w przeznaczenie, ale zdziwiłem się, że Fortuno rozmawia z graczem tak, jakby oczywistym było, że dołączył do magów wody (w sensie spoko motywem jest to, że pokazane są rzeczy które stały się poza Mrocznym, ale byłyby jego udziałem gdyby był w innej gildii, jednak odniosłem czasem wrażenie, że wygląda to tak, jakby dialogi były pisane pod inną ścieżkę, a przecież lore jest jedno jeśli chodzi o kanon rozgrywki Epilogu)
Ładne słowa nie wystarczą, aby zmienić świat.Lelouch Lamperouge
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości